pomozcie

IP: *.* 03.11.01, 20:46
witammam na imie atrur. wspolnie z zona wychowuje 14-to letnia siostre.bardzo szybko, bo z dnia na dzien stalem sie dla marceli ojcem i matka w jednej osobie a przestalem byc bratem.Marcela to tzw. pozne dziecko, od urodzenia pieszczona, chuchana.zawsze miala wszystko na wyciagniecie reki, jej potrzeby zawsze byly stawiane na pierwszym miejscu i spelniane natychmiast.kiedy zyli rodzice czasem tlumaczylem im ze w ten sposob wychowuja mala egoistke, ze krzywdza ja, jak mozna sie domyslec-bezskutecznie. z reszta mysl o wychowywaniu siostry nie spedzala mi snu z oczu. mialem swoje zycie, najpierw studia, potem praktyka, staz, wreszcie praca, zona. dla marci jawilem sie jak dobra wrozka, postac niemal nierzeczywista. wpadalem do rodzinnego domu na niedzielny obiad, przynosilem prezenty, chwile z nia rozmawialem, kiedy trzeba bylo przytulilem i pocieszylem. wszystko sie zmienilo po smierci rodzicow.dla mnie jasne bylo ze w takiej sytuacji obowiazek przejecia opieki nad marci przechodzi na mnie.pierwsze problemy zaczely sie tuz po pogrzebie- marci uciekla z domu.z dobrze ulozonej, spokojnej( aczkolwiek bardzo rozpieszczonej) dziewczynki Marci zmienila sie w zbuntowana, opryskliwa, krnabrna pannice.wszystkie znane mi metody wychowawcze w jej przypadku nie skutkowaly. nie pomadaly ni prosby ni grozby.miarka sie przebrala w dniu kiedy odebralem telefon z komisariatu. wtedy po raz pierwszy siegnalem po pas.czulem sie okropnie, ale mimo to zdarzalo mi sie to coraz czesciej. marci przestala sie uczyc, zaczela palic papierosy, pozno wracac do domu... . cala ta sytuacja zaczela nas przerastac. zmienilismy sposob postepowania.probowalismy nawiazac z nia kontakt, byly wspolne zakupy, wyjscia do kina, proby rozmowy. i nic.marci wyraznie nas odpychala, oddalamy sie coraz bardziej...dzis juz wiem ze to jej reakcja na zmiany jakie zaszly w naszym zyciu. marci potrzebowala wsparcia z naszej strony, potrzebowala ciepla, a otrzymala...baty. nic nie usprawiedliwia mojego zachowania i postepowania wobec niej, ale przeszlosci juz nie zmienie. chcialbym natomiast naprawic nasze stosunki.chcialbym znow byc dla niej bratem.zupelnie nie wiem jak. marci odpycha nas coraz bardziej, na kazda probe jakiegokolwiek nawiazania z nia kontaktu reaguje agresja.przestalismy panowac nad sytuacja, probowalismy namowic marci na wizyte u psychologa, znalezlismy poradnie ktora moglaby nam pomoc. wszystko na nic, marci uwaza ze probujemy zrobic z niej "swira", zapowiedziala ze za nic nie pojdzie do zadnego psychologa, nie dociera do niej ze ja i moja zona tez poddalibnysmy sie terapii. zupelnie nie wiem co robic. pomozcie!artur
    • Gość edziecko: guest Re: pomozcie IP: *.* 04.11.01, 00:47
      Jedyne co przyszlo mi na myslpo przeczytaniu twojego listu to- robic swoje. Jesli macie okazje pogadac z fajnym psychologiem- zrobcie to. Wam tak czy inaczej przyda sie wsparcie, a ona moze da sie przekonac ze to wy jestescie swiry nie ona i pojdzie dla zlosliwej satysfakcji....Napisales o pasie... a co z konsekwencjami jej czynow? Moze warto dac jej margines wolnosci, jednoczesnie wychodzac z jej zycia, tylko komunikujac od czasu do czasu, ze jestescie, ze jesli was potrzebuje to wy macie czas....A jednoczesnie nie narzucac sie- nie robic jedzonka pod nos, nie szastac pieniedzmi, nierobic niczego by sie przypodobac. Inie martw sie arturze- jak madra to wyjdzie i z tego- czas leczy rany....Pozdrawiam :)
    • Gość edziecko: guest Re: pomozcie IP: *.* 04.11.01, 10:26
      Arturze,przestudiuj książkę Roberta McKenzie -"Kiedy pozwolić , kiedy zabronić"GWP (www.gwp.gda.pl) , jest pomocna dla każdego ,kto ma w domu dziecko ( w postaci nastolatki również ).I myślę ,że potrzebna jest Wam pełna zrozumienia rozmowa -umówcie się na nią wcześniej , powiedz ,że to ważne i nie da sie tego uniknąć ("chcę z Tobą porozmawiać , powiedz ,czy masz czas za godzinę czy może po kolacji?- daj jej możliwość wyboru kiedy ale to ty podaj alternatywne propozycje- ważne ,żeby nie mogła się wykręcić -musi wybrać z tego co zaproponujesz) a potem koniecznie porozmawiajcie o tym co czujecie :że bez rodziców jest Wam źle , co się zmieniło i jak RAZEM możecie sobie pomóc .Ty również straciłes rodziców , także odczuwasz ból , wiem ,że takie rozmowy to potoki łez , ale może pozwoli Wam to zbliżyć sie do siebie i na sercu będzie lżej. Tak sobie myślę , że taki powinien być początek.Arturze nie obwiniaj się za nieodpowiednie podejście do siostry - nie masz dużego doświadczenia i pewnie czujesz ,że cię ta sytuacja przerasta ale pamiętaj z własnych błedów można się wiele nauczyć. Życzę Wam byście znależli do siebie drogę pełną uprzejmości i szacunku .Beataps. napisz co dalej sie u Was dzieje i pytaj gdy tylko masz jakieś wątpliwości.Przeczytaj książkę, o.k.?A na poprawę humoru łykaj magnez ( mojemu mężowi pomaga na stresy w pracy) B.
      • Gość edziecko: guest Re: pomozcie IP: *.* 08.11.01, 18:52
        witam beatobardzo ci dziekuje za list pelen cieplych slow.nestety nie czytalem jeszcze ksiazki, ktora mi polecilas, ale zrobie to na pewno.u nas na razie bez zmian, marci stanowczo odmowila jakiejkolwiek formy konfrontacji mowiac ze wszystko co miala nam do powiedzenia zostalo juz powiedziane a naszego zdania nie zamierza sluchac. tak wiec wrocilismy do punktu wyjscia. mimo to zmienilismy troche nasz stosunek do niej. jestesmy przy niej ale sie nie narzucamy, wyznaczylismy sztywne granice ktorych przekroczyc jej nie wolno. jesli to zrobi czeka ja kara- brak dostepu do komputera. mysle ze to poskutkuje. nie wiem czy postepujemy dobrze, byc moze znow popelniamy blad, ale serdecznie dosc mamy ciaglych awantur i walki o posluszenstwo. ciagle zyjemy nadzieja ze moze kiedys wszystko sie zmieni... .jeszcze raz dziekuje- artur
        • Gość edziecko: guest Re: pomozcie IP: *.* 08.11.01, 22:04
          Witam znów Arturze, myślę ,że ponieważ "los" zaproponował Ci rolę opiekuna dziecka (cóż ,że wyrośniętego)w sposób nagły -potrzebujesz przyspieszonego kursu "wychowawczego". Dlatego koniecznie sięgnij po tę książkę ( wiem , wiem ,mój mąż też woli coś innego np. Makłowicza ), podsuń ją może najpierw żonie , wiedza tam zawarta na 100% się Wam sprzyda. Patrząc na to , jak Ciebie i siostrę wychowywali rodzice myślałeś pewnie "ja tak nie będę ", ale to dopiero połowa sukcesu , trzeba bowiem nauczyć się nowych "technik",innaczej w sytuacjach napięć i tak sięga się po metody " zakodowane" przez rodziców ( bicie ,kary).W książce dowiesz się jak karę zamienić na konsekwencje zachowań i nie tylko.Jeśli siostra nie chce rozmowy , może napisz jej list , w którym opiszesz własne odczucia , plany , zapytasz , czy możesz liczyc na jej pomoc w ustaleniu zasad wspólnego życia.Myślę ,że ona nosi w sobie przeogromny ból i nie wie co z tym zrobić. Nie bądź dla niej surowy , nie tego potrzebują dzieci , tylko miłości i akceptacji.Ciekawa jestem jak do tej sytuacji podchodzi Twoja żona ?No cóż jak już przeczytasz książkę zobaczysz ,że wiele problemów się rozjaśni , a wtedy napiszesz tu o prawdziwych i zdumiewających postępach.Pomysł z psychologiem , który pierwszy wyciągnie do niej rękę może być dobry .Zyczę powodzenia i liczę na to ,że jeszcze się odezwiesz. Beata
          • Gość edziecko: guest Re: pomozcie IP: *.* 10.11.01, 19:06
            beatko, dzieki za list, mam prosbe-moglabys podac mi swego maila, ulatwiloby to nasza korespondencje, oczywiscie jesli masz na nia ochote.podaje swoj adres:artur1969@wp.plpozdrawiam-artur
    • Gość edziecko: guest Re: pomozcie IP: *.* 04.11.01, 14:19
      > przestalismy panowac nad sytuacja, probowalismy namowic marci na wizyte u psychologa, znalezlismy poradnie ktora moglaby nam pomoc. wszystko na nic, marci uwaza ze probujemy zrobic z niej "swira", zapowiedziala ze za nic nie pojdzie do zadnego psychologa, nie dociera do niej ze ja i moja zona tez poddalibnysmy sie terapii. zupelnie nie wiem co robic. pomozcie!> arturJa tez mowilam nie , nie pojde do psychologa bylam troche starsza jak Twoja siostra aczkolwiek dla mojej mamy bylam nastolatkiem nie z tej ziemi. Ktoregos dnia dostalam list wlasnie od psychologa , do reki od mamy nie zwracalam na ten list uwagi ale juz cos dalo mi to domyslenia, kiedy zblizal sie termin wizyty stwierdzilam ze nie pojde bo po co? (takie myslenie zbuntowanej nastolatki) W tym samym dniu jeszcze dostalam telefon od samego psychologa do domu ....poszlam i nie zaluje bo wiele zmienilo sie w moim zyciu ..ona jest jeszcze niepelnoletnia wiec jest na Twoim utrzymaniu wiec czy chce czy nie musi skontaktowac sie z psychologiem (pamietaj ze jest jeszcze kurator) musisz szybko i skutecznie zareagowac bo taki przypadek moze sie skonczyc roznie ! moze byc jeszcze gorzej .....Kategorycznie zabron przychodzenia pozna noca , ustal godziny ...wierz mi to glupawka tylko, i tak jak Gosia napisala jesli madra to wyjdzie z tego , bardzo zle w tym wieku jest popascie w zle towarzystwo mlodziakow bo ciezko z tego wysjc i rozne rzeczy sie zdarzaja ...A co do pasa , moze lepiej zamien go na kare poprostu ,biciem nic nie wskurasz a zabronienie wyjscia do kina wiele ..zycze powodzenia :hello:
    • Gość edziecko: guest Re: pomozcie IP: *.* 05.11.01, 11:54
      To rzeczywiscie trudna sytuacja w ktorej wszyscy jak widac cierpicie. Mozna zrozumiec siostre, ktora nagle stracila obydwoje rodzicow, weszla w wiek dojrzewania a na dodatek nagle ma sie zaczac sluchac brata.Nie da sie rozwiazac tej sytuacji za pomoca jednej cudownej rady. Wszyscy musza chciec poprawy - nie tylko Ty.Moze warto zaczac od zastanowienia sie wspolnie z Marci - czy w ogole chcecie sie dogadac. CZy jest jakikolwiek wspolny, laczacy was interes. W takich rozmowach (okraglego stolu) moze pomoc psycholog- mediator, ale mozna sprobowac poprowadzic taka rozmowe samemu. Mozna zaczac od tego, ze kazdy powie z czym jest mu w tej chwili najciezej. Wazne by formulowac problemy tak by nie byly to zarzuty. trzeba sprobowac mowic tylko i wylacznie o SOBIE. NP jestem zmeczona naszymi codziennymi klotniamialbo - denerwuje sie, nie moge spac bo nie wiem czy Marci jest cala i zdrowaalbo - nie ufam wam i czuje sie samotnaKtos powinien te rozmowe prowadzic i pilnowac by nie wymknela sie spod kontroli. Mowimy tylko o sobie, nie atakujemy sie, sluchamy, pozwalamy dokonczyc wspolrozmowcy itp.Po ustaleniu listy najbardziej palacych problemow trzeba zrobic przerwe (zeby mozna bylo ochlonac bo wysluchiwanie tego wszystkiego nie bedzie latwe) a potem usiasc znowu i zrobic burze mozgow na temat mozliwych rozwiazan. Poszukac w tym wszystkim czegos, co Was laczynp - chcemy byc rodzina bo jednak wiele mamy ze soba wspolnegoTaka wspolna narada sama w sobie moze byc terapeutyczna (choc nie ma takiej gwarancji).Wazne tez zeby w codziennym postepowaniu probowac pogodzic dwie trudne do pogodzenia rzeczy:-trzymac reguly (godzina powrotu, obowiazek chodzenia do szkoly)-jednoczesnie okazywac zaufanie i milosc.Nie karac tylko egzekwowac swoje wymagania, pamietajac ze wymagan powinno byc tyle samo ile milosci. Nie wiecej i nie mniej! Siostra jest juz duza i bez wspolpracy z jej strony nie uda sie "zaocznie" konfliktu rozwiazac.zycze wam by wasze drogi sie spotkalyJustyna Dabrowska (psycholog)
    • Gość edziecko: guest Re: pomozcie IP: *.* 24.11.01, 00:19
      byc moze to juz nie istotne, byc moze juz wszystko sie dobrze skonczylo ale z wlasnego doswiadczenia na sobie samej wiem, ze trzeba wziac tez pod uwage wiek, bardzo trudny wiek w jakim jest marci. burza hormonow, swiadomosc dorodlosci i absolutna bezradnosc dziecka w jednej zagubionej osobie. zero racjonalnego myslenia. trzymam kciuki, ze bedzie dobrze. ja jakos wyszla na ludzi chociaz robilam rozne dziwne rzeczy w tym wieku. pozdro.j.
Pełna wersja