ewa.baranek
19.03.19, 18:51
Miesiąc temu pożegnała mojego synka Wojtusia. Przegraliśmy walkę z białaczką limfoblastyczną. Chorował na nią nie cały miesiąc. Gdy w 15 dobie leczenia nastąpiła remisja moje dziecko zachorowało na sepsę. Sepsa zniszczyła go w przeciągu 6 dni. Niby wyhodował się gronkowiec,ale on tak szybko nie postępuje. Nie wiem co już o tym myśleć. Czy lekarze zrobili wszystko tak jak należy? Nigdy się tego nie dowiem. Jest mi bardzo ciężko. Nie mogę się z tym pogodzić. Tak bardzo mi go brakuje. Tak chciała bym go przytulić, pocałować. Brakuje mi jego uśmiechu. Był bardzo pogodnym i grzecznym dzieckiem. Czasami myślę że Bóg mi go zabrałeś dlatego że był taki kochany. Że potrzebuje w swoich szeregach właśnie takie grzeczne aniołki. Bardzo Cię kocham mój aniołeczku.