gocha71
24.11.03, 12:56
Moj synek od paru dni jest bardzo nerwowy, doslownie potrafi wpaść w szal,
gdy coś nie idzie po jego myśli. Przegrana w grę planszową, zawalenie się
budowli z klocków, nie te co zawsze płatki do mleka, trzedba się ubrac do
przedszkola... Płasz, krzyk, zaciśnięte pięści, tupanie w podłogę, walenie
pięściami w cokolwiek i straszna rozpacz w jego zaplakanych oczach... Cały
sie trzęsie z nerwow, bezsilności i rozpaczy...
Rozmawiałam z przedszkolanką: nic złego nie dzieje się w przedszkolu, a
według mnie jesto dobry pedagog i mogę jej wierzyć. Ja sam odnoszę wrażenie,
ze to "wychodzi" stres zwiazany z ponad roczną już siostrą. Jej narodziny w
październiku ubiegłego roku przyjął spokojnie, potem zachowywał i nadal
zachowuje dużą do niej rezerwę; jest siostra, bo jest. Bawić się z nią nie
chce i nie lubi, ale o zostawieniu córy nigdzie mowy nie ma!!! Ostatnio
ciągle podkreśla, że Olga tego nie zrobi, bo jest za mała, że tego nie można
jej dać, bo jest za mała, że on się sam huśta i to mocno, bo jest duży, itp.
Większość czasu jestem z nimi sama. Rano odwożę go do przedszkola z Olga,
odbieram go z Olgą, muszę z nią chodzić na rehabilitację. Po południu długo
jestem z dwójką i na prawdę nie mam jak zając się tylko nim, bo córa zaraz
krzykim domaga się mojej uwagi i pcha się do naszej zabawy. Mąż po powrocie z
pracy zajmuje się Bartoszem, uczy go angielskiego, grają na komputerze, kąpie
go, a ja jestem z małą. Może synkowi brakuje po prostu mamy? Może ma do mnie
żal o zajmowanie się siostrą, o to że nie mam dla niego tyle czasu co kiedyś?
Grać ze mną nie chce, bo to robi z tatą i tato jest w tym lepszy ode mnie.Do
czytania bajek na dobranoc mały też częśćiej wybiera tatę a nie mnie.
Stawiam sobie odwieczne pytanie wszystkich mam: jak być dobrą mamą? jak nie
skrzywdzić własnych dzieci?
A najważniejsze: jak pomóc mojemu kochanemu synkowi poradzić sobie z tymi
emocjami?