Dodaj do ulubionych

bezstresowe wychowanie-teraz efekty

31.10.06, 09:25
jakies 15lat temu zaczeło być głośno o bezstresowym wychowaniu.pamietam bo
byłam w koncowych klasach podstawówki gdy w moim mieście powstała pierwsza
szkoła promująca takowe wychowanie. po 15latach-zobaczcie na obraz polskiej
młodziezy zobaczcie na polskie szkoły-uczniowie nie maja szacunku ani do
nauczycieli ani wobec siebie, nie boją się ani nie czują respektu przed
dyrektorem placówki-pozwalają sobie na bicie innych, szturchanie nauczycieli,
ubliżanie.
nie wiem dlaczego ale mam poczucie że gdyby nadal szkoły były prowadzone
twardą reka, gdyby nauczyciel mógł przylac linijką bez obaw o wylanie z pracy
byłoby lepiej. młodziez w wieku dojrzewania -szczególnia ta trudna-potrzebuje
twardej ręki i dyscypliny, potrzebuje czuć ze jest ktoś nad nią komu nie może
podskoczyc
jak myslicie...?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 09:35
      Myślę, że nastolatki, które zgwałciły publicznie koleżankę byly wychowywane
      pasem a nie bezstresowo. Ok. 85% Polaków akceptuje karcenie fizyczne dzieci.
      Autorytetu waleniem po łapach linijką nie wypracujesz.
      Rodzice pogardzają nauczycielami i instytucją szkoły.
      Rodzice akceptują drobne, codzienne, nagminne łamanie prawa - choćby jeżdżenie
      samochodem po pijanemu.
      Rodzice sami są beznadziejni, sfrustrowani i niespełnieni i nie potrafią
      przekazać swoim dzieciom żadnych pozytywnych wzorców.
      • fugitive Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 10:58
        a na czym opierasz swoje przekonanie o wychowaniu tych małolatów pasem ? tak ci
        się wydaje czy coś słyszałaś? bo ja odniosłam przeciwne wrażenie po wysłuchaniu
        tatusiów usilnie broniących swoich synków
        • triss_merigold6 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 11:05
          Po całokształcie. Panowie bronili synów - to dość naturalna reakcja rodzica.
          Zwłaszcza rodzica, który absolutnie nie kuma w którym miejscu stało się zło i
          na czym polegało. Dla nich to podszczypywanie a nie gwałt zbiorowy. Znaczy -
          przyzwalają na takie zachowania oby tylko się nie wydały.
          Zaatakowali policję, bo są generalnie wrogo nastawieni do wymiaru
          sprawiedliwości o ile ich dotyczy osobiście.
          Nie sprawiali wrażenia subtelnych intelektualistów, którzy rozwiązań dylematów
          wychowawczych szukają w czasopismach dla rodziców, książkach czy kursach.wink
          Tępe buce nie bawią się w tłumaczenia tylko łapią za kij albo pas.
          Te małolaty musiały być dobrze oswojone z przemocą skoro rewelacyjnie się
          bawili dręcząc i poniżając koleżankę.
          • fugitive Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 11:14
            czyli generalnie nie wiesz jak byli wychowywani a jedynie dedukujesz prawda? i
            to na podstawie wyłacznie obrazu stworzonego przez media? myślę że to metoda
            obarczona sporym ryzykiem błędu
            • aluc Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 11:18
              fugitive napisała:

              myślę że to metoda
              > obarczona sporym ryzykiem błędu

              ano.
              po przeczytaniu relcji w paru wrażych wzajemnie wink pismach, straciłam pewność,
              czy aby na pewno chodzi o te dramatis personae
              a w dodatku z kręgów zbliżonych do kręgów dowiedziałam się, że w rzeczywistości
              wyglądało to jeszcze inaczej, bez szczegółów, bo tajemnica zawodowa
            • triss_merigold6 Czegoś nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć? 31.10.06, 11:22
              Nie podglądałam ich życia przez ostatnie 14 lat.
              Media dostarczyły dostatecznie dużo informacji.
              Policja uznała za zasadne zatrzymanie a sąd po przesłuchaniu orzekł o osadzeniu
              w schronisku dla nieletnich.
              Reakcje stron można było sobie obejrzeć live.
              Dedukacja jest jedną z metod dochodzenia do rozwiązania. Jestem przekonana, że
              się nie mylę. Dlaczego?
              Dlatego, że przemoc wobec dzieci traktowana jako środek wychowawczy (mówiąc
              zwyczajnie: lanie za karę, za każde przewinienie) zdarza się u ludzi o
              określonym profilu osobowościowym: autorytarnych, sfrustrowanych, wrogo i
              nieufnie nastawionych do świata, wychowanych w przemocy, często prymitywnych a
              jednocześnie pogardzających wszystkim co słabe.
              • fugitive Re: Czegoś nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć 31.10.06, 11:26
                triss_merigold6 napisała:
                Jestem przekonana, że
                > się nie mylę.

                nie rozumiem własnie takiego spojrzenia na rzeczywistość
                no ale teraz ja jestem przekonana że nie należysz do osób z którymi warto
                prowadzić dyskusje pozdrawiam
                • triss_merigold6 Re: Czegoś nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć 31.10.06, 11:30
                  Mając przesłanki można wnioskować. Na podstawie licznych danych wyciągać
                  wnioski. Podaję Ci racjonalne argumenty na poparcie tezy o tym, że chłopaki
                  bynajmniej bezstresowo wychowywane nie były. Byli natomiast wychowywani
                  fatalnie. Podaj argumenty przeciwne i spróbuj uzsadanić dlaczego uważasz, że
                  byli wychowywani bezstresowo.wink
                  • fugitive Re: Czegoś nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć 31.10.06, 11:44
                    zgdodzisz się na pewno że wnioskowanie jest właściwe jeśli przesłanki sa
                    prawdziwe ( oczywiście nie tylko) moja głowna teza w tej dyskusji brzmi tak na
                    prawdę bardzo nie wiele wiemy o rodzinach tych chłopców znamy tylko migawki z
                    mediów a media potrafią pokazać rzeczy w sposób bardzo wykrzywiony,
                    karykaturalny, nieprawdziwy, dlatego do tych przesłanek musimy podchodzić z
                    dużym dystansem i świadomością że to co o nich mówimy nosi bardzo duże
                    prawdopodobieństwo błedu , dedukcja jest prawdziwa jeśli opiera się na
                    prawdziwych przesłankach, a co do przesłanek mam spore wątpliwości, więc w
                    przeciwieństwie do ciebie nie powiem, że jestem przekonana że się nie mylę
                    po drugie podział na wychowanie z biciem a wychowanie bezstresowe jest dla mnie
                    jakiś taki bezsensu, moja druga teza brzmi więc można wychować agresywne,
                    stosujące przemoc dzieci pomimo tego że samemu się ich nie bije np wtedy gdy
                    kompletnie się zaniedbuje dziecko pozostawiając je absolutnie samopas i nie
                    karząc je za złe zachowania, nie trzeba wynieść wzorców agresji z domu takich
                    wzorców jest pełno wystarczy czasem , że dom ich nie skoryguje olewając dziecko
                    a potem je usprawiedliwiając. Nie uważam więc że byli wychowywani bezstresowo,
                    uważam że byli wychowani źle co niekoniecznie musi oznaczać przemoc fizyczną,
                    choć oczywiście może, ale to są już dywagacje, co do kttórych mając dane
                    wyłacznie z mediów nie jestesmy w stanie powiedzieć jetem tego pewna
                    • triss_merigold6 Zgadzam się 31.10.06, 11:52
                      Dobra, zgadzam się. Niemniej na rynku są różne media a z fragmentarycznych
                      relacji wyłania się dość spójny obraz. Tu się wszystko trzyma kupy, każda
                      reakcja każdej ze stron jest psychologicznie prawdopodobna.
                      Co do zaniedbywania wychowawczego bez bicia - zgoda, mogło tak być. Często też
                      jest tak, że dziecko olewa się na co dzien a jak się nazbiera to dostaje
                      wp...ol za całokształt.Bez specjalnych rozważań za co.

                      Jeszcze tylko jedna uwaga: widziałaś tych ojców? Tacy najczęściej biją, bo
                      uważają to za ok metodę wychowawczą. Kamera nie kłamie, nie zrobiono karykatur -
                      wygladają na tępe wały i są tępymi wałami co potwierdzili wypowiedziami.
                      • fugitive Re: Zgadzam się 31.10.06, 11:58
                        no przyznam, że widziałam bardzo nie wiele w tv, i właśnie widziałam akurat
                        tylko tego ojca, który usilnie swojego syna usprawiedliwiał i odniosłam
                        wrażenie przeciwne niż ty, że to taki olewacz co to cokolwiek co synek zrobi to
                        będzie dobrze, ale mam w pełni świadomość, że to tylko moje wrażenie i nic
                        ponadto
    • nisar Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 09:39
      Zaraz rzucą się na Ciebie przeciwnicy klapsów, ale abstrahując od kwestii kar
      cielesnych, tak, masz rację. Bezstresowe wychowanie sprowadziło się u nas do
      niewyznaczania granic w ogóle i zaniechania stosowania kar w ogóle. A to nie
      mogło przynieść dobrych efektów. Niestety.
      Nauczyciel nie jest autorytetem, nie jest nim też niestety rodzic. Wydaje mi
      się że rzadko kto potrafi naprawdę skutecznie wychować bez kar. Zwłaszcza, że
      takie wychowanie wymaga dużo więcej czasu i energii - łatwiej przylać w tyłek
      niż tłumaczyć, a skoro nie dajemy w tyłek a tłumaczyć nam się nie chce... to
      pozwalamy na coraz więcej. I nie jest to w imię bezstresowego wychowywania, ale
      naszej wygody. A efekty potem jakie są "każden jeden widzi".
      • triss_merigold6 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 09:42
        Czy ktoś tu czytał Spocka? Jego pomysł na wychowanie bezstresowe nie wykluczał
        kar, wręcz przeciwnie. Ramy, nakazy, zakazy, nagrody, kary, ograniczenia,
        konieczność dostosowania się to normalne elementy socjalizacji. Brak bicia nie
        oznacza wychowania bezstresowego.
        • guderianka Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 09:47
          kary sa zalecane-i niekoniecznie musi byc to bicie-chodzi o ustalenie granic i
          pewna konsekwencje

          przykład z uderzeniem kinijka był celowy- bo kiedys sie tak robiło i w efekcie-
          miało to lepszy efekt niz obecne głaskanie po głowach
          • haganna Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 04.11.06, 12:13
            Lepszy efekt? To znaczy jaki?
            Jakoś tego nie widzę.
            • guderianka hagana 04.11.06, 13:54
              a np. taki że gó..arz miał respekt do nauczyciela i nim nastepny raz zbroił
              dwa razy sie zastanowił

              nie pisze historii z palca wyssanych-pisze jak było w mojej szkole, gdzie uczen
              drżał przed uwagą, przed wywiadówka, nie miał odwagi odpyskowac nauczycielowi
              bo wiedział co go za to moze spotkac itp
              • triss_merigold6 Re: hagana 04.11.06, 16:18
                Lanie w domu. W podstawówkach do ktorych chodziła (normalne, osiedlowe) sporo
                dzieci za gorsze oceny i zachowanie było bitych.
              • nangaparbat3 Re: hagana 05.11.06, 00:36
                guderianka napisała:

                > a np. taki że gó..arz miał respekt do nauczyciela i nim nastepny raz zbroił
                > dwa razy sie zastanowił
                >
                > nie pisze historii z palca wyssanych-pisze jak było w mojej szkole, gdzie
                uczen
                >
                > drżał przed uwagą, przed wywiadówka, nie miał odwagi odpyskowac nauczycielowi
                > bo wiedział co go za to moze spotkac itp
                Widze, ze dobrze cie wychowali w tej szkole - gowniarz, pyskować, mnie
                wychowali bezstresowo rodzice, ze tak sie nie mowi.
                • guderianka nangaparbat3 05.11.06, 09:23
                  wow.nigdy nie używasz takich slów?
                  no to gratulacje dla rodziców
              • haganna Re: hagana 05.11.06, 20:22
                Jaki respekt?
                Szczerze takiego belfra nienawidził i dawał temu upust bijąc słabszych, albo
                angażując starszych braci, żeby takiemu belfrowi twarz obić w jakiejś bramie. O
                tym piszesz?
                Pamiętam takiego nauczyciela, który wprowadził terror w klasie. Dziwne, że lał
                ciągle tych samych uczniów i jakoś to nie pomagało. Za to inni, co bardziej
                wrażliwi uczniowie woleli dostać "ndst", niż się odezwać przy tablicy.
                Ja sama z kolei dostałam dwóję z napisanej na piątkę klasówki, bo krzywo
                siedziałam na krześle. W końcu pan nauczyciel dostał w mordę i się skończyło.
                Dla mnie był psycholem a nie nauczycielem. To nie są metody wychowawcze!
                Agresja rodzi agresję! Nie dociera to do ciebie?!
                • guderianka Re: hagana 06.11.06, 09:10
                  dlaczego przejaskrawiasz i piszesz o belfrze który lał? a ja pisze o belfrze
                  który czasem uderzył i to nie za krzywe siedzenie ale za
                  wybryki,pyskówki.psoty. nie dociera?

                  agresja rodzi agresje-dla mnie to wyswiechtany slogan
                  • haganna Re: hagana 06.11.06, 21:32
                    Ależ ja nie piszę o belfrze, który lał, tylko o takim właśnie, który czasem
                    uderzył! Za krzywe siedzenie dostałam dwóję a nie linijką po łapach, jak ty
                    czytasz?
                    Slogan nie slogan - who cares. Dla mnie to po prostu tak prawdziwe, że aż
                    banalne.
                    Poza tym - kolejny "slogan" - DZIECI SIĘ NIE BIJE (bo to patologia).
                    • turzyca Re: hagana 06.11.06, 23:57
                      Mialam ciotke nauczycielke, ktora poruszala sie o kuli i ogolnie byla dosc
                      chorowita, wiec przemoc w stosunku do uczniow wykluczala sie niejako sama z
                      siebie. Poza tym bylo sprzeczne z jej pogladami.
                      W tejze samej szkole byl postawny nauczyciel ZPTow, ktoremu zdarzalo sie ucho
                      wykrecic, dac linijka po lapach i ogolnie stosowal szkole twardej reki.
                      Zdarzalo sie, ze czekal z wyjsciem na moja ciotke, bo wiedzial, ze ze wzgledu na
                      szacunek uczniow do niej nikt go w jej obecnosci nie zaatakuje, a
                      uczniowie/starsi bracia uczniow czekaja za rogiem aby "porozmawiac".

                      Dzialo sie to w latach piecdziesiatych/szescdziesiatych w jednym z
                      podwarszawskich miasteczek.
    • martika06 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 09:51
      Fakt. Bo ludzie pomylili pojjęcie bezstresowego wychowania z jego brakiem.

      Bezstresowe wychowanie to przede wszystkim nie totalny luz dla dziecka , a
      określenia konkretnych zasad do których ma się stosować.wie co może, co nie a
      za co kara- czyli nie dzieje się nic co może go zaskoczyć- zestresować.

      A to co teraz wyprawiają 15 latki to wynik po prostu olewatorstwa rodziców,
      szkoly, dorosłych
      bo latwiej przymrużyć oko na złe zachowanie, niż zakazać i jeszcze wysilić się
      na jakieś sensowne wytłumaczenie dlaczego nie można.
      • marghe_72 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 12:56
        martika06 napisała:

        > Fakt. Bo ludzie pomylili pojjęcie bezstresowego wychowania z jego brakiem.
        >
        >
        O właśnie.
        Nie mam wiele do dodania..
    • ewaktw Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 09:53
      Słyszałam kiedyś wypowiedź jakiegoś pscyhologa. Mówił, że nie istnieje coś
      takiego jak bezstresowe wychowanie. Stres jest nieodłącznym elementem naszego
      życia i nie można dzieci chowac pod kloszem, pozwalając im jednocześnie na
      wszystko na co mają ochotę w imię usuwania wszelkich przeszkód i stresów z ich
      życia. Bicie - nie! ale zakazy, nakazy, wyznaczanie granic, kary za złe
      zachowania - tak! To wbrew pozorom wzmacnia poczucie bezpieczeństwa dziecka,
      przygotowuje go też na radzenie sobie z ograniczeniami w życiu, z przeszkodami,
      z dyscypliną, która w szkole powinna się pojawić. Myślę, że hasło "bezstresowe
      wychowanie" zostało w wielu przypadkach nadinterpretowane przez rodziców.
      A do tego dochodzi to co ktoś już wyżej napisał - olewactwo rodziców, brak
      czasu dla dzieci, brak czasu na rozmowy z nimi. To straszne co się dzieje wśród
      nastolatków, ale jeszcze straszniejsze jest to, że te dzieciaki nie miały
      odwagi się zwrócić o pomoc do osób, które powinny im być najbliższe - swoich
      rodziców. Oby mi nigdy nie zabrakło czasu dla mojego dziecka, obym zawsze
      chciała go wysłuchać!!!!
    • lola211 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 10:38
      Pitolenie.Przemoc w szkole byla , dokladnie pamietam, a podstawowke konczylam
      20 lat temu, gdzie dzieci "wychowywalo" sie przy uzyciu pasa.
      • guderianka lola 31.10.06, 10:41
        były przypadku przemocy

        teraz przemoc jest nagminna
        • triss_merigold6 Re: lola 31.10.06, 10:47
          Teraz częściej jest uwieczniana kamerką lub aparatem.wink
          Dzisiejsze ustawki kiedyś nazywały się solówy. Kozły ofiarne były zawsze. W
          zawodówkach przemoc była na porządku dziennym.
        • lola211 Re: lola 31.10.06, 11:04
          Teraz jest raczej naglasniana, bo kiedys wszyscy siedzieli cicho.
        • mallard Re: lola 31.10.06, 11:24
          guderianka napisała:

          > były przypadki przemocy
          > teraz przemoc jest nagminna

          Potwierdzam, ja kończyłem 30 lat temu (!!!)
        • nangaparbat3 Re: lola 05.11.06, 00:42
          A ja myslę, ze teraz przemoc sie ujawnia, stad to wrażenie. Sama pamietam:
          pieczenie rybek z akwarium zywcem na kaloryferze (zima stulecia)
          rzucanie kotem o tablicę
          obmacywanie dziewczynek (wstydzilysmy sie nawet miedzy soba o tym pogadać)
          Dwa lata po skończeniu podstawowki kolega z klasy (na pewno byl bity) został
          skazany za gwałt zbiorowy
          syna znajomych koledzy usiłowali powiesić (bo byli policjantami, co zlapali
          zlodzieja)
          moja kolezanka w szostej klasie usilowala sama się powiesic na trzepaku - nie
          wiem, dlaczego

          To zdarzenia, ktore znam z autopsji. Nikt nigdy nie pisal o tym w gazetach, nie
          bylo w telewizji.
          Acha, w szkole, w ktorej uczyła moja ciocia, chlopcy zatłukli kolege z klasy.
          tez nie bylo w mediach, wyciszono.
          • guderianka nangaparbat3 05.11.06, 09:24
            rodzice nie nauczyli cie słowa "gó..arz" i nie nauczyli cie również mówić ze
            ktoś cie obmacuje?no to pełne zaufanie dla rodziców miałas
            znowu gratulacje
    • aluc Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 10:47
      głośno o bezstresowym wychowaniu zaczęło być w latach 60., kiedy to zarzucono
      publicznie dr Spockowi (autorowi wydanego również u nas Dziecka) propagowanie
      permisywizmu w wychowaniu, Spock uparcie to dementował twierdząc, że został źle
      zrozumiany, a cała akcja była związana z jego aktywnością w ruchu przeciwko
      wojnie w Wietnamie, w końcu nawet przeredagował pewne fragmenty książki, żeby
      się już nie czepiali

      15 lat temu to już były popłuczyny po popłuczynach, w naszym pięknym kraju
      bezstresowym określa się natomiast - pejoratywnie - wszelkie formy wychowania
      niesprowadzające się do używania kija, nahajki albo dyscypliny (tej wiszącej na
      gwoździu przy drzwiach)

      tyle w kwestii formalnej

      co do meritum - młodzież w życiu potrzebuje przede wszystkim autorytetu, a tego
      nie da się zbudować nakazem, strachem i twardą ręką, nie da się również
      obojętnością graniczącą z wychowaczą bezradnością

      poza tym młodzież nie staje się młodzieżą trudną wskutek wewnętrznych cech,
      raczej wskutek wieloletnich wychowawczych zaniedbań, to nie jest tak, że mamy
      grzecznych, posłusznych siedmiolatków, a potem nagle czternastoletnich
      zwyrodnialców - coś dzieje się w międzyczasie i jest raczej efektem owej
      obojętności (szkoły, rodziców) niż braku kija nad dupskiem

      propozycja twardej ręki to propozycja sprowadzająca się do "wy sobie przez
      piętnaście lat róbcie co chcecie, a jak się skrzywicie, to wtedy wam
      zorganizujemy karną kolonię"
      • aanniittaa Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 12:57
        aluc - nic dodać, nic ująć. Podpisuję się obiema rękami.
    • agawamala Re:brak wychowania - poczytajcie na forum 31.10.06, 12:55
      Polecam lekturę forum Dziecko. Większość dzieci wogóle nie jest wychowywana, a
      jeśli już to krańcowo różnie - bezstresowo lub pasem.
      W wielu domach nie ma żadnych wzorców. Rodzice pracują od rana do nocy, albo
      póxnego popołudnia, dzieci w świetlicy, na podwórku, potem przed komputerem
      grają w "strzelanki", oglądają pornusy. Rodzice bardzo łatwo się rozgrzeszają,
      bo "przecież trzeba z czegoś żyć"........- zgoda, trzeba, tylko dziecko wymaga
      nie tylko pieniędzy.
      Dzieci nie są karane adekwatnie do przewinienia. No, bo po co stresować 12
      letnie maleństwo.
      Całe rzesze rodziców i pedagogów, psychologów i innych mędrców usprawiedliwia
      agresję, bo jest przecież ADHD. Pobije, skatuje, poniszczy, ale jak można karać
      chore dziecko. Trzeba być wyrozumiałym, dobrym, ulegać.
      3 latek ślini w piekarni bułki- matka nie zwróci uwagi, "bo to dziecko", i nie
      daj Boże jeśli zrobi to obca osoba.
      Dzieci wrzszczą w miejscach publicznych, bawią się bankomatami, maszynami do
      numerków na poczcie, niszczą, psują - przy akceptacji mam i babć.
      Widzą i słyszą co mówią rodzice , jak oceniają policjanta, gdy wlepił tacie
      mandat za 3 krotne przekroczenie dozwolonej prędkości, jak mama opowiada cioci
      jak nagrywa nianię.
      Nie reaguje się na drobne kradzieże ( co tam batonik za 2 złote), zniszczenie
      cudzego mienia ( nie zapłacę, bo mnie nie stać, wina tego, kto daje dziecku do
      szkoły buty za 1000 złotych), przyzwala się na jazdę bez biletu.
      Dziecko rośnie- matki usprawiedliwiają wagary, poiszą lipne usprawiedliwienia.
      Jawnie krytykuje się nauczycieli. Jaki autorytet może mieć pedagog, gdy uczeń
      słyszy, że to "gnój zarabiający przez miesiąc połowę mojej dniówki". Widzi jak
      rodzice odnoszą się do mniej zarabiających, gorzej wykształconych, jak traktuje
      się ludzi starszych.
      Czasem w robocie jest pas i tylko pas, bez wyjaśnienia za co dziecko dostaje
      cięgi. Wychowawcą jest telewizor ( mama w drugim pokoju rozmawia z
      psiapsiółką), tata pije wódkę z kumplem.
      Ile rodzin mądrzej wychowuje dziecko,stawiając bardzo określone granice? Ile
      osób konsekwentnie egzekwuje panujące w domu normy? Ile mam czy tatusiów czyta
      dziecku na co dzień? W ilu rodzinach pielęgnuje się tradycje, opowiada o
      przodkach, pokazuje szkołę, do której uczęszczali rodzice? Jak często spędza
      się razem z dziećmi wakacje, w sposób odpowiadający dzieciom a nie dorosłym (
      na basenie, a nie na piwie)? Jak często siada się wspólnie do posiłków i uczy
      zachowania przy stole? Kto uczciwie reaguje, gdy dziecko niszczy np. trawnik,
      kwiaty, śmieci?
      Odpowiedzmy sobie uczciwie na te pytania, przeczytajmy większość wątków o
      wychowaniu i będziemy mieć jasną diagnozę dlaczego tak a nie inaczej jest w
      polskich szkołach.
      • myelegans Re:brak wychowania - poczytajcie na forum 31.10.06, 15:00
        agawamala, podpisuje sie rekami i nogami.
        Dzieci od poczatku modeluja swoje zachowania na rodzicach i sa bacznymi
        obserwatorami tego co dzieje sie w domu i na tej podstawie ksztaltuja wlasne
        systemy wartosci. Jezeli nie beda mialy mocnego kregoslupa moralnego, to jak
        przyjdzie wiek dojrzewania i srodowisko zacznie miec na nich wplyw, wykrzywione
        zachowania nie beda korygowane, tylko poglebiane. W tym momencie zamykanie ich
        w zakladach i izolowanie od reszty bedzie wylegarnia kryminalistow. To
        wlasciwie skreslanie ich z listy i podpisanie wyroku, ze juz do konca zycia
        beda sie sie paletali po roznych zakladach karnych i kto za to bedzie
        placil ...? Wiadomo.

        System kar i nagrod dzialal od zawsze, sam system kar nigdy. Wychowanie zaczyna
        sie od rodziny, to ona jest modelem i autorytetem, ona powinna wspolpracowac ze
        szkola.W obecnym czasie komunikacja miedzy rodzicami i nauczycielami jest
        zadna.
        Wychowanie dziecka to trudne zadanie, wymaga WYSILKU, moze poczytania, moze
        zasiegniecia rady specjalisty, a komu sie chce, skoro kazdy wie najlepiej jak
        wychowywac, bo przeciez dzieckiem byl. Wiele tych zachowan i przyzwolen na "co
        publiczne niczyje" siega czasow PRL, kiedy trzeba bylo kombinowac, oragnizowac
        i krasc, a mienie spoleczne bylo niczyje. Oczywiscie, ze problem przemocy byl
        od zawsze, tylko w PRL-u nikt o tym nie mowil, bo przeciez u nas nie bylo
        narkotykow, prostytucji, pornografii, pedofilii itd.
        Kosciol moglby wiele tutaj zrobic, skoro juz wszedl religijnie do szkol, a malo
        widac, zeby ksieza siegali po zbladzone owieczki.
        Jezeli nie zacznie sie od wychowania i komunikacji z rodzicami od przedszkola,
        to w wieku 14-`15 lat jest juz za pozno i dwuletnie karne szkoly NIC nie pomoga.

        Poza tym mozna szybko, wczesnie wylowic potencjalnych problematorow, wystarczy
        popatrzec na rodzine. Istnieje duza korelacja pomiedzy poziomem wyksztalcenia,
        modelem rodziny (rodzice po rozwodzie, rodzic za granica, rodzice bezrobotni),
        a tym jak jaka droga pojda dzieci. Zreszta zobaczcie i przeanalizujcie swoje
        srodowiska, ilu uczniow z Waszej klasy poszlo np. na studia i z jakich rodzin
        sie wywodzili, i tych, ktorzy sprawiali klopoty.

        A co mozemy my zrobic? Robic swoje wychowywac, a nie chowac. Rozmawiac, a nie
        wlaczac TV czy komputer, isc na basen, spacer, w gory, a nie mowic, ze sie nie
        ma czasu i dac spokoj. Uczestniczyc w zyciu dziecka, znac go, jego hobby pasje,
        zainteresowania, muzyki jakiej slucha, gry w jakie zna, ale to wymaga wysilku.
        • agawamala Re:brak wychowania - poczytajcie na forum 31.10.06, 15:58
          Młody człowiek bierze przykład z rodziny. Obserwuje - często krytycznie,
          naśladuje, nawet nieświadomie, powiela wzorce.
          Cóż dobrego może wynieść z rozbitej rodziny, w której matka ( sama nierzadko
          skrzywdzona, porzucona, z poczuciem żalu do ex-a i całego świata) o ojcu
          dziecka i swoim byłym partnerze wyraża się w sposób wrogi, lekceważący,
          uniemożliwia kontakty z nim, obrzuca epitetami ( vide podforum samodzielne....).
          Dla równowagi tauś nie wyraża zgody na wyrobienie paszportu , dziecko nie
          jedzie na klasową wycieczkę, a ostateczną decyzję podejmuje Sąd Rodzinny.....
          Przykłady są, i to w nadmiarze, na forum Dziecko.
          • kicia031 Re:brak wychowania - poczytajcie na forum 02.11.06, 09:56
            Cóż dobrego może wynieść z rozbitej rodziny, w której matka ( sama nierzadko
            > skrzywdzona, porzucona, z poczuciem żalu do ex-a i całego świata) o ojcu
            > dziecka i swoim byłym partnerze wyraża się w sposób wrogi, lekceważący,
            > uniemożliwia kontakty z nim, obrzuca epitetami ( vide podforum
            samodzielne....)

            Wybacz, ale odbieram to co piszesz, jako po prostu bezczelne. Jak smiesz
            oceniac samodzielne matki, ktore musza na ogol wypelniac role obojga rodzicow.
            Nie masz pojecia przed jakimi wyzwaniami stoja samotni rodzice - a jednym z
            tych wyzwan jest walka ze stereotypem, ze dzieci z rozbitych rodzin zejda na
            pewno na zla droge. Wylazi z ciebie nietolerancja i zlosliwosc.
            Jakos sobie nie przypominam, by dzieci, ktore sie ostatnio dopuscily strasznych
            rzeczy, pochodzily z rozbitych rodzin - a raczej czesto pochodzily z rodzin, w
            ktorych matka wolala utrzymywac chory i pelen przemocy zwiazek niz wziac
            odpowiedzialnosc za wychowanie dzieci. Moze bala takiej stygmatyzacji, jaka ty
            stosujesz w swojej wypowiedzi?
            Wstydz sie. Latwo atakowac tych innych, slabszych...
            • agawamala Re:brak wychowania - poczytajcie na forum 02.11.06, 10:12
              Czytaj ze zrozumieniem!!!! Napisałam, że dziecko nie wyniesie niczego dobrego z
              domu, w którym matka w sposób lekceważący wyraża się o byłym partnerze, obrzuca
              go przy każdej okazji błotem, jego nową rodzinę - wyzwiskami.
              Masz rację, w tym przypadku jestem nietolerancyjna. Gdy słyszę, że 10-12 letnie
              dziecko, a niejednokrotnie młodsze, słyszy o ojcu (!!!), że jest chamem,
              prostakiem, a jego nowa żona lafiryndą"ku..ą", dzieci zaś bękartami - to mam
              jak najgorsze zdanie o osobie wypowiadającej te treści.
              A czy można cenić ojca, który dla zasady nie wyraża zgody na wyrobienie
              paszportu? Tu już głosu nie zabierasz, więc pewnie jesteśmy zgodne - potępiasz
              go.
              • kicia031 Re:brak wychowania - poczytajcie na forum 02.11.06, 12:15
                Na pewno dziecko wyniesie wiecej dobrego z domu w ktorym matka opowiada
                zaklamane brednie o dobrym tatusiu, ktory ciezko pracuje i nie moze widziec
                dziecka. Nie promuje uzywania wulgarnych wyrazen dla opisu bylego meza, ale
                uwazam, ze jesli ojciec postapil zle - np dopuscil sie zdrady malzenskiej, to
                nalezy dziecku jasno powiedziec, ze to byl zly czyn. Dla mnie to czesc procesu
                wychowania. jesli ojciec jest rzeczywiscie chamem, to czego nauczymy dziecko
                udajac, ze wszystko OK - tego, ze mozna sie zachowywac po chamsku i nie grozi
                za to nawet slowo potepienia.
                Ty najwyrazniej uwazasz, ze rodzice to swiete krowy, ktorych nie wolno
                krytykowac - a ja uwazam, ze na szacunek trzeba zasluzyc i dotyczy to takze
                rodzicow.
                • agawamala Re:brak wychowania - poczytajcie na forum 02.11.06, 16:07
                  Za rozpad małżeństwa zwykle ponoszą winę obie strony. Ojciec odszedł do innej
                  kobiety ( oczywiście matka twierdzi, że "dziwki, lafiryndy k...y"), ale nie
                  dostrzega, że nim to się stało więcej czasu spędzaa na bieganiu po sklepach,
                  wizytach u kosmetyczki i plotach, a obiad na stole był rzadkością.
                  Z tego związku urodziły się "bękarty"- no bo jak inaczej można nazwać dzieci
                  będące finansową konkurencją dla własnych?
                  Nie jestem zwolenniczką oszukiwania dziecka, ale konsekwentnie - w obie strony.
                  Dziecko w naturalny sposób kocha i ojca i matkę bez względu na ich wzajemne
                  relacje. I co czuje, gdy matka dla zasady, bo jest odrzucona, skrzywdzona, musi
                  przewartościować całe swoje życie po rozwodzie, uniemożliwia kontakty i opluwa
                  macochę, ojca i przyrodnie rodzeństwo.
                  Zajrzyj na forum Samodzielnych.......
                • lola211 Re:brak wychowania - poczytajcie na forum 02.11.06, 16:20
                  Nie ma nic gorszego niz wciaganie dziecka we wlasne problemy malzenskie i
                  oczernianie drugiego rodzica, bo nam wyrzadzil krzywde.Jesli zdradzil- to zone,
                  a nie dzieci- to jest sprawa miedzy doroslymi.
    • janeczka79 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 13:19
      Na początku przeproszę, ze nie doczytałam wszystkich wypowiedzi do końca...ale
      moi drodzy co wy wypisujecie...??? Wychowanie bezstresowe, co to za wytwór???
      Takie coś nie istnieje, nie ma takiego pojęcia!!! wychowanie juz w swoim
      założeniu wyklucza brak stresu...stres towarzyszy wychowaniu od początku do
      końca...i wcale nie jest to coś negatywnego...to konieczność, aby poroces
      wychowawczy był owocny...Ujmując rzecz obrazowo, można by stwierdzić, że stres
      podobny jest do specyficznej trucizny. Dawkowana w małych ilościach, pod
      kontrolą, stanowi lekarstwo!!!
      • lioninka Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 14:23
        Oczywiscie że jest pojęcie wychowanie bezstresowe (funkcjonuje w psychologii i
        pedagogice)ale nie określa ono, jak tu niektórzy myślą wychowania bez stresu i
        nie jest niczym pozytywnym. Wychowanie bezstresowe polega ogólnie mówiąc na
        pozwalaniu dziecku absolutnie na wszystko, na co ma ono ochotę, gdyż zasady
        obowiazujące dziecko, wszelkie ograniczenia, nakazy, zakazy i polecenia w myśl
        autorów koncepcji ograniczałyby rozwój dziecka, który powienien być całkowicie
        naturalny, spontaniczny i niczym nieograniczony.
        • janeczka79 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 31.10.06, 15:58
          Moze źle się wyraziłam...faktycznie pojęcie funkcjonuje...ale jeden jego człon
          wyklucza drugi. I to co napisałm powyżej to część wykładu, którego byłam
          uczestniczką swego czasu, studiując jeszcze pedagogikę!!!
    • sir.vimes Wychowanie??? 31.10.06, 16:08
      Gdyby te dzieci wychowywano w jakikolwiek sposób można by dyskutować o wyższości
      jednego sposobu nad drugim. Ale zazwyczaj chuliganerię wychowuje telewizor i
      ulica, + czasem pas i wyzwiska, czasem kupowanie drogich zabawek (jak ta
      nieszczęsna komórka w sprawie z Gdańska) , bo w końcu trzeba "się pokazać".
      Wychowanie, bezstresowe, stresowe czy jakiekolwiek pewnie by tym "chłopcom" nie
      zaszkodziło...
    • kaluma1 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 01.11.06, 22:34
      Swego czasu moim marzeniem była praca w szkole. Poczyniłam nawet ku temu
      stosowne kroki i rozpoczęłam studia, które pozwoliłyby mi uczyć. Plany
      pokrzyżowały mi praktyki studenckie, a właściwie zanik głosu i bardzo poważne
      kłopoty z krtanią. I dzisiaj kiedy minęło już kilka lat od tamtych praktyk,
      gratuluję sobie tych problemów zdrowotnych. Dlaczego? tak bardzo kochałam
      uczyć, że wzięłam kilku uczniów na korepetycje. Rodzice tych dzieciaków
      przeważnie i bez żadnego skrępowania przy dzieciakach(w różnym wieku)
      usprawiedliwiali niepowodzenia własnych dzieci niekompetencją nauczycieli. obok
      argumentów, że nauczyciel "uwziął" się na ich pociechę, funkcjonowały też
      takie, że w szkole uczą matoły, które tak naprawdę są głupsze od uczniów.
      Rodzicom wydawało się chyba,że takie rzeczy wypada mówić korepetytorce. Kiedy
      czytam Wasze wypowiedzi wiem,że na tym forum goszczą rodzice, którzy chcą
      wychowyać swoje dzieci i to jest naprawdę budujące. Wiecie czego się boję? Otóż
      tej grupy dzieciaków, z którą pewnie kiedyś zetknie się mój 11. miesięczny
      synek, grupą, której nikt nie wychowywał. Boję się bo to moje dziecko będzie
      musiało sobie radzić(oby nie) z patologicznymi sytuacjami.

      • jogo2 Re: dlatego popieram Giertycha 02.11.06, 19:48
        Witam,
        Zgadzam się z wieloma tezami, że trzeba wychowywać, nie można tylko lać pasem,
        itd., itp. Tym niemniej, jednak całokształt wniosków z wątku, bardzo
        szlachetnych zresztą przypomina rady dawane pani po 60-tce z zaawansowaną
        miażdżycą, nadwagą ok. 50 kg (razem 100 - tak, są takie przykłady wśrod kobiet,
        całkiem częste) i nadciśnieniem, mieszkającą sama i mającą telewizor. Bo,
        proszę pani, trzeba zastosować dietę kopenhaską (1300 kcal dziennie)(albo nawet
        po prostu dietę: zero słodyczy, wędlin i innych przysmaków ukochanych) rano
        gimnastyka, obowiązkowo basen 3 razy w tygodniu, po 4 baseny x 25m żabką, a
        wieczorem joga. Musi pani schudnąć, bo inaczej w ciągu roku dostanie pani
        wylewu i umrze. Wszystko prawda, tylko czy sądzicie, że ktoś, kto wychodował
        sobie nadwagę 50 kg, nigdy się nie ruszał, ma ponad 60 lat jest w stanie
        zrealizować taki program?
        To samo dotyczy zaniechań wychowawczych. Kompletnie pomijacie przyczyny
        społeczne, a są nimi: prawie w każdym domu jest telewizor z programami na
        poziomie takim, jakim one są (jak dla mnie dno i celowe zabijanie szarych
        komórek). Ludzie są powszechnie uzależnieni od tv w jej najgorszych aspektach
        ("mądre" seriale, reklamy w ilości piorącej mózg i inne uzależniacze), a prawie
        w każdym filmie jest seks i mordobicie w mniejszych lub większych ilościach.
        Ponadto, w krajach półkuli północnej życie stało się tak łatwe, że konieczność
        wysiłku fizycznego w celu egzystencji została wyeliminowana prawie zupełnie
        (nie trzeba iść po wodę do studni, drzewa narąbać, nawet tyłka ruszyć w zamieć,
        żeby iść do sklepu, bo jest samochód), aerobic i jogging to nie to samo,
        zwłaszcza dla szarego plebsu, który go nigdy nie będzie uprawiał. To samo tyczy
        młodzieży. Rano do szkoły, po szkole na kanapę, albo lekcje (kolejne siedzenie
        na tyłku)w dzień wolny spanie do 12.00. Przy modelu panującym w baardzo wielu
        rodzinach, taki brak wysiłku fizycznego zastosowanego bezpośrednio do
        pokonywania trudów życia jest demoralizujący. Niestety tego się nie da odwrócić
        na szeroką skalę społeczną. Dlatego rozwiązania, jakie proponuje Giertych,
        proste i skuteczne, o ile ktoś ich nie wypaczy np. nie wprowadzając rządów
        silnej ręki w planowanch szkołach dla łobuzów tylko rządy niezdecydowanej ręki,
        są jedynym rozwiązaniem. Jest to tak samo jak z wychowaniem bez klapsa. Jest to
        piękne, uzasadnione w sposób jak najbardziej racjonalny tylko w społecznej
        skali mało kto (z nielicznymi wyjątkami typu: 10-15% społeczeństwa) jest w
        stanie wychować dziecko w ten sposób, bo wymaga to takiej koncentracji uwagi,
        pomysłowości i jeszcze iluś tam cech, które po prostu w praktyce są nierealne.
        Ale o tym się milczy. Zamiast tego stwarza się nagonkę (np. na tym forum
        niejednokrotnie) na rodziców, którym się zdarzyło dać klapsa i wpędza się ich w
        kosmiczne poczucie winy. Teoria ta jest tak pięknie uzasadniona, że rodzice nie
        mogący jej sprostać naprawdę czują się winni, tego klapsa już nie dają, a
        ponieważ nie są w stanie w inny sposób opanować swoich pociech, więc powoli
        akceptują fakt, że ich dzieci nie zawsze ich słuchają. I to się staje
        zjawiskiem coraz bardziej powszechnym. Dlatego autorka wątku słusznie podniosła
        zależność pomiędzy modą na wychowanie bezstresowe a tym, czego jesteśmy
        świadkami.
        Jako przerywnik dodam garść refleksji mojego szwagra (rocznik '54) ze spaceru
        po placu zabaw ze swoją wnuczką, który sąsiaduje z boiskiem gimnazjum. Oto one:
        jest przerwa, gimnazjalista całuje gimnazjalistkę z języczkiem, ona mu prawie
        rękę trzyma w rozporku, nauczycielka(i) też jest na tym boisku i udaje, że nie
        widzi. On sam pamięta siebie w tym wieku, też go interesowały dziewczyny i nie
        należał ani do "prymusów", ani "aniołków"
        , ale tak zachować by się wstydził po prostu. Jeszcze jego druga uwaga: jak
        dostał od nauczyciela w szkole ochrzan, to w domu nie powtarzał, bo od matki
        dostałby drugi. Abstrahując od prostoty tego ostatniego środka wychowawczego,
        która jest dyskusyjna, jak się ma ta ostatnia refleksja mojego szwagra w
        kontekście oburzonych, gotowych do konfrontacji z nauczycielem rodziców uczniów
        w stanie nietrzeźwym, zachowująchch się niewłaściwie (tu należy sobie uzupełnić
        o: obelgi, pobicia, wymuszenia, kradzieże, itp. itd.).
        Na koniec tej bardzo długiej wypowiedzi dodam, że dalsze pochylanie się w
        zadumie nad tym co się dzieje w szkołach i proponowanie pięknych, acz
        nierealistycznych rozwiązań grozi uwewnętrznieniem tego stanu rzeczy. Również w
        wątku dotyczącym sprawy z Gdańska jedna z pań przywołała zdarzenie, jakie ją
        spotkało (10 - 15 lat temu), kiedy się uczyła w liceum. Pewien kolega dosyć
        wulgarnie sobie z nią zażartował (próbował ją pocałować z języczkiem
        jednocześnie łapiąc za krok - na przerwie przy świadkach oczywiście), ale ona
        błyskawicznie zareagowała odpowiednio, kopnęła go w jaja, więcej takich
        incydentów nie było, facet wyrósł na miłego i fajnego. Taka jej konkluzja.
        Gdyby mnie coś podobnego spotkało nie byłabym w stanie zachować się podobnie,
        nie dlatego, że uważam, że to takie cool, byłoby to dla mnie równie obrzydliwe,
        ale po prostu jestem niezręczna i mam spóźniony refleks. Gdyby mnie to
        spotkało, pewnie stałabym się pośmiewiskiem, ale ja uczyłam się w liceum
        jeszcze wcześniej i na szczęście na takie przygody nie byłam narażona. Jak ktoś
        słusznie zauważył człowiek ma tendencję do próbowania, jak daleko się można
        posunąć.
        • linka9 Re: dlatego popieram Giertycha 04.11.06, 23:24
          jogo2 napisała:

          > Na koniec tej bardzo długiej wypowiedzi dodam, że dalsze pochylanie się w
          > zadumie nad tym co się dzieje w szkołach i proponowanie pięknych, acz
          > nierealistycznych rozwiązań grozi uwewnętrznieniem tego stanu rzeczy.

          Jogo, w pełni popieram. Dodam tylko, że nikt nie broni w pierwszej kolejności
          głaskania po głowie, jeśli tylko przynosi to pozytywny efekt wychowawczy.

          > Jak ktoś
          > słusznie zauważył człowiek ma tendencję do próbowania, jak daleko się można
          > posunąć.

          Dokładnie. I jeśli nawet postawienie granic dla zdecydowanej większości może
          przebiegać całkiem łagodnie przy użyciu humanitarnych metod, tak zawsze w
          społeczeństwie trafiają się osobniki, które bez "bata i kija" nie podporządkują
          się żadnymm normom.
    • koza_w_rajtuzach Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 03.11.06, 08:39
      A moim zdaniem to nie jest efekt bezstresowego wychowania.
      Moim zdaniem w ten sposób zachowują się małolaty, które za każde przewinienie
      obrywali po tyłkach od rodziców i czują autorytet tylko do silniejszych, do
      tych którzy mogą im przyfasolić, bo nic innego z domu nie wynieśli. Uważają, że
      są debeściakami tylko wtedy jak mają nad kimś władze, jak mogą drugą osobę
      poniżać, pokazać, że jest gorsza. Mają poczucie wyższości gdy mogą znęcać się
      nad kimś słabszym, nad kimś kto nie może się przed nimi obronić, bo tego się
      nauczyli u siebie w domu.
      Ja jestem absolutnie za wychowaniem bez przemocy. Pamiętam ze swojego
      dzieciństwa, że dzieciaki, które nie były bite były bardziej pewne siebie,
      chętniej rozmawiały z rodzicami, były grzeczniejsze w szkole (!!). Dzieciaki,
      które były bite wiecznie coś ukrywały, wiecznie wpadały w panikę, zalewały się
      łzami, bo np. coś zgubiły, bały się rodziców, zaczepiały innych dzieci. I nie
      wyssałam sobie teraz tego wszystkiego z palca, tak było naprawdę. Szkoda tylko,
      że większość dzieci była jednak bita.
      • koza_w_rajtuzach Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 03.11.06, 08:43
        aha, dodam jeszcze, że dzieciaki bite były bardziej dwulicowe (grzeczniejsze w
        domu, gorsze w szkole), wyrafinowane, bo wiecznie myślały jak coś zataić, jak
        oszukać. Te niebite były bardziej beztroskie, mniej wyrafinowane, ale
        paradoksalnie miały mniej głupich pomysłów.
    • limonka30 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 03.11.06, 08:54
      a moim zdaniem to wina rodziców i tylko rodziców.Mam dziecko w przedszkolu w
      pierwszej grupie i jest tam chłopczyk który bije inne dzieci i nie jest to jakaś
      patologiczna rodzina (przynajmniej tak mi się wydaje)u znajomych w przedszkolu
      też jest dziecko które bije inne dzieciaki.Problem jest zgłaszany rodzicom tych
      dzieci i nie ma żadnej reakcji.Więc jeżeli rodzic nie radzi sobie z 3 latkiem to
      nie poradzi sobie i 13 latkiem.
      • lola211 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 04.11.06, 14:36
        Problem jest zgłaszany rodzicom tych
        > dzieci i nie ma żadnej reakcji.

        A jakiej reakcji oczekujesz? Gdzie jest przedszkolanka, ze pozwala na bicie
        dzieci? Jak rodzic moze wyperswadowac 3 latkowi bicie innych, gdy jego samego
        nie ma w poblizu?
      • malami49 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 04.11.06, 17:45
        zgadzam sie ,bo przeciez dzieci biopra z czegos przyklad musimy sobie radzic z
        dziecmi
      • nero1234 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 05.11.06, 11:53
        * Niekoniecznie bicie przez 3 latka rówieśników jest winą tylko i wyłącznie
        rodziców. Mój synek namiętnie bił wszystkie dzieci w swoim otoczeniu, i to z
        najbanalniejszego powodu. Rok zajelo mi wyperswadowanie uparciuchowi ze tak nie
        mozna. Nadmieniam ze przykladau nie mial z domu ani z dalszej rodziny: sam nie
        byl bity i bicia nie obserwowal

        ** ciesze sie ze ktos zamiast wszystko spychac na szkole zwrocil uwage na bledy
        rodzicow. Wedlug mnie to, ze w szkolach dzieje sie zle a nauczyciele nie maja
        autorytetu jest rowniez po trochu wina rodzicow. Wiele razy slysze jak w
        obecnosci dziecka rodzice w niewybredny sposob krytykuja nauczycieli. Skoro
        dziecko z ust rodzica slyszy, ze nauczyciel to kretyn a szkola to bzdura to jak
        ma podchodzic do owych...?
        • malila Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 05.11.06, 16:27
          nero1234 napisała>
          ** ciesze sie ze ktos zamiast wszystko spychac na szkole zwrocil uwage na bledy
          >
          > rodzicow. Wedlug mnie to, ze w szkolach dzieje sie zle a nauczyciele nie maja
          > autorytetu jest rowniez po trochu wina rodzicow. Wiele razy slysze jak w
          > obecnosci dziecka rodzice w niewybredny sposob krytykuja nauczycieli. Skoro
          > dziecko z ust rodzica slyszy, ze nauczyciel to kretyn a szkola to bzdura to
          jak
          >
          > ma podchodzic do owych...?

          Bez przesady. Moi rodzice nigdy się o nauczycielach źle nie wyrażali. A jednak
          część nauczycieli nie miała żadnego autorytetu, co najwyzej myśmy się ich bali.
          Wśród nauczycieli też są klamki i naprawdę nie trzeba usłyszeć o tym od
          rodziców, żeby wiedzieć, że któryś z nauczycieli jest głupi, inny nie ma
          wiedzy, a jeszcze inny jest bezradny.

          Swoją drogą to sama nie wiem, czy nie wypsnęłoby mi się brzydkie słowo na temat
          nauczyciela, gdyby moje dzieci musiały chodzić do szkoły rejonowej. Moja
          sąsiadka, która jest psychologiem i pracuje z młodzieżą, na temat tej szkoły ma
          tylko jedno określenie: patologia.
          • nero1234 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 06.11.06, 18:28
            Daleka byłam od twierdzenia, ze jedyna przyczyna braku autorytetu nauczycieli
            jest postepowanie rodzicow - chcialam napisac, ze jest to jedna z mozliwych
            przyczyn smile
            Jesli nauczyciel jest beznadziejny to rodzic ani nic nie pomoze ani nic nie
            zepsuje. Chodzi mi o nauczycieli np wymagajacych do ktorych odnosza sie
            komentarze rodzicow: "co on tam wie, co sie przejmujesz - madry czlowiek nie
            bylby nauczycielem za 1200 wiec pala od takiego nie hanba"
    • iwonak112 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 06.11.06, 18:41
      Nie wierzę własnym oczom! I to Ty napisałaś Guderianko?Nie spodziewałam się po
      Tobie takich poglądów...chyba,że to prowokacja...To co piszesz to kompletny brak
      wiedzy na temnat wychowania i psychologii w ogóle
      • agawamala Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 07.11.06, 08:30
        Do demokracji trzeba dorosnąć - i w sensie psychicznym i metrykalnym. Nawet
        bardzo małe dziecko musi wiedzieć kto jest "przywódcą stada", kto rządzi ( i
        odpowiada), do kogo należy ostateczne słowo.
        To samo jest w szkole. Nie jest to miejsce, w którym uczeń i nauczyciel są
        partnerami. Głos ucznia nie powinien być tożsamy z głosem nauczyciela, choćby
        dlatego, że ten drugi ma większą wiedzę, doświadczenie życieowe i ponosi
        odpowiedzialność - także prawną.
        Nie jestem zwolenniczką katowania ani znęcania się nad kimkolwiek, jestem
        natomiast za ustaleniem jasnych i jednoznacznych reguł i zasad.
        Szkoła jest szkołą, dom- domem i wszędzie obowiązują określone normy
        postępowania, których muszą się trzymać nauczyciele, rodzice, uczniowie, dzieci
        itp.
        Do szkoły przychodzi się nie w celu znęcania się nad kolegami, wyżywania tylko
        nauki. Szkoła uczy nie tylko polskiego i chemii, ale także zachowania i
        przestrzegania ogólnie przyjętych norm. Szkoła również wychowuje.
        I nie będzie wstanie tego czynić jeśli nauczyciel nie będzie mógł SKUTECZNIE ,
        co nie oznacza przy użyciu siły fizycznej, egzekwować wiedzy i wychowania.
        Uczeń natomiast musi czuć się w szkole bezpieczny(sic) i wiedzieć, że za
        niewłaściwe postępowanie będzie ukarany. Dotkliwie ukarany.
        Okres dojrzewania to okres buntu, ale ów bunt nie może oscylować w kirunku
        upokarzania innych, chuligańskich wybryków, chamstwa. Temu trzeba się ostro
        przeciwwstawić.
        Nauczyciele muszą mieć autorytet. Jednak autorytetu nie zdobędą, gdy uczniowie
        będą wiedzieli, że stoi za nimi ( uczniami) cała machina praw uczniów i braku
        obowiązków.
        Zbyt duże "uprawnienia" uczniów, liberalne i demokratyczne postępowanie daje
        już efekty. Jakie? Wiadomo.
        Nie jestem zwolenniczką Giertycha, ale z jednym się zgadzam. Polska szkoła
        wymaga radykalnych zmian. Czy takich jak propouje Giertych- nie wiem. Wiem
        natmiast, że jeśli nie chcemy powtórek z Gdańska, Torunia i wielu, wielu szkół,
        o których nie mówi się gośno, trzeba działać. Szybko i skutecznie.
        • ginerwa Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 07.11.06, 08:43
          agawamala napisała:

          > Nauczyciele muszą mieć autorytet. Jednak autorytetu nie zdobędą, gdy uczniowie
          > będą wiedzieli, że stoi za nimi ( uczniami) cała machina praw uczniów i braku
          > obowiązków.

          Ciekawe jak to się dzieje, że są jednak nauczyciele, którzy maja autorytet, pomimo wymienionych wyżej niesprzyjających czynników?
        • turzyca Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 07.11.06, 11:04
          "Nie jest to miejsce, w którym uczeń i nauczyciel są
          partnerami. Głos ucznia nie powinien być tożsamy z głosem nauczyciela, choćby
          dlatego, że ten drugi ma większą wiedzę, doświadczenie życieowe i ponosi
          odpowiedzialność - także prawną."
          O tym nikt nie mowi! Ale wiele osob jest zdania, ze nalezy dziecko pozbawic
          glosu zupelnie.
          A warto pozostawic ucznom jakis glos, bo to powoduje zanikanie pdozialu my-oni.
          Popatrzcie na bednarska -tam dziala parlament i sad. I jak ktos narusza wspolnie
          ustanowione zasady, to nie tylko nauczyciele, ale takze wspoluczniowie mowia
          "umawialismy sie inaczej, lamiesz NASZE zasady"


          "Szkoła jest szkołą, dom- domem i wszędzie obowiązują określone normy
          postępowania, których muszą się trzymać nauczyciele, rodzice, uczniowie, dzieci
          itp."
          Ale w polskiej szkole panuja wybiorczo. Nauczyciele sa upiornie niekonsekwentni.

          "Szkoła również wychowuje."
          Obecnie tego nie robi.

          "I nie będzie wstanie tego czynić jeśli nauczyciel nie będzie mógł SKUTECZNIE ,
          co nie oznacza przy użyciu siły fizycznej, egzekwować wiedzy i wychowania.
          Uczeń natomiast musi czuć się w szkole bezpieczny(sic) i wiedzieć, że za
          niewłaściwe postępowanie będzie ukarany. Dotkliwie ukarany."
          OK, ale wracamy znowu do punktu "szkola olewa wychowywanie." Sa w tej chwili
          podstawy do karania uczniow, ale nie wykorzystywane. Nie zdarzylo mi sie
          uslyszec nigdy "nagany na forum szkoly", a kilka osob na cos takiego zasluzylo.
          Nalezy wykorzystywac dostepne metody a nie domagac sie nowych.
          To zreszta polski sposob myslenia: domagamy sie zaostrzenia kodeksu karnego, a
          wypuszczamy ludzi bez kary ze wzgledu na niska spoleczna szkodliwosc czynu.
          Dlaczego w takich sytuacjach nie sa zasadzane jakiekolwiek kary?


          "Okres dojrzewania to okres buntu, ale ów bunt nie może oscylować w kirunku
          upokarzania innych, chuligańskich wybryków, chamstwa. Temu trzeba się ostro
          przeciwwstawić."
          I znow: trzeba, i to od poczatku szkoly, ale nikt tego nie robi


          "Zbyt duże "uprawnienia" uczniów, liberalne i demokratyczne postępowanie daje
          już efekty. Jakie? Wiadomo."
          To nie nadmiar uprawnien uczniow, tylko brak pracy wychowawczej i
          wykorzystywanie dostepnych narzedzi dyscyplinowania.

          "Polska szkoła
          wymaga radykalnych zmian. Czy takich jak propouje Giertych- nie wiem."
          To co proponuje Giertych nie zmieni nic, jesli te narzedzia pracy wychowawczej
          nie beda stosowane. A skoro tak, to moze zaczac od stosowania tego, co juz jest
          dostepne i zobaczenia jakie to daje efekty?


          "Wiem
          natmiast, że jeśli nie chcemy powtórek z Gdańska, Torunia i wielu, wielu szkół,
          o których nie mówi się gośno, trzeba działać. Szybko i skutecznie."
          Pragne tylko przypomniec, ze Gdansk i Torun to jedne z tysiecy tragedii, ktore
          trwaja w polskim szkolnictwie od lat. Ktos na tym forum opisywal i gwalt i
          samobojstwo, ktore wydarzyly sie w PRL, wiec zostaly zatuszowane. Teraz tylko o
          tym wiemy.
          Zmiany sa potrzebne, ale na innej plaszczyznie niz administracyjna.
          • agawamala Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 07.11.06, 15:04
            Nie podoba mi się sposób wychowywania na Bednarskiej. I nie musi. Zważ jednak,
            że na Bednarską nie trafia syn Kazika spod budki z piwem, ale młodzież w pewnym
            stopniu wyslelekcjonowana. I, w jej przypadku, dość kontrowersyjne metody Pani
            Dyrektor Starczewskiej mogą być skuteczne.
            Reformę szkolnictwa trzeba by rozpocząć od reformy pensji ( dopisaniu z tyłu
            zera), co spowodowałoby, że do szkoły nie trafialiby ludzie przypadkowi. Nie
            byłoby także sytuacji przekupywania nauczycieli.
            Trudno, aby dzisiejsza szkoła wychowywała, gdy nauczyciel zarabia 1300 PLN i
            goni na korepetycje ( bo musi z czegoś żyć), nie ma żadnych narzędzi
            restrykcyjnych ( nagana na apelu jedynie umocni ucznia-chuligana w przekonaniu,
            że jest wysoko w szkolnej hierarchii).
            Kary są często "papierowe", bo żaden nauczyciel ich nie wymierzy w obawie przed
            atakami uczniów-chuliganów, groźbami kirowanymi pod adresem jego lub rodziny.
            Pamiętam bardzo dobrze czasy PRL-u. Chodziłam wtedy do szkoły, studiowałam. Nie
            przypominam sobie takiej agresji w szkole, na podwórkach, na ulicy. Było
            bezpieczniej i mniej rozbojów. I nie jest prawdą, że były tuszowane.
            W mojej 30 osobowej klasie w ciągu 4 lat nauki w liceum, NIKT nie został pobity
            ani napadnięty na ulicy. W ciągu niespełna 2 lat nauki mojej córki w liceum -
            napadnięto i obrabowano już 3 osoby. W ciągu niecałych 3 lat w klasie syna aż 7
            uczniów stało się ofiarą mniejszego lub poważniejszego pobicia albo kradzieży.
    • izabellaz1 Re: bezstresowe wychowanie-teraz efekty 07.11.06, 11:50
      Wiecie co? Kiedyś na przystanku (z 1,5 roku temu) stała sobie mama z synem (na
      oko 14 lat) i szanowny synuś żuł gumę. Nagle wyjął tą gumę i przykleił do kurtki
      jakiegoś pana. Reakcja ów mężczyzny była zrozumiała i oczywista. Na co do akcji
      wkroczyła "mamunia" i powiedziała, żeby nie krzyczał na jej syna bo on jest
      wychowywany bezstresowo...wyobrażacie sobie?!
      Uważam, że idea bezstresowego wychowania została u nas w Polsce źle zrozumiana
      i zasymilowana. Rodzice "poszli na łatwiznę" rozumiejąc, że bezstresowe
      wychowanie to brak wychowania. A to właśnie bezstresowe wychowanie ma celu
      skłonić rodziców do większej koncentracji na dziecku. Postuluje aby rozmawiać,
      tłumaczyć a nie udawać, że nic się w okół nie dzieje i nie reagować a tak
      zauważyłam, że rodzice postępują.
      A teraz ani w domu nie mają szacunku rodzice a co dopiero nauczyciele w szkole...
      Kiedyś uczniowie mieli sztab dodatkowych nieodpłatnych zajęć pozalekcyjnych.
      Mieli się gdzie podziać. Mieli zainteresowania a wiele młodych talentów
      sportowych wyrastało właśnie z tzw. biednych rodzin. Teraz tylko kasa i
      znajomości. Cały spaczony ten system w państwie się zrobił i zbieramy żniwo.
      • guderianka izabellaz1 07.11.06, 11:54
        takie wychowanie bezstresowe mam na mysli

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka