Dodaj do ulubionych

Napady afektywnego bezdechu

13.06.05, 23:26
Witam,
U mojej 1,5 rocznej córeczki stwierdzono (po wizycie u neurologa i USG
przezciemiączkowe, które wykluczyło inne przyczyny) napady afektywnego
bezdechu.Mała od pewnego czasu nauczyła się płakać i zatykać ("zachodzić
się") z płaczu. Niestety często kończy się to omdleniami. Bardzo się
denerwujemy i9 martwimy. Najbardziej wkurza mnie, że zarówno neurolog, jak i
lekarz robiący USG zaczął mi i mężowi robić uwagi i wykład na temat
wychowania i potrzeby dyscypliny. Tymczasem moja córka nie ma pozwolone na
wszystko, staramy się poświęcać jej jak najwięcej uwagi, jednocześnie nie
przesadzając, żeby nie stała się "pępkiem świata". Nawet po "omdleniu"
przechodzimy do porządku dziennego i nie łamiemy zasad, choć w środku cała
się trzęsę (mąż też). Nie wiem, jak ją tego oduczyć. Wiem, że dzieci z czasem
same wyrastają. Najgorsze są te omdlenia. Dmuchanie, klepanie nie pomaga.
Czy macie jakieś doświadczenia na ten temat, jak sobie radzicie w takich
sytuacjach?
Pozdrawiam
Agnieszka
Obserwuj wątek
    • setia Re: Napady afektywnego bezdechu 14.06.05, 08:10
      mama_zuzi5 napisała:

      > Witam,
      > U mojej 1,5 rocznej córeczki stwierdzono (po wizycie u neurologa i USG
      > przezciemiączkowe, które wykluczyło inne przyczyny)

      a czy robiliscie EEG? to ono pozwala wyklucyc inne przyczyny.

      Najbardziej wkurza mnie, że zarówno neurolog, jak i
      > lekarz robiący USG zaczął mi i mężowi robić uwagi i wykład na temat
      > wychowania i potrzeby dyscypliny.

      tzn. sugeruja oni, ze gdyby dziecko bylo 'zdyscplinowne' nie dochodziloby do
      takich sytuacji??

      Dmuchanie, klepanie nie pomaga.
      > Czy macie jakieś doświadczenia na ten temat, jak sobie radzicie w takich
      > sytuacjach?

      niestety u nas nic nie pomaga. moj neurolog twierdzi, ze nic nie powinno sie
      robic, dziecko samo ma odruch, tak jak topiacy sie, i samo sobie z tym poradzi.
      stwierdzil ze ewentualnie mozna prysnac zimna woda w twarz to pobudzi osr. ukl.
      nerw. nie ma pojecia na ile sensowne sa te zalecenia, za malo jeszcze wiem na
      ten temat, zimnej wody nie probowalam.
      czy lekarze powiedzieli jaka moze byc przyczyna tych bezdechow? oprocz braku
      dyscypliny, oczywisciewink
      • tabaluga0 Re: Napady afektywnego bezdechu 14.06.05, 08:17
        Kolezanki syenk ma to samo, ona polewa go zimna woda o inne metody nie
        skutkuja. Ma teraz 6 miesiecy i lekarz stwierdzil ze z tego wyrosnie, ale
        patrzac po twojej coreczce to juz nie jestem taka pewna.
    • mamciaestery Re: Napady afektywnego bezdechu 14.06.05, 09:22
      Wyrośnie. Mój brat miałcoś takiego w dzieciństwie i pamiętam jak rodzice
      dmuchali mu w usta.Pomagało. Wtedy nie było takich badań ( 25 lat temu), ale
      lekarz też mówił że wyrosnie. Rodzice poszli do jakiejś zielarki i ona kazała
      dodawać mu do jedzenia gałkę muszkatalowa( chyba tak)startą po pół dziennie.
      Nie wiem czy pomogła czy po prostu wyrósł bo gdy miał jakieś 3 lata to mu
      przeszło.I jeszcze jedno. Nie wiem czy to zależy od wychowania ale on potrafił
      siedzieć i się bawić spokojnie i w chwili się robił sinutki i omdlewał. Do tej
      pory nie wiadomo dlaczego tak miał.A lekarze doszukiwali się różnych przyczyn.
      Od padaczki, przez słabą krzepliwość krwi( ma do tej pory)do chorób
      dziedzicznych.
      Ale moja mama mówi że tego stresu nie da się zapomnieć.
      Pozdrawiam.
    • dzidziamamusi Re: Napady afektywnego bezdechu 14.06.05, 09:38
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=22670405&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=22299312&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=21408109&a=21408109
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=23734622&v=2&s=0
      • olenka48 Re: Napady afektywnego bezdechu 14.06.05, 16:31
        Dziecko mojej koleżanki też miało bezdech afektywny pare takich utraty
        przytomności widzialam ale to prawda dzieci z tego wyrastają teraz córka kol ma
        9 lat i już o tym zapomnieli życzę powodzenia.
        • mama_zuzi5 Re: Napady afektywnego bezdechu 14.06.05, 22:27
          Dzieuję za rady i słowa otuchy i za linki do wątków na ten temat. Pocieszam
          się, że z tego kiedyś wyrośnie. Zachować spokój??? łatwo powiedzieć!!!
          Teraz Zuzka próbuje zanosić się kilka razy dziennie i to przy byle okazji (dziś
          przy śniadaniu ugryzła się w język). Oczywiście nie mdleje za każdym razem, ale
          porządnie ją zatyka. Bywały dni, że mdlała codziennie. Czasami to wpadam we
          wściekłość, że ona to robi a za chwilę mam wyrzuty sumienia. Ostatnio, gdy
          powiedziałam ostrym głosem, że nie wolno jej tak robić i że nic nie osiągnię
          (chodziło o róznicę zdań) to popatrzyła na mnie tak, jak by chciała
          powiedzieć "mamusiu, ja nie chciałam, to tak samo..." Dochodzi do absurdów -
          lata się za nią, żeby się tylko nie stuknęła, no i oczywiści, choć zasady są i
          będą, wychowanie jest siłą rzeczy bardziej liberalne niż powinno. Najgorszy
          jest ten strach, że kieyś zaniesie się tak, że trudno będzie ją "przywrócić".
          Obawiam się także, że "to" wpłynie na moją decyzję o rodzeństwie dla Zuzi a
          przynajmniej odroczy ją w czasie, aż sama się "wyleczę" z urazu.
          Pozdrawiam
          Agnieszka
          • aga_piet Re: Napady afektywnego bezdechu 15.06.05, 00:07
            No dobra... napiszę Wam coś...
            Parę miesięcy temu, moja córka miała rok i 3-4 mies.
            Całą rodziną siedzieliśmy w pokoju. Ja NAGLE poczułam nagłą potrzebę wyjścia do
            łazienki (droga przez długi przedpokój), więc szybko wyszłam. Siedzę w łazience
            i po jakimś czasie słyszę głośny łomot tuż przed drzwiami do łazienki. Nie
            mogłam wyjść, więc krzyczę do męża aby szybko przyszedł, bo czułam... że to
            sprawka mojej Jagi. Jak mąż podbiegł usłyszałam głośny - nienaturalny charkot,
            który po chwili przerodził się w płacz.
            NIKOGO NIE BYŁO PRZY CÓRCE W CZASIE ZANIOSU!
            Wkrótce potem dotarło do mnie, że chyba faktycznie (jak ktoś wcześniej napisał),
            dziecko samo sobie poradzi. Bo wyglądało to tak: ja wyszłam, Jaga to zobaczyła,
            zaczeła ryczeć i za mną biec, a nikt z domowników nie zauważył że zaczyna się
            zanosić. JA nie słyszałam, bo już byłam w zamkniętej łazience. Ona przebiegła na
            "wydechu" cały 5 m. przedpokój i PADŁA przed łazienką. Padnięcie prawdopodobnie
            ją otrzeźwiło. Oddech powrócił. Bez naszej pomocy.
            To tak dla pokrzepienia, bo oczywiście nikogo nie namawiam do braku reakcji.
            U nas na szczęście napady zdarzają się rzadko - zawsze z POWAŻNYCH powodów typu
            mocne uderzenie lub mocne zdenerwowanie, łatwo więc w porę zareagować.
            • mama_zuzi5 Re: Napady afektywnego bezdechu 15.06.05, 10:34
              Czyli co? Wynika z postu agi-piet, że zero reakcji to najlepsza reakcja?
              Opisałaś jeden raz, że sama do siebie diszła. A co w innych wypadkach?
              I jeszcze jedno... Nie wiem czy zauważyłyście (-liście), że problem ten
              najczęściej dotyczy dziewczynek, tak mi się wydaje. Czy to może wynikać z innej
              wrażliwości, nie co bym generalizowała, ale chyba w grucie rzeczy tak jest. A
              propos... Moja Mała od paru dni znalazła nowy sposób na "wyładowanie" emocji.
              Ciska mocno o ziemię czym popadnie, jak ją coś wkurzy. Ja to oczywiście
              akceptuję. Co najwyżej, potem każę jej pozbierać rozsypane płatki śniADANIOWE.
              i JEST ok. oSTATNIO NAWET NIE PRÓBOWAŁA SIĘ ZANOSIĆ. Nie sądzę, żeby nagle
              zapomniała, ale przynajmniej tyle. Pozdrawiam.
              Agnieszka
              • aga_piet Re: Napady afektywnego bezdechu 15.06.05, 18:52
                Mamozuzi, absolutnie nie namawiam do braku reakcji. U nas nie jest to wymuszanie
                czegokolwiek, jest to zawsze płacz spowodowany silnymi emocjami lub bólem.
                Chodziło mi wyłącznie o to, że w wypadku braku reakcji dziecko może sobie samo z
                tym poradzić, bo zawsze wyobrażałam sobie, że może się nie ocknąć... brrrr...
                Wolałabym nie eksperymentować i nie sprawdzać.
                Ale mam wrażenie, że u Ciebie to zanoszenie się ma troch inny charakter, że
                Twoja córka próbuje coś wymusić. Zwłaszcza że piszesz o nowości - rzucaniu
                przedmiotami.
                Jak widać z Twojego postu, "zanios" "zaniosowi" nierówny. Pewnie więc sposoby
                radzenia sobie z tym też powinny być różne.
                • setia Re: Napady afektywnego bezdechu 15.06.05, 21:28
                  a tak odnosnie dyscypliny, bo bardzo mnie ta kwestia zainteresowala, z
                  ostatniego nr "dziecka":
                  "dziecko nie podlegajace ograniczeniom czuje sie zagrozone i zagubione. brak
                  jasnych oczekiwan burzy jego spokoj, moze budzic zachowania agresywne i
                  impulsywne, ktore sa w gruncie rzeczy niewypowiedzianym pytaniem o zasady i
                  granice"
                  moze wiec faktycznie kwestia wychowania ma tu jakis udzial tylko dlaczego te
                  zachowania sa AZ TAK impulsywne?
                  • mama_zuzi5 Re: Napady afektywnego bezdechu 16.06.05, 22:05
                    Jeśli o mnie chodzi to staram się wyznaczać granice, bo uważam, że coś w tym
                    jest. Nie chodzi o przesadną dyscyplinę, tylko właśnie o granice. Jak obserwuję
                    jednak, ma to w naszym przypadku niewiele wspólnego z "zaniosami". Zuzka
                    buntuje się ,bo to prawo 1,5 rocznej dziewczynki. Płacze i się żali, bo ją
                    wkurza, że coś nie jest po jej myśli. I jest OK. Dlaczego więc w pewnych
                    momentach jej płacz prowadzi do "zaniosu" - na prawdę nie wiem (pomijam
                    sytuacje bólu i strachu). Któraś z Was sugerowała, że próbuje coś wymusić. Może
                    i tak jest, tylko, że nie było jeszcze tak, żeby po którymś "zaniosie" coś się
                    zmieniło, tzn. żebyśmy poozwolili jej na coś, na co wcześni8ej nie było zgody.
                    Dlatego w teorię wymuszania przez zaniosy nie wierzę - mówię oczywiście o
                    naszej sytuacji. A Wy co sądzicie? Dlaczego to robi?
                    • aga_piet Re: Napady afektywnego bezdechu 16.06.05, 23:00
                      To ja sugerowałam <burak>. Bo tak wywnioskowałam z Twojego postu.
                      A jeśli nie wymuszanie - to na pewno emocje. Coś zabierasz, czegoś nie chcesz
                      dać, nie pozwolisz wejść na stół - dziesiątki sytuacji. U nas też... ostatnio
                      non-stop.
                    • setia Re: Napady afektywnego bezdechu 17.06.05, 10:10
                      jesli chodzi o moje dziecko to napady bezdechu wystepuja zazwyczaj wtedy kiedy
                      dziecko ma "zly dzien" (tj. kiedy jej cos zaszkodzi - jest alergikiem), jest
                      wtedy wyjatkowo rozdrazniona i potrafi zareagowac histerycznie na byle co.
                      natomiast jesli chodzi o wychowanie, to mialam na mysli to, ze dzieci
                      wychowywane 'ostro' nawet przy takim zlym sampoczuciu nie pozwalaja sobie na
                      histerie, nie twierdze ze to dobrze, bo takie kumulowanie emocji tez pewnie do
                      niczego dobrego nie prowadzi.
                • mamaemilki Re: Napady afektywnego bezdechu 21.06.05, 11:06
                  Czytam Wasze posty i czuję sie tak, jakbym czytała o swoim domu. Moja Emilka ma 2 lata, pierwszy napad zdarzył się nam pół roku temu. Za kazdym razem (nie zdarza sia to często) napady mają miejsce przy bardzo silnych emocjach, kiedy Emilka jest przemęczona.
                  Pediatra skierował nas na konsultację do neurologa i kardiologa. Badania wypadły pomyślnie, Emilka rozwija się prawidłowo. W czasie wizyt dowiedziałam się że:

                  - skłonności do napadów afektywnego bezdechu mogą być dziedziczne (ja robiłam moim rodzicom takie "numery")

                  - można starać się "oduczyć" dziecko takiego zachowania przez: spryskanie buzi zimną wodą (tylko kto ma na to czas kiedy dziecko leży zemdlone?!!!); danie klapsa i krzyknięcie np "Nie rób tak!", "Oddychaj!" - chodzi o to żeby dziecko kojarzyło takie zachowanie z nieprzyjemnym dla niego skutkiem.

                  - nie należy samemu wpadać w panikę, odstępować od zasad, pozwalać na więcej niż zazwyczaj dziecku można. Nie dać się sterroryzować. (To łatwo powiedzieć, ale widze po sobie, że przy każdej "histerii" przestraszona wpatruję się w Emilkę czy aby nie przestaje oddychać i chcąc nie chcąc pozwalam jej na więcej)

                  - dzieci wyrastają z takich zachowań, a mogą one potrwać do okło 6 roku życia sad

                  Teraz znowu mamy trudniejszy okres: Emilka poszła do żłobka i chociaż zaaklimatyzowała się bardzo szybko i chętnie zostaje z dziećmi popołudniami jest bardzo nieznośna i zmęczona. Wczoraj znowu "odjechała".
                  Pomaga sztuczne oddychanie, odwrócenie głową w dół (tak żeby krew dotarła do mózgu).

                  Mam nadzieję, że Emilka szybko z tego wyrośnie, a ja do tego czasu nie zwariuję.

                  Pozdrawiam wszystkich rodziców!
    • setia Re: Napady afektywnego bezdechu 17.06.05, 09:59
      jedno pytanie dziewczyny, bo temat jest dla mnie naglacy; czy te bezdechy byly
      u waszych dzieci jakims przeciwskazaniem do szczepien?
      • aga_piet Re: Napady afektywnego bezdechu 17.06.05, 10:16
        U nas nie.
        • mama_zuzi5 Re: Napady afektywnego bezdechu 17.06.05, 23:10
          Ja właśnie zostałam odesłana na konsultację do neurologa przez pediatrę
          (wstrzymał szczepienie Di-te-per), któremu opowiedziałam całą historię.
          Neurolog postukał, popukał i stwierdził, że to emocje, tym bardziej, że Mała
          zrobiła "pokazówkę", co potrafi. Ponieważ mamy jeszcze niezarośnięte
          ciemiączko, poszliśmy na USG. Badania w porządku. A jedyny efekt, to awersja do
          lekarzy. I jak tu się dziecku dziwić... Nie dość, że "emocjonalne", to jeszcze
          unieruchomcie taką wiercipiętę "na leżąco" na dobre 5 min., żeby jakieś babsko
          wymazało jej głowę śliską mazią a potem po niej "czymś" jeździło. Tłumaczenie
          przecież, że trzeba i że to nic nie boli mija się w tym wieku (18 msc.) z
          celem. No same przyznajcie? Ja mam dość a co dopiero ona. Dziś byłyśmy
          na "odłożonym" szczepieniu. Ryk, ale bez "zaniosu". Jakaś zmiana?
        • mama_zuzi5 Re: do agi-piet 17.06.05, 23:12
          Czy Wam też zdarza się zemdleć? Ile macie latek i w jakich sytuacjach
          najczęściej zdarzają się "zaniosy". Pozdrawiam
          Agnieszka
          • aga_piet Re: do agi-piet 18.06.05, 23:26
            Mamy tyle latek co Wy smile 1,5 roku. Zdarza nam się zemdleć ale coraz rzadziej -
            staramy się w porę reagować.
            A zaniosy? Jak się mocno o coś uderzy, brat zabierze jakąś super zabawkę...
            wszystko zależy od nastroju, wyspania...
    • setia Re: o zimnej wodzie i o wychowaniu ;) 20.06.05, 21:59
      www.parentkidsright.com/pt-breath.html
      Parents need to know four things about management of breath-holding spells.

      Quickly apply a cold cloth to the face. If such an intense stimulus is applied
      to the face in the first 15 seconds of the breath-holding this may terminate
      the spell. Usually by the time the parent realizes the child is having a spell,
      rushes to get the cloth, and gets back to the child's face, the critical window
      of time has passed. But at least applying the cloth gives the parent something
      to do. It won't do any harm and it's very hard to stand by and watch when your
      child isn't breathing.
      Put the child on the floor or in the crib to prevent injury from falling during
      unconsciousness.
      DON'T FUSS OVER THE CHILD when the spell is over. The most dangerous possible
      consequence of breath-holding is behavioral. The child realizes that screaming
      leads to a spell. The spell causes the parents to give the child lots of
      attention plus whatever the child wanted in the first place. The child now has
      a way to get his or her way.
      PREVENT the spells. Parents cannot prevent frustration or anger from happening
      but they can minimize these precipitating emotions in two ways. Allow the
      toddler maximum autonomy to make choices whenever possible and whenever
      consequences of these choices are inconsequential. Avoid those frustration-
      enhancing factors like fatigue and hunger which always make things worse. And
      set limits that are firm and consistent so the child can practice coping with
      frustration the same way an older child practices scales on the piano. After a
      while you get it right.
      • mama_zuzi5 Re: agapiet 19.07.05, 10:32
        Wracam do dyskusji po długiej przerwie - przymusowej...

        Moja córcia, jakby powoli wyrasta, co mnie bardzo cieszy. W sumie, to
        wykorzystałam wiele rad z tego forum, ale przede wszystkim staram się zachować
        zimną krew. A propos rad - palec do buzi podczas "zaniosu" - drastyczne, ale w
        naszym przypadku skuteczne. Mała po raz pierwszy "w napadzie" nagle ucichła i
        otworzyła ze zdziweienia oczy. Oczywiści co jakiś czas uskutecznia
        próby "zaniosów", ale chyba już "załapała", że nic to nie da, rodzice zachowują
        się normalnie, bardziej niż zwykle nie przytulają, a co najważniejsze to i tak
        niezależnie od sytuacji, konsekwentnie robią swoje (ostatnio na "późnym"
        spacerze co dwa kroki był przykuc a pólkilometrowa droga do domu rozciągnęła
        się znacznie w czasie. Zuzka dostała spazmów na iweść, że wsiadamy do wózka.
        Poryczała sobie na rękach zanosząc się od płaczu i ... potulnie wsiadła
        do "swojego znienawidzonego powozu").
        Pozdrawiam
        Agnieszka
    • kasia27 Inaczej "zanoszenie się" 19.07.05, 17:44
      Mój 3 miesięczny synek też 2 razy przeszedł bezdech. Rada dobrego lekarza
      pediatry to: "Podnieś dziecko pionowo i mocno przytulić do swojego ciała,
      poklepywanie, szarpanie może tylko przedłużyć ten stan. Dziecko może nawet
      stracić przytomność ale po sekundzie uruchamia się oddech bezwarunkowy"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka