Dodaj do ulubionych

Kazimierz Po Drodze

16.07.02, 14:04
Jeśli wybieracie się do Zakopca lub nad Solinę i dążycie do celu przez
Kraków, gdzie zamierzacie popasać - proponuję nie zwiedzać Rynku, Wawelu i
Coll. Maius UJ ani innych „żelaznych punktów”. Rynek i Stare Miasto w
obrębie Plant, jakie są każdy wie i nie zmienią się przez dziesięciolecia.
Ale z roku na rok zmienia się i rozwija Kazimierz. Jeszcze dziesięć lat temu
była to dzielnica ruder zamieszkanych przez meneli, gdzie istniały fajne,
klimatyczne miejsca, urokliwe zaułki, ale generalnie „śmierdziało szczyną w
starych bramach” (jak powiedział Poeta) i po zmroku raczej strach.
Pięć lat temu, po Liście Schindlera, zachodni zasobni turyści mogli już
wypić kawę za kosmiczne pieniądze i posłuchać ukraińskiej kapeli udającej
klezmerską. Ruiny i porozbiórkowe dziury w ziemi coraz częściej znajdowały
właścicieli, zabudowywano najważniejsze miejsca.
Teraz na Kazimierzu istnieje już mnóstwo knajpek, drogich jak cholera i
śmiesznie tanich, hotelików, w miejscu dziur stają apartamentowce. Ale
jeszcze istnieją stragany z kapustą, punkty rzemieślnicze naprawy kanalizy i
pieców, szewcy, stroiciele pianin, dziwni artyści, tanie jatki, jadłodajnie
dla meneli. Na progach domów mieszkańcy posilają się winami, ale kręcą się
Japończycy, pejsaci Żydzi, turyści z Francji.
Kazimierz jeszcz żyje. Jest tam coraz bezpieczniej, w miejsce meliniarskich
ruin stają hotele z ochroniarzami.
Klimat dzienny z targiem, menelstwem, muzeami, kościołami i synagogami,
Wisłą, pięknym widokiem na Stare Podgórze - zmienia się jak po założeniu
nocnej koszulki. Otwierają się puby, klezmerskie lokale dla bogatych i
artystowskie piwne teatry.

Jeśli akurat nie musicie pokazywać dzieciom Smoka i łóżka, w którym sypiała
królewna - wpadnijcie na Kazimierz.
Za kilka lat hotele wygonią ostatnich meneli i Kaźmirz będzie jak Stare
Miasto - ładny, ciekawy, ale... jakiś taki... bez życia.
Sam jestem zaskoczony tym, jak się zmienia. Nie jest na mojej marszrucie,
bywam tam rzadko, więc doceniam zmiany.
Obserwuj wątek
    • kajzerka Re: Kazimierz Po Drodze 17.07.02, 10:15
      Dobra rada. ostatni raz na Kazmirzu byłem w bodaj 1987 lub 8. Chcialem pokazac moejmu
      lektorowi niderlandzkiego (tak, tak, uczyło się: dzis pamietam np. że na dziendobry fonetycznie mowi sie
      huje morhe). Faktycznie bylo tam bardzo sennie w porównaniu z rynkiem. Chcielismy wejsc na cmentarz,
      ale kobiety siedzace w biurze nas ostro spławiły. Do dzis nie wiem czy nie wolno, czy tez dlatego, że
      wtedy
      byla sobota. Podobną sytuację miałem w cerkwie w Siemiatyczach - pomyslałem wejdę sobie zobacze,
      odetchne troche w swietym miejscu i pomedytuje. Starsza pani wrecz mnie wygonila. No i tecn
      komentarz; że pamieta co z grabarką sie stało.
      Czy ja mam na gebie ten katolicyzm wypisany? A jesli nawet. A mówia że to katolicy są pelni fobii i
      nie lubia innowierców.
      Uczicwie trzeba powiedzieć parafrazując Fiedlera: spotkałem uprzejmych innowierców.

      A jakie sa Borys twoje doswiadczenia z Żydami (żydami) na Kazimierzu?
      • kajzerka drobna korekta 17.07.02, 10:19
        Mialo byc: Uczicwie trzeba powiedzieć parafrazując Fiedlera: spotYkałem TEŻ uprzejmych innowierców.
      • aborys Re: Kazimierz Po Drodze 17.07.02, 13:01
        kajzerka napisał:

        > A jakie sa Borys twoje doswiadczenia z Żydami (żydami) na Kazimierzu?
        Żydów w Krakowie nie ma. Tzn. może jest ich setka...
        Na Kaźmirzu spotkacie ich głównie przy obsłudze Starego Cmentarza (na
        Szerokiej). Jeszcze klezmer w Klezmer Hois, jeszcze bileterzy w Synagodze
        Izaaka...
        Urzędowa uprzejmość.
        Trochę męczący są turyści pejsaci, na pewno więcej ich łączy z miejscem a
        jednocześnie trudniej o kontakt z nimi - jakoś się dystansują od Polaków.
        Szczególnie ci z Izraela.
        Trochę inaczej to wygląda w trakcie Dni Kultury Żydowskiej - nie czuć wcale
        Shoach, która dominuje w klimacie dnia powszedniego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka