Dodaj do ulubionych

Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie

22.08.07, 23:32
Jesli nie masz czasu dla dziecka, dziecko nie bedzie mialo czasu dla
Ciebie i ciekawe czy z punktu widzenia mamy jest potem radosc ze
synus zrobil kariere smile
www.pudelek.pl/artykul/4844/mama_kammela_sie_go_boi/
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 22.08.07, 23:44
      Jak to mówią, co ma piernik do wiatrakasmile?
      • myelegans Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 23.08.07, 02:50
        Pewnie dlatego, ze go do zlobka oddala, a sama do pracy poszla
        • rozmowy_kontrolowane Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 23.08.07, 07:25
          Cóż za miarodajne źródło informacji- Pudelek! Tylko pogratulować!

          Poza tym- skoro go wychowywała sama, to musiała iść do pracy, żeby miał co jeść,
          więc pewnie dlatego chodził do żłobka.
          • echtom Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 20.09.07, 19:18

          • echtom Samotne matki mają przechlapane 20.09.07, 19:20
            Pracują za dwoje, by utrzymać rodzinę, a potem są karane przez
            dzieci za to, że poświęcały im mało czasu.
    • olamazur dziecko jest jak walizka 23.08.07, 08:34
      Dziecko jest jak walizka - co do niej włożysz, to z niej wyjmiesz.

      Widzę to po moim synku jak na dłoni - on nas traktuje dokładnie tak
      jak my jego smile
      • kasia_wp Re: dziecko jest jak walizka 23.08.07, 09:13
        Jestem pod wrazeniem;/ swietne masz zrodło informacji.
        • aganiok13 Re: dziecko jest jak walizka 23.08.07, 15:22
          A kto ma być źródłem informacji o naszych relacjach z dziećmi, jak
          nie one same ?? Po latach Pudelek czy inne "wiarygodne" medium ?? Co
          do pana Kammela i jego relacji z matką - dlaczego nikt nie zapyta
          jego o przyczyny takich relacji, tylko ludziska oburzają się, że jej
          nie chce wesprzeć finansowo ?? może ma po temu powód.. Sama jestem
          przykładem na to, że matki czasem nie da się kochać bezwarunkowo,
          wybaczać jej wszystkich upokorzeń,które funduje dziecku,
          wszystkich "krzywych klusek" i innych niezrozumiałych dla małego
          rozumku i takiegoś serducha.
      • owocoskala Re: dziecko jest jak walizka 23.08.07, 09:22
        > Dziecko jest jak walizka - co do niej włożysz, to z niej wyjmiesz.
        >
        > Widzę to po moim synku jak na dłoni - on nas traktuje dokładnie
        tak
        > jak my jego smile
        Dokładnie to samo chciałam napisać.
        Pamiętam jak kiedyś był reportaż o tym że mimo wyroku sądu matka
        musi mieszkać z synem który ją bije, ale jego komentarz że matka
        najpierw biła go regularnie kiedy był dzieckiem dziennikarzy jakos
        nie ruszył...
        A od ewentualnych roszczeń finansowych biednych rodziców względem
        dzieci - bo prawo coś takiego przewiduje - jest ewentualnie sąd, bo
        rozumiem że ktoś nie chce nawet słyszeć o rodzicu ale niekoniecznie
        go to zwalnia ze wspierania go finansowo - a nie Super Express.
        • soffia75 Re: dziecko jest jak walizka 23.08.07, 23:35
          Popieram. Pomijając skrajne przypadki, większość tego typu spraw nie da się
          rozsądzić w kategoriach czarne-białe, a zwłaszcza nie są do tego kompetentne
          jakieś tabloidy. Pomijając skrajne przypadki, takie sytuacje nie biorą się
          znikąd; zawsze zastanawiam się, czy pokrzywdzona strona przypadkiem nie
          zapracowała sobie na takie traktowanie. A wtedy takiego "pokrzywdzonego" mi nie
          żal...
          Oczywiście nie zamierzam w żaden sposób wyrokować w komentowanej sprawie. Wiedza
          podana "oczyma tabloidu" to żadna wiedza.
      • vharia ta walizka 19.09.07, 06:20
        to uproszczenie. Ładne i może lepsze niż kompletne niedostrzeganie związków między tym, jak dziecko wychowujemy a jakim ono później jest człowiekiem- ale tylko uproszczenie.
        Po pierwsze człowiek to nie tabula raza, rodzi się z pewnymi predyspozycjami, tak fizycznymi jak i psychicznymi.
        Po drugie rodzina zawsze znajduje się w JAKICHŚ warunkach zewnętrznych ("materialno-społeczno-rodzinno-zdrowotnych") a rodzice nie są PanemBogiem, żeby je byli w stanie, w razie szkodliwej konfiguracji, cudownie zmienić i wyprostować.
        Po trzecie dziecko nie zawsze ma półtora roku i bardzo szybko INNI ludzie zaczynają "wkładać" do tej walizki. Nie ma możliwości oceny/kontroli/kompensowania wszystkich "cudów", z którymi zetknie się dziecko poza domem. A jest ich z czasem coraz więcej, i więcej, i więcej....
        No i na koniec- rodzice nie sa ideałami i popełniaja błedy wychowawcze. Nie dlatego, że są debilami, tylko dlatego, ze są ludźmi. Na początku wychowania (pierwsze lata) zawsze im się wydaje, ze wszystko robią super. Potem sprawa sie komplikuje. Dzieci rosną, oni sami dojrzewają i z perspektywy lat zaczynają widzieć, ze to czy tamto trzeba było (mądry Polak po szkodzie) zrobić inaczej.

        Tak więc walizka- jest dobra jako pewna myśl czy idea, ale nie jako uniwersalny sposób na dobre wychowanie, bo życie weryfikuje ją mocno.
        • olamazur Re: ta walizka 19.09.07, 09:19
          vharia napisała:

          > ta walizka to uproszczenie.

          Oczywiście że uproszczenie smile Nie pisałam, że tylko rodzice
          wkładają do walizki, jasna sprawa że wszyscy wkładają. Ale
          rozmawiamy na zbyt dużym poziomie ogólności, więc generalizowanie
          jest dopuszczalne. W dużym uproszczeniu - jeśli rodzice byli dla nas
          dobrzy, a otoczenie wredne, to raczej nie staniemy się wredni dla
          rodziców, bo otoczenie do walizki co innego włożyło. No i nie
          chodziło mi o rodziców ideałów, nikt nie jest idealny. Jasne, że
          dziecko nie jest tabula rasa - rodzi się z miłością, zaufaniem do
          rodziców, w ogóle mają u niego wielkie fory, musieliby sporo napsuć,
          żeby było potem dla nich niedobre. Więc to nie jest tak, ze
          muszą "zasłużyć", by od dziecka miłość dostać, raczej musieliby mu
          sporo krwi napsuć, żeby się odsunęło.
          • vharia Re: ta walizka 19.09.07, 20:20
            Moja wypowiedź bierze się stad, że propagowanie teorii "walizkowej" (mnie znanej jako szufladowa właściwie) prowadzi do bezpośredniego obarczania rodziców winą za postępowanie dzieci i rozgrzeszanie dzieci. To jest dobre, kiedy mówimy np. o 5-latkach. Zwróćmy uwagę, że tu (jak i w tysiącu innych rozmów) mówimy o skutkach (naprawdę) wychowania, czyli o dorosłym facecie. Zdejmowanie z kogoś obowiązku bycia "ludzkim" i rozgrzeszanie ze wszystkiego "bo miał ciężkie dzieciństwo" dla mnie jest nie do przyjęcia. A do tego walizkowanie właśnie zmierza. Mówimy "tak, tak, ten 30letni pan jest wstrętny, nieczuły i egoistyczny, ale... winna jest matka, bo tak go wychowała". Sięgnijmy dalej: tę matkę też ktoś wychował. Może za mało włożył do jej walizki? Rozgrzeszmy ją, coż, ze była zła/sadystyczna/egoistyczna, jeśli wychowano bidulę. Dlaczego? No bo pewnikiem tych wychowywaczy też ktoś ukrzywdził okrutnie i nie dał im tego, co potrzebowali w dzieciństwie. Dojdziemy do Adama i Ewy lub do małp człekokształtnych, jak kto woli.

            O co mi chodzi? U małego synka widzisz "reakcję na akcję" i to jest bardzo OK. O to chodzi. U dorosłego człowieka powinno być widać refleksję. Pracę własnego umysłu. Od pewnego momentu człowiek sam (sam!) ponosi odpowiedzialnośc za własne decyzje, w tym za olanie/odwet/przeliczenie na pieniądze członków swojej rodziny.
            Nota bene: stąd biorą się ci, którzy swoimi patologicznymi rodzicami zajmują się i opiekują kiedy oni (po tym jak załadowali do walizki same złe rzeczy) staną sie niedołężni.
            Powtórzę się: idea "in plus", ale od życia daleko.
            • olamazur Re: ta walizka 20.09.07, 08:08
              > Zdejmowanie z kogoś obowiązku bycia "ludzkim" i rozgrzeszanie
              > ze wszystkiego "bo miał ciężkie dzieciństwo" dla mnie jest nie
              > do przyjęcia.

              W teorii walizkowej nie chodzi o rozgrzeszanie, tylko o ustalenie
              przyczyn. Czym innym jest poznać, co doprowadziło do jakiegoś
              zachowania (zabił, ukradł, nie pomógł, zbluzgał), a czym innym jest
              uznać takie zachowanie za właściwe. Od tego ja akurat jestem daleka.

              > A do tego walizkowanie właśnie zmierza.

              Walizkowanie zmierza do ustalenia przyczyn. Przyczyny są ważne,
              przynajmniej dla tych, którzy nie wierzą w "gen braku pomocy
              rodzicom". Ocena moralna postępowania jest sprawą indywidualną.
              Jeden uzna: dobrze zrobił, a niech (np. matka) ma za swoje, inny
              stwierdzi: mógł mimo wszystko postąpić wielkoduszniej, a jeszcze
              inny: nieważne co w przeszłości, powinien to czy tamto. Teoria
              walizki nie "zabrania" nikomu oceniać według własnego uznania.
              • vharia Re: ta walizka 21.09.07, 14:49
                No i właśnie z tym sie nie zgadzam. Uproszczenie mówiące, że mamy
                to, co do walizku włożyliśmy, jest zbyt duże. Tak jak pisałam na
                początku, nie neguję związku między tym, jak dziecko wychowujemy a
                tym, jakie ono w dorosłoścu jest. Jednak powiedzieć, że PRZYCZYNĄ
                tego, jaki jest człowiek jest WYCHOWANIE, to jak powiedzieć, że
                przyczyną wypadku samochodowego jest wymyślona w fabryce konstrukcja
                samochodu. Idea, aby tak zaprojektować samowchód, aby był odporny na
                wypadki (teoretycznie możliwe) jest IMO tak samo utopijna, jak
                teoria walizkowa.
      • mama303 Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 08:20
        Olamazur, rozsmieszyłas mnie swoja naiwnością, ile Twoje dziecko ma
        lat? Pewnie w jego wieku Tomek Kammel był tez słodkim i grzecznym
        bobasem
        • olamazur Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 09:25
          mama303 napisała:

          > Olamazur, rozsmieszyłas mnie swoja naiwnością, ile Twoje dziecko
          > ma lat? Pewnie w jego wieku Tomek Kammel był tez słodkim i
          > grzecznym bobasem

          Sorry, ale Twój śmiech był nieco bezmyślny. Dziecko ma, ile ma, ale
          ja mam ponad 30. Uśmiałaś się, bo pomyślałaś, ze cała moja wiedza o
          ludziach z obserwacji 2-latka wyszła? Z tego typu przenikliwością to
          musisz się śmiać chyba bez przerwy tongue_out
          Przez myśl Ci nie przeszło, że obserwowuję siebie, relacje w swojej
          i innych rodzinach, co nieco czytam lub się dowiaduję w inny sposób?
          Jak się czegoś nie napisze, to tego nie ma? Posty ze swojej natury
          są fragmentaryczne, wiesz? Inaczej musiałby się zaczynać tak:
          urodziłam się dnia...
          • mama303 Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 11:25
            olamazur napisała:

            to po co dałaś przykład swojego synka?, cytuję:

            Widzę to po moim synku jak na dłoni - on nas traktuje dokładnie tak
            jak my jego smile

            pasuje jak.... itd itp
            a dziecko to może i walizka ale po pierwsze nie pusta a po drugie
            nie tylko rodzice tam coś wkładają.

            • olamazur Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 11:49
              mama303 napisała:

              > a dziecko to może i walizka ale po pierwsze nie pusta a po drugie
              > nie tylko rodzice tam coś wkładają.

              Nikt nie twierdził, że tylko rodzice, ja z całą pewnością nie.

              > to po co dałaś przykład swojego synka?,

              Żeby Cię rozbawić, a następnie obnażyć pustotę Twojego śmiechu smile
              A na poważnie, z obserwacji maluchów wiele wynika i dziwię się, że
              ktoś może sądzić inaczej. Zachowanie naszego synka bywa odbiciem
              naszego zachowania, zarówno jeśli chodzi o czułość, jak i o
              negatywne (np. klnie, bo i my klniemy). Ale mniejsza o mojego synka,
              bardziej obrazowa będzie taka historia (prawdziwa):

              Synek mojej koleżanki wyciął jej na ulicy taki numer: po wyjściu z
              autobusu, jak już zmierzali w stronę swojego bloku, chwycił obcą
              panią za nogę i powiedział, że nie chce iść z mamą do domu, żeby go
              wzięła, ryczał, no niefajnie to wyglądało. To moja dość bliska
              koleżanka, z moich obserwacji wynika, że jest kochającą mamą, dba o
              niego, całuje, przytula, potrafi być jednak dość oschła i surowa,
              jak jej coś nie pasuje. Niestety bije swoje dziecko, jak jest
              niegrzeczny (widziałam, jak u nie byłam, no i w rozmowach się to
              przewija). Zdaje się, że małe spodziewało się lania po powrocie do
              domu i dlatego zachowało się tak, jak się zachowało.
              Czy w przyszłości odwróci się od swojej mamy? Czy scenę pod
              autobusem można odczytać jako zapowiedź innych, poważniejszych
              odwróceń się od matki? Tego nie wiemy, ale z pewnością dużo zależy
              od tego, co jeszcze mama do walizki włoży (czytaj: ile jeszcze krwi
              mu napsuje). Znając moją koleżankę, domyślać się mogę, że scena pod
              autobusem bez kary nie przeszła. Być może kara spowoduje, że dziecko
              więcej jej takiego numeru na oczach ludzi nie wytnie, ale jakiś
              eksodus wewnętrzny może nastąpić, który z czasem się pogłębi i
              spowoduje oziębienie relacji między Alankiem a jego mamą.

              A więc, jak widzisz mamo303, Tomek Kammel mógł być w tym
              wieku "słodkim i grzecznym bobasem" (wypisz wymaluj mój kochany
              synuś), jak piszesz, ale mógł też bardziej przypominać Alanka (a
              może Allanka, nie jestem pewna) mojej koleżanki. Tego oczywiście nie
              wiemy, ale po owocach poznajemy.
              • mama303 Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 15:14
                olamazur napisała:

                > mama303 napisała:
                > a dziecko to może i walizka ale po pierwsze nie pusta a po drugie
                > nie tylko rodzice tam coś wkładają.

                >Nikt nie twierdził, że tylko rodzice, ja z całą pewnością nie.

                Ale Ty twierdzisz że jest taka prosta zależność – jak rodzice są
                dobrzy, czuli, troskliwi, dają jak najwięcej z siebie …. Itd. itp To
                wyrośnie z dziecka człowiek dobry, czuły, troskliwy, dający z
                siebie wszystko. Działa to też wg tej teorii w druga stronę – jak
                człowiek dorosły jest be to wina zawsze leży po stronie jego
                rodzicieli. Innymi słowy- mają to na co sobie na pewno zasłużyli.
                Obawiam się że tak prosto i łatwo nie ma i nie wierze w teorię
                walizki tzn zapełniać walizkę trzeba się starać jak najlepiej, ale
                nie jest to gwarancja że wyjmie się z niej same dobre rzeczy właśnie
                dlatego że po pierwsze - w tej walizce już coś było jak zaczęliśmy
                my do niej dokładać /uwarunkowania genetyczne/ a po drugie – to co
                my wkładamy może się wielokrotnie zmodyfikować i jeszcze do tego
                inni podokładają swoje

                > to po co dałaś przykład swojego synka?,

                > Żeby Cię rozbawić, a następnie obnażyć pustotę Twojego śmiechu smile


                Wątpię, po prostu przykład malucha nietrafiony.

                >A na poważnie, z obserwacji maluchów wiele wynika i dziwię się, że
                >ktoś może sądzić inaczej. Zachowanie naszego synka bywa odbiciem
                >naszego zachowania, zarówno jeśli chodzi o czułość, jak i o
                >negatywne (np. klnie, bo i my klniemy). Ale mniejsza o mojego
                synka,
                >bardziej obrazowa będzie taka historia (prawdziwa):

                Może i wiele wynika ale maluchy zdążą się jeszcze nadmieniać. Małe
                mądre i grzeczne maluchy mogą pokazać swoje różki i napsuć jeszcze
                krwi rodzicom i na odwrót – małe łobuziaki na których wszyscy wkoło
                narzekają a rodzice muszą surowo wychowywać wyrastają często na
                bardzo wartościowych ludzi pamiętających zawsze o tych swoim
                surowych rodzicach.
                Takie obydwa przykłady mam w swojej rodzinie.
                Pierwszy jest bardzo przykry, ukochana córeczka jedynaczka, bardzo
                mądre i dobre dziecko wyjechała za granicę i właściwie zapomniała o
                rodzicach a sytuacja zdrowotna i finansowa starych rodziców bardzo
                nieciekawa. Jestem przekonana że do walizki wkładali bardzo dużo,
                ale niestety nie bardzo jest z niej co wyjąć. Dlaczego tak się
                stało??? Można wysnuwać różne teorie i oczywiście doszukiwać się
                winy rodziców…ale kto ich dobrze zna to wie że ich wina jeśli jest
                to niewielka
                Drugi przykład nie ma co właściwie pisać - był straszny
                łobuziak /matka się załamywała/ a wyrósł na sympatycznego, ciepłego
                i zaradnego mężczyznę, dba o swoja rodzinkę i o samotna matkę.
                Tak że teoria walizki jest bardzo uproszczona i jeśli ktoś w nią
                wierzy to może być miło lub nie miło rozczarowany.
                Ja uważam że, na to, jakie będzie nasze dziecko, nie mamy aż tak
                dużego wpływu jak nam się wydaje.
                • olamazur Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 15:52
                  "Przykład z walizką uproszczony" - ale odkrycie. Naprawdę sądziłaś,
                  że to kompletna teoria, wyczerpująca temat wychowywania dzieci?
                  I poczułaś misję jej obalenia? No cóż, wyważyłaś otwarte już drzwi
                  (patrz parę postów wyżej). Chyba warto w takim razie powtórzyć, że
                  posty są ze swej natury fragmentaryczne i nigdy nie wyczerpują tego,
                  co się na dany temat sądzi, więc sugerowanie komuś, że czegoś tam
                  nie wie, bo o tym nie napisał, jest pozbawione sensu.
                  • mama303 Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 16:21
                    olamazur napisała:

                    > "Przykład z walizką uproszczony" - ale odkrycie. Naprawdę
                    sądziłaś,
                    > że to kompletna teoria, wyczerpująca temat wychowywania dzieci?
                    Własnie ja nie sądziłam, to Ty juz na co najmniej dwóch wątkach ją
                    propogujesz a nastepnie.... sama ją sobie podważasz smile Dobra jesteś
                    • olamazur Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 08:19
                      Nie podważałam, nie zmyślaj. Podtrzymuję swoją opinię w słuszność
                      tej teorii oraz w trafność przykładu mojego syna. Niekompletność tej
                      (i innych) teorii jest oczywista. Nie ma jednej jedynej uniwersalnej
                      teorii, bo życie to nie matematyka.
                      Twoje przykłady na obalenie tej teorii były co najmniej naiwne.
                      Chłopak jako dziecko był łobuziak, a tu proszę - jak wyrósł, to się
                      okazało, że kocha rodziców, fajny jest jako mężczyzna. A Ty się
                      spodziewałaś czegoś innego, bo... właściwie co tam sobie
                      założyłaś?... Że łobuziaki nie dostają miłości w domu? Że
                      rozrabiaków się nie kocha? Że jak łobuziak, to zapewne w domu dno?
                      Dziwne wnioskowanie. Jak tak dziwnie wnioskujesz, to życie musi Cię
                      zaskakiwać co krok smile
                      • mama303 Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 14:03
                        olamazur napisała:

                        > Nie podważałam, nie zmyślaj. Podtrzymuję swoją opinię w słuszność
                        > tej teorii oraz w trafność przykładu mojego syna. Niekompletność
                        tej
                        > (i innych) teorii jest oczywista. Nie ma jednej jedynej
                        uniwersalnej
                        > teorii, bo życie to nie matematyka.

                        Jak niekompletna to niesłuszna i nieprawdziwa.
                        Przykład kilkulatka w kontekscie tematu wątku / przypominam że
                        chodzi o stosunek dorosłego faceta do matki/ niezbyt przemyslany wink

                        > Chłopak jako dziecko był łobuziak, a tu proszę - jak wyrósł, to
                        się
                        > okazało, że kocha rodziców, fajny jest jako mężczyzna. A Ty się
                        > spodziewałaś czegoś innego, bo... właściwie co tam sobie
                        > założyłaś?...

                        to analogia do Twoich rozważań nt.Alanka
                        • olamazur Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 14:12
                          > to analogia do Twoich rozważań nt.Alanka

                          To Alanek był według Ciebie niegrzeczny? Niewiele zrozumiałaś.
                          • mama303 Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 14:21
                            olamazur napisała:

                            > To Alanek był według Ciebie niegrzeczny? Niewiele zrozumiałaś.

                            Nie znam Alanka, a z Twojej opowieści wynika że jakieś tam kłopoty
                            wychowawcze jego mama z nim ma i dlatego stosuje takie a nie inne
                            metody a więc on pewnie sie jej odpłaci kiedyś... jak Tomek Kamel
                            swojej matce, zreszta to juz nawet troche widac po tym jak złapał
                            inna kobietę za noge i nie chciał iśc z matką - to oczywiscie Twoja
                            opowieśc nie moja smile
                            • olamazur Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 14:43
                              > Nie znam Alanka, a z Twojej opowieści wynika że jakieś tam kłopoty
                              > wychowawcze jego mama z nim ma i dlatego stosuje takie a nie inne
                              > metody a więc on pewnie sie jej odpłaci kiedyś... jak Tomek Kamel
                              > swojej matce, zreszta to juz nawet troche widac po tym jak złapał
                              > inna kobietę za noge i nie chciał iśc z matką - to oczywiscie
                              > Twoja opowieśc nie moja smile

                              Z mojej opowieści wynika - przynajmniej tak miałam zamiar to
                              przedstawić - że to Alanek ma kłopoty wychowawcze ze swoją mamą, a
                              nie na odwrót. Nie jest łobuzem, wręcz przeciwnie, to bardzo ciche
                              dziecko, blade i małomówne, nie przejawiające inicjatywy, jednym
                              słowem spacyfikowane. Wtedy na ulicy - w mojej ocenie - nie wyrobił
                              nerwowo ze strachu, a nie zachował się jak łobuz. Metody koleżanka
                              stosuje nie dlatego, że ma z nim kłopoty, ale że nie umie inaczej -
                              ręka z klapsem jej idzie w sytuacjach w mojej ocenie zupełnie
                              niewinnych lub u malca dopuszczalnych (widziałam). Czy jej
                              się "odpłaci" jako dorosły mężczyzna? - nie wiadomo, może wcale nie,
                              psychologia to nie matematyka, można sobie gdybać, jedyne co jest
                              pewne, to to, że złapanie obcej kobiety za nogę z całą pewnością
                              było "odpłatą" o jakiej mowa w teorii walizki, nie wynikało z
                              genetycznych uwarunkowań do bycia łobuzem.
                              • mama303 Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 16:30
                                olamazur napisała:

                                >
                                > Z mojej opowieści wynika - przynajmniej tak miałam zamiar to
                                > przedstawić - że to Alanek ma kłopoty wychowawcze ze swoją mamą, a
                                > nie na odwrót. Nie jest łobuzem, wręcz przeciwnie, to bardzo ciche
                                > dziecko, blade i małomówne, nie przejawiające inicjatywy, jednym
                                > słowem spacyfikowane.

                                No ale własciwie po coś ten przykład dałas tylko ja nie wiem po co
                                jesli sama teraz piszesz że nic nie wiadomo jak to kiedyś z nim
                                będzie.

                                • olamazur Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 21:37
                                  > No ale własciwie po coś ten przykład dałas tylko ja nie wiem po co
                                  > jesli sama teraz piszesz że nic nie wiadomo jak to kiedyś z nim
                                  > będzie.

                                  Tobie to trzeba kawa na ławę i dokładnie wszystko ze szczegółami,
                                  omatkomatko... Już ci mówię po co, jak sama nie umiesz do tego
                                  dojść. A więc tak.

                                  Ja: po dzieciach widać;
                                  Ty: co tam widac po dzieciach;
                                  Ja: Alanek;
                                  Ty: znam łobuza, co to wyrósł na porządnego;
                                  Ja: co to za przykład ten łobuz;
                                  Ty: to odpowiedź na Alanka;
                                  Ja: Alanek nie łobuz;
                                  Ty: to po co Alanek w tej rozmowie;
                                  Ja: Alanek to przykład, że po dzieciach widać.

                                  > No ale własciwie po coś ten przykład dałas tylko ja nie wiem po co
                                  > jesli sama teraz piszesz że nic nie wiadomo jak to kiedyś z nim
                                  > będzie.

                                  A jakbym napisała, że wiadomo jak to kiedyś z nim będzie, to byś
                                  wiedziała po co Alanek? Dziwne. A swojej opinii o Alanku mieć nie
                                  możesz?
                                  Czepiasz się strasznie w tej dyskusji, a Twój sposób czepiania się
                                  polega na literalnym podejściu do czyichś wypowiedzi, widzisz tylko
                                  to, co dokładnie wyrażają zapisane słowa, poza nie nie umiesz wyjść.
                                  Zresztą od tego się zaczęło. Przeczytałaś, że "widzę to po swoim
                                  dziecku" i obśmiałaś, że tylko po dziecku wydaję sądy. Nie umiałaś
                                  sobie dopowiedzieć, że równie dobrze moja wypowiedź mogła
                                  brzmieć "widzę to na przykład po moim dziecku". Owo "na przykład"
                                  spokojnie mogłaś sobie dopowiedzieć, przecież wiadomo, że na
                                  bezludnej wyspie nie żyję i swoje lata mam. Ale nie, trzeba ci było
                                  to dodać. Jak dodałam tę oczywistość, to się czepiasz dalej: to
                                  czemu o dziecku pisałaś, skoro inne tez miałaś na myśli... itd. itd.
                                  I odtrąbiłaś: nietrafne! A co niby nietrafne? Że po moim dziecku
                                  widać teorię walizki? Wiesz to lepiej ode mnie? Czy co niby
                                  nietrafne, cała moja wypowiedź off topic? Serio?

                                  Postrzegam Cię jako osobę zasadniczą, czepialską, taką, która nigdy
                                  się niczego nie domyśli i sobie nie dopowie, tylko obraca materiałem
                                  danym na tacy, głównie w celu wykazania jakiejś nietrafności.
                                  Zauważyłam też, że jak się z kimś zgadzasz to od razu, bo po prostu
                                  się zdarzyło, że ma takie samo zdanie jak Ty, natomiast nie zdarzyło
                                  się, byś zmieniła zdanie po dyskusji lub uznała czyjeś racje choćby
                                  w części za uprawnione. Taki zamknięty umysł.

                                  Wiem, wiem, zaraz powiesz, że to kolejna etykietka po "toksynce".
                                  Że etykietowanie świadczy o ograniczeniu etykietującego itp. Od razu
                                  nadmienię, że się zgadzam wink
                                  • mama303 Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 22:05
                                    olamazur napisała:

                                    > Czepiasz się strasznie w tej dyskusji

                                    A no czepiam się bo nie lubie jak ktoś palnie cos bez zastanowienia
                                    a potem odwraca kota ogonem.
                                    W/g Ciebie już po kilkuletnich dzieciach widać..../podajesz
                                    przykłady: Twój synek i Alanek/ ale co widać, bo nie wiem?.
                                    Ponieważ dyskusja dotyczy stosunku prezentera do swojej matki więc
                                    pewnie w/g Ciebie po tych kilkulatkach i ich zachowaniach mozna
                                    wnioskowac jaki jest stosunek ich rodziców do nich i pewnie jaki
                                    bedzie ich stosunek jako dorosłych do rodziców. Więc moim zdaniem-
                                    wnioski moga być bardzo mylące i tyle.

                                    > Zresztą od tego się zaczęło. Przeczytałaś, że "widzę to po swoim
                                    > dziecku" i obśmiałaś, że tylko po dziecku wydaję sądy. Nie umiałaś
                                    > sobie dopowiedzieć, że równie dobrze moja wypowiedź mogła
                                    > brzmieć "widzę to na przykład po moim dziecku". Owo "na przykład"
                                    > spokojnie mogłaś sobie dopowiedzieć

                                    łomatko, nie zrozumiałas mnie w ogóle. Nie ważne czy "na przykład"
                                    czy "jedynie" po swoim dziecku ważne że Twoje dziecko ma dopiero 2,5
                                    roku i dlatego jego przykład mnie ubawił /w kontekście stosunku
                                    dorosłego faceta do matki/.



                                    > Postrzegam Cię jako osobę zasadniczą, czepialską, taką, która
                                    nigdy
                                    > się niczego nie domyśli i sobie nie dopowie, tylko obraca
                                    materiałem
                                    > danym na tacy, głównie w celu wykazania jakiejś nietrafności.
                                    > Zauważyłam też, że jak się z kimś zgadzasz to od razu, bo po
                                    prostu
                                    > się zdarzyło, że ma takie samo zdanie jak Ty, natomiast nie
                                    zdarzyło
                                    > się, byś zmieniła zdanie po dyskusji lub uznała czyjeś racje
                                    choćby
                                    > w części za uprawnione. Taki zamknięty umysł.

                                    A po co Ty właściwie analizujesz moja osobę zamiast moje słowa??
                                    Szczerze mówiąc guzik mnie interesuje jak Ty mnie postrzegasz smile

                                    > Wiem, wiem, zaraz powiesz, że to kolejna etykietka po "toksynce".

                                    Nie przesadzaj , nie pamietam juz o tym smile
                                    • olamazur Re: dziecko jest jak walizka 20.09.07, 22:22
                                      > A no czepiam się bo nie lubie jak ktoś palnie cos bez
                                      > zastanowienia

                                      To nie było bez zastanowienia. Tak sobie z góry założyłaś, bo
                                      uznałaś, że skoro jest to niezgodne z Twoimi przekonaniami czy
                                      intuicją, to musi być chlapnięte bezmyślnie. Wysokie masz mniemanie
                                      o sobie ;-D No cóż, pudło, czy jak Ty to tam mówisz - nietrafne.
                                      Teorię walizki mam przedyskutowaną od dawna i nie w teorii (jak by
                                      to modelowo mogło być), lecz na rzeczywistym materiale (przykładach
                                      z życia ludzi w różnym wieku, głównie terapeutyzowanych dorosłych,
                                      ale nie tylko - znajomi, rodzina, dzieci, zwierzenia). W skrócie
                                      rzecz ujmując, najpierw były setki przykładów z życia wziętych,
                                      metafora walizki później.
                • owocoskala Re: dziecko jest jak walizka 19.09.07, 19:25
                  wyjechała za granicę i właściwie zapomniała o
                  > rodzicach a sytuacja zdrowotna i finansowa starych rodziców
                  bardzo
                  > nieciekawa. Jestem przekonana że do walizki wkładali bardzo dużo,
                  > ale niestety nie bardzo jest z niej co wyjąć.'
                  "Jesteś przekonana" ale nie wiesz naprawdę jacy byli dla niej.
                  Czasami rodzice diameralnie różnie traktuja nawet dwoje swoich
                  dzieci i naprawdę trudno tu coś z boku oceniać.
                  > Drugi przykład nie ma co właściwie pisać - był straszny
                  > łobuziak /matka się załamywała/ a wyrósł na sympatycznego,
                  ciepłego
                  > i zaradnego mężczyznę, dba o swoja rodzinkę i o samotna matkę.
                  Ale matka go nie odrzuciła więc teoria walizki tu własnie działa
                  tyle że to skutki dobroci z opóźnionym zapłonem smile
                  Miałam taką znajoma. Córka była dla niej bardzo niedobra kiedy
                  matka zachorowała na śmiertelna chorobę - nie chciała jej myć bo
                  się brzydziła (musiał to robić brat), zresztą kradła jej pieniądze
                  (i nie tylko jej jak się chwaliła). Matka dawała jej wszystko
                  materialne co mogła, ale nie siedziała z nią gdy była chora i nie
                  spieszyła się do domu. Nie było podobno między nimi więzi,
                  zwierzania się itd. Zostało to wszystko wytknięte matce w czasie
                  choroby.
                  Ja myśle że z empatią częsciowo się rodzimy a częściowo trzeba się
                  jej nauczyć. Jeśli ja np. idąc z córką zbieram z chodnika ślimaki
                  po deszczu żeby ich nikt nie nadepnął to jak myślisz moja córka
                  będzie szanować świat przyrody?
    • srebrnarybka Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 18.09.07, 19:14
      Z tej relacji nie wynika, jak matka Kammela traktowała go w
      dzieciństwie. Zakładasz, że nie miała czasu, a może było odwrotnie?
      Może był rozpieszczonym oczkiem w głowie, jedynakiem mamusi, która
      nie miała normalne rodziny i w ten sposób rekompensowała sobie
      pustkę emocjonalną, a diecko przyzwyczaiło się, że to ono jest
      najważniejsze na świecie i matkę może olewać? A poza tym zakładasz,
      że wychowujesz dziecko i robisz dla niego różne rzeczy tylko
      dlatego, że liczysz na odpłatę. Obawiam się, że to nie jest trwały
      fundament. Dziecko powinno być nauczone zasad moralnych, a nie
      spłacać dług wobec matki.
      • bemari Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 19.09.07, 18:04
        Dokładnie - miłość bez dyscypliny i wymagań bywa szkodliwa.Syn
        znajomej dostał od niej wszystko - także nadmiar wolności, zero
        obowiązków i poczucie bycia cudem.Dziś wykorzystuje wrednie matkę i
        żonę.Pracować nie lubi, ale potrzeby ma duże.Ich obowiązkiem jest na
        te potrzeby zarobić.Wdzięczność i empatia to dla niego terminy z
        innej planety.
    • camel_3d i co z tego?? 19.09.07, 09:32
      skad wiecie jaka ona byla matka????

      sa dwie mozliwosci:
      a. kammel jest totalnym egoista
      b. matka dala mu przyklad milosci rodzinnej.


      znam taka sytuacje z autopsji.
      • olamazur Re: i co z tego?? 19.09.07, 10:18
        > znam taka sytuacje z autopsji.

        Jeśli masz na myśli swoją sąsiadkę, to to jednak nie jest autopsja.
        A jeśli masz na myśli własne doświadczenie, to może się podzielisz
        opisem choćby skrótowym?
        • camel_3d Re: i co z tego?? 19.09.07, 10:41

          > Jeśli masz na myśli swoją sąsiadkę, to to jednak nie jest autopsja.
          > A jeśli masz na myśli własne doświadczenie, to może się podzielisz
          > opisem choćby skrótowym?


          mam ny mysli moja sytuacje. matka olala nas kiedy ja mialem 2 lata, moj brat 3 a
          moje siostra 13. Zwiala z innym gosciem.

          (tu nastepuje sporo roznych wydarzen)

          30 lat sie nie odzywala, nie dawala znaku zycia i wogole nie inetersowala, nawet
          nie wiedzialem do konca jak wyglada. Nagle dowiedziala sie ze mnie sie dobrze
          powodzi itp. po czym dostalem wezwanie do sadu o alimenty. To tak pokrotce...
          Na szczecie sad odrzucil wniosek.


          PS. Nie wiem jak to bylo u Kammela w domu.
          • olamazur Re: i co z tego?? 19.09.07, 10:54
            Aha. Sytuacja oczywista.
            Szczerze mówiąc zasugerowałam się, że inne doświadczenie masz na
            myśli, takie zaskakujące (że rodzice byli super, a dziecko się
            wyrodziło). Ciekawe, czy ktoś zna taki przypadek, oczywiście z
            _autopsji_, bo o matce Kammela to nic nie wiadomo.
            • camel_3d Re: i co z tego?? 19.09.07, 12:03
              > bo o matce Kammela to nic nie wiadomo.

              no wlasnie...ale za to Super Express juz zdazyl faceta blotem obrzucic... No
              ale oni z tego wlasnie zyja.

              A co do mojej sytuacji. Sosiedzi mojej matki tez uwazali , ze jest sympatyczna,
              mila i wogole...
              • olamazur Re: i co z tego?? 19.09.07, 12:45
                > A co do mojej sytuacji. Sosiedzi mojej matki tez uwazali , ze
                > jest sympatyczna, mila i wogole...

                Pewnie dla nich była.
                A jak już jesteś taki skłonny do zwierzeń smile, to może jeszcze
                zaspokoisz moją ciekawość w takiej sprawie: co rodzice Twojej mamy
                wrzucili do jej walizki...
                • camel_3d Re: i co z tego?? 19.09.07, 12:50

                  > zaspokoisz moją ciekawość w takiej sprawie: co rodzice Twojej mamy
                  > wrzucili do jej walizki...

                  kurcze..wiesz, ze nie wiem...
                  dziadek byl przy kasie i jako jedyna w miescie, mogla sobie w latach 70
                  pozwolic na ciuchy z usa. wiem ze byla bardzo rozpieszczona (taka ukochana
                  coreczka tatusia). Ale powiem szczerze, ze nie wiem dokladnie, bo dziadka tez
                  tak srednio znalem.... Byl bardzo dumnym i dosc nieosiagalnym czlowiekiem... i
                  chyba za bardzo nie lubil dzieci.. Stara, bardzo tradycyjna szlachtasmile
              • owocoskala Re: i co z tego?? 19.09.07, 14:47
                > A co do mojej sytuacji. Sosiedzi mojej matki tez uwazali , ze
                jest sympatyczna,
                > mila i wogole...
                A do mojego ojca na imieniny dzwoniło po 40 osób.... Ciekawe czy by
                dzwonili jakby choć raz potraktował ich jak mnie czy mamę...
                • camel_3d Re: i co z tego?? 19.09.07, 16:40

                  > A do mojego ojca na imieniny dzwoniło po 40 osób.... Ciekawe czy by
                  > dzwonili jakby choć raz potraktował ich jak mnie czy mamę...


                  czasam tak jest, ze ludzei sa milsi dla obcych niz dla wlasnej rodziny...
    • camel_3d pudelek..jako zrodlo informacji... 19.09.07, 12:05
      no ludzie.. nie osmieszajcie sie.. pudelek to moze i zrodlo informacji dla ludzi
      na poziomie dody..lub ..pudelka..
    • cynta Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 20.09.07, 02:11
      Wszystkiego nie przeczytalam ale prawie... Goscia o ktorym jest artykul nie znam
      (jamais couchais avec) bo od lat mieszkam za granica... natomiast watek
      teoretyczny jest bardzo interesujacy. Podziele sie z wami moimi spostrzezeniami,
      moze sie komus przydadza.... Teorie walizki ja przedstawiam w formie teori
      plecaka, my go pakujemy a dzieciak wyciaga co mu jest potrzebne lub nic nie
      wyciaga lub tylko to co inni wrzucili zaleznie od genotypu :o) potem z tym
      plecakiem wyrusza w swiat i tyle ma do dyspozycji co w nim jest.... Kiedys
      wierzylam ze dziecko mozna wychowac na wiele sposobow, teraz, kiedy 3 z moich
      corek sa prawie dorosle wiem ze genetyka to to co je tworzy a to co my wkladamy
      to tylko rozwoj zakodowanych cech lub jego brak ale z g...a bicza nie ukrecisz..
      Co do wybaczania rodzicom to dla mnie jest to ostateczny dowod doroslosci. Z
      reguly ci co nie potrafia wybaczyc na czas zaluje kiedy jest juz za pozno...
      Czyz ten reporter nigdy nie pomyslal ze to kim jest teraz jest ZAWSZE jakos tam
      zasluga rodzicow? chocby genetyczna? to co czesto odbieramy negatywnie jest
      duzym przyczynkiem do naszego charakteru. Nie musi mamusi utrzymywac co ja
      osobiscie uwazam ze absurdalne wymaganie ale moglby okazac jej wdziecznosc za to
      ze istnieje jezeli za nic wiecej sie nie da... i odwiedzic ja czasami
      • owocoskala Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 20.09.07, 08:02
        > Co do wybaczania rodzicom to dla mnie jest to ostateczny dowod
        doroslosci. Z
        > reguly ci co nie potrafia wybaczyc na czas zaluje kiedy jest juz
        za pozno...
        > Czyz ten reporter nigdy nie pomyslal ze to kim jest teraz jest
        ZAWSZE jakos tam
        > zasluga rodzicow? chocby genetyczna? to co czesto odbieramy
        negatywnie jest
        > duzym przyczynkiem do naszego charakteru. Nie musi mamusi
        utrzymywac co ja
        > osobiscie uwazam ze absurdalne wymaganie ale moglby okazac jej
        wdziecznosc za t
        > o
        > ze istnieje jezeli za nic wiecej sie nie da... i odwiedzic ja
        czasami
        Twoja wypowiedź jest tylko potwierdzeniem tego że trudno kogoś
        oceniać jak nie jest się w podobnej sytuacji. Jest sorry....
        naiwna. Zrozum, dorosłe dzieci nie chcą mieć kontaktów z rodzicami
        np dlatego bo nie chcą być znów ranione lub by im się przypominały
        traumatyczne sytuacje, a dla toksycznego rodzica nigdy nie jest na
        to za późno by jeszcze dołożyć, nie zmieni się. Zazwyczaj na stare
        lata ludzie zmieniają się jeszcze na gorsze.
        Nie musi mamusi utrzymywac co ja
        > osobiscie uwazam ze absurdalne wymaganie ale moglby okazac jej
        wdziecznosc za t
        > o
        > ze istnieje
        ???? smile Ja uważam że dziecko wcześniej utrzymywane moze na stare
        lata wspomóc nawet złego rodzica nie kontaktując się z nim jeśli
        rzeczywiście kiepsko żyje, ale wdzieczność za jego istnienie to
        jakaś wydumana figura retoryczna. Wdzięczność za geny? A to zasługa
        rodzica jakie ma geny?
      • olamazur Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 20.09.07, 08:26
        Hej, cynta. Zgadzam się z Tobą w 100% smile
        • mama303 Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 20.09.07, 14:26
          olamazur napisała:

          > Hej, cynta. Zgadzam się z Tobą w 100% smile

          Zdziwiona jestem smile
      • owocoskala A odnośnie tego prezentera 20.09.07, 12:35
        > Czyz ten reporter nigdy nie pomyslal ze to kim jest teraz jest
        ZAWSZE jakos tam
        > zasluga rodzicow?
        Naprawdę zostawmy w spokoju tą konkretną osobe. Nie interesuję się
        tym panem, wiem tylko że wyjątkowo udziela się w kampaniach
        prospołecznych i wiem także przypadkiem że jego menagerem jest jego
        własny ojciec, więc pewnie ma ma z nim wyjątkowo bliskie relacje,
        zapewne lepsze niż przeciętnie między synem a ojcem. Stwierdzenia
        że generalnie ma gdzieś rodziców na podstawie notki w jakims
        pudelku sa niedorzeczne. Dajmy mu spokój. Ciekawsza i w lepszym
        tonie jest dyskusja ogólna która się wywiązała.
        • cynta Re: A odnośnie tego prezentera 20.09.07, 12:49
          hummmm... to wyglada jeszcze gorzej: czyzby reprezentowal poglady tatusia swoim
          zachowaniem? czyli tatus byl aja a mamusia beeee? moze dlatego ze w jakims tam
          momencie przestala lubic tatusia?? anyway... masz racje przyklad o tyle tylko
          istotny ze wywolal ciekawa dyskusje. Czego mozna rodzicowi nie wybaczyc cale
          zycie? nie-kochania, prania mozgu, szantazu emocjonalnego, oszustw? czego
          jeszcze? poza oczywistymi przykladami tego za co sie idzie prosto do pierdla...
          co musialby zrobic aby wybaczyc? przeprosic? To tutaj jest chyba wazne natomiast
          ja uwazam ze dorosli ludzie nie maja zadnego obowiazku utrzymywania sie
          nawzajem, w jedna i w druga strone i dlatego wymaganie tego jest dla mnie
          absurdalne, moga to robic ale nie musza. O ile wieksza przyjemnosc sprawia
          ludziom pomaganie innym kiedy nie musza....
          • owocoskala Re: A odnośnie tego prezentera 20.09.07, 13:21
            > ja uwazam ze dorosli ludzie nie maja zadnego obowiazku
            utrzymywania sie
            > nawzajem, w jedna i w druga strone i dlatego wymaganie tego jest
            dla mnie
            > absurdalne, moga to robic ale nie musza.
            W Polskim prawie są takie obowiązki, o czym juz pisano.
            Widzisz, tu sie kłania teoria walizki choć jasne że nie mozna
            traktować tego dosłownie. Ale jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Nie chcę
            się tu wywewnętrzniać ani wchodzić w szczególy, ale np ja nie
            dostałam od ojca nic dobrego prócz pieniędzy. Nie obchodziły go
            nigdy np. moje uczucia (oględnie mówiąc) więc mnie jego zupełnie
            nie obchodzą jego, za to gdyby zaszła potrzeba i nie miałby na
            życie możliwe że mógłby liczyc na dotacje. Mam koleżanke która nie
            utrzymuje żadnych kontaktów z ojcem który zostawił jej matkę bo nie
            chciała aborcji. Nie miał czasu na dzieci, chciał kariery. Teraz
            nie wie, że ma wnuczke. Nigdy nie miał innego potomstwa i później
            juz bardzo chciał kontaktów córką kiedy dorosła. Jak akurat sie
            spotkają przypadkiem to nawet rozmawiają. Czasami myślę że to zbyt
            okrutna kara że on nie wie o wnuczce, ale czy mam prawo osądzać
            przyjaciółkę?
        • mama303 Re: A odnośnie tego prezentera 20.09.07, 14:24
          owocoskala napisała:


          > Naprawdę zostawmy w spokoju tą konkretną osobe. Nie interesuję się
          > tym panem, wiem tylko że wyjątkowo udziela się w kampaniach
          > prospołecznych i wiem także przypadkiem że jego menagerem jest
          jego
          > własny ojciec, więc pewnie ma ma z nim wyjątkowo bliskie relacje,
          > zapewne lepsze niż przeciętnie między synem a ojcem.

          Nie trafione, dzisiaj usłyszałam,że wystawił tez tatusia.
          • owocoskala Re: A odnośnie tego prezentera 20.09.07, 15:01

            > Nie trafione, dzisiaj usłyszałam,że wystawił tez tatusia.
            ? Dwa tygodnie temu wypowiadał się w imieniu syna.
            A wiesz, ja widziałam zdjęcie Demi Moor z kubkiem z podpisem że
            pije własny mocz dla zdrowia.... Może dokopiemy jej i porozmawiamy
            o tym jaka jest obrzydliwa? big_grin Obejrzyjcie sobie film "Paparazzi",
            przejaskawiony ale jakże jasno pokazuje mechanizmy brukowej
            prasy...
            • mama303 Re: A odnośnie tego prezentera 20.09.07, 16:23
              owocoskala napisała:

              > A wiesz, ja widziałam zdjęcie Demi Moor z kubkiem z podpisem że
              > pije własny mocz dla zdrowia....
              A niech pije.... to jej sprawa, nie krzywdzi tym nikogo, to inna
              kategoria.
              Ja wolę nie oceniac ani Kamela ani jego matki ani ojca bo nic nie
              wiem na ten temat a jedynie drażni mnie w tym kontekście sugestia że
              napewno matka Kamela jest sanma sobie winna bo.... teoria walizki
              • owocoskala Re: A odnośnie tego prezentera 21.09.07, 10:07
                jedynie drażni mnie w tym kontekście sugestia że
                > napewno matka Kamela jest sanma sobie winna bo.... teoria walizki
                Wiesz to tylko teoria, choć sporo psychologów ją promuje. Podobno
                co prawda co 100 osoba to psychopata niezdolny do uczuc i empatii
                bez względu na wychowanie.
                Jesli napisze tu osoba : "miałem cudowną czuła, kochajaca matke i
                mądrego ojca który uczył mnie świata i... nie zamierzam się z nimi
                kontaktować ani pomagać im gdy zniedołężnieją" - zmienię zdanie smile
                • mama303 Re: A odnośnie tego prezentera 21.09.07, 10:49
                  owocoskala napisała:

                  > Jesli napisze tu osoba : "miałem cudowną czuła, kochajaca matke i
                  > mądrego ojca który uczył mnie świata i... nie zamierzam się z nimi
                  > kontaktować ani pomagać im gdy zniedołężnieją" - zmienię zdanie smile

                  Sa różne inne odcienie: np moja matka może nie była idealna, miała
                  swoje wady...... itd itp ale to zawsze matka i nie zostawiłbym jej w
                  potrzebie.
                  albo np moja matka nie była zbyt dobra matką ale wiem że życie jej
                  nie oszczędzało więc w potrzebie jej nie zostawię.
                  A niektórzy poprsostu zapominają o tym, że mieli czułą kochajacą
                  matke i madrego ojca bo sa zajeci czym innym.
                  Życie bywa szare a nie tylko czarne lub białe.
                  • owocoskala Re: A odnośnie tego prezentera 21.09.07, 13:26
                    > Sa różne inne odcienie: np moja matka może nie była idealna,
                    miała
                    > swoje wady...... itd itp ale to zawsze matka i nie zostawiłbym
                    jej w
                    > potrzebie.
                    Pewnie, w sumie ideałow nie ma, ale jak tu ktos powyżej napisał
                    dziecko rodzi się zaprogramowane na kochanie rodziców, naprawdę
                    duzo potrafi wybaczyć i rodzic naprawdę musi mu nieźle napsuć krwi
                    by się od niego dziecko odsunęło. Przynajmniej takie są moje
                    odczucia i doświadczenia. W moim przekonaniu relacje dziecko -
                    rodzic nigdy nie stają się symetryczne i rodzic zawsze ma przewagę.
                    Traktowanie rodzica ma cholendarny wpływ o tym jak dziecko samo
                    siebie postrzega. W drugą strone to tak nie działa. Mam nadzieje że
                    będę o tym pamiętać kiedy moja córka będzie już dorosła....
                    • mama303 Re: A odnośnie tego prezentera 21.09.07, 14:10
                      owocoskala napisała:

                      > rodzic naprawdę musi mu nieźle napsuć krwi
                      > by się od niego dziecko odsunęło.

                      Niby logiczne i tak powinno być ale nie jest... dzieci odsuwaja sie
                      także od swoich rodziców wchodzac w tak zwaną prozę swojego życia
                      szczególnie mieszkając daleko.
    • shamsa a superexpress to źródło prawdy objawionej... 21.09.07, 15:49

    • green_land Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 23.09.07, 12:24
      Super Expres? Czy to nie czasem gazeta na poziomie Faktu, która w
      zeszłym sezonie ogórkowym cpdziennie zamieszczała relację o
      wielorybie w Wiśle??? I to ma być źródło wiadomości?
      Co takiego - prócz niezdrowej sensacji - jest w tym arykuliku?

      O każdym można w ten sposób napisać.
      Coś mi tu Kurskim zalatuje...

      Nie bronię Kammela, niezbyt go lubię, ale może zanim kogoś
      ukrzyżujemy, sprawdzimy jak jest naprawdę?
      • olamazur Re: Znany prezenter odplaca mamie za wychowanie 24.09.07, 09:16
        > Nie bronię Kammela, niezbyt go lubię, ale może zanim kogoś
        > ukrzyżujemy, sprawdzimy jak jest naprawdę?

        Sprawdzić to się chyba nie da smile Ale wczoraj w Tańcu z Gwiazdami
        ów prezenter powiedział coś tam o ukochanej babci. Czyli jakieś
        uczucia rodzinne przejawia, nie takie z niego monstrum smile
    • sir.vimes A skąd wiesz 30.09.07, 15:24
      jak wyglądało życie tej osoby?

      W artykule nie ma ani słowa o tym , ze jakoby matka Kamela nie poświęcała mu
      czasu. Napisano tam jedynie, że wychowywała go samotnie.
      • mapi9 Re: A skąd wiesz 30.09.07, 22:54
        dobrze przeczytałam? Że jego matka ma 30 tyś długu? Na co ona brała?
        I kto jej dał skoro ma 800 zł na życie
        • mapi9 Re: A skąd wiesz 30.09.07, 23:11
          a menadżerem Kamela był jego ojciec.Ojciec niby ich zostawił,a Kamel
          się z nim trzymał, a matkę olewał.Ciekawe co ona zrobiła?
          • sir.vimes Wychowała dziecko i je utrzymywała 04.10.07, 09:29
            to na pewno zrobiła.

            Często dzieci "uciekaja" do tego bardziej egzotycznego, bo nieobecnego rodzica -
            szukaja w nim "romantyczności", przygody, potwierdzenia, że nie są zwyczajnym
            dzieckiem z rozbitej rodziny tylko świadkiem dramatu jak z Szekspira. I żebrają
            o jego miłość - bo miłość "codziennego" rodzica jest szara , codzienna i pewna.
            Nie trzeba o nia zabiegać.

            Zazwyczaj to przechodzi.
            Kamelowi możliwe , że nie przeszło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka