Już nie wiem co robić? Może Wy poradzicie, ale od początku.Moj Szymek ma 10 i pół miesiąca,a lekarz każe zrobić mu rtg i to byłoby jego czwarte odkąd się urodził. Pierwsze i drugie (płuc)jak miał 4-6 dni,trzecie(bioder) jak miał 6 miesięcy i teraz ma być rtg głowki.

A lekarz (chirurg)gdy się spytał co jest dziecku, a spadł na tył głowy z wysokości około 1,2 m, to spojrzał na mnie jak na idiotkę, że z taką pierdołą przychodzę

i nawet nie dotknął dziecka, kazał zrobić rtg. Spytałam "czy nie można w inny sposób, bo to za dużo dla takiego malucha", a on że "to co i w jaki", to ja, że "może usg", a on tylko parsknął i że "jak ja to sobie wyobrażam"- wydał polecenie pielągniarce i sobie poszedł.No ręce mi opadły. Wyszłam i nie zrobiłam tego rtg.No i mam pytanie czy dobrze zrobiłam? Czy rzeczywiście usg w takim wypadku jest wykluczone?Czy lekarze mają prawo do prześwietlania dzieci niezliczoną ilość razy?A może ja jestem taką prawdziwą blondynką, bo ja już nic nie rozumiem!!!!!!!!!! Pozdrawiam smutno