per-vers
25.07.09, 12:11
Moja corka (4,5roku) zaczela jesc godzinami... Nie tyle jeść, co siedzieć nad jedzeniem, przy tym śpiewa, zamyśla się, bawi paluszkami, papierkiem - czymkolwiek, co znajdzie. Czy ja mam się tym przejmować?
Nie śpieszę się nigdzie, póki są wakacje, nie siedzę z nią przy stole, bo chyba bym dostała białej gorączki i w sumie to jedzenie mogłoby mnie nie denerwować, a jednak...
Mała spędza przy stole od godziny w górę, bawi się i paprze jedzeniem. No a przede wszystkim nie zajmuje się jedzeniem, tylko wszystkim innym, a danie stygnie...
Czy ja dobrze robię, że wymagam od niej w tym wieku, by nie odchodzila od stołu? Czy powinnam siedzieć tam i czuwać, by brała kolejne kęsy?
Mam rozterki, bo uważam, że jedzenie powinno być przyjemnością, a z drugiej strony nie mogę ścierpieć, że siedzi tam dosłownie godzinę lub dwie i tak naprawdę nie je, tylko się bawi. A kiedyś jadła szybko...