Dodaj do ulubionych

do mam żłobkowiczów

16.06.03, 23:04
Dziewczyny - wracam do pracy. Już za tydzień. Do września z córcią posiedzi
moja mama a potem złobek. Martwi mnie czy nie ominie mnie za dużo. Czy to ja -
czy żłobek wychowywać będzie moje dziecko. Obawiam się, że nie dam rady
zapanować nad niektórymi sytuacjami które dziecko nauczy się w żłobku gdzie
będzie przecieć przebywało 8 godzin dziennie.
Jak to wygląda u Was ?? Czy niepotrzebnie się martwię ??
Obserwuj wątek
    • marzena121 Re: do mam żłobkowiczów 17.06.03, 08:36
      Moim zdaniem niepotrzebnie. Moja córka poszła do żłobka w wieku 15 miesięcy.
      Wcześniej miała opiekunkę (ja wróciłam do pracy kiedy miała 7 miesięcy) i
      powiem Ci, że choć opiekunka była tylko do dyspozycji Martynki, to żłobek o
      niebo lepszy. Fakt, że nie trafiłam może na super panią ale żłobek super. Panie
      (ciocie) bardzo miłe, do dziecka zawsze proszę, dziękuję, chodź skarbie (nieraz
      słychać przez drzwi - bo na początku podsłuchiwałam chwilę czy nie płacze).
      Zawsze zdają relację jak jadła, jak spała itd. dla mnie to ważne. Mała na
      początku trochę płakała, ale teraz biegnie z ochotą (nieraz nawet zapomina dać
      buziaka). Ma tam swoje koleżanki, mnówstwo zabawek i co najważniejsze ciągle
      jakieś nowe zabawy. Nie nudzi się. Bardzo dobrze się rozwija i dlatego jestem
      cała za żłobkiem. Dzisiejsze żłobki to nie to samo co kiedyś, a dzieci i tak
      mają swoją mamusię, więc nie martw się, że teraz żłobek będzie ważniejszy. Moja
      mała rano biegnie do żłobka i do cioci z ochotą, ale po południu do mnie też
      biegnie stęskniona i pada w ramiona. Potem jest 100 całusków i przytulań.
      Będzie dobrze, zobaczysz. Nie ma co martwić się na zapas.
    • grajka11 Re: do mam żłobkowiczów 17.06.03, 12:48
      Także popieram opinię, że dzisiejsze żłobki to nie te z przed lat. Grześ
      poszedł gdy miał 11 miesięcy, wcześniej przez trzy miesiące pilnowała go moja
      mama (ale mimo najszczerszych chęci nie dawała rady kondycyjnie, widziałam, że
      była bardzo zmęczona). Teraz cieszę się z naszej decyzji, Grześ jest zawsze
      uśmiechnięty, wypachniony i wyczesany. Ostatnio zaprezentował nam gimnastykę
      jakiej nauczył się w żłobku - normalna przedszkolna rytmika: na paluszkach, na
      piętach, rączki do góry, rowerek na pleckach itd. on będzie miał za kilka dni
      1,5 roku! A jak czytam jadłospis, to mają taki urozmaicony, że połowy by mi
      się nie chciało robić, na podwieczorek same pieką blachę ciasta np. szarlotki.
      Wychodzą do ogrodu na huśtawki i też zawsze "ciocia" zdaje relację czy spał,
      jadł i czy była kupka itd. Grześ potrafi zabawić się sam autkami, czy choćby
      kamykami na dłużej, bawi się z dziećmi i choć nie zawsze chce się dzielić,
      jakoś się "dogaduje" bez rękoczynów. Popołudnie staram się spędzać z nim, choć
      są dni, że wystarczy mu bym była w pobliżu, mogę robić swoje, a jak zapragnie
      to wgramoli się na mnie poprzytula i biegnie dalej jeździć autkami. Zobaczysz
      nawet po pierwszych dniach trudniejszych, potem będą same plusy, pod
      warunkiem, że ciocie będą bardzo cierpliwe i opiekuńcze. No i jedna chyba
      nieunikniona sprawa Grześ poczatkowo chorował i chodził co drugi tydzień.
      Teraz już się uodpornił i chodzi cały miesiąc. Ach zaszczepiłam go przeciw
      wirusom Hib, za radą naszej pediatry.
      Pozdrawiam Grajka
    • barbamama Re: do mam żłobkowiczów 17.06.03, 18:46
      Aniu! Na dziś się nie zamartwiaj, to jeszcze duzo czasu. Moja Zuzanka chodzi
      rok do żłobka i płakała tylko pierwszy tydzień, poza tym cały czas chetnie
      biega, nawet trzeba upomnieć sie o całusa smile Nie było przez cały rok problemu z
      powrotem po dłuższej chorobie ( 2 tyg. nieobecności). I w ogóle jestesmy bardzo
      zadowoleni, nawet gdy kończe pracę o 13 ide po Nią dopiero ok 15:30, jak się
      wyspi i zje podwieczorek. Pewnie ze sa Maluchy które nie sa wstanie
      zaakceptować takiej zmiany i trzeba szukac innych rozwiazań, ale będe trzymać
      kciuki aby Twoje Dziecię do takich nie należało smile
      • maga102 Re: do mam żłobkowiczów 02.07.03, 10:51
        Drogie mamy żłobkowiczków!
        Mam do Was pytanie: jak w Waszych żłobkach jest rozłożony plan dnia tzn. kiedy
        dzieci śpią, kiedy jedzą, kiedy maja gimnastyką? I co się dzieje kiedy dziecko
        nie chce spać? Czy musi leżeć, czy może się gdzieś bawić cicho?
        Chcę od września dać swojego 20-miesięcznego synka do żłobka. Robiliśmy
        przegląd żłobków w naszym mieście (jest ich raptem dwa!) i w obu tych żłobkach
        dzieci śpią po śniadaniu. Mój synek, owszem, jeszcze sypia w południe, ale po
        obiedzie, a nie zaraz po spaniu nocnym.
        Podzielcie się Waszymi opiniami na ten temat.
        Mama prawie 2-latka
        • grajka11 Re: do mam żłobkowiczów 03.07.03, 12:05
          W odpowiedzi na post jak wygląda dzień w żłobku mogę opisać jak wygląda to u
          nas. Dzieci generalnie idą spać po obiedzie ok. 11.30-12.00 i śpią tylko raz,
          ale gdy Grześ zaczynał edukację żłobkową spał jeszcze o 10.00 i drugi raz ok.
          14.00, więc dopóki się nie przestawił był kładziony wtedy kiedy chciał w
          drugiej sali. Wiem, że oporne dzieci, które nie chciały się dać uspać bawiły
          się tak długo aż same "padały" na dywanie i były przenoszone do łóżeczek. W
          tej chwili po śniadanku wychodzą do ogrodu, w zimne dni do południa jest czas
          na zabawę edukacyjną czyli piosenki w kółeczku, pociąg, gimnastyka itp. potem
          obiad, nocnik i spanie. Dzieci nowe śpią w sali zabaw bliżej opiekunek. Po
          spaniu nocnik podwieczorek i zabawa własna czyli u Grzesia jest to ostatnio
          wózek dla lalek (udaje auto). Nie spotkałam się ze zmuszaniem do czego
          kolwiek, raczej Ciocie dostosowują się do dziecka i pomału go przestawiają. Na
          początku zdarzało się, że Grześ jadł obiadek specjalnie dla niego
          przygrzewany, bo po pierwszym spaniu on budził się jak inne dzieci już spały
          po obiedzie, trwało to może z miesiąc, aż się przyzwyczaił do nowego rytmu
          dnia.
          Porozmawiaj z Paniami ze żłobka jakie są u nich zwyczaje, wyczujesz w
          rozmowie, co dla nich jest najważniejszy - czy dziecko czy święty spokój!
          Pozdrawiam i życzę dobrego żłobka.
          Grażyna i Grześ.
          • maga102 Re: do mam żłobkowiczów 03.07.03, 13:45
            Serdeczne dzięki za odpowiedź.
            Na razie jestem po rozmowach z dyrekcją żłobkową, która, tak się mi wydaje,
            jest dość pozytywnie nastawiona do dzieci i do ich potrzeb, a co za tym idzie
            (tak myślę) również "ciocie" powinny być tak nastawione. Nie mniej jednak w
            tych żłobkach, których byłam dzieciaczki śpią po śnadaniu, bo ponoć z
            doświadczeń pań wynika, ze jak dzieci zjedzą śnadanie to są już tak wymęczone,
            że muszą odpocząć. Kto wie, może i tak jest. Dużą role pewnie tu odgrywają
            emocje....Tak czy inaczej, na pewno czekają mnie jeszcze rozmowy z ciociami,
            szczgólnie jeśli chodzi o kwestię indywidualnego dostosowania (przynajmniej w
            fazie początkowej) rozkładu dnia do dziecka.
            A, jeśli można spytać, jak u Ciebie było z chorobami, jak dziecko zaczęło
            chodzić do żłobka? Bo najbardziej sie boję, ze jak mój synek zacznie chodzić do
            żłobka to wpadniemy w nieustające pasmo powtarzających się choróbsk.
            Pozdrowionka serdeczne
            Magda
            • strusta Re: do mam żłobkowiczów 03.07.03, 14:07
              Witaj. Teraz ja nieco powiem na temat żłobków. Moją Małą wysłałam tam gdy miała
              10 miesięcy. Od samego początku wszystko było dostosowane do jej przyzwyczajeń
              (godziny karmienia, spania itp.) W ciągu ponad pół roku od zapisania jej do
              żłobka poczyniła niesamowite postępy w rozwoju - śmiem twierdzić, że będąc w
              domu nie nauczyła by się tak wcześnie wielu rzeczy. Jeśli chodzi o choroby, to
              przeszła tylko 1 poważną infekcję i 1 przeziębienie, które zmusiły mnie do
              pozostania z nią w domu. Poza tym to okaz zdrowia. Moje wcześniejsze obawy o
              nasilenie zachorowalności prysnęły. Wprawdzie teraz czekam kiedy ją "wysypie"
              bo podobno jakieś dziecko zachorowało na ospę, ale przecież tego się nie
              uniknie. Zarazić się można na placu zabaw od innych dzieciaczków, nawet jeśli
              całymi dniami siedzi się w domu z mamą, czy opiekunką.
              Pozdrawiam i polecam żłobki smile
              • maga102 Re: do mam żłobkowiczów 03.07.03, 14:24
                A co to za żłobek? Czy prywatny czy państwowy? I ile jest dzieci w grupie?
                pozdrowionka Magda
                • strusta Re: do mam żłobkowiczów 04.07.03, 12:03
                  To jest normalny żłobek miejski. W grupie Małej jest 10 dzieci. Nie wiem tylko
                  czy te dane w czymś Ci pomogą, bo mieszkamy w Łodzi, a Ty chyba nie.
                  A jeśli chodzi o ospę to okazało się, że jakaś mama zbyt wcześnie samodzielnie
                  postawiła diagnozę, po czy po wizycie u lekarza okazało się, że jej dziecko ma
                  jakąś wysypkę alergiczną smile
                  Zatem już z ręką na sercu mogę powiedzieć, że żłobek nie jest aż takim
                  siedliskiem chorób jak by się wydawało.
    • gag10 Re: do mam żłobkowiczów 04.07.03, 13:06
      To może ja tez się dopiszę. Mój mały chodzi do żłobka od czasu jak skończył
      4miesiące /teraz ma 17/ i jestem jak najbardziej za takimi placówkami. Na
      początku wszystko było dostosowane do jego potrzeb, spał kiedy chciał, jadł
      kiedy chciał. Ciocie bardzo troskliwie się nim zajęły a on przyzwyczaił się
      bardzo szybko i teraz najczęściej bywa tak że nie mogę się doczekać buzi na
      dowiedzenia a jak przychodzę po niego to on akurat jest w trakcie zabawy i
      wcale niema zamiaru szykować się do domu. Nigdy nie zdarzyło się żeby był
      odparzony czy w jakiś inny sposób zaniedbany przez ciocie, zawsze wychuchany i
      wydmuchany. I zaręczam że on nie jest wyjątkiem. Jeśli chodzi o choroby to w
      przeciągu całego roku tylko 2 razy miał infekcje która zmusiła na do
      kilkudniowego pobytu w domu. Mały jest bardzo samodzielny i tez nie wiem tak
      samo jak strusta czy byłby taki gdyby był ze mną w domu – wiadomo mamusie maja
      tendencje do wyręczania swoich maluchów. Ciocie uczą dzieci prawidłowo się
      zachowywać, mówić dziękuję, proszę – mój mały jeszcze nie mówi ale zawsze jak o
      cos prosi albo dziękuje to kiwa główką. Bez problemów oswoił się z nocnikiem i
      zdarza mu się już czasami zawołać. Podpatruje starsze dzieci i od nich
      naśladuje. Pewnie że nie zawsze dobre rzeczy bo wiadomo że dzieci są różne, i
      różnych środowisk się wywodzą ale to do nas rodziców należy wyłapywać te złe
      zachowania i reagować. Generalnie uważam że żłobek jest bardzo doby i przydatny
      dla rozwoju dziecka, trzeba tylko trafić na odpowiednią placówkę do której ma
      się zaufanie i którą zaakceptuje nasze dziecko. To że w jednym będzie płakało
      to nie znaczy że tak będzie zawsze. Dzieci tez potrafią mieć antypatie i
      sympatię a fałsz w stosunku do nich wyczuwają szybciej niż my. My mamy
      szczęście że zarówno placówka jak i ciocie kochają to co robią a tym samym
      przekłada to się na ich stosunek do dzieci. I dodam tylko że nie jest to
      palcówka prywatna. Pozdrawiam wszystkie mamy żłobkowiczów tych obecnych jak i
      przyszłych. G.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka