basikrzy 20.09.06, 18:46 czy coś wiadomo na temat profesora i jego planów - wyjeżdża czy zostaje? wiadomo coś konkretnego? i jeszcze jedno pytanie - czy wiecie coś o wyjeździe jeszcze kogoś z Prokocimia (chodzą niepokojące słuchy...) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
meralda Re: co w spr prof Malca? 20.09.06, 22:19 Dziewczyny, Kiedy mój maluch był przed operacją, Profesor powiedzła mi, że ma dość warunków szpitalnych, w jakich przyszło mu pracować - marny sprzęt, stary szpital, brak funduszy. Zrozumiałam wtedy, że za granicą proponują mu warunki w nowoczesnych klinikach, gdzie ratowane dzieci mają większe sznase na przeżycie - Profesor robi, co w jego mocy, ale potem ile naszych dzieci odchodzi, bo łapią szpitalne infekcje? Byłam w Prokocimiu - poziom higieny zerowy, i nie daltego, że ktoś się nie stara, ale dlatego, że chociażby na zakup codziennie nowej, jednorazowej, odzieży ochronnej nikogo nie stać. Może Profesor chce pracować za granicą z innych powodów, niż nieprzyjaźnie nastawieni lekarze? Może chciałby, żeby dzieciaki miały większe szanse? Czy ktoś może twierdzić, że wie na pewno, że Profesor życzy sobie naszej interwencji? Może trzeba zstanowić się, jakie działania możemy podjąć, żeby nasze dzieci były łatwo i komfortowo przetransportowywane do kliniki, którą Profesor wybierze na miejsce pracy? Jak na to zbierać fundusze? Jak to organizować? Odpowiedz Link Zgłoś
kuba1206 ................................. ................. 21.09.06, 08:08 Możemy dumac dalej co prof. mysli, czego chce,jakie ma plany????? Czy ktoś z WAS rozmawiał z nim wie, co chce zrbić???? Zanim zaczniecie układać życie komuś, pod swoje potrzeby należałoby spytac osobe której sprawa dotyczy czu ona sobie tego w ogóle życzy. Wiem,że sie oburzycie teraz na mnie. ja tez ma dziecko, chore dziecko, które wymaga kolejnej operacji, liczę i mam nadzieję,ze prof. nas zoperuje w prokocimiu. Jesli możemy jakoś pomóć prof, oddziałowi czy szpitalowi to najpierw powinniśmy poznać czyjeś potrzeby. Nie uważam by na Oddziałe VIII czu IT było brudno. Moje dziecko ostatnio spędziło tam 3 mies. Niektórzy rodzice sami powinni zadbać oto by nie narażac niepotrzebnie dziecka na kontkat z bakteriami, choćby przez mycie rak ( bo z tym to różnie jest u rodziców - wybaczcie tą uwagę, ale nie jedno widziałam). Nie oczekujcie cudów, bo ich nie znadziecie NIGDZIE! Odpowiedz Link Zgłoś
meralda Re: ................................. ........... 21.09.06, 09:22 Ja też nie uważam, że na oddziałach było brudno, ale Krzyśka przywiozłam ze szpitala, z neonatologii, gdzie wszyscy myli i odkażali ręce co 5 minut - dosłownie i za każdym razem, gdy podchodzili do nowego dziecka. Tak też było przed operacją na VI i na IT, ale potem po operacji na VIII już niestety nie. A noworodki nie mają własnej odporności, jak wszyscy wiedzą. I bardzo się denerwowałam. A poza tym, ja mam na myśli bakterie, które mieszkają w Prokocimiu od lat w ścianach i w podłodze, bo budynek jest zbudowany z materiałow, których w żadnen sposób odkazić nie można - na przykład płyty pilśniowej. I od dawna ten szpital powinien mieć zupełnie nowy budynek, bo tam teraz po 50 latach, to myślę, że można mówić o osobnej niszy ekologicznej dla tych wszystkich paskudztw. Dzieci często przeżywaja operacje, a potem łapią to świństwo i tyle ich odchodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
basikrzy Re: co w spr prof Malca? 21.09.06, 09:36 zgadzam się, że w zachodniej klinice operowanie może mieć większe szanse powodzenia ze względu na lepsze warunki sprzętowe, ale to nie będą operacje naszych dzieci... z punktu widzenia medycyny wszystko jedno czy operuje się dziecko niemieckie czy polskie, ale z punktu widzenia naszego kraju to już jest różnica, dlaczego u nas wszystko ma być drugiej kategorii, a najlepsi muszą wyjechać? mało kogo będzie stać na wyjazd z dzieckim do Niemiec i przebywanie tam kilka miesięcy i nie przypuszczam, aby Fundusz był w stanie pokrywać koszty pobytu wszystkim potrzebującym rodzicom (a jednak są oni niezbędni w procesie powrotu dziecka do zdrowia) dodatkowo niepokoi mnie jeszcze jedna kwestia - profesor prawdopodobnie nie wyjedzie sam, a szpital w Prokocimiu stoi w obliczu ryzyka utraty jeszcze jednego (a może nawet kilku) świetnych specjalistów, bez których nasze dzieci zostają pozbawione najlepszej opieki problem jest w tym, że w przypadku HLHS robią coś wyjątkowego i nikt nie może ich zastąpić również w kwestii późniejszej (bieżącej) opieki medycznej (mam na myśli okresowe kontrole i zalecenia, dawki leków, badania i ewentualne dalsze korekty) staraliśmy się współpracować z lekarzami w procesie ratowania naszych dzieci, a teraz mamy zostać sami... zgadzam się, że nie można decydować o czyimś życiu i torpedować planów wyjazdu i rozwoju kariery, ale być może jednak coś tu trzyma profesora i jego współpracowników i być może jest to nasza wdzięczność, zaufanie i nadzieja, którą może w takiej chwili moglibyśmy wspólnie jeszcze raz wyrazić?... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
barbarajarzabek Re: co w spr prof Malca? 21.09.06, 11:58 Profesor jest wspaniałym człowiekiem i cudownym lekarzem, tak samo jak współpracujący z Nim lekarze. my jako rodzice zdajemy sobie sprawę, że warunki w jakich pracuje nie są najlepsze, ale i tak ratuje bardzo dużo dzieci. mało kogo będzie stać na leczenie za granicą a nasz NFZ nie bardzo pali się do finansowania takich kosztów. miejmy nadzieję, że Profesor i jego Zespół jeszcze przez długie lata będą ratować dzieciaczki w naszym kraju. pokażmy zatem jak bardzo są dla nas ważni i podziękujmy IM za leczenie i za życie naszych dzieci podczas dni serca w krakowie. Odpowiedz Link Zgłoś
izakam51 Re: co w spr prof Malca? 21.09.06, 13:43 Zgadzam się w zupełności z Basią Jarząbek. Iza Odpowiedz Link Zgłoś
meralda Re: co w spr prof Malca? 21.09.06, 15:22 To w takim razie, jak mam to pokazać? Gdzie i o której? Napiszcie konkretenie a przyjdę z moim synkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
dorisek3 Re: Właśnie o to chodzi!!! 22.09.06, 10:06 My doświadczylismy bardzo wiele dobrego ze strony pana prof. Malca i całego zespołu... I mogę to powiedzieć mimo tego, że Antuś odszedł... Najpierw opekowali się naszym synem, gdy był samotny... wszyscy... mamy innych dzieci i pielęgniarki z oddziału VIII i z IT i lekarze... Utkwiły mi w pamięci takie obrazki: lek. Adam Stebel pocylający się nad dziećmi z niebywałym ciepłem i skupieniem, doktor Krall mówiący prawdę prosto w oczy, a mimo wszystko współczujący, doktor Koucz pochylony nad dzieckiem, doktor Mroczek małomowny, zamknięty, ale DZIAŁAJĄCY, doktor Januszewska wchodząca cichutko do sali i wpatrująca się z troską w uśpione dziecko, doktor Pocelewska miła, rzeczowa i zawsze skora do pomocy,pan Profesor Malec... Nie zapomnę NIGDY dwu rzeczy: Tego, że uczynił WSZYSTKO byśmy mogli mieć nadzieję....ABSOLUTNIE WSZYSTKO..... I tego, że zrobił wszystko, żebysmy zdążyli się pożegnać z synkiem... Tego jak siedział przy biurku na IT z głową w rękach, gdy przyjechalismy ostatnim razem by sie pożegnać z dzieckiem naszym, tego, jak powiedział ze łzami w oczach ,że nic nie dało się juz zrobić... Za uczciwość wobec nas, za to że nie odpuścił do końca, za 3 operację, za zaangażowanie, za ludzkie podejście do nas, za walkę..... Za wszystko co zrobili dla nas i syna profesor zespół i pielęgniarki...... I wcale nie neguję błędów i niedociągnięć, które miały miejsce, ale bilans dobrego i złego przechyla sie znacznie w stronę dobrego... Mimo, zakażenia syna pałeczką ropy błękitnej, szczepu szpitalnego...która była przyczyną Jego śmieci wiem, że starali się zrobić co się dało żeby Go uratować...robili to dla dziecka, dla nas... W takich warunkach jakie panowały w szpitalu, to i tak cud że tyle uadło się zrobić... Może według wielu powinnam się skarżyć na to co sie stało... Tam gdzie wiem że było nie tak mówię o tym otwarcie, ale dobrą pracę trzeba nagrodzić chocby dobrym słowem...... My jesteśmy osobami stojącymi za profesorem Malcem i bardzo nam zależy, żeby konflikty wewnętrzne w szpitalu nie odbijały się na leczeniu dzieci... Bo to one są tu najważniejsze... Odpowiedz Link Zgłoś
monawk do dorisek3 22.09.06, 11:16 dorisek3 - jak ja bardzo rozumiem, co napisałaś... Te cholerne bakterie i też pałeczka ropy błękitnej (Pseudomonas aeruginosa...). Przepraszam, że piszę w tym wątku o prof. Malcu - ale właśnie to samo czuję do lekarzy, którzy operowali, a potem opiekowali się Kubusiem. Dla Aniołków [*] Odpowiedz Link Zgłoś
lula80 Re: co w spr prof Malca? 28.09.06, 13:52 Profesor zostaje w Krakowie!!! Byliśmy do kontroli w Łodzi- z małym serduszkiem wszystko dobrze Jak zawsze mili. Dowiedziałam się, że Profesor zostaje w Krakowie, bo nigdzie nie ma vacatu. Hurra, zwycięstwo. Liliana Odpowiedz Link Zgłoś
barbarajarzabek Re: co w spr prof Malca? 28.09.06, 14:01 a ja w sobotę rozmawiałam z Profesorem Malcem i nie usłyszałam tego z Jego ust... nam nie powiedział, że zostanie na 100%, a wakaty niestety są i to w niejednej klinice... dopóki On nam tego nie powie nie możemy mówić że Profesor zostaje w Krakowie ... niestety.... narazie czekamy na Jego decyzję... Odpowiedz Link Zgłoś
ola_lignar Re: i jeszcze jedno... 28.09.06, 16:39 bardzo prosze, aby nie pisać o rzeczach niepewnych, bo to może wprowadzić w błąd, to czy sa propozycje pracy czy nie wie chyba tylko sam Profesor, nie sądzę, by informował o tym wszystkich wkoło, a logicznie myśląc wiadomo ze są, taki ZESPÓŁ chyba każdy chciałby mieć w swojej klinice... Odpowiedz Link Zgłoś
perelekhlhs Re: i jeszcze jedno... 28.09.06, 20:02 Wcale nie jestem spokojna o to ze Profesor nie odejdzie. Nie mam pojecia co robic, gdzie bedziemy miec trzecia operacje. Mam tylko nadzieje ze zostanie, i jestem pewna ze to zalezy wylacznie od niego i tak naprawde nikt z nas nie wie nic o tym. M. Odpowiedz Link Zgłoś