mmmmmm000
07.07.11, 11:00
"Frakcje gorzowskiej PO zbroiły się do walki o szefostwo w partii, a więcej członków oznaczało więcej delegatów do rady powiatu."
Albo ja tutaj czegoś nie rozumiem, albo to jakieś bzdury i kompletna ignorancja autora...
W jaki sposób liczebność partii przekłada się na liczbę delegatów do Rady Powiatu???
Czy chodzi o jakąś powiatową Radę PO czy o SAMORZĄDOWĄ Radę Powiatu - tą, która wyłania Starostę?
Trzeba było martwych dusz, żeby zablokować wejście do władz powiatowych przedstawicieli tych kilku gmin z powiatu?? Chodziło o to, by ograć "maluczkich" i zająć wszystkie stołki? Nieładnie.
Z kolei do Rad Powiatowych tworzone są listy wyborcze, na których każdy z komitetów wyborczych wpisuje taką liczbę kandydatów ilu członków liczy sobie rada. Liczebność partii nie ma kompletnie nic do rzeczy. Tyle samo kandydatów do powiatu może wystawić welka partia, co kilkuosobowy komitet wyborczy np. Komitet Miłośników Latarni Ulicznych...
Zatem w czym właściwie problem??
Osobiście uważam, że chodzi o rozgrywki Gorzów-Zielona Góra. Liczebność członków partii mogła mieć wpływ na podejmowanie decyzji dotyczących np. siedziby struktur wojewódzkich czy podejmowania decyzji wewnątrz partyjnych. Na zasadzie: "ma tak być, bo nas jest więcej". Tylko takie uzasadnienie ma logiczny sens...