gandzia4 28.09.05, 11:49 Proszę napisz co u Was, jak ma się malutki? Wciąż zaciskam kciuki i ślę moc dobrych myśli. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
perelekhlhs Re: Asiajulk jak Adaś? 29.09.05, 17:03 Ja tez czekam na wiesci o Adasiu... Odpowiedz Link Zgłoś
asiajulk Re: Asiajulk jak Adaś? 30.09.05, 09:43 WItamy serdecznie Miło, że o nas pamiętacie. Znów byliśmy w szptalu, no ale tym razem tylko na rehabilitacji. Ten pobyt był zupełnie bez sensu, bo przez tydzień który tam pędziliśmy mieliśmy w sumie niecale 2 godziny ćwiczeń, wyszliśmy na przepustkę, Adaś złapał katar i już nie wróciliśmy na oddział. Teraz będzie przychodziła do nas rehabilitantka do domu 2 razy w tygodniu i będziemy ćwiczyć sami. Adaś robi duże postępy, zaczyna utrzymywać się w pozycji siedzącej, przewraca się na brzuch. Poza tym jest radosny i tryska energią. Jedyne co mnie bardzo martwi to to, że nie chce jeść, jest coraz gorzej. W tej chwili zjada od 40-70(max 70 udaje nam się w nocy, przez sen) jednorazowo. Na dobę wypada ok. 450ml(+100herbatki). Czyli z wydolnością kiepsko, bo to chyba tu tkwi problem. Próbuję już na wszystkie możliwe sposoby - łyżeczką, butelką, kubeczkiem ale i tak to nic nie daje. Dodatkowo martwi mnie to, że dostaje hydrohlorotiazyd, który jest lekiem odwadniającym a ledwo zaspokaja swoje zapotrzebowanie na płyny. No ale kardiolodzy nie kazali odstawiać ani zmniejszyć dawki. Poza tym możliwe, że Adaś ma nawrót refluksu, 27.10 mamy kardiologa i badanie pod kątem refluksu, ale jeśli się nie poprawi chyba zadzwonię i pojedziemy wcześniej, na razie staram się nie wpadać w panikę. Najgorsze jest to, że niewiadomo skąd ta niewydolność, kardiolodzy "zrzucają winę" na przepone, ale byliśmy u chirurgów i oni twierdzą, że w tej chwili to niemożliwe, żeby ona mu przeszkadzała jest tam gdzie być powinna i na pewno nie jest przyczyną niewydolności. Jest jeszcze sprawa jednej niezamkniętej mapki (Adaś miał 3 z czego tylko 2 zostały zamknięte coilami), ale lekarze na podstawie filmu z cewnikowaniania ze stycznia stwierdzili(w sierpniu), że ona mu nie przeszkadza i właściwie to pewnie już się sama zamknęła. Sama nie wiem co o tym myśleć, bo właściwie każdy kardiolog szukając przyczyny niewydolności "czepia się" tej mapki, wtedy ja mówię to co powiedziała mi prof na kardiologii i sprawa jest zamknięta. Nie wiem co robić więc czekam tak jak kazali lekarze. Mamy jeszcze problem z sapką zwaną fachowo tachypnoe, Adaś oddycha ponad 60-80/min w spoczynku(podczas snu 40), nikt nie potrafi powiedzieć czy to minie, czy mały kiedyś "zwolni". No to tyle u nas, jak zaczęłam wymieniać troszkę się przybiłam, że aż tyle tego wszystkiego, ale starmy się być dobrej myśli i cieszyć się każdym dniem. I dodam jeszcze, że bardzo się cieszymy, że o nas pamiętacie nawet jak nas nie ma. Pozdrawiamy gorąco) Odpowiedz Link Zgłoś
m.musur Re: Asiajulk jak Adaś? 30.09.05, 21:03 Asiu, a może ta niechęć do jedzenia spowodowana jest rosnącymi ząbkami?U Filipa tak to się właśnie objawia-nie ma temperatury, ani biegunki ale zjada o wiele mniej. Sprawdź dziąsełka no i eksperymentuj ze wszystkim. Może Adaś ma specyficzny zmysł smaku i po prostu niektóre potrawy mu nie smakują? Spróbuj z różnymi soczkami(Filip lubi np.jabłko z miętą a marchewkę średnio)i zupkami.Jest też pyszna kaszka na dobranoc Hippa-taki słodki budyniek. No i zabawiaj na wszystkie sposoby przy jedzeniu.Filip zjada nawet rybę przy reklamach w tv.Średnio to zdrowe, ale każdy sposób jest dobry...Próbuję Cię jakoś pocieszyć bo pamiętam, że jeszcze rok temu miałam dokładnie to samo...Trochę mnie martwią te oddechy bo rzeczywiście jest ich trochę dużo(u nas norma to 30 podczas snu)ale może potrzeba trochę czasu żeby się wszystko unormowało, a z wiekiem wszystkie organy oddechowe też się wzmocnią i powinno być lepiej. Cieszę się że jesteś taka dzielna i dzielnie się trzymasz.Ja trzymam za Was kciuki i jestem dobrej myśli.Pozdrowienia gorące! Monika mama Filipka Odpowiedz Link Zgłoś
gandzia4 Re: Asiajulk jak Adaś? 05.10.05, 14:09 Zaciskamy kciuki całą rodzinką, z całych sił. Daj znać co Ci powiedzieli w CZD i jak się ma Adaś. Powodzenia i dużo sił dla was obojga. Odpowiedz Link Zgłoś
gandzia4 Re: Asiajulk jak Adaś? 30.09.05, 23:24 Fajnie, że się odezwałaś. Powolutku i wszystko się unormuje, zobacz już robi postępy, niedługo będziesz ganiać "raczka" po całym domu i tęsknić do czasów gdy się nie przemieszczał) On jest bardzo silnym i dzielnym chłopczykiem, a ja ciągle zaciskam za niego kciuki i czekam na następne wieści od Was. Odpowiedz Link Zgłoś
perelekhlhs Re: Asiajulk jak Adaś? 01.10.05, 21:50 Trzymam kciuki i ja, przez kilka miesiecy moj maly nie zjadal wiecej niz 400 - 500 na dobe lacznie z herbatka... a teraz... nic nie mozna przy nim jesc, czego nie mozna mu dac, poniewaz nie przepusci zadnej okazji. czasem sie tak obje ze az chce mu sie wymiotowac ale nadal by jadl, wystarczy 15 minut przerwy. Jesli mozesz to pisz, wiele osob czeka na wiesci od Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
asiajulk Re: Asiajulk jak Adaś? 03.10.05, 20:40 Dzieki za słowa otuchy. U nas dużo gorzej, Adaś zupełnie przestał jeść, sporo placze, jutro ruszamy na - jak zwykle nieplanową, bo do planowej nigdy nie możemy dotrwać - wizytę w CZD. Jeszcze nie dzwoniłam,zadzwonię rano, mam nadzieję, że ktoś zechce nas przyjąć, jak nie chyba od razu ruszymy na izbę przyjęć. Trzymajcie kciuki. Myslę, że zostaniemy, obym się myliła... Odpowiedz Link Zgłoś
gosiap10 Re: Asiajulk jak Adaś? 03.10.05, 20:51 Asiu, Myslami bede przy Was. Trzymajcie sie dzielnie. Odpowiedz Link Zgłoś
asiajulk Re: Asiajulk jak Adaś? 03.10.05, 21:25 Miło to czytać. Czasem kiedy jest źle wydaje mi się, że mam tylko Was, że właściwie nikt na tym dziwnym świecie nie jest w stanie mnie zrozumieć, już przestałam właściwie wymagać tego, żeby ktokolwiek zrozumiał. Lubię tu być i wcale nie tylko kiedy jest źle. Odpowiedz Link Zgłoś
perelekhlhs Re: Asiajulk jak Adaś? 03.10.05, 22:55 Rzeczywiscie myslimy o Tobie i o Adasiu, wszystko czujemy na wlasnej skorze. Moze jednak powinnas do Krakowa sprobowac przeslac dokumentacje? Sprobowac porozmawiac tam z kims? Czekamy na wiadomosci. Przeciez musi byc jakas przyczyna i jego oddechu i tego ze mniej je. Chec do zycia przeciez ma. Bardzo mocno sciskam piastki za Adasia. Odpowiedz Link Zgłoś
asiajulk Re: Asiajulk jak Adaś? 04.10.05, 00:17 Nasza dokumentacja była w Krakowie dzięki Wspaniałym Rodzicom z tego forum (jeszcze raz bardzo dziękuje za Wielkie Serce i chęć pomocy mojemu Adaśkowi) nic w zasadzie z tego nie wynikło, mogliśmy tylko zdecydować się na podróż w ciemno, a przyznam, że po prostu się tego bałam (Adaś bardzo źle znosi podróż, a to bardzo daleko). Zobaczymy co będzie jutro, strasznie się denerwuje. Odpowiedz Link Zgłoś
pullpecja Re: Asiajulk jak Adaś? 05.10.05, 21:02 Śliczny, uroczy, słodki chłopczyk:o) Pozdrawiam Was serdecznie Asiu i myślę o Was cieplutko. Adaś jest dzielnym, pełnym wigoru chłopcem:o) bo ma przy sobie bardzo troskliwą, wspaniałą i kochającą mamę:o) Całuski okoropniaście w i e l k i e! Od dawna śledzę losy Twojego synka;o) Cieszę się jak małe dziecko, z każdej kolejnej dobrej wiadomości:o) Mi też Wasz los nie jest obojętny... Pozdrawiam:o) Odpowiedz Link Zgłoś
aaparzoch1 Re: Asiajulk jak Adaś? 04.10.05, 08:19 Trzymamy kciuki za to , aby Twoje następne wiqdomości były coraz bardziej optymistyczne. Ola z rodziną Odpowiedz Link Zgłoś
anfido Re: Asiajulk jak Adaś? 04.10.05, 16:31 Trzymamy kciuki całą rodzinką. Buziak od Adasia dla Adasia Odpowiedz Link Zgłoś
m.musur Re: Asiajulk jak Adaś? 04.10.05, 21:31 Asieńko przesyłam ciepłe myśli i trzymam kciuki za Malutkiego.Jeśli znajdziesz chwilkę, daj znać co słychać.Pozdrawiamy Monika mama Filipka Odpowiedz Link Zgłoś
basikrzy Re: Asiajulk jak Adaś? 04.10.05, 22:06 Dużo siły i uśmiechu. Pozdrawiamy ciepło i czekamy na dobre wieści. Baśka Odpowiedz Link Zgłoś
asiajulk Re: Co u nas.... 16.10.05, 09:15 Mieliśmy sporo problemów, nie chcieli nas przyjąć do poradni, dzwoniłam, ale nasza pani doktor stwiedziła, że nie ma co panikować jak je 150-200/dobę tzn że mu tyle wystarcza i na pewno da radę. Odstawiliśmy tylko leki odwadniające. Przyznam, że wcale mnie to nie uspokoiło - wręcz przeciwnie - wpadłam w panikę - co mam zrobić skoro oni nie chcą mi pomóc, gdzie szukać pomocy, zaczynać wszystko od początku w nowym szpitalu wydawało mi się bezsensowne. Kardiolodzy odsyłali do pediatry, kazali zrobić zdjęcie płuc co też wydawało mi się bezsensowne, bo u nas na opis, który ze względu na porespiratorowe zmiany w płucach nie odzwierciedlałby tego co się tam dzieje, czeka się 4-5 dni. Poza tym nie byłoby do czego porównać czy serce jest mniejsze czy większe. Także stwierdziliśmy, że prześwietlanie Adasia u nas nie ma sensu, tymbardziej, że w swoim krótkim życiu prześwietlany był już ponad 70 razy a to też może odbić się na jego zdrowiu. U pediatry byliśmy - kierował do naszego szpitala - jak zwykle nie zgodziłam się, bo to taki szpital jak to ja określam od kataru i biegunki, żadnej papratury diagnostycznej a wiedziałam, że coś tu nie gra, że to nie jest zwykły brak apetytu a podstawą jest diagnoza. (Przy ostatnim zapaleniu płuc mojego Adasia badało u nas pięciu lekarzy i żaden nic niepokojącego nie stwierdził dopiero w CZD nas zdiagnozowano.) Zaczeliśmy szukać pomocy - zazwyczaj lekarze powtarzali, że dzieci z niewydolnością "tak mają" i trzeba przeczekać ewentualnie założyć sondę. Trafiliśmy w końcu do dr Dangel (dzięki mamie z tego forum - co ja bym bez Was zrobiła?!). Pani doktor stwierdziła, że nie ma niewydolności serca, wszystko jest tak jak być powinno (z sercem oczywiście) a przyczyną wszystkich naszych problemów jest prawdopodobnie nawrót refluksu. A możliwe, że opisywane zastoje w płucach to coś czym się zachłysnął - postanowiła obejrzeć nasze zdjęcia płuc w CZD przy najbliższej wizycie. Odstawiliśmy część leków. W następnym tygodniu idziemy do szpitala - na badania. Po wizycie u dr Dangel bardzo się uspokoiłam, jeszcze żaden lekarz tak się nami nie zajął, przyznam, że byłam w szoku, bo jak usłyszałam, że z sercem wszystko w porządku najpierw bardzo się ucieszyłam a potem pomyślałam, że skoro problem nie tkwi w wydolności znów sami zostaniemy z problemem. Ta teoria z refluksem bardzo do mnie trafia, wszystko zaczęło się układać w logiczną całość. Niestety jeśli się potwierdzi prawdopodobnie znów czeka nas operacja, ale mam cichą nadzieję, że może uda się to zrobić metodą laparoskopową. A Adaś jast radosny i uśmiechnięty tylko nie je łobuziak i traci siłę! Za kilka dni skończy 10 miesięcy a waży zaledwie 5,5kg. Odpowiedz Link Zgłoś
anka71 Re: Co u nas.... 16.10.05, 10:16 Asiu, nie wiedziałam, że macie ostatnio tyle problemów... Fajnie, że trafiliście do dr Dangel, my też u niej byliśmy na echo z Igorkiem i mamy podobne odczucia. Najważniejsze to ustalić co Adasiowi tak naprawdę dolega. Sprawdź pocztę, napisałam do Ciebie więcej na priva Pozdr. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
perelekhlhs Re: Co u nas.... 16.10.05, 10:19 Asiu, moj maly niedlugo bedzie mial 14 miesiecy i wazy 9,5 kg. Kolezanki zdrowa coreczka dwulatka tez wazy 9,5 kg. Jestes bardzo dzielna, dlatego doczekasz sie wielkiej nagrody. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
gandzia4 Re: Co u nas.... 16.10.05, 10:47 Dobrze, że wreszcie trafiłaś na lekarza, któremu zależy by wam pomóc. Taki lekarz to połowa sukcesu. A ja kciuki ciągle zaciska i nie puszczę póki nie napiszesz, że skończyły się wasze kłopoty. Całusy dla tak dzielnego i bardzo przystojnego faceta I czekam na dalsze wieści. Odpowiedz Link Zgłoś
aaparzoch1 Re: Co u nas.... 17.10.05, 14:09 Asiu.Mimo wszystkich trudnych sytuacji, które musicie przejść wierzę, że w którymś momencie wszystko wróci do normy. Rozumiem Twój strach o Adasia, bo choć mój syn jest w zupełnie innej sytuacji, to jednak jestem matką, dla której on jest najważniejszy. Zupełnie nie rozumiem dlaczego matka, która podejrzewa, że z jej dzieckiem jest może coś nie w porządku, musi wręcz walczyć o wizytę w poradni. Może byłoby inaczej, gdyby lekarze zanim cokolwiek powiedzą, zanim podejmą jakąkolwiek decyzję ,postawili się na miejscu rodzica, którego dziecko jest chore. Zapytałam kiedyś panią kardiolog, która z czystej uprzejmości, bezinterssownie, przyjęła Radka na wizycie w poradni, nie w grudniu br, ale w sierpniu, poza kolejnością, rozumiejąc mój strach, czy jest tak mało kardiologów dziecięcych, iż na wizytę trzeba czekać tak długo. Dowiedziałam się, że nie lekarzy jest tak mało, ale dzieci z najróżniejszymi schorzeniami serca tak wiele. Dodatkowo, z moich obserwacji wynika iż większośc pediatrów ma zbyt mało doświadczenia w opiece nad dziećmi chorymi na serce. Szczęśliwe te mamy, które trafiły na dobrych, doświaqdczonych specjalistów.Mój Radek służy chyba za królika doświadczalanego, każdy kolejny lekarz, czy to w przychodni czy na pogotowiu próbuje usłyszeć szmery, o których mowa w wynikach konsultacji. Problem był nawet z dawką powtórzeniową engeriksu, pani pediatra nie była pewna ile podać tych dawek i prosiła abym to ja skontaktowała się z kardiologiem zalecającym takie szczepienie zanim zrealizuje receptę. Nie mówiąc juz o tym, iż przed wypisaniem recepty nawet nie zajrzała do książeczki zdrowia, gdzie mamy wpisane wszystkie szczepienia i zrobiła to dopiero gdy nazwa szczepiunki wydała mi się znajoma. Dlatego cieszę się, że dzięki zwykłej życzliwości innych ludzi dotarłaś do dr Dangel i w pewien sposób uspokoiłaś się. Oby wszyscy lekarze mieli tak dobre podejście do pacjentów. Cały czas trzymamy z Radkiem kciuki za Was i wierzymy w Adasia, w jego siłe i wolę walki. Pozdrawiam Ola i Radek Odpowiedz Link Zgłoś
justynakoh Re: Co u nas.... 17.10.05, 18:09 Asiu bardzo się cieszę, że trafiłaś do Pani doktor Dangel, my też mieliśmy z nią kontakt( to właśnie ona wykryła wadę serduszka u Szymonka), jesteście w dobrych rękach. Myślimy o was i wierzymy, że w końcu Adaś wróci do zdrowia i skończą się wasze problemy. Najważniejsze żebyście się nie poddawali i cały czas tak dzielnie się trzymali jak do tej pory. Rodzice Szymona(TGA) Justyna i Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
m.musur Re: Asiajulk jak Adaś? 18.10.05, 22:56 Asiu, wybacz, że dopiero teraz odpisuję, ale w czwartek wezwali nas pilnie do CZD ponieważ zwolniło się miejsce na cewnikowanie a my i tak czekaliśmy na to badanie, więc nie było co zwlekać.To bardzo dobrze że juz wiecie co się dzieje z Adasiem.Szukałam Was na kardiologii, ale na szczęście Was nie było (pamiętałam, że masz zamiar wybrac się do CZD).Trzymam kciuki za powodzenie i szybki powrot do zdrowia Adasia.A tobie życzę duuużo siły.Pozdrawiam Monika mama Filika Odpowiedz Link Zgłoś
asiajulk Re: Co u nas c.d. 27.10.05, 22:49 A u nas nieciekawie, chociaż serce jest już wydolne i teoretycznie wszystko jest w jak najlepszym porządku to stan Adasia pozostawia wiele do życzenia (duża duszność). Jestem dziś po ostrych starciach w CZD, najpierw usłyszałam, że już nic nie da się zrobić, a kiedy spytałam jak z tym żyć i stwierdziłam, że to wszystko jest na krótką metę usłyszałam, że zobaczymy, może jednak coś trzeba będzie zrobić. W badaniach wychodzi masywny refluks, ale chirurdzy twierdzą, że widoczny na rtg efekt operacji jest zadowalający. Więc już zupełnie nic nie rozumiem, mam wrażenie, że oni też. 7 listopada mamy termin przyjęcia do CZD, obawiam się, że tym razem będzie to baaaaaaardzo długi pobyt i zaczynanie wszystkiego od początku, bo idziemy na oddział żywienia a ten temat już przerabialiśmy, no ale skoro tak trzeba, widzę po moim Adaśku, że szpitala w tej sytuacji raczej nie da się uniknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
m.musur Re: Co u nas c.d. 27.10.05, 23:07 Oj, dobrze Asiu, że się odezwałaś bo już się martwiłam, i pewnie reszta forumowiczek i forumowiczów też!Trzymaj się kochana i uściskaj Adasia, że jest taki dzielny i się nie daje!A z tekst że "nic się nie da zrobić" też ostatnio usłyszałam po cewnikowaniu od pani kardiolog, która przy tym badaniu była.Stwierdziła,że wada Filipa jest na tyle złożona ,że kardiochirurdzy nie bardzo wiedzą co z tym dalej zrobić.No i depresja gotowa!Na szczęście to było zdanie tej pani dr a fachowcy orzekli inaczej.Zawsze więc warto mieć nadzieję i poczekać na ostateczny "werdykt" właściwych osób. Czuwając przy szpitalnych łóżeczkach naszych dzieci jesteśmy tak wrażliwe na usłyszane wiadomości, że czasami negatywna opinia pielęgniarki staje się wiarygodna i cholernie dołująca. Ja powoli uczę się "czytać między wierszami"...Pozdrawiam Was gorąco i życzę powodzenia i z każdym dniem więcej zdrówka! Monika mama Filipka Odpowiedz Link Zgłoś
gosiap10 Re: Co u nas c.d. 28.10.05, 14:20 Asiu, Wysylam duzo dobrych mysli od nas dla Adasia. A Tobie zyczymy duzo sily. Jestes wspaniala matka, ktora mocno wierze przetrzyma wszystko. Bede wypatrywac wiesci od Was. Usciski Odpowiedz Link Zgłoś
gandzia4 Re: Co u nas c.d. 28.10.05, 21:12 Trzymajcie się, a ja zaciskam dalej kciuki. Miałam nadzieję, że nastapiła poprawa, ale wierzę, że już niedługo nastapi przełom i Adaś zacznie naprawdę wychodzić na prostą. Całusy dla ślicznego facecika. Odpowiedz Link Zgłoś
asiajulk Re: Co u nas c.d. 28.10.05, 21:41 Dziękujemy bardzo za życzonka i miłe słówka, jest nam bardzo miło, no a poza tym dziś mieliśmy całkiem dobry dzień, oby jak najwięcej takich. Odpowiedz Link Zgłoś
asiajulk Re: Co u nas c.d. 11.11.05, 22:33 Trafiliśmy 7go na oddział żywienia, na samym wstępie usłyszeliśmy, że to chyba pomyłka (trochę się przeraziła naszą historią choroby, która waży więcej niż sam Adaś) potem pani doktor stwierdziła, że jednak nie. No i tak sobie leżeliśmy 4 dni, Adaś stracił na wadze 350g i dnia czwartego zaproponowano nam gastrostomię. Wściekłam się, bo znów wszystko przerabiamy od początku, znów lekarze nie koncentrują się na leczeniu przyczyn, ale skutków braku apetytu mojego synka. Kiedy zorientowałam się, ża nasza pani doktor nawet nie pofatygowała się przez 4 dni, żeby obejrzeć pasaż przewodu pokarmowego stwierdziłam, że chyba trzeba uderzyć do kogoś kto jest nad nią. Po rozmowie z docentem wszystko w końcu ruszyło, jedyna osoba, która wysłuchała mnie od początku do końca bez przerywania. Kiedy pani doktor postanowiła obejrzeć pasaż i postarać się o opis zdjęcia płuc okazałao się, że nasze zdjęcia rtg przepadły bez wieści (ponad 80 zdjęć). Załamałam się. Zbliżał się długi weekend a my staliśmy w miejscu i jakoś nikt nie starał się ich odnależć, więc biegałam po szpitalu z Adasiem w wózku i szukkaliśmy tych fotek - na szczęście nam się udałoAle dochodziła już 15.00 więc i tak nic nie ruszyło z miejsca. Teraz jesteśmy na przepustce, pani doktor obiecała na dobre się nami zająć od poniedziałku - nareszcie!!! Chirurdzy stwiedzili, że chyba jednak Adaś pójdzie do "poprawki" (chodzi tu o zabieg antyrefluskowy), chociaż jeszcze 2 tygodnie temu twierdzili, że już nic nie da się zrobić. Tak od początku czułam, że to sprawa czysto chirurgiczna, ale też rozumiem, że nie tak łatwo podjęć decyję o kolejnej operacji jeśli nie ma się pewności, że nie jest potrzebna. Zobaczymy co na przyniesie nowy tydzień. Chyba wszystko jest na dobrej drodze, ale troche za wcześnie, żeby się cieszyć. Odpowiedz Link Zgłoś
aaparzoch1 Re: Co u nas c.d. 12.11.05, 09:26 Strasznie mi przykro, że musisz przez to przechodzić. Takie sytuacje jak opisałaś na początku nie powinny mieć wogóle miejsca. Dobrze, że Adaś ma tak dzielną, wytrwałą w walce o jego zdrowie mamę. Trzymam za Was cały czas kciuki i jak Wszyscy na tym forum czekam na dobre wiadomości od Was. Powodzenia !!! Odpowiedz Link Zgłoś
perelekhlhs Re: Co u nas c.d. 12.11.05, 15:50 Boze jaka Ty jestes dzielna. Ja bym usiadla na srodku sali i plakala juz jakbym uslyszala, ze nie ma zdjec nagle... Trzymamy kciuki jak zwykle. Odpowiedz Link Zgłoś
gandzia4 Re: Co u nas c.d. 12.11.05, 23:34 Zaciskamy kciuki z całych sił by wreszcie Adaś zaczął zdrowieć. Trzymajcie się ciepło i ucałuj go) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiap10 Re: Co u nas c.d. 15.11.05, 15:04 Asiu, O Adasiu mysle codziennie. Trzymajcie sie i przetrwajcie to wszystko. Sciskam mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
m.musur Re: Asiajulk jak Adaś? 14.11.05, 23:30 No to nieźle!Można się wsciec i oszaleć!Trzymaj się Asiu bo chyba nic innego nie pozostaje.I nie daj się tam temu całemu personelowi, jak widać trzeba ich czasem zdrowo ochrzanić.Pozdrawiam i przesyłam gorące buziaki dla Adasia! Monika mama Filipka Odpowiedz Link Zgłoś