Dodaj do ulubionych

Smutna ignorancja..

28.04.06, 19:12
Historia mojego dnia
Otóż:w zwiąku z tym, że chcialabym w najbliższej przyszlości podjąć pracę
zawodową(w domu siedzę od narodzin Niki ze wzgledu na jej chorobe) poprosilam
wychowawczynie mojego dziecka aby w ramach pomocy kolezenskiej wyznaczala na
jeden dzień jednego z kolegow badz kolezanek Niki by nosili Jej tornister w
szkole.Szkola jest 2 pietrowa,tornister jest b.cieżki i jest Jej bardzo
trudno sie z nim poruszać.Dzieci są w miarę wyrozumiale choć nie wszystkie bo
są i takie,ktore Jej mówią"sama sobie noś tornister".Jednakze z największym
zaskoczeniem spotkalam sie ze strony rodziców tychze dzieci.Pelna
ignorancja"dlacvzego mój syn ma nosić swój i jeszcze czyjś tornister taki
ciężki??","dlaczego mam dziecka nie przyjdzie nosić tornistra skoro mieszka
tak blisko szkoly"?Moja odpowiedz na wszystkie pytania jest taka choć jeszcze
jej glośno nie powiedzialam bo nie mialam okazji "Dlaczego wogóle tego
dziecka nie zamknąć w domu skoro jest slabe i wymaga pomocy??'
Dziwię się tym rodzicom,dziwię się ich ignorancji i wrażliwości na cudze
nieszczęścia,dziwię się sobie,że moglam pomyśleć o tym, że ktoś mi pomoże!!!!
Boże,mam dość.Ten świat jest chory a spoleczeństwo obojętne...Brak mi
slów.Nie wiem jak mam z tym walczyć,jak mam żyć?Zezygnowac z pracy o ktrej
tak marzylam by podjac??Juz nie mam sily,nie mam checi...Co czuje??
Wspolczucie,wspolczucie dla tych ktorzy sa tak bardzo ovojetni,bo gdy oni
beda potrzebowali pomocy,"podania 1 szklanki wody"nie bedzie nikogo bo ich
dzieci beda wiedzialay,ze nie sa do takich spraw stworzone..I jak mam nie
zazdroscic rodzicom dzieci zdrowych??Zazdroszcze!!!Tez bym chciala
zyc "normalnie"
Edyta mam Niki ze wspolnym pniem tetniczym i Karola zdrowego
Obserwuj wątek
    • ancia11 Re: Smutna ignorancja.. 28.04.06, 20:43
      Edytko i właśnie dlatego nikt z naszego bliskiego środowiska nie wie o tym, że
      Daniel prawie nie widzi na jedno oko.
      a co do tego co napisałas to identycznie sie tyczy do rodziców, którzy stracili
      dziecko ( może myslą że jest to zaraźliwe??)
      Ja cały czas myslami jestem z Wami
      ania
      • driadea Re: Smutna ignorancja.. 28.04.06, 21:04
        Kochana, bardzo mi przykro. Może porozmawiaj z radą pedagogiczną - rozumiem, że
        tormister jest taki ciężki z uwagi na ilość książek, jakie zawiera? Może
        możnaby je zostawić w szkole?
    • aaparzoch1 Re: Smutna ignorancja.. 29.04.06, 07:24
      Witaj Edyto. Mogę sobie tylko wyobrażać jak bardzo Ci w takiej sytuacji jest
      trudno. Ja z kolei pracuję zawodowo i wziąż mam problemy z czasem, który
      powinnam poświęcać Radkowi. Na dodatek unieszczęśliwiłam go , bo jest
      jedynakiem i strasznie tęskni za kontaktami z innymi dziećmi. Myślę, że w
      obecnym czasie w Twoim życiu nagromadziło się tyle emocji, obaw, że miewiasz
      chwile załamania. Pomyśl z innej strony. Owszem masz chore dziecko z wadą
      serca, ale Twoja córka jest piękną, zdolnie rozwiniętą intelektualnie
      dziewczynką ( i ileż osób Ci zazdrości tego ). Takich sytuacji jak ta w szkole
      się nie uniknie. Niestety. Z autopsji wiem, że tornister drugoglasisty jest
      ciężki i niestety nie da się za bardzo zostawiać podręczników w szkole, bo sa
      one potrzebne w domu przy nauce. Edyto, a jak na taką sytuację reaguje
      wychowawczyni Niki ? Może warto wytłumaczyć całą sytuację na zebraniu rodziców.
      Porozmawiać. Ja całkowicie rozumiem Twoje pragnienia o powrocie do pracy
      zawodowej. I wiem, że za jakieś dwa lata to dorastający koledzy Niki będą się
      bili o to, kto ma tak pięknej dziewczynce pomagać dźwigać jej tornister.
      Pozdrawiam serdecznie. Ola, mama Radka
    • basikrzy Re: Smutna ignorancja.. 29.04.06, 12:13
      nie pocieszę i napiszę coś może niepopularnego, ale uważam, że zasada "umiesz
      liczyć, licz na siebie" jest wyznacznikiem ludzkiej natury,
      nazywasz egoistami rodziców, którzy troszczą się o swoje dzieci i cierpią z
      powodu każdego dźwiganego przez nich kilograma,
      a może egoistą jest właśnie rodzic, który oczekuje pomocy i być może pośrednio
      narazi czyjeś dziecko na skrzywienie kręgosłupa
      życie to dżungla, wygrywają najsilniejsi, a reszta może tylko zazdrościć
      ja też zazdroszczę innym zdrowych dzieci
      ale w Etiopii zazdroszczą tym z Europy, że mają życie jak w bajce i pewnie też
      oczekują pomocy - smutna ignorancja...
      • gonis1 Re: Smutna ignorancja.. 29.04.06, 13:06
      • edytek1909 Re: Smutna ignorancja.. 29.04.06, 13:52
        Masz racje!!Ja jestem egoistka poniewaz chce narazic wspaniale dzieci
        wspanialych rodzicow na dodatkowy ciezar do uniesienia na zaledwie kilku
        schodach.Oczywiscie,to ja ich nie rozumiem n9ie oni mnie.I malo tego te cudowne
        dzieci jak ponisa 4 kg 1 raz w miesiacu to rzeczywiscie moga miec skrzywieniev
        kregoslupa.Rozumiem to.
        To byla oczywiscie ironia.A tak naprawde to serce mi sie kraja gdy patrze jak
        znieczulica sie rozsiewa.I wiesz co nigdy nikomu zle nie zycze ale gdy slysze
        podobne opinie do Twoich to tak na 1 dzien kazdemu z takich rodzicow
        polecalabym znalezc sie na moim miescu i zyc z zasada "umiesz liczyc licz na
        siebie"
        Przepraszam za sarkazm ale tak wlasnie uwazam.
        • izakam51 Re: Smutna ignorancja.. 29.04.06, 16:06
          Edytko w pełni cię rozumiem, że chcesz podjąć pracę zawodową. A jezeli chodzi o
          sytuację w szkole, a sama tam właśnie pracuję, to nie winiłabym dzieci, tylko
          rodziców, którzy bardzo często wiele wymagają, a nie potrafią zrozumieć pewnych
          sytuacji. Jak oni kształtuja postawę swoich dzieci, przecież pomoc koleżance
          napewno nie jest ponad ich siły. Jak te dzieci będą funkcjonować w dorosłym
          życiu, pewnie będzie pogłębiać sie ogólna znieczulica. Myslę, że rozmowa z
          wychowawcą rozwiązałaby problem. Przeciez nikt nie wie kiedy byc może będzie
          potrzebował czyjejs pomocy. Życzę ci, aby sprawa sie wyjaśniła i abyś mogła
          pójść do pracy. Pozdrawiam.
          Iza
          • edytek1909 Re: Smutna ignorancja.. 29.04.06, 18:15
            Izakam,masz racje wszystko powinna zalatwic postawa wychowawczyni,o ile zachowa
            sie jak nalezy w co wierze.Do dzieci nie mam zalu bo przeciez one moga jeszcze
            nie wiedziec co jest dobre a co zle.Boli mnie taka zwykla obojętność na cudze
            nieszczęście.Jest mi przykro gdyż uważam,że moje dziecko ma prawo do normalnego
            funkcjonowania w spoleczeństwie.Sądzilam iż prosta sprawa,nie wymagająca dużego
            wysilku wzbudzi aż takie kontrowersje u samych rodziców.Przykre i
            smutne....Niestety....
      • agabro Re: Smutna ignorancja.. 29.04.06, 16:02
        Basiakrzy o czym ty wogóle piszesz?????
        "umiesz
        > liczyć, licz na siebie" jest wyznacznikiem ludzkiej natury"
        Wyznacznikiem ludzkiej natury jest ludzkość - troskliwość, miłość itp., a nie
        zasada silniejsi przetrwają.
        Ludzie! Nie żyjemy w dżungli!
        No, ale jak będziemy takie zachowania i przeświadczenia wpajać dzieciom, to
        pewnie niedlugo one będą dawły nam "humanitarną" kulkę w łep, kiedy już nie
        będziemy mogli sami zdobywać pożywienia.
        Przepraszam, ale piszesz jakies totalne bzdury!
        Życzę Tobie i rodzinie, żebyście nigdy nie potrzebowali pomocy.
        • basikrzy Re: Smutna ignorancja.. 29.04.06, 19:29
          czy mamy uczyć nasze dzieci postawy: "jestem niepełnosprawny, więc oczekuję
          pomocy"?
          czy wtedy lepiej poradzą sobie w życiu?
          • thaures Re: Smutna ignorancja.. 29.04.06, 20:55
            Jestem matką zdrowego (odpukać) siedmiolatka. W razie takiej prośby w ogóle nie
            pomyślałabym,że ktoś może odmówić. Przeniesienie dodatkowego tornistra z
            drugiego piętra na parter co jakiś czas, nawet dla drobnego pierwszaka jak mój
            syn,chyba nie stanowi problemu. Ba, ja wręcz uważam,że w takim przypadku to
            jest jego obowiązek. Gdyby na zebraniu jakiś rodzic powiedział,że nie życzy
            sobie,żeby jego dziecko pomagało- to,aż się sama sobie dzieię-ale potrafiłabym
            powiedzieć co o tym myślę. Pozdrawiam!!
            • thaures Re: Smutna ignorancja.. 29.04.06, 20:57
              Odpowiednia postawa wychowawcy powinna wszystko załatwić
          • edytek1909 Re: Smutna ignorancja.. 30.04.06, 09:19
            Tak sobie myśle,że chyba nie przemyślaś do końca tego co napisalas.
            Moja Nika nie oczekuje pomocy,to ja jej oczekuje i uwazam ,że moge jej
            oczekiwac o ile sa chetni pomagac.Ja tez dzialam i jestem czlonkiem rady
            Funduszu na rzecz dzieci z wadami serca.Z Twoim podejsciem istnienie tegoz
            Funduszu nie ma racji bytu bo w imie czego pomagac rodzicom dzici z wadami
            serca.Niech sami sobie radza,tak????Zastanow sie raz jeszcze bo mam
            wrazenie ,iz zbyt pochopnie piszesz te posty.
            • basikrzy Re: Smutna ignorancja.. 30.04.06, 10:42
              jak sama stwierdziłaś jesteśmy po tej samej stronie barykady, więc nie
              potrzebna jest agresja,
              nie twierdzę, że to, co napisałam, jest moją życiową dewizą, to raczej smutna
              konstatacja rzeczywistości i wytłumaczenie postawy rodziców z Twojej klasy,
              nie przyjmujesz jej do wiadomości i twierdzisz, że ludzie są serdeczni, uczynni
              i gotowi do poświęceń, a tylko w klasie Twojego dziecka znalazły się same
              nieużytki?
              napisałam swojego posta, bo uważam, że niestety większość ludzi woli nie
              dostrzegać potrzeb innych, bo sami mają swoje problemy, ale nie winię ich o to,
              kiedyś przeczytałam o przerażającym porównaniu (nie pamiętam dokładnie liczb),
              ale podano tam ile milionów euro wydaje się rocznie w Europie na kupno lodów i
              ile tysięcy dzieci umiera w Afryce z GłODU,
              jak myślisz, co mówią o nas między sobą matki patrząc na agonię swych dzieci?

              Driadea w swojej stopce umieściła bardzo mądrą myśl: "bądź dobry, każdy, kogo
              spotykasz, też prowadzi ciężki bój" - przeanalizuj to i zastanów się czy
              postawa: "ja potrzebuję pomocy, więc mi się należy, bo dookoła są przecież sami
              szczęśliwcy, którym się świetnie powodzi, więc niech mi pomagają" - jest w
              porządku, czy można obrażać się, że ktoś pomocy odmawia?
              sądzę, że dobroczynność i chęć niesienia pomocy powinna być odruchem serca, a
              nie narzuconym obowiązkiem,
              my, z naszymi problemami, jesteśmy po prostu bardziej wyczulone na kwestie
              tolerancji, życzliwości i chęci niesienia pomocy, ale niestety większość
              społeczeństwa może mieć inne podejście,
              i oczywiście jestem za tym, żeby społeczeństwo edukować, mówić głośno, że są
              osoby słabsze, którym proste czynności przynoszą czasem wiele trudu i nawet
              niewielka pomoc może się okazać wielkim dobrodziejstwem, ale nie zgadzam się z
              potępianiem ludzi, że nie chcą pomocy udzielić - bo to zła postawa,
              niesprawiedliwa, jaką masz pewność, że wśród tych, których krytykujesz, nie ma
              osób bardziej potrzebującyh pomocy?
              niestety źle zrozumiałaś moją myśl, więc napiszę wyraźnie - nie jestem
              przeciwna pomocy, wręcz przeciwnie - sama zawsze starałam się być pomocna dla
              innych i tego uczę swego dziecka, ale niesmaczne wydaje mi się obmawianie
              kogoś, że odmówił pomocy bo wszyscy w pewnym sensie, w mniejszym lub większym
              stopniu, jesteśmy egoistami

              ale, jeśli nie znajdzie się nikt, kto by przyznał, że mam trochę racji i skoro
              oburzają Cię moje poglądy i uważasz, że ze swoją postawą roszczeniową jesteś tu
              bardziej na miejscu, to nie ma problemu - zniknę z forum i już
              • edytek1909 Do basikrzy 30.04.06, 11:27
                po 1: nie obmawiam ludzi tylko dlatego ze nie cha mi pomoc.Raczej dziwi mnie
                postawa takich osob,moge pomoc a nie chce.nie wydaje sie to dziwne??Wyadaj
                Po 2 :ja w zyciu mojej corki walcze o wszystko,o jej zycie,o je zdrowie,o
                leki,o koncentrator tlenu,o jej prawo bytu itd.Czy Wiec czy jestem nie normalna
                oczekujac nie wielkiej pomocy ktora moga niesc jej koledzy i kolezanki z kalsy??
                Tym bardfziej iz jest to pomoc nie materialna,ktora wowczas moglaby sie styac
                problemem dla osob z biedniejszych rodzin
                Po3:na forum napisalam post,ktory wydawal mi sie iz nie poruszy az tak zywej
                dyskusji.Raczej sadzilam iz my rodzice jadacy na tym samym wózku zrozumiemy
                sie,wesprzemy,podpowiemy sposoby rozwiązania sytuacji.
                Nie potepiam rodzicow dzieci zdrowych za to ,ze nie chca nam pomoc.Boli mnie
                jednak znieczulica,brak zrozumienia,brak checi pomocy.Czy nie jest to dziwne??
                Sadze iz jest.Bo jezeli wszyscy zaczniemy wychowywac nasze dzieci w mysl
                zasady "umiesz liczyc licz na siebie" to kimze one beda w przyszlosci??-
                POTWORAMI,ktore i nam nie podadza szkalnki wody na starosc no bo przeciez po
                co.Niech mamusia liczy na siebie skoro tak mnie uczyla..
                I jeszcze jedno-nie jestem agresywna tylko dlatego, ze wyrazam konkretnie
                swoje poglady.
                Uwazam iz czas zakonczyc dyskusje.Swoje zale napisalam.Lzej mi na sercu.A
                Ciebie prosze bys nie znikala z forum.Kazdy z nas ma prawo do swojego zdania.I
                tylko dlatego ,ze my sie nie zgadzamy nie jest powodem do opuszczenia
                nas.Pozdrawiam
                Edyta
      • kopacz_tej Re: Smutna ignorancja.. 30.04.06, 11:09
        Przeczytałam post Basi dwa razy i nie moge uwierzyć co napisała.
        "Umiesz liczyć,licz na siebie"
        "Egoista rodzic,który prosi o pomoc..."
        "Życie to dżungla..."
        Kurcze dżungla to będzie jak więcej ludzi tak będzie myślało i tak wychowywało swoje dzieci.Nasze dzieci są niestety chore i potrzebują wsparcia,pomocy,akceptacji.Można to zrobić umiejętnie by nie czuły się inne i nie wykorzystywały tego,że są chore.Zależy to przecież od nas - dorosłych.Czy musimy udawać,że jest inaczej???Nie mówić,że nasze dziecko jest chore???Czy nasze dzieci nie powinny wiedzieć, że są ciężko chore,by poradziły sobie w tej"dżungli"??? sad My rodzice też w trudnych chwilach potrzebujemy wsparcia,pomocy i akceptacji.Ewa
    • kasia_ia Re: Smutna ignorancja.. 30.04.06, 12:09
      gdzieś tu może jest jakaś niespójność... jeśli stan Twojego dziecka jest na
      tyle poważny, że wchodzenie z tornistrem jest problemem, to dlaczego nie
      wystąpisz o nauczanie indywidualne, inna możliwość - klasa integracyjna (ze
      względu na stan zdrowia), kolejna - wzmianka o konieczności pomocy w opinii z
      poradni. Jak widzisz możliwości jest wiele (a to też nie są wszystkie)! Nie
      wiem tylko czy sytuacja jest tak poważna (co mówi lekarz, czy rzeczywiście
      chodzenie z tornistrem jest niebezbieczne dla Twojego dziecka). Wydaje mi się,
      że często rodzice są nieco przewrażliwieni, wolą chuchać na zimne, a to nie
      zawsze jest dobra metoda, można działając w dobrej wierze zrobić krzywdę
      własnemu dziecku (jaką postawę wobec problemów, jaką ocenę własnej osoby sobie
      wypracuje?)Pozdrawiam
      • edytek1909 Re: Smutna ignorancja.. 30.04.06, 14:33
        Wchodzenie z tornistrem po schodach to dla ojej corki wyzwanie.Nie ma kloptu z
        poruszaniem sie ale dodatkowy ciezar jest problemem.Nauczanie indywidualne
        miala od pazdziernika do marca wlacznie w domu.Wyobraz sobie jednak ,ze masz
        chore serce a zdrowy umysl i ktos chce Cie zamknac w domu...Nie da sie
        tak.Lekarze uwazaja iz jak najbardziej niech sie integruje z dziecmi,przeciez
        nie wiadomo jak to bedzie dalej ze stanem zdrowia.Nadcisnienie plucne to
        wstretne i podstepne chorobsko.Szukam rozwiazań,a przy pomocy malej,kolegow z
        klasy życie mojej corki moze byc prostsze i bardziej kolorowe.
        Nie jestem raczej przewrazliwiona na punkcie mojego dziecka,wymagam od niej
        bardzo duzo,jednakze wiem gdzie koncza sie granice!!
        Czy zamkniecie Jej w domu pomoze komukolwiek a zwlaszcza JEJ??Nie sądze.
        Wiem,ze to trudne ale mozliwe,by uczniowie Jej pomagali.Goscilam niedawno u
        siebie osobe z identyczna wada serca jak Nika tyle ze juz 26 letnia.I wlasnie
        ta osoba pow mi ,ze ona tak miala w szkole i dzieki temu chodzila do niej
        normalnie,bez nauczania indywidualnego.I stad tez moza wizja.Skoro 20 lat tem w
        pewnej szkole dzieci pomagaly kolezance to dlaczego i w dzisiejszych czasach
        nie moglyby pomoc????
        • kasia_ia Re: Smutna ignorancja.. 30.04.06, 19:41
          Napisałam, że nauczanie indywidualne to tylko jedna z możliwości. Nie doskonała
          jak każda pozostała. Musisz mieć jednak świadomość, że nie ważne jak bardzo
          wydaje się to złe, nie można kogokolwiek przymusić do czegokolwiek. Jeśli
          wychowawca w odgórny sposób narzuci obowizek pomocy koleżance, to dzieci czy
          ich rodzice pokażą w okrutny sposób, że im się to nie podoba. Może lepiej jest
          znaleźć kilka osób, które będą to chciały robić z własnej inicjatywy. Próbuj,
          ale nic na siłę!
        • gawgosia Re: Smutna ignorancja.. 30.04.06, 20:44
          Witaj Edytko!!!
          Od lat pracuję w szkole. Miałam dzieci z różnymi problemami zdrowotnymi i zawsze
          staraliśmy się aby uczestniczyły w zajęciach. Nigdy nie było problemu aby jedne
          drugim pomagały. Najważniejszy jest podejście i właściwe przedstawienie problemu
          przez wychowawcę nie wyznaczenie osób tylko prośba skierowana do nich. Ale jeśli
          i to nie pomoże Nika przecież nie musi nosić książek, tylko zeszyty a
          ćwiczeniówki podziel na kartki i niech nosi po 2 lub 3 kartki. Przecież w każdej
          szkole jest ksero nauczyciel może kserować, więc jeśli nawet Nika nie zabierze
          odpowiednich stron zawsze może pani jej pomóc. To tylko dobra wola nauczyciela.
          Ostatnio mam w klasie chłopca, który zachorował na stawy, aby tylko mógł być z
          nami dzieci nie tylko noszą mu zeszyty ale również zapisują w nich
          najw3ażniejsze wiadomości robią to same z chęcią, a nauczyciele doskonale
          rozumieją problem, więc spróbuj jeszcze raz prośbą Uwierz w innych bo są
          wspaniali ludzie tylko trzeba z nimi właściwie rozmawiać nie załamuj się pozdrawiam
          Małgorzata mama Filipka(HLHS)
    • malgosia347 Re: Smutna ignorancja.. 30.04.06, 23:09
      Edyto
      Wiesz w jakiej jestem sytuacji.Od małego starałam się by Madzia chodziła do
      normalnego przedszkola, potem do klasy integracyjnej a nie do placówek
      specjalnych. Walczyłam o to dlatego by mogła naśladować praidłowe wzorce
      zachowań społecznych.Z Madzią miałam nieco inny problem, potrzebowała stałej
      kontroli, nawet na przerwach, ponieważ potrafiła wyjść ze szkoły i iść przed
      siebie.Nauczyciel dyżurujacy nie był w stanie stale jej pilnować. Rozwiązanie
      było jedno-opieka koleżanek i kolegów. W młodszych klasach nie można było
      liczyć na pomoc rówiesników. Oni nie są jeszcze na tyle dojrzali i
      przygotowani. Oni dopiero uczą się tych kontaktów.Natomiast hasło pomocy Madzi
      w starszych klasach spotkało się z niespodziewanym oddźwiękiem.Już do końca
      szkoły podstawowej Madzia miała wokół siebie dużo koleżanek, a nawet
      kolegów.Nie trzeba było prosić rodziców.Mamy naprawdę fajną młodzeż. Wiadomo,
      ze znajdą się zawsze wyjątki, ale i oni czegoś się uczą chociaż nie uczestniczą
      bezpośrednio.
      Myślę Edyto, że zwróć się z prośbą do wychowawczyni i niech ona rzuci hasło
      pomocy Nicol starszym uczniom.Ich naprawdę nie trzeba prosić. Powodzenia.
      Całuję Cię i ściskam Nicol

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka