Wiem, że to brzydko się chwalić ale jestem taka dumna i szczęśliwa, że hej.
Po pierwsze to Krzyś zaczął raczkować - koniec z pozostawianiem go w pokoju
na dywanie i zajmowaniem się obiadem, ale uwielbiam patrzeć jak dzielnie,
powolutku przesuwa się do przodu. Wczoraj gdy zostwaiłam go na chwilę
zaniepokoiła mnie głucha cisza w pokoju. Idę sprawdzić co się dzieje a tam
moje bobo przewędrowało na drugi koniec pokoju, popchnęło sobie drzwi i
zajęło się badaniem odkurzacza. Pochyliłam się nad nim i powiedziałam :"Chodź
apa". Zawsze wtedy wyciągał do mnie ręce i pozwalał się podnieść ale tym
razem uśmiechnął się figlarnie i wrócił do poznawania nowej "zabawki".
Po drugie Kuba nie nosi już pieluch w nocy! W ciągu dnia dosyć dawno radził
sobie świetnie w samych majteczkach. Nie miałam jednak odwagi spróbować w
nocy. I tu potwierdziły się dwie prawdy:
1. nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło
2. dziecko samo musi dojrzeć do pewnych zmian.
Otóż, Kuba mając ospę obsypany był cały - włącznie z pupą. Gdy wieczorem po
wysmarowaniu chciałam założyć mu pampersa, zaprotestował. Ja nie nalegałam bo
wiedziałam, że w tej sytuacji pielucha dodatkowo go podrażnia. Wolałam żeby
zmoczył łóżko niż miał dodatkowo cierpieć. Pierwszej nocy były dwie wpadki,
drugiej jedna, trzeciej ...wcale. Minął już tydzień i noce są suche. Dzięki
temu, że nie ma pieluchy kupka też ląduje na nocnik - wczesniej to Kuba
czekał na nocną pieluchę i...wiecie co dalej
Zachęcam wszystki mamy aby także podzieliły się osiągnięciami swoich dzieci.
Pozdrawiam