cruella
11.01.06, 11:15
Mój starszy syn jest chory od...września.
Na poniedziałkowym zebraniu dowiedziałam, się, że nie on jeden. Jest jeszcze
dziewczynka, u której objamy były na tyle silne, że zabierało ją dwukrotnie
pogotowie, w szpitalu zrobiono jej badania i nic.
Zaczęło się od kaszlu, normalnego, potem kaszel męczący, suchy.
Dostał syropy i inne pospolite leki, potem Sinecod na zatrzymanie suchego kaszlu.
W końcu odesłano nas do alergologa na testy, kiedyś miał pokrzywkę, testy,
ogólnie nic nie wyszło.
Dostał Singulair, po których miał skutki uboczne (silny ból głowy, ból
brzucha), odstawiliśmy.
Kaszel nieco ustąpił, w tym tygodniu znów wrócił.
Syn ma już przekrwione błony bębenkowe, bolą go oskrzela podczas kaszlu, głowa
i brzuch.
Za każdym razem, gdy idziemy do lekarza nic nie wychodziu,. Oskrzela czyste,
gardło lekko czerwone...tylko ten kaszel. Reszta podobno jest od długotrwałego
kaszlu.
Wybieram się po niedzieli do lekarza. Zastanawiam się nad jakimiś
kompleksowymi badaniami.
Wiecie, jak się rozmawia z lekarzami...oni nigdy nie widzą wsdkazań do niczego.
Zastanawiam się również nad wzięciem jakiegoś oświadczenia, w przypadku
kolejnego odesłania z syropem. Oświadczenie, że pomimo długotrwałej choroby,
lekarz nie widzi wskazań do badań.
Dodam, że syn jest ogólnie dzieckiem zdrowym. Sporadyczne przeziębienia
zdarzają się jak u kazdego. Tak długa choroba dopadła go po raz pierwszy.
Choroba...w zasadzie tylko kaszel, ani katar ani gorączka. Tylko ten wredny
kaszel.