Dodaj do ulubionych

"wypadający" łokieć

24.01.07, 12:51
witam!!
mam pytanie czy ktoś z was spotkał sie z takim schorzeniem jak wypadający
łokieć ze stawu łokciowego. mój syn ma dwa lata skończone i od września
praktycznie co miesiąc mu sie po zdarzadwa razy to jak go trzymaliśmy za rękę
to sie szarpną, a raz to jak sie normalnie sam w domu bawił. jestem
przerazona. za każdym razem mu nastawiałą on wyje z bólu i ja razem z nim.
lekarka mówi że z tego wyrośnie. on już ma jakąś blokade w głowie bo bardzo
uważa na tę rękę. co tu zrobić? czekać czy konsultwać sie z kimś?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • czarna.perla Re: "wypadający" łokieć 24.01.07, 13:31
      moja siostra, która teraz ma 15 lat też tak miała jak była dzieckiem,
      wystarczyła naprawdę błachostka i już trzeba było jechać na pogotowie, ból
      musiał być naprawdę straszny...
      moge Cie jedynie pocieszyć tym, że nawet niewiadomo kiedy łokieć przestał
      wypadać, już od wielu lat wszystko jest ok.
      • wiga1968 Re: "wypadający" łokieć 24.01.07, 14:16
        Coś takiego zdarzyło się kilka razy mojemu synkowi (2,5 roku). PO raz pierwszy,
        gdy miał ok. 6-7 mies. Wylądowaliśmy oczywiście na pogotowiu. Lekarz dyżurny
        wezwał ortopedę, ale sam zaczął obracać lekko rączkę na boki. Zanim przyszedł
        ortopeda, mały już się uśmiechał i machał rączkami. Od tej pory zdarzyło się to
        jeszcze kilka razy, ale sama obracam rączką na boki i za chwilę jest wszystko
        dobrze. Na szczęście zdarza się to coraz rzadziej i cieszę się, że z tego w
        końcu się wyrasta.
        • kaska791 do wiga 1968 25.01.07, 09:22
          Wielkie dzięki za odpowiedzi. czyli nie ma sie co do lekarza specjalisty
          wybiera? a czy lekarz powiedział ci jak to sie robi? mój synek nie daje sie
          dotkną w tę rączkę, a jak lekarz nastawia to jest taki trzask jakby ktoś łamał
          kij. nie wyobrażam sonbie sama tego robi. szczęście w nieszczęściu mamy dwa
          przystani do szpitala gdzie jest dyżur chirurgiczny.
          no to czekamy, żeby z tego wyrósł.
          pozdrwaiam
          kaśka
          • wiga1968 Re: do kaska791 25.01.07, 12:16
            Lekarz nie pokazywał mi, jak to się robi. Poruszał rączą małego, jednocześnie
            drugą ręką przytrzymywał rączkę powyżej łokcia. Słyszalny był lekki chrzęst i
            za chwilę było po wszystkim. Kolejnym razem spróbowałam zrobić tak samo i udało
            się. Nie namawiam absolutnie do naśladowania mnie. Być może u mojego synka było
            to mało bolesne, gdyż nie płakał nigdy zbyt mocno (albo jest bardziej
            wytrzymały na ból). Może, gdybyśmy mieli blisko szpital, nie próbowałabym nic
            robić sama.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka