Dodaj do ulubionych

powiedzcie mi, po co...

27.01.09, 09:34
nie mam na myśli takich postów jak ten o Amelce, kiedy jest to osoba znana lub
bliska którejś z Was. Ale taka myśl mi przyszła wczoraj do głowy. Po co
linkujecie jakieś artykuły o nieszczęśliwych wypadkach dzieci, w stylu tych
dziewczynek, których matka zginęła w wypadku samochodowym,a one zmarły w domu,
bo się nikt nimi nie zainteresował. Albo o siostrach, które wpadły pod
samochód... Po każdym z takich artykułów nie mogłam sobie znaleźć miejsca, bo
ja z tych co się przejmują. I doszłam do wniosku że nie będę więcej ich
czytać, bo kosztuje mnie to dużo emocji, a mam ich dość i bez tego.
Ale powiedzcie mi, po co podsyłacie na forum takie rzeczy?...
Obserwuj wątek
    • m0nalisa Re: powiedzcie mi, po co... 27.01.09, 10:24
      mysle ze po to by siebie nawzajem uczulic, podzielic sie wlasnym szokiem...
    • niuta_s Re: powiedzcie mi, po co... 27.01.09, 11:32
      oprócz tego co napisała mona, dopiszę od siebie, bo sama taki artykuł
      linkowałam, nikt nie zmusza Cię do czytania.
      linkowałam artykuł o dziecku które zmarło przewożone między szpitalami. Sama nie
      sądziłam że dopuszczalne jest sytuacja odmowy przyjęcia do szpitala - co więcej
      odesłania dziecka do innego i to rodzice sami dzieciaka wozili.
      po tym artykule skontaktowałam się z kilkoma osobami i dokładnie wiem co zrobić
      żeby mnie nikt nie odesłał ze szpitala, albo wydał dokumentację dotyczącą
      odmowy. wiem też w którym momencie będąc w szpitalu mogę wezwać policję(sic!) w
      przypadku odmowy i braku reakcji ze strony szpitala. człowiek niestety po takich
      wydarzenia "uzbraja" się w wiedzę jak przeciwdziałać ewentualnym bzdurom życia
      codziennego.
      Cóż przykro mi czytać tak samo o Amelce jak i małym Jasiu, Amelka walczy z
      chorobą, Jasiowi nie dane było przez głupotę lekarzy.
      czy czytając o Amelce oprócz wpisu zrobiłaś coś więcej? mnie takie posty kierują
      do działania, moja Basia jest już po konsultacjach i zrobionych usg, czekamy
      jeszcze na badania genetyczne dotyczące stopnia obciążenia rakiem.
      Nie znam ani mamy Amelki ani mamy Jasia, dlatego nie widzę powodu graniczenia o
      kim wg Twoich kryteriów można pisać a o kim nie, uważam też za pewien stopień
      cenzury, a właśnie z powodu cenzury powstało to forum.

      Złotym środkiem jest po prostu nie czytanie, tego co już na pierwszy rzut oka
      wskazuje że może Cię dotknąć lub zbulwersować, każdy ma inną wrażliwość, a forum
      jest otwarte i każdy ma prawo się na nim dzielić tym co uważa w danym momencie
      za ważne, wg jego kryteriów stosowne.

      • porzeczka_mocna niuta 27.01.09, 15:15
        Napisz proszę, czego się dowiedziałaś w temacie: "co robić, gdy odsyłają ze
        szpitala". Wśród znajomych nie mam nikogo, kto by się znał na temacie, a taka
        wiedza może okazać się bezcenna.
        • niuta_s Re: niuta 27.01.09, 23:12
          porzeczka-niestety podstawa radzenia sobie w szpitalu to w większości
          "znajomości", "polecenia", własna rozdarta gęba, jak to nie pomaga to papier z
          rejestracji że odmawiają przyjęcia dziecka - jak odmawiają wydania takiego
          papieru to policja.
          • porzeczka_mocna Re: niuta 28.01.09, 09:17
            Oj, to fatalnie - jakoś tak nigdy nie umiałam wykłócać się o swoje sad Choć
            pewnie w takich sytuacjach człowiek potrafi przejść sam siebie - tylko musi być
            pewny swoich racji.
          • porzeczka_mocna Re: niuta 28.01.09, 09:17
            A tak w ogóle to duże dzięki za informacje.
    • deela Re: powiedzcie mi, po co... 27.01.09, 13:06
      oto zeby uwrazliwic ludzi na to ze takie rzeczy sie dzieja i ze niektorym mozna
      zapobiedz
      nie ma tak ze dzieciak wyje za sciana i slychac ze jest tluczony a jak
      przestanie wyc to znaczy ze poszedl spac tylko to moze znaczyc ze go ktos
      zatlukl na smierc a co do wypadkow - pszerza nasza wyobraznie o to do szego
      zdolne sa maluchy np
      po prostu nie otwieraj takich linkow jak wolisz nie rpzyjmowac do wiadomosci ze
      cos zlego sie dzieje na swiecie
      ja nadal nie moge przestac myslec o tych dziewczynkach z rosji... i o tej z
      trojmiasta......
    • meduza_79 no ja właśnie tez nie mogę o tym przestać myśleć.. 27.01.09, 18:30
      i parę słów jako odpowiedź na słowa niuty. Ja w żadnym momencie nie
      miałam intencji żeby tworzyć jakąś cenzurę, czy żeby zabraniać tych
      linków. Po prostu chciałam się dowiedzieć jaki jest sens i z jaką
      myslą podsyłacie te artykuły. Mam nadzieje że dość jasno to ujęłam
      w swoim pierwszym poście.
      I tak po jakims pierwszym namyśle, nie skłaniają mnie te artykuły do
      takiego działania, żeby iść z dzieckiem i robić badania w kierunku
      choroby wykrytej u innego dziecka, jesli nie mam żadnych przesłąnek
      ku temu. Obserwuję moje dzieci i zwracam uwagę na różne niepokojące
      objawy i wtedy reaguję. Nie chcę dziecka narażać na niepotrzebne
      stresy (żeby nie było wątpliwości nie neguje tego że ktoś sie woli
      upewnić smile )
      I faktycznie, jak któraś z Was stwiedziła, nie musze czytać. I
      pewnie dwa razy pomyslę, czy przeczytanie wniesie coś pozytywnego w
      moje działanie, czy tylko wpłynie na moje emocje. W tym drugim
      przypadku chyba nie będę czytać.
      ps. nie mam zamiaru nikogo ganić ani krytukować za swoje zdanie. To
      tak dla jasności smilesmile
    • eyes69 Dla mnie to masochizm 27.01.09, 19:36
      I dreczenie innych tymi linkowanymi artykulami.
    • iksa29 a ja jeszcze.... 27.01.09, 22:57
      dopowiem dwa zdania od siebie.
      Mnie tez trudno przejść obojętnie nad tymi artykułami, sama wiadomo jestem matką
      i zaraz zaczynam współczuć i td.
      Jednak dla mnie oprócz tych wszystkich spraw, które wymieniły dziewczyny, takie
      artykuły działają jak taka twarda ściana z którą się zderzam i nagle mówię do
      siebie: Ty głupia dupo, Ty mówisz o nieszczęściach, o pechu??? Pierdziel głupią
      szefową, wal nieustający brak kasy, przestań pierdzielić! Gupia ci..po jesteś
      najszczęśliwsza, najbogatsza-MASZ ZDROWIE, TWOI BLISCY I TWOJE DZIECI są
      zdrowi!!! Tego nie da Ci nic gdy zabraknie....
      Wiem, że może to z jednej strony może być odebrane jak świństwo podbudowywać się
      na cudzym nieszczęściu. ALE TO NIE TAK.
      W tej codziennej gonitwie, praca, kasa, rata za mieszkanie,ogólnie, amok
      codzienności sprawia, że człowiek zaczyna myśleć tak bardzo płytko, a takie
      sprawy jak zdrowie bliskich, życie, póki jest, no to jest-takie oczywiste.

      Przyznaję się, czasami jestem płytka w moim codziennym życiu jak sadzawka po
      deszczu, takie informacje mnie budzą z letargu..
      • kama_msz Re: a ja jeszcze.... 28.01.09, 00:48
        latwo jest powiedziec - nie czytaj, ale czasem watek jest tak zatytulowany, ze
        nie waidomo o co chodzi, a jak w niego wejde, to juz tytul wiadomosci w linku
        sprawia, ze mi sie zoladek wywraca na druga stroneuncertain
        ja nie potrzebuje takich artykulow, zeby byc swiadoma tego, ze jak cos obok mnie
        dzieje sie nie tak, to musze zadzialac.
        • meduza_79 a juz myślałam że jako jedyna tak myślę... 28.01.09, 11:35
          ja też nie potrzebuje takiej zimnej wody, żeby zauważać krzywdę która się dzieje
          pod moim okiem.
          I mimo nawału codzienności, doceniam na bieżąco że mam zdrowe dzieci i nie
          jojczę że jestem nieszczęsliwa, bo np. dziecko nie zjadło obiadu i będzie (o
          boże !!) głodne...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka