Dodaj do ulubionych

Qltowa botwinka

08.04.02, 11:16
Dania kultowe, zaczerpnięte z literatury i sztuk wszelakich.

Świąteczna zapiekanka z wody i mąki, podawana przez panią Poszepszyńską z
serialu Zembatego.
Obserwuj wątek
    • Gość: pretty_ Re: Qltowa botwinka IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.02, 19:01
      Danie to nie jest, ale... cukierki słodowe (chyba dobrze? słodowe?), którymi
      zajadały się dzieci z Bullerbyn, przez całe dzieciństwo spędzały mi sen z
      powiek!
      Pozdrawiam!
    • arwena Re: Qltowa botwinka 11.04.02, 17:32
      wielkie zarcie?
      sens zycia wg monty pythona?
      dla ludzi z mocnymi nerwami

      klub pickwicka i grog - wciaz mam na niego ochote (jeszcze nigdy nie udalo mi
      sie zalapac;))

      dzem dziadka jacka;)))))

      (suchy chleb dla konia???
      • kajzerka Re: Qltowa botwinka 11.04.02, 18:23
        Jak gotować spaghetti dla wielu wielu mężczyzn sposobiacych się do wojny rodzin mafijnych.

        Opis w Ojcu Chrzestnym. Tylko kto młodemu Corleone to tłumaczył?????
        • kajzerka Re: Qltowa botwinka 11.04.02, 19:23
          Jest pewien opis zarcia, który stał sie dla mnie qltowy. Oceńce sami. U Zoli bohaterami jednej ze
          scen rozgrywającej się w paryskich Halach są ... sery. A opis przytaczam nie tyle w wersji samego
          Zoli, lecz w przeróbce Mieczysława Grydzewskiego, redaktora slynnych Wiadomości:

          "Trzy kumoszki plotkują, a plotkom ich towarzyszy śmierdzenie serów ujęte jako epopeja, fresk i
          symfonia. Im bardziej plotkują tym bardziej sery śmierdzą, prześcigajac się wzajemnie w
          śmierdzeniu.
          Już sam opis serów jest arcydziełem: olbrzymi cantal jakby rozwalony uderzeniami siekiery, gruyere
          podobny do koła które odpadło od prymitywnego wozu, holenderski niby odcięta głowa umazana w
          zaschłej krwi, trzy bries pełne melancholii zagasłych księżyców, jeden z nich rozlał się w jezioro białej
          śmietany; port-salut przywodzacy na pamięć dysk olimpijski; romantour odziany w srebrzysty papier,
          jak nugat zabłąkany w obcy mu świat, roquefort pod szklanym kloszem o twarzy tłustej i
          marmurkowej... tutaj zaczynały się smrody: mont d'or wydawał zapach słodkawy; troyes dorzucał
          stęchła woń piwniczną.... livarot dyszał siarką olivet owinięty w liście orzechowe dymił jak ścierwo w
          polu przykryte gałęźmi.

          W gorące popołudnie sery miękły, rozłaziły się, powierzchnia ich zarysowywała się , zabarwiała na
          miedziano i zielono , pękała, pęknięcia przypominały źle zagojone rany.......podmuch powietrza
          przedziurawił livarot i przez dziurę wypełzły robaki, gerome anise tak potwornie zanieczyszczał
          powietrze, że muchy padały nieżywe.

          Słońce świeciło coraz mocniej i coraz mocniej śmierdziały sery. W pewnej chwili do głosu doszedł
          marolles ziejąc jak stary nieprzewietrzany barłóg. Potem kierunek wiatru się odwrócił i słychać było
          przede wszystkim rzężenie limbourga. Z kolei zdusił go camembert zadziwiając mocą swego
          złowonnego tchnienia. Wśród tej jędrnej frazy snuł się wątły motyw wiejskiego fletu-parmezanu i
          ckliwe pobrzękiwanie tamburyna - brie. W symfonii na moment wybił się znowu livarot zahuczał
          gerome anise a po fermencie rozdźwięczała się kakofonia zatrutych oddechów, głuche
          pochrapywanie cantala i chestera niczym rozlewny śpiew basetli od którego odcinały się staccata
          oparów płynących od neufchatela, troyes i mont-d'or'a. Potem zapachy pomieszały się jedne zwalały
          na drugie, wyziewy port-salut, limbourga, gerome'a marollesa, livarota pont-d'eveque'a zagęszczały
          się, by eksplodować w jeden wielki smród.......
          • borys-krakow Re: Qltowa botwinka 11.04.02, 21:42
            Hal już nie ma (tych przy Cmentarzu Niewiniątek przynajmniej, pamiętałby je
            może Klin...) ale fakt, że paryskie sklepy z serami (wyłącznie serami)
            faktycznie wbijają w ziemię.
            Narzeczona ówczesna odmówiła wejścia do środka, ja długo i namiętnie oglądałem
            półki od których zawartości dostawałem zawrotu głowy. Od wielości wyboru, cen,
            zapachu...
            • kajzerka Re: Qltowa botwinka 14.04.02, 17:18
              Utkwila mi w pamieci scena, bodajze z Perly w koronie???? jak dzieci kradna ojcu górnikowi z talerza
              kerminadle - chyba tak to sie nazywalo. To zdaje sie �mielony� ale moze sie mylę.
              • hiro Re: Qltowa botwinka 14.04.02, 21:13
                kajzerka napisał(a):

                > Utkwila mi w pamieci scena, bodajze z Perly w koronie???? jak dzieci kradna ojc
                > u górnikowi z talerza
                > kerminadle - chyba tak to sie nazywalo. To zdaje sie �mielony� ale moze sie myl
                > ę.
                perła w koronie-albo jakś tak:-))))))))))
    • borys-krakow Re: Qltowa botwinka 02.05.02, 08:49
      Przepis ludowy na świnię
      (Jacek Kleyff, Salon Niezależnych)


      Bierze się żywą świnię,
      Karmi gęstym pomyjem
      Od czego zwierzę tyje

      Teraz, zanim się spasie,
      Można przy wolnym czasie
      Ze smakiem przyglądać się

      Jeśli już świnia waży mniej więcej kilogramów sto
      Trzeba zastrzelić ją z karabinu
      Teraz na pewno czekanie już zakończy się

      Bierze się (póki umarła)
      Spuszcza się krew świni z gardła
      Żeby śmierć do niej dotarła

      Teraz, gdy nic nie uczyni,
      Można też ciało od świni
      Natrzeć by lepiej skruszało

      Jeśli powisi w sieni
      I się nie zazieleni
      W zależności od wielkości wnętrzności
      Można do świni wpuscić zająca, jeśli się zmieści

      Teraz wypchane zwierzę
      Zaraz nad ogień się bierze
      Służba na stół talerze

      Ogień świnie rozmiękcza
      Zwierzę jakby się zmniejsza
      Goście zajmują miejsca

      Bierze się jeszcze stawia na świni barana z cukru
      Trzeba ozdobić go zieleniną
      By wyglądało że baran na świni się pasie

      Teraz w usta od świni trzeba zamieścić jabłko, jak się nie zmieści to jajko
      Można dać też w uszy świni chorągwie

      I jeszcze z tuby
      Daje się napis gruby
      Wkoło barana majonezem:
      "O dalszy rozwój i postęp módl się za nami"

      Teraz wystarczy tylko świnię dobrze pokrajać
      No i zajadać, zajadać...

      Należy też pamiętać,
      Że dobry kawał świni wzmaga trawienie człowieka
      Z zeżartej świni zostają
      Jak goście sie postarają
      Tylko baran i chorągwie dwie

      Do pomyj wrzuca się je dla świni nowej!

      1979
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka