jonapl
25.01.12, 22:23
Ostatnio wiele slyszy sie o okradaniu starszych ludzi roznymi metodami jak np “na wnuczka”. Oczywiscie bardzo uczulam moich kochanych rodzicow na te historie. Wiem,ze moj ojciec jak to mowia “ma glowe na karku”,ale dzis przerazila mnie historia, ktora wczoraj przytrafila sie.I dlatego postanowilam opisac ja na tym forum,zeby innych uprzedzic. Wczoraj wieczorem po 19h przyszly 2 mlode kobiety do moich rodzicow i powiedzialy ze sa z Urzedu Wojewodzkiego,daly jakas reklamowke z notesem z LUW i powiedzialy ze chca przeprowadzic ankiete z moja mama (znaly imie i nazwisko) Ojciec wpuscil je i one zadawaly (teraz ojciec mysli),ze dziwne pytania na temat ich emerytur, czy maja ,gdzie i ile dzieci,jakie maja kontakty z rodzina i sasiadami, gdzie trzymaja pieniadze. Byly tez inne dziwne pytania min dotyczace zdjec rodzinnych,ktore wisza na scianie.Wowczas ich “dziwne” zachowanie (tu oszczedzam szczegolow) spowodowalo,ze ojciec jak to mowia “wlaczyl myslenie” i pozegnal je. Powiedzialy ze juz koniec ankiety i moze kiedys odezwa sie. Zaczelam wypytywac ojca i on teraz uwaza,ze zrobil glupote,ze je wpuscil wieczorem bez sprawdzenia identyfikatora i wypytania o szczegoly. Teraz uwaza,ze pytania byly nienormalne i dziwne. Oczywiscie jutro postaram sie sprawdzic ta sprawe w LUW (nie chce mi sie wierzyc,ze jakies urzedniczki czy ankieterki przychodza bez uprzedzenia i wylegitymowania sie do interesantow) a nawet zawiadomic policje.Wiem,ze moi juz nie popelnia takiej glupoty,ale tymczasem was informuje o takim zdarzeniu i bardzo prosze,zeby ten temat nie zamienil sie w bagno jak tu na tym forum bywa