Czy jesteście konsekwentne? Ja przynajmniej staram się, przy dwójce małych
łobuziaków inaczej się nie da. Inaczej juz dawno siedziałyby mi na głowie.
Nie zawsze jednak tak jest do końca, czasami zdarza mi się, że rzucam słowa
na wiatr.
Przed chwilą miałam taką sytuację: nie pozwoliłam mojej starszej córeczce
szurać łózeczkiem (wiadomo rysuje sie podłoga i sasiadka na dole). Niestety,
nie zwazajac na moje spokojne uwagi robiła swoje i na dodatek zaczęła wspinać
się jeszcze na to łóżeczko (obserwując mnie kiedy powiem dość. Bedąc u kresu
wytrzymałosci - powiedziałam najspokojniej w świecie (naprawdę!), że jeżeli
jeszcze raz tak zrobi - nie będzie dzisiaj dobranocki. No i zrobila i ma
teraz karę. Co prawda jest jeszcze wczesnie i do dobranocki jeszcze daleko -
troche niefortunny pomysł, ale po prostu tylko to przyszło mi do głowy, wiec
cóz, przepadło. A teraz mam wycie. Ale to jeszcze nic, teraz przyszła i
powiedziała, że już nigdy nie podzieli sie ze mną ciasteczkiem (dzisiaj
kupiła i mi sie trochę dostało)

((( ijeszcze to:"mamo, mamo, zobacz, teraz
moje oczka są smutne, bo chcą bajkę, mój nosek jest smutny, zobacz jaka moja
buzia jest smutna, ja naprawdę tak bardzo chcę bajkę!". I co wy na to? Serce
mnie boli, ale cóż muszę być twarda! Macie inne sposoby na posłuszeństwo? U
mnie tylko to skutkuje.
Mama Oleńki i Inusi.