borys-krakow
05.05.02, 13:37
3 maja, w godzinach największej oglądalności, ok. 21, zapodano w gółwnym kanale
telewizji publicznej show artysty (konferansjera? prezentera?) nazwiskiem Kamel.
Bez złośliwości, w życiu go wczesniej nie widziałem a imienia showmena nie
dosłyszałem.
Showmen Kamel okazał się być dobrym przyjacielem tramwajarza z serialu
telewizyjnego i prawdopodobnie porowadzącym program "Randka w ciemno".
Oglądałem show (opłacany przez abonentów i oglądaczy reklam) i czekałem, aż
rodząca się gwiazda Kamel zaśpiewa, zatańczy, albo np. wyrecytuje Szekspira z
rozumieniem tekstu, ale w końcu zasnąłem, niedoczekawszy.
A wcześniej, w porze tv familijnej, leciał jubileusz Bielickej. Nieco już
zużyta, nawet jak na swój wiek gwiazda potrafiła sporo. Podczas śpiewu nic jej
nie wypadło, trzymała tonację, nawet ruchy sceniczne wykonywała adekwatne.
Mówiła dowcipnie.
Kamel - nie. Prawie w ogóle nic nie mówił.
Skundlała ta telewizja. Biedni my, którzy wraz z nią kundlejemy.
Pewnie zresztą nic odkrywczego, ale tak rzadko ją oglądam...