liberata
14.02.07, 12:45
Moja 4 letnia córka zapytała mnie wczoraj, czy ma sumienie. Trochę mną
wstrząsnęło, bo kurcze, zapomniałam już, że taki twór istnieje. Jak byłam
mała to owszem, miałam sumienie. Teraz ten wyraz zastąpiły inne: normy
społeczne, etyka, zasady, moralność, dobre wychowanie, ew. doktryna
katolicka. Powiedziałam, że ma sumienie i zapytałam czy wie, co to znaczy.
Wiedziała: "Sumienie mówi mi co jest dobre, a co złe."
Kto by pomyślał. Moja córka wie, co jest dobre, a co złe, bo mówi jej to
sumienie. Jakie to proste. Poczułam się lekko. Nie jestem już w 100%
odpowiedzialna za jej morale, bo przecież ma swoje cudowne, niezawodne i
zawsze dostępne sumienie. Wszystkie umoralniające kazania świata mogę
zastąpić prostym pytaniem: "A jak myślisz, co podpowiada ci twoje sumienie?"
Oczywiście upraszczam, ale prawdą jest że w procesie wychowawczym zapomniałam
zupełnie o sumieniu, o własnych odczuciach i samodzielnej ocenie sytuacji
(przecież najczęściej zupełnie zgodnej z normami społecznymi) mojego dziecka.