doloris5
31.01.05, 17:27
W sobotę moja 1,5 roczna córeczka poparzyła się wrzątkiem na bródce i szyjce.
Byłyśmy na pogotowiu,ale teraz żałuję. Wyobraźcie sobie, że lekarz dyżurny
nie wyciągając rąk z kieszeni fartucha stwierdził oparzenie 1 i 2 stopnia.
Kazał założyć opatrunek z kwasu bornego i chodzić w nim do następnego dnia,
po czym zmienić go w poradni rejonowej. Oczywiście po powrocie zdjęłam go
szybko, żeby skóra oddychała, bo tak mi radzili w aptece. Na noc założyłam
opatrunek z alantanu plus, ale niunia się bardzo męczyła w nocy.Dziś jeszcze
chciałam poprosić lekarza o prywatną wizytę, ale mi odmówił twierdząc, że to
sprawa chirurga. Proszę, pomóżcie, poradźcie coś . Na pewno ktoś z Was miał
podobny problem. Ranka już troszeczkę obeschła , ale wygląda mi na poważną.
Podpowiedźcie mi coś, bo na naszą słuśbę zdrowia nie mam co liczyć, a nie
pochodzę z dużego miasta.