Dodaj do ulubionych

CO ROBIĆ???

03.03.05, 13:32
Witam Was mamay.
Mam mały problem, dotyczy on synka (prawie 8 m.) a dokładnie tego czy sadzac
go na kolanach czy też nie. ZAczne od początku. gdy skończył 3 m nie trzymał
głowki podciągany z leżenia do siedzenia, pani pediatra skierowała go do
neurologa tean na rehabilitację. Okazało sie że miał wzmożone napięcie
mięśniowe, które zresztą przeszło i jest wszystko ok( dwóch neurologów tak
stwierdziło). Ostatnio pani rehabulitantka stwierdziła że w żadnym wypadku nie
należy sadzać synka na kolanach, on ma tylko leżeć. uwielbia lwżeć na pleckach
i przewracac sie na brzuszek i tak wkoło. Ale problem jest takie że po jakims
czasie sie nudzi i wtedy mam problem czy sadzac go na kolanach i bawić się z
nim czy idać za zaleceniem pani rehabilitantki kłaść go? Dodam jeszcze że
jeśli jest u mnie na rękach w pozycji pół leżącej, tak jak do karmienia to sam
się prostuje do siadania i co mam robić??? (mały sam jeszcze nie siedzi i nie
raczkuje)
Proszę odpowiedzcie i doradzcie.
Obserwuj wątek
    • agamamaani Re: CO ROBIĆ??? 03.03.05, 13:35
      robić tak jak karze rehabilitantka.. A jak mu sie znudzi turlanie zajmij
      malucha jakąś zabawką, albo książeczką..
      Aga
      • sylwia6 Re: CO ROBIĆ??? 03.03.05, 13:38
        Wszystko jest wporządku do czasu kiedy mały nie zaczyna krzyczeć i płakac a
        wtedy to już go nic nie uspokaja. Przytulenie pomaga na ktorto ale jest
        szczęśliwy jak siedzi u mnie na kolanach nie sam, plecki ma oparte o mnie, i
        bawi sie zabawkami.
    • maksianka Re: CO ROBIĆ??? 04.03.05, 10:12
      Witam Cie Sylwio6! I wszystkich rozdicow z takim problemem.
      Tez mam synka (skonczyl 8 miesiecy) i tez od 3 miesieca zycia jezdzimy znim na
      rehabilitacje z powodu wzmozonego napiecia, ktore takze szybko ustapilo.
      Zalecenia pani rehabilitant takze byly podobne, ale my tez nie przesadzalismy z
      tym ze ciagle musi lezec. Oczywiscie ze trzeba wykorzystywac kazdy moment gdy
      dziecko jest spokojne i niech sam lezy, kula sie z boku na bok, ale jezeli go
      bralismy na rece czy kolana to w pozycji polsiedzacej, pollezacej. Nasz maly
      tez jeszcze nie siedzi sam (tzn tylko kilka sekund czasem mu sie uda), a
      najbardziej nie podoba mi sie to ze na zajeciach rehabilitacji na sile ucza go
      raczkowania. On sie wzbrania, bo nie lubi cwiczyc na sile, a poza tym wiem ze
      jest wiele dzieci ktore omijaja ten etap i nic sie z tego powodu nie dzieje.
      Ale nasza pani twierdzi ze tak dla niego bedzie lepiej.
      takze droga Sylwio6 na pewno trzeba sluchac rehabilitantow ale z dystansem,
      zeby nie zwariowac. Czasem mi sie zdaje ze gdyby kazde dzicko trafialo na
      rehabilitacje to u kazdego cos by znalezli, a przeciez wiadomo ze kazde dziecko
      ma swoj czas i u kazdego pewne rzeczy wystepuja szybciej, a u innych pozniej.
      Jeszcze jakis czas spedzalo mi to sen z powiek, a teraz wiem ze cierpliwe
      czekanie i cwiczenia (najlepiej samemu w domu) z dzieckiem daja rezultaty.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
      Mama Maksia
      • sylwia6 Re: CO ROBIĆ??? 04.03.05, 18:49
        Dziękuję Ci Mamo Maksa, Twoje słowa naprawdę podniosły mnie na duchu. Natomiast
        co do pani rehabilitantki to ostatnio usłyszałam że dziecko w wieku mojego
        synka leżąc na brzuszku powinno podnosić klatkę na wyprostowanych rączkach i w
        takiej pozycji powinien też sięgać po podaną w górze zabawkę. A skoro nasz
        synek tego nie robi (w ośrodku był tylko ok45min i to chyba normalne że dziecko
        potrzebuję więcej czasu żeby się zapoznać znowym otoczeniem i pokazać co tak
        naprawdę potrafi, w domu brayka ipodpiera się właśnie w ten sposób) to nie jest
        jeszcze z nim wszystko wporządku. Tak sobie myslę że im chyba nie zależy tak
        bardzo na dziecku jak na tym żeby mieć zapewnioną pracę ale może się mylę.
        Jeszcze raz dziękuję za Twoje słowa. Pozdrawiam cieplutko.
        • maksianka Re: CO ROBIĆ??? 05.03.05, 09:58
          Witam ponownie!
          Z nami jest podobnie, dlugo jezdzimy na rehabilitacje i kiedy tam wchodzimy
          Maksio juz wie gdzie przyjechal, traci dobry humor i podobnie nie chce pokazac
          czego nauczyl sie w domu. Za to jak wrocimy to cwiczy ze az jestesmy zdziweni.
          A maz sie smieje ze chyba nagramy go na kamere i pokazemy w osrodku
          rehabilitantce bo jak jej mowimy to nie wierzy. W domu maly jest o wiele
          bardziej spokojny i chetny do cwiczen.
          Takze wykorzystuj kazda wolna chwile gdy jest spokojny, niech sam sie kula i
          bawi, a jesli nie chce to nie ma co go zmuszac. dziecko tez musi wiedziec ze
          jak jest mu smutno to mama go przytuli i smutki znikna. Tak przynajmniej ja
          uwazam.
          Pozdrawiam mocno Ciebie i malucha! I zycze duzo zdrowka!
          Mama Maksia
          • sylwia6 Re: CO ROBIĆ??? 06.03.05, 16:38
            Mamo Maksa a co sądzisz o chodziku dla dziecka, czy sadzać w nim dziecko czy
            nie, a jesli tak to jak długo. Mój synek dostał chodzik na chrzciny i nie
            ukrywam że jest dla mnie wygodny. Wsadzam do niego małego jam musze ugotowac
            obiad ( pokój małego jest na patrerze a kuchnia na piętrze),albo zdrobic cos
            bardzo pilnego nie jest w nim długo jakieś 20 minut i tylko wtedy jak nie ma mi
            kto pomóc przy dziecku a samego go nie zostawiam.
            • maksianka Re: CO ROBIĆ??? 06.03.05, 17:44
              Witam Cie serdecznie ponownie!
              Jezili chodzi o chodzik, to my nie mamy, a na chrzciny maly dostal kojec i
              kiedy musze cos zrobic to tam wkladam malego. Na rehabilitacji odradzali
              chodzik, ale sama nie wiem. Moja siostra dwie corki wychowala w chodzikach i
              rozwijaja sie bardzo dobrze, a w koncu przeciez ktos wydaje atesty na chodziki,
              wiec jesli bylyby takie bardzo zle, to nie moglibysmy ich kupowac w sklepach.
              Tak mi sie zdaje. Na pewno we wszystkim trzeba zachowac umiar i nie przesadzac,
              jak sama piszesz wkladasz malego do chodzika na niezbyt dlugi czas.
              Pozdrawiam serdecznie Ciebie Sylwio i Twoj maly skarb!
        • agamama123 Re: CO ROBIĆ??? 10.03.05, 08:46
          Mój synek również maiał podwyższone napięcię mięśni a do tego asymetrię
          ułożenia. Był rehabilitowany od 2 m-ca. Przez jakiś czas jego rozwój ruchowy
          trochę się opóźniał ale potem wszystko nadrobił. Stało się to w momencie
          rozpoczęcia raczkowania (miał 13 m-cy). Wiem, że niektóre dzieci omijają ten
          etap ale dla dzieci, które miały problemy z napięciem to jest wręcz wybawienie.
          To jedyny moment kiedy do pracu zmuszone są wszystkie mięśnie. A ponadto
          podczas raczkowania równocześnie pracują 2 półkule mózgu. Więc chyba warto. A
          co do sadzania to posłuchałabym rehabilitantki. Mój synek zaczął chodzić jak
          miał1.5 roku a to nadal mieści się w normie. Pozdrawiam.
    • mmc2 Re: CO ROBIĆ??? 08.03.05, 12:58
      Dziewczyny,
      powiem Wam ze zupelnie nierozumiem, fachowcy Wam mowia zeby dziecka niesadzac
      jesli samo tego jeszcze nie potrafi a Wy radzicie sie laikow i uwazacie ze
      zalecenia rehabilitantow to nic wielkiego.
      Macie juz doswiadczenia z rehabilitacja wiecie ze to nic przyjemnego dla
      dziecka a mimo to ryzykujecie wady postawy i dalsza rehabilitacje?!!!.
      Nie, czegos takiego nie jestem w stanie zrozumiec.

      Sama mam 3 dzieci najmlodsze 14 miesiecy i mialam tyle cierpliwosci odczekac
      zeby moje dziecko we wlasnym tempie usiadlo, stanelo na nozkach i zaczelo
      chodzic. Mimo ze nie potrzebowalismy rehabilitacji.

      To samo dotyczy chodzika, juz bylo tyle watkow na temat jego szkodliwosci ze
      nawet nie chce mi sie powtarzac.
      Niestety nie da sie zrzucic odpowiedzialnosci na producentow czy atestujacych.
      Odpowiedzialnosc lezy zawsze u rodzicow ktorzy maja wolna wole i wolny wybor
      kupowania produktow znajdujacych sie na rynku.
      Niestety konsekwencje ponosza dzieci ktore na skutek wad postawy maja
      czasem latami rehabilitacje.
      A czasem wady nie da sie usunac i towarzyszy nam do konca zycia powodujac
      czesto bole.
      • sylwia6 Re: CO ROBIĆ??? 09.03.05, 22:00
        Witam Cię mmc2. Bardzo żałuję że nie możesz sama na własne oczy zobaczyć mojego
        synka w "akcji" tzn. jak bryka położony na wersalce czy też na kocyku na
        podłodze. Szkoda też że nie możesz zobaczyć jak sam podnosi się z pozycji
        połleżącej do siadania, może wtedy zmieniło by się Twoje zdanie. Skoro uważasz
        żeby nie sadzać dziecka to bardzo Cię proszę powiedz mi jak mam zabronić mu
        podnoszenia się z pozycji półleżącej i jak mu wytłumaczyć że ma tylko leżeć??
        Jestem bardzo ciekawa Twoich rad. On jest bardzo żywym, ruchliwym i ciekawym
        świata dzieckiem. Potrafi upomnieć się o swoje.

        Co do sadzania to wcale nia sadzam go na siłę i nie mam zamiaru robić czegoś
        takiego. Np. jak idziemy z małym w odwiedziny do kogos to co mam prosić żeby
        rozłożyli mu koc na podłodze i ma się bawić?? To chyba juz jakas przesada.

        A co do chodzika to moi dwaj kuzynowie (jeden 13 drugi 10 lat) też wychowali się
        na chodziku i nie było ani nie ma z nimi żadnbego problemu. Są całkiem
        normalnymi i zdrowymi dziećmi.

        Jestem bardzo ciekawa Twoich rad.
        • weronikarb Re: CO ROBIĆ??? 10.03.05, 08:32
          W pozycji półleżącej myśle trzymannie go to nie katastrofa. Mój synek był
          zdrowy i czesto tak półleżal w leżaczku. Jednak pamiętaj że Twoje dziekco jest
          na rehabilitacji, czyli leczac je z jednej strony szkodzisz mu z drugiej i po
          co? Nikt nie mowi ze ma caly czas lezec, ja malego z leżaczkiem wszedzie bralam
          aby mogl ogladac swiatt jak mu sie znudzi lezenie.
          Robilam tak bo było MI wygodniej bo mały nie domagał sie cały czas mojej uwagi
          i mogłam np. zrobic obiad (wtedy juz pracowalam), jednak sporo sie zastanawiam
          czy wlasnie z tego powodu bardzo pozno rozwinal sie motorycznie i pozniej wiele
          czasu poswiecilam na zabawe-nauke raczkowania siadania i wstawania.
          Dlatego przemyśl czy warto
          Druga sprawa
          > A co do chodzika to moi dwaj kuzynowie (jeden 13 drugi 10 lat) też wychowali
          się na chodziku i nie było ani nie ma z nimi żadnbego problemu. Są całkiem
          > normalnymi i zdrowymi dziećmi.

          No coz temat chodika byl tak walkowany ze az mi glupio po raz kolejny piosac to
          samo, ale dla Twojej wiadomości i do przemyślenia bo nikt nie moze narzucic ci
          swojej woli.
          Sama spojrz na wiek tych dzieci. A co bedzie za powiedzmy 30 lat? Tego nie
          wiesz.
          Nie wiesz czy sie nie okarze ze cos z kolanami "wyszlo" ze nagle trzeba zrobic
          operacje bioder bo niestety sa zwyrodniale. Tak daleko nie spojrzalas?
          Pomysl czy dla wlasnej wygody nie narazasz swojego dziecka na wozek inwalidzki
          w pozniejszym wieku. Fakt moze byc wszystko dobrze, a jak nie? Dziecko powie ze
          to mama wsadzala mnie w chodzik, a nie producent.
          Pozatym wczesniej juz bylo napisane ze chyba w Holandii zostaly one wycofane ze
          sprzedazy, wczesniej dziewczyny opisywaly co czekaly ich dzieci po chodziku.
          Normalnie az mnie bierze dziecko na rehabilitacji a Ty takie cos mu sewrujesz.
          Wiesz zacznij je tez juz prowadzac pod pachy szybciej zacznie chodzic i wogole
          da ci spokoj.
          Sorry za ta koncowke, ale naprawde mnie rozezlilas
    • anek.anek Re: CO ROBIĆ??? 10.03.05, 09:21
      Sylwia,
      szczerze mówiąc nie słyszałam o tym żeby dziecko, które samo ju potrafi się
      podciągnąć z pzycji półleżącej do siedzenia, miało non-stop leżeć.
      Mój syn też miał wzmożone napięcie mięśniowe. Byliśmy pod opieką
      rehabilitantki, neurologa i ortopedy jednocześnie. Od momentu kiedy dziecko
      samo siadało podciągając sie - czyli kiedy wyraziło taką fizyczną gotowość
      mieliśmy przyzwolenie na sadzanie. Ale i tak robiliśmy to sporadycznie, bo
      młody był przyzwyczajony do leżenia na podłodze.
      Posłuchałabym rehabilitantki. Domyślam się, że dziecko się szybko może
      zniecierpliwić, ale jeśli będziecie konsekwentni, to się uda.
      Chodzika nie mielismy, bo odradzali nam wszyscy lekarze -od pediatry do
      ortopedy włącznie. Zamiast tego, jak chciałam mieć chwilęspokoju wkładałam syna
      do leżaczka (w pozycji półleżącej, dopiero jak samodzielnie siedział to pozycji
      siedzącej) i ten leżaczek nosiłam ze sobą: do kuchni, do łazienki. Jak
      gotowałam obiad, to stawiałam go na stole obok. Ja coś kroiłam, a on się bawił.
      Jednocześnie obserwował co robię i dzięki temu tak bardzo się nie nudził..
      Ale na codzień prawie cały dzień na podłodze, na brzuchu (zaczął sie przewracać
      tak ok 8 -go m-ca, po kilku m-cach rehabilitacji).Na początku się buntował, ale
      kładłam ogromną ilość zabawek obok i jakoś się przyzwyczaił.
      U znajomych nie prosiłam o rozłożenia koca - zawsze miałam albo swój jakiś
      mały, albo kładłam małego na podłodze: nie byłam przewrażliwiona na punkcie
      brudu.
    • wiolinkaw Re: CO ROBIĆ??? 11.03.05, 09:20
      Jestem mamą 9-miesięcznej Oliwii. Ma wzmożone napięcie mięśniowe, chodzimy na
      rehabilitację od 3 miesiąca życia. Proszę abyś słuchała rad rehabilitantki, ona
      doskonale wie jak pomóc dziecku w prawidłowym rozwoju. Najważniejsze są
      czynności które wykonujesz sama z dzieckiem w domu. Prawidłowe noszenie,
      ubieranie, przewijanie i zabawa, która zachęci dziecko do raczkowania. Bardzo
      ważne są zabawki, które powinny być duże i stabilne. Pani rehabilitantka powinna
      powiedzieć ci jak się bawić i czym. Do siedzenia i raczkowania dziecko nie
      powinno być zmuszane tylko zachęcane odpowiednimi środkami. Pozdrawiam
    • mmc2 Re: CO ROBIĆ??? 11.03.05, 11:22
      Witaj Sylwio,
      przepraszam ze nie odezwalam sie odrazu ale nie bylo mnie kilka dni na forum.
      Widze ze dostalas w tym czasie odpowiedzi od dziewczyn i rady ktore ja bym Ci
      dala.
      Ja tez wozilam wlasny kocyk(jak anek. anek) na wszelkie wizyty, poza tym mialam
      kilka zabawek ktore byly uzywane tylko do wyjscia. W czasie gdy cos robilam a
      dziecko bylo obok mnie duzo z nim rozmawialam np. obierajac kartofle dawalam
      malej jeden i mowilam co w tej chwili robie.
      Wiem ze to okres wymagajacy cierpilwosci ale moim zdaniem oplaca sie go
      przetrzymac.
      Sylwio ja nie napisalam ze masz synkowi zabronic sie podnosic jesli to robi o
      wlasnych silach. Wlasnie tak powinno byc, ze dziecko powinno podnosic sie
      dopiero gdy samo sie tego nauczy.

      Jesli chodzi o chodzik to wierze Ci na slowo ze sa dzieci ktore nie wynosza
      zadnych szkod z jezdzenia w chodziku.
      Co nie zmienia faktu ze wiekszosc dzieci je ma(jest to fakt udowodniony).
      Poza tym wydaje mi sie ze laikowi trudno ocenic patrzac na ubrane dziecko czy
      ma jakies wady czy nie. Niektore ujawniaja sie lub poglebiaja z biegiem czasu.
      Problem w tym ze nie wiem czy moje dziecko ma na tyle silny uklad kostny i
      miesniowy zeby wyjsc z chodzika bez szwanku.
      Przy tym chodzik to nie tylko ryzyko wad postawy ale i ryzyko wypadkow.
      Wiadomo ze niektore dzieci(nie wszystkie) potrafia rozwinac na gladkim podlozu
      typu: kafelki czy parkiet dosc duza predkosc a nie potrafia wyhamowac i
      rozbijaja noski o sciane itp. kazda zmiana nawierzchni np. z dywanu na parkiet
      lub odwrotnié to ryzyko upadku. Kazda lezaca na podlodze zabawka jest
      przeszkoda.
      Moj wlasny kuzyn ktory ma 3 miesiace mlodsza corke od mojej tez nie dal sie
      przekonac i kupil chodzik bo to takie fajne.
      Do czasu, miesiac temu dziecko zaczepilo jednym kolkiem o prog, przewrocilo sie.
      Rozbita warga, buzia spuchnieta tydzien, bol dla dziecka a chodzik po tym
      wypadku wyladowal w ciagu 5 minut w piwnicy i zostal tam do dzis.
      Madry Polak po szkodzie.

      Zdaje sobie sprawe z tego ze nie sposob przewidziec i uniknac wszystkich
      wypadkow, ale jesli wiem ze cos jest duzym ryzykiem a mimo to daje to dziecku
      to uwazam ze swiadomie i z rozmyslem narazam dziecko na te szkody.
      I ponosze za nie calkowita odpowiedzialnosc.
      Ja niechcialabym miec wyrzutow sumienia typu: gdybym wtedy......


      Jako ciekawostke dodam ze juz kilkakrotnie na forum czytalam ze w Kanadzie
      sprzedaz chodzikow jest zabroniona.
      Ja mieszkam w Niemczech i kilka dni temu bylam w Babymarkt do ktorego zwykle
      jezdze, spytalam sprzedawczynie dlaczego nie maja chodzikow(do tej pory nie
      zwracalam na to uwagi), odpowiedziala ze w zwiazku z tym ze chodziki sa dla
      dzieci niebezpieczne prawie nikt ich nie kupuje wiec wogole nie prowadza
      sprzedazy.Co oczywiscie nie oznacza ze w innych sklepach w Niemczech tez ich
      nie mozna kupic.

      Ojej ale sie rozpisalam..... nie wiem czy starczy Ci cierpliwosci to przeczytac.
      Serdecznie pozdrawiam i zycze zdrowka dla synka




      • sylwia6 Re: CO ROBIĆ??? 11.03.05, 21:05
        Witam. Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Chyba jednak nie uzyskałam
        odpowiedzi na mój problem.
        Ale jeszcze raz. U mojego synka dwoch rożnych neurologów postawiło taka samą
        diagnoze że napięcie minęło i jest ok, natomiast pani rehabilitantka upiera się
        przy swoim, dowiedziałam się też żeby nie słuchać pani neurolog (co o tym
        sądzicie?). Ostatnio usłyszałam od niej że dziecko nie powinno nawet leżeć w
        pozycji półleżącej ( skoro tak to przecież powinno się wyrzucić leżaczki dla
        dzieci i foteliki bo tam dziecko jest właśnie w takiej pozycji). Nie neguję
        kwalifikacji rehabilitantki ale w niektórych kwestiach się z nią nie zgadzam.
        Powiedziała również że mały się nie podpiera na otwartych dłoniach tylko ma
        zaciśnięte piąstki. Ale które dziecko jak płacze wręcz się dże to ma otware dłonie?

        Mnie natomiast chodzi tylko i wyłącznie o to czy od czasu do czasu sadzać go na
        kolanach oczywiście pod kontrolą i nie na siłę. I tylko wtedy gdy jest znudzony
        leżeniem.
        Dodam że mały już sam próbuje podkulić kolanka do raczkowania i nawet potrafi
        chwilkę w takiej pozycji wytrzymać. Także uwierzcie mi że nie mam zamiaru robić
        z nim niczego na siłę, ale jak go "posadzę" (sam jeszcze nie siedzi) na kolanach
        na chwilę to chyba mu się nic nie stanie?

        Co do chodzika to nie zamierzam w nim małego zostawiac samego sobie i żeby tak
        spędzał cały czas. Poprostu wkładam go tak wtedy jak nie mam z kim go zostawić a
        muszę coć zrobić. Ale taka zmiana i pozycji i perspektywy oglądania świata to
        chyba nie katastrofa. Chyba że się mylę.
    • mamawiktorka1 Re: CO ROBIĆ??? 11.03.05, 21:11
      Ludzie!!! Nie dajcie się zwarjować. Rehabilitanci to zawsze się czegoś
      dopatrzą,nawet u zdrowego dziecka, inaczej nie mogliby zarabiać na życie.
      Trochę zdrowego rozsadku i dystansu. Mój synek niby ma obniżone napięcie
      mięsniowe(chociaż podobne objawy inne mamy nazywaja tu wzmożonym napięciem) i
      też chodzimy na rehabilitacje różnych dziwnych rzeczy się nasłuchałam.
      • sylwia6 Re: CO ROBIĆ??? 11.03.05, 21:14
        Jak czytam bądź słucham opinii takich jak twoję to podnoszą mnie one trochę na
        duchu i nie czuję się jakbym robiłam jakąś okropną krzywdę własnemu dziecku.
        Dzięki
        • mmc2 Re: CO ROBIĆ??? 11.03.05, 22:31
          Witaj Sylwio,
          ja gdybym byla niezadowolona lub sie nie zgadzala z rehabilitantka napewno
          zasiegnelabym opinii innej, badz ja calkiem zmienila.
          Jesli zas chodzi o Twoje pozostale pytania to mysle ze juz Ci na nie
          odpowiedzialysmy. Reszta lezy w Twojej gestii.
          Mam wrazenie jednak ze Ty oczekujesz od nas przyzwolenia na Twoj sposob
          postepowania.
          Pozdrowienia
          • sylwia6 Re: CO ROBIĆ??? 12.03.05, 18:29
            Nie, nie potrzebuję przyzwolenia, chciałm się tylko poradzić. Jestem pewna że
            nie robię małemu krzywdy, poprostu chciałam też poznać Wasze zdnie w tej sprawie
            i tylko tyle. Co do rehbilitantki to mam takie wrażenie że ona chce za wszelką
            cene trzymc małego na ćwiczeniach, usłyszałm że dzieci powinny chodzić na
            rehabilitację tak długo aż same nie zaczną chodzić.
            A przecież kiedyś (tzn. jak ja byłam w takim wieku) nie słyszało się żeby tyle
            dzieci gdziekolwiek chodziło na jkieś ćwiczenia czy rehabilitację no chyba że
            były jakieś poważne problemy, a teraz to coś okropnego. Prawie co trzecia mtka
            jeździ ze swoim malutkim dzieckiem na rehabilitację. Ale to jest TYLKO MOJE zdnie.
            Mnie się wydje że oni sami sobie "nakręcaja" robotę. Bo skoro w miom przypadku
            lekrze stwierdzili coś innego a rehabilitantk upiera się przy swoim to coś w tym
            jest.
    • maksianka Re: do sylwia6 17.03.05, 09:20
      Witam! Czy dostałaś moją wiadomość na priv?
      Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka