totorotot
07.07.11, 14:31
Znalazłam u młodego (roczniak) dziś kleszcza w fałdce szyjnej. Nie siedział tam dłużej niż 10minut, jako że młody był wyjęty z kąpieli i odbyłam z nim jedynie rundkę wokół ogródka; kleszcz mógł wleźć na młodego z kota. Ale do rzeczy-kleszcza wyjęłam młodemu pęsetą i zadezynfekowałam perfumami (nie pytajcie, co się stało z odkażaczem), pozostał czerwony ślad o średnicy ok. 0,45cm. Teraz możecie się pośmiać: kleszcza zostawiłam na pęsecie, gdyż rozważam (nie, nie dodanie go do zupy) wysłanie go do przebadania pod kątem boreliozy. Gdzieś tu na forum przewijał się wątek, gdzie się toto śle, jednak nie mogę znaleźć. Młody ma neutropenię, co polega mniej więcej na tym, że ma bardzo niską odporność, stąd obawa, że może podłapać jakieś świństwo.