• tou Re: Lekcewaga 11.07.09, 16:45
      Po pierwsze ta odpowiedź była z przymrożeniem oka tongue_out

      Po drugie ja kiedyś znalazłam się w takiej dość kłopotliwej sytuacji.
      Otóż kiedy to ja przyszłam do tej rodziny w odwiedziny, to miałam dla matki tego dziecka upominek, za wcześniejszą przysługę. Wpadłam tam tylko przelotem, w godzinach rannych więc domniemałam, że latorośl jest w przedszkolu (bo chodzi do przedszkola)
      Jednak dziecko było w domu. Nie było też mamy tylko tata.
      Położyłam więc upominek dla mamy na wysokim kredensie, aby maluch tego nie zniszczył.
      Przy czym powiedziałam mu wyraźnie, że nie może tego ruszać, bo jest to rzecz dla dorosłych, a nie dla dzieci (Były to kosmetyki dla kobiet).
      Po czym zaczęłam rozmawiać z tatą. Wtedy dziecko notorczywie próbowało schowaną rzecz dosięgność. Stawało na taborecie, podskakiwało. Ja za każdym razem, grzecznie tłumaczyłam, że to nie jest żadna zabawka, ani słodycze i, ze to nie dla niego.
      Pokazałam mu to wielokrotnie, żeby się o tym przekonał. Jednak on nadal z uporem maniaka chciał ową rzecz koniecznie dosięgnąć. Wpadł w histerię, zaczął płakać.
      W końcu dałam mu te kosmetyki do rączki, aby mógł się nimi nacieszyć.
      Jednak gdy zobaczyłam, że je otwiera i trochę niszczy zabrałam spowrotem.
      Wtedy dosłownie wyrywał mi je z rąk. Ojciec powiedział tylko : "przestań. Jesteś niegrzeczny"
      Dziecko nie zareagowało. W końcu przyszła mama. A maluch rozpłakał się jeszcze bardziej i powiedział, że ja mam prezent tylko dla mamy, a dla niego już nie i zaczęły się wielkie gorzkie żale... Mama udobruchała dziecko dając mu na poczekaniu jakiegoś cukierka i jakoś udało się malca uciszyć.
      Ale jak się tu obca osoba, czyli w tym przypadku ja miała poprawnie zachować i nie zwrócić uwagi temu dziecku, skoro ono wręcz terroryzowało, a ojciec nie reagował.
      • sir.vimes Poczekałabym z prezentem 12.07.09, 12:58
        na osobę dla której był przeznaczony nie robiąc całej zbędnej afery z
        wyjmowaniem prezentu, podkreślaniem, ze to prezent, dawaniem dziecku (bogini wie
        po co) na chwilę rzeczy kompletnie dla niego nie przeznaczonych.

        I tak czekałaś aż przyjdzie koleżanka, zatem mogłaś się wstrzymać z wyciąganiem
        prezentu.

        A dziecko zareagowało jak dziecko - krzyki odniosły skutek (bo dałaś kosmetyki
        do ręki) więc eskalowało sobie sprawdzając czy dalszy krzyk da pożądany efekt.

        Zachowanie ojca to inna sprawa - ale sama nie wiem co miał zrobić w tej
        sytuacji. Koleżanka żony przynosi coś, niby chowa, potem dziecku podaje, potem
        zabiera i znów podaje. Wyrwać jej i schować? Kazać jej chować do torby?
        Niegrzecznie, prawda?

        > Położyłam więc upominek dla mamy na wysokim kredensie, aby maluch tego nie znis
        > zczył.
        > Przy czym powiedziałam mu wyraźnie, że nie może tego ruszać, bo jest to rzecz d
        > la dorosłych, a nie dla dzieci (Były to kosmetyki dla kobiet).
        > Po czym zaczęłam rozmawiać z tatą. Wtedy dziecko notorczywie próbowało schowaną
        > rzecz dosięgność. Stawało na taborecie, podskakiwało. Ja za każdym razem, grze
        > cznie tłumaczyłam, że to nie jest żadna zabawka, ani słodycze i, ze to nie dla
        > niego.
        > Pokazałam mu to wielokrotnie, żeby się o tym przekonał. Jednak on nadal z upore
        > m maniaka chciał ową rzecz koniecznie dosięgnąć. Wpadł w histerię, zaczął płaka
        > ć.
        > W końcu dałam mu te kosmetyki do rączki, aby mógł się nimi nacieszyć.
        > Jednak gdy zobaczyłam, że je otwiera i trochę niszczy zabrałam spowrotem.
        • julamimi Re: Poczekałabym z prezentem 13.07.09, 12:14
          > sytuacji. Koleżanka żony przynosi coś, niby chowa, potem dziecku
          podaje, potem
          > zabiera i znów podaje. Wyrwać jej i schować? Kazać jej chować do
          torby?
          > Niegrzecznie, prawda?

          dlaczego kolezanka przynoszac cos chowa to w nieswoim domu? jest u
          siebie czy u kogos? jesli zadnej doroslej osoby by nie bylo,
          przyszlabym z upominkiem innym razem. Jesli jest inna dorosla osoba
          (a byl tata dziecka), to zostawiam mu paczuszke do przekazania i
          koniec. I to juz jego broszka, jak sobie poradzi z dzieckiem.

          Przychodze do kogos i chowam cos u niego po katach, zgroza. Jest
          gospodarz, to przekazuję mu do rąk własnych i już. I niech on chowa,
          w koncu on jest u siebie...

          > > Położyłam więc upominek dla mamy na wysokim kredensie, aby
          maluch tego ni
          > e znis
          > > zczył.
          • sir.vimes Re: Poczekałabym z prezentem 15.07.09, 22:47
            > dlaczego kolezanka przynoszac cos chowa to w nieswoim domu? jest u
            > siebie czy u kogos?

            To tez ważne spostrzeżenie. I w sumie to małe bardziej ma prawo się rządzić u
            siebie i handryczyć z własnym ojcem niż obca kobieta chować coś po szafkach.
    • ik_ecc Re: Lekcewaga 12.07.09, 03:06
      Najbardziej niepokojace i niepoprawne jest zachowanie tej osoby. Co, to
      test? Machanie dziecku cukierkiem przed nosem po to zeby mu przywalic?

      "Dziecko uśmiecha się ironicznie"
    • felindra Re: Lekcewaga 12.07.09, 15:32
      Tylko już mówiłam: wybrałam się do znajomej z rana, bo byłam wręcz pewna, że
      malec będzie w przedszkolu. W związku z czym upominek miałam w ręce. Bez
      niczego. Żadnej torby. Nic.
      Wzięłam go do ręki, ponieważ znajoma mieszka kilka pięter niżej w tym samym bloku.
      Wiec wiadomo, że jak się odwiedza dobrą sąsiadkę, to się nawet w kapciach idzie...
      No chyba, że niektórzy nawet spontaniczne odwiedziny u sąsiadów traktują Bóg wie
      jak, w związku z czym ubierają się w kreacje i fraki tongue_out
      • ik_ecc Re: Lekcewaga 12.07.09, 18:47
        Na 3 nickach jedziesz? tou, piernikowa6 i felindra? To rzeczywiscie
        trudno pamietac co sie pod ktorym pisalo...
      • morekac Re: Lekcewaga 13.07.09, 09:46
        jedna zagadka rozwiązana... to nie założycielka wątku była Obcą
        Osobą. To dobrze wychowana sąsiadka z góry... trzeba było zadzwonić
        i upewnić się, że młodocianego przestępcy nie będzie w domu...
      • anmasok Re: Lekcewaga 13.07.09, 21:58
        nie wiem co tu tak bronią tego dziecka. Po paru postach widać, że
        rozpuszczony bachor. I już nie chodzi o same cukierki- tu można nie
        być pewnym, ale grzebanie gościom po torbach, histerie, że dla niego
        nic się nie przyniosło. Jak wyraźnie się powiedziało, że prezent nie
        dla niego to taboret, sięga, próbuje a ojciec nie ma autorytetu. Ja
        nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, dzieci to dzieci można im
        pobłażać, ale ja histerią na głowę nie daję sobie włazić.
        • crusk Re: Lekcewaga 13.07.09, 22:15

          > nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, dzieci to dzieci można im
          > pobłażać, ale ja histerią na głowę nie daję sobie włazić.

          A czy wyobrażasz sobie, kto jest odpowiedzialny za taką sytuację. Dziecko chyba
          najmniej. Niestety wielu rodziców traktuje do 4 roku dzieci jak
          maskotki-dodatki, którym wszystko wolno, a w wieku 4 lat rozpoczynają "tresurę"
          bo "bachor rozwydrzony".
          Smutne, że tak jest w wielu domach i że niestety w wychowaniu własnych dzieci
          najłatwiej powielać wzorce z własnego dzieciństwa.
        • morekac Re: Lekcewaga 14.07.09, 05:24
          A to dziecka wina? Tak jak żadne dziecko nie rodzi się dobrze
          wychowane, tak samo żadne nie rodzi się rozpuszczone ani z wrodzoną
          lekcewagą. Zresztą w początkowych postach była mowa o cukierkach, z
          tego co pamiętam nie było napisane, że to on grzebał gościom po
          torbach (był to chyba hipotetyczny przykład), a informacja o
          histerii pojawiła się dopiero na końcu, celem udowodnienia tezy, że
          problem z cukierkami jest dowodem na totalne rozpuszczenie
          dzieciaka.
          U mnie w domu dwa bezpańskie cukierki zniknęłyby zapewne w
          tajemniczych i niewyjaśnionych okolicznościach poza sytuacją, kiedy
          zostałoby określone, żeby ich nie ruszać. Czy myślisz, że moje
          nastolatki w gościach wyjadają słodycze z szafek i sieją ogólne
          spustoszenie na stole, urządzają histerie z powodu braku prezentu,
          wsadzają nauczycielowi kosz na głowę badź też znęcają się nad
          zwierzętami? Chociaż nie określiłabym moich córek jako grzecznych w
          rozumieniu założycielki wątku - z reguły nie spopielają się ze
          wstydu na uwagi dorosłych i są raczej z tych rezolutnych, by nie
          rzec pyskatych. Miewały zresztą akcje dużo gorsze niż opisany
          czterolatek...
          A Tou zdecydowanie chłopca nie lubi i w dodatku uwielbia stawiać
          jego i siebie w trudnych sytuacjach - jakby nie majtała mu
          kosmetykami przed nosem, nie chowała i nie zdejmowała, tylko od razu
          dała ojcu - on miałby problem, nie ona. Mogła jeszcze postawić na
          kredensie i powiedzieć, że to dla mamy i po prostu nie zdejmować. I
          tak już ryczał i nie ona musiała go uspokajać. Gdyby też po prostu
          zadzwoniła do koleżanki i spytała się, czy może wpaść na chwilę -
          też by jej korona z głowy nie spadła. Dla mnie takie wpadanie bez
          uprzedzenia, niezależnie od pory dnia (poza sytuacjami wyjątkowymi)
          jest właśnie przejawem braku taktu i dobrego wychowania.
          • pasozyta Re: Lekcewaga 27.03.10, 10:25
            Was już naprawdę ostro pier.dziel.nęło? Ja rozumiem, że można się czepiać
            sytuacji z cukierkami, bo z opisu nie wyglądało to na jakieś dramatyczne
            zaniedbanie wychowawcze, ale sytuacja z kosmetykami - wstyd i hańba dla rodzica,
            a tau jak najbardziej normalnie się zachowała, podając dziecku na chwilę te
            kosmetyki - też, bo może myślała, że w ten sposób trochę to dziecko udobrucha,
            dla mnie to raczej dobra intencja, ale Wy już się doszukujecie u niej
            wszystkiego, co najgorsze. Co jest? Jak przychodzę do kogoś i mu podrzucam
            prezent w podzięce za przysługę albo np. sól, bo mu zabrakło, to mam się z tym
            kryć przed dzieciakiem, bo mam "prezent dla mamy" a nie dla niego? A może za
            każdym razem też mu prezent przynosić? Pewnie, że dziecko jest zainteresowane
            taką rzeczą, ale wystarczy wyjaśnić, pokazać i jest w porządku, nie wpada w
            histerię. I jeszcze jedno - szczerze wątpię, że Wasze dzieci tak się zachowują,
            bo brzmicie na rozsądne mamy, więc tym bardziej się dziwię, że nawet tak
            ewidentny przykład niewłaściwego zachowania dziecka, a w zasadzie rodzica,
            traktujecie jakbyście same u swoich dzieci takie zachowania pochwalały.
            • morekac Re: Lekcewaga 27.03.10, 11:02
              Tou zaczęła chyba całą dyskusję z tezą 'bachor jest rozpuszczony do
              niemożności' - od cukierków. Potem dorzuciła przerażającą historię o
              prezencie dla mamy - z tą samą tezą. Z pokazywaniem prezentów z z
              reguły bywa tak jak piszesz - wystarczy pokazać i odstawić - ale
              omho tou - prawdopodobnie mimowolnie - skonectrowała uwagę dziecka
              na prezencie (nie ruszaj, to nie dla ciebie, zdejmowała kilka razy
              itp)
              Skąd wiemy, czy dzieciak nie był zmęczony/rozdrażniony itp. Moje
              dzieci - mając 4-lata - czasami dostawały jakiś histerii z powodów
              dla mnie nie odkrytych. Przeminęło z wiatrem.
              Co do niewłaściwego zachowania rodzica: co miał ojciec zrobić w
              chwili dostania histerii przez dziecko? Wlać w tyłek? Nawrzeszczeć?
              Zignorować? Postawić do kąta? Tylko dlatego, że sąsiadka patrzyła z
              dezaprobatą? Bo ja z rozhisteryzowanymi dziećmi nie robiłam
              dokładnie nic...
              • pasozyta Re: Lekcewaga 27.03.10, 11:32
                "Co do niewłaściwego zachowania rodzica: co miał ojciec zrobić w
                chwili dostania histerii przez dziecko? Wlać w tyłek? Nawrzeszczeć?
                Zignorować? Postawić do kąta? Tylko dlatego, że sąsiadka patrzyła z
                dezaprobatą? Bo ja z rozhisteryzowanymi dziećmi nie robiłam
                dokładnie nic... "

                Po pierwsze, z opowieści wynika, że chwilę zajęło zanim dziecko wpadło w
                histerię, był czas na reakcję, po drugie, skąd w zasadzie sąsiadka ma wiedzieć,
                jak ma się zachować wobec dziecka, tu jest chyba rola rodzica. Z opisu wynika,
                że rodzic nie zrobił nic, tylko właściwie tau się miotała, nie wiedząc co z tą
                sytuacją począć. No i wreszcie - w tej opowieści dla Was zdaje się być ważne to,
                że jakaś tam obca baba z dezaprobatą patrzy na dziecko, ale dla mnie akurat to
                jest mało ważne, martwiłoby mnie to zachowanie 4-latka, bo z relacji wynika, że
                to nie jest odosobniony przypadek. I absolutnie nie jestem za tym, żeby dzieci
                terroryzować, ale samowolka też nie przynosi niczego dobrego.
                • morekac Re: Lekcewaga 27.03.10, 12:52
                  Po pierwsze, z opowieści wynika, że chwilę zajęło zanim dziecko wpadło w
                  > histerię, był czas na reakcję,
                  Może mogłaby być to reakcja niegrzeczna względem tau...

                  skąd w zasadzie sąsiadka ma wiedzieć,
                  > jak ma się zachować wobec dziecka,
                  Bo przecież zna dobrze to rozpuszczone dziecko... wink

                  >martwiłoby mnie to zachowanie 4-latka, bo z relacji wynika, że
                  > to nie jest odosobniony przypadek
                  Z relacji wynika jedynie, że młody tak często się zachowuje w jej obecności
                  (dopuszczam nawet tezę, że może sąsiadka - poprzez swoje reakcje - jest idealną
                  publiką wink ); Nie wynika, że dziecko źle się zachowuje przy każdym, nie wynika,
                  czy są goście, przy których młody zachowuje się dobrze, nie wynika - jak często
                  (kilka razy w ciągu tygodnia/miesiąca/roku?) dziecko się źle zachowuje i w
                  jakich sytuacjach. Jest postawiona za to teza: ten 4-latek to rozpuszczony
                  bachor, lekceważąco i ironicznie traktujący dorosłych. Moim zdaniem: dziecko 4-5
                  letnie ma jeszcze prawo do takich zachowań (od czasu do czasu), ale takie
                  histerie u 7-latka wzbudziłyby mój niepokój....
                  • pasozyta Re: Lekcewaga 27.03.10, 13:06
                    Jak widać można stawiać różne tezy, każdy ma swoje. Jałowa dyskusja, moje zdanie
                    dołączam tylko dlatego, że drażnią mnie takie kółka wzajemnej adoracji. Rodzicom
                    życzę więcej obiektywizmu względem swoich i cudzych pociech a dzieciom rodziców
                    bez klapek na oczach.
                    Pozdrawiam.
    • tou Re: Lekcewaga 14.07.09, 15:12
      A dla mnie odwiedzanie sąsiadki z którą się przyjaźni i jest się w bardzo dobrych i bliskich kontaktach z pewnością nie jest brakiem taktu.
      • morekac Re: Lekcewaga 14.07.09, 15:55
        tou napisała:

        > A dla mnie odwiedzanie sąsiadki z którą się przyjaźni i
        jest się w ba
        > rdzo dobrych
        i bliskich kontaktach z pewnością
        nie jest

        > ] brakiem taktu.
        Normy dobrego wychowania są rzeczą bardzo umowną, jak widać. W
        Chinach np się beka po posiłku - i to jest norma dobrego wychowania,
        u nas niekoniecznie.
        Ale skoro jest to twoja dobra przyjaciółka, to wybacz, dla młodego
        jesteś też osobą dobrze znaną i być może wykorzystuje twoje
        odwiedziny celem tzw."strzelenia focha" - dzieci tak potrafią
        (zwłaszcza że sama sobie stwarzasz trudne sytuacje)...Nie mówiąc o
        tym, że dostają histerii jak są głodne czy zmęczone. Poczytaj sobie
        o małych dzieciach, przestaną cię szokować i nie będziesz musiała
        zachowywać się przy nich jak pies przy jeżu (oraz przewracać
        oczami "Znowu spotkałam potwora").
        Ja w każdym razie zadzwoniłabym. Wiesz, ktoś może byc zajęty
        robieniem kolejnego egzemplarza w miejsce tak nieudanego
        prototypu... z nadzieję, że będzie bez lekcewagi wrodzonej...
      • jakw Re: Lekcewaga 14.07.09, 21:55
        tou napisała:

        > A dla mnie odwiedzanie sąsiadki z którą się przyjaźni i
        jest się w ba
        > rdzo dobrych
        i bliskich kontaktach z pewnością
        nie jest

        > ] brakiem taktu.

        Ale opisałaś też sytuację, w której odwiedziłaś męża sąsiadki pod
        jej nieobecność - i może dobrze, że ten młodzieniec był w domu jako
        przyzwoitek...
        • 1szenia Re:A wasze dzieci... 24.03.10, 13:59
          A wasze dzieci to tak mogą zajadać słodycze bez ograniczeń?????
          Jak to czytam to dochodzę do takiego właśnie wniosku.
          I wolno im brać ze stołu czy biurka co tylko zechcą?
          nie wiedząc do kogo to należy????
          I tak uczycie dzieci ????
          Zeby się kiedyś nie okazało ze weżmie taki brzdąc tabletkę bo będzie wyglądała
          jak cukierek, a my tego nie zauważymy bo akurat coś z podłogi podnosimy np...
          niektóre tabletki są słodkie, a takiemu dziecku mogą wyrządzić dużo krzywdy...
          takie to nie możliwe?????

          UCZYĆ DZIECI PYTANIA O TAKIE RZECZY!!!!!!

          a nie pisać jakieś bzdury co moje a nie
          mój dom czy nie
          moja sąsiadka cudzy mąż....

          pozdrowienia
          • morekac Re:A wasze dzieci... 24.03.10, 14:09
            Tabletki i inną chemię to się pod kluczem trzyma...
          • iin-ess Re:A wasze dzieci... 25.03.10, 09:30
            1szenia napisała:

            >
            > nie wiedząc do kogo to należy????
            >

            zagladając do swojej lodówki pytasz się kogoś do kogo to należy??
            • 1szenia Re:A wasze dzieci... 25.03.10, 12:15
              ja się nie pytamsmile
              ale moje dzieci pytają sie o to czy mogą coś wziąć

              np w lodówce skoro o niej mowa przechowuję różne rzeczy,
              niektóre leki również
              i o zgrozo ....
              mam jedną lodówkę i do tego nie zamykaną na klucz

              dużo ludzi tak ma.

              szokuje mnie wasze podejście
              tou zarzuca lekceważenie 4 letniemu dziecku
              większość wypowiadających się osób zarzuca owej damie z cukierkami
              brak ogłady i skłonność do sadyzmu
              a ja zarzucam tejże większości LEKKOMYŚLNOŚĆ

              tak jesteście mocno przekonane o własnej doskonałej opieki matczynej
              niezawodnej i jedynie słusznej, że nie dopuszczacie widzę nawet myśli , że coś
              może zawieść, że wy nawet przez pomyłkę coś postawicie na stole czy włożycie do
              lodówki.
              Pytając dziecko w pewien sposób upewnia się że wszystko jest ok

              i oby was ta doskonałość nie opuszczała....
              dla dobra dzieci
              • morekac Re:A wasze dzieci... 25.03.10, 19:25
                >że wy nawet przez pomyłkę coś postawicie na stole czy włożycie d
                > o
                > lodówki.
                Jeśli zostawię coś na stole czy nie powiem, że coś w lodówce jest 'czasowo nie
                do zjedzenia' (bo u mnie obowiązuje taka właśnie zasada) i to coś zostanie
                zjedzone - to najwyżej poniosę konsekwencje własnego
                roztargnienia/gapiostwa/zapominalstwa. Mogę z się z tym żyć.
              • iin-ess Re:A wasze dzieci... 26.03.10, 08:35
                1szenia napisała:

                >
                > np w lodówce skoro o niej mowa przechowuję różne rzeczy,
                > niektóre leki również
                > i o zgrozo ....
                > mam jedną lodówkę i do tego nie zamykaną na klucz


                moje dziecko wie co to są leki czy chemia i wie,że tego ruszać nie wolno!!!
                >
                > dziecko trzeba uczyć
    • camel_3d uwaznei czytalas tak? 25.03.10, 09:16
      bo ten przyklad byl w ksiazce opisany...
    • asia_i_p Re: Lekcewaga 27.03.10, 23:11
      Czy gdyby dorosła osoba poczęstowała się cukierkiem, też by została
      tak zjechana? Ale dziecko można?
      Dziecko pomyliło sytuację, bo zazwyczaj pewnie to co na stole, było
      poczęstunkiem. Kiedy mu zwrócono uwagę, ratowało twarz i radziło
      sobie ze wstydem tak, jak potrafiło.
      Ale oczywiście uczucia są całkowicie nieważne. Dziecko może mieć w
      tyłku i grzecznie przeprosić, to jest grzeczne. Może też być
      zawstydzone do granicy łez i nie umieć tego okazać, wtedy się
      zachowuje niepoprawnie.
      Takie zwracanie uwagi dziecku czteroletniemu - to wrażliwy i ambitny
      wiek - publicznie i w zasadzie dla sportu - uważam za autentycznie
      okrutne. To była sprawa dla rodziców tego dziecka - dyskretnie
      zwrócić uwagę potem. Kulturalni ludzie nie zwracają innym uwagi w
      sposób demonstracyjny.
    • mama_miko Re: Lekcewaga 30.03.10, 10:39
      Przeprowadzasz na dzieciach testy "z pianką"???????????

      www.youtube.com/watch?v=wWW1vpz1ybo
      • mama_miko Re: Lekcewaga 30.03.10, 10:48
        mama_miko napisała:

        > Przeprowadzasz na dzieciach testy "z pianką"???????????
        >
        > www.youtube.com/watch?v=wWW1vpz1ybo

        Oburzonej autorce suchego wątku polecam film, by zrozumiała dziecięce widzenie
        świata: jakie to jest wielkie poświęcenie dla dziecka, jakie cierpienie, jakiej
        ogromnej wytrwałości wymaga wyzwanie, jakim jest niemożność poczucia na
        podniebieniu rozpuszczającego się czekoladowego ciasteczka czy pianki czy mamby???

        Bosz, czy naprawdę tak trudno chociaż na chwilę spojrzeć na świat w niedorosły
        sposób.

        • iin-ess Re: Lekcewaga 09.04.10, 19:55
          mama_miko napisała:

          > mama_miko napisała:
          >
          >super malo się nie posikałam ze smiechu. Biedactwa, to tak jakby polozyć psu
          przed nosem kielbase i nie pozwolić mu jej zjesc. takie lekcej maja psy policyjnewink

    • jkl13 Re: Lekcewaga 09.04.10, 13:25
      Pomijając kwestie pytania/niepytania 4-latek i tak zachował się
      wspaniałomyślnie, zjadając tylko JEDNEGO cukierka. Przecież nie
      wziął wszystkich, a jedynie poczęstował się jednym. A że były tylko
      dwa... kto przychodzi do dziecka z dwoma cukierkami? ;p
    • shamsa dzisiejsza młodzież schodzi na psy ;) 09.04.10, 23:10
      czterolatek może popełniać błedy. jeżeli nie został nauczony pytania o
      pozwolenie, to nawet nie był jego błąd.

      może też okazać niezrozumienie o co kaman. to tylko czterolatek. dzieci radza
      sobie z trudnymi sytuacjami jak potrafia, wykorzystujac cechy osobowosci, ktore
      im natura dala. jeden padnie trupem z poczucia winy, drugi uda, ze nic sie nie
      stalo, trzeci jeszcze inaczej. po co to potępienie, po co babcine "ja w twoim
      wieku...", po co od razu przylepiac etykietke lekceważenia.

      dyskusja powinna sie toczyc na savoir vivre, co jest ęą a co nie. kogo tym
      watkiem chce się wychowywać?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka