m0nalisa
25.05.09, 16:53
wracałam jakies pol godziny temu z parku z dziecmi, musialam przejsc przez
ulice z nimi - michal w wozku a mateusza trzymalam za reke. przed przejsciem
stal zaparkowany van tak ze nie bylo widac drogi a jest to odcinek jakies 300
metrow pod gore miedzy rondem na dole a mostem na gorze- swiatla po srodku.
Stanelam na swiatlach, czekalam na zielone, kiedy zapalilo sie zielone swiatlo
cos mnie tknelo czy trzymam mumina dobrze za reke (trwalo to 3 sekundy?) w tym
samym czasie uslyszalam samochod , podnioslam wzrok a tu mi jeep mignal przed
nosem.
Sluchajcie zamarlam, spotkalam sie z ta kobieta wzrokiem, ja w szoku a ona
podniosla rece do gory i krzyknela przepraszam. minely mi te swiatla a ja
trzymalam ten wozek i dziecko jak otepiala.
A ta pizda nawet nie stanela- pojechala sobie.
Wszystko to trwalo sekundy. Ona nie zauwazyla ze ma czerwone kurwa, jakbym
zrobila ten krok to by mnie na maxa walnela. I jeszcze ten zaparkowany
samochod- ona nie widziala nas ani ja jej, w kazdym razie mialam zielone i
durna baba by nas zabila przez glupote ! Mimo ze wchodzac na pas zawsze mysle
za kierowcow i patrze to teraz nic nie widzialam przez ten zaparkowany
samochod- no nie mialabym szans....