wczoraj w czasie przewijania nagle mój synek przestał odychać, zrobił sie
zerwony i poleciały mu łezki(nie płakał, nie ruszał sie) to wyglądało jakby go
sparalizowało i jakby sie zakrztusił trwało to moze z minute tylko ze w czasie
tej minuty robil wdech po 20 sekundach i znow nie oddychał. zamurowało mnie
nie wiedziałam co zrobić

partner podniósł go na ręce i oklepywał plecki ale
nie pomagało po chwili czyli po tej minucie złapał oddech i zaczął płakać wiec
przełozyłam go przez kolano i oklepywałam .. w życiu sie tak nie bałam jak
wczoraj czy ktos wie co moze byc tego przyczyną bardzo sie martwie?? czy to
sie moze powtórzyc?? i jak pomóc w takiej sytuacji??PRSZE POMÓŻCIE...