lilka69
19.04.09, 10:21
prosze powiedziec czy mam prawo do negatywnej oceny kolezanki, ktora bardzo
lubie i w zasadzie jest moja przyjaciolka.
obie mamy synow-troche ponad 3 latkow. obaj zywi, ruchliwi. ja bylam na
urlopie wych.do prawie 3 lat,ona do 1,5 roku i potem jej sym poszedl do
zlobka.nie zgadzamy sie w zasadniczym podejsciu do wychowania dzieci ale to
nie przeszkadza nam pokojowo wspolzyc.
czego dotyczy problem.
moja przyjacioka BARDZO groznym i glosno krzyczy na swojego syna-bardzo zwraca
uwage na jego samodzielnosc_ mycie rak, ubieranie, rozbieranie, sprzatanie.
czepia sie go strasznie. mam takie zdanie choc JA SAMA jestem bardzo
zasadnicza i konsekwentna wobec mojego ale to przeciez male dziecko i nie
robot. ona uwaza, ze Z CHLOPCEM TRZEBA POSTEPOWAC SUROWIEJ NIZ Z DZIEWCZYNKA.
zamiast cos wytlumaczyc straszy obcymu lydzmi, ktorzy po niego przyjda jak nie
bedzie cicho i grzeczny. uwaza, ze dzieci i ryby glosu nie maja.
a na dodatek musze przyzanc, ze w kwestii zdrowia i jakichs problemow( ciezko
znosil pobyt w zlobku)byla naprawde dobra, troskliwa mama. nigdy nawet nie
przez moment nie marudzila, ze musi pol nocy nie spac a potem isc do pracy bo
synek byl chory. takze ogolnie jest ok. tylko te krzyki, traktowanie dziecka
jak robota i przekonanie, ze dzieci i ryby glosu nie maja. jak jestem u nich
mam wrazenie, ze to jakas patologia i mam ochote zwiac.
rozmawialam z kolezanka. uwaza, ze jesli ja bede postepowac lagodniej z moim
bede miala problemy wych. bo chlopaka trzeba ostro traktowac. naprawde dodam,
ze u mnie w domu jest zelazna dyscyplina ale... z dzieckiem rozmawiam,
tlumacze i wychowuje jak czlowieka z roznymi humorami a nie jak robota.