bibka764 03.10.08, 17:49 Czy zostawilibyście dwuletnie dzieci podopieką ukochanej niani i dziadków na tydzień żeby spędzić ten czas tylko z mężem/żoną? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
verdana Re: wakacje bez dzieci 03.10.08, 18:22 Tak. Z jednym zastrzezeniem. Ja zostawialam dzieci pod opieką dziadkow nawet, o zgrozo, na dwa tygodnie, ale dziadkowie, w razie koniecznosci operacji czy zabiegu moga, jako bliska rodzina wyrazic na nią zgodę. Natomiast niania nie moze. I to jedyny problem, jaki widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiak37 Re: wakacje bez dzieci 03.10.08, 18:34 nie.Zakladajac rodzine liczymy sie z tym ze beda dzieci jako jej czlonkowie,pelnoprawni czlonkowie a rodzice sa zobawiazani sie nimi zajmowac i w domu i na wyjezdzie.Dziadkowie i niania to nie sa rodzice dziecka i nie maja obowiazku wzgledem niego, zajmowac sie nim dniami i nocami.Dwa,ze dziecku ani dziadkowie ani niania nie zastapia ukochanych rodzicow. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: wakacje bez dzieci 04.10.08, 12:21 dziadkowie to nie rodzina??? pierwsze slysze... Sama bywalas w wakacje u dziadkow? Zdarzalo Ci sie nocowac u nich? Jakies wspomnienia, wrazenia z tego okresu? Odpowiedz Link Zgłoś
kasiak37 Mruwa 04.10.08, 12:34 a Ty umiesz czytac ze zrozumieniem?Zacytuj prosze gdzie napisalam ze dziadkowie to nie rodzina?Czekam. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 oj,czepiasz sie slowek 04.10.08, 12:46 Zakladajac rodzine liczymy sie z tym ze beda dzieci jako jej czlonkowie,pelnoprawni czlonkowie a rodzice sa zobawiazani sie nimi zajmowac i w domu i na wyjezdzie.Dziadkowie i niania to nie sa rodzice dziecka i nie maja obowiazku wzgledem niego, zajmowac sie nim dniami i nocami. Obowiazku nie maja. Ale moga miec przyjemnosc i checi. Dwa,ze dziecku ani dziadkowie ani niania nie zastapia ukochanych rodzicow. Nie zastapia. Ale pelnia inna role w najblizszym otoczeniu dziecka i ani wnukom, ani dziadkom, ani rodzicom dzieci nie musi stac sie krzywda, jesli wnuki spedza troche czasu u dziadkow, jesli ci, oczywiscie, sa chetni i odpowiedzialni. I nie stanie sie nikomu krzywda, jesli dzieci za rodzicami troche potesknia (i vice versa). Obowiazki rodzicielskie nie musza oznaczac egoistycznego kwoczenia i izolacji dzieci od dziadkow. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes A rodzice 06.10.08, 11:14 nie zastąpią dziecku ukochanych dziadków. I nic nie zastąpi dziadkom wnuczki/wnuka. Bywają rodziny w których maż i żona mają ochotę spędzić czas sam na sam (np w celu uprawiania dzikiego seksu w plenerze - dziecko nie jest raczej w normalnych domach mile widzianą asystą takich działań). Bywają rodziny w których dziadek i babcia CHCĄ spędzić z wnukiem czas i wyjazd z nimi nie jest traktowany przez dziecko i rodziców jako kara i smutne rozstanie z rodzicami tylko przyjemność. Odpowiedz Link Zgłoś
kazavenger Re: wakacje bez dzieci 07.10.08, 15:32 ...w razie KONIECZNOSCI zabiegu (tzn ze wskazan zyciowych) nie trzeba niczyjej zgody. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Niania i dziadków? Czy niani albo dziadkow? 03.10.08, 19:03 Z nianią sama nie zostawiłabym raczej (chyba, że byłaby to niania rodzinna co to 3 pokoleniu dzieci wychowuje). Z chętną babcią i dziadkiem plus nianią do pomocy - tak. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Niania i dziadków? Czy niani albo dziadkow? 03.10.08, 20:14 Dziadkowie nie mają obowiazku zajmowac się dziećmi, czyli nie wciskamy dzieci na siłę. Sa jednak dziadkowie, ktorzy wrecz pala się do zajmowania się dziecmi, i z radoscia wezma dziecko na krorki czas. A dziecko z radoscia spedzi z nimi czas. Nania, jak mniemam, zostaje oplacona, więc tez nie robi tego pod przymusem. Bycie rodzicami nie oznacza koniecznie bycia z dzieckiem przez 24 godziny na dobe 365 dni w roku. Nie mowimy o oddaniu dziecka na trzy lata, tylko na kilka dni. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Niania i dziadków? Czy niani albo dziadkow? 03.10.08, 20:35 Z dziadkami - tak, z nianią- nie. Odpowiedz Link Zgłoś
ciri_77 Tak, 03.10.08, 21:11 w takim zestawie poradzili by sobie z opieką bezproblemowo, aczkolwiek ja bym tęskniła. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: wakacje bez dzieci 03.10.08, 21:58 bibka764 napisała: > Czy zostawilibyście dwuletnie dzieci podopieką ukochanej niani i > dziadków na tydzień żeby spędzić ten czas tylko z mężem/żoną? szkoda mi byłoby urlopu Mam go niewiele i dlatego spędzamy go w trójkę. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: wakacje bez dzieci 04.10.08, 12:14 nawet na dwa i trzy tygodnie, o ile dziadkowie wyrażają entuzjazm z nianią nie - dla niani to jest praca 24h na dobę, a nie przebywanie z rodziną, sama też nie chciałabym pracować 2h na dobę Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 dublujesz watek 04.10.08, 12:20 z niania- nie. Z dziadkami- jasne. Z korzyscia dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Oczywiście 04.10.08, 12:54 W dzieciństwie odkąd skończyłam 2 lata wyjeżdżałam z dziadkiem na dwutygodniowe wczasy zimą i latem regularnie. Gdyby dziadkowie zechcieli zostać z wnukiem to chętnie, czemu nie. Odpowiedz Link Zgłoś
dori-dora Re: Oczywiście 04.10.08, 15:47 ja z dziadkami zostawiam moją małą nawet do miesiąca. Ale czas wtedy spędza z dziadkami z obydwu stron i dziadkowie są b szczęśliwi z tego powodu że mogą pobyć trochę sami z wnuczką tym bardziej że mieszkamy od dziadków kilkaset kilometrów. Teraz nasza mała chodzi do przedszkola i siła rzeczy jak przyjdą wakacje czy ferie z braku urlopu i tak będe musiała ją zostawić z dziadkami. Trochę nie rozumiem takiego podejścia a la kwoka do ciągłego przebywania z dzieckiem. Przecież małżonkowie też powinni trochę czasu spędzić tylko we dwoje. Wtedy i oni stęsknią się za maluchem i maluch za rodzicami. Poza tym ja mam zaufanie do moich rodziców i teściów i wiem, że oni będą nawet bardziej zajmować się moja małą niż ja z mężem gdyż oni mają teraz czas będąc na emeryturze a także z tego powodu jak wspomniałam powyżej nie widują wnuczki na co dzień. A czy zostawiłabym z nianią?no chyba że bardzo bym musiała. Miałam akurat szczęście do bardzo dobrej niani pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 00:07 Na wakacje bez córki nie jeździmy. Bo nie. I tyle. Jeszcze zdążymy.. Córka bez nas czasami tak Natomiast chętnie korzystamy z pomocy babci w weekendy Odpowiedz Link Zgłoś
ayelet Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 00:46 Nie, uważam tak jak poprzedniczki, że nie po to tworzyliśmy rodzinę, żeby na urlop wyjeżdżać we dwójkę a dzieci podrzucać dziadkom. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 11:10 Nie, bo dziecko jest za małe (takie oddzielenie spokojnie natomiast Wam wyjdzie w wieku 8-9-10 i wiecej lat). Poza argumentem już poruszanym - nie po to jesteśmy rodziną, żeby urlop spędzać osobno, parę argumentów z zakresu psychologii i biologii. Spuścizna po naszych praprzodkach, którzy ostro musieli walczyć aby przetrwać, jest taka, że dzieci w wieku do 5 lat odczuwają dość silny lęk separacyjny (lęk przed porzuceniem - zobacz Ames, Baker "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat"), który mniej więcej ok. 6 roku życia słabnie i często przekształca się w tzw. lęki odtwórcze i twórcze (potwory itp. - strach przed niebezpieczeństwem). Jak wspomniałam lęki te miały na celu chronić istoty ludzkie przed narażaniem się na niebezpieczeństwo i w miarę rozwoju cywilizacji nie zanikły (tak naprawdę to co mamy teraz to dopiero warstewka cywilizacyjna, która bardzo szybko znika w sytuacjach stresu i zagrożenia). Dlatego dziecko jest za małe, aby je po(d)rzucać dziadkom. Co do tego, że takie małe dziecko i tak nie pamięta takich zdarzeń i nie mają one wpływu na jego rozwój: "J Jacobs i Z. Nadel stwierdzili, że nie możemy pamiętac traumatycznych wydarzeń z okresu wczesnego dzieciństwa ponieważ hipokamp i kora są niedojrzałe, aby tworzyć pamięć faktów, ale pamięć emocji funkcjonuje za sprawą układu limbicznego (ciało migdałowate). Traumatyczne przeżycia wczesnego dzieciństwa są więc w przyszłości niedostępne dla świadomości, mogą jednak powodować silny lęk lub stałą gotowość do jego wystapienia.W świetle tych rozważań szczegolnego znaczenia nabiera profilaktyka - troskliwe chronienie małych dzieci przed bodźcami wywołującymi silne emocje strachu czy lęku" (M. Molicka "Bajkoterapia" str. 18) Poza tym mój ulubiony argument - czy nie czułabyś się porzucona i opuszczona, gdyby Twój mąż przyszedł do Ciebie i powiedział, że byłoby miło gdybyś pojechała na tydzień do swoich rodziców, bo on musi odpocząć od Ciebie (najchętniej z miłą panią z ksiegowości). Dlaczego odmawiamy dzieciom człowieczeństwa i negujemy, że mogą tak to odczuwać? Z tej dyskusji i wielu innych widzę bardzo wyraźnie, że jeśli ktoś odebrał zimny wychów to stosuje te same metody do swoich dzieci. I tak się to ciagnie przez pokolenia okaleczonych emocjonalnie ludzi, chyba że np. spotka się dwoje rodziców o odmiennym nastawieniu do wychowywania dzieci i to drugie przekona to z zimnego wychowu. A rozwiązanie kompromisowe jest nastepujące - pojedźcie z dziećmi nie na tydzień lecz na dwa - na drugi tydzień zaproście dodatkowo dziadków, którzy was odciążą w opiece nad dziećmi i pozwolą wygospodarować czas dla siebie. dziecko pozna co to rodzina wielopokoleniowa (zwłaszcza jeśli dziadkowie mieszkają daleko) mając jednoczesnie rodziców dla siebie (jeżeli pracujemy lub pracuje tylko mąż to urlop to w zasadzie jedyny czas, gdy możemy tego czasu dzieciom poświęcić duzo więcej), a dziadkowie będą szczęśliwi i rodzice też. I pytanie retoryczne - czy dla tak wielu wypowiadających się na tym forum takie rozwiązania nie wchodzą w grę dlatego, że nigdy nie spędzali ze swoimi rodzicami (dziadkami dzieci) urlopów, kiedy sami byli dziećmi, lecz po(d)rzucano ich pradziadkom? A jeżeli jednak spędzali je z rodzicami, to dlaczego odmawiają tego prawa swoim dzieciom? Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Ciekawa rzecz 06.10.08, 11:34 znane mi dzieci spędzały z przyjemnością część wakacji z dziadkami lub z ciociami i nie miały objawów słynnego lęku separacyjnego. Wakacje mojej córki z dziadkami kończą się od lat wielką aferą, że to koniec i od kiedy umie mówić wyciem "dlaczego juuuuuuuuuuuuuż" Jako maleńkie dziecko też cieszyła się na pobyt , np. weekend na wsi z babcią i NIGDY nie miała poczucia braku bezpieczeństwa z powodu braku mojej fizycznej obecności. Może dlatego, że nie czekałam na nie wiadomo co z pierwszym rozstaniem? Gdyby dziecko cierpiało z powodu rozstania na tydzień z rodzicami i ewidentnie koncentrowało się na tęsknocie podejrzewałabym, ze albo bardzo się nudzi albo opieka jest nie teges. Sama zabierałam różne dzieci z rodziny i przyjaciół ze sobą na wycieczki, wyjazdy, wakacje - i tęsknotę poza normalnym "a co robi mama/tata i czy do nas przyjedzie" widziałam tylko raz - gdy na wakacjach zachorowałam i cały dzień dzieci nudziły się na maleńkim placu zabaw przystosowanym dla innego wieku i niepokoiły się (co dość oczywiste gdy jedyny opiekun rzęzi w objęciach wielkiego ucha i walczy z gorączką). > Poza tym mój ulubiony argument - czy nie czułabyś się porzucona i > opuszczona, gdyby Twój mąż przyszedł do Ciebie i powiedział, że > byłoby miło gdybyś pojechała na tydzień do swoich rodziców, bo on > musi odpocząć od Ciebie (najchętniej z miłą panią z ksiegowości). > Dlaczego odmawiamy dzieciom człowieczeństwa i negujemy, że mogą tak > to odczuwać? > Jeżeli dziecko odbiera swojego ojca tak jak matka odebrałaby obcą kobietę z firmy męża to nie w rozstaniu z rodzicami jest problem. I jest to problem OGROMNY. Gdyby mąż chciał wyjechać gdzieś z przyjacielem, siostrą, babcią, kuzynem , kimkolwiek bliskim i ważnym dla niego - nie zdziwiłabym się. Zresztą, to się u nas zdarza i mężowi i mi. > Z tej dyskusji i wielu innych widzę bardzo wyraźnie, że jeśli ktoś > odebrał zimny wychów to stosuje te same metody do swoich dzieci. Zimny wychów to miedzy innymi separowanie dzieci od innych bliskich i pokazywanie , że rodzice są tylko matką i ojcem a nie np. mężem i żoną. Mąż i żona w naturalny sposób chcą pobyć czasem sami, przytulic się, całować , pogadać o własnych sprawach (nie tyczących się wspólnego dziecka) - i dziecko powinno o tym wiedzieć , inaczej albo jest okłamywane albo jest swiadkiem kryzysu małżeństwa rodziców (bo małżeństwo , które nie ma potrzeby spędzać ani trochę czasu tylko ze sobą jest w jakimś kryzysie). Z wypowiedzi krytycznych wobec wyjazdu bez dziecka podoba mi się wypowiedź MArghe - która konsekwentnie nie tworzy poczucia winy tylko wykorzystuje fakt, że dziecko na razie CHCE jeździć z rodzicami a , o czym należy pamiętać, szybko towarzystwo kolegów (obozy, kolonie) stanie się atrakcyjniejsze. Ja jednak widzę, że moje dziecko od początku z uroczym dziecięcym cynizmem wolało pojechać gdzieś raz ze mana a raz z babcią. Bo z każdym można mieć inne przyjemności - ja pozwolę wejść w ubraniu do fontanny czy do jeziora, babcia pogra w karty czy w grzybobranie (gdy dziecko było mniejsze...) do północy a ciocia zabierze do alternatywnej kawiarni z sernikiem z tofu czy na film , na który ja bym spojrzała krzywo. Gdyby dziecko nie miało możliwości obserwować tych , jakże przyjemnych, różnic od małego, straciłoby wiele dobrej zabawy. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 11:51 Po pierwsze -lęki odtwórcze i twórcze pojawiają sie dużo wcześniej niż w 6 roku życia. Jeśli 5-6-latek ma lęki separacyjne spędzając weekend z babcią, oznacza, że jest coś nie tak - z pięciolatkiem, z rodzicami albo z babcią. CytatPoza tym mój ulubiony argument - czy nie czułabyś się porzucona i opuszczona, gdyby Twój mąż przyszedł do Ciebie i powiedział, że byłoby miło gdybyś pojechała na tydzień do swoich rodziców, bo on musi odpocząć od Ciebie (najchętniej z miłą panią z ksiegowości). Dlaczego odmawiamy dzieciom człowieczeństwa i negujemy, że mogą tak to odczuwać? Kilka razy dziennie mówię dzieciom, aby pobawiły się w pokoju, bo ja jestem zmęczona i muszę odpocząć, chyba powinnam sprawdzić, czy aby nie czują się porzucone Kiedy dziecko jedzie na tydzień do babci, nie jedzie ono z nastawieniem "rodzice mnie porzucają, o ja biedne nieszczęśliwe". Jedzie z nastawieniem "będę się zawaliście bawic u babci, babcia pozwala mi jeść słodycze przed obiadem, z babcią robi się tyle fajnych rzeczy. tęsknić za mamą będę, owszem, ale trochę, w końcu tyle rzeczy mam do zrobienia". Jeśli ma inne nastawienie, patrz wyżej - albo z dzieckiem coś nie tak, albo z rodzicami, albo z babcią. Najczęściej to sama mamusia wysyłająca dziecię w wojaże zapoczątkowuje lawinę łzawym "ale będziesz tęsknić za mamusią, prawda? papa kochanie, będę dzwonić codziennie i pytać, czy coś się nie dzieje". I dziecię koduje. Jak moje dzieci spędzały tydzień z dziadkami na grzybach zadzwoniłam raz, nie miały czasu ze mną rozmawiać, bo akurat budowały szałas, syn zbył mnie półsłówkami "jest fajnie", córka to samo. Poza tym argument z mężem i panią z księgowości od czapy. Ja ponadto uważam, że i małżonkom/partnerom dobrze robi tygodniowy wyjazd bez drugiej połówki, dla zdrowotności związku. I nie czułabym się porzucona/niekochana, jakby mi niemąż zakomunikował "za dwa tygodnie chcę pojechać do kuzyna, planujemy kilkudniowe lan-party, chcę odpocząć trochę" - pomachałabym łapką na pożegnanie. A poza tym podpisuję się pod wszystkim co napisała Sir.vimes Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 12:09 Przypominam, że mówimy o dziecku 2-letnim, nie 5-6-letnim, które być może lepiej poradziłoby sobie z taką sytuacją. A co do argumentów mamy kotuli i sir vimes- każdy tłumaczy się jak może, a dziecko nie powie matce "spadaj stara rozwodzę się z Tobą skoro musisz ode mnie odpoczywać", tylko zrobi dobrą minę do złej gry bo jest od rodziców zależne, a później niewykluczone że nawet przyzwyczai sie do takiej sytuacji - bo jakie ma wyjście? Ja podałam argumenty na podstawie przeprowadzonych badań, w szczególności dotyczących wczesnego dzieciństwa. Nie usłyszałam w odpowiedzi żadnych rzeczowych argumentów, poza "zdaje mi się". Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 12:12 No jeżeli dziecko wyjazd z dziadkami odbiera jako coś w rodzaju zdrady czy porzucenia- to rzeczywiście jest problem. W rodzicach. a dziecko nie powie matce "spadaj stara rozwodzę się z Tobą > skoro musisz ode mnie odpoczywać", tylko zrobi dobrą minę do złej > gry bo jest od rodziców zależne, a później niewykluczone że nawet > przyzwyczai sie do takiej sytuacji - bo jakie ma wyjście? Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 12:20 sir.vimes napisała: > No jeżeli dziecko wyjazd z dziadkami odbiera jako coś w rodzaju zdrady czy > porzucenia- to rzeczywiście jest problem. W rodzicach. > A może problem tkwi w rodzicach egoistach, którzy nie dostrzegają potrzeb małego człowieka i separują dziecko praktycznie od urodzenia, żeby móc po(d)rzucać później dziadkom? - kolejne pytanie retoryczne. No bo jak by sie przywiązało, to jeszcze chciałoby z tymi rodzicami spędzać czas zakłócając święty spokój i intymne pożycie małżeńskie? Gratuluję świetnego samopoczucia. I przypominam - dyskusja dotyczy 2 letniego dziecka i sytuacji nieekstremalnych (które mogą się przydarzyć w życiu). Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 12:25 CytatA może problem tkwi w rodzicach egoistach, którzy nie dostrzegają potrzeb małego człowieka i separują dziecko praktycznie od urodzenia, żeby móc po(d)rzucać później dziadkom? - kolejne pytanie retoryczne. Popadasz w skrajności i demonizujesz. Nikt w tym wątku nie mówi o separowaniu dziecka od urodzenia i o podrzucaniu dziadkom przy każdej możliwej okazji, aby się tego dziecka pozbyć. Nikt nie mówi o niedostrzeganiu potrzeb małego człowieka. A ty zakładasz z góry, że niezaprzeczalną potrzebą młodego człowieka jest przebywanie bite 24h na dobę z rodzicami. Błąd. Nie jest tak. Trzeba obserwować dziecko i wyciągać wnioski. Jedno dziecko nadaje się do spędzenia dwóch tygodni z babcią, inne się nie nadaje. I to jest dostrzeganie potrzeb i możliwości dziecka, a nie jest tym postrzeganiem potrzeb założenie, że dziecko i rodzice to jedno i już zawsze li i jedynie razem. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula przykład 06.10.08, 12:28 Mój syn jako dwulatek kochał spędzać czas z babcią i nie miał lęków, kiedy mnie nie było w pobliżu. Córka w wieku dwóch lat miała fazę - zdarzało się, że dostawała spazmów, kiedy wychodziłam do sklepu w tym samym bloku (o dziwo, w żłobku zostawała chętnie). Dieci są różne. Dostrzeganie potrzeb dziecka to nie zakładanie, że coś tak jest, bo badania przyniosły takie wyniki i ja zawierzam badaniom. Ponieważ - dzieci są różne i tylko obserwacja dziecka jest w stanie nam powiedzieć, czy dziecko można puścić na wakacje z babcią, czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: przykład 06.10.08, 12:41 A to fakt, dzieci nawet w ramach jednej rodziny są różne i inaczej interpretują pewne rzeczy. Moje dziecko przez pewien czas reagowało alergicznie gdy mówiłam, że jadę do pewnej dzielnicy - dopiero po dłuższym czasie skojarzyłam, że wciąż pamięta, jak parę dni leżałam am w szpitalu i zwyczajnie boi się, że znów będę w szpitalu... Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 12:38 Powtórzę - miałam nie raz pod swoja opieką cudze dwulatki (nie jestem ich babcią ani dziadkiem). Tak więc MOJE działania wychowawcze i moje dobre samopoczucie jako matki niewiele mają tu do rzeczy (chociaż owszem , samopoczucie mam świetne i moje dziecko, co najważniejsze, też). Dzieci te (szokujące, prawda?) świetnie się bawiły, jak chciały się przytulic to wystarczałam im ja, nie płakały po nocach (NIGDY się nie zdarzyło), nie dopytywały łzawo o rodziców, zajęte były naszymi wspólnymi arcyciekawymi sprawami - co nie przeszkodziło im , oczywiście, radośnie powitać rodziców i cieszyć się z ich towarzystwa po wycieczce. Dzieci 5-6 letnie niekiedy jeżdżą już na "zielone przedszkola" i inne tego typu wyjazdy. Na 100% te, które nigdy nie pojechały nawet z własną babcią na grzyby maja z tym duuuużo większy problem. Mają ten problem z pewnością także kilka lat później - szczególnie te nauczone, że każde rozstanie z rodzicami to kara, dramat i coś złego, przyczynek do niepewności. Myślę, ze twój problem polega na tym, ze podświadomie traktujesz dziecko właśnie jako balast, coś co rodzice zostawiają na sił dziadkom, bo tego nie potrzebują - nie dopuszczasz opcji, że dzieci są wyczekanym dobrem i skarbem nie tylko dla rodziców. Że wyjazd z babcią to przyjemność - i dla babci i dla dziecka. A dzieci (przynajmniej te które znam) są mądre i oceniają sytuację zdrowo. Tzn. widza np. , że dla babci i dziadka są udzielnym książątkiem (dwulatek potrafi to nie tylko rozpoznać ale i świadomie wykorzystać) ; że zmiana może być czymś ciekawym i nie jest "na zawsze" (oczywiście, raczej nikt nie dopuszcza by wyjazd z babcią był pierwszym rozstaniem z mamą, która wcześniej miało się 24 godziny na dobę). Dwulatek nie rozumie pojęcia dwóch tygodni czy kilku dni ale umie wyciągnąć wnioski z obserwacji - tzn. doskonale wie np, ze rodzice wychodzą do pracy i wracają. Poinformowany, że zostanie też z babcią na noc - nie powinien być tym przerażony czy uważać, że rodzice go porzucają. Jeżeli lęka się tego i w ogóle ma takie pomysły - to znaczy, ze rodzice popełnili jakiś błąd. Dziecko, które ma poczucie bezpieczeństwa wie, że mama je kocha także gdy jest w pracy, w delegacji, na kawie lub na polowaniu na tygrysy. Mama i tata dla takiego dziecka to pewne stałe nad którymi nie trzeba się wciąż zastanawiać i pilnować ich bo jak zejdą z oczu to nigdy nie wrócą. Poza tym - inni ludzie mają dziecku do zaoferowania wiele przyjemności i miłości - przede wszystkim własna babcia i dziadek - w normalnej sytuacji dziecko umie to zauważyć i się tym cieszyć. Dziecko skupione na niepewności czy rodzice w ogóle je kochają i wrócą - z pewnością będzie bardzo się bać wszelkiego rozstania. Ale to nie w rozstaniu problem. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 12:58 Jeszcze raz gratuluję świetnego samopoczucia i świetnej znajomości psychologii dzieci, w Twoim wydaniu zaprzeczającej dostepnym źródłom naukowym. Dzieci szybko się przystosowują, prawda? To tez umiejetność niezbędna dla przetrwania. Czy wiesz, że niemowlę, które płacze i płacze w szpitalu i nikt nie przychodzi, zaczyna się uśmiechać, bo liczy na to, że ktoś się na ten uśmiech złapie - szuka po prostu przyjaznej duszy (potwierdzone naukowo). Nie ma się zatem co dziwić, że dzieci się do Ciebie przytulały w zastepstwie rodziców, a że zorganizowano im ciekawe zajęcia to sie bawiły. No i rozśmieszyłaś mnie twierdząc, że traktuję dziecko jako balast. Chyba pomyliło Ci się z tymi rodzicami, którzy jeżdżą na urlop bez dzieci. Ja jeżdżę z dzieckiem bo lubię i mój mąż też, a dziadkowie dołączają sie w którymś momencie do urlopu, bo też lubią - i nas i dziecko. "(Dwulatek) Poinformowany, że zostanie też z babcią na noc - nie powinien > być tym przerażony czy uważać, że rodzice go porzucają. Jeżeli lęka się tego i > w > ogóle ma takie pomysły - to znaczy, ze rodzice popełnili jakiś błąd. Dziecko, > które ma poczucie bezpieczeństwa wie, że mama je kocha także gdy jest w pracy, > w > delegacji, na kawie lub na polowaniu na tygrysy. Mama i tata dla takiego dzieck > a > to pewne stałe nad którymi nie trzeba się wciąż zastanawiać i pilnować ich bo > jak zejdą z oczu to nigdy nie wrócą." To co piszesz wyżej to typowe myślenie życzeniowe. Dwulatek ma nie być przerażony, bo Ty tak twierdzisz (zero argumentów w tym względzie). O ile zgadzam się, że zostawienie takiego dziecka i wyjście do pracy (sama pracuję) nie będzie dla niego traumatycznym przeżyciem (chociaż to też każde dziecko przeżywa na swój sposób), gdyż mama o stałej porze wraca codziennie, o tyle widzę dużą różnicę w pozostawieniu go na tydzień, gdzie jego rutyna (tak ważna dla 2- latka) ulega zburzeniu. I wcale nie jestem pewna, czy 2 latek na pewno wie, że mama po tygodniu na 100% wróci. Zielone przedszkole w wieku 5-6 lat uważam za grubą przesadę. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 13:08 CytatO ile zgadzam się, że zostawienie takiego dziecka i wyjście do pracy (sama pracuję) nie będzie dla niego traumatycznym przeżyciem (chociaż to też każde dziecko przeżywa na swój sposób), gdyż mama o stałej porze wraca codziennie, o tyle widzę dużą różnicę w pozostawieniu go na tydzień, gdzie jego rutyna (tak ważna dla 2- latka) ulega zburzeniu. I znowu zakładasz, że KAŻDY dwulatek będzie tracił poczucie bezpieczeństwa, kiedy jego rutyna ulegnie zburzeniu. Znowu generalizujesz. Złoty środek we wszystkim. Nigdy nie popierałam tworzenia określonej rutyny dnia na zasadzie "zasypianie tylko w swoim łóżeczku, tylko wtedy, kiedy mama trzyma za trzeci palec u lewej rączki a z radia leci jedna i tylko jedna kołysanka". I wbrew pozorom, dzieci lubią owszem mieć uporządkowany plan dnia i pewne rytuały, ale nie można dopuścić do całkowitej rytualizacji - i dziecko jest w stanie to pojąć, co więcej, kiedy wie, że raz sie dzieje tak, a raz jest drobna zmiana (drobna, podkreślam - czyli np. czytanie wieczornych bajek nie w łóżeczku, ale w łóżku mamy) - przy czym plan ramowy pozostaje niezmieniony - to jest bardziej otwarte na zmiany. I nie ma sytuacji, że dziecko trafia np. do szpitala i nie jest w stanie zasnąć bo nie znajduje się w swoim łóżeczku a z radia leci "Feel" a nie "Już gwiazdki lśnią" (swoją drogą, przy Feelu też bym nie zasnęła ). Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 13:13 No sorry, ale wyjazd na tydzień bez rodziców nie jest drobnym odstepstwem od rutyny. A Feel nie lubię, bo mdłe jakieś. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 13:32 joannaiwa napisała: > No sorry, ale wyjazd na tydzień bez rodziców nie jest drobnym > odstepstwem od rutyny. A jednak, poniekąd. Rutynę tworzy nie tylko miejsce i obecne w nim osoby. Rutynę tworza również przedmioty i pewne czynności. Dlatego gdy dziecię wyjeżdża, zapewnia mu się "klucze", czyli elementy pozwalające na zapewnienie w jakimś stopniu rutyny dnia codziennego (ulubiony kubek, ukochane zabawki, czytanie przed snem określonej bajki, mniej więcej taki sam plan dnia - tworzą efekt "oswojenia nowego miejsca"). To także osoba, z którą dziecko czuje się bezpiecznie. Jeśli dwulatek czuje się bezpiecznie wyłacznie z rodzicami i wyłącznie w obliczu konkretnych rytuałów w konkretnym miejscu, nie jest to zdrowa sytuacja wg mnie. A feela osobiście nie trawię, wolałabym odgryźć sobie głowę i ją zjeść, niż przy tym zasypiać Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 13:45 No tak, ale skoro rodzice nie są aż tak potrzebni w codziennej rutynie, to dlaczego w domach dziecka jest tyle kiwających sie sierot, a kładzie sie nacisk obecnie na rodziny zastepcze, gdzie jednak dziecko ma tego konkretnego rodzica i czuje z nim więź. Zgadzam się, że kochajacy dziadkowie to bardzo ważna rzecz (sama codziennie dziekuję za swoich), ale rodzicielstwo jest dla mnie ważniejsze i bardziej kształtujące osobowość dziecka oraz odpowiadającego jego potrzebom, no chyba że ktoś właśnie się z wygody stornuje i po(d)rzuca dziecko najchętniej dziadkom (to akurat nie o Tobie). Odpowiedz Link Zgłoś
julamimi Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 15:06 joannaiwa napisała: > No tak, ale skoro rodzice nie są aż tak potrzebni w codziennej > rutynie, to dlaczego w domach dziecka jest tyle kiwających sie > sierot, a kładzie sie nacisk obecnie na rodziny zastepcze, gdzie > jednak dziecko ma tego konkretnego rodzica i czuje z nim więź. > > Zgadzam się, że kochajacy dziadkowie to bardzo ważna rzecz (sama > codziennie dziekuję za swoich), ale rodzicielstwo jest dla mnie > ważniejsze i bardziej kształtujące osobowość dziecka oraz > odpowiadającego jego potrzebom, no chyba że ktoś właśnie się z > wygody stornuje i po(d)rzuca dziecko najchętniej dziadkom (to akurat > nie o Tobie). joannaiwa, z ciekawosci, taka sama miarke przylozysz do tygodniowego wyjazdu raz na rok bez dziecka i do notorycznego podrzucania go dziadkom, powiedzmy raz w miesiacu na tydzien? pytam nie tyle dla scislego zwiazku z tematem, ile dla zauwazenia, ze Twoje poglady wydaja mi sie malo elastyczne. Dzieci nie sa wszystkie takie same i naprawde jedno dziecko w danym wieku sie do czegos nadaje, inne nie. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 15:31 julamimi napisała: > "joannaiwa, z ciekawosci, taka sama miarke przylozysz do tygodniowego > wyjazdu raz na rok bez dziecka i do notorycznego podrzucania go > dziadkom, powiedzmy raz w miesiacu na tydzien? pytam nie tyle dla > scislego zwiazku z tematem, ile dla zauwazenia, ze Twoje poglady > wydaja mi sie malo elastyczne. Dzieci nie sa wszystkie takie same i > naprawde jedno dziecko w danym wieku sie do czegos nadaje, inne nie. > pozdr" Siłą rzeczy, bez podania okoliczności konkretnego przypadku, trzeba generalizować (o autorce wątku też niewiele wiemy). 2 lata to jednak jest bardzo młody wiek i nie bardzo wiem, w czym taki wyjazd bez rodziców choćby raz na rok miał się dziecku przysłużyć (piszę z obserwacji syna, dzieci znajomych - sporo 2-3 latków właśnie, tego co wyczytałam w różnych książkach). Więc byloby to raczej czyste zaspokojenie potrzeby rodziców. Chociaż jestem w stanie sobie wyobrazić taką sytuację, gdy dziecko ma z rodzicami mizerny kontakt i bardziej jest związane z dziadkami - wtedy taki wyjazd niewiele zmienia w jego otoczeniu (no ale to wstyd dla rodziców - taka relacja z dzieckiem). Z najbliższego otoczenia znajomych mam taki przykład - chłopiec już 3 latek został właśnie tak wyprawiony do dziadków, a oni wyjechali sami gdzie indziej. Miało to pomóc w przygotowaniu chłopca do przedszkola. I guzik pomogło - cyrk od ponad miesiaca, bo po tej separacji chłopczyk jeszcze bardziej kurczowo zaczął się trzymać rodziców. Nawet spotkać się z nimi nie za bardzo można, bo jest tak zazdrosny o uwagę rodziców, że kończy się to prawie histerią. A to jest dziecko starsze - juz 3-letnie. Nie znam wszystkich dzieci - to oczywiste, może są jakieś super przypadki podróżników od urodzenia, którzy już od kołyski wypuszczają się samodzielnie w świat. Tylko, czy Ty w to wierzysz? Bo ja jakoś z własnych obserwacji nie mam przekonania. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: wakacje bez dzieci - NIE 07.10.08, 22:19 joannaiwa napisała: Cytat Z najbliższego otoczenia znajomych mam taki przykład - chłopiec już > 3 latek został właśnie tak wyprawiony do dziadków, a oni wyjechali > sami gdzie indziej. Miało to pomóc w przygotowaniu chłopca do > przedszkola. I guzik pomogło - cyrk od ponad miesiaca, bo po tej > separacji chłopczyk jeszcze bardziej kurczowo zaczął się trzymać > rodziców. Nawet spotkać się z nimi nie za bardzo można, bo jest tak > zazdrosny o uwagę rodziców, że kończy się to prawie histerią. A to > jest dziecko starsze - juz 3-letnie. Nie znam wszystkich dzieci - to > oczywiste, może są jakieś super przypadki podróżników od urodzenia, > którzy już od kołyski wypuszczają się samodzielnie w świat. Tylko, > czy Ty w to wierzysz? Bo ja jakoś z własnych obserwacji nie mam > przekonania. Mam córkę, niespełna 3-latkę obecnie. Pierwszy raz została u dziadków na tydzień gdy miała 9 miesięcy. Kolejny raz - rok później. Miała rok i 9 miesięcy. Ten drugi raz - jak z resztą każdy weekendowy rodzinny wyjazd do dziadków - rozpoczął się od nieposkromionej radości na widok wyciągniętych rąk babci. W tym roku - 5 dni u dziadków. Również nieposkromiona radość na dzień dobry, niemożność wysiedzenia w miejscu z radości. Kiedy mąż wychodzi rano do pracy, dziecko często się smuci. Kiedy zostawiamy je u dziadków i odjeżdżamy samochodem w siną dal - dziecko robi papa, odwraca się na pięcie i bawi się z babcią. Po powrocie - brak jakichkolwiek oznak, że coś się w zachowaniu dziecka zmieniło. Może główna przyczyna nie leży w fakcie rozstania z rodzicami, ale w relacjach dziecko-rodzic, dziecko-dziadkowie, rodzice-dziadkowie na co dzień ? Plus oczywiście w cechach osobowości samego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes dokładnie 06.10.08, 13:49 Jeśli dwulatek czuje się bezpiecznie wyłącznie z rodzicami i wyłącznie w obliczu konkretnych rytuałów w konkretnym miejscu, nie jest to zdrowa sytuacja wg mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 13:48 To co piszesz wyżej to typowe myślenie życzeniowe. Dwulatek ma nie być przerażony, bo Ty tak twierdzisz (zero argumentów w tym względzie). Ne, nie dlatego, że ja tak twierdzę. Dlatego, że działając , według dostępnych źródeł naukowych, w odpowiedni sposób rodzice mogą i powinni zadbać o to by poczucie bezpieczeństwa dziecka nie było dla niego tożsame z fizyczną obecnością MATKI 24 h na dobę. Jest to cel, według dostępnych źródeł naukowych, wbrew pozorom możliwy do osiągnięcia ;P Jeżeli dziecko w wieku dwóch lat nie poczucia bezpieczeństwa tylko dlatego, że fizyczna obecność matki nie jest w danym momencie możliwa to , znów według źródeł naukowych, coś jest nie halo. I wcale nie jestem pewna, czy 2 latek na > pewno wie, że mama po tygodniu na 100% wróci. A powinien wiedzieć - i mieć to obcykane na przykładach. Uczą tego dostępne źródla naukowe. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 13:59 Dziwne, że to nie są źródła naukowe, do których jest powszechny dostęp i które przytoczyłam już wcześniej. Czyżby były to pseudoporadniki typu "jak najszybciej wypchnąć dziecko z domu i mieć święty spokój", a może "jak zorganizować internat dla noworodków"? I kto tu mówi o obecności matki 24h na dobę? Większość matek pracuje (w tym ja o czym pisałam wcześniej) i może tylko pomarzyć o takiej ilości czasu spędzanej z dzieckiem. Może wróćmy do meritum, czyli tygodniowego wyjazdu urlopowego bez dziecka, bo rodzice chcą sobie pobyć sami, a dziecko im jak rozumiem w tym przeszkadza. Moje komentarze odnoszą sie do tej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 14:23 CytatMoże wróćmy do meritum, czyli tygodniowego wyjazdu urlopowego bez dziecka, bo rodzice chcą sobie pobyć sami, a dziecko im jak rozumiem w tym przeszkadza. Moje komentarze odnoszą sie do tej sytuacji. Rozumiem. Uważasz, że powiedzenie, iż dziecko w czymś przeszkadza to herezja i świadczy li i jedynie o niedojrzałości rodziców. Ja uważam inaczej. Uważam, że dziecko przeszkadza w wielu rzeczach. Choćby w spokojnym spędzeniu tygodnia w łóżku z kilkoma gadżetami i żywieniu się pizzą. Jak również uważam, że ludzie stając się rodzicami, nie przestają być ludźmi i nie przestają nagle mieć potrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 14:45 Mylisz się, doskonale zdaję sobie sprawę, że dzieci w wielu sprawach przeszkadzają, chociaż, jak ktoś trochę się wysili i ruszy głową - to nie aż tak bardzo (przy czym niekoniecznie musi to być od razu separowanie od siebie dzieci na tydzień). I zawsze powtarzam za jednym profesorem pediatrii, jak ktoś ma taki styl życia, że lubi dużo leżeć w łóżku żywiąc się pizzą, to po co sprawiał sobie dzieci? Mógł sobie przecież kupić chomika - niezajmujący i niekłopotliwy. A tak musi ograniczyć swoje potrzeby i naruszyć swój święty spokój, bo ma konflikt - potrzeby moje czy dziecka. Tylko że to my jesteśmy dorośli i odpowiedzialni za przyjście dziecka na świat, w tym realizację jego potrzeb. Ja nie mam takiego konfliktu, bo lubię spełniać potrzeby mojego dziecka, przebywać z nim, z mężem i z dziadkami też. I w ogóle jesteśmy szczęśliwą rodziną (wiem, nie każdemu się tak w życiu układa). Poza tym, nawet jeśli ograniczam swoje potrzeby (nie tak znowu bardzo, bo z dzieckiem wiele rzeczy da się zrobić wspólnie) to przecież nie na zawsze, dzieci tak szybko rosną, a później po prostu nie jesteśmy im już tak potrzebni i same ruszają w świat. Po prostu nie uważam, żeby trzeba je do tego popędzać, bo świat teraz pędzi. Jedyne o co tak naprawdę chodzi w tym spełnianiu swoich potrzeb, to aby nie odbywało się to kosztem dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 14:55 CytatI zawsze powtarzam za jednym profesorem pediatrii, jak ktoś ma taki styl życia, że lubi dużo leżeć w łóżku żywiąc się pizzą, to po co sprawiał sobie dzieci? Pojawienie się na świecie dziecka przewartościowuje priorytety. I tak, przewartościowuje - czyli nie leżę w łóżku żywiąc się pizzą w każdy weekend, a raz na pół roku. Uważasz, że odbywa się to kosztem dziecka? Wyolbrzymiasz. Z tego, co piszesz i co twierdzi pan profesor pediatrii, wynika że nikt nie powinien mieć dzieci. Bo większość ludzi lubi dłużej spać, większość ludzi lubi uprawiać całymi nocami wyuzdany seks, większość ludzi lubi się op.dalać przez pół dnia a po przyjściu z pracy wyłożyć z fajną książką na kanapie. A jednak po pojawieniu się dziecka na świecie znaczna większość umie odnaleźć złoty środek między potrzebami swoimi, a potrzebami dziecka, nie krzywdząc żadnej ze stron. Ty - nie potrafisz. Podporządkujesz wszystko potrzebom dziecka. Ok, twoje prawo. Ja uważam inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 15:11 "A jednak po pojawieniu się dziecka na świecie znaczna większość umie odnaleźć > złoty środek między potrzebami swoimi, a potrzebami dziecka, nie krzywdząc żadn > ej ze stron. Ty - nie potrafisz. Podporządkujesz wszystko potrzebom dziecka." No cóż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mój złoty środek i zdrowy rozsądek niekoniecznie pokrywa się z tym, co Ty uważasz za złoty środek i zdrowy rozsądek. A czy nie potrafię - nie Tobie to oceniać. Ja, moja rodzina i dziecko jesteśmy zadowoleni i tylko to się liczy. A na podporządkowanie wszystkiego potrzebom dziecka nie mam szans - pracuję. Żyj zgodnie ze swoim sumieniem, nie Ty pytałaś o radę i nie Tobie jej udzielałam. Szkoda, że w tej całej dyskusji nie mogą wypowiedzieć się same dzieci (anonimowo, bez kontroli rodziców). Wtedy wszyscy najszybciej przekonalibyśmy się jakie są ich rzeczywiste potrzeby, kiedy doznają krzywdy, i do czego adaptują się tylko po to aby zadowolić rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 12:22 sir.vimes napisała: No jeżeli dziecko wyjazd z dziadkami odbiera jako coś w rodzaju zdrady czy porzucenia- to rzeczywiście jest problem. W rodzicach. Dokładnie. Ja nie mówię, ze dzieci nie mają lęków separacyjnych - bo miewają. I jak mam świadomość, że moje dziecko takowe miewa, to go nie wysyłam na wakacje z babcią. Jak widzę, że moje dziecko nie jest zachwycone na myśl o pobycie beze mnie i że ma fazę "kurczowe trzymanie się mamy", to go na wakacje też nie posyłam. Natomiast jeśli widzę, że dziecko sika z radości na myśl o pobycie z babcią, albo zwyczajnie przyjmuje to po prostu jako normalną kolej rzeczy, dlaczego mam go w imię jakichś zasad pozbawiać? joannaiwa napisała: a dziecko nie powie matce "spadaj stara rozwodzę się z Tobą skoro musisz ode mnie odpoczywać", tylko zrobi dobrą minę do złej gry bo jest od rodziców zależne, a później niewykluczone że nawet przyzwyczai sie do takiej sytuacji - bo jakie ma wyjście? Joanna, ale dlaczego z góry zakładasz, że dziecko będzie negatywnie nastawione? Primo, nie informujemy dziecka o tym, że chcemy od niego odpocząć, bo to idiotyzm. Informujemy dziecko "Jedziesz do babci na wakacje". Nie kodujemy w dziecko negatywnych emocji. Dlaczego zakładasz, że wakacje bez rodziców są dla dziecka ZAWSZE sytuacją niekomfortową i musi się do tej sytuacji z ciężkim sercem przyzwyczajać? Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 12:34 mama_kotula napisała: > Dlaczego zakładasz, że wakacje bez rodziców są dla dziecka ZAWSZE sytuacją > niekomfortową i musi się do tej sytuacji z ciężkim sercem przyzwyczajać? > >Nie zakładam, że zawsze i piszę o tym w swoim pierwszym poście. Myślę Mamo Kotulo, że Ty piszesz po prostu o starszym dziecku, które cieszy sie na pobyt z babcią, nie o 2-latku (chociaz wiem że Ty zostawiałaś i młodsze, co wiązało się z Twoją specyficzną sytuacją rodzinną - nie możesz jednak stwierdzić na pewno, że dziecko było szczęśliwe z tego powodu). Poza tym jest ciągle aspekt braku czasu dla dzieci osób pracujących (nawet jak tylko mąż zarabia na rodzinę to zwykle rodzina prawie go nie widuje) i jeśli jeszcze dodatkowo urlop rodzice spędzają bez dzieci, to kiedy właściwie spędzają z nimi czas? > Podkreślam, ja nie mówię tu o dzieciach, które na częśc okresu szkolnych wakacji, gdy rodzice pracują, jadą na wieś do babci. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes A to rzecz inna 06.10.08, 12:43 > Poza tym jest ciągle aspekt braku czasu dla dzieci osób pracujących > (nawet jak tylko mąż zarabia na rodzinę to zwykle rodzina prawie go > nie widuje) i jeśli jeszcze dodatkowo urlop rodzice spędzają bez > dzieci, to kiedy właściwie spędzają z nimi czas? zakładamy na potrzeby wątku, ze nie chodzi o dziecko, które od urodzenia widuje rodziców 15 minut przed zaśnięciem. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: A to rzecz inna 06.10.08, 13:02 sir.vimes napisała: > > Poza tym jest ciągle aspekt braku czasu dla dzieci osób pracujących > > (nawet jak tylko mąż zarabia na rodzinę to zwykle rodzina prawie go > > nie widuje) i jeśli jeszcze dodatkowo urlop rodzice spędzają bez > > dzieci, to kiedy właściwie spędzają z nimi czas? > > zakładamy na potrzeby wątku, ze nie chodzi o dziecko, które od urodzenia widuje > rodziców 15 minut przed zaśnięciem. No ale właśnie czy możemy cos takiego zakładać (nie wynika z wątku autorki)- coraz wiecej rodziców tak właśnie widuje swoje dzieci - choćby Wyborcza robiła badania statystyczne w tym względzie (nie wiecej dziennie niz godzinę). Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: A to rzecz inna 06.10.08, 13:03 CytatNo ale właśnie czy możemy cos takiego zakładać (nie wynika z wątku autorki)- coraz wiecej rodziców tak właśnie widuje swoje dzieci - choćby Wyborcza robiła badania statystyczne w tym względzie (nie wiecej dziennie niz godzinę). Uważam, że powinnaś czytać mniej statystyk i badań naukowych, bo obraz świata ci przesłaniają Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: A to rzecz inna 06.10.08, 13:07 mama_kotula napisała: > > Uważam, że powinnaś czytać mniej statystyk i badań naukowych, bo obraz świata c > i przesłaniają Prawdę powiedziawszy bardzo chciałabym, aby te dane były błędne - z korzyscią dla dzieci. Ale też jak czasami czytuję różne fora tutaj to włos mi się jeży na głowie i widzę, że jednak jest coś na rzeczy. > Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: wakacje bez dzieci - NIE 06.10.08, 12:49 Cytatwiem że Ty zostawiałaś i młodsze, co wiązało się z Twoją specyficzną sytuacją rodzinną - nie możesz jednak stwierdzić na pewno, że dziecko było szczęśliwe z tego powodu Nie mogę również założyć na pewno, iż było nieszczęśliwe, co zdaje się sugerujesz Bądź pewna, że jakby tylko moja mama zauważyła, że jest coś nie tak i że dziecko czuje się nieszczęśliwe, w tym samym dniu przywiozłaby mi je z powrotem i inaczej rozegrałybyśmy kwestię opieki. Mamie ufam bezgranicznie bo zawsze świetnie odczytywała sygnały pochodzące od moich dzieci. I niezależnie od sytuacji rodzinnej - uważam, że tydzień z dziadkami to świetna sprawa. Nawet dla dwulatka i młodszego dziecka. Oczywiście, jeśli dziecko ma takich dziadków, jak moje Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: wakacje bez dzieci - NIE 07.10.08, 22:33 joannaiwa napisała: > mama_kotula napisała: > > > Dlaczego zakładasz, że wakacje bez rodziców są dla dziecka ZAWSZE > sytuacją > > niekomfortową i musi się do tej sytuacji z ciężkim sercem > przyzwyczajać? > > > >Nie zakładam, że zawsze i piszę o tym w swoim pierwszym poście. > Myślę Mamo Kotulo, że Ty piszesz po prostu o starszym dziecku, które > cieszy sie na pobyt z babcią, nie o 2-latku (chociaz wiem że Ty > zostawiałaś i młodsze, co wiązało się z Twoją specyficzną sytuacją > rodzinną - nie możesz jednak stwierdzić na pewno, że dziecko było > szczęśliwe z tego powodu). No ja się mogę pod Kotulą podpisać, tyle że w odniesieniu do dziecka 1.5-rocznego i 2.5-letniego. > Poza tym jest ciągle aspekt braku czasu dla dzieci osób pracujących > (nawet jak tylko mąż zarabia na rodzinę to zwykle rodzina prawie go > nie widuje) i jeśli jeszcze dodatkowo urlop rodzice spędzają bez > dzieci, to kiedy właściwie spędzają z nimi czas? Od narodzin starszej córki jeśli pracuję, pracuję w domu. Mąż pracuje poza domem, wraca o normalnych godzinach, nie głodujemy Czasu z dziećmi spędzamy całe mnóstwo na co dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
2.mati Re: wakacje bez dzieci - NIE 11.10.08, 08:54 Mialam nie pisac, ale: >Poza tym mój ulubiony argument - czy nie czułabyś się porzucona i >opuszczona, gdyby Twój mąż przyszedł do Ciebie i powiedział, że >byłoby miło gdybyś pojechała na tydzień do swoich rodziców, bo on >musi odpocząć od Ciebie Poslugujac sie podanym wyzej przykladem - jestem zdania ze umiejetnosc spedzania czasu osobno jest wazna i owszem, nie mam nic przeciwko tygodniowym wakacjom z dala od meza raz na jakis czas. Swoja droga niemoznosc spedzenia tygodnia w towarzystwie innym niz meza jest ciekawa z punktu widzenia teorii przywiazania. >Dziwne, że to nie są źródła naukowe, do których jest powszechny >dostęp i które przytoczyłam już wcześniej. Oj z tym to bym raczej uwazala... Bates to chyba polskie tlumaczenie oryginalu z 1955, polskie drugie wydanie z 1994? (www.amazon.com/Gesell-Institutes-Child- Behavior-Birth/dp/B0012IX5QK/ref=sr_1_1? ie=UTF8&s=books&qid=1223706638&sr=1-1) Teorie sie niestety uaktualniaja. Jacobs i Nadel pisza (ostatnio - 2007 - nie wiadomo o ktore badanie zostalo zacytowane wczesniej) o dzieciach ktore doswiadczyly 'child abuse'. Nie popadajmy wiec w przesade, rodziny sa rozne ale tydzien z dziadkami to z reguly nie jest at tak traumatyczne przezycie i nie podpada pod ta kategorie. >Może warto byłoby troche >poczytać, dokształcić się, zanim się weźmie udział w dyskusji i >właśnie podawać merytoryczne argumenty. Bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 10:59 nie. po prostu lubimy spędzać urlop z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
inus_123 Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 14:09 NIE! Co innego gdy dziecko ma już powiedzmy powyżej 8 lat i jedzie w tym czasie na wakacje do dziadków lub na samodzielne kolonie, zieloną szkołę itp. Ale nie zostawiłabym go poprostu w domu, żeby sobie gdzies wyjechać. Musiałoby też mieć w tym czasie zapewniony jakiś atrakcyjny wyjazd. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 14:50 no widzisz, dla moich dzieci, które dziadków nie widzą na co dzień, sama perspektywa pobytu u nich jest wystarczającą atrakcją w dodatku bachory paskudne są widocznie wyjątkowo mało z nami emocjonalnie związane, bo zaraz po przyjeździe do dziadków wyganiają nas, a potem urządzają histerie przy odbiorze - lęk separacyjny działa u nich w niewłaściwym kierunku Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 15:39 "aluc napisała: > no widzisz, dla moich dzieci, które dziadków nie widzą na co dzień, > sama perspektywa pobytu u nich jest wystarczającą atrakcją > > w dodatku bachory paskudne są widocznie wyjątkowo mało z nami > emocjonalnie związane, bo zaraz po przyjeździe do dziadków wyganiają > nas, a potem urządzają histerie przy odbiorze - lęk separacyjny działa > u nich w niewłaściwym kierunku" No to może rzeczywiście jesteś wyjątkiem od reguły, a może masz słabą więź z dziećmi - sama to oceń, ja nie znam Twojej rodziny. A dzieci 2-letnie właśnie? Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 16:07 słabą więź mam zdecydowanie joanna - dzieci SĄ różne rodzice też są różni i rózni są dziadkowie i różne są układy rodzinne - jedno mieszkają u dziadków, inni mają dziadków kilkaset kilometrów od domu a ja sama przy starszym dziecku byłam niemalże ortodoksyjną zwolenniczką opinii przez ciebie prezentowanej - dopóki go pierwszy raz z dziadkami nie zostawiłam na dwa tygodnie, miał wtedy niecałe trzy lata - i przyjechałam po dziecko szczęśliwe, które tęskniło, ale nie rozpaczało, które przyjemnie spędziło czas i wcale nie paliło się do powrotu do domu wspólne wakacje to świętość - na szczęście możemy sobie tezż pozwolić na wakacje niewspólne i z przyjemnością z tego korzystamy Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 16:30 Otóż to. Pozatym w takich warunkach mozna miec tylko jedynaka. Bo tak jak u mnie, przy trójce dzieci rozwód jest niemal 100%. Zanim dzieci dorosną, mąż juz nie bedzie mężem, tylko ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 16:39 No to urodzony podróżnik, ale jak znam życie raczej wyjątek niż reguła. A skad wiesz, że nie rozpaczał? Nie było Cię przecież przy nim. On sam Ci tego nie powie, bo przecież mogłabyś go w ogóle nie zabrać z powrotem (precedens był - zostawiłaś na 2 tygodnie). Dziadkowie też Ci nie powiedzą - no jak to z nimi świetnie by się nie bawił? A dwa tygodnie to długo - można zapomnieć o rozpaczliwym przystosowaniu na początku. No i dlaczego różnicujesz dzieci? Ze starszym postepujesz inaczej, a z młodszym inaczej (jak to mówią: często matki odpuszczają sobie przy drugim dziecku, a później się dziwią, że młodsze nie dorasta do pięt starszemu pod względem emocjonalnym i często intelektualnym). A ile macie tych wspólnych wakacji - też dwa tygodnie, czy więcej? Zgadzam się, że są różne układy rodzinne i dopóki wszystkim dana sytuacja odpowiada jest ok. Tylko, że dziecko jest stroną słabszą i często pewne sytuacje są mu narzucane bez względu na wszystko, a ono nie może powiedzić - nie pasuje mi to. I wtedy to oznacza, że nie wszyscy są zadowoleni z tego układu, bo dziecko nie jest. I takich dzieci mi szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 16:44 CytatDziadkowie też Ci nie powiedzą - no jak to z nimi świetnie by się nie bawił? Joasiu - bardzo ci współczuję, że twoje dziecko ma takich dziadków, którzy nie powiedzą, że coś było nie tak, bo chcą pokazać jacy to z nich wspaniali opiekunowie. Obawiam się jednak, że nie wszyscy dziadkowie tacy są, i że jednak są tacy, którzy dzwonią i informują o tym, co się dzieje z dzieckiem. I całe szczęście, że istnieją. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 16:47 Jak sie nie ma zaufania do dziadków, to nie nalezy dzieci z nimi wysyłać i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 16:54 Myślę że w tych rozważaniach to może abstrahujmy od dziadków mojego dziecka - jestem z relacji z nimi bardzo zadowolona. I doprawdy żadne wyrazy współczucia w tym zakresie nie są mi potrzebne. Skupcie sie może na relacjach z dziadkami swoich dzieci i jak dojdziecie do przekonania, że wszystko gra i ufacie ich ocenie sytuacji, to możecie spać spokojnie (mam nadzieję, że Wasze dzieci tez). Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 16:56 ależ jesteśmy skupione nie pojmuję tylko, dlaczego relacje z naszymi rodzicami aż tak bardzo leżą ci na sercu Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 17:19 CytatSkupcie sie może na relacjach z dziadkami swoich dzieci i jak dojdziecie do przekonania, że wszystko gra i ufacie ich ocenie sytuacji, to możecie spać spokojnie (mam nadzieję, że Wasze dzieci tez). Moment, moment. To TY poddałaś w wątpliwość to, czy dziadkowie naszych dzieci są odpowiednimi osobami do opieki nad nimi oraz to, że informują rodziców o wszystkim, nie przyjmując do wiadomości tego, co ci napisała i Aluc, i ja i kilka innych foremek - że dziadkom ufają na tyle, że pozostawienie z nimi dzieci nie będzie dla tych dzieci krzywdą. Niekonsekwencja? Znaczy, we wcześniejszym poście założyłaś, że dziadkowie generalnie nie mówią rodzicom o emocjach wnuków (oprócz twoich dziadków oczywiście, którzy są cacy i nie możesz narzekać), nie przyjęłaś do wiadomości żadnych argumentów tylko wyjechałaś z gadką napominającą "zastanówcie się, co czynicie". Chyba fakt, że ktoś zostawia dziecko z dziadkami świadczy o tym, że ma do nich zaufanie na tyle, że nie musi się "zastanawiać" i "skupiać na relacjach z dziadkami"? ;P Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 20:29 Dalsze złośliwe dywagacje nic tu nie wnoszą. Powiedziałam swoje zdanie, przytoczyłam publikacje naukowe (obiektywne), własne obserwacje i przykład znajomych, na których opieram swoje przekonanie. Grupa matek przekazała że ma inne zdanie oparte na swoich subiektywnych wrażeniach z wychowania własnych dzieci (bez naukowego wsparcia). Zakrzykiwanie mnie nic tu nie da, bo ja zdania nie zmienię w oparciu o tak nikłe argumenty tych matek i nie będę eksperymentować na własnym dziecku i sprawdzać - będzie płakać za mną czy nie. A argument, że dzieci się tak świetnie bawiły i nie chciały wracać do domu świetnie skwitował mój mąż - też nie chciałbym wracać do domu, gdzie rodzice chcą się mnie pozbyć i podrzucają dziadkom, a dziadkowie się o mnie troszczą więc wolę zostać u nich i uniknąć dalszego podrzucania w przyszłości. I żadna dynamika rodziny nie jest też tu żadnym argumentem. Wybór należy do autorki wątku - ma całe spektrum poglądów i może wybrać, która postawa jest jej bliższa. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 20:35 Dziecko, ktore wyraxnie jest zadowolone nie potrzebuje naukowego wsparcia. Wole patrzec na wlane dziecko, niż rozumieć dziecko poprzez badania innych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 20:40 CytatA argument, że dzieci się tak świetnie bawiły i nie chciały wracać do domu świetnie skwitował mój mąż - też nie chciałbym wracać do domu, gdzie rodzice chcą się mnie pozbyć i podrzucają dziadkom, a dziadkowie się o mnie troszczą więc wolę zostać u nich i uniknąć dalszego podrzucania w przyszłości. Zdechłam i leżę, rechocząc w głos. To jest toksyczne - w tym zdaniu ukazuje się kwintesencja wszystkiego - podświadomie wpieracie dzieciom, że nigdzie, ale to nigdzie nie będą się bawić dobrze, jeśli nie ma tam rodziców (wysuwając założenie, że u dziadków na pewno jest źle, a jeśli jest dobrze, to oznacza, że rodzice są do bani). I wasze dzieci nie będą nawet śmiały bawić się gdzieś dobrze, ponieważ będzie je dręczyć poczucie winy, że nie mają prawa się dobrze bawić, skoro nie ma rodziców w zasięgu wzroku. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 23:37 joannaiwa napisała: > Powiedziałam swoje zdanie, przytoc > zyłam publikacje naukowe (obiektywne), własne obserwacje i przykład znajomych, > na których opieram swoje przekonanie. Oj, jak to dobrze, ze nie czytalam tych badan naukowych. Ani moje dzieci. Dzieki temum moglam zostawiac je z dziadkami w wieku 2 lat i ani ja, ani one (dzieci), nie wiedzialy, ze dzieje im sie krzywda, dzieki czemu mogly sie swietnie u dziadkow czuc i bawic. I my - bez dzieci- rowniez Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes RW obecych czasach 07.10.08, 08:01 W sumie każdy może znaleźć "publikacje naukowe (obiektywne)" na potwierdzenie dowolnej tezy. Obiektywne bo zgodne z własną teorią. "Zakrzykiwanie mnie nic tu nie da" A ktoś oprócz ciebie kogoś zakrzykuje ;OOOOOOOOO ???? świetnie skwitował mój mąż - te > ż nie chciałbym wracać do domu, gdzie rodzice chcą się mnie pozbyć i podrzucają > dziadkom, a dziadkowie się o mnie troszczą więc wolę zostać u nich i uniknąć d > alszego podrzucania w przyszłości. No tak, zdanie eksperta powinno nas przekonać Ale jakoś nie przekonuje - szczególnie, że jest to dość brzydka i niczym nie poparta sugestia. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: RW obecych czasach 08.10.08, 12:19 sir.vimes napisała: > W sumie każdy może znaleźć > > "publikacje naukowe (obiektywne)" > > na potwierdzenie dowolnej tezy. Obiektywne bo zgodne z własną teorią. > " No to znajdź na potwierdzenie swoich teorii i przedstaw je, skoro to takie oczywiste. > > "Zakrzykiwanie mnie nic tu nie da" > > A ktoś oprócz ciebie kogoś zakrzykuje ;OOOOOOOOO ???? Owszem - Ty i parę innych matek - czyżby sumienie gryzło? > > > świetnie skwitował mój mąż - te > > ż nie chciałbym wracać do domu, gdzie rodzice chcą się mnie pozbyć i podr > zucają > > dziadkom, a dziadkowie się o mnie troszczą więc wolę zostać u nich i unik > nąć d > > alszego podrzucania w przyszłości. > > No tak, zdanie eksperta powinno nas przekonać Ale jakoś nie przekonuje - > szczególnie, że jest to dość brzydka i niczym nie poparta sugestia. Mój mąż jest takim samym ekspertem jak i Ty - też jest rodzicem. A czy sugestia dotyczy Ciebie - sama oceń. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: RW obecych czasach 08.10.08, 13:34 joannaiwa napisała: > > A ktoś oprócz ciebie kogoś zakrzykuje ;OOOOOOOOO ???? > > Owszem - Ty i parę innych matek - czyżby sumienie gryzło? Powołujesz się na akademicką teorię i profesjonalne źródła. Ale sposób prowadzenia dyskusji o profesjonaliźmie bynajmniej nie świadczy. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: RW obecych czasach 08.10.08, 15:40 gaja78 napisała: > > > "Powołujesz się na akademicką teorię i profesjonalne źródła. Ale sposób prowadze > nia dyskusji o profesjonaliźmie bynajmniej nie świadczy." Mówisz o mnie, czy o moich oponentkach, które przytoczone argumenty próbują jedynie zbyć i zmieszac z błotem. Może warto byłoby troche poczytać, dokształcić się, zanim się weźmie udział w dyskusji i właśnie podawać merytoryczne argumenty. Powiem więcej - może warto byłoby pewne rzeczy przemyśleć, siegnąć do istniejących badań zanim się sięgnie po pewne metody wychowawcze. Powiesz - nie ma czasu - a ja Ci powiem jest 9 miesiecy ciąży, to doskonały okres aby skonfrontować różne opinie i podejścia do wychowania. Na tym forum protestują przeciwko temu co piszę tylko te matki, które tę metodę już zastosowały z takim czy innym skutkiem. Wg nich działa, wg psychologów - nie. Aby się ze mną zgodzić musiałyby się przyznać do błędu - jest oczywiste że tego nie zrobią. Przykro mi, ale subiektywne odczucia kilku matek nie przekonują mnie że taka metoda separacji dziecka od rodziców działa pozytywnie na psychikę dziecka, chociaż jak już pisałam Julamimi nie wykluczam że istnieją jednostkowe przypadki dzieci, którym to nie przeszkadza, raczej wyjątki w świetle dostepnych badań naukowych. I to tyle na temat profesjonalizmu. > Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: RW obecych czasach 08.10.08, 16:03 A moze się z Toba nie zgadzają, ponieważ nie popełniły błędu? Nie wpada Ci to do głowy? Dla mnie o wiele bardziej destrukcyjne dla psychiki dziecka jest to, ze ma przez pierwsze trzy lata 24 godziny na dobę kontakt z matka, a gdy idzie do przedszkola, jest przekonany, ze świat się skończył, mama nie wroci już nigdy, mama go porzucila. I placze tygodniami, moczy się w łóżko, wymiotuje przed wyjsciem do przedszkola. No, ale mama jest zadowolona, bo to dlatego, ze on "tak koniecznie mnie potrzebuje, beze mnie zyc nie może". Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: RW obecych czasach 08.10.08, 17:00 Piszesz o matkach toksycznych i zgadzam się z Tobą - to nie jest normalne. Ale na drugim biegunie jest właśnie olewanie dziecka, podrzucanie dziadkom jak tylko się da, skoro da się na tydzień, to może i na dwa, trzy, i kończy się tak że dzieci wychowują dziadkowie. A ja piszę o tym co radzę autorce wątku, kto jakie błędy popełnił niech oceni sam. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: RW obecych czasach 08.10.08, 16:18 joanna, a obiła ci się o uszy (albo oczy) teoria, że miarą poczucia bezpieczeństwa dziecka jest umiejętność rozstawania się? znaczy, że rozpacz przy rozstaniu nie świadczy o przywiązaniu do rodzica, ale o strachu,że rodzic nie wróci, o braku poczucia bezpieczeństwa czyli? Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: RW obecych czasach 08.10.08, 16:52 a ty sądzisz że podrzucanie dziecka dziadkom na tydzień wzmocni w nim poczucie bezpieczeństwa i ułatwi rozstania? chyba ja tę teorię trochę inaczej rozumiem niż Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: RW obecych czasach 08.10.08, 17:04 nie, moja droga najpierw buduje się w dziecku poczucie bezpieczeństwa potem zaś można podchodzić do bezbolesnego rozstania Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: RW obecych czasach 08.10.08, 16:19 a ty przytoczyłaś te źródła, czy coś mnie ominęło? albo oko mi się omskło? Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: RW obecych czasach 08.10.08, 16:53 zobacz w pierwszym poście - dwie pozycje, chociaż jak poszukam to pewnie znajdę i więcej Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula A co do rodzeństwa 06.10.08, 16:51 różnicowanie jest konieczne - bo dzieci są różne, i środowisko, w którym się wychowują, też się różni - pierwsze wychowywało się jako jedynak, drugie - już jako siostra/brat a jednocześnie jako odrębny człowieczek. Rodzic, który sądzi że przy drugim dziecku sprawdzą sie te same metody co przy pierwszym, dość często popada w pułapkę "dlaczego to nie działa??". Traktować inaczej nie znaczy: traktować gorzej, odpuszczać. Odpowiedz Link Zgłoś
julamimi Re: A co do rodzeństwa 07.10.08, 11:55 > różnicowanie jest konieczne - bo dzieci są różne, i środowisko, w którym się... Swiete slowa i chwala tym rodzicom, ktorzy umieja to dostrzec ) W czasie ostatnich wakacji slyszalam na placu zabaw, jak jedna matka drugiej matce (obie matki jedynakow) z wypiekami na twarzy opowiada: "wiesz, zrobili nam takie warsztaty z pania psycholog, mama trojki dzieci. I ona strasznie dziwne rzeczy mowila. Ze jak jednemu ze swoich dzieci wyda polecenie spokojnym tonem, to dziecko je wykona. Taki sam ton przez drugie dziecko jest ignorowany, bo to drugie reaguje na ton 'wojskowy'... niesamowite, prawda?" itd Ale moze to wiecej niz jedno dziecko trzeba miec, zeby to odkryc, chociaz przeciez dorosli doroslych tez nie traktują wszystkich tak samo. Takie luzne skojarzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 16:52 rozumiem, że bardzo trudno jest się przyznać, że się błądzi - ale błądzisz, zdecydowanie oraz wiesz lepiej ode mnie, że rozpaczał i że w ogóle było kaszaniasto i że mam rodziców do bani, którzy ukrywają przede mną wszelkie istotne dla rozwoju emocjonalnego moich dzieci sprawy joanna, ty nie dyskutujesz, tylko okopujesz się wokół swojej tezy, w dodatku najwyraźniej teoretyzując a dzieci różnicuję, bo SĄ różne, o czym już łaskawie wspomniałam, sytuacja rodzinna też jest dynamiczna jeśli odpowiem, że w sumie w ciagu roku jeździmy wspólnie na jakieś pięć tygodni wspólnych wakacji - będziesz usatysfakcjonowana? a jak na cztery? a jak na siedem? a może siedem to już za dużo i niezdrowo? Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 17:00 No cóż nie uważam że błądzę i w swoich poglądach jak zauważycie nie jestem odosobniona. Zdałam Ci parę pytań - niczego nie stwierdziłam - to Twoja interpretacja. A 7 tygodni wspólnych wakacji to wspaniała liczba - gratulacje, im wiecej tym lepiej, dzieciaki na pewno są szczęśliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re:jeszcze jedno 07.10.08, 07:57 Nie byłoby sprawiedliwie gdybym nie dodała - moje rozważania nie dotyczą samotnych matek (takich jak Mama Kotula która razem ze swoją mamą tworzyła dla dziecka rodzinę dopóki nie pojawił się niemąż, więc wyjazdy dziecka z jej mamą to praktycznie jak z jednym z rodziców). Tu standardowe kryteria niekoniecznie mają zastosowanie Odpowiedz Link Zgłoś
julamimi Re:jeszcze jedno 07.10.08, 12:00 > a rodzinę dopóki nie pojawił się niemąż, więc wyjazdy dziecka z jej mamą to pra > ktycznie jak z jednym z rodziców). Tu standardowe kryteria niekoniecznie mają z babcia jak rodzic? sorki, ale mylisz pojecia. Nawet w przypadku niepelnej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re:jeszcze jedno 07.10.08, 12:05 he he na takiej zasadzie można więc wyłączyć również matki spędzające z dziećmi 24 h na dobę - bo dla nich wakacje to tylko zmiana miejsca wykonywania pracy Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re:jeszcze jedno 07.10.08, 13:34 Cytatjoannaiwa napisała: Nie byłoby sprawiedliwie gdybym nie dodała - moje rozważania nie dotyczą samotnych matek (takich jak Mama Kotula która razem ze swoją mamą tworzyła dla dziecka rodzinę dopóki nie pojawił się niemąż, więc wyjazdy dziecka z jej mamą to praktycznie jak z jednym z rodziców). Tu standardowe kryteria niekoniecznie mają zastosowanie. Bełkot, bełkot, bełkot. Primo, założenie "babcia jako rodzic" jest błędne, zwłaszcza że kiedy syn jeździł z babcią na wakacje przez pierwszy rok i połowę drugiego roku życia, w jego życiu był jeszcze jego ojciec i - jakimś cudem - obaj panowie byli związani emocjonalnie. Secundo - co najważniejsze - nie istnieje coś takiego jak "standardowe kryteria" - nie istnieją one poza głowami osobników myślących tak schematycznie jak ty. A osobnicy myślący schematycznie sami sobie robią kuku . A co gorsza, swoim dzieciom też. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re:jeszcze jedno 07.10.08, 13:39 Oj sorry, zatem Mamy Kotuli standardowe założenia jednak dotyczą. A z tym bełkotem Mamo Kotulo powtarzasz się i robisz się ciut nudna. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re:jeszcze jedno 07.10.08, 17:19 joannaiwa napisała: A z tym bełkotem Mamo Kotulo powtarzasz się i robisz się ciut nudna. Cóż, nie pełnię tu funkcji dyżurnego klauna, zatem bycie nudną jest usprawiedliwione. Czyżby nerwy panią Joannę ponosiły? Urocze Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re:jeszcze jedno 08.10.08, 12:15 No właśnie mnie nie ponoszą Parę wątków na forum mnie uodporniło. Tak swoją drogą po przeczytaniu Twoich wypowiedzi na wątku "matka zostawiła 2 dzieci" (Małe dziecko), to trochę się dziwię, że przy tak negatywnym nastawieniu do macierzyństwa (a może to depresja) i tylu zawirowaniach życiowych jednak zdecydowałaś się na drugie dziecko. W sumie odważna decyzja, o ile nie liczysz na to, że mama Ci je wychowa. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re:jeszcze jedno 08.10.08, 13:36 joannaiwa napisała: > No właśnie mnie nie ponoszą Parę wątków na forum mnie > uodporniło. Tak swoją drogą po przeczytaniu Twoich wypowiedzi na > wątku "matka zostawiła 2 dzieci" (Małe dziecko), to trochę się > dziwię, że przy tak negatywnym nastawieniu do macierzyństwa (a może > to depresja) i tylu zawirowaniach życiowych jednak zdecydowałaś się > na drugie dziecko. W sumie odważna decyzja, o ile nie liczysz na to, > że mama Ci je wychowa. Teraz już jestem pewna, że nie jesteś zainteresowana merytoryczną dyskusją. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re:jeszcze jedno 08.10.08, 16:33 Co do prób wyeliminowania z dyskusji osób (w tym mnie) przez matki o innym (bardziej hedonistycznym, by nie powiedzieć egoistycznym) poglądzie na wychowanie dzieci - odsyłam do wielu wątków na Małym Dziecku i Wychowaniu właśnie. Argumenty, które padają, często są niemerytoryczne, a jedyne co słysze to "błądzisz", "nie zgadzam się", "u mnie to działa" itd. Celowo właśnie w tym wątku przytoczyłam konkretne publikacje, aby uniknąć dyskusji - to tylko Twoje zdanie, mylisz się, bo tego nie robiłaś - nie udało się takiej dyskusji uniknąć. A przecież jeśli te matki dobrze się z tym czują i ich dzieci to w czym problem? Dla mnie problem jest w tym, że matki te generalizują. uznają że skoro ich dzieci sie przystosowały, to tak jest w przypadku większości dzieci. Uważam inaczej i moim celem było zaprezentowanie odmiennej opinii autorce wątku (podobnie wypowiedziało się również wiele innych matek). Ciekawe dla mnie jest też, że tutaj nie odnosisz się do obrażającego mnie postu Mamy Kotuli, w odpowiedzi na który właśnie odpowiedziałam w cytowanym fragmencie (nie obrażajac jej, lecz odnosząc się do jej konkretnych wypowiedzi). Może dlatego, że zwraca się do ciebie per "Gajeczko" i generalnie trzymacie sztamę? Wasze prawo, ale nie macie prawa (ani na szczęście możliwości), aby Wasze poglądy przedstawiać i uznawać jako jedynie słuszne. Szczęśliwie nie jestem jedyną osobą, która mówi autorce na zadane pytanie "NIE", ale nawet gdybym była jedyną, to i tak ta dyskusja nie przekonałaby mnie do zmiany zdania, gdyż właśnie matki nie zgadzające się ze mną nie podały żadnych rzeczowych argumentów, które wpłynęłyby na zmianę przeze mnie zdania. Nadal uważam, że 99,99 % takich wyjazdów jest ze szkodą dla dzieci. Czy matki mieszczące się w tym 0.01% to matki, które oponują na tym forum - być może, mógłby to pewnie obiektywnie ocenić psycholog na podstawie oceny ich dzieci (z uwagi na subiektywność samych matek), co oczywiście nie nastąpi. Podkreślam, skoro tak dobrze się z tym czują - to w czym problem - w tym że ja uważam inaczej? Generalnie zdroworozsądkowo zachowała się mruwa, która stwierdziła po prostu, że u niej przebiegło to bez zakłóceń - finito. Ale dzieci mruwy to może własnie ten 0.01%, poza tym jest ich trójka więc wspierają się wzajemnie i jest im łatwiej. A dyskusja niekoniecznie kończy się tym, że udaje się przekonać drugą stronę, bardzo często każdy zostaje przy swoim zdaniu i ma do tego prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Joannaiwa 08.10.08, 17:38 ale sobie rozrywkę znalazłaś, prowokujesz kulawo w dość kiepskim stylu ... Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: Joannaiwa 08.10.08, 22:20 gaja78 napisała: > ale sobie rozrywkę znalazłaś, prowokujesz kulawo w dość kiepskim stylu ... No cóż skoro odmienne zdanie jest zawsze dla Ciebie prowokacją, to nic dziwnego że dyskusja z Tobą wygląda jak wygląda i na pewno nie jest rozrywką. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Joannaiwa 08.10.08, 22:57 joannaiwa napisała: > gaja78 napisała: > > > ale sobie rozrywkę znalazłaś, prowokujesz kulawo w dość kiepskim stylu .. > . > > No cóż skoro odmienne zdanie jest zawsze dla Ciebie prowokacją, to nic dziwnego > że dyskusja z Tobą wygląda jak wygląda i na pewno nie jest rozrywką. Obniżasz loty ... Domyślam się, że dyskusja ze mną nie jest dla ciebie rozrywką Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re:jeszcze jedno 08.10.08, 17:51 he he joanna, mam dziwne wrażenie, że dla odmiany ja cię znam a jeśli cię znam i się nie mylę co do twojej tożsamości, to poglądom się kompletnie nie dziwię i już komentować nie będę chyba, że nie wytrzymam Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re:jeszcze jedno 08.10.08, 22:26 Mylisz się z pewnością i bez komentarza do takich tekstów, bo właściwie powinnam kliknąć kosz Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re:jeszcze jedno 08.10.08, 23:30 czyżby coś cię zdenerwowało w mojej wypowiedzi? przecież jestem miła Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re:jeszcze jedno 08.10.08, 18:30 Tak swoją drogą to wiedziałam, że czytanie ze zrozumieniem u ciebie kuleje (to odnośnie do twojej interpretacji moich wątków na Małym dziecku). Nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądem, więc kończę tę dyskusję Pa, Czekolko. Do następnego razu Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re:jeszcze jedno 08.10.08, 22:37 "Re: Niedojrzałe matki - do srebrnej rybki Autor: mama_kotula☺ 26.09.08, 10:08 "...dlatego nauczyłam się czytać ze zrozumieniem" (Srebrna Rybka) OMG leżę i się turlam DDDD" (Mama Kotula) > Koniec cytatu z Twojej wypowiedzi. To czytasz ze zrozumieniem, czy leżysz i się turlasz? Warto też pisać ze zrozumieniem, bo czasem ktoś inny może wyczytać więcej, niż chciałoby się powiedzieć. I to tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re:jeszcze jedno 08.10.08, 22:45 Joasiu, ale poza tym czasem zdarza ci się myśleć, prawda? ))) Primo, cytowanie wypowiedzi wyrwanych z kontekstu i przeznaczonych dla kogo innego (w temacie: do srebrnej rybki) jest kiepskim argumentem w dyskusji. Secundo - uznawanie przykładów podawanych w dyskusji za osobiste doświadczenia autora również nie świadczy o czytaniu ze zrozumieniem i umiejętności dyskusji, tylko o wąskich horyzontach myślowych i klapkach na oczach. Tertio, miałam już z tobą nie dyskutować, bo nie zwykłam kopać się z koniem. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: wakacje bez dzieci 07.10.08, 22:42 joannaiwa napisała: > Dziadkowie też Ci nie powiedzą - no jak to z nimi świetnie by się > nie bawił? No sorry ... Moja matka robi mi telefoniczne elaboraty na temat każdego momentu niezadowolenia mojego dziecka > A ile macie tych wspólnych > wakacji - też dwa tygodnie, czy więcej? Ja pozwolę sobie odpowiedzieć: minione wakacje spędziłam z dziećmi na świeżym powietrzu. Bo nie pracowałam. Dzień w dzień wycieczki piesze, poznawanie przyrody, zabawy ogrodowe, wspólne uprawianie warzyw. Dzień w dzień mąż dojeżdżał do nas po pracy i spędzał tak z nami przynajmniej 2 godziny. Wakacje każdego dnia. I z moich obserwacji tegorocznych wynika, że wcale nie jesteśmy wyjątkiem Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci - do gaja 08.10.08, 12:11 Gaju, ja mam wrażenie, że nie piszesz w temacie - przecież to co opisujesz to wspólne wakacje z dziećmi (i to całe wakacje jak rozumiem - 2 miesiace - marzenie). Czyli to do czego ja przekonuję całym sercem. A a'propos telefonicznych elaboratów - i co z tego wynika - jedziesz do dziecka? Czy kończy się na elaboratach. I jednak pojawia się u Twoich dzieci niezadowolenie ? A jeśli rodzice wyjadą za granicę na tydzień bez dziecka, a w pierwszym dniu zadzwoni babcia że dziecko rozpacza. Co wtedy? Co jeśli nie ma dostępnego lotu z powrotem? To są praktyczne konsekwencje podjęcia pewnej decyzji i założenia, że dziecko musi się przystosować. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: wakacje bez dzieci - do gaja 08.10.08, 13:32 joannaiwa napisała: > A a'propos telefonicznych elaboratów - i co z tego wynika - jedziesz > do dziecka? Czy kończy się na elaboratach. Raczej kończy się na elaboratach, jeśli niezadowolenie dotyczy frustracji na okazję kota, który nie daje się dogonić. Tudzież słodyczy, których dziecko nie dostało na kolację I jednak pojawia się u > Twoich dzieci niezadowolenie ? A jeśli rodzice wyjadą za granicę na > tydzień bez dziecka, a w pierwszym dniu zadzwoni babcia że dziecko > rozpacza. Co wtedy? Co jeśli nie ma dostępnego lotu z powrotem? To > są praktyczne konsekwencje podjęcia pewnej decyzji i założenia, że > dziecko musi się przystosować. Jeśli przed wyjazdem za granicę dziecko bywało u dziadków na czas 2-3 dni i wszystko było ok, istnieje ogromna szansa, że podczas tego tygodniowego wyjazdu rodziców również będzie ok. Tu nie ma teoretycznego założenia, że dziecko musi się przystosować. Tu jest obserwacja i praktyka oraz wynikające z nich wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
joannaiwa Re: wakacje bez dzieci - do gaja 08.10.08, 16:47 nie jestem wcale pewna, czy istnieje ogromna szansa, bo 2-3 dni to co innego niż tydzień, a dzieci też mają różne okresy rozwoju, w tym takie gdzie bardzo potrzebują rodziców. Z mojej obserwacji, tychże przytoczonych badań naukowych i przykładu znajomych wynika, że w wieku 2-3 lat dziecko bardzo potrzebuje obecności rodziców. W związku z tym zachęciłam autorkę wątku, aby nie testowała prawdziwości lub fałszu tych stwierdzeń na swoim dziecku, lecz zaczekała jeszcze trochę z tym wyjazdem, tak aby ze znacznie większym prawdopodobieństwem mogła stwierdzić, iż dziecko dojrzało emocjonalnie do takich rozstań. A że inne matki odebrały to jako podważanie ich metod wychowawczych - nic na to nie poradzę, mam swoje zdanie i w dyskusji go bronię - też mam do tego prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
haganna Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 18:42 Nie, bo uważam, że dwulatek jest jeszcze za mały na tygodniową rozłąkę. Zostawiłabym natomiast z dziadkami przedszkolaka, czyli np. czterolatka. Odpowiedz Link Zgłoś
kulju Re: wakacje bez dzieci 14.10.08, 02:48 Ja bym pojechala! Zostawilabym z moimi rodzicami, z rodzicami mojego meza nie, z opiekunka nie. Jesli masz dobrych dziadkow, ktorym ufasz to jedz! Magda Odpowiedz Link Zgłoś
wieslawawie Re: wakacje bez dzieci 06.10.08, 20:50 nie ,jak się ma dziecko to trzeba mieć czas na dziecko.Wszysto zależy ile czasu na co dzień spędzasz z dzieckiem,czy na co dzień spędzają czas z dziadkami.Jeżeli dziadkowie opiekują się córką gdy Ty jesteś w pracy to oni też chcą odpocząć,a jeżeli mieszkają daleko jak zaaklimatyzuje się tam dziecko ( np w nocy gdy się obudzi i będzie chciało do mamy),wyjechać może też do pensjonatu.Będziecie mieli czas na wspolne spacery,kamyki listki Odpowiedz Link Zgłoś
wiu Re: wakacje bez dzieci 08.10.08, 10:01 Moim zdaniem, taki wyjazd bez dzieci jest możliwy, ale nie "brutalnie zorganizowany" wobec płaczów i protestów dzieci... Przede wszystkim, są różne dzieci, różni dziadkowie i rózne relacje w rodzinie. Jeśli dzieci nie sa jeszcze gotowe na takie rozstanie, dziadkowie nie odpowiadają "wizji wychowawczej rodziców" albo stosunki rodzice-dziadkowie nie są odpowiednie do pozostawienia dzieci, to taki wyjazd raczej nie jest możliwy... Odpowiedz Link Zgłoś
mela-blonda Re: wakacje bez dzieci 09.10.08, 20:37 Cd: Moje dziecko akurat było gotowe na to, żeby od czasu do czasu 'przejechać się' do dziadków - taki ma charakter. Nie ma lęków separacyjnych po dziś dzień. Zresztą jak widzę, ścierają się tu dwa światopoglądy. Częsciowo poparte takim, a nie innym doświadczeniem. Jestem skłonna stwierdzić, że często rodzice sami są 'winni', że dziecko nie chce nigdzie jechać, boi się 'być zostawione'. Stwarzają więzy, które pętają, a nie dają siły. Od razu dodam, że nie jest to aluzja do nikogo z przedmówców, przecież was nie znam. Ja w każdym razie jestem po stronie tych, którzy wychowuję dzieci dla świata, nie dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: wakacje bez dzieci 16.10.08, 14:39 > Czy zostawilibyście dwuletnie dzieci podopieką ukochanej niani i > dziadków na tydzień żeby spędzić ten czas tylko z mężem/żoną? jasne. koelzanka zostawial 4 miesiecznego malucha niani na 2 tygodnie i nic mu nie bylo Odpowiedz Link Zgłoś