Moj 6-latek mial pobierana krew z palca i wymaz z noska. Wiem, ze jest
dzieckiem wrazliwym i gdy sie skaleczy biegnie zeby mu plaster nalepiac ale
nawet podczas zeslorocznego szczepienia nie zachowal sie tak jak
dzisiaj. "Nie ma mowy","Nie pozwole", "Nighdy w zyciu"...rozmawialismy o tym
w domu, byla chwila wstepu z pania w gabinecie i taaaaaki opor, ze musialam
go mocno trzymac zeby cokolwiek zrobic. Wlasciwie zadnego placzu, krzyku itp.
po prostu wieeelki opor, wyrywanie sie i w kolko powtarzane slowa j/w

)) A
przed nami jeszcze drobny zabieg na siusiaku i pantogram zebow. Jestem w 9
miesiacu ciazy, zmeczona, obolala i ta dzisiejsza sytuacja, ktora mnie nieco
wyprowadzila z rownowagi. Meza z nim nie wysle, bo sobie nie poradzi

)) A
jak Wasze dzieci? Karcicie je czy przytulacie? Ja swojego przytulilam ale jak
wrocilismy do domu mielismy "powazna" rozmowe o koniecznosci wykonywania
takich badan. A on wlasciwie przyznal, ze tak zle nie bylo i on to rozumie

)