Dodaj do ulubionych

dzieci, klocki LEGO i mąż

24.02.07, 11:10
Mam problem, kilka miesięcy temu kupiliśmy synowi na urodziny zestaw klocków
LEGO (taki zwykły -dużo klocków). Potem dostał dość drogi zestaw jakiegoś
helikoptera. I tu zaczął się problem, tylko nie wiem z kim. Ponieważ córka też
lubi klocki, to też dostała na urodziny. Od tego czasu mój mąz wyszukuje na
stronach Allegro wszystko z klaockami Lego zamawia zestawy i od kilku miesięcy
wydaje co miesiąc kilkaset złotych na klocki!!!!!!. Dzieci są ciągle przez
niego obdarowywane klockami, czasem się ucieszą, ale najczęściej , po godzinie
mają je w nosie. A chłop dalej szaleje. Zaznaczam- zarabiamy normalne
pieniądze (średnia krajowa), a nie kokosy. Z mężem rozmawiałam kilkakrotnie,
na spokojnie, na nerwy, na żart nic nie pomaga. Ostatnio zaciągnął nawet
niewielki kredyt ( i wydał na klocki!!!!). Według mnie upadł na głowę, albo ma
jakiś problem z dzieciństwa- ale on jest zdania że poroblem to mam ja i że się
czepiam , bo on tylko dzieciom przyjemność chce zrobić (za 1/4 pensji !!!! co
miesiąc). W dodatku uważam że to fatalnie wpływa na dzieciaki. Tatuś kupuje im
prezent ( po godzinie przestają się nim interesować) a ta mama -wstrętne
babsko- się czepia i robi wymówki. Boję się że dzieciaki, po pierwsze będą
uważały że prezenty im się nalężą, nie będą rozumiały prawdziwych potrzeb
rodziny ( mąż kupił im w pażdzierniku klocki- bez mojej wiedzy oczywiście-, a
ja się głowiłam za co mam kupić kurtkę zimową dla córki, donaszała wyrośniętą
po bracie, o butach zimowych dla syna nie wspomnę-dobrze że zima w tym roku do
bani). One mają 5 i 6 lat. Argument klocki są drogie i zestaw kosztuje
150zł(właście tyle, albo i więcej)i mama nie ma pieniędzy, a muszę kupić mięso
na obiad, do dzieci nie bardzo jeszcze trafia. Jak wytłumaczyć dzieciom, że
nie zgadzam się na klocki, nie dlatego że im żałuję, ale dlatego że są drogie
, a ja mam obowiązek najpierw zadbać o ich zdrowie ( dobre jedzenie , ciepłe
ubranie), oraz o inny rozwój (angielski, ksiązki, rysowanki, wyklejanki-to też
kosztuje)- i że obecnie dwa wielkie pudła klocków są wystarczające. I co
zrobić z chłopem -może wystąpić o alimenty, albo na obiad zamiast jedzenia dać
mu klocków. Nie mam pomysłów. A , jeszcze jedno, w lutym w akcie desperacji
poprosiłam o pomoc teściową (niech porozmawia z synem), ale też niewiele
pomogło - wczoraj listonosz znów przyniósł pakę z klockami. Kto tu zwariował????
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 24.02.07, 12:12
      Kto tu zwariował???

      Odpowiedz znasz- maz.
      Ja bym te klocki odsprzedala na allegro.
      • andaba Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 24.02.07, 14:31
        A bawi się nimi chociaż? czy jak ta Wandzia?
        • symplegada Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 24.02.07, 14:58
          Podaruj mi męża wink ja też kocham lego big_grinD
    • mili_vanili zwariował mąż, poradzić Tobie nie potrafię :( 24.02.07, 15:54
    • carmelaxxx Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 24.02.07, 16:55
      nie dziwie sie mezowi bo lego to u nas fascynacja rodzinna ktora preszla tez na
      synka, fakt nie nadwyrezamy budzetu domowego a wieksze zostawy najczesciej
      kupuje babcia badz jakas skladke robimy.Dodatkowo bawimy sie klockami cala
      rodzina a jak dorosli nie maja czasu albo ochoty to synek sobie dobrze sam daje
      rade, i potrafi cierpliwie i dlugo sie bawic. sam wlasciwie zamawia na prawie
      kazda okazje klocki lego.
    • jola_ep Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 24.02.07, 19:01
      > Od tego czasu mój mąz wyszukuje na
      > stronach Allegro wszystko z klaockami Lego zamawia zestawy i od kilku miesięcy
      > wydaje co miesiąc kilkaset złotych na klocki!!!!!!.

      A mój od roku namiętnie kupuje klocki K`nex-y. Jakość odpowiadająca Lego, a zabawa na nieco wyższym poziomie smile Potem bawią się wspólnie smile))
      Bo jak na razie pomoc taty przy co trudniejszych konstrukcjach jest niezbędna.

      Tylko, że mój mąż "poluje na okazję" wink Śledzi eBay, czasem, bardzo rzadko jest coś na Allegro. Głównie eBay amerykański, choć koszty przesyłki są ogromne (np. 20$ - 30$). Ale przy odrobinie polowania można kupić fajny, duży, zestaw za 9$ smile)
      Żadna sztuka i satyfakcja kupić coś drogiego, trzeba poszukać coś, co normalnie kosztuje dużo, a ktoś sprzeda (nawet jeśli używany) za 1$ wink) (ostatnio udało się).

      Zaleta: okazje nie bywają często smile
      I jest oszczędniej smile

      Być może Lego też można kupić taniej na eBay-u? Ale mąż świadomie zrezygnował z Lego, bo jego zdaniem cena jest zawyżona, a klocki przereklamowane.

      > Dzieci są ciągle przez
      > niego obdarowywane klockami

      Paczuszki są skrzętnie chowane do szafy. Dzieci dostają przy okazji: urodziny, święta. Choć z ostatnim zestawem mąż nie wytrzymał, ściągnął zaskórniaki syna (bo to typ oszczędny i woli kisić kieszonkowe wink licząc na sponsoring rodziców) i dostały od razu po przyjściu paczki smile)
      Niektóre odsprzedamy pewnie na Allegro, bo wydają się już mało atrakcyjne w porównaniu z tym, co przyszło potem.

      Może też chomikujcie? Jak dzieci dostają za często, to przestają się bawić. A jak mąż nie wytrzyma, to niech wyciągnie sobie lego jak dzieci pójdą spać i się pobawi.

      > mama nie ma pieniędzy, a muszę kupić mięso
      > na obiad, do dzieci nie bardzo jeszcze trafia.

      To Twoja sprawa, co im kupujesz. Ja swoim nie kupuję zabawek. Wiedzą o tym i zaakceptowały to. Synek (7 lat) ostatnio się dziwił, że inne mamy dają się naciągać wink

      > Jak wytłumaczyć dzieciom

      Nie tłumacz się. Albo daj im wybór: zamiast dobrego obiadu dostaną coś mało smacznego i zbieramy na klocki. Może to raczej wybór dla męża wink

      > ksiązki

      z bilioteki

      > rysowanki, wyklejanki

      wcale tak bardzo nie rozwijają. Można też taniej wydrukować z Internetu.

      > I co
      > zrobić z chłopem

      Nie wiem. To, co opisujesz, jest chyba dość typową cechą facetów, choć niektórzy umieją to zwalczyć. A niektórzy... wykazują się wielką niedojrzałością. Ty najlepiej wiesz, czy da się coś zrobić. Bo jeśli te klocki to taki odosobniony wybryk, to jest nadzieja na wytłumaczenie. Szczególnie jak minie pierwszy entuzjazm.

      Pozdrawiam
      Jola
      • mmgos Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 24.02.07, 19:13
        Przesada w każdej dziedzinie jest szkodliwa, wydaje mi się że w tym przypadku
        również, może niech mąż znajdzie sobie jakieś własne hobby, w końcu chyba jest
        już dużym chłopcem... wink


        nowe forum rodzinne: www.forum.rodzinna.eu - zapraszam, ciekawe wątki i porady
        • jola_ep Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 24.02.07, 20:04
          >może niech mąż znajdzie sobie jakieś własne hobby

          A co jeśli klocki są właśnie jego hobby?
          Poza tym takie hobby może być jeszcze bardziej kosztowne.

          Całe sedno więc chyba tkwi tylko w tej przesadzie.

          Pozdrawiam
          Jola
          • edyta.ewa Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 24.02.07, 21:08
            dzięki. macie rację, ze to jego hobby, bo tak jak pisałam dzieciaki w większości
            tracą zainteresowanie średni po godzinie, wolą te wycinanki i wyklejanki.Mąż do
            tej pory wydał dobrze około 2,5 tysiąca- ostatni zestaw ponad 230 zł ( w lutym
            już ponad 400zł). Poprzednie hobby to było godzinami siedzenie przed komputerem
            i graniem. wychodziło zdecydowanie taniej. Natomiast jeżeli chodzi o klocki to
            mąż się nimi interesuje do pierwszego złożenia danego zestawu - oczywiście razem
            z synkiem. Potem zestaw idzie w kąt i są poszukiwania następnego. Dzieci się
            czasem pobawią, ale synek woli sam sobie składać wymyślone małe samochodziki.
            Większość zestawów albo leży rozkompletowana, albo stoi za szybką, bo dzieci się
            nimi nie bawią, a jak stał na wierzchu, to kot próbował zjadać poszczególne klocki.























            • bajaderka1 Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 26.02.07, 00:10
              Edyto! Chyba jesteś nieźle roztrzęsiona sytuacją, bo duzo i emocjonalnie
              napisałas, ale mało precyzyjnie!
              Czy Twój mąz kupuje ciągle nowe zestawy?
              Składa je i na półkę? Potem następny i znowu na półkę? I następny?
              Czy zadłuża sie, czyli bierze kredyt, zeby kupic kolejny zestaw?
              Jeśli tak, to wyglada to na psychiczne uzalecznienie - tak jak pokerzysta musi
              grać, a zakupoholik musi kupowac, chocby setne buty z kolei.
              Czy mąż uzgadnia z Tobą inne wydatki? Czy macie wspólne konto?
              Czy te klocki Lego rujnują finansowo wasz budżet domowy?
              Jeśli tak i zadne sposoby nie pomagaja (rozmowy, prosby, żarty, itp), to spróbuj
              go namówic na terapie u psychologa, chocby w poradni małżeńskiej.
              Jesli nie wyrazi zgody (na zasadzie - wariata ze mnie robisz?), to raczej na
              pewno jest uzalezniony i wymaga terapii.
              Jesli sam sie nie zgodzi, możesz wystąpic do Sadu Rodzinnego i prosić Sąd :
              - o skierowanie męża na obserwację psychiatryczną i terapię,
              - o wprowadzenie rozdzielności majątkowej miedzy wami,
              - o zasadzenie na rzecz dzieci przyzwoitych alinmentów, w celu zabezpieczenia
              ich prawdziwych potrzeb,
              - o przelewanie części pensji męża na Twoje konto, z powodu jego hulaszczego
              wydawania pieniędzy na własne zachcianki.
              Sąd Rodzinny i psycholog sądowy moze doradzic jeszcze inne rozwiazania!
              A na początek zlikwiduj wspólne konto !
              Zakupione dotychczas zestawy spróbuj sprzedać, chocby za ćwierć ceny, lub dawaj
              je jako prezenty jego rodzinie ! Zamiast innych prezentów, oczywiście!
              W ostateczności mozesz mu przy wszystkich podać na niedzielny obiad talerz z
              najnowszym zestawem Lego, przy jego mamie oczywiście!
              Masz dzieci, więc walcz o normalne warunki dla dzieci! Dzieciom lepiej by
              zrobiła rozmowa z tatą, wspólny spacer, czytanie, nauka przez zabawę, itp, a nie
              kolejne klocki,które, jak piszesz, juz im sie dawno znudziły.
              Facet, moim zdaniem, wymaga leczenia!
              Trzymaj sie, bo czeka Cie chyba ciężka i długa przeprawa. Pozdrawiam.







              • eska1234 Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 26.02.07, 19:34
                > Czy Twój mąz kupuje ciągle nowe zestawy?
                > Składa je i na półkę? Potem następny i znowu na półkę? I następny?
                > Czy zadłuża sie, czyli bierze kredyt, zeby kupic kolejny zestaw?
                > Jeśli tak, to wyglada to na psychiczne uzalecznienie - tak jak pokerzysta musi
                > grać, a zakupoholik musi kupowac, chocby setne buty z kolei.
                > Czy mąż uzgadnia z Tobą inne wydatki? Czy macie wspólne konto?
                > Czy te klocki Lego rujnują finansowo wasz budżet domowy?
                > Jeśli tak i zadne sposoby nie pomagaja (rozmowy, prosby, żarty, itp), to spróbu
                > j
                > go namówic na terapie u psychologa, chocby w poradni małżeńskiej.

                Na wszystkie pytania odpowiedź brzmi "tak", a co do psychologa, to jak mu
                zaproponowałam to jedynie usłyszałam "że sama sobie mogę iść , bo on może swoje
                pieniądze wydać na co chce, a w ogóle to żebym się odwa...."
                Faktycznie mamy wspólne konto. Dlatego z wyciągów wiem , ile ma pensji i ile
                przeznacza na klocki (to co wykonuje przelewem ), nie jestem w stanie
                kontrolować jeżeli płaci gotówką. Obawiam się tylko, że gdyby miał całkiem
                odrębne konto , to dopiero wydzielałby mi ochłapki ze swojej pensji, a ja
                prowadziłabym dom ze swojej pensji- niestety sporo niższej niż jego.
                Prezentów w rodzinie nie mam robić komu, nie ma dzieci w odpowiednim wieku.
                Ale boję się, ze jak wystąpię do sądu o alimenty, to on dopiero stanie na
                głowie. Wywalczy niskie, a potem ze swojej pensji dopiero będzie dzieci
                zasypywał. Już teraz dzieci się chwalą, że prezenty to im tatuś kupuje, bo mama
                to nie chce (aż mi się czasami płakać chce). One jeszcze nie znają wartości
                pieniędzy.
                • eska1234 Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 26.02.07, 19:40
                  zmieniłam login, bo tam musiałm ostatnio zmieniać wszystkei hasła - także w
                  pracy i wywalając tajemną kartkę z hasłami, tamto też niechcący wywaliłam,
                  więc założyłam konto od początku.
                  • znowuniedziela Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 26.02.07, 22:20
                    oj.. ciekawie masz ciekawie....
                    ja sadze z eto problem z klockami byl w dziecinstwie...
                    ale z enie da sobie wytlumaczyc ???
                • jola_ep Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 27.02.07, 10:12
                  > Już teraz dzieci się chwalą, że prezenty to im tatuś kupuje, bo mama
                  > to nie chce (aż mi się czasami płakać chce). One jeszcze nie znają wartości
                  > pieniędzy.

                  Może się mylę, ale jeszcze to zwróciło moją uwagę.
                  Otóż mam wrażenie, że te Lego dodatkowo stało się elementem przepychanki między
                  Wami o dzieci. Twój mąż wkupuje się w łaski dzieci i mam wrażenie pośrednio
                  pokazuje, kto tu jest "dobry" i podbudowuje swoje ego.
                  To nieprawda, że dla dzieci najważniejsza jest cena zabawki. Skoro jak piszesz,
                  że bawią się tym Lego krótko, to może jednak nie jest to dla nich aż tak dobra
                  zabawka. Czujesz się gorsza, bo ofiarowujesz im coś taniego, ale co sprawia
                  równie wielką frajdę? Ja też nie kupowałam zabawek, ale z kupowania książeczek
                  robiłam wielką zabawę: wybieranie, ja się "naciągałam" z trudem itd. wink Wcale
                  nie byłam przez to gorsza i mniej kochana smile Myślisz, że dzieci nie czują, kto
                  ich kocha tak naprawdę i się o nich troszczy?? Nie przejmuj się jakąś tam
                  chwilową dezaprobatą, masz prawo mieć inne zdanie, a Twoje dzieci tak naprawdę
                  wiedzą, do kogo się zwrócić, gdy bardzo potrzbują opieki, czułości,
                  pocieszenia, pomocy. Czyż tak nie jest?

                  Gdyby chodziło tylko o radość/przymus kupowania (choć to też), to kupione Lego
                  moglibyście dawać wspólnie, jako prezent od _rodziców_. Albo schować zestaw i
                  dać z okazji Wielkanocy od "zajączka". Ale to by nie przeszło, prawda? Może
                  więc chodzi też i o to, że Twój mąż chce chwil chwały...
                  Ale kupowana chwała i miłość jest ulotna. Ta prawdziwa pozostaje i dzieci ją
                  wyczują. Nawet jeśli chwilowo będą okazywać co innego. Zaufaj swoim dzieciom i
                  sobie.

                  Pozdrawiam
                  Jola
                • aleksandrynka Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 27.02.07, 11:00
                  eska, pieniądze w małżeństwie (przynajmniej teoretycznie) są wspólne. I nie
                  ważne, że na przykład on zarabia tysiąc a ty pięć, czy odwrotnie. Pensja
                  wchodzi do majątku wspólnego. Tak więc to nie tak hop-siup, żeby on po
                  wyodrębnieniu Twojego konta wydzielał Ci ochłapy... Ma hobby? OK, to niech
                  sobie na nie oddzielnie dorobi, bo z tego, co piszesz, stan Waszych finansów
                  nie pozwala na taką rozrzutność. Jeśli na półce stoi kolejny zestaw za dwie
                  stówki a dzieci nie mają nowych butów, to już nie mówimy o hobby a o poważnym
                  problemie. Z resztą Ty go dostrzegasz, mąż nie - to dowód, że ma on poważny
                  problem. Wpadł w jakąś pętlę, uzależnienia są różne, jeden pensję przepije,
                  inny przegra w casino, jeszcze ktoś wyda na setną parę butów. A twój mąż kupuje
                  LEGO. Może to brzmi śmiesznie - uzależnić się od klocków, ale jak brakuje na
                  mięso a na półce stoi kolejny wóz strażacki to już się mniej zabawnie robi...
                  Ja miłość do tych klocków rozumiem, przez ostatnie pół roku składałam i
                  uzupełniałam kolekcję z mojego i brata dzieciństwa. Kupiłam też kilka nowych
                  zestawów "dla synka", hahaha, nie wiem, kto miał większą frajdę smile Ale wszystko
                  w granicach rozsądku. W Waszym przypadku sprawa jest poważna bo nałóg męża
                  naraża całą rodzinę na problemy. Mąż się świetnie bawi i nie chce dostrzec
                  zagrożenia, to chyba dość typowe w uzależnieniach. Nie wiem, od czego bym na
                  Twoim miejscu zaczęła, pomysł z psychologiem nie jest zły - nawet jeśli mąż nie
                  ma zamiaru się z nim spotykać to Ty sama możesz pójść żeby przyjrzeć się
                  sprawie z dystansu. Może podczas takiej rozmowy dostrzeżesz inny aspekt tej
                  sprawy albo po prostu wzmocnisz się, bo chyba jesteś trochę zagubiona.
                  Jeśli chodzi o same klocki... Może najpierw postaw mężowi ultimatum - kończy z
                  kosztownym hobby albo występujesz o alimenty - sprawą pierwszorzędną staje się
                  bowiem zapewnienie dla Was środków do życia. Jeśli mąż to wyśmieje wtedy bez
                  skrupułów sprzedaj klocki. I niekoniecznie za ćwierć ceny, jak to ktoś napisał.
                  Jeśli masz duże zestawy to ludzie chętnie je kupią (małe też, ale te są
                  oczywiście tańsze) - klocki są mało używane, raz złożone, nowe. Wystaw je na
                  allegro, wyznacz cenę minimalną i pogoń plastik z domu (dopilnuj, żeby zestawy
                  były kompletne!). W ten sposób odzyskasz znaczną część pieniędzy a ktoś będzie
                  zadowolony, że okazyjnie kupił. Mąż może się wściekać, ale pamiętaj - oboje
                  jesteście odpowiedzialni za rodzinę i nie można przedkładać pasji/uzależnienia
                  męża nad Wasze podstawowe potrzeby i prawa. Oczywiście sprzedaż klocków to nie
                  sposób na poradzenie sobie z problemem, a jedynie na odzyskanie pieniędzy. O
                  ile mąż w porę nie otrzeźwieje kwestia się sama nie rozwiąże - jeśli to na
                  prawdę uzależnienie a nie chwilowe klapki na oczach to pewnie ciężkie chwile
                  przed Wami. Zrób pierwszy krok i patrz, jak się sytuacja rozwija. No i pisz,
                  coś może uradzimy, razem raźniej smile
    • bajaderka1 Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 26.02.07, 23:00
      Obgadałam temat z koleżankami i masz problem, dziewczyno!
      Kroki ostre rzeczywiście mogą byc przez męża potraktowane jak niszczenie go!
      Najpierw próbuj polubownie! Idź sama do psychologa w poradni małżeńskiej i
      przedstaw problem. Może psycholog cos fajnego podpowie.A jedzenie w domu
      ogranicz do zalewajki - bo przeciez na wiecej nie starcza!
    • camel_3d pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 27.02.07, 12:18
      powiedz dziaciom, zeby zrobily z klockow kartofelki, kotlecika i jakas surowkesmile
      no i poloz to mezowi na talerz..bedzie jazdasmile
      • eska1234 Re: pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 27.02.07, 19:53
        >To nieprawda, że dla dzieci najważniejsza jest cena zabawki. Skoro jak piszesz,
        >że bawią się tym Lego krótko, to może jednak nie jest to dla nich aż tak dobra
        >zabawka. Czujesz się gorsza, bo ofiarowujesz im coś taniego, ale co sprawia
        >równie wielką frajdę?

        NIe pisałam, że się czuję gorsza, bo prezenty odemnie są tanie. Po prostu często
        muszę odmówić ich kupienia: ostatnio w hipermarkecie była sytuacja: ja z córką
        na kosmetykach wybierałam jakiś papier toaletowy i mydła, a mąż z synkiem na
        akcesoriach komputerowych mieli wybrać jakieś płyty. Nagle na kosmetykach
        pojawia się mój synuś z zestawem LOGO (jakieś wikingi)i tekstem " Tata mówi że
        by to kupił , ale ty się na pewno nie zgodzisz". No pewnie cena tego zestawu
        ponad stówa. Mówię, że nie kupimy tego bo jest za drogie i żeby to odniósł.
        Oczywiście ryk, bo przecież kochany tatuś już powiedział , że by to kupił.
        Spytałam męża dlaczego w ogóle poszedł z dzieckiem na dział zabawek. Usłyszałam
        tylko, że synuś sam poszedł. Akurat, zapewniam że jak są ze mną to idą na te
        stoiska , na które ja chcę, natomiast z tatą zawsze trafią na zabawki.
        Oczywiście synek był obrażony na mnie. Ostatnio przed pójściem do hipermarketu
        zawożę dzieciaki do dziadków - żeby w ogóle uniknąć takich sytuacji.
        Na pomysł, żeby te zakupione zestawy dać wspólnie od rodziców, też wpadłam.
        Zrobiliśmy tak z Gwiadką. nie zmienia to jednak faktu, że dwa drogie zestawy na
        każde dziecko uważam za mocną przesadę i normalnie bym tego nie zrobiła
        -przecież jeszcze dostały prezenty od dziadków, chrzestnych, wujków. Po prostu
        te zestawy i tak ginęły w tłumie .
        Tylko się zastanawiam o tym co piszecie: czy faktycznie dorosły facet, któremu
        bliżej do 40 niz do 30, na poważnym stanowisku w pracy, może za ulubione hobby
        mieć klocki, tak bardzo że zapomina o podstawowych potrzebach rodziny???
        • jola_ep Re: pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 27.02.07, 20:15
          > NIe pisałam, że się czuję gorsza, bo prezenty odemnie są tanie.

          Chodziło mi o to, że przecież Ty też im robisz fajne prezenty smile I trzeba to podkreślać. Nie jesteś taka zła smile - masz po prostu swoją "specjalizaję".

          > " Tata mówi że
          > by to kupił , ale ty się na pewno nie zgodzisz".

          Czyli jednak chyba tata kreuje się na tego "lepszego"?

          Trudno. Ja czasem każę dzieciom myć zęby, albo iść spać itp. i też okazuje się, że jestem niedobra. Trudno. Takie jest życie. Ale mimo wszystko można chyba dzieciom trochę wytłumaczyć znaczenie pieniędzy. Raczej są już w tym wieku, że pewne sprawy docierają. Bunt swoją drogą, ale jak emocje opadną, dzieci się podgodzą i nie będzie to dla nich tragedia. Ja myślałam, że moje tłumaczenia do mojego 5-6 latka nie trafiają (u nas chodziło o niekupowanie reklamowanych rzeczy), a tu nagle rok później oznajmia, że właśnie doszedł do wniosku i kropka w kropkę powtarza to, co mu wcześniej klarowałam.

          Spróbuj dzieciom tłumaczyć, na przykładach i nie zrażaj się, że wygląda na to, że nie rozumieją. Oczywiście rozmowa ma sens, gdy emocje opadną - więc nie w supermarkecie.

          > Tylko się zastanawiam o tym co piszecie: czy faktycznie dorosły facet, któremu
          > bliżej do 40 niz do 30, na poważnym stanowisku w pracy, może za ulubione hobby
          > mieć klocki, tak bardzo że zapomina o podstawowych potrzebach rodziny???

          Może być w miarę dobrze, jak u mnie. Mąż jakieś tam granice trzyma, na szczęście wybrał k`nexy - mają tę zaletę, że do każego zestawu jest instrukcja na kilka - kilkanaście modeli. Więc raz złożony, można rozłożyć i zbudować coś innego. A w dodatku jak się nazbiera bazę klocków, wystarczy kupować instrukcje wink Dogadać się jakoś można - nawet jak się trafi niesamowita okazja, bez problemu mąż czeka z rozpakowaniem i ofiarowaniem dzieciom (nawet pół roku). Na święta też tylko jeden zestaw.

          A może być tak źle, jak u męża mojej znajomej. Ale tam dołożyła się raczej pewna cecha charakteru (uzleżnienie od kupowania, ale też pewność, że kredyt nie ma znaczenia, że się spłaci, że taka okazja itp.)

          Ja osobiście nie bardzo umiem Ci doradzić. Może wybierz się sama do specjalisty i pogadaj?

          Pozdrawiam
          Jola
          • eska1234 Re: pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 27.02.07, 20:37
            Dzięki Ci Jolu_ep za dobre słowa. Od razu mi się lepiej zrobiło.

            > Trudno. Ja czasem każę dzieciom myć zęby, albo iść spać itp. i też okazuje się,
            > że jestem niedobra.
            Co do zdania powyżej , faktycznie w tych sprawach też jestem "nieugięta" i też
            nie są dzieciaki tym zachwycone, i faktycznie wtedy mi ich obrażanie nie
            przeszkadza.

            Pozostałe rady (alimenty i to co piszecie o wspólności majatkowej, a także tą z
            klockami na talerzu) musze dobrze przemyśleć i chyba podejmę jakieś kroki. Za
            wszystkie rady wszystkim bardzo dziękuję.
            • moninia2000 Re: pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 27.02.07, 21:07
              ´powodzenia.....
              Moni
            • bajaderka1 Re: pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 27.02.07, 23:22
              Cieszę sie, że pomysł z klockami na talerzu sie spodobał. Ale ta scena w
              supermarkecie - koszmar! Takie gadanie do dzieci - "ja bym ci kupił" (czyt. bo
              jestem dobry tatuś!), "ale mamusia sie nie zgodzi" (czyt.mamusia jest gorsza!),
              to przekracza granice normalnej przyzwoitości!
              To jest psychiczne manipulowanie dziećmi i chyba bym chłopu w pysk strzeliła,
              oczywiście później, sam na sam.
              To równie dobrze moze powiedziec - ja bym nie kazał wam myc sie codziennie, ale
              mamusia....itp.
              Pójda do szkoły, to tatus powie - ja bym nie zmuszał was do nauki...?
              Czy ten facet całkiem zdurniał? I on jest blisko 40-tki ? Myslałam, ze to jakis
              młodziutki tata, góra dwadzieścia pare latek!
              Ty, Eska idź do psychologa jak najszybciej, moze cos podpowie. Teraz sa rozmaite
              uzależnienia,bo wszystko jest dostepne, ci słabsi na głowe dostają kręćka.
              A tak na serio - to ile Twój mąż juz w sumie wydał na te klocki?
              Podsumuj to i wypisz mu, co moglibyscie mieć za te pieniadze?
              Jezeli to nie przemówi, pokaż tę listę jego rodzicom! Jesli on tak zdziecinniał,
              to może mamusi posłucha?
              A posiadane zestawy sprzedaj i juz! Sama uzgodnij z dziecmi, które zestawy one
              chca zatrzymac, i wytłumacz im, ze resztę musicie sprzedać, bo pieniadze sa
              potrzebne na... i tu wymień wszystko tylko dla dzieci.
              Dzieci potrafią zrozumiec wiecej, niz myślimy.
              Pozdrawiam.












        • hippotam Re: pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 28.02.07, 15:40
          eska1234 napisała:
          > Tylko się zastanawiam o tym co piszecie: czy faktycznie dorosły facet, któremu
          > bliżej do 40 niz do 30, na poważnym stanowisku w pracy, może za ulubione hobby
          > mieć klocki, tak bardzo że zapomina o podstawowych potrzebach rodziny???

          Esko, to bardzo smutne co piszesz. Nie potrafię Ci doradzić, mogę za to
          wypowiedzieć się kompetentnie o klockach Lego. Można mieć takie hobby i
          jednocześnie odpowiedzialnie planować budżet domowy, te dwie rzeczy się (na
          szczęście) nie kłócą.

          Może to będzie marnym pocieszeniem, ale warto wiedzieć że klocki Lego bardzo
          mało tracą na wartości, nawet po latach. Jeśli uda się męża przekonać do zmiany
          zachowania, sporą część klocków możecie sprzedać na allegro odzyskując całość
          włożonych pieniędzy. Przy odrobinie zachodu nawet więcej, sprzedając zestawy na
          części.
          • pasjonat_afol Re: pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 28.02.07, 23:11
            Witam, jestem tu nowy i czytam sobie o podobnym przypadku do mojego.
            Jestem mężem rodziny (żona + dwóch synów) i klocki LEGO są moją pasją od dawna,
            właściwie od dzieciństwa.
            U mnie sprawa wygląda inaczej gdyż klocki kupuję zasze dla siebie i nigdy nie są
            taryfą przetargową w udowadnianiu kto jest lepszym rodzicem.
            Na klocki przeznaczam wszystkie pieniądze jakie zarobię z innych źródeł dochodu
            niż praca zawodowa - taka jest niepisana umowa z moją żoną. Poprostu pieniędzy z
            budżetu domowego nigdy nie ruszam. Naturalnie bawię się klockami sam ale
            najczęściej ze starszym 8 letnim synem. Młodszy bawi się DUPLO. Oczywiście jest
            to moje hobby i to bardzo kosztowne ale najgorsze jest to że nie mam już gdzie
            trzymać tych wszystkich skrzyń, segregatorów, zmontowanych zestawów i innych
            akcesorii związanych bezpośrednio z klockami LEGO, co znacznie podnosi ciśnienie
            mojej małżonce. Ja również mam pozaciągane kredyty które wydałem na klocki bo
            czasami wysyp nowych zestawów jest tak obfity ze kilka tysięcy by brakło żeby
            wszystko skompletować. Muszę cię załamać bo na czerwiec jest przewidziana
            premiera kilkunastu nowych zestawów z zupełnie nowych serii więc pieniądze
            trzeba już zbierać.
            Moja propozycja jest taka abyś porozmawiała z mężem aby zaczął prowadzić mały
            interes na allegro np: niech kupuje okazyjnie zestawy a następnie niech je
            odsprzedaje na części z zyskiem. Za zarobione pieniądze niech sobie kupi takie
            zastawy których nie będzie chciał odsprzedawać. Lub też nich zacznie zarabiać
            sobie na to LEGO z poza tzw wypłaty. Jeśłi twój mąż jest uzależniony od
            kupowania klocków a ma smykałkę do interesów to nie powinno stanowić to dla
            niego problemu aby mieć tyle LEGA ile zdoła a wasz budżet domowy nic na tym nie
            straci.
            Myślę również, że powinnaś przekonać męża żeby klocki zaczął kupować sobie a nie
            dzieciom bo to tania wymówka. Jeśli chce kupić coś dziecom to niech to będzie na
            jakąś okazję (np mikołaj lub inne), dzieci w tej rozgrywce nie powinny być
            mięsem armatnim.
            U mnie w domu syn wie że lego jest taty oprócz kilku zestwów które syn dostał na
            różne okazje a oprócz tego i tak zawsze się mówi że klocki są wspólne.
            Jeszcze jedna rada:
            Powinnaś przekonać męża że nad tak dużą kolekcją klocków trzeba zacząć panować i
            zaproponuj mu aby zaczął się zastanawiać nad systemem ich segregacji, gdyż
            klocki wrzucone do jednego pudła się szybko niszczą (rysują) i tracą na wartości
            . Zobaczysz że pochłonie to twojego męża na długie tygodnie w celu poszukiwania
            odpowiedniego systemu. (niektórzy fani lego szukają tego rozwiązania przez całe
            życie).
            Cóż pozostaje mi tylko życzyć ci owocnych negocjacji bo wiem co to znaczy
            rozmawiać z uzależnionym człowiekiem, uzależnionym od kupowania klocków.
            Pozdrawiam pasjonat_AFOL
            • bajaderka1 Re: pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 01.03.07, 19:11
              Jak to miło, że do dyskusji włączył sie prawdziwy pasjonat klocków lego! Ty z
              pewnościa rozumiesz problem. Ale mysle, że Twojej żonie mozna pozazdrościć
              takiego rozumnego pasjonata. Kupujesz z oddzielnych pieniedzy, nie manipulujesz
              dziećmi itp. Człowieku! Przecież mąż Eski rujnuje rodzinę, nie chce nawet o tym
              z żoną porozmawiać, do tego nastawia dzieci przeciwko mamie.
              Myslę, że tamtemu facetowi brak kultury, rozumu i takiego poziomu intelektu,
              jaki masz Ty.
              Pozdrawiam Ciebie i cała fajna Rodzinę.
              • eska1234 Re: pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 01.03.07, 22:43
                >Muszę cię załamać bo na czerwiec jest przewidziana
                >premiera kilkunastu nowych zestawów z zupełnie nowych serii więc pieniądze
                >trzeba już zbierać.

                Załamać mnie?? To mnie dobija!!!!!
                • bajaderka1 Re: pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 01.03.07, 22:58
                  Hej, Eska! Ty sie nie dobijaj, tylko pogadaj z Pasjonatem. Mądry facet, może coś
                  jeszcze podpowie! Jego wypowiedź jest chyba najlepsza ze wszystkich.
                  Żal mi Ciebie i Twoich dzieci i tak tu zagladam, ale niczego nowego nie wymyśliłam.
                  Pozdrawiam.
                  • pasjonat_afol Re: pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 02.03.07, 13:01
                    Jeśli tylko zdołam to pomogę na ile będę w stanie.

                    Tak jak napisałem wcześniej proponuję rozmowę aby przekonać męża, że jego nowe
                    hobby jest akceptowalne ale nie powinno być uciążliwe dla budżetu rodziny.
                    Sprawy finansowe w każej rodzinie są zawsze problemem i powodem do kłótni. Ja z
                    moją żoną często spieramy się o priorytety finansowe ale dotyczą one jedynie
                    spraw rodziny, klocki LEGO nigdy nie były tematem nawet poruszanym przeze mnie.
                    Mój starszy syn jest zawsze podniecony i szczęśliwy jak jakiś nowy zestaw do
                    domu przynosi listonosz czy kurier, bo wie że będziemy go wspólnie składać ale
                    wie że to co przyszło nie jest jego. Syn wierzy wciąż (za naszą sprawą) w Św.
                    Mikołaja i napisał list w którym poprosił o kolejkę LEGO. Było to dla mnie
                    nielada wyzwanie aby w kosztach pozabudżetowych znaleźć około 1000 zł na kolejkę
                    dla syna. Ale udało się i syn niczego nie przeczuwając znalazł pod choinką swoją
                    wymarzoną kolejkę. Kolejka jest jego i jest z tego dumny. Choć w domu jest
                    kilkadziesiąt tysięcy klocków to jednak jego kolejka jest dla niego
                    najważniejsza. Myślę, że jeśli uda Ci się porozmawiać z mężem aby sam się
                    przyznał do tego że kupuje LEGO sobie a nie pod pretekstem, ze niby dla dzieci
                    to już mały sukces. Dzieci też po jakimś czasie nie będą pragnęły więcej chyba
                    ze takie będzie ich własne życzenie (nie sterowane). Dzieci są zmienne i często
                    lubią się bawić różnymi zabawkami. Natomiast do twojego męża będzie zależało jak
                    bardzo przerodzi swoją pasję w hobby czy tylko przejściowe zauroczenie. Jak
                    będzie musiał mocno się napocić by zarobić na lego za 450 zł to może mu ochota
                    przejdzie. Nie problemem jest kupowanie drogich klocków a jedynie zdobywanie na
                    nie funduszy. Jeśli twój mąż będzie ostro stawiał sytuację ze kupuje nie sobie
                    tylko dzieciom bo on się przecież klockami nie bawi to spróbuj go świadomie
                    obgadywać przed znajomymi ale w jego toważystwie. Jeśli jest taki twardy żeby
                    się nie przyznać do własnego hobby to bedzie mu ciśnienie skakało jak się bedą
                    znajomi dziwić lub zartować z jego zainteresowań. To klasyczne zagranie na
                    ambicji - (co ja się przecież nie zajmuję zabawkami) może ci pomóc. Natomist
                    jeśli się pogodzi i przyzna że robi to dla siebie to nie naśmiewaj się nigdy z
                    tego, bo to go zrani.
                    Problem demoralizowania dzieci w taki sposób, że jestem lepszym rodzicem bo
                    kupuję im więcej zabawek jest śmieszny bo mozna łatwo temu zaradzić.
                    Jeśli mąż kupuje lego (niby dla dzieci) i przez to dzieci go uwielbiają to Ty
                    droga mamo poprostu baw się z dziećmi tymi klockami.
                    Dla dzieci równie ważne (a może nawet ważniejsze) niż posiadanie jest to ze ktoś
                    poświęca im czas i się z nimi bawi. Dzieci będą cię uwielbiać za to, i nawet nie
                    dostrzegną kiedy do domu zapuka kolejny listonosz. Mąż bedzie marnował czas
                    siedząc nad allegro a ty będziesz rozwijać dzieci manualnie i intelektualne.
                    Jeśli nie znasz klocków lub nie potrafisz ich składać to zaproponuj dzieciom aby
                    cię nauczyły (najlepiej z instrukcji) a zobaczysz że zabawa przerodzi się w
                    samozadowolenie. A jeśli znowu syn czy córka przybiegnie do ciebie z nowym
                    zestawem w hipermarkecie z nadzieją że to kupisz to zaproponuj im że zmontujecie
                    w domu lepszy zestaw z głowy wzorując się tematyką lub darmowym katalogiem,
                    którego można sobie wziąć w każdym sklepie z klockami. Dzieci będą zadowolone że
                    nowy pojazd mozna zbudować smamemu z tych elementów które posiadacie w domu. Nie
                    mówię tu o jakiś niesamowitych konstrukcjach ale o prostych i łatwych, od czego
                    jest wyobraźnia. Pozatym trzeba dziecom wskazać właściwy kierunek rozwoju a same
                    go zrealizują.

                    Na razie to by było na tyle. Jeśli coś to zawsze mogę pomóc.
                    Pozdrawiam Pasjonat_AFOL
                    • hippotam Re: pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 02.03.07, 16:14
                      pasjonat_afol napisał:

                      > Tak jak napisałem wcześniej proponuję rozmowę aby przekonać męża, że jego nowe
                      > hobby jest akceptowalne ale nie powinno być uciążliwe dla budżetu rodziny.

                      To zadziała tylko wtedy, jeśli to jest tylko hobby. Jeśli to uzależnienie, to
                      chyba trzeba walczyć z tym tak jak z każdym innym uzaleznieniem - od internetu,
                      od hazardu, czy zakupoholimem. Czyli terapia.

                      > Jak będzie musiał mocno się napocić by zarobić na lego za 450 zł to może mu
                      > ochota przejdzie

                      Albo rodzina straci kontakt z ojcem, który będzie zasuwał po godzinach żeby
                      zdobyć środki finansowe na kontynuację swojego uzależnienia.

                      > Jeśli twój mąż będzie ostro stawiał sytuację ze kupuje nie sobie
                      > tylko dzieciom bo on się przecież klockami nie bawi to spróbuj go świadomie
                      > obgadywać przed znajomymi ale w jego toważystwie.

                      To jest eskalacja agresji! Obgadywanie partnera przed znajomymi, zawstydzanie go
                      i stawianie w niezręcznej sytuacji to prosta droga do utraty zaufania drugiej
                      strony. Myślę że mąż eski potrzebuje wsparcia w rozwiązaniu jego problemów, a
                      nie napiętnowania.

                      Eska, może udałoby się wciągnąć męża do zarządzania budżetem domowym? Zróbcie
                      plan wydatków na marzec, wypiszcie wydatki "obowiązkowe": opłaty, jedzenie,
                      ubrania dla dzieci. Z tego co zostaje, wyznaczcie część na hobby i rozrywkę,
                      połowa dzieci, reszta na Twoją i męża. I ma się chłop zmieścić w tym budżecie i
                      koniec.

                      hippotam
                      • eska1234 Re: pomysl z klockami na talerzu jest cool:)) 02.03.07, 20:09
                        Wszystkim bardzo dziękuje, szczególnie Pasjonatowi_AFOL (dzięki Tobie mogłam
                        spojrzeć na to trochę od strony męża). Rozmawiałam z mężem: na razie
                        ustaliliśmy, iż w miesiącu będzie miał do dyspozycji na swoje wydatki dodatkowo
                        150zł.(No cóż, trochę muszę pójść na ustępstwo -chociaż będę musiała
                        zaoszczędzić na innych wydatkach. Pewnie kot zamiast Royala dostanie Whiskas).
                        Nie jest to dla mnie mała kwota, ale dla męża duża to ona też nie jest.
                        Umówiliśmy się że to musi mu wystarczyć. Jeżeli będzie chciał droższy zestaw, to
                        po prostu musi odkładać. Chyba że w pracy dostanie jakąś ekstra premię, to
                        wówczas obgadamy ( w pierwszej kolejności potrzeby dla dzieci, ewentualnie
                        odłożenie na wakacje i to co wogóle potrzeba dla domu, i wtedy część jeszcze
                        zostanie mu na hobby. Na razie po Waszych wypowiedziach postanowiłam potraktować
                        to jako hobby, a nie jako nałóg). Postanowiłam tylko warunek, iż obdarowywanie
                        dzieci ma się odbywać po wcześniejszym omówieniu tego i tylko w przypadku
                        prezentu (Gwiazdka, urodziny itd) lub nagrody za coś, a nie ot tak sobie , bo
                        było w sklepie. Postaram się też więcej bawić tymi klockami z dziećmi, chociaż
                        przez tę całą historię patrzeć się na te klocki nie mogę - a kiedyś je naprawdę
                        lubiłam. I pomyśleć , że ten nieszczęsny pierwszy zestaw kupiony na urodziny to
                        był MÓJ pomysł!!!
    • karolinapedziwiatr33 Re: dzieci, klocki LEGO i mąż 01.06.18, 16:41
      uważam że mąz nie ma racji, dzieciom trzeba tłumaczyc że co miesiąc też kupujecie jedzenie . Klocki mogą dostać na dzień dziecka, Mikołaja czy urodziny. Ty bardziej lego uzależnia do kupowania. Popieram twoją postawę mąż musi dostać kubeł zimnej wody. Też mam problem ze synem co miesiąc żąda kasy ( ma 10 lat!) na gazetki, lego. też mam problem jak go na ziemię sprowadzić. Zabawkami się nie nakarmią, dzieci w każdym wieku szukają przygód,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka