Dodaj do ulubionych

potajemne spotkania z ciocią

16.06.04, 19:41
Witam
Mam pewien w sumie mały ale wkurzający problem. Otóż mój mąż ma młodszą
siostrę, która jest wyjątkowo dziwaczną osobą. Siostra bardzo nie lubi mojego
męża, mnie jeszcze bardziej, ale nasze dziecko (4 lata) kocha. W marcu brała
kościelny ślub i nas nie zaprosiła. To już przesądziło o wszystkim, nie
chcemy jej z mężem znać i koniec. Ale moja "kochana: teściowa z córeczką
nadal pragną, by synek miał kontakt z ciocią. I tylko kiedy zostawiam synka u
teściowej (czasem po prostu muszę, a ona nie pracuje) to ona też jest
zapraszana na spotkania. Kupuje mu zabawki, bierze na spacery. A mnie jak się
dowiaduje o tym szlak bierze. Bo to coś nie tak, prawda? Skoro ciocia nie
kocha nas, to synka też nie. To nie zabawka. Narazie to on jest pocieszny i
milutki, ale czuje ze za kilka lat, jak dorośnie to go potraktuje tak jak
mnie i męża. Bardzo mnie denerwuje takie zachowanie teściowej i
całej "papierowej" cioci. Ale kiedy teściowej o tym powiedziałąm, usłyszałam,
że ona do swojego domu ma prawo zapraszać kogo chce i kiedy chce. I w tym m a
rację. Ale ona dobrze wie o co mi chodzi. Staram się jak najmniej zostawiac
go u nich, żeby ograniczyć takie sytuacje. Ale wczoraj musiałam, zaprosiłam
teściową do nas. Myslałam że tak będzie lepiej. Byłam bardzo zdziwiona, jak
wieczorem usłyszałam opowieść synka, jak to był z babcią u cioci. Myślałam że
zmyśla, ale ze szczegółami opowiedział mi jak to jechał z dziadkiem
samochodem na drugi koniec miasta. No i nawet bez fotelika , bo ja zabrałam w
aucie, a nic nie wiedziałam , że będą gdzieś jeździźć. To już był szczyt.
Została z nim w domu, bo jest przeziębiony i nie mógł iść do przedszkola, to
jeszcze go ciągała bez fotela do córeczki.
Npiszcie, czy to ja jestem nienormalna? Bo już sama nie wiem. Mąż nie bardzo
mnie rozumie, mówi że jestem przewrażliwiona. Ale mnie jeszcze bardziej to
wkurza.
Obserwuj wątek
    • jagusia7 Re: potajemne spotkania z ciocią 16.06.04, 21:20
      Kolgosiu, dobrze rozumiem co czujesz. Obiektywnie powinnaś się cieszyć, że mały
      ma kontakt z ciocią, ale subiektywnie masz swoje uczucia i jeśli nie macie ze
      sobą dobrych stosunków, rozumiem, że Cię trafia w tej sytuacji.

      Ja mam bardzo podobną(może to Cię pocieszy, żeś nie samasmile)

      Siostra mojego męża (starsza) ogólnie uchodzi za osobę...niezupełnie
      zrównoważoną emocjonalnie. Humory zmieniają jej się jak w kalejdoskopie. Na
      początku starałam się z nią zaprzyjaźnić, a przynajmniej żyć dobrze. Ale
      niestety, zaczęła tępić mnie zaraz po ślubie(chyba głównie za to, że byłam w
      ciąży i nie była już tak na pierwszym planie). W tej chwili sytuacja jest taka,
      że nie odzywa się do mnie, kiedy pojadę do teściowej, kiedy siadam do stołu,
      zabiera talerz i wychodzi, w święta odmówiła podzielenia się ze mną opłatkiem
      (na Wielkanoc nie pojechałam). Moich rodziców obraziła, o mojej mamie wyraża
      się z pogardą "ta pani"(a przecież mogłaby "mama Agnieszki"). Mojego męża od
      czasu do czasu też zdarza się obrazić, tyle, że on jest wychowany w ten sposób,
      że jej wszystko wolno i za jakiś czas zapomina i rozmawia z nią jak dawniej
      (czyli o niczym). Zresztą teściowa sama chwali się "Ewa ma taki charakter, że
      jeszcze nigdy nikogo nie przeprosiła". I to jest niestety prawda(choć dla mnie
      to straszne). Była kiedyś taka sytuacja, że pokłócili się z moim mężem i
      rzuciła się na niego i zaczęła go dusićsad Brzmi to nieprawdopodobnie, ale tak
      było. Sprawę oczywiście zatuszowała teściowa. Wiele razy słyszałam, że mnie
      nienawidzi...Aha, męża siostra ma prawie 30 lat, nie 13...
      I niestety mój synek też się z nią widywał, kiedy jeździł do teściowej. Już nie
      jeździ, więc ten kontakt jest na szczęście ograniczony, chociaż długo
      dochodziłam do tej decyzji(nie była łatwa ze względu na teściową). Szwagierka
      też niby go kocha, chociaż jeszcze dwa lata temu nienawidziła go(jej słowa),
      chce kupować mu prezenty. A mi się coś w środku robi, bo nie podoba mi się
      sytuacja, w której ona otwarcie mnie nie toleruje(męża ledwo), a z nim się
      spotyka jako kochana ciocia...Nie zgadzam się na to! Jeśli chce widywać synka,
      niech najpierw wyjaśni i unormuje stosunki ze mną(próbowałam, ale nie chciała).
      Chociaż kontakty mają ograniczone, niedawno zaprosiliśmy teściową do nas, a ona
      przywiozła szwagierkę ze sobą(mimo, że się zarzekała jakiś czas wcześniej, że
      jej noga nie postanie w naszym domu). Byłam wściekła, ale z domu jej przecież
      nie wyrzucę...
      Było też przez jakiś czas tak, że męża siostra woziła dziecko w samochodzie
      (świeżo po zrobieniu prawa jazdy, co samo w sobie budziło mój sprzeciw, bo
      jeździła tragicznie), bez fotelika, bywało, że i po 100 km(mimo, że fotelik
      zawsze był w domu). Dowiedziałam sie o tym po fakcie od synka, zrobiłam awanturę
      (bo prośby i tłumaczenia powtarzane po tysiąckroć nie skutkowały) i zwyczajnie
      tego zabroniłam. Powiedziałam, że jeśli jeszcze raz się dowiem, że dziecko
      jechało bez fotelika, to nigdy już nie zostawię go u teściowej. Pomogło,
      zresztą szwagierce samochód znudził się po roku i go sprzedała(na tyle
      najdłużej wystarczają jej decyzje).

      Ufff...rozpisałam się straszniesmile
      Podsumowując: o fotelik nawet powinnaś się awanturować, to jest bezpieczeństwo
      dziecka, tak stanowią przepisy i nie podlega to dyskusji.
      I ogólnie masz prawo(według mnie) nie zgadzać się na widywanie się synka z
      ciocią, chyba że będzie łaskawa wyjaśnić sytuację i zmienić wasze stosunki.
      Jeszcze gdyby to była babcia, to można by rozważać, że dziecku jest potrzebny
      kontakt z nią, że lepiej nawet swój żal schować do kieszeni dla dobra dziecka,
      ale... to jest tylko ciocia. Tylko, czyli nie macie wobec niej takich
      obowiązków. Jeśli jej zależy na Waszym dziecku, to niech też da coś od siebie,
      nagnie się trochę i spróbuje być dla Was miła. I uważam, że spokojnie, bez
      nerwów możesz to teściowej wytłumaczyć. Jak nie zrozumie(moja nie rozumie), to
      tzreba się zastanowić nad ograniczeniem kontaktów z ciocią(niestety poprzez
      teściową). Może wtedy teściowa zatęski za synkiem i zechce coś zmienić(na
      przykład wpłynąć na córkę).

      Mam nadzieję, że nie zanudziłam Cię za bardzo, bo wylałam to, co we mnie siedzi
      od dawna...
      Pozdrawiam Cię serdecznie i namawiam do postawienia na swoim, bo się wykończysz
      nerwowosmile
      • kolgosia Re: potajemne spotkania z ciocią 16.06.04, 21:36
        Widzę ze mamy podobne szwagierki. Moja to typowa rodzinna gwiazdeczka, pupilek
        teściowej. Mnie traktorała jak śmiecia zanim wzięliśmy ślub. A jak byłam w
        ciąży to zachowywała się zupełnie tak jak Twoja. Nie odzywała się, i nie
        podzieliła się ze mną opłatkiem (z bylekim nie bedzie się dzielić - jej słowa).
        W sumie podczas mojej ciąży nie odezwała się ani razu do mnie i traktowała mnie
        jak powietrze. Nawet w 9 miesiącu dostarzała mi ciekawych emocji, zabierając
        ode mnie swojego psa, bym go nie głaskała, bo bylekto nie bedzie go głaskał. I
        w sumie teściowa zero reakcji, jakby dawała jej przyzwolenie na to. Urodził się
        synek, miał 2 miesiące i szwagierce nagle się przypomniało że jest ciocią. Z
        teściową przywlokły się razem do nas. Ta młoda cipa weszła do mojego domu nie
        odzywając się słowem i od razu do dziecka. A ja musiałam akurat wyjść z domu,
        po to poprosiłam teściową o przyjazd. Klęłam całą drogę, że ta idiotka została
        z moim dzieckiem. Nie miałam czasu robić awantury, bo sprawa była pilna i
        ważna. Miesiąc później "ciocia" zachciała zobaczyć mojego wtedy 3 mies. synka.
        Zadzwoniła i zapytała, czy może przyjechać do Piotrusia. Ja zapytalam czy tylko
        do P. Ona że tak, bo w koncu jest jego ciocią i ma prawo. Ja się wskurzyłam i
        powiedziałam, że najpierw to jest siostrą mojego męża i moją bratową, a Piotrus
        w koncu jest naszym dzieciem a nie jej lalką. Miałam na jakiś czas spokój.
        Potem byly chrzciny i oczywiście wybór matki chrzestnej. Ja postawiłam na swoim
        że ona w życiu nie będzie matką, choć nie mieliśmy na miejscu nikogo innego.
        Sprowadziliśmy moją kuzynkę z drugiego końca Polski, ale się strasznie z tego
        cieszę. Jaka była pretensja teściowej i córeczki. Przecież ona powinna być.
        Mnóstwo takich historii moglabym przytaczac. Ale ostatnia z tym jej ślubem to
        już był szczyt wszystkiego. No nic. Teraz sama jest w ciąży. Ja nie miałabym
        takiego tupetu żeby kontaktowac się z jej dzieckiem. Trudno nie to nie. Czasem
        mi tylko szkoda ze tak jest. Moglibysmy byc rodzina, spotkać się czasem
        normalnie. Ale nie z taką chorą osobą.
        • vinca Re: potajemne spotkania z ciocią 16.06.04, 22:24
          Ta młoda cipa weszła do mojego domu

          Booże, żal mi tej Twojej szwagierki że z tak prymitywną osobą ożenił się jej
          brat. I jeśli takie masz o niej mniemanie to wcale nie dziwię się jej że nie
          szuka z tobą kontaktu.

          a Piotrus
          >
          > w koncu jest naszym dzieciem a nie jej lalką.

          Chciałaś powiedzieć jest naszą lalką. Tak go traktujesz - jak zabawkę i swoją
          własność.

          Moglibysmy byc rodzina, spotkać się czasem
          > normalnie. Ale nie z taką chorą osobą.

          Moim zdaniem to ty jesteś chora. I do tego prosta. Ponieważ jesteś przekonana
          że to z nia coś jest nie tak, pewnie nie weźmiesz do siebie rady ze powinnaś
          pójść do psychologa.
    • mmmd Re: potajemne spotkania z ciocią 16.06.04, 22:12
      Dziewczyny! Nie dajcie tak sie rozstawiac po katach!!!
      Po pierwsze - to TWOJE dziecko i TY decydujesz z kim, kiedy i gdzie moze sie
      widywac i to bez wzgledu na stopien pokrewienstwa; po drugie - a co w tym
      wszystki TATUSIOWIE(?)-to przeciez ICH matki, ICH siostry, ICH dzieci i ICH
      zony, ktore musza borykac sie z ta cala dalece nieprzyjemna sytuacja.
      W ogole nie moze byc mowy o 'dzikim' przewozeniu dziecka - tu nie powinno byc
      zadnego odstepstwa - to przeciez bezpieczenstwo TWOJEGO dziecka. To nie MOZE
      byc punktem rodzinnych przepychanek; to jest kategoryczne NIE, jezeli nawet
      efektem mialby byc zupelny brak kontaktu. Lepiej to, niz.....
      A czy zamiana babci na platna opiekunke nie przynioslaby jakiegos rozwiazania
      (o ile oczywiscie pozwalaja na to domowe fundusze)?
    • kolgosia Re: potajemne spotkania z ciocią 16.06.04, 22:16
      W sumie to niezly pomysl z ta opiekunką. Ale czy ja znajde osobę, która tylko
      sporadycznie zajmie się dzieckiem? Bo maly chodzi do przedszkola, po poludniu
      ja przewaznie jestem w domu. Tylko czasem mam cos nadzwyczajnego (jakies
      zebranie w pracy np.) i potrzebuję pomocy. Może kogoś poszukam. Ale wtedy się
      Tesciowa wscieknie. Ona ma wolne, a ja obcą osobę zatrudniam. Ale wisi mi to,
      mam dość tego jej krętactwa.
      • jagusia7 Re: potajemne spotkania z ciocią 16.06.04, 22:33
        To wtedy powiesz wprost , dlaczego taką decyzję podjęłaś: że nic nie masz
        przeciwko niej, ale na kontakty dziecka ze szwagierką się nie zgadzasz. I
        koniec. To Twoja decyzja. A jak się obrazi, to trudno.
        A opiekunkę znajdziesz, najlepiej właśnie panią na emeryturze, ma czas, a nie
        zależy jej tak bardzo na stałym dochodzie. Ja tak zrobiłam.
        Pozdrawiam
        P.S. Jeszcze jedno: mimo, że mamy dzieci, jesteśmy też ludźmi wink (ale
        zdanie...) i mamy prawo nie lubić kogoś, jeśli źle nas traktuje.
      • oldbay Re: potajemne spotkania z ciocią 30.06.04, 20:06
        Na pewno znajdziesz "sporadyczną" opiekunkę. Myslę, że to dobry pomysł. Może
        wtedy babcia przejrzy na oczy. A za jazdę dziecka bez fotelika zrobiłabym
        taaaką awanturę że ho ho. Bez przesady, ty jako matka masz prawo decydować kto
        i kiedy kontaktuje się z twoim dzieckiem
        -
        Oldbay
    • vinca Re: potajemne spotkania z ciocią 16.06.04, 22:18
      A ja uważam że po prostu nie lubisz siostry męża (chociaż nie napisałaś żadnego
      konkretnego powodu dlaczego - sorry, ale niezaproszenie na ślub nie jest dla
      mnie powodem do uznania tejże osoby za nienormalną i stanowiącą zagrożenie dla
      Twojego synka). Wygląda na to że przenosisz swoje antypatie do innych ludzi na
      synka a to nie jest ani madre ani dobre. Twierdzisz że skoro "Skoro ciocia nie
      > kocha nas, to synka też nie. " A co to za bzdura w ogóle?! To nie ona a Ty
      traktujesz dziecko jak zabawkę i powiem Ci jeszcze jedno; dzieci nie są głupie,
      i mały jak podrośnie będzie pamiętał Twoje złe nastawianie go do ciotki. Nie
      zyskasz w jego oczach dzięki temu szacunku na pewno. Wiem co mówię bo moja
      matka też próbowała mnie buntować przeciwko siostrze mojego taty. I choć bardzo
      próbowała nie udało jej się to, bo ja tą moja ciotkę bardzo lubię i już.
      Piszesz ze czujesz że ona potraktuje małego jak was gdy tylko podróśnie. A skad
      ty to mozesz wiedzieć? Pewnie chciałabyś by tak było, ale tak być wcale nie
      musi, i nie widze powodu dla którego tak miałoby się stać. Nawet gdyby - daj
      sie małemu samemu o tym przekonać, traktuj go jak odrębnego człowieka a nie jak
      kawałek siebie. Dla ciebie to tylko siostra meża ale dla małego to ciotka, i
      jakby nie było bliska rodzina.
      I nie traktuj tego małego jak swojej własności.
      • kolgosia Re: potajemne spotkania z ciocią 16.06.04, 22:28
        Wiesz co? To że jej nie lubie to prawda. Możesz więcej przeczytać sobie na
        emamie w prosto z mostu. Opisałam dlaczego nie lubię siostry męża. Mam pewien
        uraz. Jest to osoba która nie ma żadnych hamulców kiedy czegoś chce. Mój synek
        nigdy za nią nie przepadał, mimo że go nie buntowałam. Jezeli ona nie utrzymuje
        kontaktów z nami, to raczej z nim też nie powinna. Ciocia to wcale nie jest
        taka bliska znowu osoba i myslę, że moje dziecko nie straci wiele jeśli nie
        pozna lepiej tej osoby. A tak na marginesie, to ja ją próbowałam polubić przez
        7 lat. Ale jakoś się broniła przed tym rekami i nogami , bo to osoba która
        nikogo nie lubi nawet samej siebie.
        • vinca Re: potajemne spotkania z ciocią 16.06.04, 23:08
          Możesz więcej przeczytać sobie na
          > emamie w prosto z mostu.

          OK, jak będę miałą chwilę to zajrzę.

          Mam pewien
          > uraz. Jest to osoba która nie ma żadnych hamulców kiedy czegoś chce.

          Ja też bardzo nie lubię siostry mojego męczyzny. Nie odwiedzam jej, unikam,
          wolę nie rozmawiać na jej temat. Mojemu meczyźnie bardzo to przeszkadza, ale
          ja -tak jak ty swojej szwagierki - polubić po prostu nie potrafię. ALE nie
          zabraniam mu się z nia widywać, i jak będziemy mieć dziecko, dziecku też
          zabraniać nie będę. Nie wolno mieszać dzieci w sprawy dorosłych. Ani w ich
          konflikty.

          Mój synek
          >
          > nigdy za nią nie przepadał, mimo że go nie buntowałam.

          Ile twój synek ma lat? Skąd wiesz że jej nie lubi? Powiedział ci to?

          Ciocia to wcale nie jest
          > taka bliska znowu osoba i myslę, że moje dziecko nie straci wiele jeśli nie
          > pozna lepiej tej osoby.

          Moim zdaniem to jednak bliska rodzina, a poza tym przecież nie dasz rady całe
          życie chować dziecka przed ciotką. Czy to wspólne uroczystości rodzinne, czy
          przypadkowe (lub nie) spotkania u babci, + wiele innych okazji. Jeśli ciotka
          nie stanowi zagrożenia dla dziecka to moze pozostaw sprawy swojemu biegowi?
          Niech dziecko zdecyduje czy chce widywać sie z ciotką czy nie. Dlaczego nie
          moze tak być?
        • kachwi1 Re: potajemne spotkania z ciocią 17.06.04, 11:38
          czy możesz podać link do forum emama? jakoś nie mogę znaleźć... dzięki.
      • kolgosia Re: potajemne spotkania z ciocią- do vincy 16.06.04, 22:32
        Dzięki za epitety!!! Wiem , jestem prymitywna i tyle. Trudno taka się urodziłam
        i tyle, nic na to nie poradzę. Nie wszyscy są tacy mądrzy i szlachetni jak Ty.
        Z psychologiem rozmawiałam i jest tego samego zdania co ja. Może to Ty powinnaś
        pojść, co? Zacznij się zastanawiać co do kogo mówisz, bo żle trafiłaś.
        • vinca Re: potajemne spotkania z ciocią- do vincy 16.06.04, 22:59
          > Dzięki za epitety!!!
          Ok, troche mnie poniosło. Ale strasznie nie lubię obrzucania kogoś wyzwiskami,
          nawet jeśli BARDZo tego kogoś nie lubię.

          Nie wszyscy są tacy mądrzy i szlachetni jak Ty.

          Hm, nigdy nie pomyślałam o sobie ze jestem szlachetna. Mądra? W niektórych
          kwestiach mniej w innych bardziej.

          > Z psychologiem rozmawiałam i jest tego samego zdania co ja.

          Jeśli rzeczywiście rozmawiałaś z psychologiem to w porządku. Ale nie uwierzę że
          powtórzył za tobą że to głupia cipa...

          Może to Ty powinnaś
          >
          > pojść, co?

          A dlaczego?

          Zacznij się zastanawiać co do kogo mówisz, bo żle trafiłaś.

          Ależ mi jest zupełnie bez różnicy kto jest po drugiej stronie, i nie zamierzam
          się nad tym zastanawiać. Po prostu wypowiedziałam sie co sądzę na dany temat.
          • kolgosia Re: potajemne spotkania z ciocią- do vincy 16.06.04, 23:05
            No ze to głupia cipa, to nie powiedział. To juz moje nerwy. Moze tez
            niepotrzebnie tak ją określiłam. Ale nie mam wyrzutów.
    • lola211 Re: potajemne spotkania z ciocią 17.06.04, 11:05
      Ja jestem własnie taka ciocia, ktora została całkowicie odsunieta od
      bratanka.Sytuacja była dosc skomplikowana, brat z bratowa rozstali sie, gdy ona
      była w 6 mies. ciazy, wlasciwie to wystawili mu walizki za drzwi(mieszkali u
      jej rodziców).Ja i ona własciwie sie nie znałysmy, ale gdy urodzilo sie
      dziecko, 3 mies. po urodzeniu mojej córy, pojechałam do niej, oferowałam pomoc,
      itd.Grzecznie mi podziekowano i tyle, zero kontaktu.Spróbowałam jeszcze 2 razy-
      zadzwoniłam oferujac pójsce z dzieckiem na wspólny spacer, moja mama tak samo,
      zawsze była jakas wymówka.Dlatego zrezygnowałam, po co sie narzucac.Uwazam, ze
      konflikt z mezem była bratowa przeniosła na mnie i moja mame, pozbawiajac
      swojego syna pozytywów plynacych z kontaktów z ciocia i babcia(moja mama
      mieszka 2 ulice od niej)oraz kuzynka, czyli moja córka.Uwazam, ze postapila
      egoistycznie i głupio, nie moze miec wobec mnie zadnych zarzutów, bo po prostu
      nie ma powodów.
      Niedawno przypadkowo spotkalysmy sie, rozmowa jakby nigdy nic, chłopczyk bardzo
      fajny, miło by bylo sie z nim spotykac, ale z jej strony nie padła zadna
      propozycja, z mojej tez nie, majac na wzgledzie wczesniejsze doswiadczenia.
      Ciekawa jestem, czym ona by argumentowała swoje postepowanie?

      -
      --------------------------------------------------
      Chcesz schudnąc, zdrowo sie odżywiać, zajrzyj tu:

      iportal.nano.pl/montignac/forum/list.php?f=3
      iportal.nano.pl/montignac/forum/list.php?f=3
      • magosiak Re: potajemne spotkania z ciocią - do loli 17.06.04, 11:35
        Czesc
        Widze, że jesteś po tej drugiej stronie. Wiesz, zdaje mi się jednak że jesteś
        inna niż moja bratowa. Z Twojego postu wynika, że chcąc spotkać się z dzieckiem
        rozmawiasz z jego mamą. A moja bratowa po prostu się do mnie nie odzywa ani do
        mojego męża. A za naszymi plecami, kiedy tylko nadarzy się okazja kontaktuje
        się z synkiem. Nie miałabym nic przeciwko jej kontaktom. Uważam że to ważne dla
        dziecka. ALe nie tak jak ona to robi. Przecież nawet mój synek zauważył, że
        ciocia z nami nie rozmawia. Bo to ona wiecznie ma fochy. My nieraz wyciągaliśmy
        do niej rękę i darowaliśmy jej wybryki,. Ale chyba niezaproszenie na ślub
        kościelny bez większego powodu to jest przykre. Ona teraz jest w ciąży. I
        gdybym ja np teraz rościła prawa wobec jej dziecka to by było śmieszne. Ciocią
        sie nie jest tylko na papierze.
        • lola211 Re: potajemne spotkania z ciocią - do loli 17.06.04, 21:04
          Prawde mówiac mi nie bardzo zalezy na kontaktach z była bratowa, bo jestesmy, z
          tego co zauwazyłam z innej bajki, ale z kolei trudno byloby sie spotykac z jej
          dzieckiem, jednoczesnie jej unikajac.Jednak nie ma miedzy nami otwartego
          konfliktu, i to jest ta róznica.
          Szczerze mówiac jestem przeciwna przenoszeniu naszych niecheci na dziecko, to
          Wy macie z nia problem, a nie Wasz syn, nie widze nic złego w tym, ze ona
          korzysta z okazji i spotyka sie z bratankiem, chyba ze szkalowała by Was w
          jego obecnosci.Nie wiem, o jakich prawach wobec dziecka piszesz, kontaktowanie
          sie z nim nie jest roszczeniem praw do dziecka.
          Twoja sytuacja jest analogiczna do banalnej sytuacji konfliktu synowej z
          tesciowa- sa matki, ktore zabraniaja kontaktu z babcia własnym dzieciom, bo
          maja pretensje do matki meza, według mnie mało madre postepowanie, chyba ze
          babcia jest toksyczna i źle na dziecko wpływa.
          Zakaz kontaktu z dzieckiem wg mnie uzasadnialby tylko zły wplyw danej osoby na
          dziecko, a nie nasze sympatie i antypatie.

          Ja sama bedac juz dorosła osoba, ale ciagle dzieckiem swoich rodziców, byłam
          stawiana przez matke w glupiej sytuacji- mój ojciec mial 2 zone, wspaniala
          kobiete, ktora bardzo lubilam.A moja matka kierowana jakas ambicja próbowała
          wymusic na mnie brak kontaktów z "macocha", bo one sie nie lubia.A co mnie za
          przeproszeniem interesuja ich animozje?
          --------------------------------------------------
          Chcesz schudnąc, zdrowo sie odżywiać, zajrzyj tu:

          iportal.nano.pl/montignac/forum/list.php?f=3
          iportal.nano.pl/montignac/forum/list.php?f=3
          • grzalka Re: potajemne spotkania z ciocią - do loli 19.06.04, 21:37
            Nie wiem, czy dobrze jest, zeby dziecko spotykalo sie z kims, kto nie szanuje
            jego matki (a o tym swiadczy chyba niepodzielenie sie oplatkiem, swoja droga
            szok dla mnie). Piotrus jest jeszcze maly, ale rozumiem, ze spotyka sie z
            ciocia bez mamy- ja bym na to nie pozwolila. Bo nie wiesz co mowi o tobie
            ciocia. Jak chce sie spotykac z Piotrusiem, to w obecnosci rodzicow, albo
            wcale. Aha, calkowicie teoretyzuje, bo nigdy nie bylam w takiej sytuacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka