Dodaj do ulubionych

Dwuipółletnie złości

IP: *.* 07.11.02, 22:23
Muszę obiektywnie stwierdzić, że moje dziecko jest bardzo grzeczne i dobrze ulożone na swoje 2,5 roku. Tym bardziej niepokoi mnie fakt, że w ostatnim miesiącu zaczęło się zachowywać krnąbrnie, o byle co robi awanturę i bez powodu wpada w potworny płacz. Ten płacz jest straszny - z dziecka wydobywa się wrzask połączony z charczeniem i elementami pisku, oprócz tego z ust toczy ślinę wymieszaną z pianą! Inny przykład niezwykłego zachowania - kiedy coś do niej mówię, reaguje odwiecznym "nie" (do tego już prawie przywykłam), albo (co niepokoi mnie najbardziej) nie zwraca na mnie żadnej uwagi. Jakby nie słyszała, co do niej mówię. Po prostu nie ma żadnej reakcji, przez twarz nie przechodzi nawet jeden grymas. Ona mnie chyba naprawdę nie słyszy!! Myślę, że to nie faza "niepokornego" dwulatka. Przez ten etap przechodziłyśmy obie rok temu, kiedy moje dziecko sprawdzało, na ile może posunąć się w odkrywaniu świata (np. po wejściu do klatki schodowej kładła się w kurtce w całej rozciągłości na zaśnieżonych, brudnych schodach i obserwowała, jak zareaguję). No więc, CO TO MOŻE BYĆ??? Dodam, że wyrzynają jej się zęby piątki, ale wszystkie cztery już doskonale widać, a zatem watpię, żeby to można było uznać za przyczynę tego zachowania.Zastanawiam się, czy nie powinnam skonsultować tego stanu z lekarzem (tylko jakim, żeby mnie nie wyśmiał). Czy takiemu małemu człowieczkowi można jakoś pomóc? Widzę, jak się męczy a my wszyscy razem z nią. Może podać herbatkę z melisy z miodem? Paulinapaulina
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Dwuipółletnie złości IP: *.* 08.11.02, 01:26
      Jeśli chcesz konsultacji z lekarzem, zacznij od pediatry. Jeżeli Cię wyśmieje - zmień pediatre. Możesz też pójśc do psychologa dziecięcego, ale pewnie powie Ci, że to normalne w tym wieku. Moja Alicja przy takiej histerii ma dodatkowo odruch wymiotny. Początkowo paraliżowało mnie to, ale teraz już wiem, że to taka sztuczka. Oczywiście zawsze jestem w pobliżu, żeby była bezpieczna, ale nie daje się sprowokować. Czego i Tobie życze!
    • Gość: 2505 Re: Dwuipółletnie złości IP: *.* 08.11.02, 10:39
      A mi sie wydaje, że lekarz nie za wiele tutaj pomoże. Jesteśmy na tym samym etapie i kiedy wydrukowałam Twój post i pokazałam mojemu meżowi - stwierdziliśmy jednoznacznie - czyżbyś pisała o naszej Karolince.Tak mi sie wydaje, że jest to po prostu kolejny etap w dojrzewaniu naszych dzieci. Nie mam złotego środka i nie wiem co zrobić aby takich sytuacji uniknąć. Nasza Karolka też jest grzeczną dziewczynką jak na swoje 2,5 latka ale na przykład wczoraj kiedy byłyśmy z wizytą u jej rówieśnika (na którego wołają dzikus i diabeł wcielony - czyli kompletne zaprzeczenie naszego dziecka) - dostała prawie szału. Przy wejściu przywitała się, dała prezent (choć serce ją pewnie ściskało bo to był wóz strażacki) i następnie przystąpiła do akcji - to moje, daj mi, nie bierz, oddaj ... wrzask, ryk, rzucanie się na dywan i niestety szarpanie z kuzynem. Byłam przerażona. Potem długo analizowałam jej zachowanie i jedno jest pewne - nie przygotowałam jej za bardzo na tę wizytę. Jestem ogromną zwolenniczką (co prawda na początku w przeciwieństwie do mojego męża) rozmów z dzieckiem i tłumaczenia takiego prawdziwego tłumaczenia jak dorosłej osobie. I wierz mi przynosi efekty, niestety bardzo powoli ale przynosi (mój mąż po dużym sceptycyzmie przyznaje mi rację!). Tak było z sikaniem do nocnika (nie krzyk, nie prośby i groźby ale właśnie dlugie rozmowy), tak było z dzieleniem się zabawkami (jest w tym świetna ale ciągle jej trzeba o tym przypominać a wczoraj nie zrobiłam tego), tak było z paciorkiem wieczorem, ze spaniem w skarpetkach jak jest zimno i z łykaniem lekarstw (Karolinka mówi "nie lubim ale tsieba tsieba" - i łyka nawet najgorsze w smaku syropki).Ja wiem (zreszta z własnego doświadczenia), że dzieci wystawiają nas na wiele cieżkich prób i dokładnie wiedzą kiedy i jak wykorzystać nasze słabości czy nie sprzyjające warunki - najczęściej do starć dochodzi w miejscach publicznych, gdzie nie możemy zastosować wszystkich taktyk dozwolonych w ciszy domku - no bo kiedy dziecko rzuca się z krzykiem na środku sklepu czy kościoła to trzeba je pewnie najpierw wynieść i szybko uspokoić a potem dopiero rozmawiać. Ale naprawde polecam tłumaczenia. Myślę, że efektem tego naszego od samego początku "dorosłego" podejścia do Karolinka potrafi tak wiele i tak wiele już rozumie. Nigdy np nie mieliśmy (i mam nadzieję, że nie będziemy mieli) problemów z pomalowanymi ścianami, dotykaniem ognia, grzebanem w torebce, czy niszczeniem zabawek czy dokumentów - i tego życzę wszystkim.Oj rozpisałam się ale myślę że taka wymiana doświadczeń może nam tylko i wyłącznie pomóc przetrwać kolejne etapy dojrzewania naszych pociech.Basia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka