kolgosia
16.06.04, 19:41
Witam
Mam pewien w sumie mały ale wkurzający problem. Otóż mój mąż ma młodszą
siostrę, która jest wyjątkowo dziwaczną osobą. Siostra bardzo nie lubi mojego
męża, mnie jeszcze bardziej, ale nasze dziecko (4 lata) kocha. W marcu brała
kościelny ślub i nas nie zaprosiła. To już przesądziło o wszystkim, nie
chcemy jej z mężem znać i koniec. Ale moja "kochana: teściowa z córeczką
nadal pragną, by synek miał kontakt z ciocią. I tylko kiedy zostawiam synka u
teściowej (czasem po prostu muszę, a ona nie pracuje) to ona też jest
zapraszana na spotkania. Kupuje mu zabawki, bierze na spacery. A mnie jak się
dowiaduje o tym szlak bierze. Bo to coś nie tak, prawda? Skoro ciocia nie
kocha nas, to synka też nie. To nie zabawka. Narazie to on jest pocieszny i
milutki, ale czuje ze za kilka lat, jak dorośnie to go potraktuje tak jak
mnie i męża. Bardzo mnie denerwuje takie zachowanie teściowej i
całej "papierowej" cioci. Ale kiedy teściowej o tym powiedziałąm, usłyszałam,
że ona do swojego domu ma prawo zapraszać kogo chce i kiedy chce. I w tym m a
rację. Ale ona dobrze wie o co mi chodzi. Staram się jak najmniej zostawiac
go u nich, żeby ograniczyć takie sytuacje. Ale wczoraj musiałam, zaprosiłam
teściową do nas. Myslałam że tak będzie lepiej. Byłam bardzo zdziwiona, jak
wieczorem usłyszałam opowieść synka, jak to był z babcią u cioci. Myślałam że
zmyśla, ale ze szczegółami opowiedział mi jak to jechał z dziadkiem
samochodem na drugi koniec miasta. No i nawet bez fotelika , bo ja zabrałam w
aucie, a nic nie wiedziałam , że będą gdzieś jeździźć. To już był szczyt.
Została z nim w domu, bo jest przeziębiony i nie mógł iść do przedszkola, to
jeszcze go ciągała bez fotela do córeczki.
Npiszcie, czy to ja jestem nienormalna? Bo już sama nie wiem. Mąż nie bardzo
mnie rozumie, mówi że jestem przewrażliwiona. Ale mnie jeszcze bardziej to
wkurza.