Dodaj do ulubionych

Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić?

05.11.07, 22:01
Mam nadzieję, że przeczyta to jakiś rodzic mający kontakt z ludźmi w moim
wieku (18 lat, ostatnia klasa LO). Nie wspominając problemów związanych z
najważniejszym rokiem w naszym życiu i ciągłym wyścigiem szczurów o lepsze
wykształcenie mam również problem z rodzicami i byłbym bardzo wdzięczny, gdyby
ktoś mi cokolwiek poradził.
Otóż po zdaniu matury i dostaniu się na wymarzone studia chciałbym wyjechać do
pracy za granicę na ok.3 miesiące, aby zarobić trochę pieniędzy na start w
prawdziwym dorosłym życiu. Chciałbym wyprowadzić się z domu, wynająć
mieszkanie i zamieszkać razem z moją ukochaną, z którą jestem już kilka lat.
Mimo iż moi rodzice oswoili się już chyba z tym, że synek im dorósł, to nie
chcą nawet słyszeć o takim pomyśle. A moim zdaniem to idealna sposobność, aby
się usamodzielnić i stanąć powoli "na swoim". Tym bardziej, że posiadamy
mieszkanie z którego nie korzystamy, więc o wiele łatwiej stawiać pierwsze
kroki we własnym mieszkaniu niż w wynajmowanym. Nie mówiąc już o kosztach. Moi
rodzice nie chcą jednak nawet zacząć rozmawiać o moim wyjeździe, czy o
rozpoczęciu samodzielnego życia. Każda wzmianka o tym kończy się krzykiem. Jak
mogę im przedstawić to, co chciałbym zrobić, tak aby zaczęli nad tym myśleć?
Jak mógłbym wpłynąć na rozpoczęcie rozmów. Jak mam trafić do nich?
Prosiłbym o wypowiedź zarówno popleczników jak i przeciwników mojego planu. Z
góry dziękuję i czekam na odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 05.11.07, 22:27
      Wszystko zalezy, niestety, od pieniedzy i Twojej zalezności od
      rodziców. Jesli zdolasz sie samodzielnie utrzymać - po prostu sie
      wyprowadź. Jestes dorosly, a doroslość polega na tym, ze robimy to,
      co uwazamy za słuszne i dobre, a nie to, co rodzice uwazaja za
      sluszne i dobre.
      Natomiast nie możesz wymagać, niestety, aby rodzice utrzymywali Cie,
      na warunkach, ktore im sie nie podobają.
      Moim zdaniem Twój plan jest OK, ale nie znam Ciebie, nie znam
      dziewczyny.
      • lplonka Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 06.11.07, 01:05
        Znając siebie z czasu, gdy miałem lat 18 - trudno byłoby mi zaakceptować twój
        plan smile))

        Naprawdę będziesz się w stanie sam utrzymać? Jeśli tak to wiele zmienia ale i
        tak by mi się to nie podobało. Może bym się zgodził ale na pewno kręciłbym
        nosem. Trochę za wcześnie. Tak sądzę.
        --
        Pozdrawiam i życzę pomyślności
        Lehó
        www.boost.i15.eu/przedpokoj
        • nangaparbat3 Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 06.11.07, 20:31
          Nie ma powodu sam sie utrzymywac - jesli studiuje w trybie dziennym, rodzice
          maja obowiazek łozyc, nie jestem tylko pewna czy do 24 czy 26 r.ż.
          Mozna ich pozwać o alimenty - mnie sie takie rozwiazanie nie podoba, ale prawo
          jak najbardziej dopuszcza.
          Trzeba rozmawiać, rozmawiac, i zarobic chociaż część tego, co potrzebne, by sie
          samodzielnie utrzymać. Najlepiej zarobić na całość, ale zeby tak było, trzeba
          coś umieć.
    • cynta Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 06.11.07, 02:23
      A w czym jest problem? w pieniadzach czy w blogoslawienstwie? Jezeli bedziesz
      studiowal rodzice musza ci placic, chocby alimenty i mozesz ich o to zasadzic do
      sadu, nie polecam ale jest to rozwiazanie...A jestescie pewni ze nie bedziecie
      cpac i chlac caly czas??? ja w tym wieku mieszkalam przez moment sama, oj!! pod
      koniec miesiaca zylismy ze sprzedanych butelek... tego chcesz??
      • a.nancy Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 06.11.07, 08:43
        trzy miesiace to nie tak znowu duzo, nawet jakby pili przez ten czas wink
        ja bym sie zgodzila - na razie na wyjazd. na zamieszkanie osobno - warunkowo,
        zaleznie od efektow tego wyjazdu.
        sth6: czy masz "na oku" jakas prace, czy chcesz jechac w ciemno? bo jesli w
        ciemno, to jest niebezpieczenstwo, ze nie znajdziesz pracy (albo ta, ktora
        znajdzie ledwie pozwoli ci utrzymac sie za granica) - i spedzisz dlugie wakacje
        na koszt rodzicow...
        • sylwiawkk Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 06.11.07, 09:24
          czesc a ja sądze że jesteś jednak dojrzały już na samodzielność i
          problem polega w nadopiekuńczych rodzicach którzy nie mogą sie
          pogodzić że zostaną sami, ale musisz im wytłumaczyć że nawet jesli
          sie wyprowadzisz to nie stracą cie na zawsze że bedziesz często
          przyjeżdżał i dasz sobie rade bez nich później ci coś jeszcze
          opowiem bo musze zaprowadzić córke do szkoły
    • triss_merigold6 Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 06.11.07, 09:21
      Kwestia kasy i trybu studiów. Do zagwarantowanej, pewnej pracy za
      granicę na 3 miesiące mógłbys jechać, spoko ale nie ryzykowałabym
      angażowania się w pełnoetatowe zatrudnienie na I roku studiów. Z
      pracy dorywczej trudno byłoby się wam utrzymać a wspolne zachody
      słońca są ekstra dopóki jest pełna lodówka i opłacony czynsz.
      Generalnie uważam, że wspólne mieszkanie w wieku 18-19 lat to za
      wcześnie. Nie ze względu na seks tylko ze względu na zbyt wczesne
      angażowanie się w dorosłe obowiązki. Człowieku szkoda Twojej
      młodości. Na studiach poznaje się nowych ludzi, baluje, są nowe
      towarzystwa etc. i pakowanie się w układ niemal małżeński to kula u
      nogi. Licealne związki bardzo często w czasach studenckich się
      rozpadają, bo ludzie poznają fajniejszych partnerów, taki life.

      Żeby nie było - piszę z własnego doświadczenia, zamieszkałam z
      chłopakiem tuż po I roku studiów, miałam na głowie dom, psa, prace
      dorywcze, problemy organizacyjne życia codziennego i kwasy faceta o
      studenckie towarzystwo.
      • srebrnarybka Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 06.11.07, 14:46
        za granicę pojechać warto na pewno, jeśli tylko załatwisz tak, że
        nie szukają Cię, ale będziesz miał pracę. Zawsze trochę zarobisz i
        poznasz świata, a rodzicom nic do tego - jesteś dorosły i możesz
        jechać, dokąd chcesz, byle nie za ich pieniądze. Co do wspólnego
        mieszkania z dziewczyną - sprawa jest bardziej skomplikowana, ale
        masz rok na to by przemyśleć.
    • sylwiawkk Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 06.11.07, 14:40
      witam znowu.u mnie była troche inna sytuacja mój mąż miał 27 jak sie
      wyprowadziliśmy, mieliśmy wtedy już 2.5 letnią córcie i jego rodzice
      długo nie mogli sie pogodzić z tym że zostali sami no i że
      zabraliśmy [jak to określili]ich wnuczke. ale jak przyjechaliśmy do
      nich na świeta [mieszkamy za granicą wiec czeste wizyty odpadają]to
      byli już spokojni o nas i jakoś życie samo sie ułożyło choć nie tak
      jak trzeba bo niecały rok po naszym wyjeździe umarł mój teść i
      teściowa została sama a mieli sie razem cieszyć emeryturą a teraz 19
      listopada minie 2 lata odkąd teściowa jest sama i radzi sobie
      doskonale na świeta przyjeżdża do nas na 3 tygodnie. musisz
      powiedzieć rodzicom że to że sie wyprowadfzasz nie oznacza że cie
      wiecej nie zobaczą .
    • olamazur Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 06.11.07, 15:31
      Taka anegdota mi się przypomniała, żydowska chyba. Syn mówi do ojca:
      - Chyba czas się wyprowadzić z domu. Jestem już dorosły, pracuję,
      stać mnie na to... Myślę, że już czas. Jak myślisz ojcze?
      A ojciec na to:
      - Nie. Moim zdaniem jeszcze nie czas.
      No i syn został w domu. Minęło kilka lat i znów przyszedł syn do
      ojca:
      - Chyba czas się wyprowadzić z domu. Jestem już dorosły, pracuję,
      stać mnie na to... Myślę, że już czas. Jak myślisz ojcze?
      A ojciec na to:
      - Nie. Moim zdaniem jeszcze nie czas.
      No i syn został w domu. Znów minęło kilka lat i po raz kolejny
      przyszedł syn do ojca:
      - Ojcze, właśnie się wyprowadzam.
      A ojciec na to:
      - Oczywiście.
    • dropser Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 06.11.07, 15:39
      Daj im do przeczytania książkę p.Ewy Woydyłło "My rodzice dorosłych
      dzieci" Lektura obowiązkowa.
    • burza4 Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 06.11.07, 15:45
      dorośli ludzie nie oglądają się na zgodę rodziców, chyba że są od
      nich zależni. Chcesz jechać? zarób na bilet i jedź. Różnica polega
      właśnie na tym, że dzieciaki szukają patentu jak zakręcić starymi
      tak żeby się zgodzili, a dorośli INFORUJĄ o swojej decyzji i robią
      to co uznają za słuszne nie oglądając się na "krzyki".

      byłam niewiele starsza, kiedy wyjechałam do pracy za granicę na parę
      miesięcy, mając w głowie szkolną angielszczyznę (czyli zero
      konwersacji) tudzież oszałamiającą kwotę 100 funtów (które w
      ówczesnej Polsce umożliwiłyby przeżycie pół roku, w Londynie -
      wystarczyłyby na tydzień). Dało mi to bardzo wiele w sensie
      doświadczenia w radzeniu sobie z dorosłymi problemami, o praktycznej
      nauce języka nie wspominając. Procentuje to na całe życie.

      natomiast co do wspólnego mieszkania - też uważam, że to za
      wcześnie. Przede wszystkim mam wrażenie, że chcecie się pobawić w
      dom, i macie uroczą wizję jak to miło będzie usiąść sobie na kanapie
      i obejrzeć film bez krępującego obstrzału spojrzeń rodziców, że już
      za późno na wizyty. Tymczasem proza życia skutecznie przytłacza tą
      skądinąd, romantyczną wizję. Codzienność składa się z prania
      skarpetek, gotowania obiadów i robienia zakupów, zarabiania na dom i
      nauki. Śmiem wątpić, czy ty i twoja dziewczyna palicie się do
      wzięcia sobie na głowę setki dodatkowych obowiązków, bo to tym
      głównie, a nie przytulaniem będziecie się zajmować "na swoim".

      piszesz o mieszkaniu - pytanie czy jest twoje(jej), czy rodziców? i
      co to znaczy, że "nie korzystacie" - stoi puste, czy jest
      wynajmowane? dodatkowe zastrzeżenie - praca przez 3 miesiące raczej
      nie da ci takich kokosów, żeby spokojnie się utrzymać do następnych
      wakacji. Na rachunki domowe potrzeba min. 500 zł miesięcznie,
      kolejne min. 500-700 zł to jedzenie. Chciałoby się przy tym iść od
      czasu do czasu do kina, klubu czy wyskoczyć na weekend za miasto.
      Ile będziesz w stanie zarobić na część etatu, jednocześnie studiując?

      jeśli masz realne podstawy, żeby sądzić że dasz sobie radę, a
      mieszkanie jest twoje to zgoda rodziców do niczego nie jest ci
      potrzebna.

    • sion2 Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 06.11.07, 17:54
      Wiesz nie wiem czy ci pomogę ale wedlug mnie sprawa nie jest jasna.
      ja tez zamieszkalam sama tzn. razem z trzema kolezankami w naszym
      starym mieszkaniu gdy bylam nawet mlodsza od ciebie po juz klasie
      maturalnej. Moi rodzice mi zaufali bo wiedzieli ze nie jestem z tych
      co zrobia balange w domu a towarzycho zarzyga klatke schodowa.
      Zastanow sie czym jest dla ciebie doroslosc? czy tylko "wolnoscią"? -
      jesli tak to wybacz ale dorosly jeszcze nie jestes. Dorosly
      czlowiek jest przede wszystkim dojrzaly emocjonalnie i spolecznie,
      niewazne ile ma lat, w dzisiejszym swiecie chlopcy niestety pozniej
      dojrzewaja do odpowiedzialnosci. Doroslosc to nie tylko "decyduję o
      sobie" ale także "biorę pełną odpowiedzialnosc za swoje życie,
      czyny". mam teraz 32 lata, dla ciebie jestem stara smile, jednak
      doskonale pamietam swoj sposob spostrzegania swiata w wieku 18 lat.
      oczywiscie ze jestes dojrzalszy niz jak miales lat 16 ale przyrzekam
      ci, że w wieku 24 lat będziesz sie dziwil swojemu mysleniu w wieku
      18 lat.
      ze wzgledow praktycznych moim zdaniem pierwsze 2 a czasem 3 lata
      studiow nie są dobrym pomyslem na samodzielnosc w mieszkaniu
      w ogole samodzielnosc zyciowa to jest cos co powinno sie pojawiac
      etapami a nie na hop siup, pa mamo, pa tato jestem dorosly

      nikt ci nie kaze podporzadkowywac sie rodzicom w kazdym szczegole
      zycia ale ty masz nie juz 18 lat ale DOPIERO i nie szkoda ci
      mlodosci twojej, nie szkoda ci ze inni beda bawic sie a ty zarabiac,
      inni beda miec tylko nauke na glowie a ty rachunki do zaplacenia? no
      bo skoro dorosly jestes to powinienes placic za swoje utrzymanie

      a juz pomysl zamieszkania na stale z dziewczyna w wieku 18 lat....
      oj, nie, nie
      zdziwisz sie ile potrzeba sily charakteru i dojrzalosci zyciowej aby
      z kims wspolnie dzielic mieszkanie, z grupa kolegow to co innego al
      dziewczyna, a jesli bedzie dziecko - co zrobisz? wierzysz w
      niezawodnosc prezerwatyw?

      ja ci polecam wykonanie skoku w doroslosc najwczesniej za 2 lata,
      ale jak znam zycie nie posluchasz.... a wiesz dlaczego? bo cecha
      niedojrzalosci jest m.in. przekonanie że "ja, pan życia swego" mam
      zawsze rację i wiem lepiej od... starych
      czlowiek dojrzaly zas ocenia argumenty, waży slowa i opinie, wie o
      tym, że są ludzie mądrzejsi od niego, zwlaszcza jesli problem znaja
      z autopsji

      ps. ja swoja samodzielnosc zakonczylam pod koniec 1 semestru na 1
      roku studiow gdyz ilosc egazminow, stres i niedogodnosci
      samodzielnego utrzymywania sie doprowadzily mnie na skraj zalamania
      nerwowego.... doroslam w wieku lat 22
    • sir.vimes Pieniądze 06.11.07, 18:26
      Z czego będziecie zyć?
      Z oszczędności po pracy wakacyjnej?
      Wyprowadziłam sie z domu w podobnym wieku i zaręczam ci, ze bywa cieżko a samą
      miłością i obecnością ukochanej wyżyć ciężko.

      Jedno z was raczej będzie musiało zdecydować się na studia zaoczne - wtedy
      łatwiej znaleźć pracę za sensowne pieniądze.
      Dochody typu 500 zet z koreopetycji na 100% nie wystarczą na życie - nawet jeśli
      czynsz jest niski.

      Oczywiście, rodzice pewnie będą wam pomagać - ale im wygodniej jest mieć cię w
      domu i wiedzieć , ze np. zjadłeś normalny obiad niż wyobrażać sobie, że
      siedzicie cały dzień o chińskiej zupce i kanapkach.

      jeżeli umiecie wymy ślic sensowne źródło zarobków - prezedstacie razem swój
      pomysł rodzicom jeszcze raz, na spokojnie.

      Oczywiście - jeżeli nie możesz wytrzymać w domu bo masz jakieś cieżkie układy -
      warto zaryzykować i wynieść się bez specjalnego prosznia o pozwolenie. Najwyżej
      wrócisz z podkulonym ogonkiemwink tylko wtedy rodzice będą mieli pełne prawo
      powiedzieć - "a nie mówiliśmy"...

      • sir.vimes Związek 06.11.07, 18:34
        Poza tym rodzicom na pewno trudno jest traktować związek 18 latków na poważnie.

        I wy tez musicie być naprawdę pewnie, ze ze sobą wytrzymacie choć kawałek czasu.

        Bo mieszkanie należy tylko do jednej osoby - czy może nawet do rodziców (nie
        piszesz czyje jest). Zastanów się czy po miesiącu nie usłyszysz (lub sam nie
        będziesz mieć ochoty powiedzieć) - "wyprowadzaj się!!!".
        Z jednej strony może słusznie tu kilka osób napisało, ze dorosły człowiek nie
        prosi o pozwolenie, ale szczerze mówiąc podoba mi się , że bierzecie zdanie
        rodziców pod uwagę.
        natomiast co do wyjazdu - jeżeli chcesz to jedź. Przecież nie wyjeżdżasz na
        zawsze. 3 mesiące mina szybko, a moze rodzice przekonają sie , ze naprawdę
        jestes dorosły, sami dorosna do mysli o tojej wyprowadzce i uda sie to załatwić
        "pokojowo"?
    • olamazur Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 07.11.07, 12:24
      Miałam 20 lat (niewiele więcej niż Ty, założycielu wątku), gdy
      postanowiłam, że w wakacje pojadę do Londynu, i powiedziałam o tym
      rodzicom. Oczywiście zaprotestowali, ale ja nie brałam pod uwagę
      zmiany decyzji. Nie oczekiwałam od nich pieniędzy ani pozwolenia, co
      nie znaczy, że miałam gdzieś ich zdanie - chętnie z nimi o tym
      rozmawiałam, mówiłam co planuję, jak to będzie wyglądało,
      uspokajałam itp.
      Zdałam sesję w terminach zerówkowych, 31 maja byłam już po sesji (po
      I roku studiów), w czerwcu szłam do pracy na 10 godzin dziennie (od
      6 rano do 16 byłam w pracy). Pracowałam też w weekendy wcześniej, w
      czasie roku akademickiego i oszczędzałam. Kupiłam za swoje pieniądze
      bilet w dwie strony na autokar i 100 funtów. Rodzice na kilka dni
      przed wyjazdem dali mi 500 zł i 100 marek - widzieli już, że nic
      mnie zatrzyma i zaczęli mnie wpierać tudzież podziwiać.
      W Londynie spędziłam 3 miesiące. Było wspaniale smile

      Jaka z tego nauka dla Ciebie, założycielu wątku? Ano taka jak z tego
      żydowskiego dowcipu, który przytoczyłam gdzieś wyżej. Jak ktoś jest
      dojrzały, to jest - i wyprowadza się z domu. Uwagi rodziców mają się
      do tego nijak. Nie istnieje wtedy coś takiego jak "problem
      rodziców". Ja takiego problemu nie czułam w ogóle, choć moi rodzice
      byli przeciwni wyjazdowi. To był ich problem, nie mój. (Nie mylić z
      olewaniem rodziców, ja moich nie olewałam w tej kwestii, o wszystkim
      wiedzieli, o wszystko mogli zapytać).
      Pozdrawiam smile
      • kanga_roo Re: Jestem nastolatkiem. Może mi ktoś poradzić? 07.11.07, 13:15
        jak już pisała triss, szkoda marnować studia na pracę zarobkową
        (stałą, nie wakacyjną). natomiast jeśli chodzi o mieszkanie, to
        rozwiązanie jest proste - jedź studiować do innego miasta smile na
        ogół bardziej docenia sie rodzinny domek, kiedy odwiedza się go z
        rzadka. a i rodzice bardziej kochający jakby big_grinDD
    • triss_merigold6 Gdybym miała córkę 07.11.07, 13:25
      Z innej perspektywy: gdybym miała córkę to szczerze odradzałabym jej
      zamieszkanie z chłopakiem tuż po maturze i pakowanie się we
      wszystkie uciążliwości dnia codziennego. W gary, pranie, zakupy,
      sprzątanie etc. Krótko mówiąc w relację ze wszystkimi minusami
      małzeństwa.
      Aha, osiemnastolatku: kto posiada mieszkanie? Tylko nie pisz, że
      jest wasze, bo to kit. Może być albo Twoje albo panny. Jesli panny
      to ryzykujesz, że jak jej się znudzi to Ci spakuje graty i wystawi
      za drzwi. Jesli Twoje - ryzykuje ona.
      • karola1008 Re: Gdybym miała córkę 07.11.07, 17:07
        Weż pod uwagę to, co Triss napisała Ci o mieszkaniu z dziewczyną już
        na studiach. Bo ona ma rację-będziesz poznawał nowych ludzi, a
        zwiazki licealne często się rozpadają-to fakt.
        Co do samego wyjazdu, to zastanów się-czy zdołasz pogodzić naukę i
        pracę? Weź pod uwagę wybrany kierunek i tryb studiowania. No i
        wreszcie-kto ma finansować wyjazd, Ty czy rodzice? Moim zdaniem
        rodzice mogą odmówić wykładania jakiś ekstra pieniędzy. Czym innym
        jest ich obowiązek utrzymywania Cię na studiach, czym innym-
        finansowanie Twojego wyjazdu za granicę, który nie jest konieczny. A
        może spróbujesz popracować w kraju, zarobić trochę, postudiować i
        potem wycjchać?
        Od razu zaznaczam, nie mam dziecka w Twoim wieku, ale problem
        poruszony przez Ciebie wydal mi sie ciekawy. No i fajnie, że nie
        piszesz w tonie: toksyczne zgredy, nie dają kasy, a ja się na świat
        nie prosiłem, to skoro już mnie zrobili , to powinni itp. Bardzo
        serdecznie Cię pozdrawiam.
      • nangaparbat3 Re: Gdybym miała córkę 07.11.07, 18:18
        triss_merigold6 napisała:

        > Z innej perspektywy: gdybym miała córkę to szczerze odradzałabym jej
        > zamieszkanie z chłopakiem tuż po maturze i pakowanie się we
        > wszystkie uciążliwości dnia codziennego. W gary, pranie, zakupy,
        > sprzątanie etc. Krótko mówiąc w relację ze wszystkimi minusami
        > małzeństwa.
        Triss, no wybacz - a osiemnastolatka mieszkajaca z rodzicami to juz nie gotuje,
        nie sprząta, nie pierze?
        I przyjemniej robić to wszystko "na swoim", podejmować decyzje, a nie byc
        podkuchenna u mamusi.
        • burza4 Re: Gdybym miała córkę 07.11.07, 20:46

          > Triss, no wybacz - a osiemnastolatka mieszkajaca z rodzicami to
          juz nie gotuje, nie sprząta, nie pierze?

          no szczerze mówiąc - z obserwacji okolicznej młodzieży wynika, że
          raczej nie.

          > I przyjemniej robić to wszystko "na swoim", podejmować decyzje, a
          nie byc> podkuchenna u mamusi.

          a cóż tu jest niby przyjemnieszego? przecież WSZYSTKO spadnie na
          nią, u mamusi w najlepszym razie pomaga - tu ma nie dorywcze
          zajęcia, a prowadzenie całego domu. Podkuchenna biedaczka
          koncentruje się zazwyczaj na nauce, szczególnie przed maturą i jej
          pomoc w domu jest mocno ograniczona.

          podejmowanie decyzji i ponoszenie ich konsekwencji wcale nie jest aż
          tak kapitalne w tym wieku. Naturalnie najpierw jest zachłyśnięcie
          się swobodą i możliwościami. Tylko jak się nóżka omsknie, to gorzej.
          Jak trwoga - to do mamusi. Młodzi ludzie popełniają mnóstwo błędów,
          łatwiej je skorygować mając ich na oku, bo często liczy się szybkość
          reakcji.

          dodatkowo - pozwolenie nastolatkom na wspólne mieszkanie podraża
          koszty rodziny, bo rzadko kto z dorywczej pracy jest w stanie się
          utrzymać. Dodatkowo - odpada dochód z mieszkania, które można
          wynajmować i mieć dodatkowego tysiaka.
    • krwawakornelia nie bardzo rozumiem o co chodzi twoim rodzicom. 07.11.07, 17:50
      U nas jast tak ze po maturze to my decydowalismy co ze soba robimy.
      Moja siostra zamieszkala w internacie jak miala 15.
      Moj brat wyprowadzil sie zaraz po maturze. Ja probowalam studiowac w
      rodzinnym miejscu ale po pierwszym roku tez wyjehalam za granice.
      Moj maz wyjechal z domu za granice jak mial skonczone 18 i mature
      zrobil w terminie eksternistycznie w polsce.

      Ozywiscie po 18 praktycznie sami sie utrzymywalismy. Moze z wyjatkiem
      brata, ktoremu troche finansowo pomagal ojciec.
    • harrypotter Rozbierz sie i pokaz im ze nie jestes dzieckiem 09.11.07, 21:39
      A jak tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka