Przeżyłam dziś horror!!! Po spacerze zaszlam z synkiem do rodzicow, mial pelna
pieluszke wiec zaczelam go przewijac. Zanim go jeszcze dotknelam zaczal
strasznie sie wic i przerazliwie krzyczec...plakal az sie zanosil...nie
moglysmy go uspokoic???!!! Spojrzalam na niego i mialam wrazenie jak by mu
uciekly jaderka do srodka...a siusiaczek zmniejszyl sie do 1/3 wielkosci...
Trwalo to kikla minut...wezwalysmy pogotowie,ktore nie przyjechalo!!!
Zadzwonila dyspozytorka po 15 kolejnych min,ze nie wysle karetki bo maja 1 a
nawet nie maja takiego lekarza do tak malych dzieci wiec bedzie lepiej jak
przyjedziemy wlasnym transportem-SZOK!!!!!!! Po prawie 30 min sztrasznego
krzyku,placzu i wyginania sie...po trzech takich atakach w szpitalu lekarz
odeslal nas z kwitkiem...powiedzial,ze wszystko jest dobrze i na miejscu.
Mamy go obserwowac i tyle. Chcialam,zeby moze go przesiwetlili...jakies
badania-NIC!!! Moze ktoras z Was miala podobne przeboje??
Zamowilismy wizyte pediatry-podobno po objawach moze to byc przepuklina
mosznowa...
Zalamana...