Dodaj do ulubionych

Jak dlugo?

02.10.03, 11:18
Boje sie ze moze wasz rozzloscic, albo rozsmieszyc moje pytanie, ale musze
je zadac, a wy jestescie jedynym dostepnym mi zrodlem informacji, ktoremu
moge zaufac. Otoz Agata dzis konczy 9 miesiecy. Od dwu tygodni raczkuje. A
to jak same wiecie oznacza ze wszystko co w zasiegu reki... No i ja od tych
dwu tygodni nie wyrabiam. Kiedy nie byla jeszcze taka mobilna, moglam
odkurzyc albo isc do kibelka. Teraz odpada. Wkladam ja na chwile do
krzeselka i ciagne za soba...Nie jem, kiedy ona nie je, pranie wieszam z nia
na reku. Spuszczona z oka zrzuca na siebie wszystko co tylko dosiegnie.
Blagam, oswieccie mnie, kiedy dzieci traca zainteresowanie robieniem demolki
i w miare rozumieja ze do zabawy sa zabawki, a jak mama mowi, ze nie wolno,
to nie wolno? Czy to kiedys wogole nastapi? Czy kolejne lata zycia spedze na
dywanie lapiac moja corke, i kierujac ja w druga strone, z czego ona jest
baaaaaaardzo niezadowolona? Kiedy byla malutka i plakala calymi dniami,
bylam chyba mniej wykonczona. Wiem, powiecie ze za duzo chce, ale ja tak
bardzo zazdroszcze mojemu mezowi, ze moze sobie zniknac na caly dzien w
pracy...
Napiszcie, kiedy i czy jakas nadzieja?...
Marta
Obserwuj wątek
    • anna.michal Re: Jak dlugo? 02.10.03, 11:59
      Musisz uzbroić się w cierpliwość, bo jeszcze trochę to potrwa.
      Mój Michał ma 17 miesięcy, od 7 miesięcy chodzi i jest go wszędzie pełno.
      A robienie demolki to ulubione zajęcie.
      Obiad robimy razem, pranie wieszamy razem - uwielbia wyciągać pranie z pralki
      do miski. Dolne szuflady są albo puste, albo ich zawartość nie ucierpi w razie
      bliskiego kontaktu. Ostatnio opanował otwieranie szaf i co jakiś czas usiłuje
      się do nich dobrać mimo zakazu.
      A najlepszą zabawą jest wchodzenie na stołki i próba dalszej wspinaczki.

      Widzisz więc, że dużo przed Tobą.
      Ja też mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni.

      Pozdrawiam

      Ania
    • aniask_mama Re: Jak dlugo? 02.10.03, 12:15
      Postaw się w jej sytuacji: gdybyś to Ty nagle mogła dosięgnąć interesujących
      Cię rzeczy, które jeszcze niedawno mogłaś ogarniać jedynie wzrokiem? Ona się
      najzupełnie normalnie zachowuje.
      Jeśli moge coś poradzić: kiedy mój koleś przechodził ten etap moje mieszkanie
      przestało być ładnie urządzone a zaczęło być funkcjonalne - rzeczy, którymi nie
      chciałam, by się bawił pozamykane w zabezpieczonych szafkach, kwiaty wysoko,
      żadnych obrusów czy serwetek itp itd. W zasięgu jego wzroku było to, co
      bezpieczne. No i zawsze ze mną jako "pomocnik" -szło wolniej, ale grunt, że
      szło.
    • mama.ali Re: Jak dlugo? 02.10.03, 12:33
      Moim zdaniem każde dziecko jest inne, wiec nie przewidzimy czy mały „da Ci żyć”
      za parę tygodni, miesięcy czy lat. Generalnie jest taka teoria, że dziecko
      naprzemiennie przechodzi okresy spokojne i burzliwe.
      Od siebie radziła bym Ci uzbroić się w cierpliwość – w dużej dawce!
      Mam 3,5 letnia córkę. Po wakacjach do mojego M4 wrócił tylko 1 dywan, reszty
      nadal szkoda. Szuflady na dole nadal przeznaczone są do jej użytku, ściany w 2
      pokojach pomalowałam w wakacje (własnoręcznie, bo patrzeć nie mogłam) a jedna
      już przyozdobiona długopisem i odciskami raczek i ust malowanych kremem!
      Wielką prawdą jest, że urządzenie DOMU DLA DZIECKA daje matce więcej swobody i
      mniej niepotrzebnych stresów.
    • ani_st Re: Jak dlugo? 02.10.03, 13:23
      o, ja mysle ze jeszcze baaardzo dlugo. Moj syn odkad zaczal sie samodzielnie
      poruszac jest nie do upilnowania, niestety....
      Choc ma 2 lata nadal w dolnych szufladach trzymamy rzeczy tylko te ktore moze
      poniszczyc tzn. stare gazety, itp. Bardzo czesto nasz dom wyglada jak
      pobojowisko. Na spacerze jest nielepiej - maly nie chce jezdzic w wozku, wiec
      On biega a ja za nim. I tak sobie biegamy w domu, na podworku, w sklepie, u
      znajomych, ale mam nadzieje ze ze pare lat Mu to przejdzie...
      Pozdrawiam
      A.
    • mama_wiktora Re: Jak dlugo? 02.10.03, 14:24
      Zależy od dziecka jak widzisz. Przemeblowanie mieszkania, nieustanne
      pilnowanie, albo przynajmniej próby (często bezowocne) zainteresowania dziecka
      jakąś zabawą na dłużej, to jedyne dostępne rozwiązania (poza związaniem,
      zakneblowaniem i zamknięciem w szafiesmile ale zakładam że tych nie chcesz
      stosować).
      Wiktor ma już 22 miesiące, zajmuje się sobą, bawi ładnie zabawkami, ale wciąż
      jeszcze czasem przy chwili mojej nieuwagi potrafi wysmarować się moim tuszem do
      rzęs, wysypać wszystkie kulki Nesquicka, wetrzeć sobie sudocrem w nową bluzę,
      potargać cały papier śniadaniowy, spakować pół domu pod wózek, no i tysiąc
      innych rzeczy, a naprawdę stale ktoś przy nim jest. Tu trzeba mieć tonę
      poczucia humoru i aparat fotograficznysmile
      Czego życzę z całego serca
      Gosia
      ps. to jest naprawdę cudowny okres w życiu dziecka, wiem że dla ciebie męczący,
      ale jeśli olejesz trochę innych spraw i zobaczysz jaką frajdę twojej małej
      sprawia odkrywanie świata, to jakoś przetrwacie
      • evee1 Re: Jak dlugo? 02.10.03, 15:17
        Ach, a zabawa papierem toaletowym, albo rwanie chusteczek higienicznych
        na strzepy!! To ci dopiero uciecha!
        • ani_st Re: Jak dlugo? 02.10.03, 15:19
          moj wlasnie pomalowal siebie farbkami takimi do malowania szyb!!!!!!!!!!
          A.
    • judytak Re: Jak dlugo? 03.10.03, 10:22
      Tak długo, póki wewnętrznie, tak w duchu nie pogodzisz się z sytuacją.
      Zakazów powinno być mało, ale te absolutnie konieczne i zawsze egzekwowane (u
      mnie taka lista, to kontakty (nawet zaślepione), kuchenka, telewizor (pilot
      też), komórka, i schody, póki się nie nauczy spokojnie wchodzić i schodzić. No
      i noże i nożyczki.)
      Zresztą, małe dzieci są zazwyczaj towarzyskie i chcą być tam, gdzie mama, więc
      w miarę łatwo je przypilnować. Zawsze można zamknąć drzwi jak jesteście razem w
      łazience, w kuchni, i wtedy chociaż widzisz, co robi. A dla mnie takie dziesięć
      minut spokoju w łazience jest warte tej jednej rolki papieru toaletowego...
      Do zabawy nie tylko zabawki są. Z punktu widzenia dziecka wszystko jest do
      zabawy. A ty i tak nie kupisz tyle zabawek, żeby to wystarczało. A taki dla
      przykładu papier toaletowy, to ciekawy będzie powiedzmy pięć razy, a potem już
      raczej będzie z tym spokój, może sobie spokojnie stać na miejscu...
      Pozdrawiam
      Judyta
    • malgos1975 Re: Jak dlugo? 03.10.03, 10:45
      moja mała uwielbia wywalać z szuflad wszysko. Na początku
      przycianła paluszki, ale jej nie zabraniałam chcesz to
      otwieraj. Nauczyła się co robić żeby nie bolały paluszki
      i dalej wyciąga. Moja rada - wyjmij z szafek rzeczy
      którymi moze zrobić sobie krzywdę i pozwól na zabawę
      skoro sprawia przyjemność. Ja tak robię, a mała ma
      radochę. Uwielbia też gazety rwać na kawałki, ale tego
      jej zabraniam, czemu ? zjada kawałeczki papieru. Pierwszy
      raz jak się zorientowałam co się dzieje to zjadła mi
      całąstronę z notesu z numerani telefonów. Teraz wiem, że
      nie mogę dać gazety. Jedna pozwalam czasem jej na to, ale
      tylko wtedy jak siedzę przy niej i pilnuję, bo po co
      omawiać dziecku przyjemności. Życie i tak jest pełne
      zakazów i obowiązków, więc niech ma teraz trochę luzu.
      pozdrawiam mama i Julka
    • martaj7 Re: Jak dlugo? 03.10.03, 11:35
      Dziewczyny!
      Dzieki za wasze listy. Ja wiem przeciez, ze nie dostane zadnej stuprocentowej
      odpowiedzi. Troche sie na poczatku wkurzalam, bo dopiero co urzadzilismy dom.
      No ale zaraz potem powidzialam sobie, ze przeciez ten dom kupilismy wlasnie
      dla niej. I choc wciaz nie moge patrzec na ogolocone polki, na ktorych z takim
      pietyzmem pol roku wybieralam swieczniki, lampki, kwiatki, zdjecia itp, to
      daje na luz. Wczoraj razem bawilysmy sie kasetami wideo, maja takie ladne
      kolorowe okladki, i tak fajnie halasuja jak sie nimi wali o podloge.
      Wiem, ze wszystkie to przeszlyscie, jak miliony przed nami, i mimo ze nie jest
      latwiej, to swiadomosc, ze nic nie poradze.
      Jakkolwiek, pozdrawiam Was i wasze lobuzy.
      Marta
      • e.beata Re: Jak dlugo? 12.11.03, 12:20
        A kiedy chcesz córkę poinformować, że od dzisiaj kasetami o podłogę nie
        rzucamy, bo się niszczą? wink)
        • umargos Re: Jak dlugo? 12.11.03, 12:36
          Cóż na razie i tak nie zrozumie...jak jakieś zniszczy, będą to tzw. koszty
          własne, te najcenniejsze nie leżą w zasięgu łapek. A wiem, że zakazany owoc
          kusi najbardziej, to co trudno dostać, dosięgnąć ma urok największy, więc
          myśle, że kiedy dojdzie do etapu rzucania już straci dla nich
          zainteresowanie :o)))) A póki co są tylko obgrozione tekturowe opakowania i
          jakoś mnie to nie martwi. Pozwalam na dostęp do wszystkiego do czego mogę bez
          ryzyka dla niej i możliwie nieszkodliwie dla naszego stanu posiadania.
          Pozostałe rzeczy są natychmiast odbierane i dziecko stanowczo jest przesadzane
          w inne miejsce, nawet jeżeli robię to po raz 30 tego samego dnia, to i tak
          wydaje mi się to normalne.
          Pozdrawiam
          Ula
        • martaj7 Re: Jak dlugo? 12.11.03, 15:22
          No nie bede jej informowac, bo zapomnialam napisac, ze kasety ze srodka
          wyjelam, zostaly tylko plastykowe opakowania...
          M
    • mamaizyimoniki Re: Jak dlugo? 09.11.03, 21:06
      Nie rozumiem problemu...
      Przecież wystarczy zabezpieczyć szafki przed otwieraniem ich przez dziecko,
      usunąc wszystko z najniższych półek i z wszystkich miejsc dostępnych juz dla
      dziecka. Demolka??? Nie wiem, co miałabym innego ci poradzić?! Czekać z
      założonymi rękami aż dziecko pozrzuca sobie na głowę wazony i talerze???
      Przeraża mnie bezsilnośc co niektórych rodziców, którzy do tego zadają
      beznadziejne pytania...
      Nie możesz odkurzyć? To siedź w brudzie, bo masz Dziecko - Demolkę.
      Nie możesz iść do kibelka? Trudno; sa pieluchy dla dorosłych; bo masz Dziecko -
      Demolkę.

      Moja córka też właśnie uczy się chodzić i jakoś nie mam takich problemów.
      Pozabezpieczałam szafki, pozdejmowałam wszystko z mebli, co było w zasięgu jej
      łapek, pozakładałam ochraniacze na kanty mebli, żadnych obrusów, doniczek na
      podłodze itp.

      Forum jest jedynym źródłem informacji dla ciebie w takiej kwestii??? A głowę
      masz?


      Violetta, mama dwóch dziewczynek (4-letniej i 1-norocznej)
      • sasha3 Re: Jak dlugo? 10.11.03, 00:52
        Mamo Izy i Moniki, po co od razu z taką złością???

        Forum jest od tego, żeby po prostu pożalić się. Sama nie masz żadnych problemów
        z dziećmi? A może dla innych one byłyby śmieszne?

        A w kwestii zasadniczej: ja rozumiem autorkę wątku. Sama ze zgrozą patrzyłam na
        swoje wychuchane mieszkanie zamienione na czas bliżej nieokreślony w teren
        przyjazny małemu człowieczkowi. Kwiatki na parapetach, czego nie znoszę,
        szuflady i szafki powiązane sznurkiem, piękne czarne komody obwiązane grubym
        białym sznurem, gołe półki - zero estetyki i funkcjonalności sad I ja pośrodku
        tego wszystkiego, z zadowoloną miną, bo nie musiałam wreszcie biegać krok w
        krok za synkiem, mogłam posiedzieć sobie w spokoju i nawet książkę poczytać! smile
        Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Ale odetchnęłam, gdy dom wrócił do
        pierwotnego i zamierzonego stanu, a stało się to, gdy synek miał ze 2 lata.
        Teraz znowu mam to samo, ale nie przejmuję się, jeszcze parę miesięcy wink))
      • wieczna-gosia Re: Jak dlugo? 10.11.03, 01:46
        Przeraża mnie bezsilnośc co niektórych rodziców, którzy do tego zadają
        beznadziejne pytania...

        Beznadziejny- to ulubione slowo mojej corki 14 latki. Mam nadzieje ze wyrosnie
        z okreslania tak ludzi.

        Wiesz co Viola? Czy to jakas zorganizowana kampania na rzecz tego by
        poczatkujace matki przestaly sie o rade pytac?
        Juz sie dowiedzialam z innych watkow ze matki skamla. Teraz ze beznadziejne
        pytania. Taka niemila jestes gratis. A zebys mila byla to co zaplacic ci
        trzeba?
        Nie rozumiesz problemu to swietnie gratuluje ze ich nie masz. Ale jakos 5
        innych dziewczyn rozumie ten problem. I daje rady. Co ciekawsze ty tez je
        dalas tylko po wyczerpujacym wstepie z ocenia autorki.
        • sasha3 Do Violetty 10.11.03, 12:21
          A może po prostu czas odpocząć od eDzieckowego forum i dla odmiany pogadać
          gdzie indziej o innych rzeczach? Bo może ta złośliwość i lekceważenie wzięła
          się z przejedzenia tym forum?
          Tak się tylko zastanawiam, bo i mnie ostatnio to dopadło. Gdy stwierdziłam, że
          problemy innych mam są dla mnie głupie i śmieszne i w odpowiedziach nie
          mogłabym powstrzymać się od krytyki, dałam sobie spokój na jakiś czas. Teraz
          wróciłam i jest OK! Znowu lubię tu zaglądać smile))
      • zazulam Re: Jak dlugo? do mamaizyimoniki 10.11.03, 10:40

        > Nie rozumiem problemu...
        Ja za to mam wrażenie, że jesteś "super" mamą bez problemów i z gotowymi
        odpowiedziami na każde pytanie, wątpliwość! Ciekawa jestem, czy już przy
        pierwszym dziecku byłaś taka mądra i miałaś odpowiedź na każde pytanie??? Mam
        dwoje dzieci i przy pierwszym też miałam dużo pytań, wątpliwości i nie miałam
        dostępu do internetu winkani innej osoby gotowej pomóc. Co prawda mieszkanie od
        początku urządzałam z mylą o dzieciach a nie swojej wygodzie, ale to nie znaczy
        żeby Martę tak ostro potraktować. Każdy z nas jest inny i inaczej podchodzi do
        problemów. Nie zawsze masz Mamę gotową pomóc czy też Teściową, która służy
        gotową dobrą radą. Podobnie instynkt macierzyński u niektórych budzi się trochę
        później. Już którąś Twoją wypowiedź czytam z niesmakiem, nie dlatego że jest
        niemądra, ale dlatego, że trąci lekceważeniem... dla innych.
        Ewa mama Uli (prawie 3)i Ani(8 m-cy)
        Ps. Marto, cierpliwości!!! Próbuj spojrzeć na dziecko jego oczami, ubawisz się
        do łez, ono potrafi się zachwycać tak małymi rzeczami i spojrzeć z zachwytem
        choćby na kawałek papieru.
      • martaj7 Re: Jak dlugo? 10.11.03, 13:26
        Wiesz co? Nie ma glupich pytan, sa tylko glupie odpowiedzi.
        I dzieki takim osobom jak ty oduczylam sie zagladac na forum. Strata czasu.
        I szczegolne dzieki za ta rade o pieluchach dla doroslych. Moze faktycznie
        skorzystam. Mam ochote dodac jakas rownie agresywna uwage w odpwiedzi na twoj
        list, ale wrodzona kultura osobista mnie od towgo odwodzi.
        M
      • mama_wiktora Re: Jak dlugo? 12.11.03, 09:24
        ???????????????????????????????????????????
        Szkoda że twoja życzliwość do ludzi nie nadąża nad "mądrością życiową"
      • emonik Re: Jak dlugo? 16.11.03, 18:47
        Brrrr..... Mamaizyimoniki - ale Ty opryskliwe babsko jesteś!!! Brrrr....

        Moje małe ma dopiero 4,5 m-ca a już się zastanawiam, czy nie spakować w pudła
        na 2 lata mojej kolekcji kotów (figurek) zwożonych z całego świata. Inka już
        jest nimi bardzo zainteresowana. Szkoda by było stracić te cudeńka!


        Monika - mama Inki
    • grzalka Re: Jak dlugo?- do Marty 10.11.03, 17:07
      Marta,
      Jest taka opcja w Moje Forum, że można sobie ustawić czyich postów nie chcesz
      widzieć- czasem warto skorzystaćwink. Generalnie jednak to Forum ma to do
      siebie, że z większość ludzi jest życzliwa i daje konstruktywne rady. Takie
      jest przynajmniej moje zdanie.
      Pozdrawiam serdeczniesmile
    • umargos Re: Jak dlugo? 12.11.03, 10:18
      Moje dziecko za tydzień skończy 9 miesięcy. Od 1,5 miesiąca z entuzjazmem
      przemieszcza się po mieszkaniu. Też "demoluje" i poza zabezpieczeniem rzeczy
      potencjalnie niebezpiecznych na reszte jej pozwalam, bo wiem, że ciekawości nie
      powstrzymam. Pozwalam jej nawet na zabawę kabelkami, oczywiście wszystko jest
      co nie musi jest wyłączone z kontaktu, pozostałe są starannie zastawione, a
      kontakty zabezpieczone (mam nadzieję, że w końcu straci zainteresowanie nimi).
      Książki na półce są ciężkie i bardzo ciasno ustawione, jeszcze długo nie
      wyciągnie, płyty kompaktowe zbieram po kilka razy dziennie, bo wyciąga je ze
      stojaka, kasety video też po kilka razy dziennie wkładam do pudełek i odkładam
      na miejsce. Kwiatki wysoko, obrusów żadnych, w kuchni na razie interesuje się
      rzeczami mniej niebezpiecznymi, zresztą tam nie zostawiam jej samej. Jest
      towarzyska i woli być tam gdzie ja, więc rzadko wędruje sama, raczej wszędzie
      leci za mną. Łazienkę zamykam, bo ma jakieś dziwne upodobanie do szczotki
      klozetowej ;o))). Środki czystości wszystkie stoją na wysokiej półce w schowku,
      gdzie zresztą nie włazi, bo boi się odkurzacza. Pod ręką ma zawsze gazety,
      które może drzeć i miąć do woli (z duuużą radością i już nie zjada :o))). Na
      razie da się przeżyć. Choć estetyka ucierpiała :o)))))
      Co do rad mamyizymoniki...to nie ma się czym przejmować. Należy raczej
      współczuć jej córkom, bo jeżeli w warunkach domowych ma równie milutki
      charakter to chyba nie mają najfajniej. Nawet jeżeli ona sobie wyobraża, że tak
      wspaniale sobie radzi z wychowywaniem i wszystkim. To nie bez wpływu
      pozostanie "przykład własny". I niestety jest ryzyko, że wyrosną sfrustrowane
      nastolatki, nie radzące sobie z charakterem mamusi, albo kopie mamy (a wtedy
      biada bliźnim).
      Pozdrawiam
      Ula
      • wieczna-gosia Re: Jak dlugo? 12.11.03, 10:45
        wlasnie wlasnie marta.
        moze wyjsciem jest zrobienie z jednego pokoju kojca wink) i zamkniecie go taka
        barierka na drzwi?
        U nas tak jest w lazience- bo tam jest kuweta. Kota od kuwety odciac nie mozna
        bylo, wiec jest bramka, kot sobie przechodzi gora (nie jest gruby...) a
        dziecko nie wyzera zwirku wink)
        • agalubian Re: Jak dlugo? 14.11.03, 17:02
          He he, nie wyżera żwirku... Kiedy mój szkrab był w tym wieku, przegrodziliśmy
          drzwi kuchni przewróconym krzesłem. Myśmy umieli przejść górą, a mały nie umiał
          dołem smile) A kiedy już mógł się dostać do kuchni, żwirek nie był taki ciekawy.
          Miał za to inne pomysły ścinające z nóg. Kiedy już nieźle biegał, a chciał
          zwrócić moją uwagę, leciał do łazienki z piskiem radości i pakował łapy do
          sedesu. A jaki uśmiech promienny! No i ta niezawodna, błyskawiczna, upragniona
          reakcja mamusi smile)) A niedawno przyłapałam go na podjadaniu kocich chrupek
          Buremu z miski. No i klaruj tu przemądrzałemu trzylatkowi. Na szczęście to nie
          jest stały składnik jadłospisu.
          Myśmy też przemeblowali mieszkanie, kiedy szkrabulec grasował jako odkurzacz.
          Część szuflad była zamknięta, część dostępna (mam kapitalne zdjęcia malucha
          wywalającego całą zawartość mojej półki z ubraniami; cały się na niej mieścił,
          a minę miał naukowca). Kuchnia - jako się rzekło - była zastawiona krzesłem,
          łazienka zamknięta. Obrus ze stołu zniknął na długo; zastąpiliśmy go takim
          niedużym, który był mniejszy od stołu i nie zwisał. Na długo musieliśmy też
          zrezygnować z otwierania okna w naszym pokoju, ponieważ maluch mógłby dostać
          się na parapet po meblach. Krzesła przy stole ustawialiśmy bardzo skrupulatnie
          tak, aby nie można się było po nich nigdzie wdrapać (dwa ciasno wstawione pod
          stół, nie było łatwo je wysunąć, jedno leżało na boku, jedno służyło za
          barierkę w kuchni). No i w sumie mieszkanie zamieniło się w duży i całkiem
          ciekawy wybieg dla malucha, który mógł sobie raczkować, a potem chodzić, i
          niewiele przy tym zniszczył. A co do zabawek - wytłumaczcie mi jak to jest, że
          kupuje się brzdącowi grzechotki, miśki, kolorowe klocki, a i tak najciekawsze
          jest walenie drewnianą łychą w pokrywkę, albo dyndanie kluczykami tatusia?
          Niezła jest też ręczna trzepaczka do ubijania białek.
    • monika.zdz Re: Jak dlugo? 12.11.03, 12:37
      Twoje dziecko ma dopiero 9 miesięcy i dopiero zaczyna działalność. Najbliższe
      lata napewno spędzisz na pilnowaniu jej poczynań,bo tak jest z dziecmi.Trzba
      mieć oczy dookoła głowy.Poczatkowo można sobie gadać ,że "nie wolno" ,można
      sobie tłumaczyć to i tak nie odnosi skutku bo dziecko i tak chce zrobić to
      czego nie wolno.Będzie otwierać szafy,wyrzucać z niej ubrania,zrzucać ksiązki z
      półki i pyty CD,zniszczy pilota od telewizora,aparat fotograficzny oraz setkę
      innych rzeczy,spróbuje włożyć palce do kontaktu ,spadnie na glowę z łożka
      tysiąc razy i będzie odmawiać konsekwentnie jakiejkolwiek współpracy zwiazanej
      z jedzeniem,mycie i ubieraniem.Jeżeli więc zamierzasz nie jeść bo ona nie je
      oraz wieszać pranie z dzieckiem na ręku wykończysz się niebawem.Jeżeli nie
      dajesz sobie rady to kup kojec (ja jestem mu przeciwna,ale jest to jakieś
      wyjście),bo córka dopiero się rozkręca.Poza tym są żłobki i przedszkola i
      lepiej oddać dziecko do żłobka niż być wiecznie zmęczoną i sfrustrowana matką,
      która zazdrości mężowi codziennej ucieczki do pracy.
    • marudzik Re: Jak dlugo? 12.11.03, 14:32
      Ja chciałabym Martę pocieszyć. Mam 21 mies. bardzo ruchliwą i psotną córeczkę,
      która w dodatku bardzo wcześnie zaczęła raczkować i chodzić. To prawda co
      wszyscy piszą, że to dopiero początek „demolki” w domu, ale właśnie ten
      początek dla niektórych jest najgorszy. Z jednej strony dlatego, że to szok dla
      matki, mieszkanie nie przygotowane na poczynania raczkującego dziecka, z
      drugiej - dziecko jeszcze mało ostrożne i naprawdę może sobie zrobić krzywdę.
      Ja przypominam sobie właśnie kilka takich najcięższych, ale krótkich okresów,
      kiedy nie mogłam dziecka spuścić z oka nawet na chwilę. Pierwszy to początek
      przemieszczania się, kiedy dziecko zapominało się, i waliło główką o parkiet
      albo gorzej o coś bardziej niebezpiecznego. Szybko nauczyło się kontrolować i
      ciągły nadzór stał się zbędny. Potem raczkowanie, podciąganie się, chodzenie,
      wspinanie na stołki, również dziecko szybko nauczyło się czego można się
      złapać, a czego nie, z czego łatwo spaść itp., a ja miałam wtedy czas na
      usunięcie rzeczy chwiejnych i niebezpiecznych.
      Po takich ciężkich okresach następuje chwila względnego spokoju, po czym
      dziecko zdobywa kolejną „niebezpieczną” umiejętność. Ja także uczę się do czego
      aktualnie jest zdolne moje dziecko i próbuję sobie z tym poradzić, tzn.
      przystosować co się da w mieszkaniu oraz dostosować swoje zachowanie i
      czujność. I mimo że mam „dziecko-demolkę”, robię razem z nim pranie,
      sprzątanie, ostatnio nawet gotowanie i jest dużo lepiej niż w tych właśnie
      najcięższych momentach, kiedy faktycznie nic nie mogę zrobić. Bo z jednej
      strony dziecko ma coraz większe możliwości, więcej potrafi spsocić, z drugiej
      potrafi też skupić uwagę, zainteresować się czymś i zająć na dłuższą chwilę,
      można go „włączyć do pomocy” powiedzmy przy wkładaniu ubrań do pralki.
      Oczywiście są rzeczy, których nadal nie mogę robić z dzieckiem, np. sprzątać
      szafki ze szkłem czy ważnymi dokumentami (a przydałoby się rozpakować jeszcze
      kartony z przeprowadzki, która miała miejsce jakieś pół roku temu...). Cały
      czas muszę mieć oczy dookoła głowy, ale to jest już zupełnie co innego.
      Pomysł wiecznej-gosi z pokojem-kojcem jest bardzo dobry, jeśli ktoś ma taką
      możliwość. Moje dziecko ma od niedawna własny pokój tylko z łóżeczkiem,
      materacem i zabawkami w pudłach, który jest traktowany jak kojec gdy np. biorę
      prysznic. Dziecko tam się nie nudzi i spokojnie pobawi się samo kilkanaście
      minut. Tylko przypuszczam, że nie każde dziecko zaakceptuje takie nawet
      chwilowe „uwięzienie”.
      Też jestem mamą, która momentami nie mogła nawet wyjść do toalety, ale to się
      szybko zmieni, zobaczysz. Mam nadzieję, że pocieszyłam choć trochę...
      Marudzik
      • martaj7 Re: Jak dlugo? 12.11.03, 15:33
        Dziewczyny, dzieki jescze raz. Juz jest lepiej, tzn. plac boju przygotowany, a
        Agata wlasnie zaczyna chodzic... Mysle ze troche przesadzilam, no jestem
        pedantka jesli chodzi o czystosc, i rzeczy na swoim miejscu... ale juz
        wrzucilam luz. Kojec odpada, probowalam, Agata nie daje sie zamknac w klatce.
        Tak wiec do 20.00 mam plac zabaw, a jak mam ochote na mily wieczor przy
        swiecach, to pedem wyciagam ze schowka wszystkie moje ukochane bibeloty i
        swiece. Wiecie, zanim zadalam moje "beznadzejne pytanie" "skamlac" o
        odpowiedz, to zabezpieczenia juz byly dawno zainstalowane. I plotki na
        schodach i obicia rogow itp, ale to byl sam poczatek i nie wiedzialam ze maly
        slodki dzidziek jest zdolny do takich wyczynow. Mialam nadzieje,ze moze
        dzidzia po jakims w miare zdefiniowanym czasie traci zainteresowanie tym,
        czego nie powinna ruszac. Mieszkamy sami w Rotterdamie, nie ma babci pod reka,
        a wszyscy znajomi to ludzie bezdzietni, ich zdaniem za mlodzi. Jak zobaczyli
        nasz plac boju to decyzje o macierzynstwo-ojcostwie odlozyli na duuuuuuuuuzo
        pozniej...
        Dzieki raz jeszcze.
        Czy wyszlam na az taka niedorajde?
        M.
        • agalubian Re: Jak dlugo? 14.11.03, 17:19
          To oni wychodzą na niedorajdy. Zdecydują się na dzieci koło czterdziestki czy
          jak? A forum i czat eDziecka chyba jest po to, żeby można było z kimś pogadać,
          a nie zostać zbesztanym przez osobę, która wyraźnie leczy kompleksy.
        • aga_rn Re: Jak dlugo? 14.11.03, 18:12
          Marta, nie wyszlas wcale na niedorajde, przygotuj sie jeszcze na ladnych pare
          miesiecy (lub lat) wlazenia, zagladania gdzie nie trzeba, wspinania, itp. I
          jak juz bedziesz myslala ze wszystko masz zabezpieczone, to Cie dziecie nieraz
          zaskoczy.
          Moje dzieci tez byly takie wszedobylskie, na dodatek szybkie (na syna wciaz
          musze bardzo uwazac bo ma 2.2 lala), potrafily rozpracowac niektore
          zabezpieczenia (np. nakladki na klamki ), na dodatek mialy fantazje jezeli
          chodzi o wykorzystywanie zabawek niezgodnie z instrukcja wink (np. jako pomoc
          przy wspinaniu sie na kuchenny blat, szafke, itp.). I tak dalej ...
          Mozna sie przyzwyczaic wink no i grunt to bezpieczenstwo.
          Pozdrowienia z Kanady (tez jestesmy tutaj calkiem sami, bez babc itp. - nie
          jest najgorzej)
          AgaRN
        • wieczna-gosia Re: Jak dlugo? 17.11.03, 15:30
          na jaka niedorajde wink))
          Dzidzie maja nieomylny instynkt czego ruszac sie nie powinno i to wlasnie sie
          rusza wink) to dowodzi inteligencji "czworecznych" (kto pamieta z jakiej to
          ksiazki?)
          Nasze dziecko tez kojcow nie uzywalo (zadne). Nie martw sie, kiedys to
          opanujesz wink)) albo wyluzujesz sie na tyle, ze nagle okaze sie ze przy dziecku
          mozna kapiel z pienka sobie urzadzic a nie na 5 minut pod prysznic wskoczyc wink)
        • mama_wiktora Re: Jak dlugo? 27.11.03, 13:57
          Coś ty?? Violą się nie przejmuj, ona zawsze taka życzliwasmile


          Gosia
    • bazylea1 Re: Jak dlugo? 15.11.03, 21:36
      hej! mój mały ma 8 m-cy i od miesiaca raczkuje, mam to samo. usunęłam
      niebezpieczne przedmioty z zasiegu jego rączek no i cały czas musze mieć go na
      oku. postawiłam kosze z zabawkami nisko i on czasem do nich dociera, wyciąga
      sobie zabawki i się bawi. jak leci na korytarz lizać buty to zamykam drzwi.
      czasem wsadzam go do kojca ale on długo tam nie wytrzymuje, np tyle zebym
      odcedziła makaron wink bo jak nie wsadzę to plącze mi sie miedzy nogami. do
      łazienki, jak idę na dłuzej niż minutę, biorę go ze sobą. ale nie mam z tym
      problemu, jestem bardzo dumna z mojego malucha i po stokroć wolę to niż jego
      nieustające wycie które trwało do 6 m-ca.
    • agab51 Re: Jak dlugo? 17.11.03, 15:20
      cześć marto! chyba cię nie pocieszę. moja córcia gdy była w wieku twojego smyka
      też chciała poznawać świat a my jej nie przeszkadzaliśmy w tym. a wszystko co
      niebezpieczne dla niej -zabezpieczyliśmy, schowaliśmy,co się dało schować,
      resztę zostawiliśmy, łudząc się, że nie zniszczy, nie popsuje lub nie zrobi
      sobie krzywdy. tyle, że wtedy to była istnym aniołkiem.
      a teraz ma rok i 7 miesięcy, biega po schodach jak szatan, otwiera wszystkie
      drzwi, łazi po meblach (najfajniej na stole!), przenosi sobie krzesło kuchenne
      i z niego już może wszędzie się dostać. chyba najbardziej w tej chwili boję się
      o akwarium (120 litrów), już raz przyłapałam ją na tym, że uwiesiła się na
      krawędzi szyby! poza tym uwielbia sprawdzać, co mama gotuje (dosłownie zagląda
      w garnki)i czy płyta grzejna jest nagrzana. szczerze mówiąc już nienadążam za
      jej pomysłowością, i nic już wyżej nie mogę ustawić. jedyne, jak mi się
      wydaje, co mogę w tej chwili zrobić, to dalej pozwalać jej eksperymentować,
      oczywiście nie spuszczając jej z oczu. i tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć.

      a tak nawiasem mówiąc, to mała jest podobna do męża. teściowa opowiadała mi,
      jakie mąż ze swoim młodszym bratem robili cuda, m.in.: odsunęli łóżko, wykuli
      dziurę w ścianie w miejscu gdzie jest komin,potem zastawili ją łóżkiem, a w
      mieszkaniu cały czas dym i swąd spalenizny( pamiętacie film "skarb"?
      zainspirował ichsmile)))). albo: zniknął kaktus z ogromnymi kolcami. nie znalazł
      się ani jeden kolec, ani doniczka, ani grudka ziemi. po prostu przepadł. mąż
      był jeszce wtedy mały i nie mógł wynieść go np. na śmietnik. stąd podejrzenie-
      chyba zjadł (!!!???!!!)a zrobienie dynamitu ?! to wg książki, własności teścia.
      i wiele, wiele innych historii, które mrożą mi krew w żyłach. teściowa nigdy
      nie miała
      pewności, że wracając do domu z pracy zastanie go na miejscu.
      pozdrawiam.
      aga
    • ostrowskaanna0606 Re: Jak dlugo? 19.11.03, 21:31
      Mam 11-mies. córke. Wlasnie uczy sie chodzic. Nie wiem jak mi sie to udalo, ale
      nauczylam ja rozumiec zwrot "nie wolno". Kiedy wyciaga raczki do rzeczy
      niedozwolonej mowie ostrym, powaznym i zdecydowanym tonem, ze "nie wolno" .
      Nie krzycze, tylko robie grozna mine. Ona na poczatku zaczyna kwekac i plakac
      ale to trwa tylko jakies 3 do 5 sekund. Po chwili godzi sie z losem i odchodzi
      w innym kierunku. Pozdrawiam. Anka.
    • kasia_jed1 Re: Jak dlugo? 27.11.03, 09:56
      Marto nic sie nie martwsmile jeszcze ok.1,5 roku demolki a potem przy odrobinie
      szczęścia wytłumaczysz małej że nie moze dewastować mieszkaniasmilemoje dziecko
      ma teraz 13 m-cy, chodzić zaczął jak miał ich 10 i od tamtej pory poznikało
      wszystko co btło w zasięgu jego łapek, a czym mógł sobie zrobić krzywdę.
      natomiast w kuchni w dolnych szufladach i szafkach trzymam garnki i
      plastkikowe pojemniki (świetnie sprawdzają sie jako zabawki a są zupełnie
      nieszkodliwe) a także proste przyrządy kuchenne np. łyżka wazowa, tłuczek do
      mięsa, trzepaczka do piany itp. Bezwzględny zakaz dotyczy szafki z koszem na
      śmieci. natomiast jeśli chodzi o łazienkę, to Aleks wie już że tam nie moze
      wchodzić, po prostu trzymam wszystkie chemikalia.
      jedyna rada chyba to cierpliwość i refleks, jakby trzeba było szybko
      interweniowaćsmile
      a przed świętami radzę dobrze zabezpieczyć choinkę (może podwiesić u sufitu,
      zgodnie z tradycją).
      pozdrawiamsmile))
      Kasia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka