tou Re: Lekcewaga 11.07.09, 16:45 Po pierwsze ta odpowiedź była z przymrożeniem oka Po drugie ja kiedyś znalazłam się w takiej dość kłopotliwej sytuacji. Otóż kiedy to ja przyszłam do tej rodziny w odwiedziny, to miałam dla matki tego dziecka upominek, za wcześniejszą przysługę. Wpadłam tam tylko przelotem, w godzinach rannych więc domniemałam, że latorośl jest w przedszkolu (bo chodzi do przedszkola) Jednak dziecko było w domu. Nie było też mamy tylko tata. Położyłam więc upominek dla mamy na wysokim kredensie, aby maluch tego nie zniszczył. Przy czym powiedziałam mu wyraźnie, że nie może tego ruszać, bo jest to rzecz dla dorosłych, a nie dla dzieci (Były to kosmetyki dla kobiet). Po czym zaczęłam rozmawiać z tatą. Wtedy dziecko notorczywie próbowało schowaną rzecz dosięgność. Stawało na taborecie, podskakiwało. Ja za każdym razem, grzecznie tłumaczyłam, że to nie jest żadna zabawka, ani słodycze i, ze to nie dla niego. Pokazałam mu to wielokrotnie, żeby się o tym przekonał. Jednak on nadal z uporem maniaka chciał ową rzecz koniecznie dosięgnąć. Wpadł w histerię, zaczął płakać. W końcu dałam mu te kosmetyki do rączki, aby mógł się nimi nacieszyć. Jednak gdy zobaczyłam, że je otwiera i trochę niszczy zabrałam spowrotem. Wtedy dosłownie wyrywał mi je z rąk. Ojciec powiedział tylko : "przestań. Jesteś niegrzeczny" Dziecko nie zareagowało. W końcu przyszła mama. A maluch rozpłakał się jeszcze bardziej i powiedział, że ja mam prezent tylko dla mamy, a dla niego już nie i zaczęły się wielkie gorzkie żale... Mama udobruchała dziecko dając mu na poczekaniu jakiegoś cukierka i jakoś udało się malca uciszyć. Ale jak się tu obca osoba, czyli w tym przypadku ja miała poprawnie zachować i nie zwrócić uwagi temu dziecku, skoro ono wręcz terroryzowało, a ojciec nie reagował. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Poczekałabym z prezentem 12.07.09, 12:58 na osobę dla której był przeznaczony nie robiąc całej zbędnej afery z wyjmowaniem prezentu, podkreślaniem, ze to prezent, dawaniem dziecku (bogini wie po co) na chwilę rzeczy kompletnie dla niego nie przeznaczonych. I tak czekałaś aż przyjdzie koleżanka, zatem mogłaś się wstrzymać z wyciąganiem prezentu. A dziecko zareagowało jak dziecko - krzyki odniosły skutek (bo dałaś kosmetyki do ręki) więc eskalowało sobie sprawdzając czy dalszy krzyk da pożądany efekt. Zachowanie ojca to inna sprawa - ale sama nie wiem co miał zrobić w tej sytuacji. Koleżanka żony przynosi coś, niby chowa, potem dziecku podaje, potem zabiera i znów podaje. Wyrwać jej i schować? Kazać jej chować do torby? Niegrzecznie, prawda? > Położyłam więc upominek dla mamy na wysokim kredensie, aby maluch tego nie znis > zczył. > Przy czym powiedziałam mu wyraźnie, że nie może tego ruszać, bo jest to rzecz d > la dorosłych, a nie dla dzieci (Były to kosmetyki dla kobiet). > Po czym zaczęłam rozmawiać z tatą. Wtedy dziecko notorczywie próbowało schowaną > rzecz dosięgność. Stawało na taborecie, podskakiwało. Ja za każdym razem, grze > cznie tłumaczyłam, że to nie jest żadna zabawka, ani słodycze i, ze to nie dla > niego. > Pokazałam mu to wielokrotnie, żeby się o tym przekonał. Jednak on nadal z upore > m maniaka chciał ową rzecz koniecznie dosięgnąć. Wpadł w histerię, zaczął płaka > ć. > W końcu dałam mu te kosmetyki do rączki, aby mógł się nimi nacieszyć. > Jednak gdy zobaczyłam, że je otwiera i trochę niszczy zabrałam spowrotem. Odpowiedz Link Zgłoś
julamimi Re: Poczekałabym z prezentem 13.07.09, 12:14 > sytuacji. Koleżanka żony przynosi coś, niby chowa, potem dziecku podaje, potem > zabiera i znów podaje. Wyrwać jej i schować? Kazać jej chować do torby? > Niegrzecznie, prawda? dlaczego kolezanka przynoszac cos chowa to w nieswoim domu? jest u siebie czy u kogos? jesli zadnej doroslej osoby by nie bylo, przyszlabym z upominkiem innym razem. Jesli jest inna dorosla osoba (a byl tata dziecka), to zostawiam mu paczuszke do przekazania i koniec. I to juz jego broszka, jak sobie poradzi z dzieckiem. Przychodze do kogos i chowam cos u niego po katach, zgroza. Jest gospodarz, to przekazuję mu do rąk własnych i już. I niech on chowa, w koncu on jest u siebie... > > Położyłam więc upominek dla mamy na wysokim kredensie, aby maluch tego ni > e znis > > zczył. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Poczekałabym z prezentem 15.07.09, 22:47 > dlaczego kolezanka przynoszac cos chowa to w nieswoim domu? jest u > siebie czy u kogos? To tez ważne spostrzeżenie. I w sumie to małe bardziej ma prawo się rządzić u siebie i handryczyć z własnym ojcem niż obca kobieta chować coś po szafkach. Odpowiedz Link Zgłoś
ik_ecc Re: Lekcewaga 12.07.09, 03:06 Najbardziej niepokojace i niepoprawne jest zachowanie tej osoby. Co, to test? Machanie dziecku cukierkiem przed nosem po to zeby mu przywalic? "Dziecko uśmiecha się ironicznie" Odpowiedz Link Zgłoś
felindra Re: Lekcewaga 12.07.09, 15:32 Tylko już mówiłam: wybrałam się do znajomej z rana, bo byłam wręcz pewna, że malec będzie w przedszkolu. W związku z czym upominek miałam w ręce. Bez niczego. Żadnej torby. Nic. Wzięłam go do ręki, ponieważ znajoma mieszka kilka pięter niżej w tym samym bloku. Wiec wiadomo, że jak się odwiedza dobrą sąsiadkę, to się nawet w kapciach idzie... No chyba, że niektórzy nawet spontaniczne odwiedziny u sąsiadów traktują Bóg wie jak, w związku z czym ubierają się w kreacje i fraki Odpowiedz Link Zgłoś
ik_ecc Re: Lekcewaga 12.07.09, 18:47 Na 3 nickach jedziesz? tou, piernikowa6 i felindra? To rzeczywiscie trudno pamietac co sie pod ktorym pisalo... Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Lekcewaga 13.07.09, 09:46 jedna zagadka rozwiązana... to nie założycielka wątku była Obcą Osobą. To dobrze wychowana sąsiadka z góry... trzeba było zadzwonić i upewnić się, że młodocianego przestępcy nie będzie w domu... Odpowiedz Link Zgłoś
anmasok Re: Lekcewaga 13.07.09, 21:58 nie wiem co tu tak bronią tego dziecka. Po paru postach widać, że rozpuszczony bachor. I już nie chodzi o same cukierki- tu można nie być pewnym, ale grzebanie gościom po torbach, histerie, że dla niego nic się nie przyniosło. Jak wyraźnie się powiedziało, że prezent nie dla niego to taboret, sięga, próbuje a ojciec nie ma autorytetu. Ja nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, dzieci to dzieci można im pobłażać, ale ja histerią na głowę nie daję sobie włazić. Odpowiedz Link Zgłoś
crusk Re: Lekcewaga 13.07.09, 22:15 > nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, dzieci to dzieci można im > pobłażać, ale ja histerią na głowę nie daję sobie włazić. A czy wyobrażasz sobie, kto jest odpowiedzialny za taką sytuację. Dziecko chyba najmniej. Niestety wielu rodziców traktuje do 4 roku dzieci jak maskotki-dodatki, którym wszystko wolno, a w wieku 4 lat rozpoczynają "tresurę" bo "bachor rozwydrzony". Smutne, że tak jest w wielu domach i że niestety w wychowaniu własnych dzieci najłatwiej powielać wzorce z własnego dzieciństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Lekcewaga 14.07.09, 05:24 A to dziecka wina? Tak jak żadne dziecko nie rodzi się dobrze wychowane, tak samo żadne nie rodzi się rozpuszczone ani z wrodzoną lekcewagą. Zresztą w początkowych postach była mowa o cukierkach, z tego co pamiętam nie było napisane, że to on grzebał gościom po torbach (był to chyba hipotetyczny przykład), a informacja o histerii pojawiła się dopiero na końcu, celem udowodnienia tezy, że problem z cukierkami jest dowodem na totalne rozpuszczenie dzieciaka. U mnie w domu dwa bezpańskie cukierki zniknęłyby zapewne w tajemniczych i niewyjaśnionych okolicznościach poza sytuacją, kiedy zostałoby określone, żeby ich nie ruszać. Czy myślisz, że moje nastolatki w gościach wyjadają słodycze z szafek i sieją ogólne spustoszenie na stole, urządzają histerie z powodu braku prezentu, wsadzają nauczycielowi kosz na głowę badź też znęcają się nad zwierzętami? Chociaż nie określiłabym moich córek jako grzecznych w rozumieniu założycielki wątku - z reguły nie spopielają się ze wstydu na uwagi dorosłych i są raczej z tych rezolutnych, by nie rzec pyskatych. Miewały zresztą akcje dużo gorsze niż opisany czterolatek... A Tou zdecydowanie chłopca nie lubi i w dodatku uwielbia stawiać jego i siebie w trudnych sytuacjach - jakby nie majtała mu kosmetykami przed nosem, nie chowała i nie zdejmowała, tylko od razu dała ojcu - on miałby problem, nie ona. Mogła jeszcze postawić na kredensie i powiedzieć, że to dla mamy i po prostu nie zdejmować. I tak już ryczał i nie ona musiała go uspokajać. Gdyby też po prostu zadzwoniła do koleżanki i spytała się, czy może wpaść na chwilę - też by jej korona z głowy nie spadła. Dla mnie takie wpadanie bez uprzedzenia, niezależnie od pory dnia (poza sytuacjami wyjątkowymi) jest właśnie przejawem braku taktu i dobrego wychowania. Odpowiedz Link Zgłoś
pasozyta Re: Lekcewaga 27.03.10, 10:25 Was już naprawdę ostro pier.dziel.nęło? Ja rozumiem, że można się czepiać sytuacji z cukierkami, bo z opisu nie wyglądało to na jakieś dramatyczne zaniedbanie wychowawcze, ale sytuacja z kosmetykami - wstyd i hańba dla rodzica, a tau jak najbardziej normalnie się zachowała, podając dziecku na chwilę te kosmetyki - też, bo może myślała, że w ten sposób trochę to dziecko udobrucha, dla mnie to raczej dobra intencja, ale Wy już się doszukujecie u niej wszystkiego, co najgorsze. Co jest? Jak przychodzę do kogoś i mu podrzucam prezent w podzięce za przysługę albo np. sól, bo mu zabrakło, to mam się z tym kryć przed dzieciakiem, bo mam "prezent dla mamy" a nie dla niego? A może za każdym razem też mu prezent przynosić? Pewnie, że dziecko jest zainteresowane taką rzeczą, ale wystarczy wyjaśnić, pokazać i jest w porządku, nie wpada w histerię. I jeszcze jedno - szczerze wątpię, że Wasze dzieci tak się zachowują, bo brzmicie na rozsądne mamy, więc tym bardziej się dziwię, że nawet tak ewidentny przykład niewłaściwego zachowania dziecka, a w zasadzie rodzica, traktujecie jakbyście same u swoich dzieci takie zachowania pochwalały. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Lekcewaga 27.03.10, 11:02 Tou zaczęła chyba całą dyskusję z tezą 'bachor jest rozpuszczony do niemożności' - od cukierków. Potem dorzuciła przerażającą historię o prezencie dla mamy - z tą samą tezą. Z pokazywaniem prezentów z z reguły bywa tak jak piszesz - wystarczy pokazać i odstawić - ale omho tou - prawdopodobnie mimowolnie - skonectrowała uwagę dziecka na prezencie (nie ruszaj, to nie dla ciebie, zdejmowała kilka razy itp) Skąd wiemy, czy dzieciak nie był zmęczony/rozdrażniony itp. Moje dzieci - mając 4-lata - czasami dostawały jakiś histerii z powodów dla mnie nie odkrytych. Przeminęło z wiatrem. Co do niewłaściwego zachowania rodzica: co miał ojciec zrobić w chwili dostania histerii przez dziecko? Wlać w tyłek? Nawrzeszczeć? Zignorować? Postawić do kąta? Tylko dlatego, że sąsiadka patrzyła z dezaprobatą? Bo ja z rozhisteryzowanymi dziećmi nie robiłam dokładnie nic... Odpowiedz Link Zgłoś
pasozyta Re: Lekcewaga 27.03.10, 11:32 "Co do niewłaściwego zachowania rodzica: co miał ojciec zrobić w chwili dostania histerii przez dziecko? Wlać w tyłek? Nawrzeszczeć? Zignorować? Postawić do kąta? Tylko dlatego, że sąsiadka patrzyła z dezaprobatą? Bo ja z rozhisteryzowanymi dziećmi nie robiłam dokładnie nic... " Po pierwsze, z opowieści wynika, że chwilę zajęło zanim dziecko wpadło w histerię, był czas na reakcję, po drugie, skąd w zasadzie sąsiadka ma wiedzieć, jak ma się zachować wobec dziecka, tu jest chyba rola rodzica. Z opisu wynika, że rodzic nie zrobił nic, tylko właściwie tau się miotała, nie wiedząc co z tą sytuacją począć. No i wreszcie - w tej opowieści dla Was zdaje się być ważne to, że jakaś tam obca baba z dezaprobatą patrzy na dziecko, ale dla mnie akurat to jest mało ważne, martwiłoby mnie to zachowanie 4-latka, bo z relacji wynika, że to nie jest odosobniony przypadek. I absolutnie nie jestem za tym, żeby dzieci terroryzować, ale samowolka też nie przynosi niczego dobrego. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Lekcewaga 27.03.10, 12:52 Po pierwsze, z opowieści wynika, że chwilę zajęło zanim dziecko wpadło w > histerię, był czas na reakcję, Może mogłaby być to reakcja niegrzeczna względem tau... skąd w zasadzie sąsiadka ma wiedzieć, > jak ma się zachować wobec dziecka, Bo przecież zna dobrze to rozpuszczone dziecko... >martwiłoby mnie to zachowanie 4-latka, bo z relacji wynika, że > to nie jest odosobniony przypadek Z relacji wynika jedynie, że młody tak często się zachowuje w jej obecności (dopuszczam nawet tezę, że może sąsiadka - poprzez swoje reakcje - jest idealną publiką ); Nie wynika, że dziecko źle się zachowuje przy każdym, nie wynika, czy są goście, przy których młody zachowuje się dobrze, nie wynika - jak często (kilka razy w ciągu tygodnia/miesiąca/roku?) dziecko się źle zachowuje i w jakich sytuacjach. Jest postawiona za to teza: ten 4-latek to rozpuszczony bachor, lekceważąco i ironicznie traktujący dorosłych. Moim zdaniem: dziecko 4-5 letnie ma jeszcze prawo do takich zachowań (od czasu do czasu), ale takie histerie u 7-latka wzbudziłyby mój niepokój.... Odpowiedz Link Zgłoś
pasozyta Re: Lekcewaga 27.03.10, 13:06 Jak widać można stawiać różne tezy, każdy ma swoje. Jałowa dyskusja, moje zdanie dołączam tylko dlatego, że drażnią mnie takie kółka wzajemnej adoracji. Rodzicom życzę więcej obiektywizmu względem swoich i cudzych pociech a dzieciom rodziców bez klapek na oczach. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
tou Re: Lekcewaga 14.07.09, 15:12 A dla mnie odwiedzanie sąsiadki z którą się przyjaźni i jest się w bardzo dobrych i bliskich kontaktach z pewnością nie jest brakiem taktu. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Lekcewaga 14.07.09, 15:55 tou napisała: > A dla mnie odwiedzanie sąsiadki z którą się przyjaźni i jest się w ba > rdzo dobrych i bliskich kontaktach z pewnością nie jest > ] brakiem taktu. Normy dobrego wychowania są rzeczą bardzo umowną, jak widać. W Chinach np się beka po posiłku - i to jest norma dobrego wychowania, u nas niekoniecznie. Ale skoro jest to twoja dobra przyjaciółka, to wybacz, dla młodego jesteś też osobą dobrze znaną i być może wykorzystuje twoje odwiedziny celem tzw."strzelenia focha" - dzieci tak potrafią (zwłaszcza że sama sobie stwarzasz trudne sytuacje)...Nie mówiąc o tym, że dostają histerii jak są głodne czy zmęczone. Poczytaj sobie o małych dzieciach, przestaną cię szokować i nie będziesz musiała zachowywać się przy nich jak pies przy jeżu (oraz przewracać oczami "Znowu spotkałam potwora"). Ja w każdym razie zadzwoniłabym. Wiesz, ktoś może byc zajęty robieniem kolejnego egzemplarza w miejsce tak nieudanego prototypu... z nadzieję, że będzie bez lekcewagi wrodzonej... Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Lekcewaga 14.07.09, 21:55 tou napisała: > A dla mnie odwiedzanie sąsiadki z którą się przyjaźni i jest się w ba > rdzo dobrych i bliskich kontaktach z pewnością nie jest > ] brakiem taktu. Ale opisałaś też sytuację, w której odwiedziłaś męża sąsiadki pod jej nieobecność - i może dobrze, że ten młodzieniec był w domu jako przyzwoitek... Odpowiedz Link Zgłoś
1szenia Re:A wasze dzieci... 24.03.10, 13:59 A wasze dzieci to tak mogą zajadać słodycze bez ograniczeń????? Jak to czytam to dochodzę do takiego właśnie wniosku. I wolno im brać ze stołu czy biurka co tylko zechcą? nie wiedząc do kogo to należy???? I tak uczycie dzieci ???? Zeby się kiedyś nie okazało ze weżmie taki brzdąc tabletkę bo będzie wyglądała jak cukierek, a my tego nie zauważymy bo akurat coś z podłogi podnosimy np... niektóre tabletki są słodkie, a takiemu dziecku mogą wyrządzić dużo krzywdy... takie to nie możliwe????? UCZYĆ DZIECI PYTANIA O TAKIE RZECZY!!!!!! a nie pisać jakieś bzdury co moje a nie mój dom czy nie moja sąsiadka cudzy mąż.... pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re:A wasze dzieci... 24.03.10, 14:09 Tabletki i inną chemię to się pod kluczem trzyma... Odpowiedz Link Zgłoś
iin-ess Re:A wasze dzieci... 25.03.10, 09:30 1szenia napisała: > > nie wiedząc do kogo to należy???? > zagladając do swojej lodówki pytasz się kogoś do kogo to należy?? Odpowiedz Link Zgłoś
1szenia Re:A wasze dzieci... 25.03.10, 12:15 ja się nie pytam ale moje dzieci pytają sie o to czy mogą coś wziąć np w lodówce skoro o niej mowa przechowuję różne rzeczy, niektóre leki również i o zgrozo .... mam jedną lodówkę i do tego nie zamykaną na klucz dużo ludzi tak ma. szokuje mnie wasze podejście tou zarzuca lekceważenie 4 letniemu dziecku większość wypowiadających się osób zarzuca owej damie z cukierkami brak ogłady i skłonność do sadyzmu a ja zarzucam tejże większości LEKKOMYŚLNOŚĆ tak jesteście mocno przekonane o własnej doskonałej opieki matczynej niezawodnej i jedynie słusznej, że nie dopuszczacie widzę nawet myśli , że coś może zawieść, że wy nawet przez pomyłkę coś postawicie na stole czy włożycie do lodówki. Pytając dziecko w pewien sposób upewnia się że wszystko jest ok i oby was ta doskonałość nie opuszczała.... dla dobra dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re:A wasze dzieci... 25.03.10, 19:25 >że wy nawet przez pomyłkę coś postawicie na stole czy włożycie d > o > lodówki. Jeśli zostawię coś na stole czy nie powiem, że coś w lodówce jest 'czasowo nie do zjedzenia' (bo u mnie obowiązuje taka właśnie zasada) i to coś zostanie zjedzone - to najwyżej poniosę konsekwencje własnego roztargnienia/gapiostwa/zapominalstwa. Mogę z się z tym żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
iin-ess Re:A wasze dzieci... 26.03.10, 08:35 1szenia napisała: > > np w lodówce skoro o niej mowa przechowuję różne rzeczy, > niektóre leki również > i o zgrozo .... > mam jedną lodówkę i do tego nie zamykaną na klucz moje dziecko wie co to są leki czy chemia i wie,że tego ruszać nie wolno!!! > > dziecko trzeba uczyć Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d uwaznei czytalas tak? 25.03.10, 09:16 bo ten przyklad byl w ksiazce opisany... Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Lekcewaga 27.03.10, 23:11 Czy gdyby dorosła osoba poczęstowała się cukierkiem, też by została tak zjechana? Ale dziecko można? Dziecko pomyliło sytuację, bo zazwyczaj pewnie to co na stole, było poczęstunkiem. Kiedy mu zwrócono uwagę, ratowało twarz i radziło sobie ze wstydem tak, jak potrafiło. Ale oczywiście uczucia są całkowicie nieważne. Dziecko może mieć w tyłku i grzecznie przeprosić, to jest grzeczne. Może też być zawstydzone do granicy łez i nie umieć tego okazać, wtedy się zachowuje niepoprawnie. Takie zwracanie uwagi dziecku czteroletniemu - to wrażliwy i ambitny wiek - publicznie i w zasadzie dla sportu - uważam za autentycznie okrutne. To była sprawa dla rodziców tego dziecka - dyskretnie zwrócić uwagę potem. Kulturalni ludzie nie zwracają innym uwagi w sposób demonstracyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_miko Re: Lekcewaga 30.03.10, 10:39 Przeprowadzasz na dzieciach testy "z pianką"??????????? www.youtube.com/watch?v=wWW1vpz1ybo Odpowiedz Link Zgłoś
mama_miko Re: Lekcewaga 30.03.10, 10:48 mama_miko napisała: > Przeprowadzasz na dzieciach testy "z pianką"??????????? > > www.youtube.com/watch?v=wWW1vpz1ybo Oburzonej autorce suchego wątku polecam film, by zrozumiała dziecięce widzenie świata: jakie to jest wielkie poświęcenie dla dziecka, jakie cierpienie, jakiej ogromnej wytrwałości wymaga wyzwanie, jakim jest niemożność poczucia na podniebieniu rozpuszczającego się czekoladowego ciasteczka czy pianki czy mamby??? Bosz, czy naprawdę tak trudno chociaż na chwilę spojrzeć na świat w niedorosły sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
iin-ess Re: Lekcewaga 09.04.10, 19:55 mama_miko napisała: > mama_miko napisała: > >super malo się nie posikałam ze smiechu. Biedactwa, to tak jakby polozyć psu przed nosem kielbase i nie pozwolić mu jej zjesc. takie lekcej maja psy policyjne Odpowiedz Link Zgłoś
jkl13 Re: Lekcewaga 09.04.10, 13:25 Pomijając kwestie pytania/niepytania 4-latek i tak zachował się wspaniałomyślnie, zjadając tylko JEDNEGO cukierka. Przecież nie wziął wszystkich, a jedynie poczęstował się jednym. A że były tylko dwa... kto przychodzi do dziecka z dwoma cukierkami? ;p Odpowiedz Link Zgłoś
shamsa dzisiejsza młodzież schodzi na psy ;) 09.04.10, 23:10 czterolatek może popełniać błedy. jeżeli nie został nauczony pytania o pozwolenie, to nawet nie był jego błąd. może też okazać niezrozumienie o co kaman. to tylko czterolatek. dzieci radza sobie z trudnymi sytuacjami jak potrafia, wykorzystujac cechy osobowosci, ktore im natura dala. jeden padnie trupem z poczucia winy, drugi uda, ze nic sie nie stalo, trzeci jeszcze inaczej. po co to potępienie, po co babcine "ja w twoim wieku...", po co od razu przylepiac etykietke lekceważenia. dyskusja powinna sie toczyc na savoir vivre, co jest ęą a co nie. kogo tym watkiem chce się wychowywać? Odpowiedz Link Zgłoś