Dodaj do ulubionych

Konsekwencja

09.10.03, 15:50
Czy jesteście konsekwentne? Ja przynajmniej staram się, przy dwójce małych
łobuziaków inaczej się nie da. Inaczej juz dawno siedziałyby mi na głowie.
Nie zawsze jednak tak jest do końca, czasami zdarza mi się, że rzucam słowa
na wiatr.
Przed chwilą miałam taką sytuację: nie pozwoliłam mojej starszej córeczce
szurać łózeczkiem (wiadomo rysuje sie podłoga i sasiadka na dole). Niestety,
nie zwazajac na moje spokojne uwagi robiła swoje i na dodatek zaczęła wspinać
się jeszcze na to łóżeczko (obserwując mnie kiedy powiem dość. Bedąc u kresu
wytrzymałosci - powiedziałam najspokojniej w świecie (naprawdę!), że jeżeli
jeszcze raz tak zrobi - nie będzie dzisiaj dobranocki. No i zrobila i ma
teraz karę. Co prawda jest jeszcze wczesnie i do dobranocki jeszcze daleko -
troche niefortunny pomysł, ale po prostu tylko to przyszło mi do głowy, wiec
cóz, przepadło. A teraz mam wycie. Ale to jeszcze nic, teraz przyszła i
powiedziała, że już nigdy nie podzieli sie ze mną ciasteczkiem (dzisiaj
kupiła i mi sie trochę dostało)sad((( ijeszcze to:"mamo, mamo, zobacz, teraz
moje oczka są smutne, bo chcą bajkę, mój nosek jest smutny, zobacz jaka moja
buzia jest smutna, ja naprawdę tak bardzo chcę bajkę!". I co wy na to? Serce
mnie boli, ale cóż muszę być twarda! Macie inne sposoby na posłuszeństwo? U
mnie tylko to skutkuje.
Mama Oleńki i Inusi.
Obserwuj wątek
    • agusia029 Re: Konsekwencja 10.10.03, 14:30
      A to są własnie moje córeczki.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8434138
      Mama Oleńki i Inusi.
    • judytak Re: Konsekwencja 10.10.03, 14:45
      Ja staram się stosować kary "powiązane z przewinieniem", uzasadnione w sposób
      inny, niż "za karę". Co mam na myśli?
      np. za wspinanie się na łóżeczko - wyprowadzenie dziecka do innego
      pokoju, "żeby uchronić łóżeczko i podłogę"
      za rozmazanie jedzenia zamiast jeść - brak słodyczy "bo widzę przecież że nie
      jesteś głodny"
      za dzikie wrzaski - "baw się teraz sam, bo mnie głowa zabolała od tych hałasów"
      za nieodrobienie lekcji - nieoglądanie bajki "bo przecież nie masz czasu, kiedy
      lekcje chcesz odrobić, o północy?"
      Nie stosuję też kar "odroczonych w czasie", bo wiem, że nie działają, i wiem,
      że nie jestem w stanie się ich trzymać. Chyba że chodzi o sprawy bardzo poważne
      i mocno powiązane logiczne kary-przewinienia (np. "nie, nie możesz pójść do
      koleżanki, bo przedwczoraj, jak miałaś pójść na 10 minut, to po godzinie
      jeszcze musiałam zadzwonić, żebyś przyszła. Teraz boję się ciebie puścić.")
      Jeśli jestem zdenerwowana, to raczej pozwolę sobie na krzyki (dzieci to znają,
      nie boją się mnie) niż na pochopne określenie kary/konsekwencji.
      A poza tym: z reguły "odpuszczam" po kilku minutach "konsekwencji", próśb i
      zapewnień, że "już wiem, że tego nie można". Czasami robimy sobie "spektakl
      rodzinny": ja twardo, że konsekwencje, dziecko w płacz, że strasznie by
      chciało, a dobry tatuś, że zobacz, on już wie, on już rozumie, ja łaskawie, że
      chyba że na odpowiedzialność taty, bo ja wcale nie jestem przekonana.
      Tak to leci, jakoś gra, myślę, że wszystko w normie.
      Pozdrawiam
      Judyta
      • agusia029 Re: Konsekwencja-do Judytak 10.10.03, 15:47
        Rozumiem, co masz na myśli. Ja tez tak probuje. Nie przyszło mi do głowy, ze w
        tym przypadku mogłabym ja wyprowadzić po prostu z pokoju, moze gdybym chwile
        pomyslała? Co jednak w przypadku, kiedy dobijają się do mnie np. do ubikacji
        (już czasem myśle, ze warto wyjść na miasto, dac tą złotówke babci klozetowej i
        przynajmniej w spokoju ...), albo np. kiedy mnie uderzy bo jest na mnie zła
        (niestety nie moge jej tłumaczyc, że przeciez ja też jej nie biję, bo niestety
        w "słusznej" sprawie to klapa parę razy oberwała. Tylko prosze nie pisz mnie że
        dzieci sie nie bije (nie mówie tu o odreadowaniu, w akcie furii), bo czasami
        naprawdę inaczej nie można.
        Mama Oleńki i Inusi.
      • domafi Re: Konsekwencja 07.11.03, 20:03
        Witajcie
        Przepraszam, że się wtrącam, ale ja stosuję ten sam styl wychowawczy. Jestem
        konsekwentna i nie stosuję kar cielesnych. Mój synek w domu jest bardzo
        grzeczny, ale w przedszkolu makabra. Już dwa razy byłam na dywaniku i jestem w
        skrajnej rozpaczy.
        Mamy, które mają na to jakąś radę proszę o kontakt
        domafi@ gazeta.pl
    • justyna_dabrowska Re: Konsekwencja 10.10.03, 16:39
      Myślę, że warto uczyć dzieci ponoszenia konsekwencji swoich zachowań. To
      słuszna zasada, racjonalna i staram się ją sama stosować wobec własnych dzieci
      a także krzewić na łamach miesięcznika.
      A jednak każdy kij ma dwa końce.
      Nie puścimy dziecka na ulicę po to by doznało konsekwencji spotkania się z
      samochodem.
      Nie nawrzeszczymy na malca choć nas wyprowadził z równowagi i nasza reakcja
      jest "konsekwencją" jego zachowania.

      Na początku warto ZROZUMIEć ZACHOWANIE DZIECKA. Odczytać to co robi jako
      komunikat do nas.
      Może to prośba o iwagę, może wyraz nudy albo agresji? Może eksperymentuje? Może
      jest zwyczajnie ciekawskie?

      Pozdrawiam serdecznie

      Justyna Dąbrowska
      • iwwo1 Re: Konsekwencja 16.10.03, 17:13
        Staram się być konsekwentną ,konsekwencje dzielę na dwa rodzaje
        tzw.konsekwencje naturalne tzn.pozwalam JAsiowi ponieść konsekwencje swoich
        wyborów np.nie założysz kapucy zmokniesz ,nie zakręcisz flamastra wyschnie Ci i
        nie będziesz mógł nim rysować

        Wiadomo ze tutaj pole jest dosyć wąskie bo nie pozwolę się małemu sparzyć
        wrzątkiem lub wpaść po autobus

        Drugi rodzaj konsekwencji jest wynikiem złego zachowania Jasia np.nie
        posprzątałeś kolocków nie oglądamy dobranocki
        Przyznam ze ten drugi sposób zawsze cieżej mi zastosować

        IWo
        • e.beata Re: Konsekwencja 17.10.03, 15:18
          Mi tez... ;-( a już jak te smutne oczka przepraszają i że nigdy więcej itp...
          Ale widzę efekty.
          Mały wie że jak mama powie to święte wink.
          Więc jak teraz czymś zagrożę to najczęściej od razu się słucha.
      • agata_edziecko Re: Konsekwencja 17.10.03, 16:45
        Ja właśnie poważnie dojrzałam do stosowania zasady konsekwencji i staram sie w
        każdej trudnej sytuacji takową znaleźć. Czasem jest oczywiście trudno, nic mi
        nie przychodzi do głowy, ale kombinuję, jak mogę. W sytuacji, gdyby dziecko
        wybiegało na ulicę, a bylibyśmy na dworze w celach rekreacyjnych (spacer), to
        konsekwencja jest taka, że wracamy do domu. Oczywiście czasem jest tak, że to
        mnie bardzo się nie chce wracać do domu, więc trzeba wymyśleć coś, czego
        będziemy w stanie dotrzymać.
        Ja już się tego nauczyłam, że nie wolno rzucać pogróżkami, których się nie ma
        zamiaru spełnić albo nie jest się w stanie spełnić. Teraz edukuję w tej kwestii
        mojego męża, który ma jeszcze skłonności do rzucania: jak sie nie uspokoisz, to
        już NIGDY nie dostaniesz żadnej bajki ani zabawki ani książeczki. No, absurd,
        przecież po pierwsze NIGDY jest bez sensu, a poza tym książeczki są potrzebne
        dla rozwoju dziecka.
        Przeczytałam ostatnio książkę "Kiedy pozwolić, kiedy zabronić". Jak każdy
        poradnik jest dość schematyczna, daje przykłady na bazie najprostszych
        sytuacji, kiedy konsekwencje można bardzo łatwo wymyśleć. Ale jednak
        zaobserwowałam, że kiedy zaczęłam stosować idee zawarte w tej książce, sytuacja
        w moim domu bardzo się poprawiła.
        Jedna zasada bardzo mi sie spodobała i stosuję z upodobaniem:
        Zero ględzenia, powtarzania, przypominania. Jeśli zachowanie dziecka nam się
        nie podoba, albo jeśli wydajemy dziecku jakieś polecenie, którego on nie
        słucha, zapowiadamy, jaka będzie konsekwencja a następnie jeśli sytuacja trwa
        dalej - wprowadzamy ją w życie.
        Przykład:
        Szymciu, nie rysuj po ścianie.
        Szymek nic, dalej rysuje
        Szymek, jak nie przestaniesz, to zabiorę ci kredki.
        Szymek nie przestaje, zabieram kredki.

        Albo nawet krócej, od razu w pierwszym zdaniu zagrozic konsekwencją. Z biegiem
        czasu wystarczy sama prośba czy upomnienie, nie trzeba będzie zapowiadac
        konsekwencji.
        Dla mnie to było odkrycie, bo bardzo źle na mnie działało to "przepychanie sie"
        z synem w każdej sytuacji. Autorzy ksiązki nazywają to "tańcem rodzinnym". U
        nas od paru dni prawie nie ma tańców. Zawdzięczam to chyba lekturze tej książki.
        Pozdrawiam
        agata
    • gochamasl Re: Konsekwencja 18.10.03, 12:37
      A co robicie jak dziecko zaczyna sie rzucac, bo nie chce zrobic czegos co ja
      chce zeby zrobilo? Np. Synku ubierzemy bluzke. Nieeee i odpycha sie , zabiera
      rece zaczyna wrzeszczec.
      • agusia029 Re: Konsekwencja 18.10.03, 17:51
        Polecam ksiażke "Jak mówić żeby dzieci słuchały, jak słuchac zeby dzieci
        mówily" - do kupienia w ksiegarniach za 26 zł. Mam ją od 5 dni - naprawde
        działa!smile
        Mama oleńki i Inusi
      • agata_edziecko Re: Konsekwencja 20.10.03, 16:06
        To jest właśnie przykład sytuacji, w której trzeba się nieźle nagłówkować, aby
        znaleźc odpowiednie konsekwencje "złego zachowania". Ćwiczę to codziennie.
        Myslę, że to zależy od dziecka i od sytuacji. Jeśli u mnie w domu taka scena
        miałaby miejsce przy porannym ubieraniu się w celu wyjścia do przedszkola, do
        którego ja odporowadzam syna i wiem, że on tego chce, nie chciałby, abym sama
        wyszła z domu do pracy, a jego odprowadzenie zostawiła tacie, to
        powiedziałabym: Szymciu, jeśli teraz nie pozwolisz sie ubrać, mama nie będzie
        mogła odprowadzić cię do przedszkola, bo nie zdąży do pracy. Wyjdę sama i
        pójdziesz do przedszkola z tatą. Przepraszam za wielopiętrowe zdanie, ale
        chciałam wyjaśnić cały kontekst.
        Jeśli wychodzilibyśmy akurat na plac zabaw, powiedziałabym: ubierzesz się, albo
        nie pójdziemy na plac zabaw. U mnie jeszcze dochodzi jedna rzecz: moje dziecko
        tak naprawdę jest rozsądne i mądre i wie, że trzeba np. dbac o zdrowie. Jeśli
        więc nie chce założyć bluzki, a ja chcę mu ją założyć, gdyż wiem, że jest mu
        chłodno, czasem mówię: dobrze syneczku, możesz nie zakładać bluzeczki, ale
        wtedy będziesz chory i będziesz musiał cały dzien leżec w łóżeczku. Syn
        zazwyczaj poddaje się. ja myślę, że dziecko tak naprawdę wcale nie chce czegoś
        innego, niż ty, ale lubi się opierać. U mnie działa więc to, że ja
        demonstracyjnie rezygnuję z tego, czego właśnie chciałam od synka i on wtedy
        się zgadza na wszystko. Bo nade wszystko chce mojej uwagi i dlatego sie ze mna
        droczy, a jak ja rezygnuję, to jest dla mniego znak, że przestaję się nim
        zajmować.
        Mam nadzieję, że dobrze to wszystko wyjaśniłam. Skomplikowane to wszystko.
        Ja "przerabiam" konsekwencje od paru tygodni i coraz lepiej mi idzie
        kombinowanie, jakie konsekwencje wymyśleć. Synek zachowuje sie dużo lepiej, niż
        dwa - trzy tygodnie temu.
        Pozdrawiam
        agata
        • chalsia Re: Konsekwencja 07.11.03, 21:09
          Agata,

          Mam wrażenie, że w wątku tym mylą się 2 pojęcia: konsekwencja (czyli działanie
          zgodne z wcześniejszym postanowieniem) z konsekwencjami (czyli skutkami
          postępowania).
          Odnoszę również nieodparte wrażenie, że spora część konsekwencji (skutków)
          jakie stosujesz wobec swojego dziecka, to są po prostu kary/zastraszenie oraz
          szantaż emocjonalny. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich podanych przez Ciebie
          przykładów.
          Proszę, uwierz, nie oceniam Twojego postępowania jako złe (bo przecież nie
          jestem świadkiem naocznym, ani Ty pewnie nie wiesz, że można to tak odebrać jak
          ja), tylko gdyby w stosunku do mnie ktoś tak postepował, to tak właśnie bym to
          odebrała - straszenie i szantaż emocjonalny.
          W sytuacjach, które opisujesz nie widzę w ogóle tego, by dziecko coś robiło z
          chęci współpracy bądź sprawienia Ci radości albo po porstu dlatego, że Ty o to
          prosisz i jako rodzic masz prawo podjąć ostateczną decyzję w jakiejś sprawie.

          Pozdrawiam serdecznie,
          Chalsia
    • mkatarynka.edziecko Re: Konsekwencja 21.10.03, 15:05
      Hej, dziewczyny, a o jakich Wy dzieciach piszecie? Czy zastosowanie takiej
      metody w stosunku do półtoraroczniaka ma jakiś sens? Mam np. taką sytuację:
      Patyk leży w łóżeczku. Ma spać. Jest godzina 22:00. Młody wyrzuca z łóżeczka
      swoje dwa smoczki. Ja mu je podaję i mówię, że jeżeli jeszcze raz wyrzuci to
      juz mu więcej ich nie dam. Nie skutkuje - młody wyrzuca je znowu. Więc ja
      próbuję mu ich nie dać. Po dziesięciu minutach wycia podaję mu je w końcu żeby
      sąsiedzi nie wezwali policji posądzając mnie o molestowanie dziecka wink. Swoją
      drogą i tak wiem, że on bez tych smoczków nie zaśnie i ile razy je wyrzuci
      tyle razy będę musiała mu je podać prędzej czy później... No i co Wy na to.
      Mam mu nie podawać? Jak spowodować, żeby ich nie wyrzucał?
      • agata_edziecko Re: Konsekwencja 21.10.03, 22:56
        Masz dwa wyjścia:
        1. podawać wytrwale, ale nie mówić, że więcej nie podasz
        2. jak już powiesz, że nie podasz, to nie podawać, tak, jak obiecałaś
        To jest właśnie konsekwencja. Chociaż osobiście uważam, że półtoraroczniak jest
        za mały na to. Ja zaczęłam się dogadywać z moim synem, jak miał może 2,5 roku,
        ale bardzo nieudolnie mi szło (nie jemu!).
        • ikrasiejko1 Re: Konsekwencja 07.11.03, 14:57
          Co do wieku to ja stowałam "konsekwencje" od zawsze a na pewno, gdy synek miał
          półtora roku. Np. bawił sie w wanience kubeczkiem i pił wodę z pianą, prosiłam,
          uprzedziłam, zabrałam kubek. Teraz bawi sie pieknie tym samym kubkiem. Inne
          przykłady mogłabym mnożyć. Skutkuje.
          • agata_edziecko Re: Konsekwencja 07.11.03, 16:37
            Oczywiście, masz rację. Ja może za bardzo skupiałam się w swojej wypowiedzi na
            bardziej skomplikowanych sytuacjach, które do 1,5 roczniaka jeszcze nie
            docierają. Ale takie proste przekazy stosowałam już wczesniej.
            pozdrawiam
            agata
      • chalsia Re: Konsekwencja 07.11.03, 21:26
        Jak mały miał z 7 miesięcy zaczęłam wprowadzać pewne zasady. Na przykład -
        moich okularów, komórki, pilota TV, telefonu, telewizora, video, gniazdek
        elektrycznych dotykać/brać nie wolno. I jedyne co robiłam to konsekwentnie
        mówiłam "nie wolno" odpowiednim tonem (ostrzegawczo z lekkim naciskiem). Przez
        kilka miesięcy jedno-, dwukrotne powtórzenie wystarczało. I nigdy nie
        reagowałam zniecierpliwieniem, gdy co jakiś czas (codziennie czy raz w
        tygodniu) musiałam powtarzać "nie wolno". Później, gdy dorósł do
        wieku "badania granic", zdarzało się, że trzykrotne "nie wolno" kończyło się
        płaczem ale z odpowiednią reakcją z jego strony. Tylko czasami byłam zmuszona,
        po trzecim "nie wolno", do reakcji typu zabrać z pola zasięgu niedozwoloną
        rzecz. Teraz, mając 22 miesiące, gdy czasami bierze słuchawkę telefonu, po
        chwili odkłada ja na moja prośbę by odłożył słuchawkę.
        Raz zastrzelił mnie totalnie (miał z 1,5 roku) - wcisnał włącznik od TV,
        ja "nie wolno", chwila przerwy i wcisnął znowu. Ja - "nie wolno" już troszkę
        mocniej. Chwila przerwy. Wyciąga rękę, by wcisnąć znowu - ja na to
        spokojnie "nie wolno" i zatrzymałam jego rączkę zanim wcisnął włącznik. Mały w
        ryk. Ryczał 2 minuty i przestał. Po czym wziął MÓJ PALEC w dłoń i
        siedmiokrotnie wciskał włącznik moim palcem.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
    • mamadwojga Re: Konsekwencja 22.10.03, 15:02
      Kosekwencja w wychowywaniu uczy dziecko, że są jakieś zasady i granice. Moi
      rodzice zawsze byli bardzo konsekwentni i zawsze dotrzymywali obietnic. Ja też
      staram się tak robić. Moja córka wie, że jak obiecam, że coś zrobię to to
      zrobię. Wie też, że jak ustalamy jakieś zasady to mają być one spełnione. Nie
      nadużywamy kar (bo nie trzeba) ale jak już zasada zostanie złamana, to i kara
      musi być- choć serce się kraje. Dzięki temu mamy bardzo grzeczne dziecko,
      które doskonale wie jak się zachowywać. Nigdy jej nie bijemy ani nie
      krzyczymy. Opowiadamy o tym dlaczego dana sytuacja nie powinna się zdarzyć lub
      dlaczego takie zachowanie jest złe. Daje to naprawdę dobre rezultaty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka