moja córka ma 14 miesięcy. karmiona piersią do 9 mies.
objawy obserwuje od kilku mies. - suche różowe placki na nóżkach, bardzo
bardzo czerwona buzia. wykluczyłyśmy z diety mleko, dostawała sinlac a teraz
bebilon pepti.
nie zauważam zadnej prawidłowosci pomiędzy tym co dziecko je, a rekacją, te
objawy raz są raz ich nie ma, to się zmienia z dnia na dzień...
dopóki to było 'skórne' to pół biedy.
ale od ponad miesiaca mała ma zawalone płuca i nos. harczy, prycha, sapie,
leci jej przezroczysty katar, buzia czerwona.
wszystko to przy wyśmienitym humorze, no i nie ma gorączki.
dano nam na to antybiotyk, ale nie podałam. davałam flavamed, bo dziecko było
strasznie zatkane śluzem, płucka i nos. opukiwałyśmy plecki, wdychałyśmy parę
i poskutkowało. przeszło na kilka dni (dosłownie dwa dni nie miała objawów) i
teraz znowu... dostała dwa razy zwykłe mleko w tym czasie, bośmy nie kupili
bebilonu pepti i dostała Enfamil. moze to to?
wczoraj w żłobku dostała strasznego kataru, spuchły jej podobno oczy, w domu
katar jest mnniejszy niż w żłobku.
nie wiem co robić.
przede wszystkim chciałam spytać o testy- jak sie je robi, ile kosztują.
w dodatku wszyscy wokół na mnie krzyczą, zę dziecko jest przeziębione, a ja
wiem , ze to nieprawda!. dodam, że sama jestem alergikiem, ponadto dziadek
małej ma cieżką astmę.
sory za być moze głupie pytania, ale nie jestem w temacie, dopiero się
wdrażam

do tej pory dałam się omamić ciotkom i babciom (i lekarzom) ze
dziecko jest po prostu chore, a alergia to wymysły ("za naszych czasów się
wszystko jadło i żadnych alergii nie było")