pontifexmaximus
08.07.02, 12:16
"Młodzi faszeruja się teorią, a to juz nie wystarcza - mówi Zbigniew Hojka,
dyrektor strategiczny grupy ING. - Kiedyś trzeba było wyciągać od ludzi to, co
najlepiej potrafią. Dziś trzeba nakładac sito na to, co mówia. Żal mi ich, bo
urodzili się zbyt późno. Dziesięć lat temu zostałem dyrektorem personalnym w
Banku Śląskim, przychodząc z ulicy. Gdybym startował dzisiaj z tamtą wiedzą,
nie zostałbym nawet kasjerem."
Wprost 08.07 s. 71-72
Spodobała mi sie jego szczerość. Do tej pory spotkałem jedynie dwie osoby,
które zajmują wysokie stanowiska, i które otwarcie powiedziały, że ich sukces
był wynikiem niesamowitego zbiegu okolicznosci, i taka rzecz niegdy więcej w
tym kraju nie bedzie miała miejsca. Reszta znajomych, obecnie high society,
popadła w obrzydliwą megalomianię. TO MY SAMI DOSZLIŚMY DO WSZYSTKIEGO, MY
JESTEŚMY NAJLEPSI ETC.
Tak naprawdę zastanawiam się, eksplikacja spowoduje, że część młodych miejskich
profesjonalistów zmini trochę swój pogląd nt. przyczyn bogactwa jednych i biedy
drugich, czy też w dlaszym ciągu będą tkwić w zachwycie wobec swoich zasług?
pf