ale było fajnie!!! Trafiłam bardzo porządną kwaterę, warunki dobre, spoko z
dzieckiem, właściwie chłopaki cały czas były na powietrzu. Pogodę mieliśmy w
kratkę, ale to lepiej, bo upał by nas wykończył. Małż po dwóch dniach wściku
oraz mojej zdecydowanej reakcji (

)) się przystosował do warunków
ekstremalno-urlopowych i było nadspodziewanie miło. Acha, upał by nas
wykończył, albowiem na noc musieliśmy zamykać szczelnie okna, bo to była
prawdziwa agroturystyka i przez wszelkie otwory wlatywały komary, złośliwe
muchy, pająki, osy oraz takie małe stworzonka polne, nazywane biegaczami, a do
złudzenia przypominające prusaki, dzięki czemu wzbudzały we mnie gwałtowną
dość reakcję

No i inne świństwa też wlatywały. Więc gdy były chłodne noce,
my sobie spokojnie spaliśmy, uprzednio napaliwszy w kozie.
Co do wniosków innej natury, to muszę kupić sobie lepszy strój kąpielowy, bo z
mojego wylatują mi cycki
Mam jeszcze dużo innych wniosków, ale nie będę przynudzać, tylko się pójdę
wymoczyć w wannie, bo tam był tylko prysznic (co zrozumiałe), więc już mi
moczenia brakuje.