Dodaj do ulubionych

Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restauracji?

30.12.08, 17:13
Jestem mamą dwóch chłopców prawie pięciolatka i półtorarocznego. Po
ostatniej wizycie w tzw. restauracji na obiedzie stwierdziłam, że
więcej sie tam nie wybiorę - wolę zjeść w domu, taniej i bez stresu.
Starszy wytrzymał w spokoju jakieś 15 minut tj. do czasu kiedy
podano obiad a później z nudów nie wiedział co ze sobą począć.
Młodszy oczywiście - mały dezerter chciał byc wszędzie i zobaczyć
wszystko. Nie wiem czy to normalne, czy może moje dzieci są takie
niezdyscyplinowane. Jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • ladyacid Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 30.12.08, 17:26
      Witamsmile Jestem mama trójeczki maluchów(prawie 4 letnie panny i 2
      letni synek).I raz na jakiś czas chodzimy z maluchami do restauracji
      (różnych).Przed każdym wyjściem "uświadamiamy"nasze maluchy jak
      należy się zachować smileRaz jest lepiej ,raz gorzej smileStaramy się
      także "umilić"im dodatkowo taki obiadek poza domem,np.rozmową itp.smile
      • camel_3d Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 30.12.08, 17:56

        > (różnych).Przed każdym wyjściem "uświadamiamy"nasze maluchy jak
        > należy się zachować smile

        no walsnie..jak napisalem to wynosi sie z domubig_grin
    • camel_3d Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 30.12.08, 17:49
      czysem chodzilem z corka kolezanki..nei bylo z nia problemu. Byla przyzwyczajona
      do tego, ze w restauracji obowiazuja pewne kryteria zacowania..ale to sie wynosi
      z domu.
      • pam_71 Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 30.12.08, 19:24
        A propos "wynoszenia" scenka z lekcji chemii wink
        Pani Profesor z politowaniem do rozbrykanej klasy:
        "No i co wynieśliście z tej lekcji ?"
        Uczeń : "Pani prof, ale myśmy niczego nie ukradli !!!"

        Szczęśliwego nowego Roku wink
        Pam
    • roseanne Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 30.12.08, 19:39
      tak, chodzimy, po 7 urodzinach,
      kiedy mozna sie juz porozumiec i miec wlasciwe wyobrazenie i oczekiwania w
      temacie zachowania sie dziecka w miejscu publicznym
    • pam_71 Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 30.12.08, 19:41
      Myślę,że masz zupełnie normalne dzieciaczki wink
      Spójrz na problem oczami dziecka : Głodne, często odświętnie ubrane
      (patrz ciasne spodnie i drapiąca koszula wink) do tego brak zabawek i
      jeszcze siedziec trzeba 15min najlepiej nieruchomo ... Masakra wink
      Pierwszy raz byliśmy na wczasach z Maluchami gdy mieli 4i2latka.
      Było ok poza posiłkami na stołówce ... nie dośc,że menu nie do końca
      im odpowiadało to praktycznie zamiast jeśc - goniliśmy dzieci po
      ośrodku wink
      Dzisiaj - gdy są już w szkole - świętujemy niektóre rocznice czy
      wydarzenia obiadem w Restauracji(ja uwielbiam! mąż nie bardzo ...) -
      zwykle na Devolay'e wink Są strasi i wytrzymują czas oczekiwania na
      posiłek. Aczkolwiek po wymieceniu talerza Duży wstaje "No to możemy
      już do domu ?"
      Pozdr
      Pam
    • myelegans Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 30.12.08, 20:23
      Z moim 4-latkiem prawie nie chodzimy, niemowlaka tez nie
      zabieralismy, chyba ze bylismy na wyjezdzie i nie bylo innej
      mozliwosci. Zawsze zabieralam ksaizki, zabawki, cos do rysowania,
      jak dostal fazy wedrownika, to ktores z nas wychodzilo z nim na dwor.

      Jak wychodzimy to sami, albo zapraszamy znajomych z dziecmi na
      kolacje, my mozemy przy dobrym jedzeniu posiedziec. Dzieci wiadomo,
      po 10 minutach, przeprosza i leca sie bawic.

      i tak bedzie dopoki
      1. nie nauczy sie spokojnie siedziec przez godzine
      2. potrafi docenic dobrze jedzenie oprocz makaronu na sucho czy ryzu
      • camel_3d :)) 30.12.08, 20:27
        a ja tam zabieram mojego niemowlakasmile jutro konczy 2 miesiace i byl juz 4 razy w
        restauracji. Obylo sie bez placzusmile 4 x 3 godziny
        • myelegans Re: :)) 30.12.08, 20:50
          Niemowlak niemowlakowi nierowny, jeden przespi i bedzie mial
          wszystko w cytopyge, drugi z nadmiaru stymulacji odreaguje placzem,
          to bylo moje dziecko.

          Ja tez podrozowalam trasoceanicznie z niemowlakiemi i bylo super, z
          2-latkiem tak super juz nie bylo. Jak moge unikam sytucji, poza tym,
          czasami to jest po prostu nie fair w stosunku do dziecka, zabieranie
          go w miejsca, gdzie nie ma swobody ruchow, i jeszcze ma siedziec
          spokojnie przy stole przez godzine albo dluzej, zeby rodzice mogli
          sie napasc. NIe wspomne juz o tym, ze przynajmniej w Polsce niewiele
          jest lokali zupelnie dla niepalacych, a do takich, gdzie sa nawet
          sale dla palacych dziecko po prostu nie wezme.
          • camel_3d Re: :)) 30.12.08, 22:31
            no racje czesciowo masz. niemowlas niemowlakowi nierowny. moj jest dos
            cspokojn..ale nie spal. raczej sie rozgladal..co mnie i tak zdziwilo ze tyle
            wytrzymal bez placzu.

            a co do reszty..no coz..w kosciele dzieci tez musza godzine bez biegania
            wytrzymac, w szkole takze.. czemu nie moga wytrzymac godzny w restauracji.
            Wedlug mnie to czesc wychwania.
        • mama303 Re: :)) 01.01.09, 21:41
          camel_3d napisał:

          > a ja tam zabieram mojego niemowlakasmile jutro konczy 2 miesiace i
          byl juz 4 razy
          > w
          > restauracji. Obylo sie bez placzusmile 4 x 3 godziny

          O czym Ty piszesz? jak podrośnie trochę to zabaczymy czy wysiedzi
          spokojnie. Normalny dwulatejk nie wysiedzi chyba że chory wink
          • camel_3d Re: :)) 05.01.09, 20:41

            > O czym Ty piszesz? jak podrośnie trochę to zabaczymy czy wysiedzi
            > spokojnie. Normalny dwulatejk nie wysiedzi chyba że chory wink

            wysiedzi wysiedzi... jakos w mojej rodzinie duzo 4 latkow wysiedzialosmile)
            kwestia nauki i przygotowania., plus opanowanie regul.
            • pam_71 Re: :)) 06.01.09, 07:47
              No chyba, że Młodemu tresurę zapewnisz zamiast wychowania wink
              Pozdro
            • mama303 Re: :)) 07.01.09, 21:32
              camel_3d napisał:

              > wysiedzi wysiedzi... jakos w mojej rodzinie duzo 4 latkow
              wysiedzialosmile)
              > kwestia nauki i przygotowania., plus opanowanie regul.

              Przeciętny 4 latek nie ma jeszcze opanowanych reguł smile tym bardziej
              dwulatek.
              W Twojej rodzinie, widać sami nieprzeciętni wink
    • ik_ecc Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 30.12.08, 21:45
      Corka ma alergie, wiec do restauracji chodzimy rzadko - ale kilka
      razy bylismy. Do niedawna bylo ok, zwlaszcza jesli bylo nas duzo, bo
      corka jest szalenie towarzyska - zabawiala tez kelnerow,
      okazjonalnie wciagala w rozmowe ludzi obok (z reguly starsze panie,
      costam do niej ciumkaly, bardzo sympatycznie ogolnie, bo corka
      wesola, nie wydzierala sie). Ale od niedawna (mniej wiecej od
      momentu jak skonczyla 3 lata) niestety jest coraz gorzej, corka sie
      wyrywa po gora 10 minutach, ciumkanie starszych pan jej nie wzrusza,
      ma krecka w tyleczku i, no, nie da sie. Chodzimy wiec czasami na cos
      szybkiego (kanapke czy salatke), ale nie na wieksze posilki.
      • chalsia Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 30.12.08, 22:54
        > Corka ma alergie, wiec do restauracji chodzimy rzadko - ale kilka
        > razy bylismy

        Chadzamy do restauracji "od zawsze" i to wielokrotnie w ciągu roku.
        Do tej pory chodzimy do restauracji z własną (domową) zupą dziecka -
        z racji alergii własnie, a drugie z reguły da się tak zamówić (i
        omówić z personelem), że będzie zrobione tak, jak tego dieta
        konkretnego alergika wymaga. A jak nie - no to pozostaje własna
        zupa smile gdy dorosli jedzą z karty.
        Faktem jednak jest, że chadzam do sprawdzonych restauracji, gdzie
        wiem, że bedzie jak trzeba zrobione oraz nikt nie będzie krzywo
        patrzył na ciekawskie i wszędobylskie dziecko. STaram się tez
        wybierać takie knajpy, gdzie mają coś dla dzieci by zająć im czas.
    • aluc Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 30.12.08, 22:06
      chodzimy z jednym i drugim prawie od urodzenia, kilka w miesiącu albo
      i lepiej
      mam wrażenie, że teraz - z siedmiolatkiem i czterolatkiem - jest
      znacznie gorzej niż dwa lata temu wink ale w domu zachowują się tak
      samo, a w domu to ja muszę po nich sprzątać wink
      • sarling Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 30.12.08, 22:22
        Mam jedno, co prawda, ale najzupełniej normalnie żwawe dziecko. Do
        restauracji lubimy chodzić, ale:
        wcześniej wybieraliśmy tylko te, w ktorych na bank były foteliki do
        jedzenia (a nie jeden fotelik zawsze zajęty),
        teraz idziemy tam, gdzie jest jaiś kacik dla maluchów albo
        przynajmniej trochę bezpiecznej przestrzeni.
        Żeby bez nerwow zjeść zazwyczaj zamawiamy dla gada najpierw, potem
        je mąż lub ja - drugie ma na oku dziecko, potem zmiana.
        Wiadomo, że nie pójdziemy do restauracji z przewodnika Michelin, za
        to np. arabskie lub tureckie są super. Wszyscy tam lubią dzieci i
        Młody może wejść dosłownie wszędzie. Ostatnio zjedliśmy oboje
        spokojnie obiad, a dziecko rządziło sobie na zapleczu.
        • magda.da Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 01.01.09, 15:12


          > Wiadomo, że nie pójdziemy do restauracji z przewodnika Michelin,
          za
          > to np. arabskie lub tureckie są super. Wszyscy tam lubią dzieci i
          > Młody może wejść dosłownie wszędzie. Ostatnio zjedliśmy oboje
          > spokojnie obiad, a dziecko rządziło sobie na zapleczu.

          To prawda, w jednej z takich knajpek mój syncio, wówczas trzyletni,
          od razu oczarował cały personel, który przez cały nasz posiłek
          przecigiwał się wręcz w uprzyjemnieniu małemu pobytu. Zresztą coraz
          więcej mozna znaleźć takich niewielkich,ale bardzo przyjaznych dla
          rodziców z małymi dziećmi restauracyjek. Mozna więc spędzić
          przyjemnie czas nie biegając za wszędobylskim maluchem.

    • kitka20061 Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 31.12.08, 01:22
      Córa skończyła niedawno 3 lata. Do restauracji chodzimy odkąd skończyła 6 miesiecy, średnio 2 razy w miesiacu. Również wszelkie imprezy rodzinne tam urządzamy (a wiadomo, ze wtedy spędzamy tam około 3-4 godz). Na hasło "restauracja" mała ma uśmiech od ucha do ucha. W restauracji zachowuje się rewelacyjnie (chociaż jest bardzo żywym dzieckiem), uczestniczy w wybieraniu potraw z menu, pięknie je. Lubię restauracje w których dają papier i kredki do rysowania, albo jest kącik zabaw dla dzieci, ale nie tylko takie odwiedzamy.
      • asiaiwona_1 Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 31.12.08, 09:41
        Z córką (teraz 6 lat) chodzimy od dawna do restauracji. Najbardziej
        lubimy te, gdzie są tzw. kąciki dla dzieci. Córka zanim dostanie
        zamówione jedzenie może iść się pobawić, po jedzeniu, gdy my jeszcze
        jemy też może sie bawić. Chociaż powiem szczerze, że ona zawsze
        siedzi grzecznie na miejscu, ew. jeśli chce obejrzeć np rybki w
        akwarium to po prostu idzie. Zawsze dogaduje się z kelnerami i oni
        zabierają ja na zaplecze, pokazują owoce morza, chodzi za bar nalać
        sobie soku. Jest naprawdę OK.
    • bast3 Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 31.12.08, 12:29
      Bo niestety dzieciaki się nudzą, dlatego my chodzimy do restauracji
      i kawiarenek tam gdzie są wyznaczone kąciki dla dzieci, zabawki czy
      też nawet opiekunki. My możemy w spokoju zjeść i porozmawiać a synek
      szaleje w zabawkach i wszyscy są zadowoleni. POszukaj, może i w
      Twoim mieście są takie miejsca. Ja jak zaczęłam się dowiadywać to
      okazało się, że całkiem sporo knajpek ma zajęcie dla dzieci.
    • tijgertje Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 01.01.09, 12:19
      Z mlodym chodzimy od "zawsze", mial jakies 2 tygodnie, jak
      wybralismy sie pierwszy raz. Teraz ma niecale 5 i restauracje bardzo
      lubi. co nie znaczy, ze siedzi caly czas jak kolek przy stolewink
      duzo zalezy od restauracji, wybieramy takie, ktore sa przystosowane
      do dzieci, maja wysokie krzeselka, kacik zabaw i brak np otwartych,
      stromych schodowwink Mamy "swoja" restauracje, w ktorej mlodego
      wszyscy znaja, ma swojego osobistego kucharza, zakochane kelnerki i
      wlascicielawink Nikt tam nie robi problemu z biegajacego po sali
      dziecka, desery maluchy moga zrobic same, jak ladnie zjedza, tro
      dostaja jakas miniaturowa zabawke i np cukierka. Najwiekszy problem
      maja chyba rodzice. Po mlodym zwykle widzimy, kiedy jest nie w sosie
      i dlugo nie wytrzyma, wowczas zamawiamy tylko jedno szybkie danie,
      ale zdarza nam sie siedziec po 3 godziny i jest ok. Jak idziemy w
      nieznane miejsce to iore jakas mala zabawke czy gre do zabawy przy
      stole, kolorowanki i male pudelko kredek zawsze sie przydaje. W
      zasadzie nie przejmuje sie , jak mlody chce sobie pochodzic i
      wszystko poogladac. Ma wyznaczone granice, nie moze wychodzic za
      drzwi , wchodzic za bar i do kuchni, chyba, ze z kims z personelu na
      wyrazna propozycje. Moja mama kiedys prawie sie wrzodow nabawila na
      obiedzie z nami, bo mlody ciagle lazil po sali, gadal z ludzmi i
      personelem i tylko mama sie tym stresowala, bo dziecko MUSI
      spokojnie przy stole siedziec. Nie mogla pojac, ze wszyscy byli
      dzieckiem zachwyceni i nikt sobie nic nie robil z jego wycieczek.
      Jesli dziecko spokojnie chodzi, a nie biega 9co moze sie skonczyc
      poparzeniami), to personel zazwyczaj nie ma nic przeciwko temu, a my
      z mezem wierzymy, ze jak komus cos nie pasuje, to nam powie. jak
      mlody w nowym miejscu nie moze usiedzic, to prosimy personel, aby
      nam powiedzieli, jesli okaze sie to uciazliwe. Faktycznie zdarzalo
      sie, ze mlody zostal przyprowadzony do stolu np gdy nagle zjawila
      sie duza grupa w sali, wtedy proszono nas, aby go usadzic, dopoko
      wszyscy nie usiada przy wlasnych stolikach. Jakos wszyscy rozumia,
      ze malemu dziecku ciezko jest dlugo usiedziec przy stole. Mozna tego
      wymagac od spokojniejszego 4-5-latka, ale nie zywego 1-2 latka. do 2
      lat mniej wiecej mlody chodzil tylko pod nadzorem, potem w znanych
      miejscach juz sam, pod warunkiem, ze sie regularnie "meldowal".
      • joa8 Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 02.01.09, 19:34
        chodzę z moim 4-latkiem od zawsze. Mamy swoje ulubione restauracje,
        lubimy tam bywać regularnie. Nie zawsze są to miejsca z kącikami dla
        dzieci, ale ja zawsze w torebce mam zestaw samochodzików.

        Mój syn to już restauracyjny bywalec wink - siada, prosi kelnerke o
        kredki, ma swoje ulubione potrawy, kulturalnie zjada, czasem
        pochodzi między stolikami.
        Najłatwiej było z nim chodzić, jak był niemowlakiem i teraz - z
        przedszkolakiem.
        Jak był niesfornym 2-latkiem to szybciej jedliśmy smile ale nigdy nikt
        nas nie wyprosił.
    • a.nancy Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 02.01.09, 20:17
      kt-km napisała:

      > Jestem mamą dwóch chłopców prawie pięciolatka i półtorarocznego. Po
      > ostatniej wizycie w tzw. restauracji na obiedzie stwierdziłam, że
      > więcej sie tam nie wybiorę

      co to jest "TZW. RESTAURACJA"?
      • kocianna Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 02.01.09, 23:31
        Młoda ma 4 lata, chodzimy od zawsze. Co najmniej raz w miesiącu wyjeżdżamy na
        weekend - wszystkie posiłki w restauracjach, i oprócz tego raz-dwa razy w
        miesiącu wychodzimy na pizzę albo do kawiarni tylko we dwie - to jest nasze
        święto i to czas wyłącznie dla nas. Oczywiście najbardziej lubimy takie miejsca,
        gdzie choćby dają papier i kredki, ale do innych też nam się zdarza wpadać.
        Podczas oczekiwania na posiłek po prostu sobie rozmawiamy o wszystkim...
    • asia_i_p Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 03.01.09, 21:58
      Do prawdziwych restauracji jeszcze nie (mamy trzylatkę), ale do
      miejsc przyjaznych dzieciom (otwarte tereny zastawione stolikami w
      centrach handlowych, Pizza Hut, jadłodajnia przy Ikei, smażalnia ryb
      na zadupiu, gdzie jesteśmy jedynymi klientami, do małej pizzerii na
      lody) tak. Dość długo siedzi przy stoliku (czyli te 15 minut, dla
      mnie to dość długo), potem zjada, co jest do zjedzenia, nawet w
      miarę elegancko, a potem zaczynają się spacery. Tak bez spacerów
      wysiedziała tylko w Pizza Hucie, bo dali jej kredki i rysowała, ale
      i tak spacerowała po siedzeniu od jednego do drugiego (zdjęliśmy jej
      buty).
      • chalsia Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 03.01.09, 22:56
        > Do prawdziwych restauracji jeszcze nie (mamy trzylatkę), ale do
        > miejsc przyjaznych dzieciom (otwarte tereny zastawione stolikami w
        > centrach handlowych, Pizza Hut, jadłodajnia przy Ikei, smażalnia
        ryb
        > na zadupiu, gdzie jesteśmy jedynymi klientami, do małej pizzerii
        na
        > lody) tak

        no więc nie zgadzam się z wyrazonym powyżej poglądem, że prawdziwe
        restauracje (BTW - co to jest u licha "prawdziwa restauracja"? Są
        jakieś nieprawdziwe albo sztuczne?) nie są miejscami przyjaznymi
        dzieciom.
        • asia_i_p Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 07.01.09, 17:56
          Same restauracje nie są, ale klientela restauracji ma jednak inne
          oczekiwania. Jeżeli pójdę z małą do dajmy na to Domu Polskiego, a
          obok będą jedli business lunch, to raczej dziecku nie pozwolę się
          ruszyć z krzesła i w sumie się obie tylko tą sytuacją zestresujemy.
          A prawdziwą restaurację rozpoznaję po tym, że i tak jest poza moim
          zasięgiem finansowym. wink
          • chalsia Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 08.01.09, 10:51
            > oczekiwania. Jeżeli pójdę z małą do dajmy na to Domu Polskiego, a
            > obok będą jedli business lunch, to raczej dziecku nie pozwolę się
            > ruszyć z krzesła i w sumie się obie tylko tą sytuacją zestresujemy


            buahahaha, "takie" retauracje są na tyle duże, że skoro TY się
            czujesz skrępowana, to możesz usiąść w innej sali/z dala od ludzi
            robiących interesy przy lunchu.
            Kazda restauracja jest dla klientów, businessmani też się muszą
            liczyć z tym, że dzieci bywają klientami tego samego miejsca.
            • pam_71 Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 08.01.09, 14:09
              > Kazda restauracja jest dla klientów, businessmani też się muszą
              > liczyć z tym, że dzieci bywają klientami tego samego miejsca.
              Często jednak w naszych polskich warunkach to tylko teoria, która
              nie sprawdza się w praktyce ...
              Z jednej strony to cieszę się(a z drugiej trochę zazdroszczę), że
              tak wielu z Was może sobie na częste wyjścia do "knajpki" pozwilić.
              My(4-osoby)za obiad w naszej ulubionej restauracji płacimy około 150-
              200zł. I nie jest to ani super ekskluzywny lokal ani super wymyślne
              dania(cielęciny ani owoców morza nie zamawiam ;-( choć lubię :-p).
              Dla porównania to koszt 3-4! wizyt na basenie(dla całej 4!) ... i
              chociaż lubię stołować sie poza domem wink,a i dzieciaki do tego
              dorosły .. coraz częściej wyjście do restauracji odkładam na "po
              premii" ... takie życie wink
              Pozdr
              Pam
    • alabama8 Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 07.01.09, 15:13
      Tak jakby dzieciakowi nie można było zabrać ze sobą zabawki,
      samochodzika, pacynki, robota, albo kredek i kartki.
      Nie ma niezdyscyplinowanych dzieci tylko dorośli którzy powinni się
      nauczyć jak się obsługuje wulkany energii. A wystarczy odrobina
      dobrej woli i kilka pomysłów.
      • inna_inka Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 07.01.09, 23:14
        zgadzam się w całej rozciągłości z alabama8 smile
        • marcysia51 Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 08.01.09, 00:00
          Ha gdybym chciała żeby mój 5 latek ładnie jadł to musiałabym codziennie stołowac
          sie w naszej ulubionej restauracji.
          Syn nie jest w stanie usiedziec na miejscu kilku minut a w restauracji zaczyna
          chodzic dopiero jak zje smile
          Ale wystrój restauracji jest taki,ze dzieci maja duzo do obserwowania smile
    • marghe_72 Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 09.01.09, 18:09
      Córka miała 5 tygodni jak pierwszy raz zawędrowała do restauracji
      Od tamtego czasu jest "stałym" gościem.
      Przyzwyczajona od małego wie jak się zachowac itp.
      Zawsze mam pod ręką coś do zabicia nudy.
      GDy była mniejsza kolorowanki, ksiązki z naklejkami itp, teraz
      ksiązki do czytania
      • iw Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 11.01.09, 17:49
        młody (teraz 3,5) od malego chodzil z nami d restauracji... - na
        poczatku tam prosilismy tylko o ciepła wode do mleka i miejsce do
        przewinięcia: gdy miał ok rok - jedliśmy na zmiane - jedno z nim
        specerowało drugie jadło i zmiana - a teraz jemy razem a potm młody
        spaceruje i "zwiedza" a jak w knajpie jest kominek to już szał... i
        kibelki tez sa warte wielkiej uwagi smile)
        • mama303 Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 13.01.09, 19:33
          iw napisała:
          > gdy miał ok rok - jedliśmy na zmiane - jedno z nim
          > specerowało drugie jadło i zmiana

          Sorry, ale to nic przyjemnego. Wolałabym juz w domu zjeść smile
    • nangaparbat3 nie 11.01.09, 17:50
      bo nie mamy "pociechy" tylko dziecko - my nanga.
      • oda100 Re: nie 11.01.09, 20:55
        ja nie chodze, podobnie jak staram sie unikac miejsc i sytuacji w
        ktorych moje zywe i niecierpliwe dzieci zmuszone bylyby siedziec na
        pupie przez dluzej niz 15 minut, zatem podroze autem, dlugie podroze
        samolotem, wycieczki w wozku po sklepach, obiad u znajomych... itp
        • chalsia Re: nie 12.01.09, 14:23
          > ktorych moje zywe i niecierpliwe dzieci zmuszone bylyby siedziec
          na
          > pupie przez dluzej niz 15 minut, zatem podroze autem, dlugie
          podroze
          > samolotem, wycieczki w wozku po sklepach, obiad u znajomych... itp

          chyba nie ma nic gorszego jak wychowanie poprzez izolację od
          normalnego świata. No i jak i kiedy maja się nauczyć czekania
          dłużej niż 15 minut skoro zawsze jest im to oszczędzone.
        • marghe_72 Re: nie 13.01.09, 22:39
          oda100 napisała:

          > ja nie chodze, podobnie jak staram sie unikac miejsc i sytuacji w
          > ktorych moje zywe i niecierpliwe dzieci zmuszone bylyby siedziec
          na
          > pupie przez dluzej niz 15 minut, zatem podroze autem, dlugie
          podroze
          > samolotem, wycieczki w wozku po sklepach, obiad u znajomych... itp


          Ty tak poważnie?
    • oliwuska Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 12.01.09, 11:10
      Moja córka, nie chwaląc się, jest raczej spokojna i nie ma problemu z nią w
      restauracjach. Ma 4 latka. Zawsze wcześniej mówimy jej, że jedziemy i co
      będziemy robić i że trzeba będzie poczekać. Dziecko musi być przygotowane, małe
      dzieci nie lubią być zaskakiwane, zwłaszcza zakazami "siedź prosto".
      Ja na początek wybrałabym jakąś pizzerię albo coś na luzie, zamiast wytwornej
      restauracji np. McDonald są tam kąciki dla dzieci, gdzie są zabawki.
      Ważne też, żeby dziecku chciało się jeść, żeby wiedziało po co tam idzie.
      Normalne, że jak mi się nie będzie chciało jeść to będę sie nudziła, ale jakoś
      dotrzymam towarzystwa. Niestety dziecko nie wytrzyma tak.
      Dziwny wydaje mi się pomysł zabierania kosza zabawek do restauracji. Ja jeśli
      już córka by się uparła, pozwoliłabym wziąć jedną np lalke, dla zabicia czasu
      podczas czekania.
      Niestety moja córka mimo że jest grzeczna, po czasie też wstaje. Pozwalamy jej
      przejść się obok stolika, wyjrzeć przez okno.
      Chyba jednak nie sprawdzi się to przy rozbrykanych dzieciach. Moja córka jest
      raczej wstydliwa wiec daleko nie odejdzie.
      Ale uważam, że właśnie z domu się wynosi wszelkie zachowanie. Dlatego warto
      uczyć dzieci, zachowania w restauracjach.
      • myelegans Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 14.01.09, 01:01
        Ja nie pozwalam malemu na lazenie po restauracji bo:
        jest to niebezpieczne, kelnerka z taca pelna goracych dan itd.
        nie lubie byc zaczepiana przez obce dzieci i nie chce innych narazac na te
        przyjemnosci.

        W restauracji dziecko ma siedziec przy stole. W podrozy ma siedziec przypiete do
        fotelika, w samolocie ma siedziec zapiete pasami przy starcie, ladowaniu i kiedy
        sytuacja wymaga. O ile nie dyskutuje w podrozy, bo jest to koniecznosci, o tyle
        restauracja nie jest, wiec nie zabieram. Podobnie nie zabieram do centrow
        handlowych, supermarketow, bo frajda zadna, szczegolnie dla mnie. Dorosnie,
        bedzie zabierany. Jako dziecko nie bylam zabierana do restauracji, poszlam chyba
        pierwszy raz w liceum, moja edukacja restauracyjna nie ucierpiala. Jak dziecko z
        tych siedzacych na miejscu godzine, to OK, jak z tych lazacych po 5 minutach, to
        nie OK, dla wszystkich.
        O krzykaczach nie mowie "goes without saying"
    • mim288 Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 16.01.09, 14:15
      Chodzimy z dziecmi do restautacji "od zawsze", więc dzieciaki są
      przyzwyczajone. Ale wybieramy lokale nie nadmiernie "sztywne",
      zresztą po tygodniu w pracy nie mam najmniejszej ochoty fundować
      sobie rodzinnego "business lunchu", zdecydowanie w czasie
      pozapracowym wole inny rodzaj knajp.
      • madami Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 16.01.09, 23:37
        Chodzę z dzieckiem do restauracji "od zawsze" wybieramy te, w których widok
        dziecka łażącego między stolikami nie dziwi i gdzie można spotkać inne dzieci,
        kredki, balony itp. Moje żywe dziecko na początku zachowywało się strasznie, ale
        w miarę tłumaczeń i z wiekiem nauczyło się prawidłowego zachowania. Samo nawet
        zamawia jedzenie, czyta menu - ma swoje ulubione dana, prosi kelnerkę o
        dodatkowy soczek, spokojnie siedzi.
        • olilla Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 17.01.09, 22:11
          Tak, bardzo często ... w naszej rodzinie wszyscy urodziny organizują
          w restauracjach więc ... jakby... nie było wyjścia wink (A tak na
          prawdę to nie wyobrażam sobie inaczej.) Mamy liczną rodzinę i
          świętować lubią to bywamy i... czasem się zaczerwienimy a czasem
          jest super smile Był kiedyś bardzo dobry artykuł o pojawianiu się
          dzieci w miejscach publicznych (chyba w Rzepie)... u nas niestety
          panuje (zdaniem autora) amerykański model wychowania. Ale my ... pod
          prąd! wink
    • mara_jade73 Re: Czy chodzicie z Waszymi pociechami do restaur 20.01.09, 15:20
      Chodzimy, od pierwszych miesięcy życia. Mniej więcej raz w tygodniu
      poza tym na wszystkich wyjazdach się tak żywimy. Michał ma 4 latka i
      mimo, że jest bardzo żywym dzieckiem w restauracji wytrzymuje. Z
      tym, że zawsze mamy zestaw obowiązkowy: kartki, kredki, jakieś
      samochodziki, książeczkę. Ostatnim hitem są naklejki. Poza tym coraz
      więcej knajpek ma kąciki dla dzieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka