Dodaj do ulubionych

Pies Dziadków

24.03.07, 06:29
Nasz problem polega na tym, że moi teściowie mają psa. Niby nic dziwnego gdyby
nie to że jest on ważniejszy od Naszego dzieckasad Zacznę od początku:
Moi teściowie mają psa od 8 lat, wszystko było dobrze dopóki Nasz synek nie
zaczął raczkować. Pewnego dnia kiedy szłam z nim za rączki do jego babci pies
zawarczał( niestety nie pierwszy raz) warczeć więc wzięłam dziecko na ręce i
odeszłam z nim, po pewnej chwili mały sam poszedł do babci i w tym momencie
pies ugryzł go! Na szczęście byłam obok i szybko wzięłam go na ręce - efektem
tego była zaczerwieniona rączka i podarta bluza. Z początku teściowie byli
przerażeni tym co się stało i postanowili oddać psa. Czekaliśmy 2 tygodnie ale
jakoś nie szukali nikogo żeby odddać tego psa. Wkońcu nie wytrzymaliśmy i
wyjechaliśmy do moich rodziców. Mój mąż porozmawiał jeszcze raz ze swoimi
rodzicami i okazało się że oni sprawę przemyśleli i nie mogą pozbyć sie tak po
prostu psa bo "on jest taki mądry i kochany" i są do niego przywiązani i na to
nie zasłużył a uspanie nie wchodzi w gre. Wkońcu znalazł sie niby chetny na
pieska wiec po prośbie teściów wróciliśmy do domu. Mieszkamy w bloku więc żeby
odseparować dziecko od psa pies był zamknięty w osobnym pokoju. Ale to też nie
na długo. Teściowie wkońcu stwierdzili że psa nie oddadza bo warunki w jakich
mial mieszka ich pupil im nie odpowiadają. I tak jest do dziś tle że teraz ja
muszę zamykać sie z dzieckiem w pokoju bo pies wyje jak siedzi zamkniety i
"jest mu smutno i źle" i "że źle to na niego wpływa i może być bardziej
agresywny" - słowa moich teśćów!!! Mały płacze jak muszę wyjść z pokoju i go
zostawić, czasem muszę wyjść np do łazienki. Pozostałe rzeczy(np sprzatanie)
robie gdy synek śpi. Ewentualnie (w celu przygotowania posiłków)zamykam sie z
nim w kuchni ale to nie podba sie zwłaszcza mojem teściowi. Taka sytuacja trwa
już od 3 miesięcy i już dłużej tego nie możemy wytrzymać! Im więcej czasu mija
tym bardziej teściowie zmieniają zdanie - teraz jest to moja wina że tak się
stało - dlaczego? pozostaje to dla mnie zagadką. Mąż wielokrotnie rozmawiał z
nimi nawet sie kłucił ale bez skutku. Dawno byśmy sie wyprowadzili do moich
rodziców ale problemem jest praca męża a dokładniej dojazd do niej. Mieszkań
w okolicy też nie ma do wynajęcia a na kupno nowego nas nie stać. Już nie mam
sił ani argumentów do rozmów z teściami! Jedynym wyjściem zostaje wyprowadzka
i to wkrótce bedzie musiało nastąpić. Ale co zrobić z teściamu ktorzy zaczeli
nam zarzucać że ograniczmy im kontakt z wnukiem?? Nie mam już sił do nich...
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Pies Dziadków 24.03.07, 08:18
      Pies był pierwszy. Idźcie z psem do dobrego trenera, który powie w jaki sposób
      przestawić hierarchię. W tej chwili pies traktuje dziecko jak szczeniaka czyli
      kogoś podległego sobie. Nie ma sensu się kłócić, to można rozwiązać układając
      psa (nawet dorosłego) odpowiednio.
      • quiq Re: Pies Dziadków 24.03.07, 09:49
        Podrzuc im jakieś artykuły z psami mordercami dzieci. Najlepiej dużo. A potem
        zapytaj, czy Ty masz uśpic dziecko, czy oni psa.
        Co za głupki, przepraszam.
        • lola211 Re: Pies Dziadków 24.03.07, 10:36
          > Co za głupki, przepraszam
          Wrecz przeciwnie,bardzo odpowiedzialni ludzie.Trzeba byc mega gnojkiem, zeby
          wymagac pozbycia sie zwierzecia z domu, w ktorym tyle lat spedzil.Psa w tym
          wieku nie mozna ot tak wyrzucic czy usmiercic- to jest po prostu nieludzkie.
          Nie przewidzialas takch sytuacji wczesniej? Nie zastanowilas sie zanim zaszlas
          w ciaze? Bylo pomyslec przede wszystkim o wlasnym lokum, zakladajac
          rodzine,zamiast wymagac od ludzi pozbycia sie przyjaciela.
          Jedynym rozsadnym wyjsciem jest wyprowadzka lub jak Triss napisala, szkolenie.
          Takie posty mnie cholernie denerwuja- dla takich osob zwierze to przedmiot,
          ktory mozna kapnac w dupe jak staje sie niewygodny.
          • quiq Re: Pies Dziadków 24.03.07, 12:02
            No no, bez przesadysmile
            Mam psa i to b.dużego. Kocham go szalenie. Ale gdyby spróbował tylko zrobic
            krzywdę mojemu dziecku uśpiłabym go. I nie praw mi kazań, że jestem
            nieodpowiedzialna, bo pierw był pies, potem dziecko, i powinnam przewidziec.
            To DZIECKO jest najważniejsze, nie pies, nawet najwspanialszy. Pies moich
            rodziców też warczał na różne dzieci, ale dla nich to nic takiego. Problem jest
            wtedy, gdy pogryzione dziecko trafia do szpitala albo na cmentarz. Wtedy
            wszyscy załamuja ręce i zachodzą w głowę, że taki spokojny pies a tu takie coś.

            Większośc ludzie nie potrafi wychowac psa. Pies to pies, jest najniżej w
            hierarchii domowej i nie może byc inaczej, bo wtedy zaczyna pokazywac swoją
            władzę. Proste? Jeżeli pies dziadków tej dziewczyny tak jest wychowany, to nie
            pisz,że trzeba było pomyślec! Masz kasę? A może inni nie mają? Gdyby mieli już
            dawno kupili by sobie mieszkanie i nie byłoby problemu.
            Co do szkolenia - jak najbardziej. Tylko czy ktoś wyszkolił starego psa? Poza
            tym nie pomyslałas o dziadkach - oni się nie zmienią, a "wyszkolic" ich tez się
            nie da.
            • lola211 Re: Pies Dziadków 24.03.07, 12:50
              > To DZIECKO jest najważniejsze, nie pies, nawet najwspanialszy.

              To dziecko nie jest tesciow tylko ICH.
              Nie dosc, ze siedza tesciom na glowie to jeszcze wymagaja, by pozbyli sie psa,
              bo ich dziecko jest zagrozone.Cos tu sie komus pomylilo.
              A jak tesciowa zacznie przeszkadzac, to ja do domu starców?
              • triss_merigold6 Re: Pies Dziadków 24.03.07, 14:25
                No sorry ale zapieniłabym sie gdyby synowa zażądała oddania MOJEGO psa.
                Włóżcie ludzie trochę wysiłku w ułożenie normalnych relacji i idźcie z tym psem
                do trenera, niech idzie osoba, której pies jest najbardziej podporządkowany i
                sensownie porozmawia a potem wdraża zalecenia.
                Najprawdopodobniej bedzie to:
                - położenie psich misek wysoko, tak żeby dziecko ich nie mogło dotknąć
                - pies przez jakiś czas w domu w kagańcu (wystarczy miękki, skórzany)
                - ustawienie psa pod kątem karności i wykonywania poleceń
                - oswajanie psa z dzieckiem (dziecko daje psu coś smacznego, nagradza)
                Pilnować oczywiście trzeba.
                Oddanie 8-letniego psa do obcyh ludzi jest niehumanitarne.
              • bea116 Re: Pies Dziadków 25.03.07, 21:53
                a ja mam jakieś takie dziwne wrażenie, że pies to stoi u Ciebie nawet nie na tym samym poziomie hierarchii co dziecko, ale jakoś ciut wyżej...brrr
                • lola211 Re: Pies Dziadków 25.03.07, 23:16
                  A na czymze to opierasz swoja teze?
                  Mam dziecko i psa- o obydwie istoty dbam jak najlepiej.Dziecko jest kochane,
                  bardzo wazne i w ogole.Pies jest traktowany jak czlonek rodziny i
                  przyjaciel.Nie wiem co musialoby sie stac, zebym mogla pomyslec o pozbyciu sie
                  go z domu, mialabym wyrzuty sumienia do konca zycia.Jestem odpowiedzialna za to
                  stworzenie i nie skaze go na poniewierke dla wlasnej wygody.Tym bardziej dla
                  wygody innych.Tu nie ma sytucji bez wyjscia- bo wyjscie jest.Tylko ze autorka
                  watku wybiera najwygodniejsze dla siebie, bo ja pies w sumie malo obchodzi- jej
                  jest obojetny.Ma prawo widziec w tym psie tylko źródlo swoich problemow- nie ma
                  prawa zadac, by sie go wlasciciele pozbyli.
                  • bea116 Re: Pies Dziadków 26.03.07, 12:20
                    Z tresci dyskusji wynika, ze tesciowie tez nalegali, zeby z nimi zamieszkali bo
                    i im to rozwiazanie bylo na reke (nie chcieli byc sami, liczyli na pomoc w
                    remontach)a o psie byla dyskusja juz przed pojawieniem sie dziecka, tylko ze
                    tesciowie po fakcie zmienili ustalenia. Ponadto dalej chca, zeby z nimi
                    mieszkali, bo chcieli zeby po tej krótkiej wyprowadzce wrócili. Z postu wynika,
                    ze pies byl agresywny i do drugiego wnuka. Na dluzsza mete nie mozna zyc w
                    jednym mieszkaniu zamykajac ciagle albo dziecko albo psa. No sorry, ale pies
                    chociazby nie wiem jak kochany to tylko pies i nie stoi w hierarchii na równi z
                    czlowiekiem. Jesli tesciowie dalej nalegaja na wspólne zamieszkanie to nie moga
                    nad sytuacja przechodzic do porzadku dziennego na zasadzie jakos samo sie ulozy
                    - albo psa trzeba zaczac wychowywac (raczej watpie czy z doroslym psem to juz
                    sie tak uda)albo znalezc mu dobre lokum albo jednak nie narzekac, ze dzieci sie
                    wyprowadzily.
                    Jesli dziadkowie sa niereformowalni, to ja bym sie jednak wyprowadzila, bo zanim
                    dojdzie do konkretnych dzialan (a trwa to juz prawie 3 miesiace!!!), to nie daj
                    Boze cos sie moze stac malemu. A wtedy sobie kobieto nigdy nie wybaczysz.
                  • bea116 Re: Pies Dziadków 26.03.07, 12:28
                    a napisalam tak dlatego, ze w tej trudnej sytuacji - dziadkowie chca miec u
                    siebie i psa i wnuka (których to koegzystencja zaczyna sie sypac)a do tego mloda
                    rodzina ma trudna sytuacje finansowa, co sprawy nie poprawia, uwazasz chyba, ze
                    jednak wazniejszy jest komfort psa...
                    • lola211 Re: Pies Dziadków 28.03.07, 12:51
                      Ta, juz widze, ja ci tesciowie beda tesknic..
                      W koncu odetchna i zaczna zyc swobodnie we wlasnym mieszkaniu.
              • bea116 Re: Pies Dziadków 25.03.07, 21:56
                to była odp do Loli
          • scher Re: Pies Dziadków 24.03.07, 12:13
            lola211 napisała:

            > Nie przewidzialas takch sytuacji wczesniej? Nie zastanowilas sie zanim
            > zaszlas w ciaze?

            A co na to twój psychoanalityk?
          • anka25l Re: Pies Dziadków 24.03.07, 16:56
            Nie powiedziałam żę mają "go kopnąć w d..." my również szukaliśmy kogoś kto by
            go wzioł ale zawsze było coś nie tak pozatym ludzie co jest ważniejsze pies czy
            dziecko ??!! Pozatym to rodzice męża chcieli żebyśmy z nimi zaieszkali a przed
            zajściem w ciąże była rozmowa o psie i sprawa przedstawiała sie całkiem inaczej.
            • lola211 Re: Pies Dziadków 24.03.07, 20:37
              Jesli to tesciowie tak usilnie Was namawiali na zamieszkanie z nimi, a dla Was
              nie jest to jedyna opcja to nie widze problemu - wyprowadzacie sie do
              rodzicow.Coz, tesciowie moze i beda mieli za zle,ze zabraknie im waszego
              codziennego towarzystwa, ale nie beda miec na sumieniu oddania/usmiercenia
              przyjaciela.A ze maz bedzie mial trudniejszy dojazd- coz, takie zycie.
              Dlaczego konsekwencje ma poniesc zwierze?
    • majenkir Re: Pies Dziadków 24.03.07, 12:51
      Po pierwsze droga Anko to Wy mieszkacie U tesciow i nie mozecie im stawiac
      warunkow: oddac/uspic.
      Po drugie, to bylo raczej ostrzezenie, nie ugryzienie. Gdyby naprawde chcial
      ugryzc, jechalabys do szpitala na zakladanie szwow

      > zawarczał( niestety nie pierwszy raz) warczeć więc wzięłam dziecko na ręce i
      > odeszłam z nim,

      kardynalny blad! najpierw wysylasz psu bledne sygnaly, a potem dziwisz sie, ze
      dalej egzekwuje swoje prawa. A CO ROBILISCIE DO TEJ PORY, KIEDY PIES WARCZAL???

      Reasumujac, to co sie stalo jest wina calej rodziny. Pies zachowuje sie po
      prostu jak ... pies.
    • ik_ecc Re: Pies Dziadków 24.03.07, 14:28
      Poinstalujcie bramki, niech pies zawsze bedzie za bramka - bedzie mogl Was
      widziec, a dziecko sie do niego nie przedostanie.

      Wg mmie tesciowie maja w duzej mierze racje. To jest ich pies, ich mieszkanie,
      pies byl tam pierwszy. Psa sie nie oddaje dlatego ze w domu pojawia sie
      dziecko, trzeba tylko zmienic troche uklad mieszkania, izolowac towarzycho
      dopoki sie nie zacznie lepiej tolerowac. Pies zachowuje sie jak najbardziej po
      psiemu - najpierw ostrzegl - zawarczal - potem, tez ostrzegawczo, klapnal
      zebami. Zaczerwieniona skora to to nie jest ugryzienie. Pies potraktowal
      dziecko tak jakby potraktowal szczeniaka - tyle tylko ze szczeniaki maja
      grubsza skore i instynktownie rozumieja co oznacza warczenie i klapanie zebami.
      Dziecko tego nie rozumie i TWOIM obowiazkiem jest na to uwazac.

      Mam 3 psy, najgorzej bylo od momentu kiedy mloda zaczela raczkowac do jakiegos
      poltora roku, kiedy troche wiecej rozumiala i kiedy zaczela ich karmic - teraz
      ich stosunki sa duzo lepsze, ale i tak towrzystwo jest rozdzielone kiedy nie
      mam czasu byc przy nich (wyjatkiem jest ogrod - w ogrodzie robia sobie co
      chca). Nie pozwalam mlodej wlazic na ich poslania, zabierac im zabawki,
      uwieszac sie na nich, ciagnac ich za futro czy ogon, itd. - pomimo ze pewnie by
      na to pozwolily, ale uwazam, ze psu nalezy sie szacunek tak samo jak
      czlowiekowi. Najstarszy pies czasami na nia zawarczy, co zawsze biore na
      powaznie jako sygnal, ze pies jest zestresowany. To jest stary pies (10 lat) i
      ma prawo miec swiety spokoj. Sredni pies tez czasami zawarczy bo ma problemy z
      kregoslupem i albo go boli albo sie boi ze go zaboli jak mloda costam przy nim
      majstruje. Generalnie - bardzo cenie to, ze moje psy warcza, nie widze tego
      jako chec podjecia zamachu stanu czy dokonania mordu, tylko zwykle "nie podoba
      mi sie to". My mowimy dziecku "nie!" kiedy nam sie cos nie podoba, pies warczy -
      MA DO TEGO PRAWO.

      Proponuje wiec:
      (1) poinstalowac bramki
      (2) jak najwiecej pozytywnych kontaktow dziecko-pies - nigdy zadych wrzaskow,
      dziecko jest obecne przy karmieniu, dziecko i pies chodza razem na spacery,
      dziecko i pies sa razem w pokoju i wtedy same dobre rzeczy dzieja sie dla
      pieska. Mozna porobic sesje gdzie dziecko pojawia sie razem z jedzeniem - po to
      zeby wyrobic w psie pozytywne skojarzenie na jego widok.

      Przeczytajcie wszyscy to:
      www.dogs.gd.pl/kliker/sprawozdania/pies_dziecko.html
      Jesli nie macie ochoty tego robic, pozostaje wyprowadzka. Wszystkim wyjdzie na
      dobre.

      Pozdrawiam
      IKE (od 11 lat szkolaca psy)
      • kropkacom Re: Pies Dziadków 24.03.07, 16:19
        lola211 napisała:
        > dziecko nie jest tesciow tylko ICH.
        > Nie dosc, ze siedza tesciom na glowie to jeszcze wymagaja, by pozbyli sie psa,
        > bo ich dziecko jest zagrozone.Cos tu sie komus pomylilo.
        > jak tesciowa zacznie przeszkadzac, to ja do domu starców?

        Po pierwsze, skąd wniosek że się teściom narzucają? A może teściowie sami to
        zaproponowali? Po drugie, pies psu nierówny. Sama wychowywałam się "razem" z
        psem. Był to całkiem spory czworonóg ale całkiem łagodny. Nigdy nie przydarzyło
        się nic złego. Jednak są też psy(rasy psów) które nie powinno sie trzymać w domu
        razem z dzieckiem. Znam masę takich przykładów. Czasami pies traktuje małe
        dziecko jako własne szczenie a czasami jako konkurencję.

        Jeśeli pies jest zagrożeniem dla Twego dziecka to poproś teściów aby poszli z
        nim na odpowiedni trening, ograniczyli jego prawa, bardziej go pilnowali a jeśli
        to nie pomoże to przenieśli go np. na działkę. O to żeby go uśpili nie masz
        prawa ich prosić. Teściom jednak też powinno zależeć na dobrze ich wnuka.


        • lola211 Re: Pies Dziadków 24.03.07, 16:45
          > Po pierwsze, skąd wniosek że się teściom narzucają?

          Z postu.Mieszkaja z tesciami, bo: nie stac ich na wlasne, z wynajmem problem,
          od rodzicow za daleko do pracy.Czyli jak rozumiem wspanialomyslni tesciowie
          zgodzili sie by mlodzi mieszkali z nimi.Zapewne nie dlatego, ze to tak
          fantastycznie miec na glowie dodatkowe osoby(w tym synowa), tylko z dobrego
          serca i wykazania sporej dozy zrozumienia dla ich sytuacji.
          A tu masz- takie podziekowanie.Psa pogonic, bo jest niewygodny.To tak jakby
          lokator od wynajmujacego mu pokoj zazadal pozbycia sie zwierzaka, bo mu zagraza.
          • scher Re: Pies Dziadków 24.03.07, 17:12
            lola211 napisała:

            > A tu masz- takie podziekowanie.

            Żadne podziękowanie. Jest po prostu problem. Chyba wnuczek też powinien być dla
            teściów ważny, prawda?
            • lola211 Re: Pies Dziadków 24.03.07, 20:37
              Chyba wnuczek też powinien być dla
              >
              > teściów ważny, prawda?
              >
              alez oczywiscie jak napisalas : TEZ.
          • anka25l Re: Pies Dziadków 24.03.07, 17:14
            lola211 napisała:

            > > Po pierwsze, skąd wniosek że się teściom narzucają?
            >
            > Z postu.Mieszkaja z tesciami, bo: nie stac ich na wlasne, z wynajmem problem,
            > od rodzicow za daleko do pracy.Czyli jak rozumiem wspanialomyslni tesciowie
            > zgodzili sie by mlodzi mieszkali z nimi.Zapewne nie dlatego, ze to tak
            > fantastycznie miec na glowie dodatkowe osoby(w tym synowa), tylko z dobrego
            > serca i wykazania sporej dozy zrozumienia dla ich sytuacji.
            > A tu masz- takie podziekowanie.Psa pogonic, bo jest niewygodny.To tak jakby
            > lokator od wynajmujacego mu pokoj zazadal pozbycia sie zwierzaka, bo mu zagraza
            > .

            No tak - to tesziowie chcieli zebysmy z nimi zamieszkali nie MY bo nie chcieli
            mieszkac sami. Do sprzatania i remontowania jesteśmy dobrzy ale jesli chodzi o
            dziecko to rozmowa byla calkiem inna przed zajsciem w ciaze, mieli do tego
            calkiem inne podejscie. Pozatym to nie byla pierwsza sytuacja że zaatakował
            dziecko - podobna sytuacja zdazyla sie z dzieckiem ich corki i dlatego jak
            planowalismy dziecko umowilismy sie ze pies zniknie z domu jezeli cos bedzie nie
            tak. Sytuacja sie zmienila jak stalo sie to co nie powinno. Pies od poczatku
            mial kontakt z naszym synem. Wczesniej jak zawarczal tesciowa poprostu go
            wyprowadzala, nie dala psu do zrozumienia ze zrobil zle ja sie w to nie
            wtracalam bo to ich pies, ale sa jakies granice!!! Nie pozwole miecej zblizyc
            sie temu psu do mojego dziecka nie mam ochoty ogladac go w szpitalu !!! A do
            ugryzienia nie doszlo tylko dlatego ze ja bylam w poblizu nawet nie chce myslec
            co by bylo gdyby... zreszta widze ze nie ma sensu to moje pisanie. Dziekuje tym
            osobom ktore mnie zrozumialo a pozostale ... zostawie bez komentarza i nie zycze
            zeby musieli przechodzic to samo. NIc przyjemnego i nie chodzi mi tu o sam
            konflikt z tesciami tylko o zagrozenie zdrowia dziecka.
            • verdana Re: Pies Dziadków 24.03.07, 17:24
              Pomijając kwestie teściów.
              Rozumiem, ze Twój mąż woli, aby pies zagryzł dziecko, niż stracić trochę czasu
              na dojazd do pracy?
            • ik_ecc Re: Pies Dziadków 24.03.07, 17:25
              anka25l napisała:

              > Dziekuje tym
              > osobom ktore mnie zrozumialo a pozostale ... zostawie bez komentarza i nie
              > zycze zeby musieli przechodzic to samo. NIc przyjemnego i nie chodzi mi tu o
              > sam konflikt z tesciami tylko o zagrozenie zdrowia dziecka.

              Z tego co napisalas, wnioskuje, ze nie chodzi Ci o rady jak problem rozwiazac,
              tylko o przytakniecie Ci, ze tesciowie sa okropni a pies jest morderca...
            • majenkir Re: Pies Dziadków 24.03.07, 17:26
              Odpowiadasz na :
              anka25l napisała:
              > A do ugryzienia nie doszlo tylko dlatego ze ja bylam w poblizu

              Kobieto, chyba sama nie wierzysz w to, co piszesz..
              Gdyby pies naprawde CHCIAL ugryzc, Twoje bycie czy nie bycie w poblizu na nic
              by sie zdalo. Widzialas kiedys atakujacego psa??

              Najlepiej dla wszystkich byloby sie czym predzej wyprowadzic, bo konflikty beda
              sie tylko poglebiac, i to nie tylko te psie. Ty, maz i dziecko jestescie teraz
              oddzielna rodzina i powinniscie isc "na swoje".


              • quiq Re: Pies Dziadków 24.03.07, 18:11
                > Gdyby pies naprawde CHCIAL ugryzc, Twoje bycie czy nie bycie w poblizu na nic
                > by sie zdalo
                Zależy z jakiego powodu pies chciałby ugryźc. Jeżeli ze strachu (a tak dzieje
                się najczęściej) to rzeczywiście można temu zapobiec. Jeżeli z agresji, to
                raczej nie dałoby się wiele zrobic.
                Pies tchórz jest najgorszy. Taki gryzie też wtedy, gdy nikt nie widzi. Taki
                jest najgorszy, bo reaguje strachem.

                Nie rzucajcie się tak na nią, bo nie Wasze dziecko było w niebezpieczeństwie.
                A Ty, majenkir, nie myl pojęc. Widziałaś atakującego swoje dziecko własnego
                psa? Jak nie, to lepiej nie zabieraj głosu. Co innego pies obcy, co innego
                swój. A atak nie musi wyglądac jak w krwawym filmie. Krwiożercze rzadko się
                zdarzają.
            • weteranka13 Gość 24.03.07, 17:47
              Aniu!

              Piszę, bo rozumiem Twoją naprawdę bardzo ciężką sytuację.
              Pomyślałam sobie, że w zasadzie są trzy rozwiązania, przy założeniu, że
              mieszkanie, które teściowie z Wami dzielą jest duże.

              1) Jeśli jest duże, to stanowczo poprosić teściów o odizolowanie psa. Wiem, że
              to jest bolesne dla właścicieli, wiem, że to jest bolesne dla psa jako
              zwierzęcia terytorialnego i stadnego, który był przyzwyczajony do większej
              przestrzeni. Wiem również, że łatwiej mi jest radzić, niż Wam zrealizować.
              Sama jestem właścicielką dwóch psów, w tym jednego problematycznego,
              przewidywalnego w swojej nieprzewidywalności. Psa, który był szkolony w ramach
              szkolenia dla psów towarzyszących, psa, który jest "genetycznie" niepewny i
              którzy niestety pokazał, co potrafi (kutecznie ugryzł w ramach "ostrzegawczego
              kłapniecia" dwie osoby, które próbowały mi udowodnić, że mają "dobrą rękę do
              psów" i "żaden ich jeszcze nie ugryzł". Obie były świadome, że podejmują
              działanie na własne ryzyko). Psa, który w związku z tym był prowadzony przez
              psiego psychologa w wieku 1,5 roku przez rok i który nie wyszedł z problemu.
              Przypuszczam, że zalecane tutaj treningi, są rozwiązaniem tylko teoretycznym.
              Wymagają bowiem czasu, cierpliwości i konsekwencji. Długo trwają, a efekty w
              przypadku mojego psa były żadne. W przypadku psa ośmioletniego trudno jest
              oczekiwać jakiejś spektakularnej przemiany. To pies, który ma nawyki już raczej
              ugruntowane.
              Mam trójkę dzieci (4,5 roku, 2,5 roku, 0,5 roku)
              Mój wiekszy pies nie ma bezpośredniego kontaktu z dziećmi, są one obecne przy
              jego karmieniu, przy spacerach, ale zawsze dochodzi do niego w naszej
              obecności.
              Bo pies to jest pies, tak jak tutaj już napisano.

              2) Jeżeli nie ma takiej możliwości, to lepiej jest porozmawiać z Teściami z
              prośbą, aby jednak znaleźć mu inny dom. Rozumiem wszystkie przedmówczynie,
              które piszą, że to jest bezduszne i nieludzkie... Jest, owszem, ale czasem
              lepiej być bezdusznym i nieludzkim wobec psa, niż dopuścić do trwałego kalectwa
              dziecka.
              Ktoś tutaj pisał o niewłaściwym sygnale dla psa, który ostrzegawczo kłapnął
              dziecko i doszło tylko do zaczerwienienia skóry, więc do niczego. Nie wyobrażam
              sobie dopuszczenia do konfrontacji psa z raczkującym niemowlakiem, nawet, gdyby
              chodziło o psa tzw. małej rasy. Bo pies działa instynktownie, kolejnym razem
              może ostrzegawczo kłapnąć tak, że dojdzie do czegoś nieodwracalnego, może
              zacząć bardziej asertywnie bronić swojej ugruntowanej pozycji w stadzie, może
              walczyć o względy kogoś, kogo uzna za alfę. Więc nawet pokazywanie psu z
              dzieckiem na ręku, (jeżeli o to chodziło autorce postu o nieprawidłowej
              reakcji), że jego pozycja jest niższa, może dać efekty wręcz odwrotne i
              niepożądane.
              • weteranka13 Re: Gość 24.03.07, 17:50
                To było drugie rozwiązanie

                Trzecie, to jednak wyprowadźcie się, jeżeli możecie. Nie wyobrażam sobie
                mieszkania z małym dzieckiem na tego rodzaju wulkanie. To jest fatalne dla
                wszystkich zamieszanych w to osób i psa również.

                Czego Wam serdecznie życzę i trzymam kciuki

                W-13

                weteranka13 napisała:

                > Aniu!
                >
                > Piszę, bo rozumiem Twoją naprawdę bardzo ciężką sytuację.
                > Pomyślałam sobie, że w zasadzie są trzy rozwiązania, przy założeniu, że
                > mieszkanie, które teściowie z Wami dzielą jest duże.
                >
                > 1) Jeśli jest duże, to stanowczo poprosić teściów o odizolowanie psa. Wiem,
                że
                > to jest bolesne dla właścicieli, wiem, że to jest bolesne dla psa jako
                > zwierzęcia terytorialnego i stadnego, który był przyzwyczajony do większej
                > przestrzeni. Wiem również, że łatwiej mi jest radzić, niż Wam zrealizować.
                > Sama jestem właścicielką dwóch psów, w tym jednego problematycznego,
                > przewidywalnego w swojej nieprzewidywalności. Psa, który był szkolony w
                ramach
                > szkolenia dla psów towarzyszących, psa, który jest "genetycznie" niepewny i
                > którzy niestety pokazał, co potrafi (kutecznie ugryzł w
                ramach "ostrzegawczego
                > kłapniecia" dwie osoby, które próbowały mi udowodnić, że mają "dobrą rękę do
                > psów" i "żaden ich jeszcze nie ugryzł". Obie były świadome, że podejmują
                > działanie na własne ryzyko). Psa, który w związku z tym był prowadzony przez
                > psiego psychologa w wieku 1,5 roku przez rok i który nie wyszedł z problemu.
                > Przypuszczam, że zalecane tutaj treningi, są rozwiązaniem tylko teoretycznym.
                > Wymagają bowiem czasu, cierpliwości i konsekwencji. Długo trwają, a efekty w
                > przypadku mojego psa były żadne. W przypadku psa ośmioletniego trudno jest
                > oczekiwać jakiejś spektakularnej przemiany. To pies, który ma nawyki już
                raczej
                >
                > ugruntowane.
                > Mam trójkę dzieci (4,5 roku, 2,5 roku, 0,5 roku)
                > Mój wiekszy pies nie ma bezpośredniego kontaktu z dziećmi, są one obecne przy
                > jego karmieniu, przy spacerach, ale zawsze dochodzi do niego w naszej
                > obecności.
                > Bo pies to jest pies, tak jak tutaj już napisano.
                >
                > 2) Jeżeli nie ma takiej możliwości, to lepiej jest porozmawiać z Teściami z
                > prośbą, aby jednak znaleźć mu inny dom. Rozumiem wszystkie przedmówczynie,
                > które piszą, że to jest bezduszne i nieludzkie... Jest, owszem, ale czasem
                > lepiej być bezdusznym i nieludzkim wobec psa, niż dopuścić do trwałego
                kalectwa
                >
                > dziecka.
                > Ktoś tutaj pisał o niewłaściwym sygnale dla psa, który ostrzegawczo kłapnął
                > dziecko i doszło tylko do zaczerwienienia skóry, więc do niczego. Nie
                wyobrażam
                >
                > sobie dopuszczenia do konfrontacji psa z raczkującym niemowlakiem, nawet,
                gdyby
                >
                > chodziło o psa tzw. małej rasy. Bo pies działa instynktownie, kolejnym razem
                > może ostrzegawczo kłapnąć tak, że dojdzie do czegoś nieodwracalnego, może
                > zacząć bardziej asertywnie bronić swojej ugruntowanej pozycji w stadzie, może
                > walczyć o względy kogoś, kogo uzna za alfę. Więc nawet pokazywanie psu z
                > dzieckiem na ręku, (jeżeli o to chodziło autorce postu o nieprawidłowej
                > reakcji), że jego pozycja jest niższa, może dać efekty wręcz odwrotne i
                > niepożądane.
              • ik_ecc Re: Gość 24.03.07, 19:03
                weteranka13 napisała:
                > Ktoś tutaj pisał o niewłaściwym sygnale dla psa, który ostrzegawczo kłapnął
                > dziecko i doszło tylko do zaczerwienienia skóry, więc do niczego. Nie
                wyobrażam
                >
                > sobie dopuszczenia do konfrontacji psa z raczkującym niemowlakiem, nawet,
                gdyby
                >
                > chodziło o psa tzw. małej rasy. Bo pies działa instynktownie, kolejnym razem
                > może ostrzegawczo kłapnąć tak, że /.../

                Ja napisalam, ze to bylo ostrzezenie, natomiast nie napisalam ze nalezy to
                zignorowac i liczyc na to, ze nastepnym razem tez sie skonczy na klapnieciu.
                Ja sama bardzo powaznie biore ostrzezenia moich psow i nigdy nie dopuszczam do
                tego zeby sie podobna sytuacja powtorzyla. Gdyby mi pies zawarczal na dziecko,
                na pewno nie polozylabym go znow na podlodze zeby moglo znow do psa podejsc...
                • weteranka13 Do ik_ecc 24.03.07, 20:37
                  Nie chodziło mi o Twoją wypowiedź, tylko o wypowiedź:

                  zawarczał( niestety nie pierwszy raz) warczeć więc wzięłam dziecko na ręce i
                  > odeszłam z nim,

                  kardynalny blad! najpierw wysylasz psu bledne sygnaly, a potem dziwisz sie, ze
                  dalej egzekwuje swoje prawa. A CO ROBILISCIE DO TEJ PORY, KIEDY PIES WARCZAL???

                  To chyba jednak nie był kardynalny błąd, tylko szybka, instynktowna reakcja.

                  W przypadku, gdy mój pies warczy, a niestety to się zdarza, zniżam go
                  komendą "do parteru". On jest szkolony i karny, wydaje mi się, że to może
                  stanowić odpowiednią reakcję na "próbę sił". Bardzo tutaj podkreślam, że WYDAJE
                  MI SIE, ŻE TO JEST DOBRA REAKCJA, poza tym to jest MÓJ pies, którego dobrze
                  znam i który jest wprawdzie pewnym problemem, ale nie potencjalnym źródłem
                  konfliktu.

                  Na podstawie doświadczeń w zakresie życia z problematycznym psem stwierdziłam,
                  że do momentu, gdy dzieci są zupełnie małe, będę ograniczać kontakty do minimum
                  (dzieci są obecne przy karmieniu, psy chodzą z nami na spacer, czasem bawimy
                  się z aportowanie wszyscy razem), starszym dzieciom mozna więcej wytłumaczyć i
                  nauczyć się, jak się należy zachowywać. Mam zresztę wrażenie, że dzieci wiele
                  rozumieją i moi starsi synowie wiedzą, że są psy, które można głaskać i takie,
                  których nie można oraz że obce zwierzęta stanowią absolutne tabu dopóki
                  właściciel nie powie, że jest inaczej.

                  Moim zdaniem względem każdego psa, nawet najłagodniejszego, należy stosować
                  zasadę ograniczonego zaufania i zawsze nadzorować kontakt dzieci-psy, zwłaszcza
                  na wczesnym etapie.
                  Potencjalny konflikt, nawet zakończony strachem, może zostawić uraz dziecka, a
                  potem dorosłego człowieka do psów na całe życie.
                  Uważam, że w takiej sytuacji więcej traci człowiek!!!!

                  ik_ecc napisała:

                  > weteranka13 napisała:
                  > > Ktoś tutaj pisał o niewłaściwym sygnale dla psa, który ostrzegawczo kłapn
                  > ął
                  > > dziecko i doszło tylko do zaczerwienienia skóry, więc do niczego. Nie
                  > wyobrażam
                  > >
                  > > sobie dopuszczenia do konfrontacji psa z raczkującym niemowlakiem, nawet,
                  >
                  > gdyby
                  > >
                  > > chodziło o psa tzw. małej rasy. Bo pies działa instynktownie, kolejnym ra
                  > zem
                  > > może ostrzegawczo kłapnąć tak, że /.../
                  >
                  > Ja napisalam, ze to bylo ostrzezenie, natomiast nie napisalam ze nalezy to
                  > zignorowac i liczyc na to, ze nastepnym razem tez sie skonczy na klapnieciu.
                  > Ja sama bardzo powaznie biore ostrzezenia moich psow i nigdy nie dopuszczam
                  do
                  > tego zeby sie podobna sytuacja powtorzyla. Gdyby mi pies zawarczal na
                  dziecko,
                  > na pewno nie polozylabym go znow na podlodze zeby moglo znow do psa podejsc...
            • martuszkaw Re: Pies Dziadków 25.03.07, 10:36
              Moja rada - wyprowadzić się. Bezpieczeństwo Waszego dziecka jest najważniejsze,
              tym bardziej, że jak piszesz nie była to pierwsza sytuacja, kiedy atakuje dziecko.

              Teściowie są u siebie, trudno wymagać, żeby pozbyli się psa. Jeżeli ojcu zależy
              na bezpieczeństwu dziecka, to chyba niewielkim poświęceniem jest dalszy dojazd
              do pracy. M.

            • sol_bianca Re: Pies Dziadków 26.03.07, 18:14
              > dziecko to rozmowa byla calkiem inna przed zajsciem w ciaze, mieli do tego
              > calkiem inne podejscie.

              jaka byla wtedy rozmowa?

              > Pozatym to nie byla pierwsza sytuacja że zaatakował
              > dziecko - podobna sytuacja zdazyla sie z dzieckiem ich corki

              jak zareagowano na ta sytuacje?

              > Wczesniej jak zawarczal tesciowa poprostu go
              > wyprowadzala, nie dala psu do zrozumienia ze zrobil zle ja sie w to nie
              > wtracalam bo to ich pies

              blad. ich pies, ale twoje dziecko. powinniscie wspolnie ustalic zmiane metod
              wychowawczych wzgledem psa.

              > Nie pozwole miecej zblizyc
              > sie temu psu do mojego dziecka nie mam ochoty ogladac go w szpitalu !!!

              blad. nie chodzi o to, zeby pies nie zblizal sie do dziecka, tylko o to, zeby
              mogl zblizyc sie do niego bezpiecznie. izolujac psa od dziecka sprawiasz, ze
              jego niechec bedzie rosla.

              > Dziekuje tym
              > osobom ktore mnie zrozumialo a pozostale ... zostawie bez komentarza i nie zycze
              > zeby musieli przechodzic to samo.

              fajnie, mila jestes. po co w ogole piszesz na forum, jesli nie chcesz rady? zeby
              uzyskac potwierdzenie, ze masz racje?
              a nie pomyslalas, ze osoby, ktore udzielily ci porad odnosnie wychowania psow,
              znaja sie na rzeczy i NIE BEDA przechodzic przez to samo, bo potrafia wychowac
              swoje czworonogi?
              • quiq Re: Pies Dziadków 26.03.07, 19:48
                > bo potrafia wychowac
                > swoje czworonogi?
                Właśnie - SWOJE. Spróbuj wychowac teściowej psa. Życzę szczęścia.
                • sol_bianca Re: Pies Dziadków 27.03.07, 08:54
                  > Właśnie - SWOJE. Spróbuj wychowac teściowej psa.

                  9 miesiecy ciazy to bardzo duzo czasu. rowniez na to, zeby szczegolowo omowic
                  postepowanie wzgledem psa, podsunac tesciowej fachowa literature, czy zasiegnac
                  rady behawiorysty (skoro pies juz wczesniej okazywal agresje). powtarzam: pies
                  nie jest jej, ale dziecko jest. czyli 1:1, a do tego skoro autorka watku mieszka
                  z tesciami, to razem powinni podejmowac decyzje. dorosli ludzie nie potrafia ze
                  soba powaznie rozmawiac? na razie mam wrazenie ze "decyzja" byla w stylu "moze
                  wszystko bedzie dobrze, a jak bedzie zle, to cos sie wymysli". to niezbyt
                  odpowiedzialne, prawda?
                  • quiq Re: Pies Dziadków 27.03.07, 16:11
                    to niezbyt
                    > odpowiedzialne, prawda?
                    Tak, to niezbyt odpowiedzialne - dziadkowie powinni miec więcej doświadczenia,
                    a nie tylko więcej lat.A może Ty masz super teściów (albo nie masz wcale),
                    skoro uważasz,że tak fajnie można się z nimi dogadywac?
    • vharia Re: Pies Dziadków 24.03.07, 21:34
      Ludzie, wysilcie się i wyprowadźcie.

      Załóżmy hipotetycznie, że się Wam nawet "uda", czyli wyegzekwujecie od tesciów wcześniejsze deklaracje i pies zostanie oddany/uśpiony. Zawsze juz będziecie (jak uczy życie: TY będziesz, nie ich syn) oprawcą ukochanego przyjaciela. Będzie temat do kwasów i żali na następna dziesieciolatkę.
      • jogo2 Re: Pies Dziadków 25.03.07, 06:18
        W tych wszystkich atakach zabrakło jeszcze jednego zmasowanego ataku na
        teściów, że tak wychowali swojego syna, że nie został prezesem zarządu i nie
        stać go na willę z basenem. Ludzie, to jest Polanda a nie Stany Zjednoczone
        Ameryki. Ruszcie tyłki, odżałujcie parę groszy, kupcie rocznik statystyczny i
        zobaczcie jakie jest w naszym kraju przeciętne wynagrodzenie. Ono się nie
        bierze znikąd. Wszystkie paniusie z Warszawki, Krakówka i innych uroczych
        miejsc, dla których wyprowadzić się jest łatwiej niż rano się wypróżnić i
        surowo naskakujące na dziewczynę bo ma żal do teściów o psa niech pomyślą, że
        żyją w kraju, w którym nie każdy może zarabiać 3000 netto i w związku z tym
        kwestia zamieszkania, wynajęcia może stanowić pewien problem, bo to właśnie
        taki kraj. Co innego gdyby dziewczyna napisała post pt.: wściekła jestem, że
        tak mało mamy kasy, wtedy sama bym jej napisała znajdź sobie kochana lepszą
        pracę, bo to zupełnie inna postawa jest.
        Zastrzegam nie chodzi mi o rzeczowe odpowiedzi, bo faktycznie przeprowadzka
        jest tu kwestią bardzo godną zastanowienia się, tylko te wszystkie niepotrzebne
        uszczypliwości, typu, a co mąż leniuch, dojeżdżać mu się nie chce, woli dziecko
        ryzykować.
        A tak parafrazując słynne słowa palacza z "Misia",
        To jest Polanda/"IV Rzeczpospolita", więc musi być ciężko.
        • bogusia1231 Re: do jogo2 25.03.07, 13:57
          To może wyobraźmy sobie, że mąż autorki postu jest prezesem rozwijającej sie
          firmy i do domu trafia tylko w weekendy (o ile nie wyjedzie na jakieś targi), w
          takiej sytuacji autorka - może zamieszkać u swoich rodziców, jej mąz będzie
          mieszkał u swoich, a na weekendy będzie przyjeżdżał do żony...
          Sorry, ale większiść z nas mieszka w Polsce i prawie wszyscy rezygnujemy z
          zcegoś na rzecz czegoś innego. Autorka nic nie pisze o swojej pracy,
          prawdopodobnie zajmuje się wychowaniem dziecka, patrzeniem jak się rozwija z
          dnia na dzień, ja po macierzyńkim od razu wróciłam do pracy (przy drugim
          dziecku wzięłam miesiąc wychowawczego), bo ktoś musi zarobić na kredyty, a ktoś
          na życie.
        • vharia Re: Pies Dziadków 25.03.07, 21:35
          Te z Krakówka, Warszawki, Poznańka czy Wrocławka wszystkie są paniusiami i pod stópki im się wszystko ściele? Mieszkania mają tylko ludzie, z których minimum jedno jest prezesem i jest jasne, że łatwo im to przyszło? Wszystko wymaga wyrzeczeń i na to sie trzeba nastawić.
          Samo mieszkanie z teściami to zarzewie konfliktów ogólnorodzinnych a w konsekwencji małzeńskich (taaaak, wiem, że ugodowi teściowie też są, wiem) a już takie historie z psem to
          a. można się wykończyć nerwowo (czego właśnei Autorce nie życzę)
          b. można sie z teściami, nomen omen, POGRYŹĆ na zawsze smile
          • jogo2 Re: Pies Dziadków 25.03.07, 23:20
            Toteż nie chodziło mi o sam fakt kwestii wyprowadzki się, tylko ten atak. Po co
            taka zjadliwość!! Przygadywanie, że może mążjest leniem i dojeżdżać mu się nie
            chce, a może chodzi o dojazdy po 2 godziny w każdą stronę i jest się nad czym
            zastanawiać. A może to jest bardzo wypadkowa trasa i na dodatek po dwie godziny
            w każdą stronę. A może po opłaceniu benzyny zostałoby niewiele co. A może tu ma
            bardziej rozwijające zajęcie, a tam sobie będzie mógł wpisać w życiorys coś
            niewiele wartego, a może potem trudno mu będzie zmienić pracę na lepszą. Czy
            uważacie autorkę za głupią, że sądzicie, że ona się NIE CHCE wyprowadzić, a
            MOGŁABY?
            W każdym razie co za przyjazne nastawienie do świata. Zresztą od dawna wiadomo,
            nie ma to jak wyżalić się na tymże forum.
    • pieknyczarek Re: Pies Dziadków 26.03.07, 10:02
      otruć psa
    • dirgone Re: Pies Dziadków 26.03.07, 10:48
      Jak widać, trudno ci zrozumieć, że dla wielu ludzi pies jest PRZYJACIELEM. Mają
      go od 8 lat, to jest naprawdę długo. Dając ci obietnice, zapewne nie
      przewidywali takich zachowań psa. Ale sama powinnaś wiedzieć, że jeśli pies
      mieszkał z nimi tyle lat i jeśli go kochają, to te obietnice były zupełnie na
      nic. Wymaganie od teściów oddania lub uśpienia psa jest głupie, bo jeśli to
      zrobią, to do końca życia ci tego nie wybaczą.
      No i jednak to ty mieszkasz u nich, a nie oni u ciebie.. Wiem, że wynajęcie
      mieszkania kosztuje, o kupnie to w ogóle się nie wypowiem, ale jednak lepiej
      dojeżdżać czasami trochę dłużej i żyć trochę skromniej niż prowadzić wojnę z
      teściami, z której nigdy nic dobrego nie wyjdzie.

      Ja stawiam zawsze dobro ludzkie nad dobrem zwierzęcia, bo jeśli ludziom jest
      źle, to zwierzętom będzie jeszcze gorzej. I wiem, że zarówno psy,jak i koty są
      nieprzewidywalne. I nie ma psa, który w jakiejś nadzwyczajnej sytuacji w końcu
      nie ugryzie. Jednak wymaganie od kogoś by w imię twojego i dziecka
      bezpieczeństwa na ich terenie poświęcili życie kogoś bardzo im bliskiego jest
      według mnie wyjątkowo egoistyczne. Chcesz mieć bezpieczeństwo - to się
      wyprowadź, bo jeśli w końcu teściowe spełnią twoje życzenia, to na 100% za pół
      roku będziesz tu pisać "teściowie mnie nienawidzą, co mam zrobić"
      • dirgone Re: Pies Dziadków 26.03.07, 11:02
        Jeśli moja powyższa wypowiedź zabrzmiała jakoś potępiająco, to przepraszam,
        stonuję ją od razu. Po prostu sama znam taką sytuację w znajomej rodzinie i
        widzę, że po dobrych kilku latach od wydarzenia (uśpienie ukochanego kota na
        życzenie zięcia) nadal przy każdej okazji następuje wypominanie tego, a zdjęcie
        kota stoi obok zdjęcia wnuka. A najlepsze było to, że dwa miesiące po uśpieniu
        kota znajomi wyprowadzili się od teściów, bo zapanowała tam jawna nienawiść. I
        przed uśpieniem kota nie mogli z różnych powodów, a po uśpieniu te powody
        okazały się wcale nie takie ważne.
        • quiq Re: Pies Dziadków 26.03.07, 13:19
          A ja sobie myślę,skoro tak bronicie dziadków, może warto by się zastanowic na
          nimi. Przecież nie są to 15 latki , tylko teoretycznie doświadczeni ludzie,
          więc tym bardziej powinni brać odpowiedzialność za swoje słowa i czyny, a nie
          rzucac je na wiatr.
          Obiecali,że w razie gdyby, to coś z psem zrobią, a jednak słowa nie dotrzymali -
          trzeba brac odpowiedzialność! I co z tego,że są to starsi ludzie? Nie
          obowiązuje ich dotrzymywanie słowa i zapewnienie wnukowi bezpieczeństwa?
          Gdybym była babcią i mój pies byłby agresywny w stosunku do swojego wnuka to
          uśpiłabym go, skoro nie potrafiłam go wychować i zapewnic dziecku minimum
          bezpieczeństwa.
          • dirgone Re: Pies Dziadków 26.03.07, 13:30
            No cóż, synowej i syna chyba też nikt do małżeństwa nie zmuszał, do zrobienia
            dziecka także. Więc jeśli podjęli taką decyzję, to również niech wezmą
            odpowiedzialność za swoje czyny i niech się wyprowadzą.
            • quiq Re: Pies Dziadków 26.03.07, 16:11
              Długo myślałaś nad takimi mądrościami?
              Dziadkowie obiecali, więc co, może młodzi mieli się wykastrowac, bo teraz
              piesio - moga obiecywac i miec w nosie obiecanki?
              A dziecko maja oddac do schroniska czy wyprowadzic sie pod most? Widac jestes
              jedną z tych, co maja lekko i wydaje ci się, ze inni to smierdzące lenie, skoro
              nie zaszli tak daleko. A może ciążę miała usunąc, co? Wtedy nie było by
              problemu?
              • lola211 Re: Pies Dziadków 26.03.07, 20:21
                Tak, dziadkowie obiecali i chocby nie wiem co to powinni pozbyc sie psa.Iscie
                honorowe wyjscie.A ze przy okazji zwierze bedzie sie tulac, czy straci zywot,
                to coz, malo wazne.Liczy sie dane slowo.
                Kurcze, powaznie sie zastanowie, zanim wpuszcze ziecia pod wlasny dach- bo moze
                mi sie trafic rownie bezduszny.A zamierzam zawsze zwierze w domu miec.
              • majenkir Re: Pies Dziadków 26.03.07, 20:55
                Quiq, dlaczego jestes taki niegrzeczny?
                Czyzby to brak kontaktu ze zwierzetami w dziecinstwie dal znac o sobie?
                • quiq Re: Pies Dziadków 27.03.07, 16:08
                  Do 20 roku życia :
                  - ok.10 kotów
                  - ok.12 psów, nie licząc szczeniaków. Rasowe i wielorasowe.
                  Do tego psy i koty babc i dziadków, znajomych itd. No i jeszcze inne
                  zwierzaki...
    • anka25l Re: Pies Dziadków 27.03.07, 06:05
      Hmmm... długo bym mogła opowiadać żeby przedstawic czytelnie nasza sytuacje
      ale.. . wiem jedno wczoraj sie wyprowadzilismy do moich rodzicow, zrobili
      bysmy to wczesniej ale tesciowie zapewniali ze psa oddadza i chcieli "zebysmy
      sie nie denerwowali i poczekali troszke" wie to "troszke " juz minelo. Synek
      jest w 7 niebie bo moze biegac po calym domu a nie tylko w jednym pokojusmile my
      jestesmy spokojniejsismile Co do psa to nik mnie nie przekona do kolejnego
      kontaktu dziecka z nim!!! Po tym co sie stalo nie chce zeby sytuacja sie
      powtorzyla nie chce ryzykowac. Nie moge sobie wyobrazic co by sie stalo jak by
      naprawde ugryzl moje dziecko - niby nie ma co sobie wyobrazac ale jak widzialam
      tego psa zaraz przypominal mi sie ten widok. Pozatym ludzie ktorzy tak bronia
      psa powiedzcie jak wytlumaczylibyscie dziecku to dlaczego cierpi, dleczego
      raczka tak boli, dlaczego musi dostac bolesny zastrzyk, dlaczego jego mamusia
      pozwala zeby mu obcy ludzie "robili " (lekarze) "krzywde" - bo dla niego tak by
      to wygladalo! i jak mialam inaczej zareagowac ?? Mialam dziecko po
      tym"ostrzeżeniu" postawić dziecko obok psa i powiedzieć pieskowi tak nie wolno
      ?? Zrobiłam to co dyktował mi zdrowy rozsadek - nie pozwoliłam na to zeby
      dziecku działa sie krzywda!

      Co do pracy i mojego męża - maż nie jest leniem jak sugerowało kilka osób! Tylko
      tu chodzi o jego rodzicow !!! Postawcie sie na jego miejscu - rodzice których
      kocha nagle stawiaja wyzej dobro swojego psa nad dobro jego dziecka ich wnuka!
      Nie jest mu z tym lekko! Pozatym juz pisalam ze z poczatku pies byl zamkniety w
      pokoju ale po jakims czasie tesciowie przestali go zamykac bo "pieskowi jest
      przykro" !!! Nie pomysleli lub nie chcieli myslec o tym co czuje nasze dziecko!

      • lola211 Re: Pies Dziadków 27.03.07, 10:09
        I widzisz, dzieki temu psu sytuacja wam sie poprawila, dziecko szczesliwsze.
        Zrozum, ze tesciowie zostali postawieni w bardzo trudnej sytuacji.Dla ciebie
        ten pies jest tylko jakimstam zwierzeciem, dla nich jest przyjacielem, za
        ktorego sa odpowiedzialni.A Ty i twoj maz kazecie im wybierac.Postaw sie w ich
        sytuacji, spróbuj zrozumiec, mialas kiedys ukochane zwierze? Ja nie moglabym
        zyc spokojnie majac na sumieniu los zwierzecia- ze przeze mnie czy moje dziecko
        jakis pies z tesknoty gdzies tam zdycha.Bo moze nie wiesz o tym, ale psu nie
        jest wszystko jedno z kim mieszka i kto mu daje jesc.Moja matka kiedys oddala
        psa, bo niszczyl mieszkanie, przez tydzien pobytu w nowym miejscu pies nie jadl
        i po prostu powoli dogorywal.Przytomny nowy wlasciciel przywiozl go z powrtotem
        i pies dozyl u nas do starrosc, mimo zezartych tapet.
        To jest czujaca istota, zdana na laske i nielaske ludzi.Wybierz sie kiedys do
        schroniska i zobacz jak wyglada zycie zwierzat, ktorych ktos sie pozbyl, bo mu
        po prostu nie pasowal do zyciowych planow- a klopoty na linii dziecko -pies sa
        jednym z najczestszych powodow wyrzucania psow z domu.

      • dirgone Re: Pies Dziadków 27.03.07, 10:24
        No i widzisz - można było się wyprowadzić. To, że teściowe obiecywali, to wcale
        nie znaczy, że pod wpływem uczuć do psa nie mogli zdania zmienić. Myślę, że
        jeśli zostalibyście u nich w takich warunkach, to albo stałaby się krzywda
        dziecku, albo teściowie uśpiliby lub oddali psa i mieliby do was o to pretensje
        przez długie lata. A teraz i wilk syty, i owca cała.
        No przyznam, że dziwi mnie to. Mieliście idealną alternatywę (wyprowadzka z dnia
        na dzień do rodziców), a jednak koniecznie chcieliście zmusić teściów (może i
        krótkowzrocznych, mało odpowiedzialnych i niesłownych) do pozbycia się ich
        ukochanego zwierzęcia. Eh, i dlatego właśnie rodzą się konflikty w rodzinach...
        • anka25l Re: Pies Dziadków 27.03.07, 18:01
          Czy ja wiem czy to byla taka prosta decyzja, dla mnie owszem ale nie dla meza
          wkoncu to jego rodzice on poprostu sie na nich zawiodl i nie jest mu z tym
          lekko! On naprawde wierzyl ze naprwde im zalezy na Naszym dziecku. Pozatym mam
          spojrzec jak zyja psy w schronisku i jak ciezko moze byc psu kiedy zmieni
          wlasciciela ale pomyslcie logicznie - spójrzcie jak żyją okaleczone przez psy
          dzieci!!! Co one mogą czuc!!!
          • weteranka13 Re: Pies Dziadków 28.03.07, 10:33
            Cześć Aniu!
            Również gratuluję decyzji, bo wyobrażam sobie, że to wszystko nie było łatwe.
            Trzymam kciuki za najbliższą przyszłość. Wybraliście chyba najrozsądniejesze, w
            świetle sytuacji, wyjście. Mam nadzieję, że będzie lepiej, niż było.
            Wydaje mi się, że obecne żale (moim zdaniem uzasadniony żal Twojego męża i Twój
            do teściów) z czasem osłabną, natomiast potencjalne zagrożenie było duże, po
            prostu. A ewentualne konsekwencje nieodwracalne.
            Teraz życze wygranej w Lotto, abyście mogli zamieszkać we własnym mieszkaniu,
            no i żeby się układało. Acha, i żeby Wasz synek w przyszłości lubił zwierzęta.
            Dzięki Wam ma na to szansę.

            Pozdrawiam serdecznie

            anka25l napisała:

            > Czy ja wiem czy to byla taka prosta decyzja, dla mnie owszem ale nie dla meza
            > wkoncu to jego rodzice on poprostu sie na nich zawiodl i nie jest mu z tym
            > lekko! On naprawde wierzyl ze naprwde im zalezy na Naszym dziecku. Pozatym
            mam
            > spojrzec jak zyja psy w schronisku i jak ciezko moze byc psu kiedy zmieni
            > wlasciciela ale pomyslcie logicznie - spójrzcie jak żyją okaleczone przez psy
            > dzieci!!! Co one mogą czuc!!!
            • mamosz Re: Pies Dziadków 29.03.07, 04:38
              no !Dziadkowie odetchneli z ulga ,pies przestal pic relanium ,ja tylko
              wspolczuje Twoim rodzicom jak sie okaze ze ich ukochana paprotka jest
              zagrozeniem dla zycia Twojego dziecka i ze wlasciwie mogliby sobie mieszkac w
              kuchni bo twoje dziecko lubi spac w najwiekszym pokoju wtedy kiedy do nich
              przychodza goscie inaczej grozi mu trauma!!!! Gdybys byla moja synowa wezwala
              bym woz meblowy spakowala Twoje graty a kierowcy kazala jechac przed siebie jak
              najdalej sie da
              • quiq Re: Pies Dziadków 29.03.07, 08:28
                Jakbyś była moją synową to za taką gadkę dostałabyś w gębę.
                Czytaj dziecinko i myśl, bo widac jest ci to obce.
                No i życzę takiej samej sytuacji, zobaczymy, jak wtedy będziesz się mądrować.
                • weteranka13 Re: Pies Dziadków - do quiq 29.03.07, 09:37
                  Quiq!

                  Chyba nie będziesz łatwą teściową!!!!

                  Kiedy dojdzie do wypadku na linii człowiek-pies, to zawsze słychać (słuszne
                  skądinąd) głosy, że winny jest głównie nieopowiedzialny człowiek.
                  Ponieważ źle wychował psa
                  Ponieważ dopuścił do sytuacji
                  Ponieważ nie odczytywał wysyłanych sygnałów
                  Itp, itd.

                  Autorka zapytała o radę w sytuacji naprawdę trudnej...
                  Zauważyła zagrożenie
                  Zauważyła sygnały
                  Chciała coś zrobić wcześniej i zapobiec ewentualnym okropnym skutkom...
                  Zachowała się odpowiedzialnie i rozsądnie.
                  To był przykład sytuacji bez dobrego wyjścia, było jedynie lepsze lub gorsze.
                  quiq napisał:
                  Ona wybrała lepsze.

                  A że ma żal do teściów...
                  Moim zdaniem ten żal jest zrozumiały.
                  Ale żeby go zrozumieć trzeba być w miarę dojrzałym.
                  Sama kiedyś, gdy nie miałam własnych dzieci, myślałam podobnie, jak Wy.
                  No ale dojrzałam, czego i Wam życzę.
                  Jak również życzę odrobiny empatii, bo wówczas wszystkim żyje się lepiej.

                  I w sumie jestem ciekawa, za co chciałabyś spoliczkować Ankę?
                  Za szczerość?
                  Za to, że dba o bezpieczeństwo własnego dziecka?
                  Za to, że wyrządziła teściom przykrość, ponieważ nie chciała dopuścić do
                  zagrożenia i potencjalnej traumy dla wszyskich?
                  Czy za to, że żali się na forum, które między innymi do tego służy?

                  Pozdrawiam

                  > Jakbyś była moją synową to za taką gadkę dostałabyś w gębę.
                  > Czytaj dziecinko i myśl, bo widac jest ci to obce.
                  > No i życzę takiej samej sytuacji, zobaczymy, jak wtedy będziesz się mądrować.
                  • quiq Re: Pies Dziadków - do quiq 29.03.07, 10:43
                    Mam dziecko, mam psa, jak będę miała wnuki to będą ONE dla mnie ważniejsze nie
                    ukochany pies. A jak obiecam, to dotrzymam słowa. Bo wiem, jak wygląda
                    pogryzienie przez psa i czym psi atak może się zakończyc. Ogromnie kocham
                    mojego psa, jest piękny, ułożony i mądry. Właśnie tak - mądry. Ale dziecko jest
                    dla mnie najważniejsze. Jego zdrowie jest ważniejsze od psiego życia.

                    > No i życzę takiej samej sytuacji, zobaczymy, jak wtedy będziesz się mądro
                    > wać
                    Jestem w tej lepszej sytuacji, bo umiem odróżnic psa od człowieka.
                    • sturbow Re: Pies Dziadków - do quiq 29.03.07, 10:58
                      Tak się tylko zapytam - czy jak teść/teściowa zachoruje na poważną chorobę (np.
                      psychiczną), która będzie zagrażała twojemu dziecku, to też każesz ją lub jego
                      wywalić z domu, czy poszukasz szybko innego rozwiązania (które jest w zasięgu
                      ręki, z dnia na dzień jak widać)?
                      Bo ja prawdę mówiąc to widziałam tutaj złą wolę synowej - MOGŁA się wyprowadzić
                      z dnia na dzień (co zresztą zrobiła), ale koniecznie chciała, żeby teściowa
                      wywiązała się z danego słowa i usunęła psa ze swojego domu. Czyli - dałaś mi
                      słowo, więc nieważne, że ja mam gotowe wyjście z sytuacji, to ty musisz się
                      poświęcić!
                      Ja rozumiem dobro dziecka, też bym dla niego wszystko zrobiła i też bałabym się
                      pogryzienia przez psa, ale synowa właśnie miała szybką i dobrą alternatywę!
                      • quiq Re: Pies Dziadków - do quiq 29.03.07, 12:09
                        Moja babcia miała Alzheimera, więc nie wyskakuj z takimi płytkimi tekstami.

                        Mylisz pojęcia i starasz się udowodnic, że dziewczyna była wredna, bo teściowie
                        obiecali, a oni biedni starzy więc mogą łamać dane słowo, a ona paskudna
                        synowa, wyżej stawiała dobo dziecka niż dobro psa i ich. Śmiech na sali.
                        • weteranka13 Do quiq - bezpośrenio 29.03.07, 13:32
                          Quiq!

                          Ale dym, co?

                          Zastanawiam się, czy odpowiadałaś na mój post?
                          Bo Twoja odpowiedź jest z lekka niespójna...
                          Wklejam go raz jeszcze, bo bardzo jestem ciekawa przyczyn Twojego mocnego
                          stwierdzenie, że obiłabyś buzię Ance.
                          Chciałam wiedzieć dlaczego???

                          Przykro mi, że Twoja babcia byla chora na A.
                          Niemniej jednak nie ma to nic do rzeczy w tym przypadku.
                          Równie dobrze możnaby napisać, że Adam i Ewa popełnili grzech pierworodny i
                          dlatego Anka musiała rozwikłać sytuację z teściami!

                          Pozdrawiam
                          Post poniżej
                          Quiq!

                          Chyba nie będziesz łatwą teściową!!!!

                          Kiedy dojdzie do wypadku na linii człowiek-pies, to zawsze słychać (słuszne
                          skądinąd) głosy, że winny jest głównie nieopowiedzialny człowiek.
                          Ponieważ źle wychował psa
                          Ponieważ dopuścił do sytuacji
                          Ponieważ nie odczytywał wysyłanych sygnałów
                          Itp, itd.

                          Autorka zapytała o radę w sytuacji naprawdę trudnej...
                          Zauważyła zagrożenie
                          Zauważyła sygnały
                          Chciała coś zrobić wcześniej i zapobiec ewentualnym okropnym skutkom...
                          Zachowała się odpowiedzialnie i rozsądnie.
                          To był przykład sytuacji bez dobrego wyjścia, było jedynie lepsze lub gorsze.
                          quiq napisał:
                          Ona wybrała lepsze.

                          A że ma żal do teściów...
                          Moim zdaniem ten żal jest zrozumiały.
                          Ale żeby go zrozumieć trzeba być w miarę dojrzałym.
                          Sama kiedyś, gdy nie miałam własnych dzieci, myślałam podobnie, jak Wy.
                          No ale dojrzałam, czego i Wam życzę.
                          Jak również życzę odrobiny empatii, bo wówczas wszystkim żyje się lepiej.

                          I w sumie jestem ciekawa, za co chciałabyś spoliczkować Ankę?
                          Za szczerość?
                          Za to, że dba o bezpieczeństwo własnego dziecka?
                          Za to, że wyrządziła teściom przykrość, ponieważ nie chciała dopuścić do
                          zagrożenia i potencjalnej traumy dla wszyskich?
                          Czy za to, że żali się na forum, które między innymi do tego służy?

                          Pozdrawiam

                          > Jakbyś była moją synową to za taką gadkę dostałabyś w gębę.
                          > Czytaj dziecinko i myśl, bo widac jest ci to obce.
                          > No i życzę takiej samej sytuacji, zobaczymy, jak wtedy będziesz się mądrować.
                          quiq napisał:

                          > Moja babcia miała Alzheimera, więc nie wyskakuj z takimi płytkimi tekstami.
                          >
                          > Mylisz pojęcia i starasz się udowodnic, że dziewczyna była wredna, bo
                          teściowie
                          >
                          > obiecali, a oni biedni starzy więc mogą łamać dane słowo, a ona paskudna
                          > synowa, wyżej stawiała dobo dziecka niż dobro psa i ich. Śmiech na sali.
                          • quiq Re: Do quiq - bezpośrenio 29.03.07, 15:54
                            > I w sumie jestem ciekawa, za co chciałabyś spoliczkować Ankę?
                            Mamosza. Chyba,że Mamosz to Anka.
                            I nie spoliczkować, tylko walnąć w gębę.

                      • anka25l Re: Pies Dziadków - do quiq 29.03.07, 18:29
                        Maoja decyzja nie byla szybka i natychmiastowa moi rodzice niestety tez nie maja
                        za duzo miejsca i nie tylko nas teraz na glowie a ten tekst o chorobie tescia
                        l;ub tesciowej to jest porownania czlowieka z psem! Ja tego nigdy nie robie i
                        nawet teraz jak mnie poprosza o pomoc napewno nie odmowie !
                      • jowita771 Re: Pies Dziadków - do quiq 06.04.07, 17:12
                        sturbow napisała:

                        > Tak się tylko zapytam - czy jak teść/teściowa zachoruje na poważną chorobę
                        (np.
                        > psychiczną), która będzie zagrażała twojemu dziecku, to też każesz ją lub jego
                        > wywalić z domu, czy poszukasz szybko innego rozwiązania (które jest w zasięgu
                        > ręki, z dnia na dzień jak widać)?


                        osoby, które zagrażają innym powinny być izolowane. nieważne, czy jest to
                        babka, matka, mąż czy ktokolwiek.
                  • bea116 Re: Pies Dziadków - do quiq 01.04.07, 21:41
                    ale weteranko, uwaga quiqa to chyba była do mamosza...
                • mamosz Re: Pies Dziadków 30.03.07, 03:31
                  quiq napisał:

                  > Jakbyś była moją synową to za taką gadkę dostałabyś w gębę.
                  > Czytaj dziecinko i myśl, bo widac jest ci to obce.
                  > No i życzę takiej samej sytuacji, zobaczymy, jak wtedy będziesz się mądrować.

                  No, elegancja francja ,ale czegoz siespodziewac po prostocie nieskazonej zadna
                  mysla,tylko rekoczynow-a to kochana karalne niestety!!!!
                  • quiq Re: Pies Dziadków 31.03.07, 13:23
                    mamosz napisała:
                    ->Gdybys byla moja synowa wezwala
                    bym woz meblowy spakowala Twoje graty a kierowcy kazala jechac przed siebie jak
                    najdalej sie da

                    ->No, elegancja francja ,ale czegoz siespodziewac po prostocie nieskazonej
                    zadna mysla,
                    Sama sobie odpowiedziałaś.



                    Przepraszam, a czy możesz mi powiedziec, w czym lepsze jest spakowanie synowej
                    i wysłanie jej (mniemam,że bez wiedzy współmałżonka tejże) w cholerę? Bardziej
                    humanitarne?
                • mamosz Re: Pies Dziadków 05.04.07, 14:19
                  quiq napisał:

                  > Jakbyś była moją synową to za taką gadkę dostałabyś w gębę.
                  a to pamietasz? No ! Zakonczmy te wymiane obelg bo do niczego nie
                  prowadzi .Radze ci cwiczyc poczucie humoru tak dla poprawy nastroju.
              • mallard Re: Pies Dziadków 29.03.07, 11:26
                mamosz napisała:

                > no !Dziadkowie odetchneli z ulga ,pies przestal pic relanium ,ja tylko
                > wspolczuje Twoim rodzicom jak sie okaze ze ich ukochana paprotka jest
                > zagrozeniem dla zycia Twojego dziecka i ze wlasciwie mogliby sobie mieszkac w
                > kuchni bo twoje dziecko lubi spac w najwiekszym pokoju wtedy kiedy do nich
                > przychodza goscie inaczej grozi mu trauma!!!! Gdybys byla moja synowa wezwala
                > bym woz meblowy spakowala Twoje graty a kierowcy kazala jechac przed siebie
                >jak najdalej sie da.

                Płaska demagogia, taka w stylu amerykańskim!
                Tyle...
                • majenkir Re: Pies Dziadków 29.03.07, 14:30
                  mallard napisał:
                  > Płaska demagogia, taka w stylu amerykańskim!

                  Czyli nie wszystko, co amerykanskie jest takie zle wink).
                  Dlaczego niektorzy tutaj nie sa w stanie zrozumiec, ze za dziecko
                  odpowiedzialni sa rodzice i ze caly swiat nie bedzie usuwac sie z drogi, tylko
                  dlatego, zeby mu zapewnic wygode czy bezpieczenstwo? Znam dziewczyne, ktora
                  miala pretensje do swojej matki, ze jej mieszkanie nie bylo przystosowane do
                  dziecka - porozkladane jakies szkla, krysztaly, itp. JEJ MIESZKANIE!
                  • weteranka13 Re: Pies Dziadków 29.03.07, 14:40
                    Taaa!

                    Szkło i kryształy wprawdzie nie gryzą, ale też nie ostrzegają przed ewentualnym
                    atakiem ; -)))

                    Moim zdaniem rodzice akurat zachowali się odpowiedzialnie...
                    Zapewnianie wygody po "traumie" innych, to zupełnie coś innego, niż zapewnianie
                    bezpieczeństwa...
                    Ciekawy kierunek przyjęła ta dyskusja, swoją drogą?
                    Przecież Anka obrała najlepsze z możliwych rozwiązań, teściowie i pies zostali
                    na swoich miejscach, dziecko jest bezpieczne. Czy teraz świat ma do autorki
                    wątku pretensje, że nie postarała się jeszcze o własne mieszkanie????

                    A Twoje charty są po prostu śliczne!!!!
            • anka25l Re: Pies Dziadków 29.03.07, 18:21
              Dzieki za podtrzymanie na duchu smile teraz napewno bedzie nam lepiej co prawda
              troche ciezej ale lepiej i przedewszystkim spokojniej smilepozdrawiam
          • default Re: Pies Dziadków 29.03.07, 15:18
            anka25l napisała:

            > Czy ja wiem czy to byla taka prosta decyzja, dla mnie owszem ale nie dla meza
            > wkoncu to jego rodzice on poprostu sie na nich zawiodl i nie jest mu z tym
            > lekko! On naprawde wierzyl ze naprwde im zalezy na Naszym dziecku.

            Zawiódł się na rodzicach, bo nie spełnili Waszej egoistycznej zachcianki ?
            Którą spełniając nie tylko skrzywdziliby przyjaciela, ale i sami cierpieli?
            Sorry, ale dla mnie takie podejście to szczyt egoizmu. Tzn. Twój mąż uważa, że
            psim obowiązkiem rodziców jest być na każde jego (i Twoje, i Waszego dziecka
            oczywiście) kiwnięcie palcem, a jak nie - to żal i obraza, jak oni tak mogli?
            No wybacz, mnie by do głowy nie przyszło obrażanie się na rodziców w takiej
            sytuacji. Przeciwnie - gdyby przyszło mi do głowy prosić ich o pozbycie się
            psa, to zawstydziłabym się samej takiej myśli, a już na pewno bym jej nie
            wypowiedziała.
          • klaum Re: Pies Dziadków 29.03.07, 18:21
            ty po prostu kłótliwa jesteś... obok problemów swoich nie jesteś w stanie
            równolegle postawić problemu innych istot - to twoje mają zostać rozwiązane.
            Ale przy zauważeniu faktu, że okaleczone dzieci cierpią, nie da się wymzać
            przecież z istniejącej rzeczywistości faktu ciertpienia np porzucanych psów
            (schroniska). problemów takiej wagi nie można stawiać naprzeciw siebie - i brać
            pod uwagę pozytywne rozwiązanie tylko jednej strony! to problemy równolegle
            istniejące. I wcale w tym nie widzę logiki ( okaleczone dzieci kontra
            podopieczni schronisk) Jak można mówić o rozwiązaniu jednego z tych problemów
            pozytywnije KOSZTEM drugiego. to nie działa w żadną stronę...
            • klaum Re: Pies Dziadków 29.03.07, 18:48
              ...a tak na marginesie, sama oddałam swojego psa gdy moja córeczka miała
              roczek. Tylko o tym - nikt mi być może nie uwierzy - zadecydował on sam.
              Byłmłody ja sama znimi (dziecko +pies ) w domu, miałam dla niego małoczasu
              (zbyt mało), a sąsiedzi mieli go o wiele więcej. I tak się ułożyło, że po
              spacerze, sąsiedzi czasem go wyprowadzali, wolał wracać do nich niż do swojego
              domu gdzie czasem musiał czekać długo np na wytarcie łap, przywiązany żeby nie
              zabłocił mieszkania. Miałam zbyt dużo roboty przy nich dwojgu i sprawa się
              rozwiązała - są różne charaktery, takrze wśród zwierząt. Mój cierpiał ze mną,
              odetchnął u "obcych", dla niego lepszych. Awobec dziecka był cudowny, bardzo
              opiekuńczy, szanował też moją pozycję w stadzie i okazywał 'postawą' że to moje
              potomstwo i ma to respektować, był mi uległy w tej sprawie. W tej sytuacji to
              ja cierpiałam gdy przylgnął do sąsiadów. Decyzja zapadła gdy musieliśmy się
              przeprowadzić z wynajmowanego mieszkania do mieszkania teściów, a teść n ie
              zgadzał się na przeprowadzkę z psem. Gdybym nie widziała że pies woli być z
              moimi sąsiadami niż ze mną walczyłabym o niego z teściami. A tak, bolało, to ja
              czułam się 'odrzucona' przez niego, a zwyciężyło dobro: psa, dziecka teściów i
              po trosze moje...
              • pstryczek3 Re: Pies Dziadków 31.03.07, 06:19
                Też mam dwójkę dzieci, też przeważnie jestem z nimi sama w domu i też jestem
                jedyną osobą która z psem chodzi na spacery ale nie wyobrażam sobie aby z tego
                powodu mój pies mógł przylgnąć do kogoś innego. Przylgnął do mnie i jest po
                prostu moim trzecim dzieckiem. Nie wyobrażam sobie spacerów z dziećmi bez
                niego. Nie wydaje mi się, aby codzienna porcja pieszczot i dbałości o
                przywiązanie do mnie mojego psa była czymś ponad moje siły. Jest dla mie czymś
                tak samo oczywistym jak dbanie o to by dzieci czuły się kochane. Pies też ma
                swoje prawa.
    • majkimama Re: Pies Dziadków 27.03.07, 23:22
      Anka, dobrze zrobiłaś. Rozumiem twój lęk o dziecko. Pies to tylko zwierzę, jeśli
      był wcześniej agresywny to niestety może się to powtórzyć. Znam osobę, która
      została pogryziona przez własnego psa. Niestety musieli go uśpić i nikt w
      rodzinie nie miał wątpliwości żeby to zrobić.
    • quiq Re: Pies Dziadków 29.03.07, 18:50
      Moi drodzy, pies to zwierzę i ma m n i e j s z e prawa niż człowiek.
      Wy w większości chciałybyście dla zwierzaka poszanowania jego "osoby", ale
      założę się,że jesteście za prawem kobiet do decydowania o własnym brzuchu. Czy
      któraś z Was, obrończyń piesków jest za zakazem aborcji? Nie wydaje mi się.
      Więc może trochę logiki i równowagi w dopominaniu się o prawa innych istot.
    • jacksparrow1 Re: Pies Dziadków 29.03.07, 19:00
      Wydaje mi se ze troche zbyt radykalnie podchodzisz do sprawy.Owszem dziecko
      jest wazne, ale tez popatrz na tesciow - maja psa od 8 lat i teraz wymagasz od
      nich zeby sie pozbyli swojego domownika.Syt. jest taka ze pies jest zazdrosny o
      wasze dziecko bo czesc uwagi jego wlascicieli jak i waszej pochlonal was synek
      co jest naturalne.
      Psa, nawet starego mozna wytresowac, nalezy to zrobic pod okiem dobrego
      tresera.Z tesciami rozmawiac ze sytuacja jaka nastala ze pies klapnal dziecko n
      ie moze sie powtorzyc bo nastepny raz moze byc o wiele gorszy.Mozecie podrzucic
      im kilka art. mowiacych o tym jak to kochaniutki pies, ktory nikomu nigdy
      krzywdy nie robil, zaatakowal i pogryzl dotkliwie.I teraz zeby wszyscy byli
      zadowoleni i jak dziadkowie chca spedzic czas z wnuczkiem to psa nalezy
      odseparowac.tlumaczyc tez tym ze nie chcesz zeby w przyszlosci sie panicznie
      bal zwierzat.
      No i koniecznie sie wyprowadzic.Wtedy dziadkowie moga odwiedzac wnuczka ile
      wlezie oczywiscie swojego pupila zostawiajac w domu.Choc jest nie wykluczone ze
      u was pies bedzie zachowywal sie zupelnie inaczej.Pies to zwierze stadne, i
      twojego syna traktuje jako rywala.
      Postaraj sie tez zrozumiec swoich tesciow.
      • quiq Re: Pies Dziadków 29.03.07, 19:47
        Miałam kiedyś psa, duży kundel, owczarkowaty. Suka. Wspaniała, dla dzieci
        miodzio. POtem kupiłam szczeniaka, a ponieważ nie mógł byc dalej w domu, dałam
        go do kojca. Zabezpieczyłam, wyszorowałam drut po drucie domestosem, tak samo
        budę.Dookoła przytwierdziłam siatki, by mały nie wylazł. A ponieważ moja suka
        miała instynkt macierzyński i już wychowywała młode, pomyślałam, że dam ją do
        kojca razem z małym.
        Pamiętałam o pierwszeństwie w karmieniu, pieszczotach itd - pierw ona, potem
        on, ona więcej i częściej. I po tygodniu suce odbiło i gdy wychodziła z kojca
        zaczęła go gryźc. Zdębiałam. Powtórzyło się to po chwili i od tego czasu mały
        był osobno. A dzieci, które wczesniej targały ją za ogon właziły na grzbiet
        zostały ostrzezone przed jej zachowaniem - mogły się z nia bawic tylko w
        obecności dorosłego. Gdyby zaatakowała jakieś dziecko mój ukochany pies
        zostałby uśpiony. Przezemnie.
        Proszę nie piszcie,że miałabym go szkolic, zrozumiec itd. Jeżeli pies raz
        zachowałby się agresywnie wobec dziecka, właściwie nieważne z jakiego powodu
        (za wyjątkiem samoobrony i może paru innych), wolałabym go uśpic, niż ryzykowac
        powtórny atak, którego świadkiem byłby tylko dzieciak i pies!
        A dziadkowie są po prostu nieodpowiedzialni i tyle. Jak obiecali, trzeba było
        słowa dotrzymac. A potem umyli ręce, ale to oni sa tymi biednymi, bo wredna
        matka powstawiła wyżej dobro dziecka niż psa.
        Moi rodzice też maja takiego psa idiotę, który już 4 dzieci(dobrze mu znanych)
        zaatakował. I co ini zrobili? NIC! Bo cośtam, bo nic przeciez nie zrobił! Bo
        zawsze ktoś był w pobliżu, więc o co darcie szat! Jak zostawiałam z nimi
        dziecko truchlałam. I co, miałam się wyprowadzic? Może do przytułku? Może
        miałam zrozumiec ich totalną głupotę? TU nie chodziło o przywiązanie do psa,
        nie w ich wypadku, tylko o głupotę. Dobrze,ze niedługo wreszcie się
        wyprowadzamy. Wcześniej nie było to możliwe, nie każdy ma kasę - pozdro dla
        bogatych z widokami.

        > Psa, nawet starego mozna wytresowac, nalezy to zrobic pod okiem dobrego
        > tresera.
        Tak, ale myślisz,że tesciowie by to zrobili? Nie, bo skoro udawali,że nic złego
        się nie stało, bo pies tylko kłapnął paszczą i ona zdążyła dziecko wziąc, to
        przecież jest ok. I raczej nie wierzę,że zrozumieli by swój błąd.
        • majenkir Re: Pies Dziadków 29.03.07, 22:14
          quiq napisał:

          > I co, miałam się wyprowadzic? Może do przytułku? Może
          > miałam zrozumiec ich totalną głupotę? TU nie chodziło o przywiązanie do psa,
          > nie w ich wypadku, tylko o głupotę. Dobrze,ze niedługo wreszcie się
          > wyprowadzamy. Wcześniej nie było to możliwe, nie każdy ma kasę - pozdro dla
          > bogatych z widokami.

          Taka madra a u glupich musi mieszkac. Jej rodzice sa dla niej glupi...
          Brak slow po prostu...
          P.S. Zdecyduj sie w koncu jakiej plci jestes
          • soledag Re: Pies Dziadków 29.03.07, 23:48
            jestes po prostu pieprznieta.zastanawiam sie, kogo tu "uspac" trzeba.
            no, chyba ze to tylko wyglup, a nie prawdziwa osoba, ktora sie "kluci" o psa
            (nawiasem mowiac, do slownika ort czasem zajrzec nie zaszkodzi)

            a, zastanawiam sie, czy gdy twoje dziecko w przyplywie uczuc do ciebie, uderzy
            kiedys jakiegos malego antosia od sasiadow lopatka do piasku (czego efektem moze
            byc "zaczerwieniona raczka"), tez bedziesz chciala je oddac, albo-"uspac"?bo
            takie niebezpieczne jest?albo, co gorsza, szarpnie za wlosy mlodsza siostre lub
            brata?to dopiero bedzie dramat.
            • marmaga Re: Pies Dziadków 30.03.07, 00:21
              Mam pomysł. Weź no wyprowadź psa do lasu jak dziadków nie bedzie, przywiaż i
              zostaw. Bądziesz miała problem z głowy. Mniej to zachodu niz wyprowadzka.
            • quiq Re: Pies Dziadków 30.03.07, 08:43
              Głupota chyba jest nieuleczalna:[
              Chcecie teraz historyjkę o mojej rodzinie? Chcecie opis zachowania suki? Bo
              teraz już zgłupiałam, nie wiem, czy takie głąby z was, że nie potraficie czytać
              ze zrozumieniem, albo czytacie co drugi post.
              Co wy tu piep... o jakiejś łopatce do piasku, zaczerwienionej rączce itd???
              Chyba jasno napisałam, ale widzę, że tu IQ trochę spadło. Spadnie jeszcze, jak
              przestanę tu pisać tongue_out

              > a, zastanawiam sie, czy gdy twoje dziecko w przyplywie uczuc do ciebie, uderzy
              > kiedys jakiegos malego antosia od sasiadow lopatka do piasku (czego efektem
              moz
              > e
              > byc "zaczerwieniona raczka"), tez bedziesz chciala je oddac, albo-"uspac"?bo
              > takie niebezpieczne jest?albo, co gorsza, szarpnie za wlosy mlodsza siostre
              lub
              > brata?to dopiero bedzie dramat.
              >
              Czy przynajmniej nie popuściłaś za bardzo wodzów fantazji? MA się to jak pięść
              do oka, te twoje "mądre" argumentaski. Długo nad nimi myślałaś?
              • soledag Re: Pies Dziadków 31.03.07, 00:33
                nie, dlugo nie myslalam, byla to szybka odpowiedz na "dylematy" zwiazane z
                psem.jaki problem, taka odpowiedz, a jesli masz klopoty z akceptacja innej
                opinii, to moze sie nie udzielaj na forum internetowym?
                ywoja sprawa zreszta.
                opowiesc o agresji i znecaniu sie, to chyba nie to forum.
          • quiq Re: Pies Dziadków 30.03.07, 09:05
            Chyba zauważyłaś. Czytać nie potrafisz, czy może odróżniać płci?

            > Taka madra a u glupich musi mieszkac. Jej rodzice sa dla niej glupi...
            Alkoholizm i tyrania, znęcanie się psychiczne i nieraz fizyczne mojego ojca nam
            moja matką i próby tegoż na innych domownikach nazywasz mądrością? A może ci go
            żal, bo biedny taki, bo nałóg go dręczy, a on, pokrzywdzony przez los, musi
            cierpiec i chlac tą wódę? ON zabronił mojej mamie ruszac psa. ON steiwrdził,że
            ugryzienie w rękę 3 latka to pikuś, bo pewno dziecko zrobiło mu ogromną
            krzywdę, tylko,że ja widziałam całą sytuację, tylko co z tego? ON wiedział
            lepiej. Wiesz co on robi z tym psem? Swoim psem? Kopanie, wrzaski, przekleństwa
            pod jego adresem to norma! Pies nawet budy nie ma! Szczepic też nie szczepią,
            bo po co? Jest chory? A, tam, nic mu nie ma przejdzie! Weterynarz jak go
            zobaczył (zawiozłam go sama na szczepienie ryzykując domową awanturę
            powiedział, by zaczęli wreszcie karmic psa, bo jest chudy a do tego
            niemilosiernie zaniedbany. Karmią go zlewkami, tak że wiecznie głodny chodzi.
            Ja go dokarmiam, ale wtedy jest jeszcze gorzej, bo niby się wtrącam w nie swoje
            sprawy! A pies gdy tyko otwieram kojec mojego psa by go wypuścić rzuca się do
            miski i wylizuje nawet, gdy nic w niej nie ma! Ale to są mądrzy ludzie,
            przyjaciele zwierząt kurw.. ma..! To ja jestem ta zła, bo psa szczepię, czeszę,
            tnę, sprzątam kojec! Ale nikomu nie przeszkadza,że tamten siedzi na gównach
            niesprzątanych od wieków! Kiedyś robiłam to ja (ukratkiem, bo znowu nie
            usłyszec,że się wtrącam, patrzec już na to nie mogłam), ale jak wyszło na jaw,
            był bajzel i teraz pies dalej siedzi na kupach. Jak czasami ucieka przez dziurę
            w płocie (też nikt tego nie naprawia a broń boże, gdybym ja się za to zabrała!)
            to nikt go nie szuka, mój mąż wsiada w samochód i go szuka, bo oni mają to
            gdzieś! Jak zgubiła się moja suka, a byłam wtedy w 8 miesiącu ciąży, to
            dowiedziałam się o tym po 4 dniach (mieszkałam wtedy w wynajętym mieszkaniu),
            zaczęłam szukać i znalazłam ją martwą 30 mertrów od płotu!!! Nikt się nie
            pofatygował!!! Ale to na mnie szmaty wieszacie, a oni to tacy obrońcy psi wg
            was! Trochę myślenia!
            • mayen Re: Pies Dziadków 30.03.07, 11:43
              quiq - znęcanie się nad zwierzętami jest przestepstwem ściganym z urzędu, za
              które jest kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Ja nie rozumiem, co ten
              biedny pies tam jeszcze robi.
              • quiq Re: Pies Dziadków 30.03.07, 13:04
                Mam ich podać na Policję? Własnych rodziców? Przecież parę postów wyżej rzucali
                się na mnie, że nazwałam ich głupimi.
                • mayen Re: Pies Dziadków 30.03.07, 14:05
                  Stwierdziłam tylko fakt, ze pragraf istnieje
                  W Twojej sytuacji po prostu zabrałabym tego psa i znalazła mu inny dom. A gdyby
                  były jakies problemy z ojcem, pomachałabym mu tym przepisem przed nosem.
            • majenkir Re: Pies Dziadków 30.03.07, 18:54
              quiq napisał:
              > Chyba zauważyłaś. Czytać nie potrafisz, czy może odróżniać płci?

              Zalogowana jestes jako facet....
              • quiq Re: Pies Dziadków 31.03.07, 13:26
                Ups, płci sobie w sama nie określałam. Cóz, to tylko komputer.
    • a74-7 Re: Pies Dziadków 30.03.07, 00:42
      ty anka zostaw dziadkow w spokoju ,tudziez psa. Moze czas zaczac pracowac na
      wlasny rachunek i miec pretensje do siebie ze zaczelo sie od dziecka , a nie od
      zapewnienia sobie domu ?
      Starzy wychowali swoje dzieci i powinni juz miec spokoj, bez tak wymagajacych
      sublokatorow jak wy!Maja psa i to jest ich sprawa, ich dom.
      Zdziwiona jestem twoim egoizmem.

      Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia
    • ellylilli Re: Pies Dziadków 31.03.07, 18:17
      Napiszę trochę z innej strony, nie będę roztrząsać kto ma rację. Dziwi mnie
      trochę, że wszystkie osoby piszące o uśpieniu zwierzęcia piszą w ten sposób: ja
      uśpię, niech go uśpią. Do uśpienia zwierzęcia potrzebny jest lekarz weterynarii.
      Chyba że za uśpienie niektóre osoby uważają danie łopatą w łep. Lekarz
      weterynarii nie moze usypiać kazdego zdrowego zwierzęcia tylko dla tego, że
      właściciel o to poprosi. To jest karalne.Zdajecie sobie sprawę, ilu przychodzi
      do gabinetów ludzi, którym znudziło się zwierzę z prośbą o uśpienie? Bardzo
      trudno jest podjąć lekarzowi decyzję o uśpieniu zdrowego zwierzęcia ze względu
      na jego agresję. Zeby to zrobić, musiałabym być przekonana o tym, że nie ma
      żadnego innego wyjścia z sytuacji ( typu przeprowadzka, oddanie psa, szkolenie
      itp.).
      Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.
      Jestem lekarzem weterynarii.
      • majenkir Re: Pies Dziadków 04.04.07, 02:01
        ellylilli napisała:
        > Zdajecie sobie sprawę, ilu przychodzi
        > do gabinetów ludzi, którym znudziło się zwierzę z prośbą o uśpienie?

        I odchodza z kwitkiem.... Dokad? Pewnie do pobliskiego lasu, przywiazac biedaka
        do jakiegos drzewa...
        Dlatego wlasnie jestem ZA usypianiem "na zyczenie".
    • bea116 Re: Pies Dziadków 01.04.07, 22:09
      anka, daj już sobie spokój z tą dyskusją bo się tylko będziesz denerwować, zrobiłaś bardzo dobrze i nareszcie mały bezpieczny, a jak czytam te wszystkie posty które tak zajadle bronią psa teściów, to przypomina mi się jak kiedyś jechaliśmy wąskim chodnikiem wózkiem i na przeciwko szła emerytka z pieseczkiem, no i wyobraź sobie, ochrzaniła nas, że nie ustępiliśmy jej drogi (tzn. że nie zjechaliśmy na trawnik obok), bo przecież czy nie widzimy, że ona idzie z psem!! zjesz zdrowie, a nie zreformujesz, szkoda anka twojej energii
      pozdrowienia smile
      • lola211 Re: Pies Dziadków 01.04.07, 22:29
        Nie ma zadnej analogii pomiedzy roztrzasana tu sytuacja, a twoim zderzeniem z
        pancia i pieseczkiem- nie wiem co chcialas w ogole udowodnic.
        • bea116 Re: Pies Dziadków 02.04.07, 08:11
          to chodzi lola o pewien sposób myślenia i system wartości sad
          • lola211 Re: Pies Dziadków 02.04.07, 16:15
            Tyle to zrozumialam, ale nadal nie widze analogii.
            Z tego niby ma wynikac, ze pies jest wazniejszy niz czlowiek, tak? Jakby nie
            patrzec dla tej panci jej pies jest wazniejszy niz obce dziecko- dla mnie to
            calkiem zrozumiale.Zachowala sie chamsko- coz, tacy ludzie po ziemi chodza.Ale
            ci tescie chamami raczej nie sa- po prostu sa odpowiedzialnymi za to, co sami
            oswoili.Krzywdzic zwierze dla wygody czlonkow rodziny? To jest wlasciwe? No
            ludzie, tak moze myslec tylko czlowiek traktujacy zwierzeta przedmiotowo.Trzeba
            szukac rozwiazan tak, by uwzglednic dobro wszystkich , w tym tej zywej istoty,
            skazanej na czlowieka- psa.I jak widac mozna, autorce watku sie udalo.
            Pewnie tez jestem niehalo, skoro wazniejsze jest dobro mojego psa niz radosc
            dziecka- ile razy bym nie poszla do parku z moja sunia , to juz leci do niej
            jakies dziecko, w tym takie 2 letnie i cale szczesliwe pach reka w nos.Fajnie,
            dziecko mialo radoche, a moj pies stres.Mimo zrozumienia , ze jest to tylko 2
            latek bierze mnie lekki wkurw, dziecko jest malo istotne, najwazniejszy jest
            komfort mojego pupila.
            • quiq Re: Pies Dziadków 02.04.07, 17:19
              tescie chamami raczej nie sa- po prostu sa odpowiedzialnymi za to, co sami
              > oswoili
              Czy tobie zdarza się myślec? Czyli są odpowiedzialni za swojego psa bo nie
              rozumieją, ze stał się niebezpieczny dla dziecka, są odpowiedzialni za psa, ale
              juz nie za daną obietnicę???? Czy dobrze się czujesz?

              > jakies dziecko, w tym takie 2 letnie i cale szczesliwe pach reka w
              nos.Fajnie,
              > dziecko mialo radoche, a moj pies stres
              No, to już szczyt twojej nieodpowiedzialności! Toc pies może na zawał zejśc!
              Jak możesz na to pozwolic! A to świnia takie dziecko! A ty, biedna, czekasz od
              ktos je walnie w pysk rozumiem? Bo z czymś takim ja sie nie spotkałam a mam
              dobrze po 30-tce i odkąd paniętam miałam psy. Dwulatek bijący psa po nosuie?
              Rozumiem,że dziecko uciekło z domu a pies od ciebie? A może matka dziecka nie
              zapytała o zgodę,czy można pogłaskac, co za odważna kobieta, chciałabym ja
              poznac!

              Mimo zrozumienia , ze jest to tylko 2
              > latek bierze mnie lekki wkurw, dziecko jest malo istotne, najwazniejszy jest
              > komfort mojego pupila.
              Chyba coś pokręciłas, nie sądzisz?


              • lola211 Re: Pies Dziadków 02.04.07, 17:34
                są odpowiedzialni za psa, ale
                >
                > juz nie za daną obietnicę???? Czy dobrze się czujesz?

                Ja wysmienicie, ale widze ze ty masz z tym duzy problem, pitolisz bez sensu
                zupelnie.Byc ODPOWIEDZIALNYM za obietnice? A cóz to za twór myslowytongue_outP?
                A może matka dziecka nie
                > zapytała o zgodę,czy można pogłaskac, co za odważna kobieta, chciałabym ja
                > poznac!
                Nie pomoge, bo nie wzielam od niej namiarow.Oczywiscie, ze nie pytala- dziecko
                po prostu podbiega,bardzo czesto za wyraznym przyzwoleniem rodzica i chce sie z
                psem bawic, podotykac.Nic dziwnego- piesek jest maly i sliczny.I zupelnie
                niegrozny, tak a`propos.

                Bo z czymś takim ja sie nie spotkałam a mam
                > dobrze po 30-tce i odkąd paniętam miałam psy

                A coz to za powalajacy argument..jesli czegos nie widzialas to tego nie ma?

                > Chyba coś pokręciłas, nie sądzisz?
                Nie, nie sadze.
                • quiq Re: Pies Dziadków 02.04.07, 18:07
                  > latek bierze mnie lekki wkurw, dziecko jest malo istotne, najwazniejszy jest
                  > komfort mojego pupila.
                  > > Chyba coś pokręciłas, nie sądzisz?
                  > Nie, nie sadze
                  To ja może spróbuję raz jeszcze - bierze cię wkurw, jak to po begerowemu
                  pięknie nazwałaś, bo istotny jet pupil (czyli pies) a nie dziecko? Jak kpiłaś
                  to ośmieszyłaś siebie, jak pisałaś powaznie to tez wyszło szydło z worka.

                  >ODPOWIEDZIALNYM za obietnice? A cóz to za twór myslowytongue_outP?
                  Byc odpowiedzialnym za własne słowa, kumasz? Tez obiecujesz wszystkim naokoło i
                  tobie też obiecują, skoro nie rozumiesz co to znaczy dac słowo? No cóż jesteś
                  tak płytka,że chyba nie rozumiesz o co chodzi. Masz yorkasmile))))?

                  > Bo z czymś takim ja sie nie spotkałam a mam
                  > > dobrze po 30-tce i odkąd paniętam miałam psy
                  >
                  > A coz to za powalajacy argument..jesli czegos nie widzialas to tego nie ma?
                  Często chodze z psem i dzieckiem na spacery, dzieci pytaja się czy mogą
                  pogłaskac, ale nie spotkałam się by któraś matka pozwoliła na to dwulatkowi. A
                  skoro ty nie potrafisz powiedziec takiej jasno,żeby dziecko nie głaskało
                  twojego psa(bo takie incydenty mogą się skończyc pobiciem psatongue_out), to widac nie
                  nadajesz się na psią opiekunkę. Tyle.

                  > Nie pomoge, bo nie wzielam od niej namiarow.Oczywiscie, ze nie pytala-
                  dziecko
                  > po prostu podbiega,bardzo czesto za wyraznym przyzwoleniem rodzica i chce sie
                  z> psem bawic, podotykac
                  No więc jak, to biją czy bawią się? A może ty zapomniałaś, że dwulatki nie
                  potrafią tak pięknie głaskac jak 10 latki? Może tak się bawią? A że pies mały
                  i "domowy" a do tego małej rasy (są mniej wytrzymałe na ból niż te podwórzowe i
                  duże - z reguły) to o ból przy pacnięciu nietrudno. Kup sobie doga.

                  • melmire Re: Pies Dziadków 02.04.07, 18:29
                    Pierwsza "obietnice" zlozyli psu, biorac go. Wziecie zwierzaka to wziecie na
                    siebie odpowiedzialnosci za jego szczescie, zdrowie, i to "poki smierc nas nie
                    rozlaczy". Nie "az synowa kaze nam sie ciebie pozbyc(najlepiej zabic) bo nie
                    chce sie jej przeprowadzic".
                    Fakt, nie powinni byli jej obiecywac, podejrzewam ze wydusila na nich te
                    obietnice, i dopiero po fakcie dotarlo do nich czego ona chce. I dobrze o nich
                    swiadczy ze obietnicy nie dotrzymali, wbrew pozorom nie kazde zlamanie slowa
                    jest plama na honorze.
                  • bea116 Re: Pies Dziadków 02.04.07, 18:55
                    jak by tu lola powiedzieć po tych wszystkich twoich wywodach..
                    sorry, już mi się nawet nie chce komentować..
                    pozdrawiam i życzę więcej zdrowego rozsądkusmile
                    • lola211 Re: Pies Dziadków 03.04.07, 13:11
                      Bea- nie rozumiemy sie i tyle, to gadka ze slepym o kolorach.
                      Wlasnie ze wzgledu na podejscie prezentowane tu przez kilka osob mamy w Polsce
                      to co mamy- tysiace bezdomnych psów.
                      Zero odpowiedzialnosci.

                      Uwazam ze w Polsce psow jest za duzo, jego obecnosc w rodzinie powinna byc
                      luksusem, psy sa zbyt latwo dostepne i stad niedoceniane.Łatwo przyszlo, latwo
                      poszlo.
                      Moje dziecko jest alergikiem, na psa zdecydowalam sie wowczas, gdy wiedzialam,
                      ze ryzyka juz nie bedzie.Poza tym wybralam rase "pod dziecko" - dlatego tez nie
                      ma klopotow z ich wzajemnymi relacjami.



                      • quiq Re: Pies Dziadków 04.04.07, 11:28
                        > Moje dziecko jest alergikiem, na psa zdecydowalam sie wowczas, gdy
                        >wiedzialam, > ze ryzyka juz nie bedzie.Poza tym wybralam rase "pod dziecko"
                        A kto dał ci taką pewność? Jakie są testy przed ciążą stwierdzające,że nie
                        będzie dziecko uczulone na psią sierść? Nigdy 100% pewności nie ma i wiesz o
                        tym. Można wyeliminować w 99%, ale ten 1% może okazać się przeważający. Co byś
                        wtedy zrobiła? A "rasa pod dziecko" też nie daje pewności - każdy pies jest
                        potencjalnym zagrożeniem. Nawet retriver potrafi nieźle pogryżć, nie mówiąc już
                        o "yorkowatych" i im podobnych. To zależy od rasy ale i charakteru, wychowania
                        i tym, kim byli rodzice szczeniaka. Ryzyko jest zawsze. No i jeszcze jedno - a
                        gdybyś miała dziecko z ADHD? Może oddałabyś je innym na wychowanie, bo pies
                        cierpiał by przez nie? No pomyśl trochę - chodzi o dobro przede wszystkim
                        dziecka, potem psa. Mądrze kochac, to znaczy wychowywać i ponosić
                        odpowiedzialność i za dziecko i za psa. To także znaczy umieć pożegnac się z
                        psem, gdy jego dni dobiegają końca - uśpić, a nie narażać go na kolejne
                        cierpienia. Znam takie, co dla psa zrobiłyby wszystko. Nawet jak te psy
                        zdychały to faszerowały je lekami, bo "pies cierpi i trzeba mu ulżyć" - ale
                        żadna nie pomyślała,że pies chce zdechnąć, że już więcej się nie da. To nie
                        jest mądra miłość, to nawet miłość nie jest, to egoizm! Tak jak egoizmem jest
                        triwrdzenie,że ktoś ma się wynieść z domu, bo piesek się stresuje siedząc
                        zamknięty w pokoju, bo ugryzł dziecko. Jak sobie nie poradzili z własnym psem(a
                        nie poradzili, skoro ugryzł a oni udali,że nic się nie stało i nic nie zrobili,
                        by zmnienic tą sytuację-oprócz zamknięcia na krótki czas psa w pokoju), znaczy
                        że nie powinni wogóle mieć psa.Nie nadają się do tego. Tak jak ci, którzy
                        zaniedbują, bija, molestują, znęcają się nad dziećmi - wykastrowałabym oboje
                        rodziców

                        Psa (obecnego) miałam długo przed myślą o dziecku.
                        Z niektórych postów wynika,że to nieodpowiedzialne, bo to czy tamto. Kłopotów
                        nie miałam żadnych. Gdyby jednak pies okazał się nieodpowiedni dla dziecka -
                        reagował agresywnie i straciłabym do niego zaufanie i naprawdę nie dałoby się
                        nic zrobić, uśpiłabym go. Bo nawet zamknięty w kojcu byłby zagrożeniem. Dziecko
                        jest dla mnie najważniejsze. I nie uważam,że pies jest na równi z domownikami.
                  • lola211 Re: Pies Dziadków 03.04.07, 13:12
                    Koncze dyskusje z toba, trollu, i tak zbyt wiele czasu poswiecilam.EOT
                    • bea116 Re: Pies Dziadków 03.04.07, 14:08
                      mi też lola, mi teżsad
                      a jaki troll: leśny, jaskiniowy, bojowy czy śnieżny? bo nie wiem czy wiesz, ale się trochę różnią.Istnieje też Troll lubiący modę, nawet całkiem przyjemny i tak po koleżeńsku czasami do niego wstępujęsmile
                      aha, żeńskim odpowiednikiem trolla jest huldra, a co jak co, ale czuję się w 100% kobietąsmile, więc proszę mi tu nie zmieniać płci i nie wymyślać od facetów!
                      • titta Re: Pies Dziadków 03.04.07, 21:13
                        Troll jest jeden - gorski skandynawski: podmienia dzieci gdy spia, kradnie
                        mleko i zrzuca z gor kamienie na podroznych.
                        • bea116 Re: Pies Dziadków 04.04.07, 00:47
                          i tu się mylisz, troll pochodzi wprawdzie z mitologii nordyckiej, ale nie jest jedensmileot,choćby Wikipedię poczytać jak nie ma czasu na nic bardziej gruntownegosmile a cytujesz nie mnie...
                          a jak twój pies będzie się rzucał na twoje dziecko (czego nie życzę), to koniecznie wytłumacz dziecku, że choć się boi to dalej muszą mieszkać razem, bo pies swoje prawa ma, a że warczy, cóż mówić nie umie... może będziesz się wtedy czuć jak odpowiedzialny opiekun psa, ale czy jako rodzic też?
                          Dobranoc
                          • melmire Re: Pies Dziadków 04.04.07, 03:07
                            Jak widac nie musieli mieszkac, razem, wystarczylo sie przeprowadzic kawalek
                            dalej, i pies syty, i dziecko cale.
                  • titta Re: Pies Dziadków 03.04.07, 21:09
                    > latek bierze mnie lekki wkurw, dziecko jest malo istotne, najwazniejszy jest
                    > komfort mojego pupila.
                    > > Chyba coś pokręciłas, nie sądzisz?
                    > Nie, nie sadze
                    To ja może spróbuję raz jeszcze - bierze cię wkurw, jak to po begerowemu
                    pięknie nazwałaś, bo istotny jet pupil (czyli pies) a nie dziecko? Jak kpiłaś
                    to ośmieszyłaś siebie, jak pisałaś powaznie to tez wyszło szydło z worka.

                    Alez oczywscie ze w takiej sytuacji jest komfort psa. Jak jakis maluch
                    postanowi cie poszarpac za wlosy to co, tez sie dasz, "bo dziecko wazniejsze"?
                    Ludzie od malego powinni sie uczyc, ze nie sa pepkiem swiata i cala reszta nie
                    istnieje tylko po to, zeby spelniac ich zachcianki.
                    Psa nalezy wychowac (na tym polego odpowiedzialnosc za niego, na
                    poznaniu "instrukcji obslugi" i zastosowaniu jej), a nie oddawac, bo sie
                    okazalo, ze jest zywym zwierzeciem, starajacym sie zadbac o swoj interes, a nie
                    pluszowa zabawka?
    • bea116 Re: Pies Dziadków 02.04.07, 19:17
      zresztą nie tylko lolismile
      P.S. uprzedzając ataki zagorzałych fanatyków, bo już chyba nie miłośnikówsmileprzyrody, powiem jeszcze tylko, że miałam zwierzęta w domu przez wiele lat, były zadbane, zdrowe i pieszczone, aż do momentu naturalnej śmierci (nie z głodu i poniewierki)a moje dzieci też są uczone, że zwierzę trzeba szanowaćsmile, ale nas litość, kochani, zwierzę to jednak zwierzę, nie syn, nie brat i nie wnuk...co do synowych się nie wypowiem, bo odwieczny antagonizm, pewnie jednak każe teściowym stawiać ją poniżej psawink
    • bea116 Re: Pies Dziadków 02.04.07, 19:49
      i jeszcze taka drobna złośliwość na koniec - wybaczcie nie mogę się postrzymać-
      a jak dziecko by było uczulone na sierść to co byście zrobili, oddali dziecko czy psa? pytam bo już sama nie wiem...
      no,tak, tak, alergie można odczulać, leczyć itd.- mam takich znajomych, dzieciak uczulony na sierść psa, zaczął brać już leki ze sterydami, a rodzice kochają po równo i psa i dziecko..

      • ik_ecc uczulenie na psa 07.04.07, 13:39
        bea116 napisała:

        > i jeszcze taka drobna złośliwość na koniec - wybaczcie nie mogę się
        postrzymać-
        > a jak dziecko by było uczulone na sierść to co byście zrobili, oddali dziecko
        c
        > zy psa? pytam bo już sama nie wiem...
        > no,tak, tak, alergie można odczulać, leczyć itd.- mam takich znajomych,
        dziecia
        > k uczulony na sierść psa, zaczął brać już leki ze sterydami, a rodzice
        kochają
        > po równo i psa i dziecko..

        A dziecko znajomych bylo testowane i wyszlo ze to na psy?

        Bo taka sytuacja jest bardzo rzadka. Jesli matka w ciazy bywa w okolicy danego
        psa, jest malo prawodopodobne zeby dziecko bylo na tego psa uczulone.

        Moja corka ma cala mase alergii. Podejrzewalismy, ze tez na psy. Kiedy ktorys
        pies ja polize, dostaje czerwonych plamek na skorze, ktore jej same znikaja po
        15-20 minutach. Miala dwukrotnie robione testy na alergie, ktore wykazaly cala
        mase roznych rzeczy - a psow nie. Alergolog powiedzil mi ze gdbysmy NIE mieli
        psow, pewnie bylaby na psy uczulona.
    • mamosz Re: Pies Dziadków 04.04.07, 04:56
      Nie ma na tym swiecie bardziej nietolerancyjnych egoistek niz mlode matki, ale
      moze dzieki temu dzieci dozywaja do doroslosci -instynkt po prostu .Dlatego dla
      przeciwwagi potrzebne sa starsze matki, ktore swoj instynkt przekierowaly z
      dziecka na np psa i to daje szanse na przezycie, wzietym z dobrego serca i
      potrzeby opieki nad czyms zywym ,psom-= jednym slowem, jak pisal madry Jeremi
      Przybora ,"ta natura jest nieglupia" .A biedna quiq ktora chciala mnie lac po
      pysku ma najwyrazniej problem powazny z rodzina i soba i szukala miejsca gdzie
      moglaby zal swoj wylac .Znalazla sluchaczy i dyskutantow i wszyscy sa
      zadowoleni.Wesolych swiat
      • quiq Re: Pies Dziadków 04.04.07, 10:05
        Dlatego dla
        > przeciwwagi potrzebne sa starsze matki, ktore swoj instynkt przekierowaly z
        > dziecka na np psa i to daje szanse na przezycie, wzietym z dobrego serca i
        > potrzeby opieki nad czyms zywym ,psom-
        Napisałaś stek bzdur. Załóż schronisko dla zwierząt i będziesz szczęśliwsza. Bo
        zgorzkniała jesteś i nietolerancyjna. Ale daj sobie spokój z udowadnianiem,że
        pies jest ważniejszy od dziecka - nie jest i nigdy nie będzie.Jeżeli dla ciebie
        jest - ok.Tylko nie wmawiaj,że wszyscy powinni podzielac twoje zdanie.

        >Znalazla sluchaczy i dyskutantow i wszyscy sa zadowoleni.
        Rozumiem,że najbardziej ty. Ulżyło ci?

        Użalanie się nade mną pominę milczeniem. Kpiny z życzeń też komentować nie będę.
        • mamosz Re: Pies Dziadków 05.04.07, 04:37
          quiq napisał:

          >> Napisałaś stek bzdur. Załóż schronisko dla zwierząt i będziesz szczęśliwsza.
          Bo
          >
          > zgorzkniała jesteś i nietolerancyjna. Ale daj sobie spokój z udowadnianiem,że
          > pies jest ważniejszy od dziecka - nie jest i nigdy nie będzie.Jeżeli dla
          ciebie
          >
          > jest - ok.Tylko nie wmawiaj,że wszyscy powinni podzielac twoje zdanie.
          quiq tobie biedactwo jest potrzebny dobry terapeuta -sluze adresem jesli
          blakasz sie bezradna.Zgorzkniala i nietolerancyjna to ty jestes ,ale widocznie
          masz powody >Ja nic nie wmawiam a jak juz ci raz powiedzialam grozby pt.dam ci
          w pysk -sa KARALNE.> >Znalazla sluchaczy i dyskutantow i wszyscy sa zadowoleni.
          > Rozumiem,że najbardziej ty. Ulżyło ci?
          >
          > Użalanie się nade mną pominę milczeniem. Kpiny z życzeń też komentować nie
          będę
          > Ja sie nad toba nie uzalam -ja sie dziwie .Wez sobie podwojne relanium popij
          naparem z melisy od razu ci bedzie lepiej.WESOLYCH SWIAT(to nie zarty tylko
          zyczenia)
          • quiq Re: Pies Dziadków 05.04.07, 10:08
            >Ja nic nie wmawiam a jak juz ci raz powiedzialam grozby pt.dam ci
            w pysk -sa KARALNE.>
            Przeczytaj kontekst, bo chyba juz nie pamiętasz, co napisałam.
            Wesołych Świąt nie musisz mi zyczy bo ich w ogóle mie będę miała.
    • asidoo Re: Pies Dziadków 07.04.07, 07:15
      Moim zdaniem to wy musicie się wyprowadzić i chyba o to teściom chodzi w tej
      strategii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka