Witam wszystkich.
Mój 2 -letni synek od jakiegoś miesiąca nie chce się bawić z moją mamą (w ogóle nie chce mieć z nią do czynienia). Odkąd skończył 8 miesięcy przez ponad rok moja mama opiekowała się nim, gdy ja szłam do pracy. Przyjeżdżała do nas na 3 dni i nocowała (mieszkamy w innych miastach). Mały ją uwielbiał. Mieli naprawdę świetny kontakt. Czasami miałam wrażenie, że jest dla niego ważniejsza niż jego tata.
Niestety w tym roku musiała wrócić do pracy i małym zajmuje się częściowo niania a częściowo teściowa. Mały widuje babcię w weekendy (choć nie każdy). Tak sobie myślimy, że może ta zmiana spowodowała jego niechęć (utrata zaufania, zawód, tęsknota?) ale z drugiej strony mama nie przyjeżdża regularnie już od sierpnia a jego dziwne zachowanie zaczęło się około 1,5 miesiąca temu. Jeszcze w jego urodziny (początek listopada) szaleli wspólnie po całym mieszkaniu, potem z powodu choroby mojej mamy nie widzieli się 3 tygodnie i od tego czasu, pomimo usilnych starań naszych i mamy mały jakby przestał ją lubić. Nie chce do niej na ręce, nie chce się z nią bawić, na jej widok mówi "nie, nie" i pokazuje jej palcem drzwi. Jeśli tylko jedno z rodziców jest w pobliżu to za nic do niej nie podejdzie. Płacze, gdy ona próbuje się włączyć do zabawy, mówi coś do niego. W zeszłym tygodniu zrobił histerię, gdy chciała go zabrać na spacer, musiała zawrócić, bo się zanosił od płaczu. Zupełnie jakby to była dla niego obca osoba. Dodam, że na pewno nie zaznał od niej żadnej krzywdy w tym okresie, bo nawet nie zostawał z nią sam (nie mówiąc o tym, że moja mama dałaby się za niego pokroić i nie stosuje żadnych form przemocy wobec dzieci - wiem z własnego doświadczenia). Podobnie zachowuje się niezależnie od tego czy jest u siebie czy u dziadków w domu. Tydzień temu i 2 tygodnie temu zostawał z dziadkami sam na kilka godzin i w tym czasie podobno był grzeczny, pogodny, jadł od mamy ale przed naszym wyjściem bardzo protestował, a po powrocie sytuacja wracała do punktu wyjścia i znowu pokazywał babci drzwi. Dziś przyjechali do nas i wszystko się powtórzyło. Chętniej bawił się z moim tatą (z którym nigdy nie miał głębokiej relacji) niż z mamą!
Moja mama strasznie przeżywa tę sytuację - płacze, ma problemy ze snem. Jest bardzo zżyta z małym i zupełnie nie wie, jak sobie poradzić z tym wszystkim. Ja też się martwię. Jeśli jest to opóźniona reakcja na nagłe zniknięcie babci to zaczynam sobie wyobrażać, jak koszmarne to dla niego było przeżycie i co tam się musiało w tej główce dziać. (Dodam, że dotąd nie było żadnych wyraźnych oznak, że tęskni poza tym, że płakał gdy się żegnał z babcią a cieszył na jej widok - jadł i spał, zachowywał się jak zwykle. Więcej się nie dowiem, bo on bardzo marnie mówi, więc mi nie opowie.) Oczywiście próbowaliśmy mu jakoś wytłumaczyć to wszystko na bieżąco ale nie wiem, czy cokolwiek z tego zrozumiał.
Macie jakieś pomysły jak mogę mu teraz pomóc? Znacie jakiś sposób na naprawienie relacji z babcią?
Przeraża mnie ta zmiana
P. S. Poza tym nic się w jego zachowaniu nie zmieniło. Jest bardzo zżyty ze mną i mężem, nianię bardzo lubi i pozytywnie na nią reaguje. Żadnych więcej zmian w jego życiu nie było.