Dodaj do ulubionych

Dziecko po rozwodzie

03.10.06, 13:27
www.onet.pl/40d
Zawsze uważałam że pomysł, żeby dziecko miało dwa domy jest idiotyczny,
kompletnie nierealny i bardzo szkodliwy.
Jak wyniosłam się od eksa to długi czas instynktownie unikałam sytuacji,
kiedy Ela miała się spotkać z nim w tamtym mieszkaniu. Prosiłam żeby widywali
się jak najczęściej, ale na "neutralnym" gruncie. Nie wiem czy to było mądre
czy nie, tak robiłam.
A już na sytuację typu "tydzień u mamusi tydzień u tatusia" nie zgodziłabym
się za żadną cenę. Czy dziecko wie, gdzie jest jego dom, jego miejsce na
świecie? Czy potrafi się przestawić z reguł obowiązujących w jednym domu do
reguł drugiego domu? Powyższy artykuł wydaje się potwierdzać moje poglądy.
Ciekawa jestem co Wy o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Dziecko po rozwodzie 03.10.06, 14:06
      Myslę dokładnie tak jak Ty więc się nie będę powtarzać.
      • dagmama Re: Dziecko po rozwodzie 03.10.06, 15:07
        Na studiach byłam we Francji na wymianie studentów. Mieszkałam u jednego z
        nauczycieli i jego przyjaciółki. On miał dwóch synów z żoną. Jeden miał siedem,
        drugi z pięć. I ci synowie mieli u niego w domu swoje pokoje. Wlatywali do domu
        na weekend z plecakami i momentalnie się rozgaszczali i czuli u siebie. W ogóle
        nie było widać, że tam normalnie nie mieszkają. A dodam, że dom został kupiony z
        przyjaciółką.
        Przyznam Ci się, że wydało mi się to wspaniałe.
        To jest inne społeczeństwo. Ludzie się rozwodzą, żyją w konkubinatach, wychowują
        dzieci po rozwodzie. W ogóle dzieci jakoś inaczej się wychowuje, ale to już nie
        na tematsmile
        • nangaparbat3 Re: Dziecko po rozwodzie 03.10.06, 15:51
          Ale to zupelnie inna sytuacja - dzieci mieszkają u mamy, u taty spedzają
          weekendy - to coś zupełnie innego niż "opieka naprzemienna" - tydzień tu,
          tydzień tam.
    • melmire Re: Dziecko po rozwodzie 03.10.06, 15:15
      Psycholodzy radza unikac tego ukladu tylko u malych dzieci, ktorym faktycznie
      ciezko jest sie przestawic. U starszych, podstawowkowiczow, czemu nie?
      Warunkiem jest mieszkanie niedaleko od siebie, zeby dziecko moglo chodzic bez
      przeszkod do szkoly i widywac kolegow. Latwo byc kategorycznie na nie, jesli
      jest sie kobieta, ktorej w naszym kraju niemal automatycznie przypada prawo do
      dziecka. Wyobraz sobie ze jest odwrotnie, dziecko dostaje maz, a ty dziecka nie
      mozesz nawet do siebie zaprowadzic na podwieczorek, i widujesz sie z nim tylko
      w miejscach neutralych :ikonka stukajaca sie w glowe:
      Ojciec tez ma prawo do dziecka, a co wazniejsze, dziecko ma prawo do ojca,
      nawet jesli ty sie z nim nie dogadujesz.
      • nangaparbat3 Re: Dziecko po rozwodzie 03.10.06, 15:59
        W życiu, zwłaszcza dziecka, ale nie tylko, niezmiernie wazny jest rytm. Każdy
        dom, każda rodzina zyje własnym rytmem. Dziecko, ktore co tydzień mieszka w
        innym domu, co tydzień musi przystosować się do zmienionego rytmu.
        O wiele latwiej, kiedy z jednym z rodzicow jest w weekendy - wtedy rytm moze
        być zachowany (bo inny jest rytm dnia codziennego, inny święta nawet w jednej
        rodzinie).
        Zupełnie innym problemem jest niedogadywanie się rodzicow ze sobą i wynikajace
        stąd powikłania - w pełni agadzam się z tym, ze dziecko powinno mieć częsty i
        stały kontakt (też - rytmiczny!) z obojgiem rodzicow.
        • alfika Re: Dziecko po rozwodzie 03.10.06, 16:49
          tydzień w tydzień to jest właśnie kontakt rytmiczny
          dziecko powyżej 6rż ma szansę całkiem dobrze się w tym znaleźć
          i nie musi się do różnych "rytmów życia" przystosowywać, bo oba zna

          proszę zwrócić uwagę na jednostronne spojrzenie wspomnianych organizacji - tam,
          gdzie mowa o SOS-Papa już opinia jest bardziej wyważona
          • nangaparbat3 Re: Dziecko po rozwodzie 03.10.06, 18:11
            Sprobuj sama zyć zmieniając rytm co tydzień. Mieszkanie i wspołdomownikow.
            • triss_merigold6 Re: Dziecko po rozwodzie 03.10.06, 19:12
              Bez jaj. Dwie rodziny na co dzień to czyste wariactwo. Dwa różne modele
              wychowawcze, dwie wersje kar i nagród, dwie wersje wolno/nie wolno, dwa różne
              (często) statusy finnasowe rodzin.
              Czym innym jest wysłanie dzieci do dziadków na 2 miesiące latem a czym innym
              fundowanie przez kilka lub kilkanaście lat dwóch inaczej funkcjonujących domów.
              Rzyg, za przeproszeniem. Jako dorosła nie chciałabym w czymś takim
              funkcjonować, jako dziecko tym bardziej nie.
              • alfika Re: Dziecko po rozwodzie 03.10.06, 22:42
                żyłam tak choćby studiując, a zanim ktoś napisze o tym, że miałam więcej lat -
                to na przyszłość proszę przemyśleć sens propozycji na temat, czego adwersarz
                powinien spróbować wink

                o rzygach porozmawiamy za jakieś 10 lat, póki co dziecko od paru lat tak żyje i
                ma się raczej dobrze
                nie bierzecie - podobnie jak autorzy artykułu - paru konkretów pod uwagę
                (choćby zżycie dziecka z matką i zaprzyjaźnienie z ojcem - trudno dojść, z
                którym bardziej)

                sądy decyzje podejmują - przynajmniej powinny! - pod warunkiem umiejętności
                rodziców dogadania się w kwestii dziecka, to jedna sprawa (i dlatego w niewielu
                przypadkach jest taki układ możliwy i w miarę nieszkodliwy dla dziecka),

                a druga sprawa: jeśli na tym samym forum proponuje się jako "dobroczynne"
                dyskusje między rodzicami nt. decyzji dotyczącej dziecka - a taka dyskusja ma
                nauczyć dziecko, że istnieją różne punkty widzenia - to nie ma podstaw do
                krytyki systemu, który ma duże szanse się po prostu sprawdzić (rodzice zawsze
                wnoszą dwie różne postawy, po prostu)

                najpierw doświadczajmy, bo o ile zna się własne dziecko, wiadomo, co jest dla
                niego dobre i z czym najlepiej sobie poradzi (moczenie i krzyki w nocy???
                strach przed odejściem matki??? hmmm... a podczas rozwodu nikt się z tym nie
                spotkał? a podczas manipulowania dzieckiem, gdy rodzice nie potrafią się
                dogadać?) - więc najpierw doświadczajmy, potem oceniajmy

                do przemyślenia, nie dla przekonywania
    • vharia całkowicie sie zgadzam n/t 03.10.06, 18:28

      • verdana Re: całkowicie sie zgadzam n/t 04.10.06, 09:57
        Wiecie co?
        Jak rodzice się rozwodzą, to po prostu nie ma dobrego rozwiązania dla dziecka.
        Jeśli obie strony są w miare dobrymi rodzicami, to dziecko przez rozwód zostaje
        skrzywdzone - jakiegokolwiek modelu by się nie wybrało - i tyle. Nie jestem
        przeciwniczką rozwodów, ale nie ma co ukrywać, dzieci na tym ucierpią, choćby
        rodzice nie wiem jak się starali.
        Wydaje mi się, ze starsze dziecko po prostu powinno mieć możliwość wyboru -
        woli mieszkac z mamą, z tatą, naprzemiennie. Nie mozna dziecku arbitralnie
        zabierac ani spokoju i stabilizacji i kazać mieszkać raz tu,raz tam, ale nie
        można też arbitralnie kazać mieszkać z mamą, pozbawiając ojca (lub odwrotnie).
        Bo spędzanie u ojca świat i weekendów - to zupełnie co innego, niż zwykłe,
        codzienne zycie, gdzie ojciec nie jest od rozrywek, tylko od zapędzania do
        lekcji i sprzątania.
        Po rozwodzie to nie uczucia i wygodę rodziców powinno się miec na względzie,
        tylko potrzeby dziecka.
    • robalrobal Re: Dziecko po rozwodzie 03.10.06, 18:58
      Ale przecież dziecko szybko przystosuje się do dwóch rytmów
      i nie będzie musiało co tydzień przyzwyczajać się od nowa.
      • kalina81 Re: Dziecko po rozwodzie 04.10.06, 09:26
        ja tak żyłam, co prawda nie tydzień w tydzień, bo ciężko by mi było pokonywać
        780 kilometrów osiem razy w miesiącu. Do taty jeździłam na wakacje, święta,
        ferie, a czasem robiłam sobie tydzień wolnego od szkoły i jechałam bez okazji.
        Nigdy nie miałam trudności w przystosowaniu się do dwóch modeli życia,
        odmiennych sytuacji materialnych, różnego systemu kar i nagród. Było i jest
        super. Czułabym się gorzej, gdybym w mieszkaniu taty czuła się, lub była
        traktowana jak gość.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka