Dodaj do ulubionych

jeszcze raz o karach cielesnych

26.07.07, 11:49
napiszce co sadzicie o karach cielesnych bo ja sie juz troche pogubilam
wydaje mi sie nie jest to odpowiedznie i chcialabym tego uniknac ale np wiele
moich kolezanek radzi mi zebym stosowala bo mowia ze dziecku do
zdyscyplinowania potrzebny jest czasem pozadny klaps a nawet lanie yyyyyy to
ja juz sama nie wiem... bardzo prosze napiszcie co sadzicie nie chce zeby
moje dziecko wyroslo w przeswiadczeniu ze wolno bic slabszych i mlodszych ale
znowu nie chce zeby bylo zozwrzeszczanym i nieposlusznym bachorem i
chcialabym zeby mnie szanowalo
Obserwuj wątek
    • alexxa6 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 26.07.07, 12:26
      cz przemoc w obojętniej jakiej postaci wobec dziecka jest metodą wychowawczą?
      vanilla-cafe.net/
      • milana7 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 06.08.07, 14:43
        alexxa6 napisała:

        > cz przemoc w obojętniej jakiej postaci wobec dziecka jest metodą wychowawczą?

        Czy istnieje możliwość wychowania dziecka bez użycia przemocy? Jak definiujesz
        znaczenie słowa "przemoc"? Bo może co innego przez to rozumiemy?
        Dla przykładu, dla mnie przemocą jest na przykład odcięcie dziecku internetu.
        Nie zrobiłabym mu przecież tego, jeśli nie miałabym nad nim przewagi. Jest to
        zrobione wbrew jego woli. Ma na celu ZMUSZENIE go do jakiegoś działania. Nie
        PRZEKONANIE go. A że nie używam w tym celu siły fizycznej? Czyżby przemoc
        psychiczna nie była wg Ciebie przemocą?
    • d.o.s.i.a Re: jeszcze raz o karach cielesnych 26.07.07, 12:39
      Faktem jest, ze jedynym powodem, dla ktorego rodzic wymierza klapsa, badz
      spuszcza dziecku lanie jest to, ze ma nad nim przewage wzrostu i sily. Gdyby
      nie to, nikomu nie przyszloby do glowy aby dziecko bic, tak jak rodzic nie
      podnosi reki na innych ludzi, na dorosle dziecko, czy nawet podrosniete juz
      dziecko.

      Gdyby dzieci rodzily sie wzrostem rowne rodzicom i o podobnej sile, nikomu nie
      przyszloby do glowy, ze mozna je bic. Klaps i bicie jest jedynie wykorzystaniem
      sprzyjajacej nierownosci w warunkach fizycznych miedzy rodzicem i dzieckiem.
      Niczym innym.

      Gdyby natomiast rozwazyc kwestie, czy dziecku klaps nalezy sie bardziej, czy
      mniej niz doroslemu to coz. Jednak to dziecko jest mniej doswiadczone,
      rozwiniete i ma wieksze prawo do popelniania bledow. Dlaczego zatem niektorzy
      twierdza, ze nalezy mu sie lanie bardziej niz doroslemu?

      Co do pojawiajacego sie argumentu na temat behawioralnej roli klapsa
      (przestrach, bol), ktory ma sluzyc do tego aby zle zachowanie sie nie
      utrwalilo, wydaje mi sie, ze po pierwsze mozna wywolac ten efekt behawioralny
      innymi srodkami, a po drugie, znow wracamy do punktu pierwszego, bo latwo
      przeciez uderzyc cos malego, niz duzego...

      Ot, cala filozofia.
      • kas2 mówisz szacunek.... 26.07.07, 14:37
        szanowałabyś kogoś kto by cię bił-----czy raczej byc go się bała
        dystans podyktowany strachem nie równa się szacunek

        www.fotka.pl/profil/kacperek002/
        • sabko Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 14:57
          Dla mnie istnieje ogromna różnica między biciem dzieci a daniem klapsa
          rozbrykanemu łobuzowi smile
          To ostatnie w moim przekonaniu absolutnie nie jest niczym złym a często
          przywołuje malca do porządku.
          Dzieci nie są miniaturkami dorosłych a więc to że są mniejsi nie jest jedynym
          powodem dla którego dorosłym klapsów nie dajemy ( tak jak to stwierdziła któraś
          z przedmówczyń).
          Mam 2,5 letnią córkę która mimo tego co powyżej napisałam klapsa dostała może z
          2 razy ( dodam że jest w okresie okropnego buntu dwulatka)
          Klaps jest ostatecznością ale czasem ta ostateczność jest jedynym wyjściem.
          • d.o.s.i.a Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 15:21
            > Dzieci nie są miniaturkami dorosłych a więc to że są mniejsi nie jest jedynym
            > powodem dla którego dorosłym klapsów nie dajemy ( tak jak to stwierdziła
            któraś
            > z przedmówczyń).


            A wiec czymze roznia sie dzieci od doroslych, ze mozna je klapsowac, a
            doroslych juz nie? To, ze ktos nie zna innego sposobu nie jest jeszcze zadnym
            dowodem na to, ze dzieci mozna uderzyc, a doroslego nie.
            Wynika to tylko i wylacznie z tego, ze w przypadku dziecka po prostu latwo
            uderzyc, bo jest male i slabsze. I z niczego wiecej. Nie ma zadnej rzeczy,
            ktora uzasadnia twierdzenie, ze dzieci jakoby stworzone zostaly do otrzymywania
            klapsow, a potem jedynie z tego wyrastaja dlatego potem ich nie bijemy.
            • scher Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 16:03
              d.o.s.i.a napisała:

              > A wiec czymze roznia sie dzieci od doroslych, ze mozna je klapsowac, a
              > doroslych juz nie?

              Mózgiem. Są sytuacje, że do dziecka nic innego nie dotrze.

              > To, ze ktos nie zna innego sposobu

              A jest w twojej teorii miejsce dla rodziców, którzy znają tysiące innych
              sposobów, a niekiedy wybierają klapsa jako metodę w ich ocenie najlepszą w
              danych okolicznościach?
              • d.o.s.i.a Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 16:46
                > > A wiec czymze roznia sie dzieci od doroslych, ze mozna je klapsowac, a
                > > doroslych juz nie?
                >
                > Mózgiem. Są sytuacje, że do dziecka nic innego nie dotrze.

                Znam wielu doroslych glupszych od dzieci.
                Poza tym, mowienie, ze dzieci sa za glupie, zeby cos zrozumiec i dlatego trzeba
                im przywalic, jest troszke niepowazne. Bo to juz tresura, a nie wychowanie.
                Poza tym mowiac tak przyznajesz, ze dziecko, ktore wielu rzeczy nie rozumie i
                czasem nie ich swiadome, moze byc z tego powodu bite. Podczas, gdy bardziej
                rozumnym doroslym nie przywalisz, chociaz tez do nich cos nie dociera...


                >
                > > To, ze ktos nie zna innego sposobu
                >
                > A jest w twojej teorii miejsce dla rodziców, którzy znają tysiące innych
                > sposobów, a niekiedy wybierają klapsa jako metodę w ich ocenie najlepszą w
                > danych okolicznościach?

                Jezeli zdarzy sie to kilka razy w nerwach, to nie bede robic rabanu, chociaz
                nie powinno, i zdarza sie tylko z powodu przewagi fizycznej, a nie z zadnego
                innego - tak po prostu latwe rozwiazanie. Ale uznanie klapsa jako jednej z
                metod wychowawczych i uzywanie ZAMIAST innych, to za duzo.

                Skoro drazymy role "behawioralna" klapsa, to moze zamiast uderzyc dziecko,
                lepiej np. rozbic obok niego talerz? Tez powinno sie wystraszyc prawda? A o to
                tu chyba chodzi.
                • scher Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 16:50
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > Poza tym, mowienie, ze dzieci sa za glupie

                  Nie miałem nawet na myśli tego słowa. W ogóle nie chodzi o "głupotę".

                  > lepiej np. rozbic obok niego talerz?

                  Sorry, ale mogę się tylko uśmiechnąć smile
                  • d.o.s.i.a Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 17:18
                    > > lepiej np. rozbic obok niego talerz?
                    >
                    > Sorry, ale mogę się tylko uśmiechnąć smile


                    No wlasnie. Szkoda, ze nie zrozumiales przeslania.
            • camel_3d Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 16:13

              > A wiec czymze roznia sie dzieci od doroslych, ze mozna je klapsowac, a
              > doroslych juz nie?

              no..a mozne dzieci zamykac w pokoju? mozna nie dac kolacji? mozna zabronic TV
              czy komputery, czy wyjscia na dwor do kolego...
              a czemu nie mozna tego doroslym zabronic??

              chyba jednak jest roznica miedzy osoba dorosla a dzieckiem.





              To, ze ktos nie zna innego sposobu nie jest jeszcze zadnym
              > dowodem na to, ze dzieci mozna uderzyc, a doroslego nie.
              > Wynika to tylko i wylacznie z tego, ze w przypadku dziecka po prostu latwo
              > uderzyc, bo jest male i slabsze. I z niczego wiecej. Nie ma zadnej rzeczy,
              > ktora uzasadnia twierdzenie, ze dzieci jakoby stworzone zostaly do otrzymywania
              >
              > klapsow, a potem jedynie z tego wyrastaja dlatego potem ich nie bijemy.
              • d.o.s.i.a Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 16:37
                Kara fizyczna to jednak co innego niz nie danie kolacji (chociaz dodam, ze
                takich kar rowniez nie uznaje). Kara fizyczna laczy sie z fizycznym bolem i
                upokorzeniem.
                Kara polegajaca na zabronieniu ogladania TV z bolem i upokorzeniem sie nie
                laczy i jest jednym ze srodkow wychowawczych. Jezeli dziecko jest swiadome, ze
                za zle zachowanie czeka go zakaz ogladania TV to jest to dla mnie kara
                sprawiedliwa i wychowawcza. Klaps taka kara nie jest.
                • scher Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 16:43
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > Kara polegajaca na zabronieniu ogladania TV

                  Tyle że to zbyt łagodna kara w wielu przypadkach. Nieprzemawiająca do dziecka
                  zachowującego się w sposób zuchwały.
                  • d.o.s.i.a Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 16:47
                    Jednym slowem popierasz po prostu pojscie na latwizne. I to jest cala filozofia
                    kary fizycznej.
                    • scher Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 16:53
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > Jednym slowem popierasz po prostu pojscie na latwizne.

                      Nie, wybieram karę dotkliwą.
                      Pójść na łatwiznę to zignorować zuchwałe zachowanie, zrezygnować z wpojenia
                      dziecku naszych zasad, bo "może jakoś to będzie".
                      • d.o.s.i.a Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 16:54
                        Ale wybierasz ja tylko dlatego, ze masz przewage fizyczna. Dwumetrowego dziecka
                        bys nie uderzyl.
                        • scher Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 17:03
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > Dwumetrowego dziecka bys nie uderzyl.

                          "A jakby to była wasza matka?"
                      • mama303 Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 22:03
                        scher napisał:

                        > Nie, wybieram karę dotkliwą.
                        to klęczenie na grochu, albo przypalanie. To jest dopiero dotkliwe.
                        Dotkliwe nie znaczy skuteczne.
                • camel_3d Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 17:08
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > Kara fizyczna to jednak co innego niz nie danie kolacji (chociaz dodam, ze
                  > takich kar rowniez nie uznaje). Kara fizyczna laczy sie z fizycznym bolem i
                  > upokorzeniem.


                  ?????? zabronienie TV cz ynie danie kolacji, schowanie zabawki czy
                  zablokowanie komputera to takie sama przemoc bo mimi to pokazuje, ze jestes
                  silniejsza i potrafisz to zrobic dolujac dziecko psychic7niesmile



                  > Kara polegajaca na zabronieniu ogladania TV z bolem i upokorzeniem sie nie
                  > laczy i jest jednym ze srodkow wychowawczych. Jezeli dziecko jest swiadome, ze
                  > za zle zachowanie czeka go zakaz ogladania TV to jest to dla mnie kara
                  > sprawiedliwa i wychowawcza. Klaps taka kara nie jest.
                  • d.o.s.i.a Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 17:39
                    > ?????? zabronienie TV cz ynie danie kolacji, schowanie zabawki czy
                    > zablokowanie komputera to takie sama przemoc bo mimi to pokazuje, ze jestes
                    > silniejsza i potrafisz to zrobic dolujac dziecko psychic7niesmile

                    Napisalam wyraznie, ze nie uznaje bzdurnych kar, ani kar ktore uwlaczaja
                    godnosci. A do takich zaliczam niedanie kolacji (uwlaczajace), schowanie
                    zabawki (idiotyczne).

                    Kara nie polega na dolowaniu dziecka psychicznie. Jej celem nie jest ponizenie,
                    a jedynie przypomnienie o regulach panujacych w domu. Kara powinna byc w miare
                    stala taka by dziecko wiedzialo czego sie spodziewac gdy jest niegrzeczne i
                    zrobilo cos zlosliwie. I oczywiscie, kara powinna byc ostatecznoscia.
                    • camel_3d Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 08:18
                      >Kara powinna byc w miare
                      > stala taka by dziecko wiedzialo czego sie spodziewac gdy jest niegrzeczne i
                      > zrobilo cos zlosliwie. I oczywiscie, kara powinna byc ostatecznoscia.

                      tzn jaka np?
                      • d.o.s.i.a Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 09:32
                        Cos, co bedzie dla dziecka uciazliwe. Kazde dziecko jest inne. Jednemu wystarczy
                        zakaz ogladania telewizji, innemu brak bajki na dobranoc. Wazne, zeby byla to
                        kara stala i aby bylo wiadomo o co chodzi.
                        Male dzieci wystarczy skarcic slownie i mina, bo szlabanu raczej im nie zrobisz.
                        Ale tylko dlatego, ze nie zrozumia pewnych kar nie znaczy, ze nalezy im przylac.
                        • scher Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 11:02
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > Male dzieci wystarczy skarcic slownie i mina

                          Rany, jak ty teoretyzujesz! smile
                        • camel_3d Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 12:10
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > Cos, co bedzie dla dziecka uciazliwe. Kazde dziecko jest inne. Jednemu wystarcz
                          > y
                          > zakaz ogladania telewizji, innemu brak bajki na dobranoc. Wazne, zeby byla to
                          > kara stala i aby bylo wiadomo o co chodzi.


                          ale niezeleznie co wymyslisz bedzie to oznaka twojej niemocy, bo pokazesz swoje
                          przewage fizyczna.



                          > Ale tylko dlatego, ze nie zrozumia pewnych kar nie znaczy, ze nalezy im przylac

                          tylko dlatego ze tak na prawde jest niewieki odsetek rodzico, potrafiacych
                          wychowac seoje dzeicko tak, zeby ani razu nie dostalo klapsa. klaps to kara taka
                          jak inne, podobnie bolesny jak zakaz obejzenia ulubionej bajki czy zabranie
                          ukochanego misia. a nawet mnie..bo klaps i bol po nim mija...szybko.
                          • d.o.s.i.a Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 13:20
                            > ale niezeleznie co wymyslisz bedzie to oznaka twojej niemocy, bo pokazesz
                            swoje
                            > przewage fizyczna.
                            >

                            Nieprawda. Nie o to chodzi. Chodzi o zasady panujace w domu, a nie pokazywanie
                            przewagi fizycznej. Masz kare, bo tak ustalilismy, a nie dlatego, ze mam nad
                            Toba przewage.
                            Zle pojmujesz idee kary. Jezeli uwazasz, ze kara ma sluzyc ponizeniu, to nawet
                            zla mina bedzie wtedy ponizajaca dla dziecka. Jezeli kara to konsekwencja
                            czegos, to jest to tylko i wylacznie konsekwencja.


                            >
                            >
                            > > Ale tylko dlatego, ze nie zrozumia pewnych kar nie znaczy, ze nalezy im p
                            > rzylac
                            >
                            > tylko dlatego ze tak na prawde jest niewieki odsetek rodzico, potrafiacych
                            > wychowac seoje dzeicko tak, zeby ani razu nie dostalo klapsa. klaps to kara
                            tak
                            > a
                            > jak inne, podobnie bolesny jak zakaz obejzenia ulubionej bajki czy zabranie
                            > ukochanego misia. a nawet mnie..bo klaps i bol po nim mija...szybko.
                            >


                            No nie jestem tego pewna. A to, ze niewielu rodzicow radzi sobie bez klapsa nie
                            musi usprawiedliwiac tej metody wychowawczej.
                            W Stanach, w dobrych rodzinach, nikt dzieci nie bije, a juz na pewno nie widzi
                            sie klapsowanych dzieci na ulicy (tak jak w Polsce). Smiem sadzic, ze
                            amerykanskie dzieci sa grzeczniejsze i bardziej przywiazane do rodzicow. I
                            bardziej ich szanuja. I to sie widzi na kazdym kroku.
                            • scher Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 13:30
                              d.o.s.i.a napisała:

                              > Masz kare, bo tak ustalilismy

                              Kto ustalił?

                              > amerykanskie dzieci sa grzeczniejsze i bardziej przywiazane do rodzicow. I
                              > bardziej ich szanuja. I to sie widzi na kazdym kroku.

                              W Paryżu rzeka mleczna, brzegi jaglane, wół pieczony nad nią i nóż w nim.
                              • d.o.s.i.a Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 14:34
                                > > Masz kare, bo tak ustalilismy
                                >
                                > Kto ustalił?
                                >

                                Ja i dziecko w procesie wychowawczym.


                                > > amerykanskie dzieci sa grzeczniejsze i bardziej przywiazane do rodzicow.
                                > I
                                > > bardziej ich szanuja. I to sie widzi na kazdym kroku.
                                >
                                > W Paryżu rzeka mleczna, brzegi jaglane, wół pieczony nad nią i nóż w nim.
                                >


                                To juz Twoj kolejny zbywajacy komentarz. Czasem wiedze nalezy budowac takze na
                                obserwacji otaczajacego swiata, a nie jedynie teorii i przykladzie z wlasnego
                                podworka.
                                • scher Re: mówisz szacunek.... 06.08.07, 18:09
                                  d.o.s.i.a napisała:

                                  > > > Masz kare, bo tak ustalilismy
                                  > > Kto ustalił?
                                  > Ja i dziecko w procesie wychowawczym.

                                  Moje dzieci nie współdecydują w kwestii swoich kar.
                            • camel_3d Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 14:03
                              a jak jestes ty karana jezeli nie pozmywasz naczyn, nie posprzatasz w meiszkanu
                              czy nie masz ochoty ubrac tego co chce twoj maz? zamyka cie w pokoju czy
                              zabiera TV... czy tez moze ustalisliice jakies wspolne kary?
                              • szarsz Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 14:36
                                Niegłupio myślisz smile

                                Jeśli tak podzieliliśmy obowiązki, to karą dla mnie będzie niezadowolenie
                                mojego męża. I narzekanie (słuszne), że nie ma w czym wypić herbaty.

                                Ale na przykład: obowiązkiem dziecka jest sprzątanie klocków. Nie chce sprzątać.
                                Nie może więc pooglądać bajki, bo nie posprzątał jeszcze klocków. Będzie mógł
                                to zrobić dopiero wtedy, gdy posprząta. Daję więc wybór:

                                sprzątasz i potem oglądasz bajkę

                                albo

                                nie sprzątasz i nie oglądasz, dopóki klocki nie zostaną posprzątane.


                                Nie oglądanie bajki, bo nie chce na przykład ubrać czapki na głowę jest bez
                                sensu.
                                • camel_3d Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 14:40
                                  > Jeśli tak podzieliliśmy obowiązki, to karą dla mnie będzie niezadowolenie
                                  > mojego męża. I narzekanie (słuszne), że nie ma w czym wypić herbaty.

                                  przeciez tez mozesz byc niezadowolona jak dziecko czegos nie zrobi..nawet
                                  ponarzekacsmile))

                                  >
                                  > Ale na przykład: obowiązkiem dziecka jest sprzątanie klocków. Nie chce sprzątać
                                  > .
                                  > Nie może więc pooglądać bajki, bo nie posprzątał jeszcze klocków.

                                  a ty nie ogladasz ulubionego serialu bo jeszcze nie pozmywalas naczyn albo nie
                                  upralas? po prostu przekladasz te czennosc.


                                  >Będzie mógł
                                  > to zrobić dopiero wtedy, gdy posprząta. Daję więc wybór:


                                  wtedy bajka si eskonczy i juz nie bedzie mogl tego zrobic.
                                  >

                                  > sprzątasz i potem oglądasz bajkę


                                  a jakby ci maz powiedziel: pozmywasz i ogladasz serial, albo ni epozmywasz i
                                  nie ogladasz..to?? pozwolilabys mu na to?
                                  • d.o.s.i.a Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 14:47
                                    > a ty nie ogladasz ulubionego serialu bo jeszcze nie pozmywalas naczyn albo nie
                                    > upralas? po prostu przekladasz te czennosc.


                                    Dlatego polecenia zadawane dziecku musza miec sens i nalezy z dzieckiem
                                    rozmawiac o konsekwencjach, bedac jednoczesnie elastycznym na jego potrzeby.
                                    Osobiscie jestem leniwa czasem i zmywam wtedy kiedy mam na to ochote. I
                                    rozumiem, ze moje dziecko tez nie musi miec koniecznie ochoty na chodzenie jak
                                    w zegarku i wypelnianiu planu dnia ulozonego przez mame. Oczywiscie wszystko w
                                    pewnych granicach. Nie masz ochoty sprzatac klockow. Dlaczego? Bo chce ogladac
                                    bajke. OK To moze sprzatniesz je po bajce - tak sie umawiamy? OK. Nie ma
                                    sprawy. Nie sprzatnales po bajce? Nastepnym razem mama nie da sie nabrac. Albo
                                    sie szanujemy, albo oklamujemy. Nastepnym razem bede wiec konsekwentna.
                                    Najpierw klocki, potem bajka. Jezeli jednak dziecko dotrzyma slowa, nie ma
                                    powodu, zeby go karac od razu, nie dajac mu prawa wyboru.
                                    • camel_3d Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 14:53

                                      > Dlatego polecenia zadawane dziecku musza miec sens i nalezy z dzieckiem
                                      > rozmawiac o konsekwencjach, bedac jednoczesnie elastycznym na jego potrzeby.
                                      > Osobiscie jestem leniwa czasem i zmywam wtedy kiedy mam na to ochote. I
                                      > rozumiem, ze moje dziecko tez nie musi miec koniecznie ochoty na chodzenie jak
                                      > w zegarku i wypelnianiu planu dnia ulozonego przez mame. Oczywiscie wszystko w
                                      > pewnych granicach. Nie masz ochoty sprzatac klockow. Dlaczego? Bo chce ogladac
                                      > bajke. OK To moze sprzatniesz je po bajce - tak sie umawiamy? OK. Nie ma
                                      > sprawy. Nie sprzatnales po bajce? Nastepnym razem mama nie da sie nabrac. Albo
                                      > sie szanujemy, albo oklamujemy. Nastepnym razem bede wiec konsekwentna.
                                      > Najpierw klocki, potem bajka. Jezeli jednak dziecko dotrzyma slowa, nie ma
                                      > powodu, zeby go karac od razu, nie dajac mu prawa wyboru.


                                      no i to jest wlasciwe podejscie.

                                      jednak z przykroscia stwierdzam, ze wiekszosc osb, to jednak ludzie o bardzo
                                      prostych rozumkach i niestety mysla inaczej. albo kompletnie ropzpieszczaja
                                      dziecko i tworza male potworki, albo w druga strone, przeginaja z karaniem ... o
                                      laniu juz nie wspominam.

                                      jedny co pamietam to klapsy, ktore dawalem mojej malej chrzestnicysmile)
                                      nie wiem czemu ale miala manie bicia wszytskich dookola. i nikt nic z tym nie
                                      robil. ja zawsze oddawalem. uderzyla mnie - oddalem. oczywiscie nie mowimy to o
                                      mocnym oddaniu. po kilku probach bylem jedynym wojkiem, ktory byl do przytulania
                                      sie..inym si eobrywalosmile hehhe wiec ""oddawanie" nie zwasze jest takie
                                      nieskutecznesmile a na rzomowe bylo jeszcze za wczesnie..miala 2 latka.
                                      • d.o.s.i.a Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 15:11
                                        Ciesze sie, ze pochwalasz moje metody wychowawcze.
                                        • atari800xl Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 16:45
                                          oczywiscie ze pochwalam, ale jednoczesnie zdaje sobie sprawe, ze to
                                          "zaawansowane" metody i nie kazd ypotrafi tak wychowywac, zeby nie przegiac w
                                          ktoras strone.
                                  • szarsz Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 14:57
                                    Ale ja nie rozumiem, co chcesz udowodnić. Że nie bijąc stosuję też przemoc
                                    wobec mojego dziecka? Tak, oczywiście, stosuję. Zmuszam go do różnych rzeczy,
                                    na które on nie ma ochoty.
                                    Bo to ja jestem dorosła i siłą mojego doświadczenia wiem, jak powienien
                                    funkcjonowac dom.

                                    Ale traktuję go przy tym tak, jak sama chciałabym być traktowana.

                                    A nie chciałabym, aby ktoś mnie bił, poniżał czy obrażał się na mnie.
                              • d.o.s.i.a Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 14:37
                                > a jak jestes ty karana jezeli nie pozmywasz naczyn, nie posprzatasz w
                                meiszkanu

                                Nie musze byc karana, bo ustalilismy pewne rzeczy wspolnie. Jesli nie wywiazuje
                                sie z obietnicy, partner wyraza swoje niezadowolenie i prosi, abym to zrobila.
                                Nie potrzebuje karac mnie, aby wymoc pewne zachowania. Wystarczy normalna
                                rozmowa.


                                > czy nie masz ochoty ubrac tego co chce twoj maz? zamyka cie w pokoju czy
                                > zabiera TV...

                                Po pierwsze nie ubrac, tylko zalozyc. Po drugie w zyciu bym nie pomyslala, zeby
                                za to kogokolwiek karac.
                            • camel_3d Re: mówisz szacunek.... 27.07.07, 14:05

                              > W Stanach, w dobrych rodzinach, nikt dzieci nie bije, a juz na pewno nie widzi
                              > sie klapsowanych dzieci na ulicy (tak jak w Polsce). Smiem sadzic, ze
                              > amerykanskie dzieci sa grzeczniejsze i bardziej przywiazane do rodzicow. I
                              > bardziej ich szanuja. I to sie widzi na kazdym kroku.



                              hehehe..naogladalas sie chyba seriali TVsmile typu 7 niebo...
                              w stanach jest jeden z najwiekszych wskaznikow przestpeczosci na swiecie... to z
                              tych najgrzecniejszych dziec takie anioly wyrasjatasmile) hhehehe
                • camel_3d Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 17:11
                  > Kara polegajaca na zabronieniu ogladania TV z bolem i upokorzeniem sie nie
                  > laczy i jest jednym ze srodkow wychowawczych. Jezeli dziecko jest swiadome, ze
                  > za zle zachowanie czeka go zakaz ogladania TV to jest to dla mnie kara
                  > sprawiedliwa i wychowawcza. Klaps taka kara nie jest.


                  a jakby przyszedl do ciebie twoj maz (czy nawet ojscie) i powiedzial, dzis nie
                  posprzatalas mieszkanie wiec nie dostaniesz kolacji i nie ma TV. Marsz do
                  pokoju. Nie byloby to dla ciebie upokorzeniem? Na pewno tak.
            • sabko Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 17:10
              Psychologiem nie jestem i może nie mam racji ale dla mnie metody słynnej NIANI,
              która sadzała wrzeszczące a nawet wymiotujące z nerwów dzieci na Jeżyka jest
              bardziej upokarzające dla dzieci niż klaps.
              Owszem, zgadzam się że klapsem nie poprawi się zachowania dzieci na dłuższą metę
              bo maluch za chwilkę o nim zapomni i dalej będzie robił swoje ale gdy maluch np
              sypie w piaskownicy piaskiem inne dzieci a tłumaczenia mamy na nic się nie zdają
              bo mały po prostu ją olewa to klap a potem wyciągniecie malucha z piaskownicy
              może poskutkować.
              Niestety często właśnie na placach zabaw widać efekty wychowania beż stosowanie
              żadnych kar.
              • mama303 Re: mówisz szacunek.... 26.07.07, 20:10
                sabko napisała:

                > Niestety często właśnie na placach zabaw widać efekty wychowania beż
                stosowani
                > e
                > żadnych kar.

                I efekty nadmiernej tresury też.
        • camel_3d szacunek??? 26.07.07, 16:11
          ktos sie pyta czy szanowalabys kogos kto by cie bil?

          a szanowalabys kogos kto by cie wogole karal? nop szefa, bo za to ze w pracy
          krzyczalas nie dostaniesz wyplaty (dziecko kieszonkowego).
          lub meza, bo za to ze czegos nie posprzatalas w mieszkaniu kazalby ci siedzies w
          pokoju
          albo kogos innego, bo za to ze nie zjadlas obiadu zabraby ci telewizor, komputer
          czy coskowiel kinnego..

          czyli wychodz na to, ze dziecka wogole nei nalezy karac, bo jakakolwiek kara
          bedze ZAWSZE wykorzystaniem WIEKU; SILY I WZROSTU doroslego ...pozycji tez.

          no wiec..jak karac???
          • mama303 Re: szacunek??? 26.07.07, 16:34
            camel_3d napisał:

            > no wiec..jak karac???

            Po pierwsze jak najmniej karać, raczej nagradzać.
            Po drugie jesli juz karac z zachowaniem szacunku, klaps w/g mnie wyklucza
            poszanowanie małego człowieka.
            • scher Re: szacunek??? 26.07.07, 16:46
              mama303 napisała:

              > raczej nagradzać.

              Ta teoria też ma słabe punkty.
              • mama303 Re: szacunek??? 26.07.07, 20:03
                scher napisał:

                > mama303 napisała:
                >
                > > raczej nagradzać.
                >
                > Ta teoria też ma słabe punkty.
                a jakies rozwinięcie tej madrej myśli.....
                • dzyndzolka Re: szacunek??? 27.07.07, 13:07
                  Przeczytaj sobie zamieszczoną wyżej dyskusję camel'a i dosii.
            • natalia414 Re: szacunek??? 26.07.07, 16:50
              Jak można bic swoje dziecko? Kogoś kogo powinno sie kochać... A bez lania
              naprawde można wychować. Najlepszy przyklad: Ja i całe moje otoczenie : ) .
              • camel_3d Re: szacunek??? 26.07.07, 17:07
                > Jak można bic swoje dziecko? Kogoś kogo powinno sie kochać... A bez lania
                > naprawde można wychować. Najlepszy przyklad: Ja i całe moje otoczenie : )

                jest jeden maly problemw tej teorii...
                wiekszosc nie potrafi wychowywac tak dziecka.
                • natalia414 Re: szacunek??? 26.07.07, 17:13
                  To po co robią sobie w takim razie dziecko? Ono na świat sie nie prosiło. Jeśli
                  dorośli którzy starają sie o malucha nie mają świadomości czym jest wychowanie
                  to sorry, to już tylko ich wina. No chyba że robią sobie żywy worek
                  treningowy tongue_out
                  • camel_3d Re: szacunek??? 26.07.07, 19:58
                    > To po co robią sobie w takim razie dziecko? Ono na świat sie nie prosiło. Jeśli

                    widzisz to jest podejscie bardzo "nowoczesne" do sprawy. dziecko to nic innego
                    jak natura, bilogia itd. w krajach gdzie ludziom jeszcze nie odbija na puncie
                    robienia z dzieci lalek dla doroslych dziewczynek, ktore sie kupuje (rodzi),
                    ubiera i przebiera i zabawia i pokazuje znajomym, oraz rozpieszcze do granic
                    niemozliwosci ...dzieci po prostu przychodza na swiat. ich si enie ROBI..one sie
                    po prostu zjawiaja...
                  • dzyndzolka Re: szacunek??? 27.07.07, 13:07
                    "robić dzieci" - to określenie wyraża ten twój "szacunek" sad Skoro tak do tego
                    podchodzisz, to wszelka dyskusja jest utrudniona.

                    Poza tym KLAPS nie oznacza robienia z dziecka worka treningowego. Naprawdę nie
                    widzisz różnicy??
                  • camel_3d Re: szacunek??? 27.07.07, 14:27
                    > To po co robią sobie w takim razie dziecko? Ono na świat sie nie prosiło. Jeśli



                    to powiedz co miliardom ludzi na swiecie po co robia dzieci...
                    dzieci sie nie robi, one sie rodza...sa czescie swiata.. ktory nie jest, nie byl
                    i nie bedzie idealny.
                • d.o.s.i.a Re: szacunek??? 26.07.07, 17:40
                  > jest jeden maly problemw tej teorii...
                  > wiekszosc nie potrafi wychowywac tak dziecka.


                  A wiec sama przyznajesz, ze to zadna metoda wychowawcza.
                  Wiesz, sa rodzice, ktorzy swoje dziecko zamykaja w komorce, bo inaczej wychowac
                  nie potrafia i nie jest to dowod na slusznosc metody.
                  • camel_3d Re: szacunek??? 27.07.07, 12:41
                    alez ja nigdzie nie pisze, ze to najlepsza metoda wychowawcza. pisze, ze jak
                    ktos lepiej niepotrafi to niech lpeiej da klasa zamias pokazac dziecku swoje
                    bezsilnosc i za kazdym razem spelniach zachcianki tylko zeby dziecko nie
                    wrzeszczalo.


                    > > jest jeden maly problemw tej teorii...
                    > > wiekszosc nie potrafi wychowywac tak dziecka.
                    >
                    >
                    > A wiec sama przyznajesz, ze to zadna metoda wychowawcza.
                    > Wiesz, sa rodzice, ktorzy swoje dziecko zamykaja w komorce, bo inaczej wychowac
                    >
                    > nie potrafia i nie jest to dowod na slusznosc metody.
                    • d.o.s.i.a Re: szacunek??? 27.07.07, 13:23
                      > alez ja nigdzie nie pisze, ze to najlepsza metoda wychowawcza. pisze, ze jak
                      > ktos lepiej niepotrafi to niech lpeiej da klasa zamias pokazac dziecku swoje
                      > bezsilnosc i za kazdym razem spelniach zachcianki tylko zeby dziecko nie
                      > wrzeszczalo.


                      Niektorzy inaczej nie potrafia i bija swoje dzieci pasem - dobra metoda? Nie.
                      Usprawiedliwianie takich metod nie sprawi, ze rodzice naucza sie inaczej
                      postepowac.

                      Nikt nie pisze o pokazywaniu dziecku bezsilnosci i spelnianiu jego zachcianek.
                      • camel_3d Re: szacunek??? 27.07.07, 14:06

                        > Niektorzy inaczej nie potrafia i bija swoje dzieci pasem - dobra metoda? Nie.

                        nigdzie tak nie napisalem.


                        > Usprawiedliwianie takich metod nie sprawi, ze rodzice naucza sie inaczej
                        > postepowac.
                        >


                        odroznij w koncu klasa od bicia paskiem.
                        > Nikt nie pisze o pokazywaniu dziecku bezsilnosci i spelnianiu jego zachcianek.
                        • d.o.s.i.a Re: szacunek??? 27.07.07, 14:29
                          > > Niektorzy inaczej nie potrafia i bija swoje dzieci pasem - dobra metoda?
                          > Nie.
                          >
                          > nigdzie tak nie napisalem.


                          Napisales. Usprawiedliwiasz klapsowanie mowiac, ze niewielu jest ludzi, ktorzy
                          potrafia wychowac inaczej. Tym samym przyznajesz, ze ISTNIEJE inny sposob
                          wychowania, a klapsowanie wynika tylko i wylacznie z nieumiejetnosci rodzicow.


                          > odroznij w koncu klasa od bicia paskiem.

                          Odrozniam. Jedno i drugie jest wychowawczo marne.
                          • camel_3d Re: szacunek??? 27.07.07, 14:40
                            klap i bicie pasem to nie to samo..i POKAZ MI GDZIE NAPISALEM, ZE BICIE PASEM
                            JEST W PORZADKU.


                            > > > Niektorzy inaczej nie potrafia i bija swoje dzieci pasem - dobra me
                            > toda?
                            > > Nie.
                            > >
                            > > nigdzie tak nie napisalem.
                            >
                            >
                            > Napisales. Usprawiedliwiasz klapsowanie mowiac, ze niewielu jest ludzi, ktorzy
                            > potrafia wychowac inaczej. Tym samym przyznajesz, ze ISTNIEJE inny sposob
                            > wychowania, a klapsowanie wynika tylko i wylacznie z nieumiejetnosci rodzicow.
                            >
                            >
                            > > odroznij w koncu klasa od bicia paskiem.
                            >
                            > Odrozniam. Jedno i drugie jest wychowawczo marne.
                            • d.o.s.i.a Re: szacunek??? 27.07.07, 15:10
                              > klap i bicie pasem to nie to samo..i POKAZ MI GDZIE NAPISALEM, ZE BICIE PASEM
                              > JEST W PORZADKU.


                              Alez ja nic takiego Ci nie przypisuje.
                              • atari800xl Re: szacunek??? 27.07.07, 16:44
                                alez oczywiscie:

                                ty
                                > > Niektorzy inaczej nie potrafia i bija swoje dzieci pasem - dobra metoda?
                                > Nie.

                                ja
                                > nigdzie tak nie napisalem.

                                ty
                                >Napisales.


                                wiec pytam gdzie tak napisalme.
                                • d.o.s.i.a Re: szacunek??? 27.07.07, 16:48
                                  Chodzilo mi o to, ze pisalas, ze inni rodzice klapsuja, bo nie znaja innej
                                  metody wychowawczej i to podobno usprawiedliwia ich zachowanie. A nie o to, ze
                                  bija pasem.
                                  Na to ja Ci dalam przyklad, ze to, ze ktos bije pasem, nie jest dowodem na to,
                                  ze metoda wychowacza jest dobra.
                                  Sumujac - jakakolwiek metode by stosowali, bo nie umieja inaczej, to nie jest
                                  to dowod na slusznosc tej metody.
                                  • camel_3d Re: szacunek??? 30.07.07, 08:25
                                    > Na to ja Ci dalam przyklad, ze to, ze ktos bije pasem, nie jest dowodem na to,
                                    > ze metoda wychowacza jest dobra.


                                    a inny przyklad...niektorzy tego nie robia i ich dzieci tez nie sa aniolamai, a
                                    czasem nawet sa koszmarnych bychorami...

                                    > Sumujac - jakakolwiek metode by stosowali, bo nie umieja inaczej, to nie jest
                                    > to dowod na slusznosc tej metody.


                                    dokladnie, metoda ma bys skuteczna...
                                    lepiej niech dziecko dostanie po tylku za to ze np (cos ukradlo ze sklepu) niz
                                    nie dostanie i pojdzie znow ukrasc i uzna ze jest calkowicie bezkarne...
                                    - ta metoda tylko jezeli rodzice nie potrafia nic innego..a w szczegolnoesc nie
                                    potrfia rozmawiac... trudno...lepszy rydz niz nicsmile))
                                    nie ocekujmy, ze wszyscy rodzice to urodzenia psycholodzy.
          • mama303 Re: szacunek??? 26.07.07, 21:39
            camel_3d napisał:

            > a szanowalabys kogos kto by cie wogole karal?
            Owszem jest to możliwe. wbrew temu co piszesz dorosli tez maja systemy kar w
            stosunku do innych dorosłych. Policjant karze np mandatem kogos kto przekracza
            prędkość za kierownicą, sąd wymierza komuś "karę" za coś. Przełozony jak
            najbardziej ma narzedzia do ukarania podwładnego, zreszta żona tez może ukarać
            meża i odwrotnie.
            Mało tego, ten ukarany może nadal szanować karzącego. Ważne jaki rodzaj kary
            wybierzesz i jak zachowasz sie stosując karę.
            Kary cielesne są prawnie niedozwolone bo uwłaczaja godności człowieka i
            naruszaja jego nietykalność w tym względzie.
            Nie wolno ich stosować nawet w stosunku do najgorszych przestępców więc
            dlaczego niektórzy uważają że w stosunku do dzieci - wolno
            • camel_3d Re: szacunek??? 27.07.07, 14:55

              > Kary cielesne są prawnie niedozwolone bo uwłaczaja godności człowieka i
              > naruszaja jego nietykalność w tym względzie.

              to powiedz to policji, ktora uzywa palek..smile
              • mama303 Re: szacunek??? 27.07.07, 15:44
                camel_3d napisał:

                > to powiedz to policji, ktora uzywa palek..smile

                Ale nie za karę
                • scher Re: szacunek??? 27.07.07, 18:03
                  mama303 napisała:

                  > > to powiedz to policji, ktora uzywa palek..smile
                  > Ale nie za karę

                  Masz wyidealizowany obraz policjantów smile
                  • mama303 Re: szacunek??? 27.07.07, 18:11
                    scher napisał:

                    > mama303 napisała:
                    >
                    > > > to powiedz to policji, ktora uzywa palek..smile
                    > > Ale nie za karę
                    >
                    > Masz wyidealizowany obraz policjantów smile

                    Nie mam wyidealizowanego obrazu, bezprawie chcesz dawać jako przykład???
                • camel_3d Re: szacunek??? 30.07.07, 08:25
                  mama303 napisała:

                  > camel_3d napisał:
                  >
                  > > to powiedz to policji, ktora uzywa palek..smile
                  >
                  > Ale nie za karę

                  jak to nie? jak sie protestanci za bardzo rozbrykaja... to za kare dostana po
                  d..pie.
                  • mama303 Re: szacunek??? 30.07.07, 08:29
                    camel_3d napisał:


                    >
                    > jak to nie? jak sie protestanci za bardzo rozbrykaja... to za kare dostana po
                    > d..pie.
                    Kare wymierza sąd, nie jest ona cielesna.
                    • camel_3d Re: szacunek??? 31.07.07, 16:15
                      hehehe,.,.,.. nie ma to jak ktos kto w cuda wierzysmile))





                      > camel_3d napisał:
                      >
                      >
                      > >
                      > > jak to nie? jak sie protestanci za bardzo rozbrykaja... to za kare dostan
                      > a po
                      > > d..pie.
                      > Kare wymierza sąd, nie jest ona cielesna.
                      • mama303 Re: szacunek??? 31.07.07, 20:11
                        camel_3d napisał:

                        > hehehe,.,.,.. nie ma to jak ktos kto w cuda wierzysmile))
                        w cuda nie wierze ale tez nie zamierzam podawać bezprawnego postepowania
                        policji jako dobry przykład
          • titta Re: szacunek??? 26.07.07, 21:50
            Nie mozna porownywac doroslych ludzi, ktorzy powinni odroznac co jest dobre i
            zle, i dzieci. Zreszta doroslych jak zachowuja sie nieodpowiedzialnie,
            zagrazaja innym tez sie kaze. Pewnie swojego meza tez "wychowujesz" np.
            pokazujac czasem ze cie zranil albo, ze nie jestes z czegos zadowolana. z
            dziecmi dokladnie tak samo, tylko stosuje sie rozumiany przez nie jezyk.
            Dorosly czlowiek powinien znac granice. Dziecko ich nie zna. Trzeba je
            wytyczyc. Lanie, awantura, nieodzywanie sie itp. zazwyczaj sluzy tylko i
            wylacznie rozladowaniu emocji rodzica. Ale sa przypadki w ktorych - po
            przekroczeniu wszystkich innych srodkow, w przypadku pojedynczych, szczegolnie
            opornych osobnikow i baaardzo sporadycznie (raz w zyciu) moga spelnic swoja
            role jako wyznaczenie granicy. Np.? Gdy dzieciak pomimo zakazow bawi sie w
            transwormatorze. Przylala bym bez wyrzutow sumienia. Na codzien lepsze jest
            tlumaczenie plus tzw. naturalne konsekwencje. Porysowal stol? Musi wyczyscic.
            (nawet jak ja bede musiala to zrobic pozniej porzadnie). Pobrudzil sie? Wyprac.
            Lezy i ryczy? Niech lezy. Ja w tym czasie zrobie cos fajnego. Gra mimo ze
            ustalony czas minal, a 3 upomnienia nie zadzialaly? Zabieram kabel. Itp. itd.
      • milana7 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 06.08.07, 15:39
        d.o.s.i.a napisała:

        > Faktem jest, ze jedynym powodem, dla ktorego rodzic wymierza klapsa, badz
        > spuszcza dziecku lanie jest to, ze ma nad nim przewage wzrostu i sily.

        Nie jest to faktem. Po pierwsze, gdyby powodem bicia dzieci była przewaga
        fizyczna, to wszyscy rodzice, z wyjątkiem kalek niemających na to siły, biliby
        swoje dzieci. Powody bicia to na przykład przekonanie o słuszności tej metody
        wychowawczej, brak panowania nad swoją złością, poczucie bezsilności i
        przekonanie, że inne metody oddziaływania na dziecko są nieskuteczne. Przewaga
        fizyczna nie jest powodem, a okolicznością, która umożliwia stosowanie przemocy
        fizycznej.

        > Gdyby
        > nie to, nikomu nie przyszloby do glowy aby dziecko bic, tak jak rodzic nie
        > podnosi reki na innych ludzi, na dorosle dziecko, czy nawet podrosniete juz
        > dziecko.

        To nie działa na takiej zasadzie.
        Po pierwsze, ci co leją, bo nie panują nad sobą a są od dziecka silniejsi, to i
        sztachetą na weselu przywalą. A więc nieprawdą jest, że nikomu nie przyjdzie do
        głowy bicie dorosłych. Dlaczego jednak biją swoje dzieci ci ludzie, którym nie
        przyszłoby do głowy uderzyć dorosłego w celu skorygowania jego zachowania? I to
        nie ich słabość fizyczna ich powstrzymuje, a przekonanie, że jest to
        postępowanie niewłaściwe?

        Po pierwsze, dorosły jest już lepiej czy gorzej wychowany i wychowywać go
        trudno. Po drugie, raczej mało kto rości sobie w ogóle prawo do wychowywania
        innego dorosłego człowieka, który jest odpowiedzialny sam za siebie (choć są
        oczywiście wyjątki). Prawo do przemocy wobec innej dorosłej osoby, lub dziecka,
        za które się nie jest odpowiedzialnym, mamy tylko w sytuacji, gdy chodzi o
        obronę naszych własnych praw, lub praw innych. Raczej nie wtedy, gdy chodzi nam
        o dobro osoby, wobec której zamierzamy w tym celu użyć przemocy.
        Chodzi też oczywiście o skuteczność różnych działań wobec różnych osób.
        Oczywiście, tłumaczenie rocznemu dziecku, żeby nie wchodziło na parapet jest
        mniej skuteczne niż fizyczne uniemożliwienie mu tego (a więc przemoc).
        Oczywiście jeśli mi mąż zabroni samotnego wychodzenia wieczorem na spacer po
        osiedlu, to będzie to mniej skuteczne, niż jego prośba poparta wyjaśnieniem, że
        się wtedy o mnie martwi.

        > Gdyby natomiast rozwazyc kwestie, czy dziecku klaps nalezy sie bardziej, czy
        > mniej niz doroslemu to coz.

        Nie lubię ludzi rozważających kwestię, czy komukolwiek "się należy". Jeśli po
        fakcie myślisz sobie "należało mu się" to oznacza, że albo usprawiedliwiasz się
        przed sobą, czyli czujesz, że postąpiłaś nie tak, albo czujesz satysfakcję, co
        pachnie mi zemstą, a nie działaniem w celu wychowawczym czy jakimkolwiek innym
        konstruktywnym sposobem na zmienienie czyjegoś postępowania. I nie ma w tym
        momencie znaczenia, czy był to klaps, czy zakaz wyjścia na podwórko, czy
        powiedzenie komuś czegoś przykrego, choćby i nawet prawdziwego. Wtedy to jest
        agresja, a nie przemoc będąca tylko jednym ze środków do korygowania czyjegoś
        zachowania.

        Generalnie jestem przeciwnikiem bicia. Uważam, że to nienajlepszy środek
        wychowawczy, ale czasem dla niektórych jedyny skuteczny. Po prostu nie każdy
        rodzic i nie zawsze jest w stanie poradzić sobie bez niego.

        Wyżej oceniam rodzica sporadycznie dającego klapsa po to, żeby wychować, niż
        tego mówiącego bolesne dla dziecka rzeczy tylko dlatego, żeby się odegrać,
        wyrazić swoją złość. Wydaje mi się, że jednak ten pierwszy lepiej wychowa swoje
        dziecko na szczęśliwego człowieka...
    • klopocica Re: jeszcze raz o karach cielesnych 26.07.07, 22:55
      Ogólnie dzieci nie wolno bić. W żadnym wypadku nie wolno bić narzędziami (to
      samo w sobie jest sadyzmem), ręka zupełnie wystarczy. Nie wolno też bić (pod
      żadnym pozorem) częsci ciała innych niż tyłek. Czasami zasłużony klaps nie
      zaszkodzi, z tym, że dziecko musi wiedzieć, że zrobiło coś złego. Nie wolno bić
      wtedy, gdy jeszcze dziecku nie zostało wytłumaczone, że czegoś nie wolno. Jednak
      nie należy z tymi klapsami przesadzać, bo notoryczne klapsy mogą wywołać złość i
      odwrotny skutek. W przypadku, kiedy dziecko przekroczyło granicę (typu kradzież,
      znęcanie się nad zwierzętami itp.) dziecku trzeba dać lanie ręką(o ile wie, że
      tak nie wolno) nie po to by czuło ból, ale żeby wiedziało gdzie jest granica
      między dobrem, a złem plus do tego wszystkiego kazanie umoralniające. Pozdrawiam
      • mama303 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 08:14
        klopocica napisała:
        > dziecku trzeba dać lanie ręką
        Widzę,że Ty masz całą precedurę jak nalezy lać dziecko, że reką że w tyłek itd
        a ktos inny moze ma inną, że pasem, że na goły tyłek ....że minimum 10 razy...
        Starszne to co piszesz
        >nie po to by czuło ból
        Jak to nie po to? kara cielesna polega na zadawaniu bólu, taki chyba jest jej
        sens. Dlatego są w/g ich zwolenników takie skuteczne.
        • klopocica Re: jeszcze raz o karach cielesnych 28.07.07, 08:25
          To ciekawe jak Ty byś dziecku pokazała, gdzie jest granica między dobrem, a
          złem? Dla mnie są straszne Twoje poglądy i to, że dzieko mogłoby się w taki
          radykalny sposób zachować.
          • mama303 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 29.07.07, 21:17
            klopocica napisała:

            > To ciekawe jak Ty byś dziecku pokazała, gdzie jest granica między dobrem, a
            > złem?

            Wychowanie Moja droga czyli między innymi uczenie dziecka co jest dobre a co
            złe to dość żmudny proces. Kazdy rodzic musi wypracować swój sposób na własne
            dziecko. Niektórzy leją po tyłku, a ja tę metode definitywnie
            odrzucam /uważajac ja za prymitywną, poniżajacą i na dłuzsza mete
            nieskuteczną/a jakoś sobie radzę z wychowaniem mojej córki. Mój mąz i moja mama
            która czesto jest z małą - też. Powiem Ci wiecej - moja mama, pedagog starej
            daty także tę metodę odrzuciła zarówno w stosunku do swoich dzieci jak i do
            obcych, które wychowywała w przedszkolu.

            Dla mnie są straszne Twoje poglądy i to, że dzieko mogłoby się w taki
            > radykalny sposób zachować.
            To że dziecko mogłoby sie w taki radykalny sposób zachowac tez jest dla mnie
            straszne ale nie uważam że jest to objaw braku klapsów tylko słabego procesu
            wychowawczego w ogóle.
            • klopocica Re: jeszcze raz o karach cielesnych 30.07.07, 22:36
              > Dla mnie są straszne Twoje poglądy i to, że dzieko mogłoby się w taki
              > > radykalny sposób zachować.
              > To że dziecko mogłoby sie w taki radykalny sposób zachowac tez jest dla mnie
              > straszne ale nie uważam że jest to objaw braku klapsów tylko słabego procesu
              > wychowawczego w ogóle.

              Nie zgadzam się z tym w zupełności, bo dzieci czasami próbują pewnych rzeczy
              np. kradzieży. To nie musi być efekt słabego procesu poznawczego. Pozdrawiam
              • mama303 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 31.07.07, 08:00
                klopocica napisała:

                >
                > Nie zgadzam się z tym w zupełności, bo dzieci czasami próbują pewnych rzeczy
                > np. kradzieży. To nie musi być efekt słabego procesu poznawczego. Pozdrawiam

                Nawet jeżeli to klaps nie jest cudownym lekarstwem.
    • szarsz Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 10:21
      Tresowanie powoduje, że tracisz z oczu dziecko, nie szanujesz jego potrzeb, nie
      widzisz motywów jego działania. Idziesz na łatwiznę.

      I owszem, w pewnym sensie tego słowa stosuję przemoc - na przykład wynoszę
      dziecko z pokoju, gdy stoi i wrzeszczy mi nad uchem. Ale on już doskonale wie,
      że nie ma nic złego w odreagowaniu swojej złości (na razie potrafi tylko tak),
      ale inni nie muszą mieć ochoty tego słuchać. I gdy się wyzłości wraca do mnie,
      obsmarkany, zapłakany, ale uśmiechnięty i wtedy możemy spokojnie "pogadać" o
      problemie. Ale wynosząc go, uczę jednocześnie, jak się zachować w trudnej dla
      niego sytuacji - jeśli się zdenerwujesz tak bardzo, że nie panujesz nad swoją
      złością, wyjdź i wróć, kiedy uda Ci się opanować.
      Bijąc, czego bym nauczyła?
      • camel_3d Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 12:40

        > I owszem, w pewnym sensie tego słowa stosuję przemoc - na przykład wynoszę
        > dziecko z pokoju, gdy stoi i wrzeszczy mi nad uchem. Ale on już doskonale wie,
        > że nie ma nic złego w odreagowaniu swojej złości (na razie potrafi tylko tak),
        > ale inni nie muszą mieć ochoty tego słuchać. I gdy się wyzłości wraca do mnie,
        > obsmarkany, zapłakany, ale uśmiechnięty i wtedy możemy spokojnie "pogadać" o
        > problemie. Ale wynosząc go, uczę jednocześnie, jak się zachować w trudnej dla
        > niego sytuacji - jeśli się zdenerwujesz tak bardzo, że nie panujesz nad swoją
        > złością, wyjdź i wróć, kiedy uda Ci się opanować.


        no..wyobraz sobie, ze idziesz do szefa i w zlosci cos wykrzykujesz a on wzywa
        ochroniarza i cie wynosza..zebys oderagowala.. potem mozesz obsmarkana przyjsc..

        to tez przemoc fizyczna.smile
        • d.o.s.i.a Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 13:21
          > no..wyobraz sobie, ze idziesz do szefa i w zlosci cos wykrzykujesz a on wzywa
          > ochroniarza i cie wynosza..zebys oderagowala.. potem mozesz obsmarkana
          przyjsc.
          > .
          >
          > to tez przemoc fizyczna.smile


          Smiem twierdzic, ze tak by wlasnie sie odbylo - prosze sie uspokoic, a potem
          przyjsc do mnie.
          Szef raczej klapsa nie daje.
          Szarsz podala bardzo dobry przyklad dlaczego klaps jest BEZ SENSU.
          • natalia414 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 13:49
            "robić dzieci" - to określenie wyraża ten twój "szacunek" sad Skoro tak do tego
            podchodzisz, to wszelka dyskusja jest utrudniona.

            Poza tym KLAPS nie oznacza robienia z dziecka worka treningowego. Naprawdę nie
            widzisz różnicy?? "



            Och, tak tak czepiaj sie słówek. Ja szanuje dzieci i to bardzo. I na pewno
            bardziej niż pan Camel który leje obce dzieci na ulicy tongue_out . Dzieci powołuje sie
            do życia (tak lepiej?) z miłości. Kochasz=nie bijesz. To takie trudne do
            przyjęcia?
            • szarsz Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 13:55
              "robić dzieci" to określenie potoczne i bardzo często używane.

              > Poza tym KLAPS nie oznacza robienia z dziecka worka treningowego. Naprawdę
              > nie widzisz różnicy??

              pewnie widzi, jak i ja widzę. Ale tu nie ma dyskusji o katowaniu, ale o
              klapsach.
              • camel_3d Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 14:10

                > pewnie widzi, jak i ja widzę. Ale tu nie ma dyskusji o katowaniu, ale o
                > klapsach.



                problem w tym, ze dl aniektorych klaps = katowanie
                • d.o.s.i.a Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 14:31
                  > problem w tym, ze dl aniektorych klaps = katowanie

                  Klaps nie jest katowaniem. Jest jedynie prymitywna metoda wychowawcza bazujaca
                  na przewadze fizycznej nad karconym.
                  • camel_3d Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 14:37

                    > Klaps nie jest katowaniem. Jest jedynie prymitywna metoda wychowawcza bazujaca
                    > na przewadze fizycznej nad karconym.


                    jedzenie i sranie (za przeproszeniem) sa tez prymitywnymi sposobami na przezycie
                    i na wydalanie..ale sa niezbedne.
                    • d.o.s.i.a Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 15:00
                      Twoja logika jest niedorzeczna.
                      • atari800xl Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 16:42
                        smile czemu?
                        pewne rzeczy sa czasem niezbetne..zeby nie wiem jak prymitywne bylysmile
                        • d.o.s.i.a Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 16:56
                          Wyproznianie i jedzenie sie nie jest czescia procesu wychowania tylko
                          fizjologii. Na fizjologie nie mamy wplywu, na wychowanie mamy. Klaps jest
                          prymitywna i marnej jakosci metoda wychowawcza.
                      • scher Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 18:08
                        d.o.s.i.a napisała:

                        > Twoja logika jest niedorzeczna.

                        Jest dorzeczna. W wychowaniu też trzeba bazować na instynkcie i obserwacji
                        dziecka.
                        Kiedyś ci już pisałem, że po prostu nie widziałaś jeszcze w życiu prawidłowej
                        reakcji dziecka na zasłużonego klapsa.
                        Nawet po latach dzieci doceniają słuszność. Z sąsiedniego wątku:
                        "sama dostałam dwa razy od taty (zasłużone, wyleczyło mnie z głupoty raz na
                        zawsze) za każdym razem trzy klapańce ręką...nigdy nie używał pasa,to byłaby
                        przemoc... były jasne granice, wiedziałam za co moge dostać i jeśli sie
                        przyznam sama, to nie będzie kary..."
                        • mama303 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 18:15
                          scher napisał:

                          Z sąsiedniego wątku:
                          > "sama dostałam dwa razy od taty (zasłużone, wyleczyło mnie z głupoty raz na
                          > zawsze) za każdym razem trzy klapańce ręką...nigdy nie używał pasa,to byłaby
                          > przemoc... były jasne granice, wiedziałam za co moge dostać i jeśli sie
                          > przyznam sama, to nie będzie kary..."
                          To jest własnie obraz zmian w psychice człowieka, pokorna zgoda na "zasłużone"
                          bicie przez kochanego tatusia.
                          • scher Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 18:22
                            mama303 napisała:

                            > To jest własnie obraz zmian w psychice człowieka

                            Teoria, że ojciec miał rację i dziecko to docenia, jest dla ciebie zbyt prosta?
                            • mama303 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 18:30
                              scher napisał:

                              > Teoria, że ojciec miał rację i dziecko to docenia, jest dla ciebie zbyt
                              prosta?

                              Doceniać, że ojciec miał racje można, doceniać że przylał - zmiany w psychice
                              • scher Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 18:33
                                mama303 napisała:

                                > Doceniać, że ojciec miał racje można, doceniać że przylał - zmiany w psychice

                                Imponujące. Prowadziłaś jakieś badania na temat wpływu dwóch klapsów na trwałe
                                zmiany w psychice dziecka?
                                • mama303 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 18:42
                                  scher napisał:

                                  > mama303 napisała:
                                  >
                                  Imponujące. Prowadziłaś jakieś badania na temat wpływu dwóch klapsów na trwałe
                                  > zmiany w psychice dziecka?

                                  A Ty prowadziłeś badanie na temat jaka ilośc klapsów juz może wpłynac na
                                  psychikę? a może prowadziłes badania na temat jak duża siła klapsa juz na te
                                  psychike wpłynie?
                                  Takie badania przeciez możesz robic - masz dzieci i pochwalasz klapsy.

                                  >
                                  • scher Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 18:46
                                    mama303 napisała:

                                    > A Ty prowadziłeś badanie na temat jaka ilośc klapsów juz może wpłynac na
                                    > psychikę?

                                    Ale ja nie stawiałem tezy, że wpływa, tylko ty. Ciężar dowodu spoczywa na tym,
                                    kto twierdzi, a nie na tym, kto przeczy.
                                    • mama303 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 19:25
                                      scher napisał:

                                      >> Ale ja nie stawiałem tezy, że wpływa, tylko ty. Ciężar dowodu spoczywa na
                                      tym,
                                      > kto twierdzi, a nie na tym, kto przeczy.

                                      Czy my jestesmy na sali sądowej? Ciężar dowodu itd.....?
                                      Ale OK - Dowód na to że dwa klapy moga zmienić psychikę?- wypowiedź którą,
                                      przytoczyłes poprzednio.
                                      • scher Re: jeszcze raz o karach cielesnych 28.07.07, 00:18
                                        mama303 napisała:

                                        > Ale OK - Dowód na to że dwa klapy moga zmienić psychikę?- wypowiedź którą,
                                        > przytoczyłes poprzednio.

                                        Demagogicznie ganiasz własny ogon. To wg ciebie ta wypowiedź świadczy o
                                        zmienionej psychice. Za dowód tego podajesz - tę właśnie wypowiedź, która
                                        _wg_ciebie_ świadczy o zmienionej psychice.
                                        • d.o.s.i.a Re: jeszcze raz o karach cielesnych 28.07.07, 00:19
                                          A slyszales o syndromie sztokholmskim?
                                          • scher Re: jeszcze raz o karach cielesnych 28.07.07, 00:21
                                            d.o.s.i.a napisała:

                                            > A slyszales o syndromie sztokholmskim?

                                            Postulujesz, iż występuje on u dziecka, które dostało dwa-trzy klapsy w życiu?
                                            • d.o.s.i.a Re: jeszcze raz o karach cielesnych 28.07.07, 01:03
                                              Scher. Wydawalo mi sie, ze dyskutujemy tu o klapsie jako codziennej metodzie
                                              wychowawczej, a nie dwu-trzykrotnym zdarzeniu.
                                        • mama303 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 29.07.07, 21:55
                                          scher napisał:

                                          > Demagogicznie ganiasz własny ogon. To wg ciebie ta wypowiedź świadczy o
                                          > zmienionej psychice. Za dowód tego podajesz - tę właśnie wypowiedź, która
                                          > _wg_ciebie_ świadczy o zmienionej psychice.

                                          Tak wg mnie ta własnie wypowiedż świadczy o zmianach w psychice wypowiadającego
                                          się wiec dlaczego każesz mi udawadniać skąd wysnułam wniosek o zmianach w
                                          psychice osoby, której wypowiedź przytoczyłeś.

                                          • scher Re: jeszcze raz o karach cielesnych 30.07.07, 00:32
                                            mama303 napisała:

                                            > > Demagogicznie ganiasz własny ogon. To wg ciebie ta wypowiedź świadczy o
                                            > > zmienionej psychice. Za dowód tego podajesz - tę właśnie wypowiedź, która
                                            > > _wg_ciebie_ świadczy o zmienionej psychice.
                                            > Tak wg mnie ta własnie wypowiedż świadczy o zmianach w psychice
                                            > wypowiadającego się wiec dlaczego każesz mi udawadniać skąd wysnułam wniosek
                                            > o zmianach w psychice osoby, której wypowiedź przytoczyłeś.

                                            O Boże! Chyba poczekam na twój lepszy dzień...
                                            • mama303 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 30.07.07, 08:17
                                              scher napisał:

                                              > O Boże! Chyba poczekam na twój lepszy dzień...

                                              W jakim celu???
                                              >
                                              • scher Re: jeszcze raz o karach cielesnych 30.07.07, 08:46
                                                mama303 napisała:

                                                > > O Boże! Chyba poczekam na twój lepszy dzień...
                                                > W jakim celu???

                                                Skoro nie ma sensu, to dobra, nie czekam smile
                                                • mama303 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 30.07.07, 09:00
                                                  scher napisał:

                                                  > Skoro nie ma sensu, to dobra, nie czekam smile

                                                  nie wiem, co nie ma sensu.
                                                  Ale jak nie czekasz to wal smiało smile
                                    • d.o.s.i.a Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 20:46
                                      Scher. Nawet Ty chyba musisz przyznac, ze istnieje roznica miedzy dwoma
                                      klapsami, ktore sie dostalo w zyciu w sytuacjach naprawde powaznych, a
                                      codziennym klapsowaniem dziecka za wszystkie przewinienia i traktowanie tego
                                      jako metody wychowawczej.

                                      Gdyby mi dziecko wlazlo np. do transformatora, pewnie zrobilabym mu cos
                                      przykrego, lacznie z przetrzepaniem pupy - wlasnie po to, aby zapamietalo na
                                      cale zycie, ze do transformatora sie nie wchodzi. Nie dam klapsa za to, ze
                                      dziecko nie chce zjesc kolacji, albo bylo niegrzeczne w szkole. Mam nadzieje, ze
                                      rozumiesz roznice?

                                      • scher Re: jeszcze raz o karach cielesnych 28.07.07, 00:20
                                        d.o.s.i.a napisała:

                                        > Scher. Nawet Ty chyba musisz przyznac, ze istnieje roznica miedzy dwoma
                                        > klapsami, ktore sie dostalo w zyciu w sytuacjach naprawde powaznych, a
                                        > codziennym klapsowaniem dziecka za wszystkie przewinienia i traktowanie tego
                                        > jako metody wychowawczej.

                                        Oczywiście. Tyle że ja nie jestem za codziennym klapsowaniem dziecka.

                                        > Gdyby mi dziecko wlazlo np. do transformatora, pewnie zrobilabym mu cos
                                        > przykrego, lacznie z przetrzepaniem pupy - wlasnie po to, aby zapamietalo na
                                        > cale zycie, ze do transformatora sie nie wchodzi.

                                        Aaa widzisz! To co my się tak ciągle o te klapsy spieramy? smile

                                        > Nie dam klapsa za to, ze dziecko nie chce zjesc kolacji, albo bylo
                                        > niegrzeczne w szkole.

                                        Ja też nie.
                                        • d.o.s.i.a Re: jeszcze raz o karach cielesnych 28.07.07, 01:06
                                          > Oczywiście. Tyle że ja nie jestem za codziennym klapsowaniem dziecka.

                                          Ale podejrzanie mocno forsujesz ta metode wychowawcza. Tak, ze mozna odniesc
                                          odwrotne wrazenie.

                                          > > Gdyby mi dziecko wlazlo np. do transformatora, pewnie zrobilabym mu cos
                                          > > przykrego, lacznie z przetrzepaniem pupy - wlasnie po to, aby zapamietalo
                                          > na
                                          > > cale zycie, ze do transformatora sie nie wchodzi.
                                          >
                                          > Aaa widzisz! To co my się tak ciągle o te klapsy spieramy? smile


                                          Moze dlatego, ze ja traktuje je jako ostatecznosc, a Ty jakos zbytnio je
                                          pochwalasz...?

                                          > Nie dam klapsa za to, ze dziecko nie chce zjesc kolacji, albo bylo
                                          > > niegrzeczne w szkole.
                                          >
                                          > Ja też nie.

                                          Widzisz, a wielu rodzicow daje i uwaza, ze to doskonala metoda wychowania
                                          dziecka grzecznego i poslusznego. A nie jakies tam bezstresowe wychowanie...
                        • kropkacom Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 18:34

                          > Nawet po latach dzieci doceniają słuszność. Z sąsiedniego wątku:
                          > "sama dostałam dwa razy od taty (zasłużone, wyleczyło mnie z głupoty raz na
                          > zawsze) za każdym razem trzy klapańce ręką...nigdy nie używał pasa,to byłaby
                          > przemoc... były jasne granice, wiedziałam za co moge dostać i jeśli sie
                          > przyznam sama, to nie będzie kary..."

                          Może napiszcie poradnik "Jak dawać lanie żeby dziecko było Ci za nie wdzięczne".
                          Jedna z pierwszych uwag: zawsze bij ręką, najlepiej na gorąco i z kamienna miną.
                          Uwaga kolejna: po klapsie możesz dziecko przytulić (może być ono trochę
                          zdziwione ale tobie poczucie winy opadnie).ITD...
            • camel_3d Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 14:09
              natalia414 napisała:

              > "robić dzieci" - to określenie wyraża ten twój "szacunek" sad Skoro tak do tego
              > podchodzisz, to wszelka dyskusja jest utrudniona.
              >
              > Poza tym KLAPS nie oznacza robienia z dziecka worka treningowego. Naprawdę nie
              > widzisz różnicy?? "
              > >
              > Och, tak tak czepiaj sie słówek. Ja szanuje dzieci i to bardzo. I na pewno
              > bardziej niż pan Camel który leje obce dzieci na ulicy tongue_out . Dzieci powołuje sie
              >
              > do życia (tak lepiej?) z miłości. Kochasz=nie bijesz. To takie trudne do
              > przyjęcia?


              nawet zwierzeta mimo ze kochaja (na swoj sposob) potrafia skarcic male.

              a pan camel nie LEJE dzieci na ulicy, to byl wyjatek. to tak a propo czepiania
              sie slowek, o ktorym wspomnialas.
            • d.o.s.i.a Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 14:30
              To chyba nie bylo do mnie?
          • camel_3d Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 14:07

            >
            > Smiem twierdzic, ze tak by wlasnie sie odbylo - prosze sie uspokoic, a potem
            > przyjsc do mnie.

            alez ja nie mowilem o tym ze szef poproisc o uspokojjenie si etylko o wezwaniu
            ochroniarza i wyniesieniu cie do twojego pokoju (biura).smile)



            > Szef raczej klapsa nie daje.
            > Szarsz podala bardzo dobry przyklad dlaczego klaps jest BEZ SENSU.
            • szarsz Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 14:28
              gdyby ktoś wpadł i zaczął demolować mi pokój w pracy albo wywrzaskiwać
              inwektywy pod moim adresem, to tak pewnie bym zareagowała: wezwaniem ochrony. A
              jak inaczej? Klapsem? wink
              • camel_3d Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 14:36
                >: wezwaniem ochrony. A
                >
                > jak inaczej? Klapsem? wink

                i ochrona by uzyla sily... to juz wlansie jest przemoc fizyczna.

                przeciez moglabys pozozmawaic z ta osobasmile
                • szarsz Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 14:39
                  camel_3d napisał:
                  > i ochrona by uzyla sily... to juz wlansie jest przemoc fizyczna.

                  no tak. Doskonale się tu zgadzamy. To jest przemoc i taką przemoc stosuję do
                  mojego dziecka smile

                  > przeciez moglabys pozozmawaic z ta osobasmile

                  A czemu nie dać klapsa?
                  • camel_3d Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 14:41

                    > A czemu nie dać klapsa?

                    sie bedzie rzucal to dostanie klapsa od ochrony.
                    • szarsz Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 14:45
                      smile no nie widziałam jeszcze ochroniarza dającego klapsa smile
                      I jakoś go sobie słabo wyobrażam.

                      Wszystkie akcje ochroniarzy, które zdarzyło mi się widzieć (ze dwie trzy, więc
                      pewnie nie jestem dobrym źródłem wiedzy) polegały na uniemożliwieniu zrobienia
                      krzywdy (przytrzymaniu) i wyprowadzeniu z miejsca zdarzenia.
                      • camel_3d Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 14:54
                        > smile no nie widziałam jeszcze ochroniarza dającego klapsa smile
                        > I jakoś go sobie słabo wyobrażam.



                        polecam wizyty na dyskotekach..czacem ochrona potrafi dac awanturujacym sie klapsy.
                        policja tez..palkami.
        • szarsz Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 13:51
          camel_3d napisał:
          > no..wyobraz sobie, ze idziesz do szefa i w zlosci cos wykrzykujesz a on wzywa
          > ochroniarza i cie wynosza..

          Jeśli szef by mnie wezwał i powiedział na przykład, że obcina mi pensję o 50%
          to zażądałabym wyjaśnień i być może złożyła wymówienie. Jeśli zaś (...)bym się
          się tak bardzo, że nie byłabym w stanie rozmawiać, to poprosiłabym o czas na
          uspokojenie się i wyszłabym. Takich właśnie zachowań uczę moje dziecko.

          > zebys oderagowala.. potem mozesz obsmarkana

          jestem dorosła, umiem umyć twarz i wysmarkać nos. Moje dziecko jeszcze nie.

          > przyjsc... to tez przemoc fizyczna.smile

          I tak też ją właśnie nazwałam w mojej pierwszej wypowiedzi. To jest przemoc
          fizyczna. Ale nie poniżanie i lekceważenie dziecka.
          • bylinka Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 16:16
            camel, widzisz roznice w relacji malzonek-malzonek, szef-podwladny a dziecko-
            rodzic?

            A co zrobisz jak klaps nie przynosi odpowiedniego efektu w postaci wstrzasu?
            zastosujesz narzedzie?
            Mojemu synowi przykleil sie klaps 2 razy, w afekcie, splynelo po nim jak woda
            po kaczce, zadnego wrazenia.

            Za to sa konsekwecje wyborow, daje Ci wybor, np. rzucales kamieniami na placu
            zabaw, ostrzezenie (rzucisz idziemy do domu), rzucil (wybor), idziemy do domu
            (konsekwencja).
            Ustalanie regul PRZED, mowienie czego sie oczekuje, komunikacja.
            To jest caly proces, ktory trzeba dostosowac do wieku dziecka i skali
            przewinien. Co dziala z 3-latkiem, nie bedzie dzialalo z 10-latkiem.
    • mamajulki080506 Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 15:35
      Tak sobie czytam i czytam...to jest chyba najpopularniejszy temat obecnie...
      Dawac klasy, czy nie?
      Czy to przemoc, czy nie? Znęcanie się, czy jeszcze nie? Ma boleć, czy lepiej
      nie?


      Każda metoda wychowawcza polega na naszej przewadze fizycznej w stosunku do
      dziecka...czy to przytrzymanie ręki, gdy chce uderzyć, czy odsunięcie go,
      wyniesienie do drugiego pokoju, zamkniecie w łazience, przytrzymanie...
      Bo my dorośli jestesmy silniejsi i to jest normalne (że jestesmy silniejsi)...

      I jak ktoś napisał, klapsa daje się w tyłek, reka, nie pasem, albo czymś innym
      nie wyobrazam sobie uderzenia w twarz, czy nawet rękę, czy nogę...popychania
      bez sensu (często widze na ulicy, to jest ok? bo to nie klaps przecież, a jakaś
      metoda wychowawcza...)

      I my, dopuszczający dawanie klapsów w wyjątkowych sytuacjach nie przekonamy
      przeciwników, podobnie jak oni nie przekonaja nas...

      I jeszcze jedno, mozna szanowac osoby dające klapsy, to wszystko zależy od
      charakteru danej osoby...uważacie, że ktos, kto nie daje klapsó bedzie
      szanoawny tylko dlatego? Przeciez szacunek to cos bardziej złożonego, na niego
      trzeba zasłuzyć całą swoją postawą...

      Odnosnie dzieci w USA (spedziłam tam w sumie rok) to mają tam ogromny problem,
      własnie z powodu tak olbrzymich praw dziecka...nigdzie na świecie nie ma tak
      zdemoralizowanej młodzieży...i ciesze sie, że moje dziecko nie bedzie miało z
      nia nic wspólnego, bo to, co się tam dzieje jest dopiero przerażające...
      i nigdy nie chciałbym, zby w Polsce było podobnie....i to jest własnie skutek
      poluzowania zasad...
      • d.o.s.i.a Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 16:15
        > Odnosnie dzieci w USA (spedziłam tam w sumie rok) to mają tam ogromny
        problem,
        > własnie z powodu tak olbrzymich praw dziecka...nigdzie na świecie nie ma tak
        > zdemoralizowanej młodzieży...i ciesze sie, że moje dziecko nie bedzie miało z
        > nia nic wspólnego, bo to, co się tam dzieje jest dopiero przerażające...
        > i nigdy nie chciałbym, zby w Polsce było podobnie....i to jest własnie skutek
        > poluzowania zasad...


        Przesadzasz. Co wiecej, bardzo mijasz sie z prawda.
        • scher Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 18:13
          d.o.s.i.a napisała:

          > > Odnosnie dzieci w USA (spedziłam tam w sumie rok) to mają tam ogromny
          > > problem, własnie z powodu tak olbrzymich praw dziecka...nigdzie na świecie
          > > nie ma tak zdemoralizowanej młodzieży...
          > Przesadzasz. Co wiecej, bardzo mijasz sie z prawda.

          Skąd wiesz, że istnieje tylko twoja prawda na temat życia w Stanach?
        • ewa-krystyna Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 18:55
          d.o.s.i.a napisała:

          > > Odnosnie dzieci w USA (spedziłam tam w sumie rok) to mają tam ogromny
          > problem,
          > > własnie z powodu tak olbrzymich praw dziecka...nigdzie na świecie nie ma
          > tak
          > > zdemoralizowanej młodzieży...i ciesze sie, że moje dziecko nie bedzie mia
          > ło z
          > > nia nic wspólnego, bo to, co się tam dzieje jest dopiero przerażające...
          > > i nigdy nie chciałbym, zby w Polsce było podobnie....i to jest własnie sk
          > utek
          > > poluzowania zasad...
          >
          >
          > Przesadzasz. Co wiecej, bardzo mijasz sie z prawda.



          D.O.S.I.A. nie obraz sie ale ty masz bardzo wyidealizowany obraz dzieci i
          mlodziezy w Stanach....
          • d.o.s.i.a Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 20:51
            Po czym to wnioskujesz?
            Bo w telewizji mowili, ze amerykanskie nastolatki sa rozwydrzone?
            • ewa-krystyna Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 21:51
              d.o.s.i.a napisała:

              > Po czym to wnioskujesz?
              > Bo w telewizji mowili, ze amerykanskie nastolatki sa rozwydrzone?


              po obserwacjach wlasnych dzieci i mlodziezy w Kanadzie jak i obserwacjach moich
              znajomych,ktore mialy okazje byc w Stanach... nie pisze,ze dzieci w Stanach sa
              tyko rozwydzone,ale ich tez nie brakuje,a z twoich postow wynika,ze tam takowych
              nie ma....
              • d.o.s.i.a Re: jeszcze raz o karach cielesnych 27.07.07, 22:27
                > tyko rozwydzone,ale ich tez nie brakuje,a z twoich postow wynika,ze tam takowyc
                > h
                > nie ma....

                A gdzie ja to napisalam?
                • fogito Re: a propos amerykanskich dzieci 29.07.07, 04:07
                  ... to tak sie sklada, ze moj synek, ktorego nie bije i nie mam nigdy zamiaru
                  tego robic - predzej by mi reka uschla - jest rowniez Amerykaninem. I niestety
                  musze rozczarowac wszystkich ktorzy uwazaja, ze Amerykanskie dzieciaki sa
                  rozwydrzone, ze to kompletna bzdura. Podrozuje miedzy Stanami i Polska od
                  siedmiu lat, dziecko mam od 3,5 roku i z moich obserwacji generalnie wynika, ze
                  dzieci w Stanach nie placza i nie histeryzuja w miejscach publicznych.
                  Przynajmniej ja przez te wszystkie lata nie widzialam ani jednej takiej sceny w
                  sklepie czy na ulicy. W Polsce zas takie sytuacje sa na porzadku dziennym, a
                  zakonczeniem zwykle jest uderzenie dziecka surprised.
                  Zauwazylam rowniez, ze tutejsze mamy (jestem aktualnie za oceanem) sa o wiele
                  surowsze i wymagajace od polskich mam - to tak a propos obserwacji z
                  dzisiejszego basenu. Moj grzeczny i spokojny synek (tak przynajmniej twierdzi
                  scher) szalal dzisiaj w basenie z innym maluchem a ja przygladalam sie tej
                  mrozacej krew w zylach scenie. No coz ja sie przygladalam a amerykanska mama po
                  kilku minutach dala reprymede 4 latkowi i wyciagnela go z basenu, bo zachowywal
                  sie zbyt glosno. Dzieci tutaj sa bardzo pilnowane na placach zabaw przez
                  opiekunow i kazde niewlasciwe zachowanie jest od razu korygowane i dzieciak
                  musi przeprosic albo wedruje do domu. Niestety nie moge tego powiedziec o
                  swoich rodakach. Od 2 lat mieszkam na Pradze Polnoc w W-wie i generalnie
                  rodzice maja gdzies czy ich dziecko bije sie z innym lub kradnie mu zabawki.
                  Inerweniuja rzadko a jesli juz to po to, zeby wstac i wymierzyc klapsa. I to
                  jest chore, bo ani w tym konsekwencji ani krzty wychowania.
                  Zdziwilo mnie tez bardzo, ze mali Amerykanie sa bardzo spokojni w kosciele
                  czego na pewno nie mozna powiedziec o polskich dzieciakach, ktore zwykle
                  zachowuja sie okropnie. I nawet dziesiec klapsow na msze nie pomaga.
                  Moglabnym mnozyc wiele takich przykladow ale po co. Moze po prostu zacznijmy
                  zauwazac wlasne wady i niedociagniecia zanim zaczniemy krytykowac caly swiat.
                  A bicie to bicie wiec please przestancie dobudowywac do niego jakas ideologie.
                  Uderzenie dziecka to zawsze oznaka slabosci rodzica i dowod na jego
                  niedojrzalosc emocjonalna. Zamiast plodzic dzieci i sie na nich wyzywac, moze
                  niektorzy powinni realizowac sie po prostu w innych dziedzinach. Kazdy glupi
                  moze zostac rodzicem, ale nie kazdy glupi moze wychowac dziecko.
                  • ewa-krystyna Re: a propos amerykanskich dzieci 29.07.07, 06:34
                    jesli chodzi o dzieci rozwydzone w sklepie to rzeczywiscie sie tego tutaj nie
                    spotyka ( za oceanem) a z prostej przyczyny: rodzicom nie chce sie borykac z
                    dziecmi w podobnej sytuacji i to publicznie i zwyczajnie ulegaja, wiec nic
                    dziwnego,ze nie ma histerii rowniez dla kilku dolarow nikt nie widzi problemu...
                    jesli chodzi zas o pilnowanie na placu zabaw czy w miejscach publicznych to
                    chodzi glownie o bezpieczenstwo maluchow,bo tu ludzie na kazdym kroku boja sie
                    porwania dla okupu lub przez pedofila.... wiec nie wiem czy to akurat taki dobry
                    przyklad...poza tym nie wiem jak w US ale w Kanadzie dzieci ponizej 12 roku
                    zycia nie moga byc pozostawione bez opieki doroslego,jesli sa to jest to
                    traktowane jako zaniedbanie lub nawet porzucenie dziecka;a w Polsce zdaje sie to
                    minimum wynosi 7 lat...
                    dzieci pewnie nie placza w kosciele,bo tu sa specjalne sale, do ktorych sie
                    wychodzi z placzacym dzieckiem ( matka ma mozliwosc sluchania mszy poprzez
                    glosniki w tej sali,ktora jest wyposazona w fotel bujany, przewijak,zabawki i
                    ksiazki; moze spokojnie uspokoic malucha,nakarmic czy przebrac, a i tu sie nie
                    oszukujmy,ze jest inaczej, znudzony msza maluch moze sie spokojnie pobawic...) w
                    Polsce z niczym takim sie nie spotkalam,chociaz spotkalam sie z mszami
                    specjalnymi dla roznych grup wiekowych,kiedy one dla najmlodszych trwaly nawet
                    tylko ok 20 minut i byly dostosowane poziomem do wieku dzieci... i to w polowie
                    lat 80-tych ...
                    jestem Polka i w podobnych sytuacjach jak opisalas np. w basenie opiekujac sie 5
                    latkiem jak widzialam,ze za bardzo szalal czy byl za glosny od razu zwracalam mu
                    uwage - to zalezy od czlowieka a nie narodowosci...
                    na placu zabaw dzieci sobie nie wydzieraja zabawek czy nie podkradaja ich,bo
                    zwykle nie przynosza ich z domu,a jesli juz sie zdarzy to bywa tu dokladnie tak
                    samo jak w Polsce,bo ostatecznie dzieci sa dziecmi i dopiero sie ucza co to
                    znaczy sie dzielic i bawic w grupie... wiec nie idealizujmy tak bardzo jak to tu
                    za oceanem jest pieknie na placach zabaw... tak na prawde to place zabaw sa
                    bardzo czesto puste,bo dzieci od najmlodszych lat sa zbyt zajete roznymi
                    zajeciami ( karate,balet,gimnastyka,muzyka itp) zeby mialy jeszcze czas na
                    swobodna zabawe.... szczegolnie te z tzw. dobrych domow...
                    a co do dzieci to czy one sa Ameykanami czy Polakami czy Francuzami czy Szwedami
                    czy Bog jeden jeszcze wie jakiej narodowosci to prawda jest taka,ze zdarzaja sie
                    takie jak twoj syn - bezproblemowe i grzeczne - jak i rozwydrzone i
                    niedoopanowania... i tak na prawde narodowosc nie ma tu nic do rzeczy....
                    a zanim zaczniesz krytykowac polskie matki to wez pod uwage,ze w Polsce nie ma
                    tak duzej pomocy od strony instytucji rzadowych czy charytatywnych w edukowaniu
                    rodzicow jak wychowywac dzieci... nie wiem jak w US jest ale w Kanadzie w kazdej
                    bibliotece osiedlaowej sa organizowane spotkania dla dzieci w roznych grupach
                    wiekowych ( od noworodkow do wieku przedszkolnego w czasie roku szkolnego a w
                    wakacje dla dzieci szkolnych) gdzie mamy moga sie spotykac i wzajemnie wymieniac
                    doswiadczeniami,dzielic pomyslami i problemami wychowawczymi i najczesciej te
                    spotkania sa za darmo lub za symboliczna oplata , sama w wielu z nich bralam
                    udzial i duzo z nich wynioslam; sa tzw. early childhood centers ( centra
                    wczesnego dziecinstwa) gdzie sa osoby przeszkolone do udzielania rady i pomocy
                    matkom,ktore nie wiedza jak sobie poradzic z dziecmi; na kazdym kroku mozna
                    znalezc rozne ulotki z adresami i numerami telephone'ow instytucji,ktore maja
                    udzielac odpowiednich porad... i to wszystko jest bezplatne... a dzieci z
                    problemami w zachowaniu najczesciej sa diagnozowane z AHDD i karmione lekami,
                    zeby "opanowac" ich nadpobudliwosc jak mi wytlumaczyla matka takiego
                    chlopca,ktora byla nota bene pielegniarka...
                    nie zarzekaj sie tez,ze nigdy nie dasz twojemu dziecku klapsa,bo on jest jeszcze
                    bardzo maly a ty jestes tylko czlowiekiem i nie wiesz co przed toba... dzieci
                    maja to do siebie,ze sie zmieniaja...
                    rowniez moze czas zrozumiec,ze jest ogromna roznica miedzy biciem i katowaniem
                    dziecka a daniem czasami klapsa... nikt z nas ( tych co sa niby za klapsami)
                    nigdzie nie napisal,ze jest to jedyna sluszna metoda wychowawcza i codziennie
                    lub nawet dwa razy dziennie o wyznaczonej godzinie dajemy klapsy... klapsy po
                    prostu czasem sie moga zdarzyc i w pewnych sytuacjach lepiej dzialaja niz
                    tlumaczenie... rowniez coraz wiecej psychologow zaczyna tlumaczyc rodzicom,ze
                    nie trzeba zawsze tlumaczyc dziecku wszystkiego... czasami mozna zwyczajnie
                    powiedziec "bo ja tak mowie" i dziecko musi sie z tym pogodzic ... mam swietny
                    artykul na ten temat i jak znajde to chetnie go ci przesle,bo wlasnymi slowami
                    nie umiem powtorzyc dokladnie tresci...
                    • scher Re: a propos amerykanskich dzieci 29.07.07, 10:13
                      Widzę, że tafiła amerykańska kosa na amerykański kamień smile
                    • fogito Re: a propos amerykanskich dzieci 29.07.07, 14:33
                      oj a ja myslalam, ze sie rozpisalam smile
                      a propos ulegania dzieciom w sklepie - to nie jest to prawda - tu gdzie jestem
                      w Virginii jest bardzo duzo ludzi biednych z duza iloscia dzieci. Uwierzcie mi
                      nie kupuja im wszystkiego, bo nie maja za co.
                      A propos pilnowania - chodzi mi bardziej o zwracanie uwagi jak sie dziecko
                      zachowuje na placu zabaw. Kazda drastycznia niesubordynacja konczy sie
                      reprymenda i ewentualnym wyniesieniam do samochodu. W Polsce skonczylo by sie
                      publicznym wymierzeniem klapsa - ot i roznica.
                      W Polsce dzieci ponizej 12 roku zycia tez nie mozna zostawiac bez opieki. No
                      chyba ze cos sie zmienilo od moich czasow, ale na pewno sa takie informacje w
                      kazdej windzie. .
                      Co do kosciolow to nie chodzi mi o dzieci, ktore spedzaja czas poza msza w
                      pokoju zabaw, tylko o te co siedza w lawkach. Dla mnie o dziwo siedza
                      spokojnie surprised
                      Na naszym placu zabaw dzieciaki przynosza zabawki w domu i owszem wydzieraja je
                      sobie. Ale mi nie chodzi o dzieci tylko o ich matki. Bo dzieciaki sa takie same
                      pod kazda szerokoscia geograficzma. Po prostu polskie mamy leja w tylek a
                      amerykanskie nie - w analogicznych sytuacjach. A i plac zabaw jest pelny
                      dzieciakow, wiec nie wiem dlaczego piszesz, ze sa puste.

                      Dziekuje za koplementy w strone mojego synka smile to pewnie to wychowanie bez
                      bicia tak procentuje. Nie rozumiem tylko dlaczego wszyscy uwazaja (lub prawie
                      wszyscy), ze ja go nie bije bo on jest taki grzeczny. Moze trzeba pomyslec
                      odwrotnie - on jest grzeczny, bo ja go nie bije smile
                      Owszem jak kazde dziecko sprawia problemy, tylko ja nie rozwiazuje ich w sposob
                      silowy i nie zamierzam. To nie wynika z zadnej ideologii tylko ze zwyklego
                      szacunku dla drugiego czlowieka. Skoro nie bije nikogo dlaczego mialabym bic
                      wlasne dziecko. Czy to tak trudno zrozumiec. Help!
                      Za artykyly dziekuje - nie czytam zadnych - kieruje sie instynktem odkad go
                      urodzilam smile
                      JA tu wcale nie chce udowodnic, ze amerykanskie dzieci sa lepsze od polskich,
                      bo dzieci as takie same wszedzie. Tylko niestety u nas w kraju matki i ojcowie
                      sa inni, bo nieustannie puszczaja im nerwy. I bija na potege - to wlasnie jest
                      takie smutne.
                      • pani_pasztetowa78 Re: a propos amerykanskich dzieci 29.07.07, 15:03
                        fogito napisała:

                        > W Polsce dzieci ponizej 12 roku zycia tez nie mozna zostawiac bez opieki. No
                        > chyba ze cos sie zmienilo od moich czasow, ale na pewno sa takie informacje w
                        > kazdej windzie. .

                        W każdej windzie jest informacja, ze dzieci poniżej lat 12 powinny korzystać z
                        windy pod opieką dorosłych.
                        To nie jest równoznaczne z pozostawianiem dziecka (poniżej 12 roku życia) bez
                        opieki.
                      • pani_pasztetowa78 Re: a propos amerykanskich dzieci 29.07.07, 15:19
                        fogito napisała:

                        > A propos pilnowania - chodzi mi bardziej o zwracanie uwagi jak sie dziecko
                        > zachowuje na placu zabaw. Kazda drastycznia niesubordynacja konczy sie
                        > reprymenda i ewentualnym wyniesieniam do samochodu. W Polsce skonczylo by sie
                        > publicznym wymierzeniem klapsa - ot i roznica.

                        Niekoniecznie. Niemal codziennie jestem z synem na placu zabaw i dotychczas nie
                        zauważyłam, by któryś opiekun dawał klapsa dziecku publicznie.

                        A propos dzieci, do których nie można trafić prośbą lub normalna rozmową-
                        ostatnio byłam świadkiem scen przerażających. 4- letni Danielek sterroryzował
                        całą piaskownicę, wszystkie dzieci atakował, sypał piaskiem, zabierał zabawki i
                        generalnie szalał. Wybiegał na ulicę, kopał inne dzieci- masakra.
                        Babcia wciąż: "Danielku, nie wolno!", a Danielek miał to gdzieś. Babcia
                        tłumaczyła, Danielek olewał. Kiedy babcia tłumaczyła, ze czegoś nie wolno lub
                        zabraniała, Danielek zaczynał płakać, rzucał się na trawę, walił nogami w
                        ziemię, szlochał- i tak dobre 40 minut.
                        W końcu babcia zabrała szlochającego, wierzgającego, wyrywającego się Danielka z
                        piaskownicy.
                        Może się mylę, ale wydaje mi się, że w tamtej sytuacji klaps rozwiązałby problem.

                        • d.o.s.i.a Re: a propos amerykanskich dzieci 29.07.07, 16:22
                          > Może się mylę, ale wydaje mi się, że w tamtej sytuacji klaps rozwiązałby proble
                          > m.


                          A ja mysle, ze problem rozwiazaloby zabranie dziecka z piaskownicy 2 godziny
                          wczesniej.
                          • fogito Re: a propos amerykanskich dzieci 30.07.07, 00:24
                            tak, szybka reakcja to podstawa. Babcia po pierwszym wyskoku powinna ostrzec
                            dziecko o konsekwencjach a potem po prostu zabrac z piaskownicy. Proste i
                            bardzo skuteczne. No i klaps zupelnie nie jest potrzebny.
                        • fogito Re: a propos amerykanskich dzieci 30.07.07, 00:26
                          zapraszam do Parku Praskiego - tam jest na co popatrzec. Az wlos sie na glowie
                          jezy.
                      • scher Re: a propos amerykanskich dzieci 29.07.07, 16:21
                        fogito napisała:

                        > W Polsce dzieci ponizej 12 roku zycia tez nie mozna zostawiac bez opieki.

                        Nieprawda, granicą jest 7. rok życia.

                        > Co do kosciolow to nie chodzi mi o dzieci, ktore spedzaja czas poza msza w
                        > pokoju zabaw, tylko o te co siedza w lawkach. Dla mnie o dziwo siedza
                        > spokojnie surprised

                        Moje też siedzą spokojnie. Klękają, żegnają się we właściwych momentach,
                        naśladując innych, nie biegają po kościele, nie rozmawiają. Dla mnie to
                        normalne.

                        > Dziekuje za koplementy w strone mojego synka smile to pewnie to wychowanie bez
                        > bicia tak procentuje.

                        Nie pochlebiaj sobie. Moi nie są wychowywani bez klapsa i też są grzeczni. Mają
                        wyskoki, ale znają umiar i granice. W razie potrzeby wzrok albo liczenie do
                        trzech jest w stanie przywołać je do porządku. Przy tym są spontaniczne,
                        radosne, pełne energii. Znajomi byli u nas ostatnio tydzień, nie mogli się
                        nadziwić, że mamy dla dzieci tyle cierpliwości.
                        • fogito Re: a propos amerykanskich dzieci 30.07.07, 00:22
                          nie pochlebiam - ty sam napisales, ze mam grzeczne dziecko. A skoro nasze
                          dzieci sa takie grzeczne to ja osiagam ten sam cel bez bicia, a ty niestety
                          nie. I taka oto jest roznica smile
                          • scher Re: a propos amerykanskich dzieci 30.07.07, 00:40
                            fogito napisała:

                            > ja osiagam ten sam cel bez bicia, a ty niestety nie.

                            Po pierwsze nasze dzieci nie są porównywalne.
                            Po drugie nadal uważam zasłużonego klapsa za metodę skuteczniej wpajającą
                            podstawowe wartości moralne niż ciągłe tłumaczenia. Tłumaczenia przemawiają
                            tylko do intelektu dziecka, bodźce behawioralne działają na poziomie
                            emocjonalnym. Z moich doświadczeń wynika, iż dziecko, które ZNA klapsa, głębiej
                            i pełniej (właśnie na poziomie emocjonalnym) rozumie stawiane mu granice.
                            • d.o.s.i.a Re: a propos amerykanskich dzieci 30.07.07, 00:55
                              Sorry Scher, ale tu nie wytrzymalam. To co tu demonstrujesz to zwykly belkot
                              zwany inaczej pseudo-intelektualizmem. Szkoda, ze jeszcze nie uzyles dwa razy
                              slowa "kontratyp".
                              No offence.
                              Rozumiem, ze postulujesz aby Fogito, ktorej doskonale udaje sie wychowac dziecko
                              bez klapsa, mimo wszystko uciekala sie do tej metody, gdyz jest to metoda
                              "skuteczniej wpajajaca podstawowe wartosci moralne niz ciagle tlumaczenia"? I
                              tak jest, bo Ty tak mowisz i nie trafiaja do Ciebie zadne zapewnienia, ze jednak
                              bez klapsa TEZ MOZNA wpoic zasady? I nawet jak nie trzeba bic, to jednak mimo
                              wszytko nalezy?
                              No, teraz to mi sie wlos zjezyl.
                              • scher Re: a propos amerykanskich dzieci 30.07.07, 01:00
                                Kończę tego flejma.
                            • mama303 Re: a propos amerykanskich dzieci 30.07.07, 08:27
                              scher napisał:

                              > Po drugie nadal uważam zasłużonego klapsa za metodę skuteczniej wpajającą
                              > podstawowe wartości moralne niż ciągłe tłumaczenia.

                              Jasne, Scher, wszyscy juz to wiedzą, nie musisz tego powtarzać... oczywiscie
                              jesli kalps to tylko i wyłącznie zasłużony smilezapomniełes dodac, że za celową
                              zuchwałość czy jak Ty to tam nazywasz...
                            • fogito Re: a propos amerykanskich dzieci 30.07.07, 19:53
                              surprised koncz Wasc wstydu oszczedz!

                              Ja tlumacze dziecku tylko raz i dziala, bo moje dziecko charakteryzuje sie
                              wysokim poziomem intelektualnym smile
                              A moze ty po prostu pomyliles ksiazke o tresurze psow z ksiazka o wychowaniu
                              dzieci. Boje sie boje uncertain
                              • camel_3d Re: a propos amerykanskich dzieci 31.07.07, 16:17

                                > Ja tlumacze dziecku tylko raz i dziala, bo moje dziecko charakteryzuje sie
                                > wysokim poziomem intelektualnym smile

                                to sie okaze pozniej... jeszcze nie widzialem mamy, ktora by nie zachwalala
                                poziomu intelektualnego swojego dzieckasmile)
                                • fogito Re: a propos amerykanskich dzieci 31.07.07, 19:15
                                  smile bo dzieci trzeba chwalic. Tylko bic nie wolno, ale to juz chyba wiesz.
    • fogito Re: do Madzianiem 28.07.07, 14:53
      W cywilizowanych krajach bicie dzieci jest karalne. U nas w ciemnogrodzie
      niewiele rzeczy jest karanych wiec i znecanie sie nad dziecmi robione jest w
      majestacie "praw rodzicielskich". Ja nie bije swojego dziecka i nie zamierzam.
      Jesli chcesz wiedziec dlaczego poczytaj moje posty. A na szacunek nie
      zapracujesz biciem - ale to chyba powinno byc jasne dla kazdego normalego
      czlowieka.
      pozdrawiam
      • scher Re: do Madzianiem 28.07.07, 16:37
        fogito napisała:

        > W cywilizowanych krajach bicie dzieci jest karalne.

        I tam właśnie dzieci rządzą dorosłymi, a nauczyciele nie są w stanie
        przeprowadzić normalnej lekcji.

        > znecanie sie nad dziecmi robione jest w majestacie "praw rodzicielskich".

        Znęcanie się nad dzieckiem jest w Polsce karane. Art. 207 kk.
        • d.o.s.i.a Re: do Madzianiem 28.07.07, 17:01
          > > W cywilizowanych krajach bicie dzieci jest karalne.
          >
          > I tam właśnie dzieci rządzą dorosłymi, a nauczyciele nie są w stanie
          > przeprowadzić normalnej lekcji.


          A konkretnie w jakim kraju tak jest? We wszystkich szkolach?
          I dlaczego sadzisz, ze powodem tego jest to, ze dzieci nie sa/byly klapsowane?
          • camel_3d Re: do Madzianiem 28.07.07, 17:42
            np. np w Niemczech...ale..

            dzieci "klapsowane" nie sa agresywne, jezeli do tego klapsowania dochodzila
            milosc. Agresywne sa najczesciej dzieci, ktzrym nie stawiano zadnych granic i
            teraz nagle w szkole ktos probuje je do czegos "zmusic" do czego nie maja
            kompletnie ochoty. Poza tym te dzieci i tak juz rzadza w domach. Rodzice tez
            maja juz malo do powiedzenia.

            Drugi rodzaj dzie to dzieci bite... Rodzice jednyie co potrafia zeby osiagnac
            cel to boc. te dzieci musza odreagowac i w cwili kiedy zauwaza, ze sa juz na
            tyle silne, zeby inni je "respektowali" tez zabieraja sie za bice.

            Ale dzieci ktore dostaly klapsa kilka razy w zyciu plus caly wor milosci raczej
            nie staja sie psychopatycznymi nastolatkami.

            szczerze mowiac nie znam chyba ani jednego dzieciaka, ktory nie dostalby klapsa
            od matki czy ojca. I jakos nie maja ani problemow z rodzicami, anie problemow w
            szkole...
            Wiec to ze z dzieci,ktre dostaly klapsa sa w przyszlosci obciazone ogromnym
            bagazem psychicznych chorob to kretynizm..
            • d.o.s.i.a Re: do Madzianiem 28.07.07, 18:44
              > Ale dzieci ktore dostaly klapsa kilka razy w zyciu plus caly wor milosci raczej
              >
              > nie staja sie psychopatycznymi nastolatkami.


              Nigdzie nie napisalam, ze tak sie dzieje.

              Jedynie trudno wyobrazic sobie, ze gdy te "kilka klapsow w zyciu" staje sie
              "podstawowa i codzienna metoda wychowawcza", ze jeszcze jest w tym miejsce na
              chocby malenki woreczek milosci...
              • camel_3d Re: do Madzianiem 29.07.07, 11:59
                alez nikt nie mowi o codziennej metodzie.



                > > Ale dzieci ktore dostaly klapsa kilka razy w zyciu plus caly wor milosci
                > raczej
                > >
                > > nie staja sie psychopatycznymi nastolatkami.
                >
                >
                > Nigdzie nie napisalam, ze tak sie dzieje.
                >
                > Jedynie trudno wyobrazic sobie, ze gdy te "kilka klapsow w zyciu" staje sie
                > "podstawowa i codzienna metoda wychowawcza", ze jeszcze jest w tym miejsce na
                > chocby malenki woreczek milosci...
                • kropkacom Re: do Madzianiem 29.07.07, 12:20
                  camel_3d napisał:
                  > alez nikt nie mowi o codziennej metodzie.

                  To może o cotygodniowej albo comiesięcznej? Lepiej? Jeżeli ktoś deklaruje że na
                  określony moment w życiu ma w zanadrzu tego klapsa to chyba można już mówić o
                  sposobie wychowania. Ja zdaje sobie sprawę że na przełomie całego życia
                  rodzicowi mogą puścić nerwy w stosunku do dziecka i da łapą po tyłku. Ale wiem
                  że to były moje nerwy, moja bezsilność a nie metoda wychowawcza.
                  • camel_3d Re: do Madzianiem 29.07.07, 21:37
                    powiem tak..jak mi nerwy puszcza to przyleje klapa i juz..i jest mi obojetne co
                    mowi o tym nowoczesna psychologia.. a puszczaja mi wyjatkowo rzadkosmile))

                    > camel_3d napisał:
                    > > alez nikt nie mowi o codziennej metodzie.
                    >
                    > To może o cotygodniowej albo comiesięcznej? Lepiej? Jeżeli ktoś deklaruje że na
                    > określony moment w życiu ma w zanadrzu tego klapsa to chyba można już mówić o
                    > sposobie wychowania. Ja zdaje sobie sprawę że na przełomie całego życia
                    > rodzicowi mogą puścić nerwy w stosunku do dziecka i da łapą po tyłku. Ale wiem
                    > że to były moje nerwy, moja bezsilność a nie metoda wychowawcza.
                    • d.o.s.i.a Re: do Madzianiem 29.07.07, 21:40
                      > powiem tak..jak mi nerwy puszcza to przyleje klapa i juz..

                      A moze lepiej pomyslec o jakiejs terapii, zeby nauczyc sie bardziej konrolowac
                      nerwy...?
                      • camel_3d Re: do Madzianiem 29.07.07, 23:22
                        wow..to juz jak czlowiekowi nerwy puszcza to trzeba o kuracji myslec..kurcze..
                        ta nowoczesnosc mnie zaskakuje... czyzby co niektorzy za duzo seriali ze
                        "swietego lasu" sie naogladali?
                        • d.o.s.i.a Re: do Madzianiem 30.07.07, 00:47
                          > wow..to juz jak czlowiekowi nerwy puszcza to trzeba o kuracji myslec..kurcze..
                          > ta nowoczesnosc mnie zaskakuje... czyzby co niektorzy za duzo seriali ze
                          > "swietego lasu" sie naogladali?

                          No jezeli ktos nie umie sie w nerwach zachowac i ucieka sie do rekoczynow...
                          Od dziecka oczekujesz umiejetnosci panowania nad emocjami, choc tego jeszcze nie
                          potrafi, a sam tego nie umiesz...?
                          • camel_3d Re: do Madzianiem 30.07.07, 08:28

                            > No jezeli ktos nie umie sie w nerwach zachowac i ucieka sie do rekoczynow...
                            > Od dziecka oczekujesz umiejetnosci panowania nad emocjami, choc tego jeszcze ni
                            > e
                            > potrafi, a sam tego nie umiesz...?


                            problem z toba polega na tym, ze ty wyjatki traktujesz jako "codziennosc". dla
                            ciebie "sporadyczny klaps" rowna sie codzienne maltretowanie, a sporadyczne
                            puszczenie nerwow jest jednoczesnie codziennymi rekoczynami. tak wynika z twojej
                            wypowiedzi. moze to ty powinnas udac si edo psychologa? pewnie jezeli ulyszysz,
                            ze w polsce grasuje pedofil, podejzewasz zaraz KAZDEGo mezczyzne na ulicy...
                      • scher Re: do Madzianiem 30.07.07, 00:52
                        d.o.s.i.a napisała:

                        > A moze lepiej pomyslec o jakiejs terapii

                        Psychologia zbawi ludzkość, prawda? smile
                        • d.o.s.i.a Re: do Madzianiem 30.07.07, 00:56
                          Nie. Scheryzm zapewne.
                        • camel_3d Re: do Madzianiem 30.07.07, 08:29
                          scher napisał:

                          > d.o.s.i.a napisała:
                          >
                          > > A moze lepiej pomyslec o jakiejs terapii
                          >
                          > Psychologia zbawi ludzkość, prawda? smile


                          tak..w USA ten dziel bardzo preznie sie rozwijasmile) tam co 5 mieszkaniec biega z
                          kazdym problemem do psychologasmile
                          • ewa-krystyna Re: do Madzianiem 30.07.07, 08:44
                            camel_3d napisał:

                            > scher napisał:
                            >
                            > > d.o.s.i.a napisała:
                            > >
                            > > > A moze lepiej pomyslec o jakiejs terapii
                            > >
                            > > Psychologia zbawi ludzkość, prawda? smile
                            >
                            >
                            > tak..w USA ten dziel bardzo preznie sie rozwijasmile) tam co 5 mieszkaniec biega z
                            > kazdym problemem do psychologasmile
                            >


                            Camel_3d, oni nie biegaja z problemem tylko po to aby sie dowiedziec co dopiero
                            jest ich problemem....


                            moi drodzy zapominamy o jednym bardzo waznym fakcie,ze co za duzo to nie zdrowo
                            i w moderacji i rozsadnych dawkach wszystko jest ok....
                            >
                            >
                            • d.o.s.i.a Re: do Madzianiem 30.07.07, 09:27
                              > Camel_3d, oni nie biegaja z problemem tylko po to aby sie dowiedziec co dopiero
                              > jest ich problemem....
                              >

                              Moze Polakom tez by sie przydalo? - takiej dawki negatywizmu, braku zdolnosci
                              interpersonalnych i kompleksu nizszosci, jak w Polakach to chyba w zadnym innym
                              narodzie nie uswiadczysz.
                              • scher Re: do Madzianiem 30.07.07, 09:39
                                d.o.s.i.a napisała:

                                > takiej dawki negatywizmu, braku zdolnosci interpersonalnych i kompleksu
                                > nizszosci, jak w Polakach

                                Fraus latet in generalibus.
                                • d.o.s.i.a Re: do Madzianiem 30.07.07, 18:21
                                  > Fraus latet in generalibus.
                                  >


                                  Statystyki nie oszukasz...
                                  • scher Re: do Madzianiem 30.07.07, 19:45
                                    d.o.s.i.a napisała:

                                    > Statystyki nie oszukasz...

                                    Statystyka jest jak kostium bikini: pokazuje wiele, ale nie pokazuje
                                    najważniejszego smile
                                    • d.o.s.i.a Re: do Madzianiem 30.07.07, 20:04
                                      > Statystyka jest jak kostium bikini: pokazuje wiele, ale nie pokazuje
                                      > najważniejszego smile


                                      Czyzby? To chyba niewiele o statystyce wiesz.
                                      A moze po prostu nie uznajesz? Tak jak psychologii. Moze medycyne tez odrzucasz,
                                      a fizyka kwantowa to dla Ciebie stek bzdur? Bo przeciez Ty wiesz lepiej...?
                                      • scher Re: do Madzianiem 30.07.07, 21:24
                                        d.o.s.i.a napisała:

                                        > > Statystyka jest jak kostium bikini: pokazuje wiele, ale nie pokazuje
                                        > > najważniejszego smile
                                        > Czyzby? To chyba niewiele o statystyce wiesz.

                                        Spokojnie, nie żołądkuj się taksmile Po prostu przytoczyłem jeden z aforyzmów o
                                        statystyce. I tak wybrałem najłagodniejszy smile
                          • d.o.s.i.a Re: do Madzianiem 30.07.07, 09:25
                            > tak..w USA ten dziel bardzo preznie sie rozwijasmile) tam co 5 mieszkaniec biega z
                            > kazdym problemem do psychologasmile


                            No i?? Jakas przelomowa mysl sie za tym kryje?
          • klopocica Re: do Madzianiem 28.07.07, 17:42
            > A konkretnie w jakim kraju tak jest? We wszystkich szkolach?

            Np. w Szwecji. Nie ma czego im zazdrościć. Czytałam kiedyś w gazecie artykuł o
            tym, co się tam wyprawia. Szok! Jedna wielka patologia!

            > I dlaczego sadzisz, ze powodem tego jest to, ze dzieci nie sa/byly klapsowane?

            Za komuny były kary cielesne w szkołach i żadnemu uczniowi nie przyszło do
            głowy wykręcanie ręki nauczycielowi czy też gwałcenie koleżanki na lekcji, więc
            jeśli potrafisz logicznie myśleć sama odpowiesz sobie na to pytanie.

            Klaps to nie przemoc.
            • kropkacom Re: do Madzianiem 28.07.07, 18:34
              > Np. w Szwecji. Nie ma czego im zazdrościć. Czytałam kiedyś w gazecie artykuł o
              > tym, co się tam wyprawia. Szok! Jedna wielka patologia!

              Hmmm.. Przez zwolenników klapsowania zawsze berdzie przywoływana, jako przykład
              rozpasania obyczajów przez dzieci, Szwecja. Czemu? Bo tam bicie dzieci jest
              karalne (o ile wiem klaps tez jest tam biciem). Przywołujesz jakiś artykuł a
              byłaś kiedyś w tym kraju? Odwiedziłaś więcej niż jedną szkołę? Co ma pomyśleć
              Szwed kiedy mu wpadnie w ręce gazeta w której ktoś opisze rozboje w polskiej
              szkole? Może też powinien uznać ze u nas dzieci to istna chuliganeria i
              wychowanie bezstresowe?
              • klopocica Re: do Madzianiem 28.07.07, 21:52
                Wiesz, mi nie chodzi tutaj nawet o kompletny zakaz bicia czy tam klapsów.
                Nienormalne jest to, że po głupim klapsie rodzic trafia do więzienia i nawet
                nie sprawdzają wiarygodności zeznań dziecka!!!

                Kompletny zakaz klapsów nie był dla mnie tak przerażający jak historyjka o
                której tam czytałam.

                Pisali o chłopcu, który miał epilepsję, został odebrany matce tylko dlatego, że
                była nadopiekuńcza!! Po czym trafił do rodziny zastępczej, gdzie rodzice byli
                alkoholikami, a jeszcze następną rodziną zastępczą była para narkomanów!!!!!!!
                Chłopiec po pewnym czasie zmarł, bo opiekunowie nie wiedzieli jak radzić sobie
                z tą chorobą.

                Co powiesz na to wszystko?? Chore!!!!

                Nie łudź też się, że Szwedom chodzi o dobro dzieci, politykę mają nastawioną na
                rozbijanie rodzin. Poza tym homoseksualiści mogą spokojnie tam je adoptować.
                Polska stoi duzo lepiej pod względem wychowawczym. Tam odebraliby Ci dziecko z
                byle powodu, tu nie.

                Na miejscu tej matki zemściłabym się na szwedzkim rządzie (na zasadzie oko za
                oko) za zabójstwo dziecka, bo to oni są odpowiedzialni za jego śmierć. Nie
                darowałabym tego.

                Miałam dość źródeł przed oczami, z których wynika, ze Szwecja to chore państwo.
                Poza tym nie jestem az tak sceptycznie nastawiona do prasy, którą czytam. Skąd
                u Ciebie taki sceptycyzm? Pozdrawiam
                • d.o.s.i.a Re: do Madzianiem 28.07.07, 22:14
                  A ja nie za bardzo kumam czego te historie o Szwecji maja dowodzic...? Ze klapsy
                  to jednak dobra metoda wychowawcza? Mam wrazenie, ze zaczynamy dyskusje w desen:
                  gdyby babcia miala wasy to by nozki nie zlamala...
                  • klopocica Re: do Madzianiem 28.07.07, 22:20
                    Aha, czyli tak potępiasz klapsy, że jesteś za rozdzieleniem rodzin? Dla Ciebie
                    lepsze takie wyjscie, dzieki ktoremu dzieciak bedzie mial wielkie problemy
                    przez cale zycie, bo to sie na nim odbije na pewno. Nie mam słów.
                    • d.o.s.i.a Re: do Madzianiem 28.07.07, 22:30
                      > Aha, czyli tak potępiasz klapsy, że jesteś za rozdzieleniem rodzin? Dla Ciebie
                      > lepsze takie wyjscie, dzieki ktoremu dzieciak bedzie mial wielkie problemy
                      > przez cale zycie, bo to sie na nim odbije na pewno. Nie mam słów.


                      ???? Matko Boska. Chyba Cie fantazja troche poniosla...

                      PS. Abstrahujac od tego, ze jeden przyklad raczej reguly nie potwierdza, to w
                      tym przytoczonym przez Ciebie matka byla akurat nadopiekuncza...!
                      Nie mam pojecia jak sie to ma do dyskusji o klapsowaniu jako metodzie
                      wychowawczej, wiec pozwolisz, ze nie bede komentowac Twojego dalszego
                      rozumowania w tej kwestii. Bo nie do konca rozumiem o czym dyskutujesz.
                      • klopocica Re: do Madzianiem 28.07.07, 22:36
                        Odpowiadałam na pytanie Kropcekom, nie Tobie. Gdybyś raczyła przejrzeć cały
                        wątek to byś wiedziała dlaczego o tym pisałam. Czepiasz się bzdur, więc ja też
                        resztę pozostawie bez komentarza.
                • kropkacom Re: do Madzianiem 29.07.07, 09:17
                  > Wiesz, mi nie chodzi tutaj nawet o kompletny zakaz bicia czy tam klapsów.
                  > Nienormalne jest to, że po głupim klapsie rodzic trafia do więzienia i nawet
                  > nie sprawdzają wiarygodności zeznań dziecka!!!

                  Myślę że sprawdzają. Nie mam powodów sądzić ze jest inaczej.

                  Co do historii którą przytoczyłaś to trudno mi się do niej odnieść bo nie znam
                  szczegółów. Faktem jest jednak że nie ma systemów doskonałych. W momencie kiedy
                  państwo zabiera się za opiekę prawną dzieci (czy kogokolwiek zresztą) zawsze
                  będą sytuacje w których nie ma obiektywnej racji.

                  > Poza tym nie jestem az tak sceptycznie nastawiona do prasy, którą czytam. Skąd
                  > u Ciebie taki sceptycyzm? Pozdrawiam

                  Nie wierze we wszystko co jest napisane w prasie a raczej w jaki sposób jest to
                  przedstawione. Gazety mają to do siebie że zawsze odzwierciedlają jakieś poglądy
                  polityczne co czasami zupełnie zmienia sens opisywanego problemu. Chodzi mi o
                  prasę codzienną i tygodniki opiniotwórcze. Jeszcze gorzej jest z wiadomościami z
                  zagranicy bo w gazecie dostajemy tylko wybrane nowinki (przeważnie te
                  najbardziej medialne czytaj kontrowersyjne).
            • d.o.s.i.a Re: do Madzianiem 28.07.07, 18:41
              > Za komuny były kary cielesne w szkołach i żadnemu uczniowi nie przyszło do
              > głowy wykręcanie ręki nauczycielowi czy też gwałcenie koleżanki na lekcji, więc
              >
              > jeśli potrafisz logicznie myśleć sama odpowiesz sobie na to pytanie.
              >
              > Klaps to nie przemoc.


              Po pierwsze ja nie pamietam, zeby za komuny byly jakiekolwiek kary cielesne w
              szkole. Nigdy mnie nikt w szkole nie bil i NIGDY nie widzialam, aby jakis
              nauczyciel podniosl reke na dziecko.

              Po drugie, zwalanie winy na brak twardej reki w wychowaniu, przy jednoczesnym
              odrzuceniu chocby tego jak bardzo zmienily sie uwarunkowania
              spoleczno-materialne w ostatnim dwudziestoleciu i wplyw CHOCBY rozluznienia
              wiezi rodzinnych na dojrzewajacych nastolatkow (bo rodzice zajeci praca) - jest
              bardzo nieporadnym, jednoplaszczyznowym i po prostu prymitywnem sposobem
              tlumaczenia otaczajacego swiata. Dzieci wychowuja sie obecnie w diametralnie
              innych warunkach, podlegaja innym presjom i maja inne problemy. I powiem
              szczerze, ze wcale im nie zazdroszcze, bo my wychowalismy sie mimo wszystko w
              mniej wymagajacym czasie, bez wyscigu szczurow, bez wyscigu pt. kto ma lepsza
              komorke i kto wiecej przyjaciol na Facebooku.

              Po trzecie, metody wychowawcze w Polsce WCALE nie zmienily sie w ostatnich
              dwudziestu latach (co widac chocby po wielu opiniach wyrazonych na tym forum i
              tym co widac na placach zabaw), wiec akurat zwalanie winy za rozwydrzenie
              mlodziezy spowodowane brakiem klapsowania jest akurat trafione jak kula w plot.

              Po czwarte, nie kreujmy idealnego wizerunku mlodziezy sprzed dwudziestu lat. Bo
              to nieprawda. Ja tez do szkoly chodzilam i pamietam co dzieciaki wyprawialy. I
              nie mowie o glupich zartach typu bomba w szkole (sama moge sie przyznac do
              wspoludzialu, he, he), ale takze o innych przykrosciach. W osmej klasie
              podstawowki doswiadczylam razem z kolezanka bardzo przykrego incydentu ze strony
              gromady kilku chlopakow - a dzialo sie to ponad 15 lat temu. Wiec nie dokonujmy
              super uproszczen pt jaka ta dzisiejsza mlodziez... Bo takie rzeczy zdarzaly sie
              takze za naszych cudownych i spokojnych czasow.

              A po ostatnie, skutki twardego i karnego wychowania widac bylo na calym
              pokoleniu Niemcow przed II wojna swiatowa.

              I jeszcze raz powtorze. Kilka klapsow w zyciu, w wyjatkowych sytuacjach, to nie
              jest tragedia. Tragedia jest uzywanie klapsa i jakiejkolwiek innej przemocy na
              codzien.
            • mama303 Re: do Madzianiem 29.07.07, 21:27
              klopocica napisała:
              > Np. w Szwecji. Nie ma czego im zazdrościć. Czytałam kiedyś w gazecie artykuł
              o
              > tym, co się tam wyprawia. Szok! Jedna wielka patologia!

              A u nas za to dzieci umierają bo sa tłuczone przez rodziców lub opiekunów,
              niektóre przez wiele lat
              Szwedzi pewnie byliby bardziej zszokowani.
          • kropkacom Re: do Madzianiem 28.07.07, 18:50
            > A konkretnie w jakim kraju tak jest? We wszystkich szkolach?
            > I dlaczego sadzisz, ze powodem tego jest to, ze dzieci nie sa/byly klapsowane?

            Dzieci na zachodzie europy są wychowywane swobodniej i przez to są
            swobodniejsze. Dla większości Polaków swoboda to automatycznie wychowanie
            bezstresowe. Demagogia.
            Tak samo jak demagogią jest twierdzenie że jeden klaps to trauma. Jednak jak
            czytam wasze posty to nikt z Was (zwolennicy klapsów) nie poprzestał na jednym
            klapsie. A najgorsze jest to że mówicie że dziecko przyjmuje taka karę jako
            słuszną i rozumie że to miłość wychodzi spod Waszej reki. Trzeba być bezczelnym
            żeby mieć pewność co dziecku po tym wszystkim w głowie zostanie. Miłego klepania.
        • fogito Re: do Madzianiem 29.07.07, 03:27
          etatowy rozsmieszacz z ciebie scher - to mam rozumiec, ze w Polsce dobrze sie w
          szkolach dzieje i nauczyciele radza sobie z uczniami... Ty chyba chlopie gazet
          nie czytasz albo na ksiezycu mieszkasz - dobre naprawde. A moze Polacy powinni
          bic wiecej to staliby sie wzorem dla narodow calego swiata smile
          No coz dla mnie bicie to znecanie i powinno byc karane a nie jest, bo tacy jak
          ty caly czas sa na wolnosci uncertain
          • scher Re: do Madzianiem 29.07.07, 10:15
            Na szczęście dla dzieci sędziowie są mądrzejsi od ciebie i odróżniają klapsa od
            znęcania.
            • kropkacom Re: do Madzianiem 29.07.07, 10:30
              > Na szczęście dla dzieci sędziowie są mądrzejsi od ciebie i odróżniają klapsa od
              > znęcania.

              Pewności nie możesz mieć. Znęcanie nad dziećmi jest wszędzie zabronione. Novum
              polega na tym że nie można dzieci karać biciem. A klaps zwłaszcza stosowany jako
              metoda wychowawcza można już łatwo podciągnąć pod bicie. Nawet w Wielkiej
              Brytanii mówi sie już o całkowitym zakazie stosowanie kar cielesnych.
              • scher Re: do Madzianiem 29.07.07, 12:51
                kropkacom napisała:

                > A klaps zwłaszcza stosowany jako metoda wychowawcza można już łatwo
                > podciągnąć pod bicie.

                Ileż razy na tym forum można pisać o kontratypie karcenia małoletnich?
              • camel_3d Re: do Madzianiem 29.07.07, 21:38
                A klaps zwłaszcza stosowany jak
                > o
                > metoda wychowawcza można już łatwo podciągnąć pod bicie.


                a zamykanie w pokoju pod pozbawienie wolnosci. wylaczenie TV pod ograniczenie do
                dostepu do wiedzy i informacji. zabranie zabawki pod znecanie sie psychiczne nad
                dzieckiem.

                a klaps pod przypalanie rogrzanem metalem.
            • fogito Re: do Madzianiem 30.07.07, 00:32
              smile)) no jak zwykle rozsmieszasz. Sedziowe w Polsce niestety nie sa najmadrzejsi
              i chyba mamy na to codziennie mnostwo dowodow. Nie boj sie nie zadenuncjuje cie
              do niebieskiej linii... chociaz moze powinnam uncertain
              • fogito Re: do Madzianiem 30.07.07, 00:33
                to bylo oczywiscie do scher
              • scher Re: do Madzianiem 30.07.07, 00:50
                fogito napisała:

                > Nie boj sie nie zadenuncjuje cie do niebieskiej linii... chociaz moze
                > powinnam uncertain

                Denuncjuj sobie, jeśliś takie współczesne ORMO.
                Że niebiescy mieliby ochotę przyleźć - nie wątpię. Dla nich przemocą jest nawet
                to, że mężczyzna nie umyje się przed stosunkiem wink
                Chętnie ich spuszczę ze schodów i oskarżę o naruszanie miru domowego. Jak się
                rozpędzę, to jeszcze ciebie - o podżeganie smile

                PS. Już zawsze będę głosował na konserwatystów. Lewactwo ma niebezpieczne
                zapędy.
                Ty i tobie podobni zawsze wiecie lepiej ode mnie, co mnie i moim dzieciom da
                szczęście i pomyślność.
                • fogito Re: do Madzianiem 30.07.07, 19:46
                  A ja myslalam, ze juz zakonczyles dyskusje ze mna - ciagly brak konsekwencji.
                  To ty sie nie myjesz przed stosunkiem - oj po dzieciach zaczynam wspolczuc
                  twojej zonie uncertain
                  A co do wyborow to gratuluje - masz teraz poza PIS'em jeszcze LIS'a smile)))
                  Ja nie wiem co jest lepsze dla twoich dzieci ale watpie, zeby bicie bylo dla
                  nich dobre.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka