anetonet
10.08.05, 20:20
Witam wszystkie emamy,co raz bardziej martwi mnie mój synek,który sam nie chcę
chodzić.Był już moment,że z punktu do punktu całkiem nieźle sobie radził i
myśleliśmy że lada dzień sam się "puści".Nic bardziej mylnego.A teraz jak ma
iść np.z punkt.A do pun.B to się wygina i cały się chwieje.Wspomnę,że na łóżka
wspina się bardzo spprawnie, umię też ładnie zejść,oczywiście sam.Właściwie to
już jestem pewna,że do lekarza pójdę,ale jestem ciekawa co Wy myślicie,a może
któraś z Was miała podobny problem.Dodam też,że Piotruś,o którym
mowa,przyszedł na świat przez bardzo ciężki poród,a mianowicie akcja porodowa
skoncyła się przez użycie kleszczy.Do dziś nie mogę sobie tego darować i ciężo
mi się z tym żyję,choć za bardzo nie miałam na to wpływu.Pio był owinięty
pempowiną i do tego zablokował się w kanale rednym.Jednym słowem,cud że żyję.A
ja marzyłam o porodzie w wodzie.Pozdrawiam wszystkie emamy