nadopiekuńcza mama

10.11.06, 17:50
ten nagłówek to najłagodniejsze określenie jakie można mi przypisać,nie wiem
czy jest na to fachowy termin ale mam taką hipochondrię z tym,że skierowaną
do moich dzieci.Jestem przerażona każdą nowinką dotyczącą aktualej epidemii
rotawirusa,grypy czy innego paskudztwa.Codziennie serwuję swoim dzieciom
serię seansów w stylu:pokaż mi główkę,gardełko,nic cię nie boli,zmierzmy
temperaturkę itp.wiem,że to nie są normalne zachowania ale tak strasznie boje
się o nich,że choć wiem,że to nie możliwe,chciałabym ich ustrzec przed
wszystkimi niebezpoieczeństwami.Również kiedy zaczynają chorować,ja choruję z
nimi-nie mogę jeść z nerwów,myślę o zagrożeniach,jest mi niedobrze,nie
śpię,czuwam 24 godziny na dobę,aż do czasu jak im przejdzie.Drogie mamy,jak z
tym walczyć,proszę o radę jak wy to robicie?
    • biergonia Re: nadopiekuńcza mama 10.11.06, 20:40
      omamamia1 podaj swoj adres emailowy - sprobuje Ci cos podpowiedziec.
      • agaireszta Re: nadopiekuńcza mama 10.11.06, 20:50
        tom ja też poproszę bo mam dokładnie tak samo
      • omamamia1 Re: nadopiekuńcza mama 10.11.06, 20:55
        biergonia napisała:

        > omamamia1 podaj swoj adres emailowy - sprobuje Ci cos podpowiedziec.
        bardzo proszę-omamamia1@gazeta.pl
    • uszczesn Re: nadopiekuńcza mama 10.11.06, 21:10
      Ja też tak niestety mam sad
      Ale ja głównie boję się że czegoś nie zauważę, że coś przeoczę, zaniedbam sad
      Ciągle zastanawiam się czy dobre decyzje podejmuję i czy nie mogę (mogłam)
      jeszcze czegoś zrobić...
      To bardzo męczące, trudno tak żyć, ale pocieszam się że przejdzie, bo to
      pierwszy rok przedszkola, oby ostatni taki...
      Ula
    • iwonak112 Re: nadopiekuńcza mama 10.11.06, 22:26
      Ja też poproszę!Jestem już ukresu sił.Ciągle wynajduję jakieś choroby.Nawet
      teraz jak napisałam,że "wynajduję" to wciskają mi się zupełnie inne myśli.A może
      wcale nie wynajduję...?Mam czwórkę dzieci(17,16 i 3 letnie bliźniaki) i u
      każdego ciągle coś widzę,przeczuwam,diagnozuję....A to za niska temeperatura,a
      to za bardzo się poci,a to za wysoka temperatura(najwyższa jaką miał to 38,5),a
      to autyzm,a to kraniostenoza,a to padaczka,a to chlamydia(teraz przeczytałam
      post i zaraz pewnie zrobię badania).Ja już z sobą nie mogę!Może zachowuje się
      tak dlatego,że 16lat temu straciłam dziecko?Tak bardzo się o te moje dzieciaki
      boję...
      • omamamia1 Re: nadopiekuńcza mama 11.11.06, 09:52
        w grupie raźniej,zapraszam wszystkie mamy,które mają podobne problemy do
        pogaduszek.moja poczta-omamamia1@gazeta.pl.Odpowiem na kazdy mail w tej sprawie.
    • mollymalone Re: nadopiekuńcza mama 11.11.06, 13:06
      Mój syn ma 6 lat i mam ten problem od pierwszych dni jego życia, jestem
      nadrażliwa i nadopiekuńcza,mój syn jest alergikiem ,ma astme oskrzelowa ale
      wiem , ze moje reakcje nie sa adekwatne do sytauacji(nawet kiedy jest zdrowy i
      zakaszle , czy powie , ze go boli brzuch czy glowa mam napady panicznego lęku.
      Ja sama choruje od wielu lat na nerwice, nie chce miec syna
      hipochondryka.Dodatkowo mam wykształcenie medyczne i ta wiedza , ktora mam nie
      ułatwia mi zycia.Nie wiem jak bardzo jest to u Was nasilone ale wydaje mi sie ,
      ze to jeden z objawów nerwicy i w wiekszosci przypadkow wymaga to pomocy
      psychologa. Wiem, ze wiele osób bardzo sie tego obawia ,ale wiem ze swojego
      doswiadczenia(chodze na spotkania z psychologiem od kilku lat, ze nie jest to
      takie straszne a chwilami jest dosc ciekawe)Postanowilam sie tym zająć i z
      pomoca psychologa ( bo sama z tym sobie nie radze ,a własciwie jest coraz
      gorzej)zaczynam nad tym pracowac. _
      • adrocki Re: nadopiekuńcza mama 11.11.06, 20:26
        Witam,
        Jestem ojcem dziecka, które musialo w wieku kilku miesięcy odbyc zabieg
        hirurgiczny zwiazany z zarośniętym szwem czaszkowym - kraniostenoza. Rozumiem o
        czym mówicie bo do tej pory myślenie o kolejnym dziecku wywoluje we mnie i mojej
        żonie wspomnienia o ktorych nie chcemy rozpamietywać. Jedna bardzo ważna rzecz,
        której się nauczyliśmy dzieki temu doświadczeniu to gdy podczas pobytu w
        szpitalu zdaliśmy sobie sprawę z naszego szczęścia ??!! tak nasza mała miała
        spory problem ale w porównaniu do przepuklin, za malych kręgoslupów itp.
        zdaliśmy sobie sprawę żę jak powinniśmy być wdzieczni za to co mamy. Nie mówie
        tego z przekąsem ale jeśli odkrywacie w sobie nadwrażliwość to proszę zgloście
        się do CZD w Międzylesiu lub innych specjalistycznych placówek i zaproponujcie
        swoją pomoc może w formie wolentariatu. Obcowanie z chorymi przez kilka tygodni
        pozostawilo we mnie głębokie doświdczenie, które pomoga mi zachować dystans do
        swoich problemów i pomaga zachować zdrowy rozsądek gdy coś z naszymi maluchami
        jest nie tak jak trzeba. Pozdrawiam, Adam. Historię naszej córki możesz
        sprawdzić na strony.aster.pl/czaszka/ Jeszcze raz pozdrawiam i życze dużo
        pogody duch i szczęścia.
    • ania7812 Re: nadopiekuńcza mama 12.11.06, 12:54
      a ja myślałam że to pewnie jakaś choroba psychiczna.......zresztą wszyscy wokół
      mnie (mąż, teściowa, moja mama..)tak myślą. Już wybierałąm się do psychologa bo
      nie można już ze mną wytrzymać, zresztą sama z sobą nie potrafię. Mam 4,5
      letnią córeczkę i 10 miesięcznego synka. Gdy córeczka miała 2 lata mąż
      pocieszał mnie że jeżeli będziemy mieć drugie dziecko to minie ten paniczny
      strach o nią. Niestety......paniczny strach jest teraz dwa razy większy. Ciągle
      powtarzam sobie że są zdrowi, że przecież nic im nie jest....a po chwili
      pojawia się pytanie "a jeśli coś im jest?, co będzie jeśli nagle okaże się że
      są poważnie chorzy?" A już najbardziej dobija mnie to przekonanie że matka
      zawsze wyczuwa że coś jest nie tak.....Pomóżcie proszę, bo przecież tak już nie
      mogę żyć....Przynajmniej wy rozumiecie jak to jest. Moje otoczenie ...szkoda
      pisać. Napiszcie coś dobrego....mikomas@vp.pl
    • agawamala Re: nadopiekuńcza mama 13.11.06, 10:39
      Jestem matką dwojga dzieci ( 18 i 19 lat). Też nakeżę do opiekuńczych ( ale nie
      nadopiekuńczych )mam.
      Jak kichnie 3 razy, biegnę i pytam jak się czuje, jak jest niewyraźne - lecę z
      termometrem. Od zawsze miałam obsesję na punkcie mycia rąk, higieny zębów (
      dentysta 4 razy w roku), szczepień. Gnałam na świeże powietrze, pływalnię.
      Nie jest to ani choroba psychiczna, ani odchyłka. Tak postępuje troskliwa,
      kochająca matka.
      P.S. Do szału natomiast doprowadzają mnie panie, które lekceważą choroby, a
      przeziębione dzieci posyłają do szkoy/przedszkola.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja