martadp
29.09.09, 22:32
U mojej coreczki Emmy stwierdzono, po wymazie, ze ma gronkowca.
Zaczelo sie od dziwnej, smierdzacej mazi, ktora miala za uszkiem i w
malzowinie. To bylo 6 tygodni temu. Wymaz robiony byl w polsce, bo
akurat bylismy tam na wakacjach. Polska pani pediatra kazala nam
zrobic jej badania krwi, jak tylko wrocimy do domu. Po przyjezdzie
do domu poszlam z mala do lekarza domowego z wynikiem wymazu(byl w
Lacinie)i poprosilam o przekaz na badania. Nie dal mi. powiedzial,
ze to nic takiego, samo przejdzie. Pediatra, do ktorej chodzimy na
kontrole tutaj gdzie mieszkamy (Holandia) tez wszytko
zbagatelizowala. W tym czasie smarowalam jej uszka zwyczajnym
Oxycortem, z polecenia polskiej pediatry. I rzeczywiscie, zniknelo.
Okolo 2 tygodni temu, zauwazylam u malej znowu mala ranke za uszkiem
z tym charakterystycznym brzydkim zapachem. Poszlam do lekarza. i ta
sama historia. powiedzial, ze gronkowca ma kazdy na skorze i ze to
samo minie. Paranoja...
Przez caly czas Emma bardzo dobrze je (piers), na zadanie. Bardzo
dobrze przybierala. W tej chwili ma 2,5 miesiaca. Wczoraj na
kontroli okzalao sie, ze od ostatniego wazenia, 4 tygodnie temu
przytyla zaledwie 190g!!!! A powinna co najmniej 500-600!!!
Czy to moze miec zwiazek z tym gronkowcem?
Poradzcie mi cos, prosze...