Dodaj do ulubionych

Je godzinami...

25.07.09, 12:11
Moja corka (4,5roku) zaczela jesc godzinami... Nie tyle jeść, co siedzieć nad jedzeniem, przy tym śpiewa, zamyśla się, bawi paluszkami, papierkiem - czymkolwiek, co znajdzie. Czy ja mam się tym przejmować?
Nie śpieszę się nigdzie, póki są wakacje, nie siedzę z nią przy stole, bo chyba bym dostała białej gorączki i w sumie to jedzenie mogłoby mnie nie denerwować, a jednak...
Mała spędza przy stole od godziny w górę, bawi się i paprze jedzeniem. No a przede wszystkim nie zajmuje się jedzeniem, tylko wszystkim innym, a danie stygnie...
Czy ja dobrze robię, że wymagam od niej w tym wieku, by nie odchodzila od stołu? Czy powinnam siedzieć tam i czuwać, by brała kolejne kęsy?
Mam rozterki, bo uważam, że jedzenie powinno być przyjemnością, a z drugiej strony nie mogę ścierpieć, że siedzi tam dosłownie godzinę lub dwie i tak naprawdę nie je, tylko się bawi. A kiedyś jadła szybko...
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: Je godzinami... 25.07.09, 12:47
      Moj mlody (5,5) robi dokladnie to samo, z ta roznica, ze u nas trwa
      to "od zawsze" a on nawet majac kawalek jablka czy kanapki w buzi
      autentycznie potrafi o tym zapomniec! Jakby siedzial przy stole sam,
      to chyba nigdy w zyciu by od niego nie odszedl, w zasadzie wszystkie
      posilki jemy razem, ostatnio trenujemy chwalenie go niemal za kazdy
      przelkniety kes, bo ilez mozna powtarzac tylko (wez nastepny
      kawalek, pogryz, polknij, nie pogryzles, no to gryziemy, mniam mniam
      mniam, no, polknij wreszcie, nastepny kawalek, no ugryzdze porzadnie
      a nie ikruszki jak ptaszek... itp. Przypominac mu trzeba, bo tak
      moglby sie zaglodzic na smierc, glodu nie czuje(zaburzenia SI, z
      bolem podobne, lazi z bablami czy obtarciami na stpach ale twierdzi,
      ze buty leza idealnie), widze po jego zachowaniu kiedy jest glodny,
      sam z siebie moglby nie jesc wcale. Nie wiem, co ci doradzic, jesli
      wczesniej jadl szybko, a problem zaczl sie na wakacjach, to moze
      faktycznie rezultat tego nie speszenia sie? Daj jej pol godziny, nie
      zje, zabierasz talerz i nic nie dajesz do kolejnego posilku.
      Najwyzej przeglodzi sie ze 2 dni, ale powinno pomocwink Staraj sie
      jesc razem z nia, to motywuje, chyba,z e faktycznie nie masz
      cierpliwosci, to lepiej daj jej spokoj, pokaz na zegarze czy
      minutniku ile ma jeszcze czasu i rzuc od niechcenia pytanie typu :
      jak tam ci idzie z jedzeniem? Duzo juz zjadlas? Prawie skonczylas?
      itp. Moj mlody ma super zeby, ale dentystka nas przestrzega, ze
      wlasnie dlugie jedzenie przyczynia sie do prochnicy, w czasie
      jedzenia zmienia sie pH w ustach, co sprzyja rozwojowi bakterii, im
      czesciej i dluzej dziecko je, tym szkliwo slabsze. Dla tego tez zeby
      powinno sie myc dopiero pol godziny po skonczonym posilku, mycie ich
      od razu moze wiecej zaszkodzic niz pomoc.
    • donkaczka Re: Je godzinami... 25.07.09, 12:49
      hm, ja koncze jedzenie, gdy zaczyna sie cudowanie
      jak jest protest, to wracaja do stolu i jedza, jak znow kombinuja to zegnam i
      zabieram, nie pozwalam tez z jedzeniem po domu chodzic
      zglodnieje raz i drugi i bedzie wcinac, po co godzine przy stole dziecko
      trzymac? ja mam makabryczne wspomnienia z takich posiedzen przy talerzu
      zwlaszcza jedne flaczki na imieninach sasiada pamietam.. a mialam 6 lat wtedy brrr

      moze nie jest glodna? dzieci maja rozne fazy, upal jest

      jesli nie je, ja bym skonczyla posilek i juz
      chyba ze ty z tych nerwowych, co jak dziecko nie zje to juz wesza smierc glodowa
      na horyzoncie wink
      • grzalka Re: Je godzinami... 25.07.09, 17:27
        ja też zabieram talerz, gdy dziecko zaczyna się bawić jedzeniem- znaczy nie jest
        głodne i tyle
        • per-vers Re: Je godzinami... 25.07.09, 20:30
          Jem z nią - najpierw... Ale jej to nie motywuje, ona się wtedy po prostu bawi, jeśli nie jedzeniem, to ... siedzeniem przy stole wink Niewiele jej trzeba, zabawy toczą się w jej wyobraźni. Nie byłabym w stanie tyle tam siedzieć. W tym samym czasie mogę zjeść, pozmywać, wykąpać się i zdążam jeszcze trochę poczytać.
          Jest dzieckiem ze sporą niedowagą. Ale czuje głód, tylko, że jak już zasiądzie do stołu, to najada się chyba zapachem.
          Poza tym niemiłosiernie rozwleka posiłek - ze 2 razy idzie wtedy do toalety, prosi o picie, przytulanie... niektóre dzieci robią tak przed snem, a ona... przy jedzeniu...
          Nie trzęsę się nad jej jedzeniem, kiedyś, gdy strasznie wybrzydzała, nie miałam oporów, by powiedzieć "nie chcesz, to nie jedz" i czekać do następnego posiłku... Ale ona następnego i następnego posiłku i tak nie je teraz szybciej... Mogłaby się chyba żywić tym jednym utrafionym kęsem, który uda jej się zjeść.
          Próbowałam wciągać ją do gotowania. I co? Nie próbuje zrobionych przez siebie potraw, nawet deserowych!!!
          ....
    • d.o.s.i.a Re: Je godzinami... 25.07.09, 23:40
      Ale dlaczego to wolne jedzenie tak Ci przeszkadza? Skoro ona lubi bawic sie przy
      jedzeniu to dla niej to dobrze spedzony czas. W czym problem w zasadzie?
    • 4zaj Re: Je godzinami... 26.07.09, 22:49
      Mój starszy syn niedługo skończy 8 lat i od około 3 lat też powoli
      je, rozmyśla i zawsze zjada ostatni.Ja też tak miałam jako dziecko
      przez jakiś czas, dużo się rozmyślało przy jedzeniu.
    • agazuchwa Re: Je godzinami... 27.07.09, 08:27
      pomysł na gorąco...więc może głupismile a moze karmcie się nawzajem....
      tzn taka zabawa ja karmię ciebie...ty mniesmile
      • kanna Re: Je godzinami... 27.07.09, 08:47
        Chyba żartujesz, jakie karminie , czterolatki??!

        Im mniej cyrków wokół jedzenia tym lepiej. Siadacie sobie do
        posiłku,po 20 (30? - obiad) minutach jak nie zje zabierasz talerz i
        mówisz dziękuję. oraz wyganiasz małą od stołu. Posiłek jest czasem
        jedzenia, nie zabawy.
        Potem - jezeli ci powie, ze jest głodna - to robisz jej kanapke, czy
        dajesz jogurt. Bez zbednych komentarzy i wydziwien, jak ty masz
        ochote na jogurt miedzy posłkami, to ktos ci bije brawo, albo
        mowi 'No co ty, nie zjadłas śniadania, nie ma jogurtu"

        I przede wszystkim szkoda, żeby mała marnowała czas siedzac pół dnia
        nad taklerzem... uncertain
        • kasiaczek181987 Re: Je godzinami... 31.07.09, 18:56
          popieram cię w 100%
    • camel_3d i w czym problem? 03.08.09, 12:08
      zabierasz jedzenie i moeiwsz, ze jedeniem sie nie bawimy.
      czekasz do nastepnego posilku (np kolacji)... z glodu nie umrze, do kolacji
      wytrzyma i napewno docenismile

      • m_sl Re: i w czym problem? 04.08.09, 16:47
        Mój też tak ma, z tym, że ma już 7 lat.
        Waży najmniej w grupie (na granicy 5 centyla), nigdy nie bywa głodny.
        Każdy posiłek to ok. 1 h, nawet jego ulubione potrawy. I u nas
        problem w tym, że przy tak długim siedzeniu przy stole trudno zdążyć
        do szkoły czy na inne zajęcia sad
    • wieczna-gosia Re: Je godzinami... 04.08.09, 16:53
      co to znaczy ze ma nie odchodzic od stolu? Najadla sie to sie dziekuje i
      odchodzi. Je w nieskonczonosc to sie talerz sprzed nosa zabiera.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka