Jestem mamą 18 miesięcznego Tomusia (HLHS) i dwóch zdrowych dziewczynek - 9
letniej Gabuni i 7 letniej Julii.
Tomek urodził sie w marcu 2005 roku - dostał 10pkt. Po 3 dobach wyszlismy do
domu, szczęśliwi rodzice. Wreszcie chłopak, po 2 dziewczynkach.
Po miesiacu nasz rodzinny lekarz stwierdził, że niepodobaja mu się szmery w
serduszku tomusia, dostalismy skierowanie do Prokocimia. Musielismy walczyc o
szybki termin wizyty. Udało się...była po tygodniu. Zostaliśmy w
szpitalu...diagnoza...NIEZBALANSOWANY KANAŁ PRZEDSIONKOWO KOMOROWY...Co to
jest, pytamy z meżem lekarzy..."no, wie Pani to taka wada jak najczesciej maja
dzieci z zespołem "D"...ale mały jest ładniutki".
Załamałam sie, moje dziecko ma wade serca..czy bedzie zyło...
Po 2 miesiacach spędzonych w szpitalu, ciagłych pytan z mojej i meza strony i
braku odpowiedzi od lekarzy...codziennego ważenia Tomka ( nie przybierał na
wadze)...doczekaliśmy się. Pierwsze miał banding. Po tygodniu wyszedł do domu.
Miał 3 miesiące i wygladał jak noworodek, ale bylismy bardzo szczesliwi.
Potem były wizyty kontrolne, było dobrze. Tomus rozwijał się jak zdrowe dziecko.
Teraz 3 lipca br. mial hemi-fontane. Teraz Tomek jest dzieckiem HLHS. Po 20
godz. wyszedł z intensywnej na normalny odział. po 6 dniach grał w piłke na
VIII a po 8 wyszed do domu.
Jest dobrze, nawet na wizycie lekarz był zdumiony. Mały biega, ciagnie siostry
za kucyki

Jest nasza radością!
A JA TAK POTWORNIE SIę BOJĘ ...co bedzie dalej.
Co dziennie dziekuje BOGU za mojego synka, za jego siłę i moc, bo tylko Bóg
wie co będzie dalej.
Dziekuję, za to forum, za to, ze mogłam Wam napisac co czuje. Boję się głośno
powiedziec, że sie boje.
Pozdrawiam Was goraco!
Edyta