iwonp 22.08.07, 23:32 Jesli nie masz czasu dla dziecka, dziecko nie bedzie mialo czasu dla Ciebie i ciekawe czy z punktu widzenia mamy jest potem radosc ze synus zrobil kariere www.pudelek.pl/artykul/4844/mama_kammela_sie_go_boi/ Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kropkacom Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 22.08.07, 23:44 Jak to mówią, co ma piernik do wiatraka? Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 23.08.07, 02:50 Pewnie dlatego, ze go do zlobka oddala, a sama do pracy poszla Odpowiedz Link Zgłoś
rozmowy_kontrolowane Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 23.08.07, 07:25 Cóż za miarodajne źródło informacji- Pudelek! Tylko pogratulować! Poza tym- skoro go wychowywała sama, to musiała iść do pracy, żeby miał co jeść, więc pewnie dlatego chodził do żłobka. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Samotne matki mają przechlapane 20.09.07, 19:20 Pracują za dwoje, by utrzymać rodzinę, a potem są karane przez dzieci za to, że poświęcały im mało czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur dziecko jest jak walizka 23.08.07, 08:34 Dziecko jest jak walizka - co do niej włożysz, to z niej wyjmiesz. Widzę to po moim synku jak na dłoni - on nas traktuje dokładnie tak jak my jego Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_wp Re: dziecko jest jak walizka 23.08.07, 09:13 Jestem pod wrazeniem;/ swietne masz zrodło informacji. Odpowiedz Link Zgłoś
aganiok13 Re: dziecko jest jak walizka 23.08.07, 15:22 A kto ma być źródłem informacji o naszych relacjach z dziećmi, jak nie one same ?? Po latach Pudelek czy inne "wiarygodne" medium ?? Co do pana Kammela i jego relacji z matką - dlaczego nikt nie zapyta jego o przyczyny takich relacji, tylko ludziska oburzają się, że jej nie chce wesprzeć finansowo ?? może ma po temu powód.. Sama jestem przykładem na to, że matki czasem nie da się kochać bezwarunkowo, wybaczać jej wszystkich upokorzeń,które funduje dziecku, wszystkich "krzywych klusek" i innych niezrozumiałych dla małego rozumku i takiegoś serducha. Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: dziecko jest jak walizka 23.08.07, 09:22 > Dziecko jest jak walizka - co do niej włożysz, to z niej wyjmiesz. > > Widzę to po moim synku jak na dłoni - on nas traktuje dokładnie tak > jak my jego Dokładnie to samo chciałam napisać. Pamiętam jak kiedyś był reportaż o tym że mimo wyroku sądu matka musi mieszkać z synem który ją bije, ale jego komentarz że matka najpierw biła go regularnie kiedy był dzieckiem dziennikarzy jakos nie ruszył... A od ewentualnych roszczeń finansowych biednych rodziców względem dzieci - bo prawo coś takiego przewiduje - jest ewentualnie sąd, bo rozumiem że ktoś nie chce nawet słyszeć o rodzicu ale niekoniecznie go to zwalnia ze wspierania go finansowo - a nie Super Express. Odpowiedz Link Zgłoś
soffia75 Re: dziecko jest jak walizka 23.08.07, 23:35 Popieram. Pomijając skrajne przypadki, większość tego typu spraw nie da się rozsądzić w kategoriach czarne-białe, a zwłaszcza nie są do tego kompetentne jakieś tabloidy. Pomijając skrajne przypadki, takie sytuacje nie biorą się znikąd; zawsze zastanawiam się, czy pokrzywdzona strona przypadkiem nie zapracowała sobie na takie traktowanie. A wtedy takiego "pokrzywdzonego" mi nie żal... Oczywiście nie zamierzam w żaden sposób wyrokować w komentowanej sprawie. Wiedza podana "oczyma tabloidu" to żadna wiedza. Odpowiedz Link Zgłoś
vharia ta walizka 19.09.07, 06:20 to uproszczenie. Ładne i może lepsze niż kompletne niedostrzeganie związków między tym, jak dziecko wychowujemy a jakim ono później jest człowiekiem- ale tylko uproszczenie. Po pierwsze człowiek to nie tabula raza, rodzi się z pewnymi predyspozycjami, tak fizycznymi jak i psychicznymi. Po drugie rodzina zawsze znajduje się w JAKICHŚ warunkach zewnętrznych ("materialno-społeczno-rodzinno-zdrowotnych") a rodzice nie są PanemBogiem, żeby je byli w stanie, w razie szkodliwej konfiguracji, cudownie zmienić i wyprostować. Po trzecie dziecko nie zawsze ma półtora roku i bardzo szybko INNI ludzie zaczynają "wkładać" do tej walizki. Nie ma możliwości oceny/kontroli/kompensowania wszystkich "cudów", z którymi zetknie się dziecko poza domem. A jest ich z czasem coraz więcej, i więcej, i więcej.... No i na koniec- rodzice nie sa ideałami i popełniaja błedy wychowawcze. Nie dlatego, że są debilami, tylko dlatego, ze są ludźmi. Na początku wychowania (pierwsze lata) zawsze im się wydaje, ze wszystko robią super. Potem sprawa sie komplikuje. Dzieci rosną, oni sami dojrzewają i z perspektywy lat zaczynają widzieć, ze to czy tamto trzeba było (mądry Polak po szkodzie) zrobić inaczej. Tak więc walizka- jest dobra jako pewna myśl czy idea, ale nie jako uniwersalny sposób na dobre wychowanie, bo życie weryfikuje ją mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: ta walizka 19.09.07, 09:19 vharia napisała: > ta walizka to uproszczenie. Oczywiście że uproszczenie Nie pisałam, że tylko rodzice wkładają do walizki, jasna sprawa że wszyscy wkładają. Ale rozmawiamy na zbyt dużym poziomie ogólności, więc generalizowanie jest dopuszczalne. W dużym uproszczeniu - jeśli rodzice byli dla nas dobrzy, a otoczenie wredne, to raczej nie staniemy się wredni dla rodziców, bo otoczenie do walizki co innego włożyło. No i nie chodziło mi o rodziców ideałów, nikt nie jest idealny. Jasne, że dziecko nie jest tabula rasa - rodzi się z miłością, zaufaniem do rodziców, w ogóle mają u niego wielkie fory, musieliby sporo napsuć, żeby było potem dla nich niedobre. Więc to nie jest tak, ze muszą "zasłużyć", by od dziecka miłość dostać, raczej musieliby mu sporo krwi napsuć, żeby się odsunęło. Odpowiedz Link Zgłoś
vharia Re: ta walizka 19.09.07, 20:20 Moja wypowiedź bierze się stad, że propagowanie teorii "walizkowej" (mnie znanej jako szufladowa właściwie) prowadzi do bezpośredniego obarczania rodziców winą za postępowanie dzieci i rozgrzeszanie dzieci. To jest dobre, kiedy mówimy np. o 5-latkach. Zwróćmy uwagę, że tu (jak i w tysiącu innych rozmów) mówimy o skutkach (naprawdę) wychowania, czyli o dorosłym facecie. Zdejmowanie z kogoś obowiązku bycia "ludzkim" i rozgrzeszanie ze wszystkiego "bo miał ciężkie dzieciństwo" dla mnie jest nie do przyjęcia. A do tego walizkowanie właśnie zmierza. Mówimy "tak, tak, ten 30letni pan jest wstrętny, nieczuły i egoistyczny, ale... winna jest matka, bo tak go wychowała". Sięgnijmy dalej: tę matkę też ktoś wychował. Może za mało włożył do jej walizki? Rozgrzeszmy ją, coż, ze była zła/sadystyczna/egoistyczna, jeśli wychowano bidulę. Dlaczego? No bo pewnikiem tych wychowywaczy też ktoś ukrzywdził okrutnie i nie dał im tego, co potrzebowali w dzieciństwie. Dojdziemy do Adama i Ewy lub do małp człekokształtnych, jak kto woli. O co mi chodzi? U małego synka widzisz "reakcję na akcję" i to jest bardzo OK. O to chodzi. U dorosłego człowieka powinno być widać refleksję. Pracę własnego umysłu. Od pewnego momentu człowiek sam (sam!) ponosi odpowiedzialnośc za własne decyzje, w tym za olanie/odwet/przeliczenie na pieniądze członków swojej rodziny. Nota bene: stąd biorą się ci, którzy swoimi patologicznymi rodzicami zajmują się i opiekują kiedy oni (po tym jak załadowali do walizki same złe rzeczy) staną sie niedołężni. Powtórzę się: idea "in plus", ale od życia daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: ta walizka 20.09.07, 08:08 > Zdejmowanie z kogoś obowiązku bycia "ludzkim" i rozgrzeszanie > ze wszystkiego "bo miał ciężkie dzieciństwo" dla mnie jest nie > do przyjęcia. W teorii walizkowej nie chodzi o rozgrzeszanie, tylko o ustalenie przyczyn. Czym innym jest poznać, co doprowadziło do jakiegoś zachowania (zabił, ukradł, nie pomógł, zbluzgał), a czym innym jest uznać takie zachowanie za właściwe. Od tego ja akurat jestem daleka. > A do tego walizkowanie właśnie zmierza. Walizkowanie zmierza do ustalenia przyczyn. Przyczyny są ważne, przynajmniej dla tych, którzy nie wierzą w "gen braku pomocy rodzicom". Ocena moralna postępowania jest sprawą indywidualną. Jeden uzna: dobrze zrobił, a niech (np. matka) ma za swoje, inny stwierdzi: mógł mimo wszystko postąpić wielkoduszniej, a jeszcze inny: nieważne co w przeszłości, powinien to czy tamto. Teoria walizki nie "zabrania" nikomu oceniać według własnego uznania. Odpowiedz Link Zgłoś
vharia Re: ta walizka 21.09.07, 14:49 No i właśnie z tym sie nie zgadzam. Uproszczenie mówiące, że mamy to, co do walizku włożyliśmy, jest zbyt duże. Tak jak pisałam na początku, nie neguję związku między tym, jak dziecko wychowujemy a tym, jakie ono w dorosłoścu jest. Jednak powiedzieć, że PRZYCZYNĄ tego, jaki jest człowiek jest WYCHOWANIE, to jak powiedzieć, że przyczyną wypadku samochodowego jest wymyślona w fabryce konstrukcja samochodu. Idea, aby tak zaprojektować samowchód, aby był odporny na wypadki (teoretycznie możliwe) jest IMO tak samo utopijna, jak teoria walizkowa. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 08:20 Olamazur, rozsmieszyłas mnie swoja naiwnością, ile Twoje dziecko ma lat? Pewnie w jego wieku Tomek Kammel był tez słodkim i grzecznym bobasem Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 09:25 mama303 napisała: > Olamazur, rozsmieszyłas mnie swoja naiwnością, ile Twoje dziecko > ma lat? Pewnie w jego wieku Tomek Kammel był tez słodkim i > grzecznym bobasem Sorry, ale Twój śmiech był nieco bezmyślny. Dziecko ma, ile ma, ale ja mam ponad 30. Uśmiałaś się, bo pomyślałaś, ze cała moja wiedza o ludziach z obserwacji 2-latka wyszła? Z tego typu przenikliwością to musisz się śmiać chyba bez przerwy Przez myśl Ci nie przeszło, że obserwowuję siebie, relacje w swojej i innych rodzinach, co nieco czytam lub się dowiaduję w inny sposób? Jak się czegoś nie napisze, to tego nie ma? Posty ze swojej natury są fragmentaryczne, wiesz? Inaczej musiałby się zaczynać tak: urodziłam się dnia... Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 11:25 olamazur napisała: to po co dałaś przykład swojego synka?, cytuję: Widzę to po moim synku jak na dłoni - on nas traktuje dokładnie tak jak my jego pasuje jak.... itd itp a dziecko to może i walizka ale po pierwsze nie pusta a po drugie nie tylko rodzice tam coś wkładają. Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 11:49 mama303 napisała: > a dziecko to może i walizka ale po pierwsze nie pusta a po drugie > nie tylko rodzice tam coś wkładają. Nikt nie twierdził, że tylko rodzice, ja z całą pewnością nie. > to po co dałaś przykład swojego synka?, Żeby Cię rozbawić, a następnie obnażyć pustotę Twojego śmiechu A na poważnie, z obserwacji maluchów wiele wynika i dziwię się, że ktoś może sądzić inaczej. Zachowanie naszego synka bywa odbiciem naszego zachowania, zarówno jeśli chodzi o czułość, jak i o negatywne (np. klnie, bo i my klniemy). Ale mniejsza o mojego synka, bardziej obrazowa będzie taka historia (prawdziwa): Synek mojej koleżanki wyciął jej na ulicy taki numer: po wyjściu z autobusu, jak już zmierzali w stronę swojego bloku, chwycił obcą panią za nogę i powiedział, że nie chce iść z mamą do domu, żeby go wzięła, ryczał, no niefajnie to wyglądało. To moja dość bliska koleżanka, z moich obserwacji wynika, że jest kochającą mamą, dba o niego, całuje, przytula, potrafi być jednak dość oschła i surowa, jak jej coś nie pasuje. Niestety bije swoje dziecko, jak jest niegrzeczny (widziałam, jak u nie byłam, no i w rozmowach się to przewija). Zdaje się, że małe spodziewało się lania po powrocie do domu i dlatego zachowało się tak, jak się zachowało. Czy w przyszłości odwróci się od swojej mamy? Czy scenę pod autobusem można odczytać jako zapowiedź innych, poważniejszych odwróceń się od matki? Tego nie wiemy, ale z pewnością dużo zależy od tego, co jeszcze mama do walizki włoży (czytaj: ile jeszcze krwi mu napsuje). Znając moją koleżankę, domyślać się mogę, że scena pod autobusem bez kary nie przeszła. Być może kara spowoduje, że dziecko więcej jej takiego numeru na oczach ludzi nie wytnie, ale jakiś eksodus wewnętrzny może nastąpić, który z czasem się pogłębi i spowoduje oziębienie relacji między Alankiem a jego mamą. A więc, jak widzisz mamo303, Tomek Kammel mógł być w tym wieku "słodkim i grzecznym bobasem" (wypisz wymaluj mój kochany synuś), jak piszesz, ale mógł też bardziej przypominać Alanka (a może Allanka, nie jestem pewna) mojej koleżanki. Tego oczywiście nie wiemy, ale po owocach poznajemy. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 15:14 olamazur napisała: > mama303 napisała: > a dziecko to może i walizka ale po pierwsze nie pusta a po drugie > nie tylko rodzice tam coś wkładają. >Nikt nie twierdził, że tylko rodzice, ja z całą pewnością nie. Ale Ty twierdzisz że jest taka prosta zależność – jak rodzice są dobrzy, czuli, troskliwi, dają jak najwięcej z siebie …. Itd. itp To wyrośnie z dziecka człowiek dobry, czuły, troskliwy, dający z siebie wszystko. Działa to też wg tej teorii w druga stronę – jak człowiek dorosły jest be to wina zawsze leży po stronie jego rodzicieli. Innymi słowy- mają to na co sobie na pewno zasłużyli. Obawiam się że tak prosto i łatwo nie ma i nie wierze w teorię walizki tzn zapełniać walizkę trzeba się starać jak najlepiej, ale nie jest to gwarancja że wyjmie się z niej same dobre rzeczy właśnie dlatego że po pierwsze - w tej walizce już coś było jak zaczęliśmy my do niej dokładać /uwarunkowania genetyczne/ a po drugie – to co my wkładamy może się wielokrotnie zmodyfikować i jeszcze do tego inni podokładają swoje > to po co dałaś przykład swojego synka?, > Żeby Cię rozbawić, a następnie obnażyć pustotę Twojego śmiechu Wątpię, po prostu przykład malucha nietrafiony. >A na poważnie, z obserwacji maluchów wiele wynika i dziwię się, że >ktoś może sądzić inaczej. Zachowanie naszego synka bywa odbiciem >naszego zachowania, zarówno jeśli chodzi o czułość, jak i o >negatywne (np. klnie, bo i my klniemy). Ale mniejsza o mojego synka, >bardziej obrazowa będzie taka historia (prawdziwa): Może i wiele wynika ale maluchy zdążą się jeszcze nadmieniać. Małe mądre i grzeczne maluchy mogą pokazać swoje różki i napsuć jeszcze krwi rodzicom i na odwrót – małe łobuziaki na których wszyscy wkoło narzekają a rodzice muszą surowo wychowywać wyrastają często na bardzo wartościowych ludzi pamiętających zawsze o tych swoim surowych rodzicach. Takie obydwa przykłady mam w swojej rodzinie. Pierwszy jest bardzo przykry, ukochana córeczka jedynaczka, bardzo mądre i dobre dziecko wyjechała za granicę i właściwie zapomniała o rodzicach a sytuacja zdrowotna i finansowa starych rodziców bardzo nieciekawa. Jestem przekonana że do walizki wkładali bardzo dużo, ale niestety nie bardzo jest z niej co wyjąć. Dlaczego tak się stało??? Można wysnuwać różne teorie i oczywiście doszukiwać się winy rodziców…ale kto ich dobrze zna to wie że ich wina jeśli jest to niewielka Drugi przykład nie ma co właściwie pisać - był straszny łobuziak /matka się załamywała/ a wyrósł na sympatycznego, ciepłego i zaradnego mężczyznę, dba o swoja rodzinkę i o samotna matkę. Tak że teoria walizki jest bardzo uproszczona i jeśli ktoś w nią wierzy to może być miło lub nie miło rozczarowany. Ja uważam że, na to, jakie będzie nasze dziecko, nie mamy aż tak dużego wpływu jak nam się wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 15:52 "Przykład z walizką uproszczony" - ale odkrycie. Naprawdę sądziłaś, że to kompletna teoria, wyczerpująca temat wychowywania dzieci? I poczułaś misję jej obalenia? No cóż, wyważyłaś otwarte już drzwi (patrz parę postów wyżej). Chyba warto w takim razie powtórzyć, że posty są ze swej natury fragmentaryczne i nigdy nie wyczerpują tego, co się na dany temat sądzi, więc sugerowanie komuś, że czegoś tam nie wie, bo o tym nie napisał, jest pozbawione sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 16:21 olamazur napisała: > "Przykład z walizką uproszczony" - ale odkrycie. Naprawdę sądziłaś, > że to kompletna teoria, wyczerpująca temat wychowywania dzieci? Własnie ja nie sądziłam, to Ty juz na co najmniej dwóch wątkach ją propogujesz a nastepnie.... sama ją sobie podważasz Dobra jesteś Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 08:19 Nie podważałam, nie zmyślaj. Podtrzymuję swoją opinię w słuszność tej teorii oraz w trafność przykładu mojego syna. Niekompletność tej (i innych) teorii jest oczywista. Nie ma jednej jedynej uniwersalnej teorii, bo życie to nie matematyka. Twoje przykłady na obalenie tej teorii były co najmniej naiwne. Chłopak jako dziecko był łobuziak, a tu proszę - jak wyrósł, to się okazało, że kocha rodziców, fajny jest jako mężczyzna. A Ty się spodziewałaś czegoś innego, bo... właściwie co tam sobie założyłaś?... Że łobuziaki nie dostają miłości w domu? Że rozrabiaków się nie kocha? Że jak łobuziak, to zapewne w domu dno? Dziwne wnioskowanie. Jak tak dziwnie wnioskujesz, to życie musi Cię zaskakiwać co krok Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 14:03 olamazur napisała: > Nie podważałam, nie zmyślaj. Podtrzymuję swoją opinię w słuszność > tej teorii oraz w trafność przykładu mojego syna. Niekompletność tej > (i innych) teorii jest oczywista. Nie ma jednej jedynej uniwersalnej > teorii, bo życie to nie matematyka. Jak niekompletna to niesłuszna i nieprawdziwa. Przykład kilkulatka w kontekscie tematu wątku / przypominam że chodzi o stosunek dorosłego faceta do matki/ niezbyt przemyslany > Chłopak jako dziecko był łobuziak, a tu proszę - jak wyrósł, to się > okazało, że kocha rodziców, fajny jest jako mężczyzna. A Ty się > spodziewałaś czegoś innego, bo... właściwie co tam sobie > założyłaś?... to analogia do Twoich rozważań nt.Alanka Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 14:12 > to analogia do Twoich rozważań nt.Alanka To Alanek był według Ciebie niegrzeczny? Niewiele zrozumiałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 14:21 olamazur napisała: > To Alanek był według Ciebie niegrzeczny? Niewiele zrozumiałaś. Nie znam Alanka, a z Twojej opowieści wynika że jakieś tam kłopoty wychowawcze jego mama z nim ma i dlatego stosuje takie a nie inne metody a więc on pewnie sie jej odpłaci kiedyś... jak Tomek Kamel swojej matce, zreszta to juz nawet troche widac po tym jak złapał inna kobietę za noge i nie chciał iśc z matką - to oczywiscie Twoja opowieśc nie moja Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 14:43 > Nie znam Alanka, a z Twojej opowieści wynika że jakieś tam kłopoty > wychowawcze jego mama z nim ma i dlatego stosuje takie a nie inne > metody a więc on pewnie sie jej odpłaci kiedyś... jak Tomek Kamel > swojej matce, zreszta to juz nawet troche widac po tym jak złapał > inna kobietę za noge i nie chciał iśc z matką - to oczywiscie > Twoja opowieśc nie moja Z mojej opowieści wynika - przynajmniej tak miałam zamiar to przedstawić - że to Alanek ma kłopoty wychowawcze ze swoją mamą, a nie na odwrót. Nie jest łobuzem, wręcz przeciwnie, to bardzo ciche dziecko, blade i małomówne, nie przejawiające inicjatywy, jednym słowem spacyfikowane. Wtedy na ulicy - w mojej ocenie - nie wyrobił nerwowo ze strachu, a nie zachował się jak łobuz. Metody koleżanka stosuje nie dlatego, że ma z nim kłopoty, ale że nie umie inaczej - ręka z klapsem jej idzie w sytuacjach w mojej ocenie zupełnie niewinnych lub u malca dopuszczalnych (widziałam). Czy jej się "odpłaci" jako dorosły mężczyzna? - nie wiadomo, może wcale nie, psychologia to nie matematyka, można sobie gdybać, jedyne co jest pewne, to to, że złapanie obcej kobiety za nogę z całą pewnością było "odpłatą" o jakiej mowa w teorii walizki, nie wynikało z genetycznych uwarunkowań do bycia łobuzem. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 16:30 olamazur napisała: > > Z mojej opowieści wynika - przynajmniej tak miałam zamiar to > przedstawić - że to Alanek ma kłopoty wychowawcze ze swoją mamą, a > nie na odwrót. Nie jest łobuzem, wręcz przeciwnie, to bardzo ciche > dziecko, blade i małomówne, nie przejawiające inicjatywy, jednym > słowem spacyfikowane. No ale własciwie po coś ten przykład dałas tylko ja nie wiem po co jesli sama teraz piszesz że nic nie wiadomo jak to kiedyś z nim będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 21:37 > No ale własciwie po coś ten przykład dałas tylko ja nie wiem po co > jesli sama teraz piszesz że nic nie wiadomo jak to kiedyś z nim > będzie. Tobie to trzeba kawa na ławę i dokładnie wszystko ze szczegółami, omatkomatko... Już ci mówię po co, jak sama nie umiesz do tego dojść. A więc tak. Ja: po dzieciach widać; Ty: co tam widac po dzieciach; Ja: Alanek; Ty: znam łobuza, co to wyrósł na porządnego; Ja: co to za przykład ten łobuz; Ty: to odpowiedź na Alanka; Ja: Alanek nie łobuz; Ty: to po co Alanek w tej rozmowie; Ja: Alanek to przykład, że po dzieciach widać. > No ale własciwie po coś ten przykład dałas tylko ja nie wiem po co > jesli sama teraz piszesz że nic nie wiadomo jak to kiedyś z nim > będzie. A jakbym napisała, że wiadomo jak to kiedyś z nim będzie, to byś wiedziała po co Alanek? Dziwne. A swojej opinii o Alanku mieć nie możesz? Czepiasz się strasznie w tej dyskusji, a Twój sposób czepiania się polega na literalnym podejściu do czyichś wypowiedzi, widzisz tylko to, co dokładnie wyrażają zapisane słowa, poza nie nie umiesz wyjść. Zresztą od tego się zaczęło. Przeczytałaś, że "widzę to po swoim dziecku" i obśmiałaś, że tylko po dziecku wydaję sądy. Nie umiałaś sobie dopowiedzieć, że równie dobrze moja wypowiedź mogła brzmieć "widzę to na przykład po moim dziecku". Owo "na przykład" spokojnie mogłaś sobie dopowiedzieć, przecież wiadomo, że na bezludnej wyspie nie żyję i swoje lata mam. Ale nie, trzeba ci było to dodać. Jak dodałam tę oczywistość, to się czepiasz dalej: to czemu o dziecku pisałaś, skoro inne tez miałaś na myśli... itd. itd. I odtrąbiłaś: nietrafne! A co niby nietrafne? Że po moim dziecku widać teorię walizki? Wiesz to lepiej ode mnie? Czy co niby nietrafne, cała moja wypowiedź off topic? Serio? Postrzegam Cię jako osobę zasadniczą, czepialską, taką, która nigdy się niczego nie domyśli i sobie nie dopowie, tylko obraca materiałem danym na tacy, głównie w celu wykazania jakiejś nietrafności. Zauważyłam też, że jak się z kimś zgadzasz to od razu, bo po prostu się zdarzyło, że ma takie samo zdanie jak Ty, natomiast nie zdarzyło się, byś zmieniła zdanie po dyskusji lub uznała czyjeś racje choćby w części za uprawnione. Taki zamknięty umysł. Wiem, wiem, zaraz powiesz, że to kolejna etykietka po "toksynce". Że etykietowanie świadczy o ograniczeniu etykietującego itp. Od razu nadmienię, że się zgadzam Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 22:05 olamazur napisała: > Czepiasz się strasznie w tej dyskusji A no czepiam się bo nie lubie jak ktoś palnie cos bez zastanowienia a potem odwraca kota ogonem. W/g Ciebie już po kilkuletnich dzieciach widać..../podajesz przykłady: Twój synek i Alanek/ ale co widać, bo nie wiem?. Ponieważ dyskusja dotyczy stosunku prezentera do swojej matki więc pewnie w/g Ciebie po tych kilkulatkach i ich zachowaniach mozna wnioskowac jaki jest stosunek ich rodziców do nich i pewnie jaki bedzie ich stosunek jako dorosłych do rodziców. Więc moim zdaniem- wnioski moga być bardzo mylące i tyle. > Zresztą od tego się zaczęło. Przeczytałaś, że "widzę to po swoim > dziecku" i obśmiałaś, że tylko po dziecku wydaję sądy. Nie umiałaś > sobie dopowiedzieć, że równie dobrze moja wypowiedź mogła > brzmieć "widzę to na przykład po moim dziecku". Owo "na przykład" > spokojnie mogłaś sobie dopowiedzieć łomatko, nie zrozumiałas mnie w ogóle. Nie ważne czy "na przykład" czy "jedynie" po swoim dziecku ważne że Twoje dziecko ma dopiero 2,5 roku i dlatego jego przykład mnie ubawił /w kontekście stosunku dorosłego faceta do matki/. > Postrzegam Cię jako osobę zasadniczą, czepialską, taką, która nigdy > się niczego nie domyśli i sobie nie dopowie, tylko obraca materiałem > danym na tacy, głównie w celu wykazania jakiejś nietrafności. > Zauważyłam też, że jak się z kimś zgadzasz to od razu, bo po prostu > się zdarzyło, że ma takie samo zdanie jak Ty, natomiast nie zdarzyło > się, byś zmieniła zdanie po dyskusji lub uznała czyjeś racje choćby > w części za uprawnione. Taki zamknięty umysł. A po co Ty właściwie analizujesz moja osobę zamiast moje słowa?? Szczerze mówiąc guzik mnie interesuje jak Ty mnie postrzegasz > Wiem, wiem, zaraz powiesz, że to kolejna etykietka po "toksynce". Nie przesadzaj , nie pamietam juz o tym Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 22:22 > A no czepiam się bo nie lubie jak ktoś palnie cos bez > zastanowienia To nie było bez zastanowienia. Tak sobie z góry założyłaś, bo uznałaś, że skoro jest to niezgodne z Twoimi przekonaniami czy intuicją, to musi być chlapnięte bezmyślnie. Wysokie masz mniemanie o sobie ;-D No cóż, pudło, czy jak Ty to tam mówisz - nietrafne. Teorię walizki mam przedyskutowaną od dawna i nie w teorii (jak by to modelowo mogło być), lecz na rzeczywistym materiale (przykładach z życia ludzi w różnym wieku, głównie terapeutyzowanych dorosłych, ale nie tylko - znajomi, rodzina, dzieci, zwierzenia). W skrócie rzecz ujmując, najpierw były setki przykładów z życia wziętych, metafora walizki później. Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 19:25 wyjechała za granicę i właściwie zapomniała o > rodzicach a sytuacja zdrowotna i finansowa starych rodziców bardzo > nieciekawa. Jestem przekonana że do walizki wkładali bardzo dużo, > ale niestety nie bardzo jest z niej co wyjąć.' "Jesteś przekonana" ale nie wiesz naprawdę jacy byli dla niej. Czasami rodzice diameralnie różnie traktuja nawet dwoje swoich dzieci i naprawdę trudno tu coś z boku oceniać. > Drugi przykład nie ma co właściwie pisać - był straszny > łobuziak /matka się załamywała/ a wyrósł na sympatycznego, ciepłego > i zaradnego mężczyznę, dba o swoja rodzinkę i o samotna matkę. Ale matka go nie odrzuciła więc teoria walizki tu własnie działa tyle że to skutki dobroci z opóźnionym zapłonem Miałam taką znajoma. Córka była dla niej bardzo niedobra kiedy matka zachorowała na śmiertelna chorobę - nie chciała jej myć bo się brzydziła (musiał to robić brat), zresztą kradła jej pieniądze (i nie tylko jej jak się chwaliła). Matka dawała jej wszystko materialne co mogła, ale nie siedziała z nią gdy była chora i nie spieszyła się do domu. Nie było podobno między nimi więzi, zwierzania się itd. Zostało to wszystko wytknięte matce w czasie choroby. Ja myśle że z empatią częsciowo się rodzimy a częściowo trzeba się jej nauczyć. Jeśli ja np. idąc z córką zbieram z chodnika ślimaki po deszczu żeby ich nikt nie nadepnął to jak myślisz moja córka będzie szanować świat przyrody? Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 18.09.07, 19:14 Z tej relacji nie wynika, jak matka Kammela traktowała go w dzieciństwie. Zakładasz, że nie miała czasu, a może było odwrotnie? Może był rozpieszczonym oczkiem w głowie, jedynakiem mamusi, która nie miała normalne rodziny i w ten sposób rekompensowała sobie pustkę emocjonalną, a diecko przyzwyczaiło się, że to ono jest najważniejsze na świecie i matkę może olewać? A poza tym zakładasz, że wychowujesz dziecko i robisz dla niego różne rzeczy tylko dlatego, że liczysz na odpłatę. Obawiam się, że to nie jest trwały fundament. Dziecko powinno być nauczone zasad moralnych, a nie spłacać dług wobec matki. Odpowiedz Link Zgłoś
bemari Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 19.09.07, 18:04 Dokładnie - miłość bez dyscypliny i wymagań bywa szkodliwa.Syn znajomej dostał od niej wszystko - także nadmiar wolności, zero obowiązków i poczucie bycia cudem.Dziś wykorzystuje wrednie matkę i żonę.Pracować nie lubi, ale potrzeby ma duże.Ich obowiązkiem jest na te potrzeby zarobić.Wdzięczność i empatia to dla niego terminy z innej planety. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d i co z tego?? 19.09.07, 09:32 skad wiecie jaka ona byla matka???? sa dwie mozliwosci: a. kammel jest totalnym egoista b. matka dala mu przyklad milosci rodzinnej. znam taka sytuacje z autopsji. Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: i co z tego?? 19.09.07, 10:18 > znam taka sytuacje z autopsji. Jeśli masz na myśli swoją sąsiadkę, to to jednak nie jest autopsja. A jeśli masz na myśli własne doświadczenie, to może się podzielisz opisem choćby skrótowym? Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: i co z tego?? 19.09.07, 10:41 > Jeśli masz na myśli swoją sąsiadkę, to to jednak nie jest autopsja. > A jeśli masz na myśli własne doświadczenie, to może się podzielisz > opisem choćby skrótowym? mam ny mysli moja sytuacje. matka olala nas kiedy ja mialem 2 lata, moj brat 3 a moje siostra 13. Zwiala z innym gosciem. (tu nastepuje sporo roznych wydarzen) 30 lat sie nie odzywala, nie dawala znaku zycia i wogole nie inetersowala, nawet nie wiedzialem do konca jak wyglada. Nagle dowiedziala sie ze mnie sie dobrze powodzi itp. po czym dostalem wezwanie do sadu o alimenty. To tak pokrotce... Na szczecie sad odrzucil wniosek. PS. Nie wiem jak to bylo u Kammela w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: i co z tego?? 19.09.07, 10:54 Aha. Sytuacja oczywista. Szczerze mówiąc zasugerowałam się, że inne doświadczenie masz na myśli, takie zaskakujące (że rodzice byli super, a dziecko się wyrodziło). Ciekawe, czy ktoś zna taki przypadek, oczywiście z _autopsji_, bo o matce Kammela to nic nie wiadomo. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: i co z tego?? 19.09.07, 12:03 > bo o matce Kammela to nic nie wiadomo. no wlasnie...ale za to Super Express juz zdazyl faceta blotem obrzucic... No ale oni z tego wlasnie zyja. A co do mojej sytuacji. Sosiedzi mojej matki tez uwazali , ze jest sympatyczna, mila i wogole... Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: i co z tego?? 19.09.07, 12:45 > A co do mojej sytuacji. Sosiedzi mojej matki tez uwazali , ze > jest sympatyczna, mila i wogole... Pewnie dla nich była. A jak już jesteś taki skłonny do zwierzeń , to może jeszcze zaspokoisz moją ciekawość w takiej sprawie: co rodzice Twojej mamy wrzucili do jej walizki... Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: i co z tego?? 19.09.07, 12:50 > zaspokoisz moją ciekawość w takiej sprawie: co rodzice Twojej mamy > wrzucili do jej walizki... kurcze..wiesz, ze nie wiem... dziadek byl przy kasie i jako jedyna w miescie, mogla sobie w latach 70 pozwolic na ciuchy z usa. wiem ze byla bardzo rozpieszczona (taka ukochana coreczka tatusia). Ale powiem szczerze, ze nie wiem dokladnie, bo dziadka tez tak srednio znalem.... Byl bardzo dumnym i dosc nieosiagalnym czlowiekiem... i chyba za bardzo nie lubil dzieci.. Stara, bardzo tradycyjna szlachta Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: i co z tego?? 19.09.07, 14:47 > A co do mojej sytuacji. Sosiedzi mojej matki tez uwazali , ze jest sympatyczna, > mila i wogole... A do mojego ojca na imieniny dzwoniło po 40 osób.... Ciekawe czy by dzwonili jakby choć raz potraktował ich jak mnie czy mamę... Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: i co z tego?? 19.09.07, 16:40 > A do mojego ojca na imieniny dzwoniło po 40 osób.... Ciekawe czy by > dzwonili jakby choć raz potraktował ich jak mnie czy mamę... czasam tak jest, ze ludzei sa milsi dla obcych niz dla wlasnej rodziny... Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d pudelek..jako zrodlo informacji... 19.09.07, 12:05 no ludzie.. nie osmieszajcie sie.. pudelek to moze i zrodlo informacji dla ludzi na poziomie dody..lub ..pudelka.. Odpowiedz Link Zgłoś
cynta Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 20.09.07, 02:11 Wszystkiego nie przeczytalam ale prawie... Goscia o ktorym jest artykul nie znam (jamais couchais avec) bo od lat mieszkam za granica... natomiast watek teoretyczny jest bardzo interesujacy. Podziele sie z wami moimi spostrzezeniami, moze sie komus przydadza.... Teorie walizki ja przedstawiam w formie teori plecaka, my go pakujemy a dzieciak wyciaga co mu jest potrzebne lub nic nie wyciaga lub tylko to co inni wrzucili zaleznie od genotypu :o) potem z tym plecakiem wyrusza w swiat i tyle ma do dyspozycji co w nim jest.... Kiedys wierzylam ze dziecko mozna wychowac na wiele sposobow, teraz, kiedy 3 z moich corek sa prawie dorosle wiem ze genetyka to to co je tworzy a to co my wkladamy to tylko rozwoj zakodowanych cech lub jego brak ale z g...a bicza nie ukrecisz.. Co do wybaczania rodzicom to dla mnie jest to ostateczny dowod doroslosci. Z reguly ci co nie potrafia wybaczyc na czas zaluje kiedy jest juz za pozno... Czyz ten reporter nigdy nie pomyslal ze to kim jest teraz jest ZAWSZE jakos tam zasluga rodzicow? chocby genetyczna? to co czesto odbieramy negatywnie jest duzym przyczynkiem do naszego charakteru. Nie musi mamusi utrzymywac co ja osobiscie uwazam ze absurdalne wymaganie ale moglby okazac jej wdziecznosc za to ze istnieje jezeli za nic wiecej sie nie da... i odwiedzic ja czasami Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 20.09.07, 08:02 > Co do wybaczania rodzicom to dla mnie jest to ostateczny dowod doroslosci. Z > reguly ci co nie potrafia wybaczyc na czas zaluje kiedy jest juz za pozno... > Czyz ten reporter nigdy nie pomyslal ze to kim jest teraz jest ZAWSZE jakos tam > zasluga rodzicow? chocby genetyczna? to co czesto odbieramy negatywnie jest > duzym przyczynkiem do naszego charakteru. Nie musi mamusi utrzymywac co ja > osobiscie uwazam ze absurdalne wymaganie ale moglby okazac jej wdziecznosc za t > o > ze istnieje jezeli za nic wiecej sie nie da... i odwiedzic ja czasami Twoja wypowiedź jest tylko potwierdzeniem tego że trudno kogoś oceniać jak nie jest się w podobnej sytuacji. Jest sorry.... naiwna. Zrozum, dorosłe dzieci nie chcą mieć kontaktów z rodzicami np dlatego bo nie chcą być znów ranione lub by im się przypominały traumatyczne sytuacje, a dla toksycznego rodzica nigdy nie jest na to za późno by jeszcze dołożyć, nie zmieni się. Zazwyczaj na stare lata ludzie zmieniają się jeszcze na gorsze. Nie musi mamusi utrzymywac co ja > osobiscie uwazam ze absurdalne wymaganie ale moglby okazac jej wdziecznosc za t > o > ze istnieje ???? Ja uważam że dziecko wcześniej utrzymywane moze na stare lata wspomóc nawet złego rodzica nie kontaktując się z nim jeśli rzeczywiście kiepsko żyje, ale wdzieczność za jego istnienie to jakaś wydumana figura retoryczna. Wdzięczność za geny? A to zasługa rodzica jakie ma geny? Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 20.09.07, 08:26 Hej, cynta. Zgadzam się z Tobą w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 20.09.07, 14:26 olamazur napisała: > Hej, cynta. Zgadzam się z Tobą w 100% Zdziwiona jestem Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala A odnośnie tego prezentera 20.09.07, 12:35 > Czyz ten reporter nigdy nie pomyslal ze to kim jest teraz jest ZAWSZE jakos tam > zasluga rodzicow? Naprawdę zostawmy w spokoju tą konkretną osobe. Nie interesuję się tym panem, wiem tylko że wyjątkowo udziela się w kampaniach prospołecznych i wiem także przypadkiem że jego menagerem jest jego własny ojciec, więc pewnie ma ma z nim wyjątkowo bliskie relacje, zapewne lepsze niż przeciętnie między synem a ojcem. Stwierdzenia że generalnie ma gdzieś rodziców na podstawie notki w jakims pudelku sa niedorzeczne. Dajmy mu spokój. Ciekawsza i w lepszym tonie jest dyskusja ogólna która się wywiązała. Odpowiedz Link Zgłoś
cynta Re: A odnośnie tego prezentera 20.09.07, 12:49 hummmm... to wyglada jeszcze gorzej: czyzby reprezentowal poglady tatusia swoim zachowaniem? czyli tatus byl aja a mamusia beeee? moze dlatego ze w jakims tam momencie przestala lubic tatusia?? anyway... masz racje przyklad o tyle tylko istotny ze wywolal ciekawa dyskusje. Czego mozna rodzicowi nie wybaczyc cale zycie? nie-kochania, prania mozgu, szantazu emocjonalnego, oszustw? czego jeszcze? poza oczywistymi przykladami tego za co sie idzie prosto do pierdla... co musialby zrobic aby wybaczyc? przeprosic? To tutaj jest chyba wazne natomiast ja uwazam ze dorosli ludzie nie maja zadnego obowiazku utrzymywania sie nawzajem, w jedna i w druga strone i dlatego wymaganie tego jest dla mnie absurdalne, moga to robic ale nie musza. O ile wieksza przyjemnosc sprawia ludziom pomaganie innym kiedy nie musza.... Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: A odnośnie tego prezentera 20.09.07, 13:21 > ja uwazam ze dorosli ludzie nie maja zadnego obowiazku utrzymywania sie > nawzajem, w jedna i w druga strone i dlatego wymaganie tego jest dla mnie > absurdalne, moga to robic ale nie musza. W Polskim prawie są takie obowiązki, o czym juz pisano. Widzisz, tu sie kłania teoria walizki choć jasne że nie mozna traktować tego dosłownie. Ale jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Nie chcę się tu wywewnętrzniać ani wchodzić w szczególy, ale np ja nie dostałam od ojca nic dobrego prócz pieniędzy. Nie obchodziły go nigdy np. moje uczucia (oględnie mówiąc) więc mnie jego zupełnie nie obchodzą jego, za to gdyby zaszła potrzeba i nie miałby na życie możliwe że mógłby liczyc na dotacje. Mam koleżanke która nie utrzymuje żadnych kontaktów z ojcem który zostawił jej matkę bo nie chciała aborcji. Nie miał czasu na dzieci, chciał kariery. Teraz nie wie, że ma wnuczke. Nigdy nie miał innego potomstwa i później juz bardzo chciał kontaktów córką kiedy dorosła. Jak akurat sie spotkają przypadkiem to nawet rozmawiają. Czasami myślę że to zbyt okrutna kara że on nie wie o wnuczce, ale czy mam prawo osądzać przyjaciółkę? Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: A odnośnie tego prezentera 20.09.07, 14:24 owocoskala napisała: > Naprawdę zostawmy w spokoju tą konkretną osobe. Nie interesuję się > tym panem, wiem tylko że wyjątkowo udziela się w kampaniach > prospołecznych i wiem także przypadkiem że jego menagerem jest jego > własny ojciec, więc pewnie ma ma z nim wyjątkowo bliskie relacje, > zapewne lepsze niż przeciętnie między synem a ojcem. Nie trafione, dzisiaj usłyszałam,że wystawił tez tatusia. Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: A odnośnie tego prezentera 20.09.07, 15:01 > Nie trafione, dzisiaj usłyszałam,że wystawił tez tatusia. ? Dwa tygodnie temu wypowiadał się w imieniu syna. A wiesz, ja widziałam zdjęcie Demi Moor z kubkiem z podpisem że pije własny mocz dla zdrowia.... Może dokopiemy jej i porozmawiamy o tym jaka jest obrzydliwa? Obejrzyjcie sobie film "Paparazzi", przejaskawiony ale jakże jasno pokazuje mechanizmy brukowej prasy... Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: A odnośnie tego prezentera 20.09.07, 16:23 owocoskala napisała: > A wiesz, ja widziałam zdjęcie Demi Moor z kubkiem z podpisem że > pije własny mocz dla zdrowia.... A niech pije.... to jej sprawa, nie krzywdzi tym nikogo, to inna kategoria. Ja wolę nie oceniac ani Kamela ani jego matki ani ojca bo nic nie wiem na ten temat a jedynie drażni mnie w tym kontekście sugestia że napewno matka Kamela jest sanma sobie winna bo.... teoria walizki Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: A odnośnie tego prezentera 21.09.07, 10:07 jedynie drażni mnie w tym kontekście sugestia że > napewno matka Kamela jest sanma sobie winna bo.... teoria walizki Wiesz to tylko teoria, choć sporo psychologów ją promuje. Podobno co prawda co 100 osoba to psychopata niezdolny do uczuc i empatii bez względu na wychowanie. Jesli napisze tu osoba : "miałem cudowną czuła, kochajaca matke i mądrego ojca który uczył mnie świata i... nie zamierzam się z nimi kontaktować ani pomagać im gdy zniedołężnieją" - zmienię zdanie Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: A odnośnie tego prezentera 21.09.07, 10:49 owocoskala napisała: > Jesli napisze tu osoba : "miałem cudowną czuła, kochajaca matke i > mądrego ojca który uczył mnie świata i... nie zamierzam się z nimi > kontaktować ani pomagać im gdy zniedołężnieją" - zmienię zdanie Sa różne inne odcienie: np moja matka może nie była idealna, miała swoje wady...... itd itp ale to zawsze matka i nie zostawiłbym jej w potrzebie. albo np moja matka nie była zbyt dobra matką ale wiem że życie jej nie oszczędzało więc w potrzebie jej nie zostawię. A niektórzy poprsostu zapominają o tym, że mieli czułą kochajacą matke i madrego ojca bo sa zajeci czym innym. Życie bywa szare a nie tylko czarne lub białe. Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: A odnośnie tego prezentera 21.09.07, 13:26 > Sa różne inne odcienie: np moja matka może nie była idealna, miała > swoje wady...... itd itp ale to zawsze matka i nie zostawiłbym jej w > potrzebie. Pewnie, w sumie ideałow nie ma, ale jak tu ktos powyżej napisał dziecko rodzi się zaprogramowane na kochanie rodziców, naprawdę duzo potrafi wybaczyć i rodzic naprawdę musi mu nieźle napsuć krwi by się od niego dziecko odsunęło. Przynajmniej takie są moje odczucia i doświadczenia. W moim przekonaniu relacje dziecko - rodzic nigdy nie stają się symetryczne i rodzic zawsze ma przewagę. Traktowanie rodzica ma cholendarny wpływ o tym jak dziecko samo siebie postrzega. W drugą strone to tak nie działa. Mam nadzieje że będę o tym pamiętać kiedy moja córka będzie już dorosła.... Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: A odnośnie tego prezentera 21.09.07, 14:10 owocoskala napisała: > rodzic naprawdę musi mu nieźle napsuć krwi > by się od niego dziecko odsunęło. Niby logiczne i tak powinno być ale nie jest... dzieci odsuwaja sie także od swoich rodziców wchodzac w tak zwaną prozę swojego życia szczególnie mieszkając daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
green_land Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 23.09.07, 12:24 Super Expres? Czy to nie czasem gazeta na poziomie Faktu, która w zeszłym sezonie ogórkowym cpdziennie zamieszczała relację o wielorybie w Wiśle??? I to ma być źródło wiadomości? Co takiego - prócz niezdrowej sensacji - jest w tym arykuliku? O każdym można w ten sposób napisać. Coś mi tu Kurskim zalatuje... Nie bronię Kammela, niezbyt go lubię, ale może zanim kogoś ukrzyżujemy, sprawdzimy jak jest naprawdę? Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 24.09.07, 09:16 > Nie bronię Kammela, niezbyt go lubię, ale może zanim kogoś > ukrzyżujemy, sprawdzimy jak jest naprawdę? Sprawdzić to się chyba nie da Ale wczoraj w Tańcu z Gwiazdami ów prezenter powiedział coś tam o ukochanej babci. Czyli jakieś uczucia rodzinne przejawia, nie takie z niego monstrum Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes A skąd wiesz 30.09.07, 15:24 jak wyglądało życie tej osoby? W artykule nie ma ani słowa o tym , ze jakoby matka Kamela nie poświęcała mu czasu. Napisano tam jedynie, że wychowywała go samotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mapi9 Re: A skąd wiesz 30.09.07, 22:54 dobrze przeczytałam? Że jego matka ma 30 tyś długu? Na co ona brała? I kto jej dał skoro ma 800 zł na życie Odpowiedz Link Zgłoś
mapi9 Re: A skąd wiesz 30.09.07, 23:11 a menadżerem Kamela był jego ojciec.Ojciec niby ich zostawił,a Kamel się z nim trzymał, a matkę olewał.Ciekawe co ona zrobiła? Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Wychowała dziecko i je utrzymywała 04.10.07, 09:29 to na pewno zrobiła. Często dzieci "uciekaja" do tego bardziej egzotycznego, bo nieobecnego rodzica - szukaja w nim "romantyczności", przygody, potwierdzenia, że nie są zwyczajnym dzieckiem z rozbitej rodziny tylko świadkiem dramatu jak z Szekspira. I żebrają o jego miłość - bo miłość "codziennego" rodzica jest szara , codzienna i pewna. Nie trzeba o nia zabiegać. Zazwyczaj to przechodzi. Kamelowi możliwe , że nie przeszło. Odpowiedz Link Zgłoś